Prezydent elekt Karol Nawrocki - Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wyniki. Frekwencyjny rekord wyborów prezydenckich. Powyborcze wnioski - co dalej z koalicją rządzącą? Za pół godziny wystąpienie premiera. Monika Sawka, dobry wieczór. Karol Nawrocki wybrany na prezydenta Polski. Uzyskał 50,89% poparcia. Zagłosowało na niego o blisko 400 tys. osób więcej niż na Rafała Trzaskowskiego. Prezydent elekt podczas wieczoru wyborczego z przekonaniem wzywał, by poczekać do nocy, która da zwycięstwo. I tak się właśnie stało. Zwyciężymy, tej nocy zwyciężymy! Te słowa, wypowiedziane tuż po 21.00... Mamy remis! Najlepiej oddają nastroje w sztabie Karola Nawrockiego. Tej nocy, która przed nami, wygramy te wybory. Z jednej strony - nadzieja. Kto wygra te wybory, jak okaże się jutro? To oczywiste dla mnie. Z drugiej - niepewność. Ani się smucić, ani otwierać szampana, to jest stan, który można porównać do ciszy wyborczej. Powodem były te wyniki exit poll. Nie możemy określić, który z tych kandydatów wygrywa. Które podaliśmy tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Pamiętam rok '95, kładliśmy się spać z prezydentem Wałęsą, budziliśmy z prezydentem Kwaśniewskim. Tym razem szala zwycięstwa przechyliła się wcześniej. To dane late poll sprzed północy. Już tak około godziny 2-3.00 było widać, że jednak Karol Nawrocki zwyciężył, wtedy zaczęłam się bardzo cieszyć. To ostateczne wyniki głosowania przedstawione przez PKW. O zwycięstwie Karola Nawrockiego zdecydowało niespełna 370 tysięcy głosów. Bez rodziny bym nie dał rady. Karol Nawrocki startował jako kandydat obywatelski, ale z poparciem PiS. Jestem jedną z decyzji prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Tak mówił o sobie miesiąc temu. Na ręce prezesa Jarosława Kaczyńskiego, dziękuję. Jego zwycięstwo to wiatr w żagle polityków PiS. Wierzę, że zwyciężymy, że przeprowadzimy nasz plan, że zmienimy Polskę. Stąd dzisiejsza narada na Nowogrodzkiej z udziałem prezydenta elekta i pytania o nową ekipę Pałacu. Są dwa miesiące, żeby pan prezydent Karol Nawrocki tę kancelarię, drużynę, z którą będzie walczył o lepszą Polskę, skonstruował. Karol Nawrocki w kampanii obiecywał obniżenie cen prądu o 33 procent, wypowiedzenie Zielonego Ładu i paktu migracyjnego, zerowy PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci oraz obniżenie stawki VAT. Jeżeli jest dobry, konserwatywny kandydat, a świetnym kandydatem był Karol Nawrocki, to można wygrywać wybory w Polsce. Wygrał, ale pytanie, czy wygrała Polska. Zastanawia się Koalicja. Bo lista pytań dotyczących przeszłości Karola Nawrockiego jest długa. Niagara kłamstw. Tak mówił o niej prezes PiS. Ale do udziału w takiej kibolskiej ustawce Karol Nawrocki przyznał się sam podczas tej rozmowy. Szlachetne walki. Sam też w trakcie debaty zdradził się z tym nałogiem, wykonując przed kamerami TVP taki gest. Przyszły prezydent nie zaprzeczał, że poręczył za zatrzymanego w Danii pod zarzutem pobicia policjanta neonazistę Grzegorza H. znanego jako Śledziu. Jest na tym zdjęciu z wielkim Bu, skazanym za porwanie kobiety. Kłamali, kłamali, kłamali i jeszcze raz kłamali, a wy byliście cały czas ze mną. Wyborców nie zraziły ani informacje Onetu o tym, że Karol Nawrocki, pracując przed laty jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu, miał uczestniczyć w procederze sprowadzania prostytutek dla gości, ani sprawa kawalerki przejętej od starszego mężczyzny. W jakim świetle to stawia Polskę? W trudnym, to nie jest łatwa sytuacja w kategoriach politycznych, ale nie ma co się obrażać na demokrację. Karolowi Nawrockiemu pogratulował prezydent Andrzej Duda. Mam nadzieję, że jutro się spotkamy. Marszałek Sejmu potwierdził dziś, że zaprzysiężenie nowego prezydenta odbędzie się 6 sierpnia. Rafał Trzaskowski już drugi raz otarł się o prezydenturę. Tym razem różnica to niecałe 370 tysięcy głosów. Kandydat Koalicji Obywatelskiej dziś podziękował i przeprosił wyborców. Pogratulował też politycznemu przeciwnikowi. Tuż po ogłoszeniu pierwszych szacunkowych wyników sztabowców prezydenta Warszawy ogarnęła euforia zwycięstwa. Jak się okazało - przedwcześnie. Tak wyglądała atmosfera w sztabie Rafała Trzaskowskiego tuż po ogłoszeniu wyników exit poll. Zwyciężyliśmy! Które pokazywały jego nieznaczną wygraną nad Karolem Nawrockim. Ja proponuję teraz na cześć pierwszej damy: Gosia, Gosia! Rafał Trzaskowski dziękował sztabowcom, koalicjantom i rodzinie. Jest w nas moc! Różnica między kandydatami o 21.00 wynosiła zaledwie 0,6 punktu procentowego. Polska cała na Rafała! Ale w sztabie i tak zapanowała radość. Zwyciężyliśmy, chociaż myślę, że do języka polskiego i do języka polskiej polityki wejdzie to sformułowanie już na zawsze - na żyletki. Rafał Trzaskowski mówił też o odbudowaniu wspólnoty. W badaniu exit poll poparcie wyborców rozłożyło się niemal po równo. Te wyniki pokazują, jak jest niesamowicie blisko. I uważam, że pierwszym najważniejszym zadaniem prezydenta RP będzie wyciągnąć rękę do wszystkich tych, którzy na mnie nie zagłosowali. Rafał Trzaskowski największe poparcie otrzymał w warszawskiej dzielnicy Wilanów - ponad 77% i w wielkopolskiej gminie Komorniki - ponad 73%. Najgorszy wynik miał w gminie Godziszów na Lubelszczyźnie - ponad 5%. W sztabie panowało przekonanie, że wygrana utrzyma się po oficjalnym zliczeniu głosów. Na pewno będziemy czekać na policzenie wszystkich głosów, wszystkich, co do jednego, żeby potwierdzić zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego. Liczę, że ta przewaga się powiększy, ale czeka nas bezsenna noc. Czy liczycie się z tym, że kandydaci mogą się wyminąć? Nie zakładamy takiego scenariusza, ale czekamy spokojnie, cierpliwie na wyniki. Choć były też głosy studzące zwycięskie nastroje. Tak naprawdę jeśli miałbym coś radzić, to zaczekać na wyniki PKW. Różnica może być jednego głosu. Jednak po 23.00 szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Karola Nawrockiego. Rano PKW potwierdziła, że to on jest zwycięzcą. Oczywiście jest smutek i rozczarowanie. Mieliśmy nadzieję, że wygramy. Stąd pytanie, czy ogłaszanie zwycięstwa przy tak małej różnicy w exit poll nie było przedwczesne. Liczyliśmy na to, że sondażownie wyciągnęły wnioski też z poprzednich badań, gdzie niedoszacowany był Karol Nawrocki czy kandydaci prawicy, i dobrze doważyły to poparcie. Okazało się inaczej. Bardzo chcieliśmy tego zwycięstwa. Rzeczywiście radość była przedwczesna. Było widać, że to jest laboratoryjna większość w granicach stu tysięcy, więc myślę, że można było poczekać. Rafał Trzaskowski dziś pogratulował konkurentowi i podziękował wyborcom za każdy głos. To jest dla nas wyraźny sygnał do mobilizacji i cięższej pracy. W koalicji słychać, że przegrana to też cena za niespełnione obietnice. Robotę musimy pokazać, bo dlatego Trzaskowski przegrał. Nie tylko przez błędy swojej kampanii, ale przede wszystkim dlatego że nie dowieźliśmy tych rzeczy jako koalicja, na które się po prostu umówiliśmy. Na pewno będziemy się zastanawiać, co można było zrobić lepiej. Stawką są wybory parlamentarne za dwa lata. Jeżeli nie poszukamy ciekawej formuły politycznej, nie zbudujemy takiego masywnego, solidnego otwarcia, ale takiego bardzo wiarygodnego, to przegramy wybory w 2027 roku. Wczoraj w sztabie Rafała Trzaskowskiego był premier, ale nie przemawiał. Donald Tusk głos zabierze wieczorem. O 20.00 jego telewizyjne orędzie. Wynik wyborów rodzi pytania nie tylko o współpracę rządu z nowym prezydentem, ale i o przyszłość Koalicji 15 października. Marszałek Sejmu i lider Polski 2050 Szymon Hołownia pytany o pojawiające się informacje, że premier Donald Tusk zamierza zwrócić się o wotum zaufania dla swojego rządu - pomysłowi mówi twarde "nie". Dla rządu Donalda Tuska przegrana Rafała Trzaskowskiego i zwycięstwo Karola Nawrockiego tworzy zupełnie nową polityczną rzeczywistość. Politycy zapewniają o konsolidacji i zwieraniu szeregów... Nie będzie przedterminowych wyborów. i co do tego w koalicji panuje zgoda... Nie widzę takiej możliwości w tej kadencji Sejmu. Nie można się absolutnie poddawać. To jest najgorzej, co moglibyśmy teraz zrobić. Ludzie zresztą tego chyba nie oczekują. 10 mln głosowało za Nawrockim, ale 10 mln głosowało za zupełnie inną Polską. Czy i jakie zmiany w koalicji rządzącej? W tej sprawie dziś po południu zebrali się liderzy. Mówię przede wszystkim o tym, żebyśmy na nowo, w jasny sposób zakomunikowali Polkom i Polakom, co chcemy zrobić przez te dwa lata, co chcemy dowieźć, jak chcemy to zrobić, co jest naszym priorytetem. Jak donosi Onet, politycy obozu władzy spodziewają się, że premier Donald Tusk ma wystąpić jeszcze w tym tygodniu o wotum zaufania dla rządu, po to, by przeciąć wszelkie dyskusje o ewentualnych przyspieszonych wyborach parlamentarnych. I tu ważna uwaga. Informacje o wotum to informacje nieoficjalne. Komentarz polityków Platformy - ostrożny. Jeżeli taka jest decyzja premiera, będzie to komunikował sam premier. Marszałek Sejmu mówi twarde "nie". Jeżeli chcemy rzeczywiście pokazać, że coś zrozumieliśmy z tego, co się stało, to musimy najpierw wypracować nowe otwarcie i przyjść do ludzi z planem pracy. I - jak twierdzi lider Polski 2050 - dopiero wtedy można rozmawiać o wotum zaufania. To, co na teraz jest niemal pewne, to renegocjacja umowy koalicyjnej i rekonstrukcja rządu, o której tak mówił premier jeszcze przed drugą turą wyborów prezydenckich na antenie TVP. Żeby ten rząd był mniejszy, mniej liczebny, ale w dobrych proporcjach dla wszystkich i dużo sprawniejszy. Czyli umowa koalicyjna będzie renegocjowana. Chciałbym, tak, tak. Kolejna zmianą, którą ma dotknąć funkcjonowanie koalicji, jest przyspieszenie. Rządzący są zgodni: mniej sporów - więcej pracy, tak by nowy prezydent był zasypywany ustawami, które będą realizowały obietnice składane przed wyborami 15 października. Magdalena Biejat w internecie pisze: "dość blokowania zmian" i dodaje: "Czas spełnić obietnice z 2023 roku i skończyć z szukaniem wymówek. Alternatywą jest tylko dryf do 2027 i rządy fundamentalistów". W podobnym tonie przedstawicielka ludowców: Musimy przyspieszyć, aby odpowiedzieć na potrzeby Polaków, tak aby w 2027 roku populiści nie wygrali tych wyborów. Pytanie, czy to będzie możliwe. Cyrk Donalda Tuska. Bo powiedzieć, że nowy prezydent będzie nieprzychylny rządowi, to nic nie powiedzieć. Da się tak rządzić, panie pośle? Da się tak rządzić, bo tak rządziliśmy z Andrzejem Dudą. Mówi poseł koalicji rządzącej. Ale posłowie PiS-u już zapowiadają, że Karol Nawrocki nie zgodzi się między innymi na reformę wymiaru sprawiedliwości. Czy Karol Nawrocki podpisze ustawy sądowe? Pana Bodnara? Niech pani nie żartuje. To jest jawne bezprawie i łamanie konstytucji. Zapis o przywróceniu porządku prawnego po rządach PiS-u jest jednym z elementów umowy koalicyjnej. Takiej frekwencji w wyborach prezydenckich nie było po '89 roku. Wyniosła 71,6%. Najwięcej mieszkańców zagłosowało w Krynicy Morskiej. Na drugim biegunie jest gmina Lasowice Wielkie na Opolszczyźnie. Kto, jak i gdzie głosował? Jak ludzie wybrali, trzeba się zgodzić. To jest demokracja. Pozazdrościć, że taka wielka frekwencja. Do urn poszło wczoraj ponad 71% uprawionych. Największa frekwencja w województwie mazowieckim, najmniejsza w opolskim. Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek, dlatego dziękuję wszystkim wyborcom, którzy oddali głos w wyborach prezydenta 1 czerwca. Nawet jeszcze wczoraj też prosiłem, kiedy sam oddałem głos, żeby jeszcze się zmobilizować, zapewnić jak największą frekwencję. Frekwencja wysoka, za co ogromnie dziękuję. Polacy najchętniej głosowali na Pomorzu, a dokładniej w Krynicy Morskiej. Nadmorski kurort, po raz kolejny, pobił rekord frekwencji. Głównie z powodu turystów. Pobrali zaświadczenia i wczoraj, jak przychodzili do lokalu wyborczego, to mówili: trzymamy kciuki, znowu może wygracie. Dla porównania - mobilizacji nie było w gminie Lasowice Wielkie, w województwie opolskim. Tu głosowało najmniej osób. Sporo osób tutaj jest, które pracuje w Niemczech, wyjeżdżają, są zameldowani, a w sumie nie mieszkają tutaj. To, jak wyglądają podziały w kraju, widać czarno na białym na tej grafice. Polska podzielona jest na pół, co słychać. Chcieliśmy właśnie Nawrockiego, bo lepiej się żyje. W pierwszych informacjach było, że wygrywa pan Trzaskowski, to zgasiliśmy telewizor i poszliśmy spać. Ale później oglądaliśmy już do końca. Tak naprawdę? Jestem zdruzgotana. Nie mam humoru. Takiego człowieka wybrać na prezydenta to jest porażka. Więcej na żadne wybory nie idę. Aż mi się płakać chce, jest to niesprawiedliwe. Najnowsze dane pokazują coś jeszcze. Rafał Trzaskowski zdobył miasta, ale nie wsie. Karol Nawrocki zdobył zdecydowaną przewagę na obszarach wiejskich - ponad 64% głosujących poparło jego kandydaturę. Na prezydenta stolicy za to zagłosowały kobiety. Ponad 54%. Chciałabym bardzo podziękować kobietom. Sondaż IPSOS pokazał także, jak rozłożyły się głosy wyborców pozostałych kandydatów, którzy odpadli w pierwszej turze. Zaskoczeniem z pewnością nie jest, że wyborcy Grzegorza Brauna w zdecydowanej większości poparli Karola Nawrockiego, choć ten otrzymał mniej głosów od wyborców Sławomira Mentzena. Bo na Rafała Trzaskowskiego zagłosowało prawie 13% jego wyborców. Kandydatura Nawrockiego nie budziła i dalej nie budzi większego entuzjazmu. My nadal mamy przeczucie, że nadal wiemy niewiele, nie wiemy wszystkiego, ale to, co wiemy, to, jakim prezydentem byłby Trzaskowski, i tego nie chcieliśmy. W historii przepływów elektoratów to nie jest nic nowego. Choć jest nad czym się zastanawiać. Bo ponad 19 procent wyborców Joanny Senyszyn, która poprała przecież Trzaskowskiego, zagłosowało na Nawrockiego. Także na niego - ponad 14% wyborców marszałka Sejmu. To jest decyzja wyborców. To nie jest worek z ziemniakami, żebyśmy powiedzieli - macie tak zagłosować, bo my tak chcemy. Myśmy namawiali naszych wyborców. Wśród Polaków głosujących za granicą zwyciężył Rafał Trzaskowski. Otrzymał ponad 27 punktów procentowych więcej niż kandydat PiS. 2 lata temu odebrali Prawu i Sprawiedliwość władzę i pchnęli koalicję 15 października do końcowego triumfu. Teraz najwyraźniej chcą zmiany, bo PiS-owi dali wiatr w żagle. Ponad 53% młodych wyborców wybrało Karola Nawrockiego na prezydenta. Zmobilizowali się bardziej niż w pierwszej turze. Ludzie młodzi poszli na frekwencyjny rekord. Prawie 73% w I turze, wczoraj 76%. To jest kolejny pozytyw i pokazanie, że młodzi są, że mają głos, że nie zawahają się go użyć w pewnym momencie. I użyli. Jak wynika z danych late poll, młodzi poparli Karola Nawrockiego. Kandydat PiS zdobył ponad 53% głosów, o 2 procent więcej niż wynik wyborczy dla całego kraju. Jestem zszokowany trochę tym, że właśnie młodzi ludzie 2 lata temu poszli obalić rząd PiS-u i teraz poszli zagłosować na kandydata wspieranego przez PiS. Nie było ani dobrego, ani złego wyboru, nie było dobrego, były złe. Młodzi chcieli rozbić duopol, a sami go umocnili. Przypomnijmy, w pierwszej turze wyborów najwięcej ich głosów zdobył Sławomir Mentzen. On nie wygrał, ale jego elektorat dał wygraną. Znacząca była deklaracja toruńska i zasięgi w mediach społecznościowych. Dla nich bardzo liczy się wojna kulturowa, takie sprawy jak aborcja, eutanazja, LGBT i to jest tak, że tu po prostu nie mogli poprzeć Trzaskowskiego. To, że zwolennicy Konfederacji głosowali na Nawrockiego, nie dziwi, ale odpływ 16% poparcia wyborców Adriana Zandberga na korzyść PiS jest zaskoczeniem. Lewica popierała Trzaskowskiego głównie, nie wszystko się zgadzało, więc może brakowało kandydata. Wynik pierwszej tury wyborów był żółtą kartką od młodych dla koalicji rządzącej. W dogrywce zobaczyli już czerwoną. Widzimy półtora roku tego rządu, który o kobietach zapomniał, wobec ludzi młodych w zasadzie też ręki nie wyciąga. A jedyne, co robi, to sprzeciwia się PiS-owi. Ale to też wynik zmęczenia niespełnionymi obietnicami. Młodzi ludzie oczekują szczerości i efektywności. I czują się pominięci. Mieszkania były kolejną i jedyną obietnicą w tej kampanii. Zabrakło pomysłów, jak pomóc im w wejściu na rynek pracy, w walce ze zmianą klimatu czy jak dbać o prawa kobiet. Jako osoba 24-letnia oczekuję jakiejś stabilności, jakiegoś poczucia bezpieczeństwa i jakiejś perspektywy. Jak słyszeliśmy dziś, młodzi - według nich - głosowali na mniejsze zło. Szanowni państwo! Karol, Karol! Polska cała na Rafała! Drodzy państwo, dzisiaj w nocy zwyciężymy. Na prezydenta został wybrany Karol Nawrocki. Wybory prezydenckie w Polsce odbiciem globalnych trendów w polityce. Tak głosowanie oceniają media na świecie. New York Times napisał, że wygrał nacjonalista, a centrowy rząd poniósł porażkę. Gratulacje z wygranej Nawrockiemu złożyli między innymi szefowa Komisji Europejskiej i sekretarz generalny NATO. Jedne z pierwszych gratulacji dla Karola Nawrockiego popłynęły z Brukseli. Z zadowoleniem witamy każdego demokratycznie wybranego prezydenta. Przewodnicząca Von Der Leyen miała okazję już wcześniej tego ranka zamieścić w mediach społecznościowych swoją wiadomość z gratulacjami. To ten wpis, w którym Leyen napisała, że liczy na kontynuowanie dobrej współpracy z Polską. Premier Węgier mówi o "fantastycznym zwycięstwie" i wzmocnieniu współpracy państw Grupy Wyszehradzkiej. Liderka francuskiej skrajnej prawicy pisze o wyrazie sprzeciwu wobec polityki prowadzonej przez Komisję Europejską. Na wyniki wyborów zareagowali też przywódcy, którzy zgromadzili się w Wilnie na szczycie państw Bukaresztańskiej Dziewiątki i krajów nordyckich. Oczywiście chciałbym pogratulować zwycięzcy. Z niecierpliwością czekam na współpracę z prezydentem Nawrockim nad tym, by NATO - z Polską - było jeszcze silniejsze niż obecnie. Składam gratulacje nowemu prezydentowi Polski. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę miał okazję z nim porozmawiać. Polska jest naszym wielkim przyjacielem i silnym sąsiadem. Ten zachodni - Niemcy - także zapowiadają współpracę, ale nie ukrywają, że będzie wymagała więcej wysiłku. Rząd w Berlinie odnotował zwycięstwo Karola Nawrockiego. Usłyszeliśmy, że nie jest ani zaskoczony, ani zadowolony, ani w żaden inny sposób emocjonalnie nim poruszony. Zadowolenia nie kryją natomiast politycy populistyczno-prawicowej Alternatywy dla Niemiec i już obiecują wsparcie na unijnym poziomie. Jak ważne - nie tylko dla Polski - były to wybory, pokazują relacje światowych mediów. W centrum uwagi znalazł się nie tylko sam wynik, ale także jego możliwe konsekwencje. Karol Nawrocki jest polityczną niewiadomą, nie obejmował wcześniej politycznego stanowiska, jest historykiem, bokserem amatorem. To kolejne polskie wybory, które dla stacji BBC World? News relacjonowała Polka Kasia Madera. Co nas zaszokowało? O podziale w Polsce i paraliżu działań proeuropejskiego rządu pisze francuski "Le Monde". Niemiecki "Der Spiegel" - o "katastrofie dla Tuska" i triumfie "narodowego patosu". "The Wall Street Journal" zauważa, że Nawrocki to sojusznik Trumpa. Z kolei Bloomberg donosi o skręcie w prawo i sukcesie ruchu MAGA. Każdy nasz wybór decyduje o tym, jaka będzie nasza przyszłość. Jeśli nie głosujesz, to nie masz prawa narzekać. Swój głos za granicą oddało ponad 600 tysięcy naszych rodaków. To rekord. Na Rodos chętnych było tak wielu, że zablokowali okoliczne ulice. To było zwycięstwo o włos, a raczej o głos. W podtoruńskiej gminie Łubianka Karol Nawrocki wygrał z Rafałem Trzaskowskim jednym głosem. W takich miejscowościach jak w soczewce widać spolaryzowaną Polskę. W drugiej turze wyborów prezydenckich poparcie dla Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego rozłożyło się niemal równomiernie. Pytanie, czy w kraju tak podzielonym jest miejsce na mosty. Łubianka - gmina podzielona niemal pół na pół. O zwycięstwie Karola Nawrockiego przeważył tu jeden głos. Moim zdaniem wygrał na pewno lepszy. Trzeba żyć dalej, życie się toczy, wybory są raz na jakiś czas. No trudno, niech teraz się martwią politycy. Tak jak podzielona jest ta podtoruńska gmina, tak dziś podzielona jest cała Polska. Kiedy nieznane były jeszcze oficjalne wyniki, obaj kandydaci deklarowali... Ja będę łączył, ja będę budował, będę prezydentem wszystkich Polek i Polaków. Jutro rano obudzimy się z naszym prezydentem Karolem Nawrockiem, który poskłada na pół pękniętą Polskę. Choć Karol Nawrocki dodawał... Udało nam się zjednoczyć cały obóz patriotyczny, cały obóz ludzi, którzy chcą Polski normalnej. Czy ten dugi obóz jest nienormalny i niepatriotyczny? Deklarował, że nie jest prezydentem partyjnym. Powinien działać według swoich deklaracji. Jeżeli jego deklaracje były szczere, rzetelne, to nie widzę problemu, jeżeli nie będzie marionetką Kaczyńskiego, jak go czasem nazywano. Sytuacja geopolityczna i bliskość wojny już wpływają na nasze lęki, a politycy tylko ten strach podczas ostatniej kampanii wzmocnili. Jak grupa się stresuje, to szuka zbawiciela, kogoś, kto wybawi, pomoże i uratuje. Zarówno walka i szukanie zbawiciela nie prowadzi do rozwiązania problemu. Wyniki wyborów pokazały wyraźne podziały w poparciu obu kandydatów. Wschód - zachód, kobiety - mężczyźni, miasto - wieś, osoby lepiej i gorzej wykształcone. O tym, jak scalać dwie Polski w jedną, jeszcze zanim znany był oficjalny wynik wyborów, mówili byli prezydenci. Zawsze łatwiej jest wywołać podziały, a o wiele trudniej jest je zlikwidować, rolą prezydenta niewątpliwe jest występowanie w roli tego, który zszywa wspólnotę narodową, gdy inni ją niszczą. To jest moment próby dla liderów politycznych, jak w podzielonym społeczeństwie nie podpalić, tylko gasić. Trzeba dużo czasu, dużo dobrej woli, dużo mądrości, by zakopać dzielące nas rowy, a przede wszystkim w drugiej osobie musimy widzieć partnera, a nie wroga - podkreśla profesor Andrzej Piasecki. Większa odpowiedzialność ciąży na tym, kto jest górą, kto wygrał, kto ma za sobą poparcie, kto czuje power, to jest władza, ale też to jest odpowiedzialność. Karol Nawrocki będzie miał pięć lat, żeby pokazać, jak tę władzę chce wykorzystać. Nie musimy się zgadzać, ważne, żebyśmy zaczęli się słuchać. To na pewno byłby dobry pierwszy krok, żeby posklejać dwie Polski. Prezydent mógłby w tym procesie odegrać istotną rolę. Pytanie, czy będzie chciał. Ja już państwu dziękuję. W Pytaniu Dnia u Justyny Dobrosz-Oracz były premier Waldemar Pawlak. Za chwilę też wystąpienie premiera Donalda Tuska. Spokojnego wieczoru. Dobry wieczór. Zapraszam na Pytanie Dnia. Ze mną były premier Waldemar Pawlak. Przeżył pan szok? Nie. Myślę, że wyborcy podzielili władzę. Połowa ma rząd, a połowa ma prezydenta. Żyjemy w jednym kraju. Swoisty egzamin dojrzałości klasy politycznej, czy potrafi w tych trudnych czasach, gdy jest wojna w Ukrainie, czy potrafi się ta klasa polityczna wznieść ponad antagonizmy. Co by powiedział pan tym, którzy jednak przeżyli wstrząs? Polska jest pęknięta na pół. Są różne możliwości współpracy. Może być konfrontacyjna, może być pokojowa, może być pragmatyczna, gdzie każdy stara się realizować kluczowe rzeczy. Czeka nas wojna na górze? Nie jestem pewien. Biorąc pod uwagę deklarację pana Karola Nawrockiego z kampanii, spodziewałbym się konfrontacyjnej opcji, ale pamiętam dobrze współpracę Lecha Kaczyńskiego z naszym rządem PSL i Platformy. To była kohabitacja pragmatyczna. To były inne czasy. Przed katastrofą smoleńską. Inni ludzie. W tamtym czasie nie było takich zagrożeń, a jednak było poczucie, że są takie elementy jak bezpieczeństwo, UE, NATO. To budowało współpracę. Ja pamiętam jeszcze czas, kiedy komuniści się dogadali z Solidarnością w '89 roku i obyło się bez dramatycznych konfrontacji. Ewolucyjny proces zmian demokratycznych. To rozpoczęło trzydziestopięcioletni okres demokratyczny. Według nieoficjalnych informacji premier ma złożyć wniosek o wotum zaufania do swojego rządu. Dostanie je? Te wybory prezydenckie nie zmieniły proporcji w parlamencie. Wyborcy podzieli władzę na pół. Między rząd a prezydenta. Wrócimy do rozmowy w TVP Info, a tymczasem wystąpienie premiera Donalda Tuska.