Dzień z flagą. Majówkowa ofensywa kandydatów. Tragedia Mai. Podejrzany o jej śmierć zatrzymany w Grecji. Jest ruch. Turyści wracają na tereny powodziowe. Joanna Dunikowska-Paź. Dobry wieczór. Zapraszam na "19:30". Biało-czerwona flaga ma dziś swoje święto, a na ostatniej prostej prezydenckiej rywalizacji to, co z pewnością się pod nią mieści, to kampania wyborcza, która w ostatnich dniach wykracza także poza granice kraju. Apele o jedność ponad podziałami często są obok rzeczywistości, którą obserwujemy. O ofensywie w terenie i w tle biało-czerwonej. Podnieście biało-czerwoną do góry. 2 maja to taki dzień, w którym na wiecach, piknikach... Wspaniałego i biało-czerwonego! ...i konferencjach prasowych... Powinniśmy mówić o tym, co nas łączy. ...na pierwszym planie polska flaga. W tym roku symbolika bieli i czerwieni zderza się z kolorami kampanii wyborczej. Biel bez czerwieni jest bezsilna, a czerwień bez bieli jest ślepa. Dlatego musimy pamiętać, że nasze barwy to barwy biało-czerwone. To najważniejsza rzecz, którą przekazali nam nasi przodkowie. Babcie, dziadkowie, nasi rodzice. To jest najważniejsza rzecz, którą przekażemy kolejnemu pokoleniu. Majówkowa ofensywa kandydatów trwa w terenie. Jak tam? Dobre pierogi. To super. Na ostatniej prostej przed wyborami to dobra okazja do tego, by z wyborcami porozmawiać o patriotyzmie i zamanifestować przywiązanie do biało-czerwonych barw. Choć w przypadku tego kandydata dzisiejszy kampanijny dzień niewiele się różnił od tych na co dzień. Gdzie mają nasze pieniądze? W tej toalecie je spuścili. Kandydatka Lewicy Dzień Flagi świętowała w Berlinie razem z kombatantami i ich rodzinami, oddając hołd żołnierzom, którzy walczyli z faszyzmem podczas II wojny światowej. Na pewno wiedzą, czym jest ten proporzec. Dla Rafała Trzaskowskiego polska flaga posłużyła też do przypomnienia tej sytuacji z Końskich. gdzie padła taka deklaracja z ust Karola Nawrockiego. Zawsze z tą piękną polską białoczerwoną flagą. Po zakończeniu debaty kandydat PiS-u flagę zostawił, co wykorzystał kandydat KO w kolejnej debacie. Jak zgasły światła, porzucił ją. I od tego momentu z tą właśnie flagą przemierza Polskę. Jeśli ktoś używa biało-czerwonej, żeby dzielić, albo próbuje zabrać ten święty symbol dla siebie, to potem obraca się to przeciwko nim. Dlatego że biało-czerwona jest dla nas wszystkich. I biało-czerwona ma łączyć, a nie dzielić. Kandydat PiS majówkę spędza w USA. Karol Nawrocki spotkał się m.in. z sekretarzem stanu USA czy ze spikerem Izby Reprezentantów. Jednym z pytań, które się powtarzało, było o subwencję dla kandydata na urząd prezydenta, de facto dla partii politycznej. Co ta wizyta wnosi do polskiego bezpieczeństwa i jak pan ocenia ten kampanijny ruch? Pojechał tam załatwiać sprawy PiS, tego ugrupowania, które wskazało go na prezydenta, a nie sprawy polskie. Karol Nawrocki twierdził też, że słyszał dużo krytyki pod adresem Polski i obecnego rządu, ale nie sprecyzował, z czyich ust rzekomo miała paść. Kto dokładnie tę krytykę pod adresem Polski artykułował podczas spotkań z panem? Jak panu redaktorowi i wszystkim państwu wspominałem, te pytania były o praworządność. To od kogo konkretnie? Właściwie większość rozmówców. Szukają pomocy, żeby móc znowu dorwać się do władzy, żeby móc znowu niszczyć demokrację w Polsce. Wybory w Polsce wygrywa się w Polsce. Jeszcze na spotkaniu z polskimi mediami Karol Nawrocki zapewniał dziennikarzy, że nie ma w planach spotkania z Donaldem Trumpem. Już po tej konferencji pokazano to zdjęcie. Jak twierdzi kandydat popierany przez PiS, amerykański prezydent powiedział mu, że wygra wybory. Każdy polski polityk, który jedzie do USA, powinien tam jechać nie po selfie na IG czy TT, Polacy nowego prezydenta wybiorą za 16 dni. Każdy polski polityk, który jedzie do USA, powinien tam jechać nie po selfie na IG czy TT, tylko powinien jechać po załatwienie jakichś polskich spraw. Polacy nowego prezydenta wybiorą za 16 dni. Bezpieczeństwo to kluczowy temat wystąpień polityków w trakcie majowych świąt, a przy okazji temat politycznego sporu. Premier w orędziu mówił o inwestycjach w armię silną, nowoczesną i przede wszystkim armię do wygrywania. Przy okazji wróciła dyskusja o poborze do wojska i pytanie, kto w kwestii liczb ma rację. Rządzący mówią, że wzmacniają wojsko. Opozycja odpowiada, że dawno nie było tak słabe. Inwestujemy miliardy w uzbrojenie. To orędzie premiera i zapewnienie: Polska będzie bezpieczna. Tworzymy armię, jakiej Polska nie miała od wieków. Supersilną i nowoczesną. Armię do wygrywania. Polska na zbrojenia wydaje najwięcej w historii. W tym roku wydatki mają sięgnąć 4,7% PKB. To jest armia najlepiej wyposażona w zdolności i w liczebność, bo te dwie wartości muszą iść w parze. Zdolność i liczebność armii. Najlepszy sprzęt, najlepsze przygotowanie. Jak dodał wicepremier, polska armia to 208 tys. żołnierzy. I jest trzecią co do wielkości armią w NATO. Siła i nowoczesność polskiej armii ma tkwić także w zakupach uzbrojenia. Ponad 400 kontraktów na sprzęt dla wojska jest w toku. Polska czerpie doświadczenie z działań wojennych walczącej z Rosją Ukrainy. Dynamizujemy zakupy uzbrojenia, jeśli chodzi o sysytemy przeciwlotnicze. Kolejne baterie Patriotów wkrótce do nas dotrą. Samoloty F-35, samoloty F-16, które już mamy, dozbrajane są pociski dalekiego zasięgu. Nowoczesność polskiej armii to już teraz pozbywanie się poradzieckiego sprzętu - słyszymy od wojskowych. Nowoczesność to sprzęt, który jest na uzbrojeniu. I za chwilę jeszcze będzie na uzbrojeniu, który jest kompatybilny z głównymi armiami państw NATO. Nowoczesność to nowocześni dowódcy. Siła polskiej armii kolejny raz stała się elementem politycznego sporu. PiS krytykuje rządzących za działania w sprawie wojska. To szef klubu parlamentarnego PiS i były minister obrony. A to kandydat z poparciem PiS w ostatniej debacie. Należy przyspieszyć oczywiście system rekrutacji do Wojska Polskiego, bo on spadł za rządów PO. Te pobory są trzykrotnie niższe i do WP, i do WOT. To nieprawda - odpowiedział wiceminister obrony narodowej, który w mediach społecznościowych przytoczył konkretne dane o stanie osobowym żołnierzy. To wzrost o ponad 13 tys. żołnierzy zawodowych. Kiedy słyszę Nawrockiego albo Błaszczaka mówiących, że coś spadło, bardziej kojarzy mi się to z ruską rakietą pod Bydgoszczą niż ze stanem polskiej armii. Około 55 tys. żołnierzy w ubiegłym roku dziennie trenowało na poligonach i na placach przykoszarowych. To jest 10 tysięcy więcej niż w 2023 i 20 tys. więcej niż w 2022 r. To kolejne dane od wicepremiera, który jednocześnie dodaje: działania PiS-u to polityczna zazdrość. Nigdy tak mocno nie zainwestowali w polskie siły zbrojne jak my. Nigdy też tak silnie nie byliśmy reprezentowani na arenie międzynarodowej i nie stanowiliśmy takiego punktu odniesienia, nigdy tak wiele uwagi nie poświęcono na nowe projekty, choćby Tarcza Wschód, budowa fabryki amunicji. W przyszłym roku Polska w wydatkach na zbrojenia ma przekroczyć 5% PKB. A w święto flagi w Pałacu Prezydenckim wręczono nominacje generalskie. Polskie wojsko zyskało 14 najwyższych rangą dowódców. Oglądają Państwo "19:30" w piątek 2 maja. Co jeszcze przed nami? Kto wygra powtórzone wybory prezydenckie w Rumunii? Demokracja została zdeptana. Wszyscy chcą zmian i myślę, że nadszedł już na to czas. Majówka po powodzi. Przyjechałam, żeby wspierać tę okolicę. Nie ma problemu z przejazdem, z noclegami. Odnalezione ciało brutalnie zamordowanej 16-latki i zatrzymany w Grecji zaledwie rok starszy chłopak. Służby trafiły na ślad 17-latka w trakcie szkolnej wycieczki. Do Polski trafi w ciągu najbliższych tygodni. Ma usłyszeć zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. O brutalnie przerwanym dojrzewaniu. Okropna tragedia. Szukaliśmy... Babcia Mai wierzyła do ostatniej chwili, że nastolatka się znajdzie. Bo miała wyjść tylko chwilę. By spotkać się z kolegą - opowiadała jeszcze kilka dni temu jej mama. Ona powiedziała mi tak: "Mama, zgadnij, z kim idę się spotkać. Jak mnie wkurzy, wrócę za minutę, a jak nie - za pół godziny". To był wieczór, 23 kwietnia. Dzień później w Mławie ruszyły policyjne poszukiwania. A bliscy rozklejali plakaty w mieście. Codziennie przychodziłam zobaczyć, czy światło się pali. Ponad tydzień od zaginięcia najgorsza wiadomość: policyjny pies w zaroślach odnalazł ciało dziewczyny. Najprawdopodobniej zgon nastąpił na skutek obrażeń głowy. Bardzo licznych rozległych obrażeń głowy narzędziem tępym lub tępokrawędzistym. Ciało Mai znaleziono przy torach, niedaleko firmy należącej do rodziny podejrzanego. Jego samego udało się namierzyć dzięki monitoringowi. To 17-latek, z którym dziewczyna spotkała się w dniu zaginięcia. I on powiedział, że lepiej, byście poszukali przy torach, czy gdzieś nie jest, czy nie miała jakiegoś wypadku, czy jej pociąg nie potrącił. Podejrzany został szybko namierzony w Grecji, gdzie wyjechał na szkolą wymianę. Ruszyła współpraca z tamtejszymi policjantami. Ci jeszcze tego samego dnia, kiedy ujawnione zostały zwłoki, wieczorem w hotelowym pokoju zatrzymali 17-latka. Stało się to w niecałą dobę od odnalezienia ciała. Nie tylko dlatego, że należy rozliczyć to przestępstwo, o które jest podejrzewany, ale też by jak najszybciej odseparować tego człowieka od innych uczestników. Postawiono mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Z uwagi na to, że jest młodociany, grozi mu nie dożywocie, a od 15 do 30 lat więzienia. Śledczy nie informują o motywach sprawcy. To za każdym razem mogą być bardzo różne czynniki, ale doprowadzają do czegoś takiego, że nastoletni człowiek nie jest w stanie przeciwdziałać takim zbrodniczym, morderczym pomysłom. W niedzielę wieczorem ulicami Mławy przejdzie marsz ku pamięci Mai. USA wycofały się z roli mediatora w negocjacjach między Ukrainą a Rosją. O ograniczeniu roli w działaniach na rzecz pokoju w Ukrainie poinformował Departament Stanu USA. Amerykanie zachęcają do bezpośrednich negocjacji pomiędzy Moskwą a Kijowem. USA zmieniają metodologię rozmów pokojowych. "Będziemy nadal pomagać, ale nie będziemy już latać po całym świecie jako mediatorzy na spotkaniach" - powiedziała rzeczniczka Departamentu Stanu Tammy Bruce. "Potrzebne jest przedstawienie argumentów ukraińskich i rosyjskich oraz opracowanie konkretnych pomysłów na zakończenie konfliktu" - dodała. Wiceprezydent USA J.D. Vance stwierdził, że wojna na Ukrainie prawdopodobnie nie zakończy się szybko. Ameryka nie będą już działać na rzecz pokojowej mediacji. Powtórka wyborów w Rumunii jak test dla politycznych elit i prawicowego populizmu. Głosowanie w najbliższą niedzielę. Faworytem jest skrajnie prawicowy George Simion, przeciwnik pomocy dla Ukrainy. Pewne jest, że w drugiej turze ma zarezerwowane miejsce. Pytanie, z kim się w niej zmierzy. I co wynik wyborów może oznaczać dla przyszłości kraju? Regularnie pojawia się w zakładach pracy i na lokalnych bazarach. To tam łowi głosy wyborców niezadowolonych z obecnych władz i sytuacji gospodarczej kraju, niechętnych UE oraz wspieraniu Ukrainy. To strategia George'a Simiona, kandydata radykalnej prawicy, na wygraną w wyborach prezydenckich. Wszystkie prawa w tym kraju są przeciwko Rumunom. A sprzyjają tym, którzy są teraz u władzy. W niedzielę wszyscy będziemy głosować, aby dać im nauczkę. Wszyscy chcą zmian i myślę, że nadszedł już na to czas. Jesteśmy zmęczeni tyloma latami obietnic i kłamstw. Na debacie wyborczej Simion stawił się tylko po to, by powiedzieć, że nie będzie brał w niej udziału. To, jak demokracja została zdeptana i jak przebiegała kampania wyborcza, sprawiło, że zdecydowałem, że na znak szacunku dla demokracji i głosu narodu rumuńskiego nie wezmę udziału w tej debacie wyborczej. Potem triumfalnie opuścił miejsce debaty, pałac prezydencki, ale liczy, że do niego wróci. Bo sondaże przedwyborcze wskazują, że jest faworytem prezydenckiego wyścigu. A gra toczy się o to, z kim zawalczy w drugiej turze. Jego kontrkandydatem będzie albo obecny burmistrz Bukaresztu, albo kandydat rządzącej koalicji. Głosowanie odbędzie się w cieniu jednego z największych we współczesnej historii Rumunii kryzysów politycznego i konstytucyjnego. Po tym, jak sąd unieważnił listopadowe głosowanie zaledwie 2 dni przed drugą turą. Tę pierwszą niespodziewanie wygrał człowiek znikąd, Calin Georgescu, kampanią na TikToku. Według rumuńskiego wywiadu przy pomocy fałszywych kont i pomocy z zewnętrz. Rumunia anulowała wyniki wyborów prezydenckich w oparciu o słabe podejrzenia agencji wywiadowczej i ogromną presję ze strony europejskich sąsiadów. Jak rozumiem, argumentem było to, że rosyjska dezinformacja zainfekowała rumuńskie wybory. Komentarz wiceprezydenta przypomniała teraz ambasada USA w Bukareszcie. Zamieszczając tę grafikę z subtelnym komentarzem. W kampanię Simiona, który nie ukrywa swoich sympatii do Donalda Trumpa, włączyli się też politycy PiS-u, w tym były premier Mateusz Morawiecki. Rumuński polityk wspiera zaś w kampanii Karola Nawrockiego. Głosowanie w sprawie przyszłości najważniejszego obok Polski państwa wschodniej flanki NATO już w niedzielę. Ale za granicą trwa już teraz. Nowy ranking wolności prasy Reporterów bez Granic, a w nim dobre informacje dla Polski - awansujemy o 16 miejsc. To jest powód do zadowolenia, ale w rankingu więcej jest alarmujących danych. Pierwszy raz w historii globalna kondycja wolności prasy określana jest jako trudna, pogarszają się warunki do wykonywania dziennikarskiej pracy, pogłębia się także dylemat między niezależnością dziennikarską a zapewnieniem ekonomicznej egzystencji. Kondycja polskich mediów tak dobra nie była od 10 lat. W opublikowanym dzisiaj rankingu wolności prasy Reporterów bez Granic awansujemy z 47. na 31. pozycję. Według francuskiej organizacji władze w Polsce coraz rzadziej próbują media kontrolować. Polska, a w szczególności nadawcy publiczni, przechodzą pewną reformę. Chociaż ta reforma jest daleka od zakończenia, to jest to poprawa. A jeśli chodzi o media prywatne, to rząd wycofał się z pozwów wytoczonych mediom przez swoich poprzedników. Od 2016 roku notowaliśmy regularne spadki. W 2022 roku Polska zajmowała najniższe w historii 66. miejsce. Dziś sytuacja mediów określana jest już nie jako "problematyczna" ale "zadowalająca". Myślę, że także politycy powinni brać pod uwagę wyniki tego rankingu i kierować swoją politykę, tak by media w naszym kraju były jak najbardziej wolne. Ale na mapie świata coraz więcej krajów oznaczonych jest kolorem pomarańczowym i czerwonym. Tam dziennikarze żyją w strachu przed polityczną opresją, a gazety, telewizje i rozgłośnie radiowe ledwo wiążą koniec z końcem. Media są coraz słabsze i znajdują się pod coraz większą presją finansową, co podważa ich wolność. Rośnie także propaganda - już nie tylko rosyjska, ale i amerykańska. Bo administracja Donalda Trumpa likwiduje niezależne media. Donald Trump nienawidzi tradycyjnych mediów, bo chce wybierać, z kim rozmawia. Na konferencjach w Białym Domu nie pojawiają się już dziennikarze, których nie lubi. Coraz więcej dziennikarzy na świecie ginie podczas wykonywania zawodu. Najbardziej niebezpiecznym miejscem jest Strefa Gazy. Miałem na sobie wszystkie oznaczenia: kask, kamizelkę z napisem "prasa", i aparat fotograficzny. A i tak zostałem trafiony. Od początku wojny w izraelskich nalotach na Strefę Gazy zginęło 200 reporterów. Jak przypominają Reporterzy bez Granic, każdy z nas może i powinien walczyć o wolność prasy: zapłacić abonament czy kupić gazetę. Bo silne i wolne media są papierkiem lakmusowym kondycji naszej demokracji. Żłobek w samym centrum oddziału intensywnej terapii i szpital, który zamiast być krótkim przystankiem na drodze do domu, zastępuje go czasem miesiącami. Noworodki porzucane lub odbierane rodzicom tuż po urodzeniu. W całym kraju ich liczba rośnie. I za każdym razem trzeba ją pomnożyć przez początek dzieciństwa naznaczonego samotnością i cierpieniem. Personel daje z siebie wszystko, ale to wciąż szpital. I nawet najlepszy nie zastąpi rodziny. Szpitalna sala zastępuje im dom. Nigdy nie były nawet na dworze. Trzy dziewczynki i dwóch chłopców. Najstarsze ma 4 miesiące, najmłodsze - niespełna dwa. Nie możemy ich wyprowadzić na spacer, ponieważ nie jesteśmy ich opiekunami prawnymi. One nie mogą opuścić szpitala, więc zostaje werandowanie. Lekarze i pielęgniarki jeleniogórskiego szpitala starają się im poświęcać każdą wolną chwilę, ale prawdziwej rodzicielskiej bliskości im nie zastąpią. Personel jest cały zaangażowany, żeby stworzyć miłość. Nosimy te dzieci, staramy się wpływać również na ich rozwój. To już neonatologia w szczecińskim szpitalu klinicznym. Tu na nowy dom czeka trójka porzuconych niemowląt. Wśród nich jest trzymiesięczny Wojtuś, który na oddziale ma własny pokój, kołyskę i wózek. Mamy maty, po których one pełzają, raczkują niektóre, więc mamy taki żłobek w środku oddziału intensywnej terapii. W warszawskim szpitalu na Karowej od początku roku było sześcioro takich dzieci. Teraz została jedna dziewczynka. To jest zabrane kilka tygodni życia, a w ich rozwoju jest to bardzo ważne, do końca życia mogą być tego konsekwencje. W szpitalach w całym kraju rośnie liczba noworodków, które po urodzeniu są porzucane albo są odbierane rodzicom na wniosek opieki społecznej. W ubiegłym roku było ponad 700 takich przypadków. Lekarze mówią o nich "dzieci społeczne". W najtrudniejszej sytuacji są niemowlaki z dodatkowymi schorzeniami, a nawet połowa pozostawionych dzieci to właśnie takie przypadki. Aż 40% dzieci społecznych pozostawionych tu to są dzieci, które wewnątrzmacicznie były narażone na różne substancje psychoaktywne. Bardzo ciężko. Nie jest wystarczająca liczba miejsc dla takich maluszków. Naprawdę czekają one miesiącami. Czekają ze względu na przedłużające się procedury urzędnicze, ale przede wszystkim na brak rodzin zastępczych, które mogłyby się nimi zaopiekować. Na dzień dzisiejszy nie mamy gotowych rodzin zastępczych, które by chciałyby takiego noworodka przyjąć, zanim znajdziemy miejsce, żeby go umieścić, to trwa nawet kilka miesięcy. Pracownicy szpitali sami próbują nagłośnić problem. Mają nadzieję, że w ten sposób uda im się szybciej znaleźć dla niemowlaków bezpieczny dom i czułe ramiona rodziców, których tak bardzo potrzebują. Są takie momenty, że chciałybyśmy je zabrać do domu. Są to cudowne maluszki, które bardzo potrzebują miłości. Te dzieci bardzo państwa potrzebują. Myślę, że tym, jakie są, oddadzą bardzo dużo za taką opiekę. W ubiegłym roku średni czas pobytu takich dzieci w szpitalu wynosił 65 dni. Rekordzista spędził w warszawskim szpitalu przy Karowej aż 7 miesięcy. Majówkach na popowodziowych terenach dla mieszkańców i właścicieli lokalnych biznesów to pierwszy taki wiosenny sprawdzian i pytanie, jak wielu turystów o nich pamięta. Na Dolnym Śląsku czy Opolszczyźnie żywioł mocno dał się we znaki, ale po trudnym czasie i miesiącach pracy tysięcy osób wyjątkowe miejsca na turystycznej mapie Polski chcą o sobie przypomnieć. Jest ruch, jest nadzieja. Twierdza Kłodzko to jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych ziemi kłodzkiej. Ubiegłoroczna powódź nie dotknęła jej bezpośrednio, ale pośrednio bardzo mocno, co widać w statystykach odwiedzin. Mieliśmy spadki nawet w styczniu na poziomie 60%, do kwietnia ta różnica zmniejszyła się do 30%. W majówkę, czyli prawdziwy start sezonu wiosennego, to 18% na minusie. To oznacza, że wzrost turystów jest zauważalny, ale ciągle daleko do stanu sprzed powodzi. Powody do optymizmu daje za to postawa turystów. Pani Małgorzata była tu na urlopie, gdy przyszła powódź. Dziś wróciła w to samo miejsce. Przyjechałam, żeby wspierać tę okolicę, bo tutaj jest pięknie. Duży ruch także w Kopalni Uranu w Kletnie. Nie ma problemu z przejazdem, z noclegami, z zakupami. W Lądku-Zdroju w majówkę tłoczno, ale tu także gospodarze są gotowi na większy ruch. Turyści są głównie u nas weekendowi, pojawiają się tygodniowi, w tygodniu. I tych najbardziej w tej części ziemi kłodzkiej nam brakuje. Turyści indywidualni to tylko część odwiedzających te ziemie. Jakub Feiga z Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej zaznacza, że ogromne straty gospodarzy z terenów dotkniętych powodzią wynikają też z braku wycieczek grupowych. Spadek ruchu szkolnego był około 95% jesienią zeszłego roku. Bardzo ważne jest, żeby ten ruch szybko odbudować. Ma w tym pomóc planowane przez samorząd województwa wsparcie. Planujemy przeznaczyć 3 mln zł na dofinansowanie wyjazdów dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych w tereny popowodziowe. Dlaczego dla powodzian to tak ważne? To jest tak naprawdę być albo nie być. Tłumaczy ekonomista dr Tomasz Kopyściański. Hotele, branża gastronomiczna, wszelkie usługi wspomagające są tak naprawdę podstawowym miejscem pracy, ale też budowania dochodów dla gmin, które tam są zlokalizowane. Dlatego wszyscy liczą tu, że piękno dolnośląskich krajobrazów przyciągnie turystów nie tylko w majówkę. Na koniec "19:30" jeszcze raz spoglądamy na kartkę w kalendarzu. 2 maja świętuje biało-czerwona, a także Polonia i Polacy za granicą. W południe uroczyście podniesiono flagę państwową na wieży zegarowej Zamku Królewskiego w Warszawie. Flagi powiewają także na naszych posesjach, dumnie prezentują się narodowe kotyliony. Rywalizujemy na najpiękniejsze flagi. Pewne jest, że ta największa powstała się w Świnoujściu. Największa polska flaga. Liczące 400 m2 biało-czerwone płótno zawisło dzisiaj na najwyższej latarni na polskim wybrzeżu, w Świnoujściu. Duma i radość, że na tej latarni polska flaga wisi. Na co dzień się o tym nie myśli, ale jesteśmy Polakami i poza tymi podziałami politycznymi tak naprawdę wszyscy jesteśmy równi. W podobnym tonie w Warszawie podczas oficjalnych obchodów święta flagi oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą wypowiadali się minister obrony narodowej oraz prezydent. Była z nami biało-czerwona gdy rodziła się niepodległa. Była, gdy walczyliśmy o wolność Warszawy, Polski, Europy i świata w 1920 roku. Towarzyszyła w każdej bitwie. Jakże ważna była od samego początku tworzenia, budowania naszej wspólnoty nasza flaga, nasze barwy. Premier Donald Tusk w swoich mediach społecznościowych też pokazał flagę w niecodziennym miejscu. Niech na każdym polskim domu załopocze biało-czerwona, tak jak dziś tu, na dachu siedziby polskiego rządu. Uroczyste obchody święta ustanowionego przez Sejm 21 lat temu organizowano w całym kraju. Łącząc je z np. z piknikami, tak jak w gminie Solina w Bieszczadach, albo spędzając muzycznie, tak jak zrobiono to w Brzezinach w woj. łódzkim, gdzie dla mieszkańców zagrali najmłodsi. Udział w takich uroczystościach, w których mogą wystąpić razem, w zespole, bardzo motywuje dzieci do pracy. W wielu miejscach o to, by godnie obchodzić się z naszą flagą, dbali żołnierze z Pułku Reprezentacyjnego Wojska Polskiego. Żołnierz, który jest w poczcie flagowym, musi spełnić określone warunki. Wzorowo wywiązujący się ze swoich zadań, ale też bardzo dobrze wyszkolony, przede wszystkim z musztry i regulaminów wojskowych, bo tymi umiejętnościami będzie się musiał w trakcie tego zadania popisać. Nie należy dopuścić do zbezczeszczenia flagi, czyli nie może ona leżeć na ziemi. Dlatego flagowy i dowódca pocztu flagowego całą uroczystość trzymają ją w dłoniach, wyeksponowaną. A im większe płótno, tym bardziej skomplikowana procedura. Największa flaga w Warszawie wisi na rondzie Radosława na wysokości 63 metrów, a to symbolizuje 63 dni walki w powstaniu warszawskim. W ten sposób zawieszana jest biało-czerwona na Maszcie Wolności, który stanął w stolicy ponad 10 lat temu. Flaga licząca 100 m2 powierzchni powiewa nad Warszawą przez cały rok. Biało-czerwonych barw nie mogło również zabraknąć dzisiaj na Stadionie Narodowym, podczas finału piłkarskiego Pucharu Polski. Przed rozpoczęciem meczu flagę na boisko wnieśli żołnierze oraz weterani Wojska Polskiego. W "19:30" to już wszystko. Bardzo Państwu dziękuję za wspólnie spędzony czas. I zapraszam na "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie prof. Ireneusz Krzemiński.