Obchody ½wi-ta Konstytucji 3 maja w cieniu zbli¼aj@cych si- wybor#w. Echa wizyty Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych i zdj-^ na profilu Donalda Trumpa. Kolejne ataki na medyków. W Gdyni pijana pacjentka rzuciła się na lekarzy i ratowniczkę. Dobry wieczór, zaczynamy "19.30". Druga na świecie, pierwsza w Europie. Konstytucja 3 Maja zajmuje ważne miejsce na kartach historii, a rocznica jej uchwalenia - ważne miejsce w kalendarzu świąt narodowych. Dziś były nominacje generalskie i wstąpienia najważniejszych osób w państwie, w tym prezydenta, który mówił o praworządności. To przemówienie wywołało falę komentarzy. Rządzący przypominają, że to właśnie Andrzej Duda jest odpowiedzialny za chaos w wymiarze sprawiedliwości. To 234. rocznica uchwalenia przez Polskę pierwszej w Europie i drugiej na świecie konstytucji. Dziś to powód do dumy i świętowania. W warszawie - w obecności najważniejszych osób w państwie. Dla Andrzeja Dudy to ostatnia taka rocznica w roli prezydenta i ostatnie takie przemówienie. Konstytucję, jak słusznie powiedział prezydent Lech Kaczyński, należy interpretować i czytać tak, jak ją napisano. Mówię to jako prawnik i jako prezydent RP. Ten prezydent, który osiem lat temu podpisał ustawę uzależniającą Krajową Radę Sadownictwa od polityków, choć w konstytucji jest zapis, że sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz. To wywołało efekt domina. Andrzej Duda jest odpowiedzialny za niszczenie polskiej praworządności. To przez niego system praworządności, sądownictwo jest zdewastowane, jest w chaosie i wymaga naprawy - ocenia Michał Wawrykiewicz, który jako działacz inicjatywy Wolne Sądy osiem lat temu protestował, domagając się jednego. By prezydent przestrzegał ustawy zasadniczej. Dziś Andrzej Duda pouczał, jak to robić. Jest wielkim oszustwem ustrojowym wyciąganie z konstytucji tego, czego w niej nie napisano. Mówi prezydent... Postanowiłem uwolnić wymiar sprawiedliwości od tej sprawy. ...który, choć w konstytucji nie ma o tym słowa, postanowił wejść w rolę sądu i zastosować prawo łaski przed ogłoszeniem prawomocnego wyroku. W ten sposób otworzył byłym partyjnym kolegom drzwi do ministerialnych stanowisk. To było 10 lat temu. Dziś są takie słowa. Dbajmy o Polskę prawdziwie demokratyczną, o Polskę praworządną, które premier w mediach społecznościowych podsumował tak: Podpisanie ustawy o Izbie Dyscyplinarnej doprowadziło do nałożenia na Polskę ponad pół miliarda euro kary. Zaprzysiężenie sędziów dublerów - do paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Przez te 10 lat pan prezydent pokazał, że jak rządzi Jarosław Kaczyński, to nie jest w stanie w ani jednej sprawie się przeciwstawić. Tydzień temu w taki sposób... Ja zagłosuję na Karola Nawrockiego w tych wyborach. ...Andrzej Duda zaangażował się w kampanię po stronie PiS. Dziś w obecności innych kandydatów o tym, na kogo zagłosuje, już nie wspominał. Namawiał za to, by w wyborach wziąć udział, i powtórzył te słowa... Cynizm i draństwo. ...które na konwencji Karola Nawrockiego wypowiedział pod adresem rzędu Donalda Tuska. Zwycięża uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Prezydentowi czasami brakuje odpowiedzialności, a czasami brakuje lustra, więc jeżeli mówi o cynizmie i draństwie, niech się przyjrzy swojemu obozowi politycznemu, który wykorzystywał wszystko i wszystkich. Dziękujemy. Tak dziś żegnali Andrzeja Dudę zwolennicy, kiedy na piechotę wracał do pałacu. Na stałe opuści go za niespełna sto dni. A teraz kampanijne kalkulacje. Jest zdjęcie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Są zapewnienia o spotkaniu, które było zaszczytem, i czekanie sztabowców na zysk w kampanii. W mediach społecznościowych Białego Domu pojawia się jednak inny obrazek. Na nim prezydent USA w papieskim stroju. Politycy rządzący pytają, czy chwalenie się fotografią z Trumpem to nie pocałunek śmierci tudzież chwytanie się brzytwy. To zdjęciem, wygenerowane przez sztuczną inteligencję, które opublikował na swoim oficjalnym koncie w mediach społecznościowych prezydent USA Donald Trump. Grafikę przekazało dalej również oficjalne konto Białego Domu na portalu X. Sztuczna inteligencja wykonała pracę dla mało inteligentnego zleceniodawcy. Szacunek dla papieża to coś, co szczególnie w Polsce wielu osobom towarzyszy. To są naprawdę takie sytuacje, że nie wierzę... Bardzo ciekawe, jak będą politycy PiS komentować. Już widzę, co by się działo, gdyby to prezydent Demokratów wrzucał takie zdjęcie. I tu zaskoczenie. Panie ministrze, pokażę panu takie zdjęcie. Bo politycy PiS-u, partii konserwatywnej, która często prezentowała się jako obrońca wartości chrześcijańskich, to zdjęcie odczytują przez pryzmat "poczucia humoru" Donalda Trumpa. Wszyscy, którzy interesują się polityką, znają Donalda Trumpa, znają jego poczucie humoru i znają metodę uprawiania polityki. Polityk PiS-u pytany o to zdjęcie nie mówił nic o obrazie uczuć religijnych. Być może na ocenę grafiki wpływ miało to, że na tym samym oficjalnym koncie Białego Domu dobę wcześniej został opublikowany ten wpis ze zdjęciami, na których Donald Trump i Karol Nawrocki podnoszą kciuki, a później ściskają dłonie. Zestawienia tutaj Trump z Nawrockim, tutaj Trump jako papież, nie zadziała dobrze na Polaków. Karol Nawrocki grafiki zamieszczonej w mediach społecznościowych prezydenta USA nie skomentował. W Internecie chwali się za to wspólnym zdjęciem z Donaldem Trumpem i rozmowami z amerykańskimi politykami w Ogrodzie Różanym Białego Domu. To była okazja do tego, abym mógł przedstawić swoje postulaty, swoje programy. Te spotkania trwały od 8 do 10 sekund. To tyle, ile zajmuje shakehand i kurtuazyjne przywitanie się. Nawrocki przekonuje, że z niektórymi politykami rozmawiał przed spotkaniem w Ogrodzie Różanym. Więcej niż 1,5 godziny byłem w Białym Domu przed uroczystościami. Ale nie chciał sprecyzować, jak długo trwały rozmowy. Wystarczająco długo, żeby wymienić się poglądami. Donald Trump publicznie nie skomentował obecności Karola Nawrockiego w Białym Domu. Jest za to taka relacja kandydata popieranego przez PiS. Prezydent Trump powiedział: "You will win". Odczytałem to jako rodzaj życzenia mi sukcesu w nadchodzących mi wyborach. Wybory wygrywa się w Polsce - krótko odpowiada minister do spraw UE. Jest jeszcze ta relacja Karola Nawrockiego po wizycie w Ogrodzie Różanym przed wykonaniem zdjęcia z Donaldem Trumpem. Kongresmeni i sekretarze doskonale wiedzą, co dzieje się w Polsce, i w zakresie wymiaru sprawiedliwości, i łamania praworządności w państwie polskim. Kandydat PiS nie sprecyzował, z czyich ust rzekomo miała paść krytyka pod adresem Polski i polskiego rządu. Ale to od kogo konkretnie? Właściwie większość rozmówców nawiązywała... Marco Rubio? Większość rozmówców nawiązywała do tego. Marco Rubio, sekretarz stanu USA, ten sam, który tu sfotografował się z Nawrockim, z okazji polskiego święta Konstytucji 3 Maja zamieścił taki komunikat o Polsce: Mocno liczymy na to, że polskie relacje z Amerykanami, które są tak silne, budowane wiele lat sojuszami pomiędzy różnymi administracjami, będą tak samo mocne. Wszystko wskazuje na to, że ten sojusz jest nierozerwalny. Po wizycie kandydata PiS-u w Waszyngtonie wciąż bez odpowiedzi pozostaje to pytanie. Czy Karol Nawrocki załatwiał coś ważnego dla Polski, czy załatwiał własne interesy kampanijne? To, co zostanie na pewno, to wiele zdjęć z zagranicznej podróży Karola Nawrockiego, który dziś wziął udział w corocznej paradzie polonijnej. Oglądają Państwo "19.30", już za chwilę: Kolejny atak na medyków. Pacjentka rzuciła się na lekarzy i ratowniczkę, a później jeszcze: Spektakularna wędrówka. Doskonale wie, jaka jest najkrótsza trasa przejścia. Kierowcy troszkę się niecierpliwią, ale jak zobaczą, że idą, trochę nerwy im opadają. Seria brutalnych ataków po tragedii w Krakowie, gdzie 35-latek śmiertelnie ranił nożem lekarza. W szpitalu w Gdyni agresywna pacjentka rzuciła się na personel medyczny. W Małopolsce lekarza na dyżurze uderzył pijany mężczyzna. A na szpitalnym oddziale ratunkowym w Łukowie ojciec z synem spoliczkowali ratowników medycznych. Wyzwiska, szarpanie czy gryzienie zdarzają się coraz częściej. Personel medyczny mówi dość i apeluje o zmiany systemowe. Dramatyczne sceny w Szpitalu Świętego Wincenta w Gdyni. Dziś w nocy doszło tutaj do brutalnego ataku na personel medyczny. To jest niesamowite, jaka jest agresja w narodzie. Była trzecia nad ranem, kiedy policja otrzymała wezwanie do agresywnej pacjentki Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. 28-latka miała ponad dwa promile alkoholu we krwi i była pod wpływem narkotyków. Pobudzona pacjentka zaatakowała ordynatora oddziału, lekarkę będącą na dyżurze oraz ratowniczkę medyczną. Wszystkie te trzy osoby doznały pewnych uszkodzeń ciała. To kolejny taki atak na medyków w tym tygodniu. Oni nas leczą, ratują wielu ludziom życie. A sami są teraz coraz bardziej zagrożeni. Wczoraj rano na oddziale ratunkowym Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie agresywny pacjent żądał wydania dokumentacji medycznej. Mężczyznę lekarzom początkowo udało się obezwładnić, ale to nie wystarczyło, by uspokoić sytuację. Niestety pan dalej chciał się uwolnić. Wyrwał jedną rękę, zaczął podpalać prześcieradło. Interweniował żołnierz, który dostał w twarz. Z kolei w środę w Pruszkowie na Mazowszu pielęgniarka miejscowego szpitala została brutalnie pobita przez 26-latka, któremu udzielała pomocy. Dzień wcześniej na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Łukowie na Lubelszczyźnie ofiarą przemocy padło dwóch ratowników medycznych. 51-latek i 18-letni syn będąc na korytarzu szpitalnego oddziału ratunkowego zniecierpliwieni długim oczekiwaniem na udzielenie pomocy, zaczęli się awanturować. Jesteśmy w sytuacji, w której mamy czarne myśli i obawiamy się tego, czy wykonywanie naszej pracy jest bezpieczne. Środowisko medyczne wciąż pogrążone jest w żałobie po brutalnym morderstwie Tomasza Soleckiego. Ortopeda ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie podczas pełnienia dyżuru zginął z rąk swojego pacjenta. Ataki na pracowników służby zdrowia są coraz brutalniejsze. Jako społeczeństwo musimy odrobić zadanie domowe i zastanowić się, jak edukować od tej strony psychologicznej. Rząd planuje nowelizację kodeksu karnego, według której za przemoc wobec osób ratujących życie może grozić nawet pięć lat więzienia, teraz są trzy. W poniedziałek w tej sprawie ministra zdrowia Izabela Leszczyna ma spotkać się z przedstawicielami Naczelnej Izby Lekarskiej. Kreml proponuje trzydniowe zawieszenie broni. I domaga się definitywnej odpowiedzi Kijowa. Ukraina apeluje o rozejm na 30 dni, zgodnie z tym co zaprezentowały Stany Zjednoczone. Wołodymyr Zełenski propozycję Władimira Putina nazywa "teatralną inscenizacją". Według niego, Rosji chodzi o poprawienie wizerunku, a nie pokój. Ukraina właśnie dostała nowy pakiet sprzętu od Amerykanów. Ukraiński samolot transportowy w amerykańskiej bazie lotniczej Tucson. Z tajemniczym ładunkiem. Pochodzi z tego składu maszyn, wycofanych ze służby w siłach zbrojnych USA. To trzy myśliwce F-16, które mają wesprzeć obronę Ukrainy. Lot do Jasionki odbył się tydzień temu i został zaskakująco dobrze udokumentowany. To nie przypadek. Dzisiaj odbyłem spotkanie w sprawie rozwoju naszego lotnictwa wojskowego, przede wszystkim w sprawie ukraińskich F-16 - samolotów, które już są w Ukrainie i tych, które wkrótce przylecą. Na modernizację ukraińskich efów zgodził się amerykański Departament Stanu. To pierwszy oficjalnie zatwierdzony nowy pakiet wsparcia dla Ukrainy za prezydentury Donalda Trumpa. Biały Dom zgodził się też na sprzedaż Kijowowi uzbrojenia o wartości co najmniej 50 milionów dolarów. A transporty wojskowe do Jasionki miały gwałtownie wzrosnąć. Tak donosi dziennik "Kyiv Post", po przeanalizowaniu danych lotniczych polskiego hubu. Już widzimy zmianę tonu - widzimy, że Trump jest gotowy sprzedać broń Ukrainie. Widzimy, że USA i administracja Trumpa stają się coraz bardziej nam przychylne. Uważam, że podpisane porozumienie przybliża nas do zakończenia wojny. Zmiana nastąpiła po podpisaniu z Waszyngtonem porozumienia w sprawie wspólnej eksploatacji ukraińskich minerałów i utworzeniu Funduszu Inwestycyjnego na rzecz Odbudowy Ukrainy. Dzień później padły te słowa rzeczniczki Departamentu Stanu. Nadal będziemy pomagać, ale nie będziemy już latać po całym świecie na spotkania jako mediatorzy. Teraz to obie strony muszą przedstawić i opracować konkretne pomysły na zakończenie tego konfliktu. Wypowiedź wywołała konsternacje. Ale jak sprostował szef ukraińskiego MSZ, była to jedynie ponowna zapowiedź możliwego wycofania się USA z mediacji, jeśli nie będzie postępu w rozmowach. Dziś Wołodymyr Zełenski odrzucił propozycję Putina trzydniowego zawieszenia broni, nazywając je teatralną inscenizacją. Bo Rosja w atakach nie ustaje - w nocy przeprowadziła brutalne uderzenie na Charków. Użyła dronów szturmowych z głowicami termobarycznymi, tworzącymi potężną falę uderzeniową. Było siedemnaście ataków - to antyrekord dla miasta. Wiele było wymierzonych w budynki mieszkalne, w infrastrukturę krytyczną. Prezydent Ukrainy nalega na trzydziestodniowy rozejm zaproponowany przez władze USA pięćdziesiąt trzy dni temu. Bezprecedensowa decyzja niemieckiego kontrwywiadu. Służby uznały prawicowo-populistyczną partię Alternatywa dla Niemiec jako organizację ekstremistyczną, która zagraża demokracji. Członkowie ugrupowania, które zajęło 2. miejsce w wyborach parlamentarnych, nawołują do dyskryminacji niektórych obywateli. Co nadanie AFD takiego statusu oznacza w praktyce? Alternatywa dla Niemiec to już nie tylko skrajnie prawicowa i populistyczna partia, a zagrażająca demokracji organizacja ekstremistyczna. Właśnie za taką AFD uznał niemiecki kontrwywiad. Ma jasny mandat prawny do podejmowania działań przeciwko ekstremizmowi i ochrony naszej demokracji. I robi to niezależnie. Nowa klasyfikacja jest wynikiem wszechstronnej i neutralnej ekspertyzy. Ekspertyzy, której rezultaty zapisano w liczącym ponad 1000 stron dokumencie. Według antyimigranckiej AFD, naród to przede wszystkim pochodzenie, a nie obywatelstwo. Obywatele z historią migracji są traktowani przez AFD jako Niemcy drugiej kategorii. Decyzja kontrwywiadu choć nie oznacza delegalizacji partii, to umożliwi władzom stosowanie niejawnych metod monitorowania jej działalności. Liderka ugrupowania mówi o ataku politycznym. W lutowych wyborach parlamentarnych AFD zanotowała drugi wynik, zdobywając dwadzieścia procent. W kampanii dominował taki przekaz i takie hasła: Niemcy opuszczą system azylowy Unii Europejskiej. Zamkniemy wszystkie programy studiów gender. Ponownie uruchomimy gazociąg Nord Stream. W ten sposób AFD zdobyła głos co piątego Niemca. Postulaty poparł też doradca amerykańskiego prezydenta - Elon Musk. Dziś staje w obronie partii. Tak jak i amerykański sekretarz stanu Marco Rubio. Decyzję niemieckiego kontrwywiadu krytykują też przedstawiciele Konfederacji. To właśnie z AFD ugrupowanie kandydata na prezydenta Sławomira Mentzena współpracuje w parlamencie europejskim. AFD jest jednym wielkim sojusznikiem Polski w Brukseli i polskich interesów w Brukseli. Współpraca z nacjonalistyczną partią znalazła się wśród zarzutów pod adresem Mentzena. Ostatnio o AFD pytany był podczas debaty prezydenckiej. AFD to najbardziej propolska partia w Niemczech. Ja jednak na miejscu konfederatów, przynajmniej tych bardziej rozgarniętych, raczej bym się odcinał, zaczął bym się dystansować do tego AFD. O zdelegalizowaniu partii może zadecydować jedynie Trybunał Konstytucyjny, na wniosek dwóch izb niemieckiego parlamentu. A teraz migranci w kampanii wyborczej i twarde dane. Politycy PiS straszą cudzoziemcami, choć sami, jak mówią rządzący, otworzyli przed nimi szeroko drzwi. Nie tylko uroczyście otwierając centra integracji, choć teraz się od tego odcinają. Według danych ministerstwa rodziny, trzy lata temu, liczba wydanych zezwoleń na prace dla migrantów była rekordowa. Hipokryci, którzy są bardzo mocni w gębie. To reakcja rządzących na te dane ministerstwa rodziny, które czarno na białym pokazują, ile rząd Prawa i Sprawiedliwości wydawał zezwoleń na prace dla imigrantów z krajów muzułmańskich. Rok 2022 był rekordowy. PiS w sprawie migrantów to faryzeusze, obłudnicy i dwulicowe osoby. Temat migrantów, a także centrów integracji dla cudzoziemców, podgrzewa kampanijne emocje. W tym piśmie jest napisane, że jakieś gminy będą sprzeciwiały się budowaniu centrów integracji cudzoziemców. Przecież to PiS budowało te centra. Sławomir Mentzen błędnie zinterpretował pismo do samorządów. Polityk twierdzi, że miasta, które nie będą budować centrów integracji, stracą dofinansowanie. Jakby się Pan temu przyjrzał, to wie Pan, że przez ostatnie osiem lat Pan Szefernaker, szef kampanii Pana Nawrockiego, za to odpowiada. Bo Paweł Szefernaker był pełnomocnikiem rządu do spraw uchodźców z Ukrainy. To nie przeszkadza Karolowi Nawrockiemu. Wtedy nie znałem swojego szefa sztabu. Jestem za tym, żeby zamiast centrów integracji był centra deportacji. To mówi kandydat partii... która trzy lata temu hucznie otwierała pierwsze centra integracji dla cudzoziemców. Zaznaczmy, takie centra to inaczej punkty dla legalnie przebywających cudzoziemców. Te osoby, które u nas pozostały dzisiaj trzeba nauczyć rozumieć polską specyfikę, polski język, żeby się integrowały. Ciekawe są jeszcze te dane MSWiA. W 2022 roku, wtedy rządziła Zjednoczona Prawica, ponad pięć hektarów nieruchomości rolnych i leśnych nabyli cudzoziemcy. Ja pamiętam historię o tym, że nie możemy prywatyzować lasów, że polska ziemia dla polskiego rolnika, że migranci to w ogóle nie, że mamy szczelne granice. Hipokrytami są nasi przeciwnicy polityczni, ponieważ to dzisiaj oni właśnie grają nielegalnymi imigrantami. Tak na zarzuty odpowiada PIS Prokuratorskie zarzuty w aferze wizowej usłyszał między innymi Piotr Wawrzyk. Jego partyjni koledzy do dziś straszą migrantami. Widoczna na tym nagraniu Anna Krupka do sieci wrzuciła takie zdjęcie i napisała, że to migranci przywożeni pod osłoną nocy. Szybko się okazało, że to goście pobliskiego hotelu. Wpis zniknął. Granie strachem jest złe i po prostu niebezpieczne. Niech koledzy z PiS zrozumieją, że dezinformacja to także potężna broń, która może powodować chaos. Tym bardziej, że nie wszystkie nieprawdziwe wpisy są kasowane. I tu polityk PiS mija się z prawdą. Najprawdopodobniej jest to zdjęcie z czasów, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. W czasach rządów PIS według Najwyższej Izby Kontroli przyznano 366 tysięcy wiz obywatelom krajów muzułmańskich i afrykańskich. To najwięcej ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Gdy wychodzą na ulicę, Warszawa staje. Nie straszne im godziny szczytu, tłumy czy zła pogoda. Nurogęsi wędrują po stolicy. Żeby bezpiecznie przejść przez jezdnię, do akcji muszą wkroczyć strażnicy miejscy, policjanci i wolontariusze. Zabezpieczają ruch tak, by ptaki bezpiecznie dotarły do celu. To uprzywilejowane mieszkanki Warszawy. Tak poważane, że choć czasem powodują korki, to nikt się na nie nie gniewa. Kwiecień i początek maja to czas, gdy z pisklakami ruszają nad Wisłę z miejsc, w których się wykluwają, czyli z dziupli starych drzew w łazienkach królewskich. Wyskakują z tych drzew, takie malutkie kuleczki spadają na ziemię, nic im się nie dzieje i po prostu z samicą wędrują do wody. Bo w wodzie jest jedzenie i bezpieczeństwo. W stronę Wisły wędrują zawsze tą samą trasą. Samica zanim przystąpi do lęgów, to doskonale zna topografię całego miasta i można powiedzieć, że ma ją w małej płetwie. Doskonale wie, jaka jest najkrótsza trasa przejścia. Najkrótsza, ale pełna niebezpieczeństw, nie tylko strome podejścia i gąszcz traw i skok wzwyż. Szlak przecina ruchliwa czteropasmowa Czerniakowska. A że gęsi jest mało i są chronione, to jak co roku, gdy wędrują, Warszawa wstrzymuje oddech. Sztab ludzi ruszył na ratunek nurogęsim rodzinom. W akcji są wolontariusze. Wśród nich pani Daria - w wolnych chwilach wypatruje piskląt. I tak już od kilku lat. Za każdym razem jest tak samo, to radosne. I nawet jeżeli trzeba wstać o trzeciej rano, żeby być tutaj o wschodzie słońca, to i tak to robię. Gdy już mama z młodymi zostanie namierzona, wolontariusze biją na alarm i do akcji wkracza straż miejska. I wstrzymuje ruch. Kierowcy troszkę się niecierpliwią, ale jak zobaczą, że idą nurogęsi, trochę nerwy im opadają. Przeprowadzamy powolutku, nie podchodzimy, nie straszymy, one swobodnie sobie przejdą i udają się do swojego nowego miejsca - Wisły. I tak było w tym roku już cztery razy. W sumie tę trasę w blasku fleszy przekroczyło 50 pisklaków. Na pewno nurogęś nie da sobie tak potocznie w kaszę dmuchać. Nurogęsi są bardzo zadziorne i taka samica dba o bezpieczeństwo pisklaków. Rekordzistka przeprowadziła 17 młodych. Z taką gromadką nie można się nudzić. Ja już Państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia. U Aleksandry Pawlickiej dziś Bartosz Arłukowicz, europoseł Koalicji Obywatelskiej. Do zobaczenia jutro o 19:30.