Wstrząsające kulisy tragedii w Szwajcarii - rośnie bilans ofiar. Polak wśród rannych, nasz kraj oferuje pomoc. Zima trzyma - kolejne alerty pogodowe. Pociąg stanął w zaspie, 180 pasażerów zostało uwięzionych. Rok polskiego przyspieszenia - priorytety rządu w orędziu Donalda Tuska. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Dramatyczne apele rodzin o pomoc w poszukiwaniu bliskich po pożarze w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana. Wiele z nich pojawia się w sieci, podobnie jak zdjęcia, na których widać moment wybuchu ognia. W trakcie gdy śledczy ustalają przyczyny tragedii, Szwajcaria liczy ofiary. Nie żyje co najmniej 47 osób, a 100 jest rannych, wśród nich Polak. To upamiętnienie ofiar, w większości młodych ludzi, którzy zginęli, witając nowy rok. Na miejsce przychodzą także mieszkańcy kurortu. W tę dramatyczną noc bawili się w klubie. Cudem udało mi się wydostać. A szczegóły tego, co się wydarzyło, są wstrząsające. Zacząłem walić w okna, ale były one z pleksiglasu, więc się nie stłukły się. Wtedy zacząłem kopać, nic nie było widać. Ludzie upadali, dusili się. To, jak informują władze Szwajcarii, jedna z największych tragedii w historii kraju. Straciłem moją najlepszą przyjaciółkę, była w moich ramionach. Próbowaliśmy ją reanimować. Byli strażacy, byli policjanci. Crans-Montana to kurort na południu Szwajcarii. Jeden z najczęściej odwiedzanych przez narciarzy. Bar, w którym doszło do tragedii, jest popularny zwłaszcza wśród młodych ludzi. Pożar w lokalu nie wybuchł gwałtownie. W internecie pojawiają się nowe nagrania. Jak informuje prokuratura, sufit zapalił się prawdopodobnie od zimnych ogni. Na tym nagraniu słychać śmiech, gra muzyka, ludzie filmują to, co się dzieje. Ktoś próbuje gasić płomienie ręcznikiem. Dochodzi do wybuchu. Ludzie wpadają w panikę i noc, która miała być wyjątkowym powitaniem nowego roku, zamienia się w koszmar. Widok ludzi leżących na ziemi, którym udzielano pomocy, ludzi wychodzących z budynku, ludzi z oparzeniami, był szokujący. Lotnicze karetki pogotowia transportowały rannych do szpitali. Świadkowie szacują, że w barze było około 200 osób. Z wieloma wciąż nie ma kontaktu. Nadal nie mam wiadomości od mojej najlepszej przyjaciółki, nadal nie wiem, gdzie ona jest. Ludzie szukają bliskich przez media społecznościowe. Zdjęcia krążą po Instagramie z dopiskiem: "Jeśli widziałeś, daj znać". Około 20 osób uratował z płomieni ten mężczyzna. Sam wylądował w szpitalu. Nie dało się wejść daleko, może na metr lub dwa, żeby tylko złapać ludzi i wyciągnąć ich na zewnątrz. Nie myśli się o tym ani przed, ani po. Po prostu robi się to, co trzeba. Wśród niemal 120 rannych jest Polak. Około 80 osób jest w stanie krytycznym - są leczeni w kilku szpitalach. Także francuskich i włoskich. Niektóre osoby przebywają na oddziale intensywnej terapii, inne na oddziale oparzeń. Pozostają one zaintubowane. Śledczy rozpoczęli identyfikację ofiar śmiertelnych. Ale może to zająć wiele dni. Od bliskich trzeba pobrać próbki DNA. Kondolencje płyną z całego świata. Premier Donald Tusk przekazał wyrazy współczucia dla rodzin i bliskich tych, którzy zginęli. Przeniesiemy się teraz do Crans-Montana, gdzie jest nasz specjalny wysłannik Rafał Miżejewski. Powiedz, co teraz dzieje się na miejscu tragedii? Wiele osób uznanych jest za zaginione. Mieszkańcy przynoszą znicze. Modlą się. Proszą o cud. Żeby usłyszeć informację, że ich bliska osoba jest w szpitalu. Jest to jedna z największych tragedii w historii Szwajcarii. Pomoc Szwajcarii oferuje także Polska. Chodzi o specjalistyczną opiekę medyczną dla 14 poszkodowanych, m.in. w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, transport lotniczy dla pacjentów, którzy mieliby trafić do Polski, ale to także wsparcie lekarzy na miejscu. Flagę na gmachu parlamentu federalnego w Bernie opuszczono do połowy masztu. Dziś nasze myśli i modlitwy są z wszystkimi, których dotknęła ta tragedia. Chciałbym również podziękować wszystkim rządom państw zagranicznych, zwłaszcza krajów sąsiednich, które okazują współczucie i solidarność ze Szwajcarią, aby pomóc w leczeniu osób z ciężkimi oparzeniami. Pomoc Szwajcarii zaoferowali sąsiedzi - Francuzi, Włosi i Niemcy. Ale i Polska. Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność. Jesteśmy gotowi, na prośbę Szwajcarii, do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej dla 14 poszkodowanych w polskich szpitalach. Jako strona polska, po zgodzie pana premiera, daliśmy tu kompleksową pomoc. Otrzymaliśmy informację z Brukseli, że Szwajcaria potrzebuje pomocy. My zaproponowaliśmy wszystko, a więc samoloty z transportem, również personel medyczny i leczenie. Leczenie tu, w Siemianowicach Śląskich. Szpitalem, który ma przyjąć rannych, jest ośrodek wysoko wyspecjalizowany w leczeniu oparzeń. Jesteśmy jedynym takim szpitalem, który jest przygotowany głównie na leczenie chorych oparzonych. Mamy ogromne doświadczenie, takich ośrodków nie ma w Europie. Działają tu 4 specjalistyczne oddziały, Pracownia Hiperbarii Tlenowej, Bank Tkanek i Zakład Leczenia Ran Przewlekłych. Wszystko gotowe na przyjęcie pacjentów ze Szwajcarii. Tam transport rannych już trwa. Około 50 rannych zostało przewiezionych lub wkrótce zostanie przewiezionych do krajów europejskich, do specjalistycznych ośrodków leczących ciężkie oparzenia. Większość ze 119 rannych została zweryfikowana co do narodowości. Wśród formalnie zidentyfikowanych rannych jest 71 obywateli Szwajcarii. 14 obywateli Francji, 11 Włochów, 4 Serbów, jeden Bośniak, jeden Belg, jeden Luksemburczyk, jeden Polak i jeden Portugalczyk. Do pożaru w barze Le Constellation doszło podczas zabawy sylwestrowej. Na podstawie wielu nagrań z momentu wybuchu pożaru media spekulowały o zimnych ogniach, od których zajął się sufit pokryty łatwopalnym materiałem. Taką przyczynę tragedii potwierdza prokurator generalna kantonu Valais. Wszystko wskazuje na to, że pożar wybuchł od żarzących się świec lub zimnych ogni umieszczonych na butelkach szampana i że wszystko to umieszczono zbyt blisko sufitu. Użycie ognia w pomieszczeniu to podstawowy błąd, ale na skalę tragedii - w ocenie eksperta - mogło mieć wpływ więcej czynników. Przyczyn może tam być wiele więcej, bo nie wiadomo również, jak tam były zapewnione warunki ewakuacji. Myślę, że dochodzenie, które zostanie przeprowadzone, odpowiednio wykaże, czy tam była możliwość ewakuacji, czy odpowiednio zachowali się właściciele czy organizator tej imprezy. Prokuratura przesłuchała już managerów klubu, w którym doszło do pożaru, i kilkoro ocalałych. Oglądają państwo "19.30" w drugi dzień nowego roku. Co jeszcze przed nami? Czas seniorów w TVP. To będzie rok, w którym chcemy być blisko seniorów, jeszcze bardziej blisko. To są piękni ludzie, pełni życia, spełniający swoje marzenia muzyczne. I nowe propozycje programowe. Chcemy, żeby to był program, który będzie taką platformą do rozmowy o naszych sprawach, o naszym życiu. Bawimy się ze sobą. Przede wszystkim to jest taka odskocznia od codzienności, od szarości życia. IMGW ostrzega przed silnym wiatrem i nową falą opadów śniegu, głównie na północy i w południowo-zachodniej Polsce. Zima trzyma się mocno i dosłownie zatrzymała w pociągu jadącym z Białegostoku do Gdyni 180 osób. Pasażerowie utknęli na trasie, wyjście na zewnątrz oznaczało zmierzenie się z zamiecią śnieżną, dlatego w ewakuacji musiały pomóc służby. Właśnie dla nich ostatnie dni to wyjątkowo pracowity czas. Tak służby ratowały pasażerów uwięzionych w pociągu relacji Białystok-Gdynia. W wyniku awarii lokomotywy 180 pasażerów, wśród nich seniorzy, dzieci oraz całe rodziny, utknęło w okolicach Giżycka. Siedzieliśmy ponad 4 godziny w pociągu, absolutnie bez żadnego prądu i bez światła. Toalety też żadne nie działały. Nie było możliwości zorganizowania zastępczej komunikacji autobusowej w pobliżu tego zdarzenia, zdecydowano o ściągnięciu zastępczej spalinowej lokomotywy. Dopiero lokomotywa ściągnęła skład do miejsca, z którego pasażerów zabrały podstawione autokary, a te z kolei dowiozły ich do stacji, gdzie na wycieńczonych podróżnych czekał pociąg do docelowej stacji. Przesiadki odbywały się w skrajnie trudnych warunkach burzy śnieżnej. Potrzebna była pomoc strażaków i policjantów. Skład dotarł do Gdyni z 6-godzinnym opóźnieniem. Była pomoc, była woda, kanapki, straż, policja, karetka. Wszystko było. Jesteśmy zmęczeni. Żeby takich sytuacji było jak najmniej, służby walczą z żywiołem wszelkimi sposobami. Tak wygląda strącanie śniegu zalegającego na drzewach przez policyjny śmigłowiec Black Hawk. Drzewa pod ciężarem białej pokrywy tarasowały linię kolejową Olsztyn-Działdowo. Dzięki pracy tych wirników ruch pociągów zostanie tu przywrócony. Także drogowcy walczą z żywiołem, żeby wszystkie autostrady, ekspresówki i krajówki były przejezdne. Tylko dzisiaj w tym celu uruchomiono ponad tysiąc jednostek specjalistycznego sprzętu. To były trudne godziny także dla energetyków, jeszcze dzisiaj rano kilka tysięcy gospodarstw było bez prądu. Jest sporo miejscami, sporo. Wyginają się gałęzie i spadają, pod ciężarem pęknie i na liniach leży. Wiele miejscowości, tak jak tutaj, w Dylewku na Warmii, było dzisiaj odciętych od świata. Dzięki służbom sytuację tutaj udało się opanować, ale to nie koniec walki z żywiołem. Przygotowujemy się do trudnej nocy, bo według prognoz będzie trudna sytuacja w związku z intensywnymi opadami i oblodzeniem dróg. Jutro silne opady śniegu czekają mieszkańców okolic Koszalina, Słupska i Bytowa. Ostrzeżenia I stopnia przed silnym wiatrem, mrozem i zamieciami śnieżnymi synoptycy wydali dla całej północnej Polski, Podkarpacia, południowej Małopolski oraz okolic Wałbrzycha i Jeleniej Góry. Kolejne dni nie przyniosą odwilży. Spodziewamy się nadejścia niżu z Włoch, który będzie się przemieszczał południem Polski, południowym wschodem oraz wschodem i centrum kraju i tutaj spodziewamy się bardzo intensywnych opadów śniegu. Dlatego warto śledzić i stosować się do komunikatów służb. Zapowiedź przyspieszenia w orędziu premiera i pytanie, czy prezydent będzie hamulcowym zmian. Donald Tusk zapowiada inwestycyjny boom i kolejne rozliczenia, wiadomo że Karol Nawrocki ma w planach kolejne weta. Z kolei w styczniowym kalendarzu ważne spotkania: prezydenta z przedstawicielami służb, a w perspektywie być może także - z premierem. Na poprawę relacji na razie niewiele wskazuje. Jaka jest polityczna prognoza na nowy rok? To musi być kolejny dobry rok dla Polski. Pod hasłem "przyspieszenie". Premier w noworocznym orędziu zapowiada priorytety rządu. Przyspieszymy budowę najsilniejszej armii w Europie, przyspieszymy wielkie inwestycje infrastrukturalne, w tym "podbój Bałtyku" i repolonizacja gospodarki. Do tego przyspieszenie rozliczeń. Dociśniemy śrubę przestępcom. Czy to będzie król kiboli, handlarz narkotyków, skorumpowany polityk czy prorosyjski bojówkarz. Każdy bez wyjątku, kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje. Politycy PiS mają się czego bać? Niewinni nie mają się czego bać, ale politycy PiS-u, którzy byli winni i doprowadzali do przestępstw i wyprowadzania kasy, mają się czego bać. Rozwój i twarde egzekwowanie prawa to wizja rządu na najbliższy rok. Ale tu na drodze może stanąć prezydent. Choć premier w swoim wystąpieniu nie wspomina wprost o Karolu Nawrockim, to trudno nie odczytać tego fragmentu jako aluzji pod jego adresem. Wiemy, co nam daje siłę i sukces, a co przynosi słabość i przegraną. Silna armia, bezpieczeństwo i wygrana. Warcholstwo i liberum weto - słabość i przegrana. Karol Nawrocki każdą nadarzającą się okazję wykorzystuje do tego, żeby dzielić Polki, Polaków, żeby wbijać kij w dobrze funkcjonującą maszynę rządową. Bo prezydent w 5 miesięcy zawetował już 20 ustaw. Do tego odrzucił 130 wniosków o odznaczenia dla funkcjonariuszy ABW. Nie podpisał też nominacji ambasadorskich i oficerskich. W tej ostatniej sprawie do Pałacu Prezydenckiego wybiera się tych dwóch ministrów. Przede wszystkim te zapowiedzi pokazują mądrość i odpowiedzialność naszych ministrów, którzy rozumieją, że nie można brać za zakładników naszych służb specjalnych. Mam nadzieję, że pan prezydent dorośnie do dużej, odpowiedzialnej polityki. W styczniu najprawdopodobniej dojdzie też do spotkania premiera i prezydenta. Ale na przełom w relacjach raczej się nie zanosi, więc plan B na rządzenie jest przygotowany - słyszymy. Co da się zmienić rozporządzeniem, będziemy zmieniać rozporządzeniem. Jak mówią rządzący, bez dobrej woli prezydenta też da się rządzić i nawet cieszyć się sukcesami. Wzrost gospodarczy ruszył z kopyta, skończyła się drożyzna. Żadnych sukcesów gospodarczych, społecznych, ekonomicznych. Jakoś jak ludzie szli w święta do sklepów, to nie wiem, czy czuli, że jesteśmy 20. gospodarką. I tu można się już pogubić. Bo z jednej strony politycy PiS-u mówią o potężnych problemach gospodarczych. Z drugiej strony Karol Nawrocki mówi o sukcesie polskiej gospodarki. Będziemy uczestniczyć w rozmowach G20, czyli w gronie największych gospodarek świata. Ani ładu, ani składu. Oni powinni się zdecydować, czy jest źle, czy jest dobrze. Ironizują rządzący. A politycy PiS-u w atakach na rząd się nie zatrzymują. Polityczny spór z Sejmu przeniósł się na ulicę. I nie chodzi tutaj o tego bałwana, ale o śnieg, który opozycja próbuje przetopić w polityczny kapitał. 20. gospodarka nie potrafi drogi odśnieżyć. Oni na wszystkim chcą zbić kapitał polityczny, bo za wszelką cenę chcą wrócić do władzy i uniknąć odpowiedzialności. Śnieg pada, służby działają, a to dowód. To nagranie w sieci zamieścił premier z takim komentarzem: To bezpośrednie nawiązanie do zdarzenia z czasów rządów PiS, gdy policyjny Black Hawk podczas pikniku zerwał linię energetyczną w pobliżu publiczności. Ówczesny wiceszef MSWiA przyznał później, że wywarł nacisk na policję, by śmigłowiec wziął udział w wydarzeniu w jego okręgu wyborczym podczas kampanii. Zaczęło się w niedzielę, impulsem są dramatyczne wskaźniki gospodarcze, a skala protestów jest największa od lat. Irańczycy wyszli na ulice całego kraju, głośno krytykując władzę duchownych i najwyższego przywódcy. Nie żyje co najmniej kilka osób, władze próbują ograniczyć protesty - z jakim skutkiem? Skandują hasła "śmierć dyktatorowi", "śmierć Chameneiemu" i nie boją się starć ze służbami bezpieczeństwa. Protestujący nie tylko otwarcie atakują najwyższego przywódcę Iranu, ale wzywają do zmiany reżimu i mówią o "ostatniej bitwie". To właśnie usłyszeć można na tym nagraniu. Słuchanie głosu ludzi, nawet gdy protestują i gdy ich protesty są ostre, jest obowiązkiem rządu. Dołożymy wszelkich starań, aby przywrócić spokój poprzez dialog. Jak ten dialog reżimu z narodem wygląda, pokazują nagrania z miasta Fasa na południu kraju. Służby otworzyły ogień po tym, jak Irańczycy przypuścili szturm na siedzibę lokalnych władz. Nie spodziewałbym się zbyt wielu ustępstw ze strony władzy, pomimo pewnych koncyliacyjnych sygnałów wysyłanych ze strony prezydenta. Już w piątym dniu protestów doszło do użycia ostrej amunicji. Mamy już pierwsze ofiary śmiertelne. W całym kraju co najmniej kilka ofiar i kilkanaście osób rannych. Wsparcie dla irańskich demonstrantów zadeklarował Donald Trump. Jeżeli władze w Teheranie będą strzelać Na jego groźby od razu zareagował Teheran. Iran nie odgrywa już dużej roli na Bliskim Wschodzie. Ale destabilizacja jednego kraju zaczyna grozić destabilizacją całego regionu. Z jednej strony jest nadzieja, że demonstranci wymuszą złagodzenie reżimu, ale z drugiej jest groźba, że region zapłonie. Największe od 3 lat protesty w islamskiej republice rozpoczęły się w niedzielę od strajku teherańskich sklepikarzy z powodu rekordowego spadku kursu irańskiej waluty wobec dolara oraz wzrostu cen produktów. W rok o ponad 50%. Hasła z pierwszych dni protestu, dotyczące inflacji i drożyzny, szybko się zradykalizowały, a protesty rozlały po całym kraju. Może być to abstrakcją dla widzów, ale za jednego dolara płaci się 1,5 mln riali. Ludzi nie stać już na podstawowe środki żywnościowe, na podstawowe artykuły. Prezydent Iranu przyznał, że za kryzys odpowiadają przede wszystkim irańskie władze. Ludzie są niezadowoleni. To nasza wina. To wy jesteście winni. Nie obwiniajcie Ameryki. To my musimy znaleźć sposób i rozwiązać problem. Gospodarka Iranu od lat jest w kryzysie. Główny powód to amerykańskie i zachodnie sankcje związane z irańskim programem jądrowym. W Lęborku 35-latek zabarykadował się w mieszkaniu, przez kilka godzin przetrzymując w nim młodą kobietę. 21-latka została uwolniona i trafiła pod opiekę medyków. Z kolei mężczyzna został zatrzymany przez pomorską policję. Okazało się, że był już wcześniej znany służbom. Policyjni negocjatorzy przez kilka godzin prowadzili z mężczyzną rozmowy, próbując nakłonić go do opuszczenia mieszkania. Około godziny 9.00 do akcji wkroczyli policyjni kontrterroryści. Siłowo weszli do mieszkania i obezwładnili tego mężczyznę. W mieszkaniu faktycznie znajdowała się 21-letnia kobieta. Najprawdopodobniej znajoma tego mężczyzny. Zatrzymany to 35-latek. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na badania. Chodziło tu prawdopodobnie o spadek. W związku z tym, że ojciec niedawno zmarł i ta osoba została sama, bez majątku. Najpierw zmarła jego żona, w czerwcu, i mówił, że miał właśnie przeczucie, że jak on umrze, to będzie wielka wojna. Okres świąteczno-noworoczny na południu już bije rekordy, a nadchodzące wielkimi krokami ferie powinny tylko poprawić statystyki. Wyjazdy stają się coraz chętniej wybieraną alternatywną dla tradycyjnego świętowania, a obłożenie hoteli w tym roku sięgnęło nawet 90%. Popularnych miejsc przybywa, miniony 2025 rok za rekordowy może uznać Dolny Śląsk. To już prawdziwy boom. Taki ruch w okresie świąteczno-noworocznym w Zieleńcu pokazuje, że Polacy chcą spędzać ten czas aktywnie i spędzać go w Polsce. Kochamy polskie góry, jest tutaj niesamowity klimat, i mamy też przyjaciół, z którymi możemy spędzić razem czas. Tak rodzinnie co roku mniej więcej się tutaj zjawiamy na sylwestra. Dla jednych to tradycja, ale coraz częściej pojawiają się tutaj turyści, którzy wcześniej na pierwszym miejscu stawiali wypoczynek za granicą. Urlopy sobie planujemy na bieżąco, jak jest wolne, tylko nie ukrywam, że jeździmy za granicę, pierwszy raz mamy po 9 latach w Polsce wczasy. To ważne zwłaszcza dla mieszkańców ziemi kłodzkiej, którzy odbudowują straty po powodzi sprzed 15 miesięcy. Tutaj przedsiębiorcy doceniają, że turyści na odpoczynek wybierają właśnie te tereny i przyjeżdżają na dłużej. Zdecydowanie plusem jest to, że wraca tendencja dłuższych pobytów noclegowych, w tamtym roku czy dwa lata temu były to takie pobyty 3-5 noclegów. Ci, którzy od nart wolą spacer lub zwiedzanie, też w tym roku ruszyli w teren. We Wrocławiu święta to okres szczególny, bo sam jarmark w roku 2024 przyciągnął 800 tysięcy turystów. Obecny wciąż trwa i ma szanse ten rekord pobić, bo tendencja wzrostowa widoczna była przez cały rok. Już dzisiaj widzimy, po logach telefonów komórkowych, że każdy miesiąc mijającego roku i roku wcześniejszego, czyli 2024, w tym roku wypadamy lepiej, to znaczy wzrasta poziom ruchu turystycznego we Wrocławiu. Na szczegółowe dane trzeba poczekać do końca pierwszego kwartału tego roku, ale szacuje się, że na odwiedziny i nocleg w województwie dolnośląskim zdecydowało się około 5 milionów turystów, czyli o 1/4 więcej niż 6 lat temu. Turystyka na Dolnym Śląsku, ale też w całej Polsce, można powiedzieć, że odzyskała poziomy sprzed pandemii, już troszeczkę je przewyższa. Według przewidywań Światowej Rady Podróży i Turystyki rok 2025 ma być rekordowy dla Polski pod względem udziału tego sektora w PKB. Około 4 do 4,5% procenta PKB naszego rocznego. Prognozuje się, że w roku 2030 ten wpływ może być nawet dwukrotnie wyższy. Wydatki turystów krajowych szacuje się na poziomie 45 miliardów złotych, to blisko 11% więcej niż w 2019 roku. To wyraźny sygnał, że Polacy może i cudze znają, ale coraz częściej wybierają swoje. Ferie to jest Poznań, wakacje Lublin i Podlasie. A skąd decyzja, że w Polsce, a nie za granicą? Bo Polska jest piękna, doceniajmy to, co mamy. Nowy Rok to w Telewizji Polskiej czas seniorów. Już jutro rusza nowa edycja "The Voice Senior" i to nie koniec naszych propozycji dla państwa. Seniorzy staną się także bohaterami kolejnej odsłony "Polski na tak" w TVP Info, w której zaprezentujemy wyjątkowe aktywności uniwersytetów III wieku czy kół gospodyń wiejskich. Silverzy, silverki, seniorki, seniorzy, rusza nowy program "Info senior", to jest program o nas i dla nas! Od jutra w każdy weekend poznamy seniorów, dla których PESEL to tylko liczba. Od Bałtyku po Podkarpacie, tak jak "Polska na tak", "Info senior" będzie w miastach i miasteczkach. Przez całą sobotę będziemy towarzyszyć i pokazywać wspaniałych seniorów, będziemy pokazywać ich aktywności, pokazywać uniwersytety III wieku, będziemy odwiedzać koła gospodyń wiejskich i pokazywać tę niezwykłą energię, którą mają seniorzy. W roli reporterów znani i lubiani uczestnicy "Sanatorium miłości" i programu "Drugie śniadanie". Poruszą najważniejsze dla seniorów tematy, jak zdrowie czy finanse osobiste, ale będą też edukować. Jak nie dać się oszukać, jak się leczyć, jak załatwić pewne formalności w urzędach, jak się odżywiać, jak pracować nad swoim ciałem, nad swoim duchem. Bo "Info senior" to program ludzi aktywnych, którzy ćwiczą, śpiewają, tańczą. Czy tworzą, jak seniorki z grupy EliBabki, przygotowujące się do jutrzejszego pokazu mody. Same projektują, szyją i stylizują swoje stroje, a przy tym łamią stereotypy dotyczące wieku. Zagościmy też na uniwersytecie III wieku w Krośnie, gdzie seniorzy założyli swój kabaret "Baby z Rodzynkami". Bo wspólny śmiech to nie tylko zdrowie, ale coś więcej. To jest odskocznia od codzienności, szarości życia, motywacja, żeby ruszyć się z domu. Przyjść tutaj na UTW i spotkać się ze sobą. Po długiej rozłące z widzami wraca "The Voice Senior". To będzie już 7. sezon w telewizyjnej Dwójce. Mamy przepięknych wykonawców, którzy do ostatniej chwili śpiewają coraz lepiej, więc ja jestem bardzo zbudowany tym, co wydarzy się w trakcie tego sezonu. Premiera programu "Info senior" już jutro od rana, a o 20.00 pierwsze zmagania w "The Voice Senior". Bardzo państwu dziękuję za wspólnie spędzony czas i w imieniu Aleksandry Pawlickiej zapraszam na "Pytanie dnia" i rozmowę z Michałem Szczerbą, europosłem Koalicji Obywatelskiej. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia.