11 czerwca g¾osowanie w sprawie wotum zaufania dla rz@du Donalda Tuska. Burze i podtopienia na po¾udniu, ostrze¼enia dla p#¾nocnej i wschodniej Polski. Korki i komunikacyjny paraliż - estakada na kluczowej trasie przez Chorzów grozi zawaleniem. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór! Na początek powyborczy krajobraz, w którym przybywa politycznych decyzji i propozycji. 11 czerwca Sejm zagłosuje nad wotum zaufania dla rządu. O rezygnację premiera apeluje PiS, a Jarosław Kaczyński proponuje utworzenie "rządu technicznego", o czym chce rozmawiać Sławomir Mentzen. Parlament pierwsze powyborcze posiedzenie rozpoczął wyjątkowo burzliwie. A co było słychać na sejmowych korytarzach, gdy emocje nieco opadły? W Sejmie okrzyki radości polityków PiS... Karol Nawrocki prezydentem Polski! Na posiedzeniu rządu jasny komunikat: Jesteście tutaj od rzeczy trudnych, a nie łatwych, jeśli ktoś jest od łatwych rzeczy, powinien oczywiście poszukać innego zajęcia. Wynik wyborów prezydenckich to dla rządu nowe otwarcie zapowiedziane we wczorajszym orędziu. Ten plan wymagać będzie jedności i odwagi całej koalicji 15 października, pierwszym testem będzie wotum zaufania, o które zwrócę się w najbliższym czasie, chcę, żeby wszyscy zobaczyli, w kraju i za granica, że jesteśmy gotowi na tę sytuację. Głosowanie zaplanowane na 11 czerwca ma być dla koalicji manifestacją jedności. To takie pokazanie też społeczeństwu, że idziemy dalej, że pomimo zmiany na stanowisku prezydenta, nie takiej, jak oczekiwaliśmy, rząd będzie działał, rząd będzie rządził, rząd będzie prowadził ustawy. Na co innego liczy prezes PiS. Rozwiązaniem jest rząd techniczny, rząd, który będzie - podobnie jak prezydent - bezpartyjny. Nie po raz pierwszy w ten sposób Jarosław Kaczyński próbuje obalić rząd. 12 lat temu wyglądało to tak: Jakbyście byli ciszej, to byście słyszeli. Zaprezentowany w ten sposób kandydat na technicznego premiera przepadł, nie uzyskał większości. Teraz PiS też jej nie ma, nawet z Konfederacją i kołem Republikanów. O czym przypomniał Sławomir Mentzen. To reakcja prezesa PiS... Taki warunek, że ja coś wiem, no wie pan, jest jednak pewna proporcja odnosząca się do wielkości klubów i do doświadczenia politycznego. A to kolejny wpis Mentzena: Nie macie większości, nie macie kandydata, nie macie konkretów. Z dołączonym archiwalnym nagraniem: To jest baju baju dla frajerów, dla naiwnych tylko. Chodzi też o to, żeby siać chaos, siać zamęt, a większość jest jasna, Polacy wybrali w 2023 roku i dzisiaj Jarosław Kaczyński swoim orędziem lub wystąpieniem tej większości nie zmieni. Takie zapewnienia padają ze strony wysokich koalicjantów. Rząd się trzyma mocno, trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co za nami, ale też powiedzieć, jaki jest plan na przyszłość. O tym na wczorajszym spotkaniu rozmawiali liderzy koalicji. W lipcu ma dojść do rekonstrukcji rządu. Dobrzy nie mają się czego obawiać. I zmniejszenia liczby ministerstw. Wydaje mi się, że niektóre tematy są za mocno porozciągane po różnych ministerstwach. To głos ludowców. Marszałek Sejmu mówi o komunikacji. Apelowałem wczoraj o to, aby pojawił się rzecznik prasowy rządu. Wszyscy zgadzają się z tym, że wynik wyborów prezydenckich oznacza konieczność przeglądu umowy koalicyjnej. Musimy dokonać absolutnie jak najszybciej resetu programowego, nowego otwarcia programowego działań naszej koalicji. Wśród najważniejszych zadań: podwyższenie kwoty wolnej od podatku, program mieszkaniowy, repolonizacja przemysłu, wzmacnianie armii, Tu rządzący liczą na współpracę z prezydentem. Plan awaryjny zakładający trudną kohabitację jest przygotowany, trudno zakładać, jaka będzie postawa nowego prezydenta, gdyby zakładał chęć współpracy, będzie to pozytywne zaskoczenie. Zwarcie szeregów to dla koalicji rządzącej konieczność. Inaczej przegramy wybory kolejne. Stawka jest wysoka. "Mieliśmy świetnego kandydata, nie dowieźliśmy, przepraszam" - pisze w mediach społecznościowych szefowa sztabu Rafała Trzaskowskiego po przegranych wyborach. Wioletta Paprocka dodaje, że kandydat zrobił wszystko, co mógł, ale to nie zamyka dyskusji o przyczynach porażki. Wczoraj spotkali się koalicyjni liderzy. Jak widzą przyszłą współpracę? Wyborczy kurz powoli opada. Jak każdy z nas czuję, że mogło pójść lepiej. W Platformie, sztabie Rafała Trzaskowskiego i w całej koalicji czas na wnioski. Co przesądziło o przegranej? No chyba to wszyscy widzieliśmy, że zabrakło trochę frekwencji wśród wyborców, którzy popierają tę stronę demokratyczną. Rafał Trzaskowski uzyskał ponad 1,3 mln głosów mniej niż koalicja rządząca w ostatnich wyborach parlamentarnych. Frekwencja też tym razem była niższa niż w wyborach z 2023 roku o prawie milion. Za przegraną kampanię przeprosiła szefowa sztabu Rafała Trzaskowskiego: Mieliśmy świetnego kandydata, uczciwego i dobrego człowieka, a nie dowieźliśmy. O przegranej zdecydowało niecałe 370 tys. głosów. Druga strona zmobilizowała się trochę bardziej. I kluczowe pytanie brzmi, dlaczego wyborcy Rafała Trzaskowskiego zmobilizowali się mniej. Bo różnica nie była duża, ale jednak przegrał. W kampanii wyborczej wszystko ma znaczenie i myślę, że każdy powinien zrobić dziś rachunek sumienia. Lewica mówi o cenie za niespełnione obietnice. Dostaliśmy żółtą kartkę, znak ostrzegawczy, i to powinno nas zmotywować i zmobilizować do ciężkiej pracy. Błędem było to, że za mało się rząd chwalił. Poprzednicy potrafili się chwalić wszystkim. Nawet przegranym głosowaniem w Brukseli. A to już Szymon Hołownia pytany, czy błędem było atakowanie przez koalicjantów Rafała Trzaskowskiego. Przegrał kandydat Platformy Obywatelskiej, przegrał kandydat Donalda Tuska. Taki jest pakt polityczny, a to, że ktoś go podgryzał - a co, myśmy mieli w karocy złotej go wieźć do Pałacu? Premier podziękował Rafałowi Trzaskowskiemu za walkę do końca i zapowiedział legislacyjne przyspieszenie. Wszystkim, którzy głosowali na Rafała Trzaskowskiego, mówię dziś: jedziemy dalej. Wiem, co czujecie, ale pamiętajmy: umówiliśmy się na wielką rzecz, wymagającą siły, wytrwałości i być może więcej czasu, niż byśmy chcieli. W demokracji walka nigdy się nie kończy. Te badania pokazują, że młodych wyborców - tych poniżej i powyżej trzydziestki - bardziej przekonał Karol Nawrocki. Myślę, że powinniśmy dużo aktywniej kierować swoje przekazy do młodych ludzi, tutaj tego przekazu jasnego i czytelnego zabrakło. Zwłaszcza na TikToku i Youtubie, gdzie mocno obecna jest Konfederacja. Przekaz, ten, który Rafał Trzaskowski w social mediach próbował kreować, on nie do końca docierał i trafiał w te algorytmy, którymi social media się posługują, ktore lubią emocje, ktore lubią też mocne tezy. Rafał Trzaskowski przegrał też wśród rolników. To też wynika z tego, co kandydaci poszczególni mówili w temacie Funduszu Kościelnego, w temacie rozdziału Kościoła od państwa. To dało też paliwo dla Kościoła, żeby agitować za kandydatem PiS. Wreszcie nie udało się przekonać większości mężczyzn. Obawy tej grupy młodych mężczyzn dotyczące Ukrainy, bezpieczeństwa i przyszłości. Narracja PiS siejąca strach była bardzo silna, nie potrafiliśmy na nią skutecznie odpowiedzieć. Za 2 lata wybory parlamentarne. Prezydent elekt u urzędującego prezydenta. Dziś o 20.30 ma dojść do spotkania Andrzeja Dudy z Karolem Nawrockim. "Gratulacje dla Polski, wybraliście zwycięzcę!" - pisze w mediach społecznościowych amerykański prezydent. Gratulacje płyną z różnych części świata, a nad Wisłą coraz głośniej słychać pytania o to, jak będzie wyglądała współpraca nowego prezydenta z rządem. Na razie to ten polityk jest głosem Karola Nawrockiego. Będzie bardzo dobrym prezydentem. To już druga wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego po ogłoszeniu zwycięstwa kandydata PiS-u. Sam prezydent elekt głosu dotąd publicznie nie zabrał, ogranicza się do mediów społecznościowych. Podziękował Donaldowi Trumpowi za gratulacje dla Polaków, w których jego nazwisko się nie pojawia. "Sojusznik Trumpa wygrał w Polsce, wywołując szok w całej Europie" - napisał prezydent Trump, przytaczając komentarz amerykańskiego nadawcy. "Gratulacje dla Polski, wybraliście zwycięzcę!" - dodał. Prezydent elekt odpisał, że silny sojusz z USA, a także partnerstwo oparte na ścisłej współpracy, są jego priorytetami. Relacje ze Stanami i bezpieczeństwo to coś, co może łączyć nowego lokatora Pałacu Prezydenckiego i rząd Donalda Tuska. My jesteśmy otwarci, szczególnie w obszarze bezpieczeństwa. Ta współpraca jest konieczna. To, co wyraźnie dzieliło w kampanii, to wizja współpracy z Ukrainą. Nie jesteśmy junior partnerem Ukrainy. Nawrocki próbował wkupić się w łaski Konfederacji i o wschodnim sąsiedzie mówił źle lub bardzo źle. Andrzej Duda liczy, że w tej kwestii przyszły prezydent zmieni zdanie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To jest bardzo specyficzne siedzenie, ten fotel prezydenta RP, i z tego fotela świat wygląda trochę inaczej. Nawrocki w łagodniejszym niż w kampanii tonie podziękował za gratulacje prezydentowi Zełenskiemu: W sprawach krajowych protokół rozbieżności "rząd - nowy prezydent" jest bardzo długi. Politycy PiS-u już zapowiadają, że Nawrocki nie zgodzi się na reformę wymiaru sprawiedliwości. To nie będą ustawy naprawiające wymiar sprawiedliwości, tylko ciąg dalszy bodnaryzmu. Karol Nawrocki stoi po stronie tych, którzy prawo łamali. Prawa kobiet to kolejna sprawa, która będzie bardziej dzielić niż łączyć. Mamy obawy co do tego, że jeśli będą ustawy dotyczące niebieskiej karty, ustawy w kwestii przemocy - jakie decyzje podejmie Karol Nawrocki, to się okaże. Karol Nawrocki nie będzie łatwym partnerem dla rządu, ale też dla PiS-u - słyszymy w Sejmie. On dzisiaj skorzysta z pomocy PiS przy formułowaniu swojego gabinetu, natomiast myślę, że prędzej niż później pokaże rogi. I PiS się o tym przekona. Prezydent elekt, dziękując Rafałowi Trzaskowskiemu za gratulacje, obiecuje, że będzie prezydentem nas wszystkich, ale w głosach polityków PiS-u można wyczuć chęć politycznego odwetu. Co zrobi Karol Nawrocki, żeby wyborcy Rafała Trzaskowskiego dobrze się czuli w tym kraju? Panie redaktorze, otóż odpowiadam: kampania była nierówna. Karol Nawrocki pokonał Rafała Trzaskowskiego, zdobywając 370 tys. głosów więcej. To tyle, ile mieszkańców ma Szczecin. Oglądają państwo "19.30" w powyborczy wtorek. Co jeszcze przed nami? Chorzowska estakada grozi zawaleniem. Ja już posiadam wiedzę, że grozi nam katastrofa, to ja nie mam innego wyjścia. Taksówka pozostaje tylko, ale to 30-40 minut, bo wszystko zajęte. Niechlubny rekord. Nie ma tak naprawdę rodzin zastępczych zawodowych, które są nam na ten moment bardzo potrzebne. Ten rok jest wyjątkowy, ponieważ do dnia dzisiejszego mamy 12 dzieci. Burzowy front, niebezpieczny wiatr i ulewny deszcz. Od rana przybywało ostrzeżeń na pogodowej mapie, a na niebie groźnych zjawisk. Zaczęło się na wschodzie Polski, a z czasem pogoda mocno dała się we znaki mieszkańcom kolejnych regionów. Wystarczyło kilka minut i ulice zamieniły się w potoki. To Racibórz i skutki nawałnicy, która przeszła przez woj. śląskie. Zalane posesje, drogi i auta. Fest zalane było. Cała ulica tutaj? Aż tutaj płynęło. Z trzech stron są górki, to z każdej górki woda leci na dół. Przez 7 godzin 31 zastępów straży pożarnej walczyło z żywiołem. Zgłoszenia napływały jedno po drugim. Główne działania polegały na wypompowywaniu wody z zalanych posesji, jezdni, niższych kondygnacji budynków, czyli garaży, piwnic, i usuwaniu powalonych przez wiatr drzew. Burzowy front dotarł także do Małopolski. To Ochotnica Dolna. Ulewne deszcze spowodowały lokalne podtopienia i przerwy w dostawie prądu. Wiele dróg zostało zniszczonych. Potok, który płynie obok nas, wystąpił z brzegu i wypłukał calutkie pobocze, odsłaniając cały korpus drogi. Miejscami spadło 50 l wody na m2. Mamy do czynienia z tzw. powodzią błyskawiczną. Jest to spowodowane tym, że nagle występuje bardzo obfity opad deszczu. Mamy rejony górskie, dlatego ta woda szybko spływa do miejscowości poniżej. W sumie minionej nocy strażacy w całej Polsce interweniowali blisko 400 razy. Najwięcej w województwach śląskim, małopolskim i podkarpackim. Większość z tych interwencji zostało już zakończonych, ale niestety przygotowujemy się na kolejne dni. Będzie bardzo dynamiczna pogoda, burzowa. Alert pierwszego stopnia przed burzami jeszcze dziś dotyczy północno-wschodniej części Polski. W nocy silne zamglenia i mgły. Najchłodniej na północnym wschodzie. To nie koniec wahań pogodowych. Nadciąga niż północny. Jutro kolejne burze - głównie na północy i zachodzie kraju. Strefa tych najgroźniejszych zjawisk będzie się rozciągać od Dolnego Śląska. Będą też wysokie temperatury. Istnieje ryzyko powodzi błyskawicznych. To będzie zdecydowanie niebezpieczna noc, zwłaszcza na południowym zachodzie i w centrum kraju, gdzie te burze, które są prognozowane, będą najliczniejsze. Dlatego służby apelują: patrzmy w niebo i sprawdzajmy alerty. Tragedia w Kłodzku na Dolnym Śląsku. Nie żyje 43-letnia kobieta, która wpadła do głębokiej studni w trakcie wykonywania prac porządkowych. Służby, które pojawiły się na miejscu, próbowały natychmiast udzielić poszkodowanej pomocy, ale na tą było za późno. Kobieta osierociła pięcioro dzieci. Przyczyny wypadku bada prokuratura, a jest sporo pytań, m.in. o zabezpieczenie studzienki. To miał być zwyczajny dzień pracy. Dla 43-letniej kobiety porządkującej teren kłodzkiej starówki zakończył się tragicznie. Jakieś chwasty tutaj wyrywała, ja wsiadłem do auta i ona w tym momencie weszła na tę blachę i sekunda, nawet bym jej nie złapał, jakbym koło niej nawet stał. Kobieta wpadła do głębokiej na kilkanaście metrów starej, nieużywanej studni. Na miejscu szybko pojawiły się służby, w tym strażacy ze sprzętem do prac wysokościowych. Niestety po wyciągnięciu kobiety obecny na miejscu lekarz stwierdził zgon. Do tragedii doszło dokładnie w tym miejscu. Jak pokazuje to archiwalne zdjęcie, pokrywa leżała na chodniku przy budynku. Oznaczeń i ostrzeżeń o niebezpieczeństwie nie było. Nie było jakkolwiek zabezpieczone? Nie, blacha połamana, pogięta, a kiedyś gościu cofał autem, to później trzymał tą blachę w ręku, to co to za zabezpieczenie? Żadne. Prezes spółki zarządzającej budynkiem i jednocześnie zatrudniającej kobietę twierdzi, że o istnieniu w tym miejscu starej studni nie wiedział. Jest to miejsce ogólnodostępne i tak naprawdę nie wiem, czy ktokolwiek miał informację, że pod tą nakrywą znajduje się studnia, w dodatku o takiej głębokości. Jak to możliwe i kto odpowiada za to, w jaki sposób była zabezpieczona? Odpowiedzi na te pytania szuka prokuratura. W tej chwili są zbierane materiały dowodowe, przede wszystkim jest ustalane, na czyim terenie ta studzienka się znajdowała, tam były pewne wątpliwości i to wymaga ustalenia, czy to był teren miasta, czy to był teren prywatny jakiejś wspólnoty. Po tragedii miejsce tymczasowo zabezpieczono. Gdy zakończy się praca śledczych, studnia zostanie zasypana. Jak mówią mieszkańcy - za późno. Ile razy krzyczałam na dzieci, bo tak bardzo skakali tam. Sam po niej chodziłem, tylko że bokiem, ona stanęła na środku. Tragicznie zmarła kobieta osierociła pięcioro dzieci. Zamknięta estakada w Chorzowie, czyli komunikacyjny paraliż i ogromne wzywanie dla miasta. Po ekspertyzie technicznej jest ostrzeżenie o możliwej awarii, a nawet katastrofie. Przeprawa została zamknięta z dnia na dzień, a to oznacza poważne problemy dla mieszkańców i właścicieli lokalnych biznesów. Na przystankach nie ma żadnych opisów, nic nie wiem. 3 godziny, tam i z powrotem. Już byłam tu trzy razy. I każdy inaczej mówi. Taksówka zostaje tylko. A taksówka 30-40 minut, bo jest wszystko zajęte. Chaos informacyjny i paraliż na drogach. Chorzów dziś stanął - dosłownie. Jeżeli ja już posiadam tę wiedzę, że grozi nam katastrofa, to nie ma innego wyjścia niż zamknąć tę estakadę. Element głównej arterii śląskiej aglomeracji grozi zawaleniem, dlatego władze nie mogły czekać z decyzją ani chwili. Inżynierów, którzy nadzorowali kilka miesięcy temu remont estakady, zaniepokoił stan żelbetowej konstrukcji. Władze zleciły specjalistyczną ekspertyzę. Wnioski nie pozostawiają wątpliwości. Zastosowano tutaj nietypowy beton, lekki, który potem był podmieniany, z tego co nam wiadomo, więc tutaj był szereg błędów popełnionych już na etapie budowy tej estakady. Władze decyzję tłumaczą troską o zdrowie i życie mieszkańców, powołując się przy tym na przykład katastrofy, do której doszło w zeszłym roku w Dreźnie. W mieście na wschodzie Niemiec runął do rzeki fragment mostu Caroli. Cudem nikt nie ucierpiał. Estakada w Chorzowie jest częścią drogi krajowej nr 79 łączącej Katowice z Chorzowem i Bytomiem. Trasę tę pokonywało dziennie prawie 50 tys. samochodów. Bo aglomeracja, której częścią jest Chorzów, to 2 mln mieszkańców. Zamknięcie estakady to problem także dla przedsiębiorców prowadzących w okolicach estakady swoje biznesy. Dagmara Kleszcz, właścicielka księgarni, boi się o przyszłość. To jest katastrofa, krótko mówiąc, dostaliśmy tylko informację: "ewakuacja", proszę się natychmiast spakować. Część mieszkańców uważa, że przecięcie Chorzowa ruchliwą trasą od początku było błędem i w tej sytuacji widzi szansę dla miasta. Oczekujemy, żeby ta estakada zniknęła, dzięki temu będziemy w stanie prowadzić to miasto do rozwoju, odzyskamy je dla mieszkańców, bo po to jest, by służyć mieszkańcom, a nie wyłącznie tranzytowi do innych miast. Zanim jednak zapadną jakiekolwiek decyzje o przyszłości estakady, priorytetem władz Śląska jest zorganizowanie objazdów, które rozładują gigantyczne korki. Rekordowy rok w szpitalu w Jeleniej Górze i to nie są liczby, którymi można się chwalić, ale trzeba mówić o nich głośno. Na oddziale neonatologicznym rośnie liczba pozostawionych dzieci - dziś to już 12 podopiecznych. Szansą na bezpieczny dom są rodziny zastępcze, ale tych dramatycznie brakuje, a cenna rola, jaką pełnią, jest wyjątkowo trudna i odpowiedzialna. Są zadbane i otoczone opieką, ale mimo ogromnych starań personelu szpitala brakuje im tego, co najważniejsze, ciepła i miłości. Szpital nie jest miejscem, w którym te dzieci powinny teraz być. One potrzebują domów, gdzie będzie ogrom miłości, gdzie będą po prostu zwyczajnie kochane. Problem w tym, że takich domów jest za mało. Dlatego domem tych maluszków od dnia narodzin jest szpital w Jeleniej Górze. Najstarsze z nich ma 6 miesięcy. Ten rok jest wyjątkowy, ponieważ do dnia dzisiejszego mamy 12 dzieci, których sytuacja prawna, ekonomiczna i socjalna nie pozwala na powrót do domu rodzinnego. To są dzieci zostawione przez matki z różnych powodów. Rolę tymczasowych mam przejęły pielęgniarki, które swój pokój socjalny zamieniły w bawialnię. Personel pielęgniarski jest w tej chwili podzielony i część pań pielęgniarek zajmuje się dziećmi, bo te dzieci zaczynają się domagać, zaczynają jeść pokarmy stałe, słoiczki, zaczynają jeść kaszki, zaczynają siadać. I tak jak blisko 200 innych dzieci w całej Polsce, czekają na nowy dom. Nie ma gdzie tych dzieci umieszczać, nie ma tak naprawdę rodzin zastępczych zawodowych, które są nam na ten moment bardzo potrzebne. Nie tylko dla tych maluszków porzuconych w szpitalu, ale i dla tych wychowujących się w domach pełnych przemocy czy alkoholu. Rodzice zastępczy mają być dla nich długo wyczekiwaną, bezpieczną przystanią. Przychodzą takie dzieci zaniedbane, zahukane, wystraszone i one nagle się otwierają. Próbują nowych rzeczy, śmieją się, sprawia im to radość, cieszą się - to jest chyba najważniejsze w tym wszystkim. Ale jest to bardzo wymagająca rola. Ci, którzy są rodzinami zastępczymi, często podejmują decyzję o rozwiązaniu rodziny zastępczej - bo sobie nie radzą, bo dzieci wymagają coraz więcej opieki i wsparcia specjalistów, krótka kolejka do psychoterapeutów, do psychologów, ale też środki finansowe. Do tego potrzebne są głębokie zmiany systemowe. Od roku pracuje nad nimi resort rodziny. Ludzie, którzy chcą być rodziną zastępczą, muszą mieć wsparcie państwa. Chodzi o kwestię wynagrodzeń, świadczeń na dzieci, dostęp do ochrony zdrowia, czyli do specjalistów, których tak wiele dzieci potrzebuje. Chodzi o ułatwienia prawne, Kartę Dużej Rodziny. Pakiet rozwiązań jest już gotowy. Jutro ruszą konsultacje z rodzinami zastępczymi. Alarm lotniczy w całej Ukrainie i doniesienia o spodziewanym potężnym odwecie Rosjan. To wojenny front, a w negocjacjach bez przełomu, za to z kolejnymi żądaniami. Kreml niezmiennie domaga się uznania przez Ukrainę zaanektowanych terenów. Kijów kluczowe kwestie chce omówić w gronie przywódców. Strony zgodziły się na wymianę poważnie chorych jeńców, a Ukraińcy przedstawili listę uprowadzonych dzieci. Zamiast uścisków dłoni wymiana lodowatych spojrzeń - w takiej atmosferze rozpoczęła się druga runda ukraińsko-rosyjskich negocjacji. W roli mediatora w Stambule - przedstawiciele Turcji. Szczerze wierzymy, że osiągniemy konkretne rezultaty. Spotkanie trwało niewiele ponad godzinę, głównie w ciszy i napięciu. O sukcesie trudno mówić. Czekam na pełen raport ministra Umierowa. Przygotowujemy się na wymianę jeńców wojennych. To jedyne ustalenie, na które zgodziły się i Moskwa i, Kijów. Chodzi m.in. o poważnie chorych żołnierzy i tych, którzy mają nie więcej niż 25 lat. Zgodziliśmy się również zwrócić ciała 6000 rosyjskich żołnierzy za 6000 poległych Ukraińców. Na trwały rozejm wciąż nie ma szans. Jest inna propozycja. Zawieszenie broni na 2-3 dni na niektórych odcinkach linii frontu. Po to, by obie strony mogły zebrać ciała zabitych. To idioci. Celem zawieszenia broni jest przede wszystkim zapobieganie zabijaniu ludzi. O tym, jak nikłe są szanse na porozumienie, świadczą memoranda pokojowe, którymi wymienili się negocjatorzy. Pełne i bezwarunkowe zawieszenie broni w powietrzu, na lądzie i morzu. Ukraina będzie mogła dążyć do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. Ukraina kapitulować nie zamierza. W ramach misji pod kryptonimem "Pajęczyna" ukraińskie drony przetransportowano tysiące kilometrów w okolice kluczowych baz lotniczych. Później takie bezzałogowce zniszczyły ponad 40 strategicznych bombowców. Operacja Ukraińców kosztował Kreml nawet 7 miliardów dolarów. To zdecydowanie najbardziej znaczący atak, jaki do tej pory Ukraina przeprowadziła przeciwko rosyjskim siłom uderzeniowym dalekiego zasięgu. A to nagranie z kolejnej operacji. Ukraińcy po raz kolejny uszkodzili most łączący okupowany Krym z Rosją. 62. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu coraz bliżej. 12 czerwca rozpocznie się wielkie muzyczne święto, które dziś zapowiedziała konferencja prasowa w siedzibie TVP. Michał Niewodowski z nami. Michale, jaki w szczegółach jest plan na tegoroczne Opole? Plan na tegoroczne Opole jest spektakularny. W czasie tego święta muzyki każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz debiutów, premier, superjedynek, będzie koncert hip-hopowy, będzie też kabareton poświęcony Stanisławowi Tymowi Każdego roku w Opolu pisana jest piękna historia i już wiemy, że ta historia będzie trwała przynajmniej jeszcze przez dekadę, Piękne koncerty często do późnych godzin, wspaniali artyści. Jakoś w ogóle jestem bardzo dumna, że tam będę. W tym roku będę miał taką przyjemność, że mogę poprowadzić Debiuty, więc to jest taka legendarna dla mnie chwila i mega się jaram. Festiwal potrwa 4 dni. To powrót do formuły z lat 70. Zobaczymy Patrycję Markowską, budkę suflera. Każdy znajdzie coś dla siebie. Festiwal rusza 12 czerwca. W "19:30" to już wszystko. Bardzo Państwu dziękuję, za chwilę "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej. Do zobaczenia!