Kampania na finiszu. Pierwsza tura wybor#w prezydenckich za dwa tygodnie. Gdzie jest pan Jerzy? Pytania o lokatora drugiego mieszkania Karola Nawrockiego. Wybory w cieniu afery - Rumunia ponownie wybiera prezydenta. Monika Sawka, dobry wieczór. Pierwsza tura wyborów za dwa tygodnie. Wyścig o fotel prezydenta wchodzi w decydującą fazę. Kandydaci w drodze, choć nie wszyscy. Wszystkie sondaże pokazują, że dwa pierwsze miejsca są obsadzone. Ale to wcale nie znaczy, że wszystko jest przesądzone. Bo poparcie można równie szybko zyskać, jak i stracić. Dla kandydatów na prezydenta to była pracowita majówka. Jesteśmy w wiecznym niedoczasie. Tak wyglądała dziś. Rafał Trzaskowski w Zamościu i Lublinie. Musimy być razem i musimy odbudowywać poczucie wspólnoty, zaufania i szacunku. Sławomir Mentzen na Pomorzu. Idźmy razem na wybory, żeby wreszcie coś się zmieniło. Adrian Zandberg... Rzecz w tym, żebyśmy rozmawiali o konkretnych sprawach. pojechał do Szczecina. Ci, którzy tu przyszli, wiedzieli, że biorą udział w spotkaniach z kandydatami na prezydenta. Dla części uczestników tego charytatywnego śniadania w Chicago z okazji święta 3 maja, a zwłaszcza dla jego organizatorów, obecność Karola Nawrockiego była zaskoczeniem. To nie był dzisiaj dzień, żeby przeprowadzać polityczną agitację. No jest mi przykro. Karol Nawrocki w mediach społecznościowych przedstawia to tak, pisząc o śniadaniu z Polakami. O tym, że nie wydano go na jego cześć, lecz z zupełnie innych powodów już nie wspomina. To jest święto parady, to jest wręczanie stypendiów dla dzieci, to nie jest polityczna impreza. Dlatego organizatorzy nawet nie przedstawili Karola Nawrockiego. Tak jak zresztą co roku - przywitali tylko oficjalne delegacje, w tym przedstawicieli polskiego parlamentu. Kandydat PiS pojawił się tu, bo wykupił miejsce przy stoliku, przy którym siedział w towarzystwie Jacka Kurskiego i Adama Bielana. Zanim usiadł, zachowywał się tak, jak na wiecach. Choć tu głównymi bohaterami mieli być młodzi ludzie, którzy dostali stypendia. Było głośno, było zamieszanie, takie wykorzystywanie charytatywnej imprezy na polityczny wiec. O te zarzuty zapytał kandydata PiS korespondent RMF FM. Karol Nawrocki problemu nie widzi. Na tym śniadaniu było najważniejsze, i to też pan redaktor pewnie zauważył, stypendia dla dzieci. Nie, pan redaktor z całą pewnością to zauważył, że jak wszedłem to z całą pewnością byłem tym gościem, który ogniskował całą uwagę. Rzeczywiście i o to mieli organizatorzy pretensje. Jeżeli skupił na sobie uwagę, to tylko w negatywnym tego słowa znaczeniu. Nie powinien wykorzystywać tego miejsca do politycznej promocji. To było miejsce, w którym przede wszystkim wspiera się potrzebujących. Z wpisów Karola Nawrockiego i polityków PiS można wywnioskować, że chodziło o wsparcie jednej osoby. Zarówno tu podczas śniadania, jak i tu... Co tu się szanowni państwo dzieje. Kandydat na prezydenta RP powinien być przyzwoity. Powinien wiedzieć, kiedy nie przekraczać pewnych granic. Karol Nawrocki nie zna tych granic i wkracza w sposób brutalny, byleby tylko promować siebie. To, że ktoś coś tam powiedział, co mu się nie podoba, no ma prawo. Każdy człowiek ocenia jak uważa, natomiast obraz nie kłamie. Ale, jak podkreśla Lewica, sam obraz kontekstu nie zdradza. Kandydaci powinni mieć szacunek do wyborców, szacunek i pewne wyczucie. Na pewno wszyscy mają też coraz mniej czasu na przekonanie wyborców. Karol Nawrocki dziś wrócił do Polski i tak jak inni jutro rusza w trasę. Dzisiaj najważniejsze zadanie kandydatów, to dotrzeć do jak największej grupy osób. Wtedy wygramy, kiedy będziemy zaangażowani. Cała Polska wygra wtedy, kiedy będziemy razem. Przed kandydatami został już tylko jeden kampanijny weekend. Teraz kolejne pytania o drugie mieszkanie Karola Nawrockiego. Kandydat PiS miał nabyć prawo własności do lokalu za opiekę nad właścicielem. Rządzący pytają, gdzie on jest. Według Onetu sąsiedzi mężczyzny nie widzieli go od wielu miesięcy. Nawrocki twierdził podczas poniedziałkowej debaty, że jest właścicielem tylko jednego mieszkania. Z ksiąg wieczystych wynika jednak, że prezes IPN nie mówił prawdy. Według opozycji cała sprawa to czarny PR. Trzeba znać język polski i wiedzieć, gdzie jest przecinek. Interpunkcja to najnowsza strategia polityków PiS-u w obronie tej wypowiedzi Karola Nawrockiego, w której kandydat mija się z prawdą. Tu mówię w imieniu Polek i Polaków, zwykłych takich ja, którzy mają jedno mieszkanie. Tyle, że Karol Nawrocki ma dwa mieszkania, co ujawnił Onet, a później potwierdziła jego rzecznika. I to stoi w sprzeczności z tym... Polaków zwykłych, takich ja, którzy mają jedno mieszkanie. ale politycy PiS-u próbują przekonywać, że kandydat PiS-u został źle zrozumiany. Czyli przestawiając szyk - ja jestem taki jak zwykli Polacy, zwykli Polacy mają jedno mieszkanie. Ale on ma dwa mieszkania. No i? No i jest zwykłym Polakiem, tak jak ci, co mają jedno. Nie jest jak zwykły Polak, nie ma jednego mieszkania, ma dwa mieszkania. To nie wybrzmiało, bo chciał po prostu Polaków okłamać. W tej historii pojawia się jeszcze jeden wątek... Karol Nawrocki, jak przyznaje jego rzecznika, nabył prawo własności do opisywanej kawalerki, czyli tego drugiego mieszkania, w zamian za wkład finansowy oraz od lat sprawowaną opiekę nad jej właścicielem, w tym ponoszenie kosztów utrzymania mieszkania. Mieszkanie jest w dyspozycji osoby, którą od wielu lat, jeszcze jako działacz społeczny w gdańskiej dzielnicy Siedlce, jako jedyny opiekował się Karol Nawrocki. Tyle, że Jerzy Ż, którym miał się opiekować Nawrocki, od kilku miesięcy nie był widziany w mieszkaniu. Ujawniają dziennikarze Onetu. Pan Jerzy zniknął. Nie ma człowieka, żaden z sąsiadów nie widział go na oczy. A mieszkanie miało być w jego dyspozycji, o czym pisała rzeczniczka Karola Nawrockiego. Te informacje powielają politycy PiS-u. Karol Nawrocki nabył od znanej sobie osoby mieszkanie w zamian za to, że do końca życia ta osoba może tam mieszkać, ma utrzymanie i tak dalej. Starszy mężczyzna Jerzy Ż., jak informuje Onet, żyje, ale nie był widziany przez sąsiadów od kilku miesięcy w mieszkaniu w Gdańsku. Jeśli tam nie ma tego pana Jerzego, to kim się opiekują? Gdzie jest pan, od którego jak rozumiem przejął mieszkanie za opiekę? Nie mam pojęcia, nie zajmuję się tą sprawą. Nie wiem. Polityk PiS-u z Gdańska nie wie. Politycy koalicji rządzącej pytają dalej. Gdzie jest oświadczenie majątkowe pana Nawrockiego? Chciałbym zobaczyć, czy w oświadczeniu majątkowym są wpisane dwa mieszkania, czy nie. Panie Karolu, niewinni nie mają się czego bać. Karol Nawrocki w tej sprawie milczy. Trzeba publikować swoje oświadczenia majątkowe. Apeluje do kandydata PiS-u kandydat KO Rafał Trzaskowski. Nawet jak ktoś zapomina, ile ma mieszkań, to przychodzi taki moment opamiętania. Przychodzi taki moment, w którym możemy zademonstrować wszyscy swoją otwartość. I właśnie to, że nie mamy absolutnie nic do ukrycia. Stanowczo Karol Nawrocki kłamał w debacie, ale my dzisiaj oczekujemy, żeby ujawnił oświadczenie majątkowe. Wtedy będziemy wiedzieć, czy kłamał, czy jest przestępcą i nie ujawnił tego w swoim oświadczeniu majątkowym. Karol Nawrocki może ujawnić oświadczenie majątkowe w każdej chwili - prawo mu tego nie zabrania. Prezydent w przemówieniu z okazji święta 3 maja mówił, że nowo wybrana głowa państwa ma czuwać między innymi nad przestrzeganiem konstytucji. Rządzący i część kandydatów przypominają, że to właśnie Andrzej Duda wielokrotnie ją łamał, więc brakuje mu wiarygodności, nie brakuje hipokryzji. Słów krytyki pod adresem Dudy nie szczędzą też sędziowie i konstytucjonaliści. Andrzej Duda jest uosobieniem dewastacji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Po święcie Konstytucji 3 Maja mniej mówi się o samych uroczystościach na placu Zamkowym w Warszawie... A więcej o przemówieniu prezydenta. Który wystąpił w roli strażnika konstytucji i tak mówił, jak powinien zachowywać się jego następca. W przypadkach, gdy ktoś będzie sprzeniewierzał się polskiej Konstytucji, polskiemu prawu, gdy będzie to prawo łamał, niezależnie od tego kim będzie. Będzie miał obowiązek i prawo głośno o tym powiedzieć: że prawo jest łamane, że działa nielegalnie, że narusza zasady, że niszczy polską demokrację i że to jest łamanie praworządności. Kandydaci w wyborach w ostrych słowach odpowiedzieli Andrzejowi Dudzie. Do tego, aby mówić o szacunku do Konstytucji, to trzeba mieć wiarygodność. Trzeba mieć wiarygodność, bo Konstytucję trzeba szanować. Nie sposób się nie zgodzić z tym, że prezydent powinien stać na straży Konstytucji. Jak z tym było za prezydentury Andrzeja Dudy - wszyscy wiemy. Niedawno zawetował ustawę, która chroniła przed mową nienawiści ze względu na płeć, ze względu na orientację seksualną, ze względu na wiek. I to niestety najlepiej pokazuje, że prezydent Duda ma gdzieś zapisy Konstytucji. Politycznych wypowiedzi prezydenta było wczoraj więcej... Jest wielkim oszustwem ustrojowym wyciąganie z Konstytucji tego, czego w niej nie napisano. I choć nie padły nazwiska i politycy PiS, i współpracownicy Andrzeja Dudy jasno tłumaczą, do kogo kierował swoje słowa. Wystąpienie, zwracające uwagę na to, że prezydent ma być strażnikiem konstytucji, w Polsce źle się dzieje od 15 miesięcy. To co się dzieje teraz w Polsce, to jest łamanie praworządności. Nie są przestrzegane zasady Konstytucji. Rządzący mówią o hipokryzji prezydenta. To była myślę taka przestroga ze strony pana prezydenta do innych kandydatów: nie idźcie moją drogą. On Konstytucję łamał, on ją obchodził. To jest już kabaret. Duda mówiący o tym, że ktoś łamie praworządność po 10 latach swojej prezydentury pod rękę z PiS i prezesem Kaczyńskim. I przypominają grzechy prezydentury Andrzeja Dudy. Inicjował, podpisywał ustawy niszczące polski wymiar sprawiedliwości. Powoływał nocą dublerów, powołał około 3,5 tysiąca neosędziów, nie szanował orzeczeń europejskich Trybunałów, ale i polskich sądów. Jedno z orzeczeń TSUE dotyczyło stworzenia i działalności nielegalnej Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Niezastosowanie się przez PiS do wyroku kosztowało Polskę ponad dwa miliardy złotych. Igor Tuleya był jednym z sędziów zawieszonych przez Izbę. Nie mógł orzekać dwa lata. Pan prezydent to akceptował, nie kiwnął palcem w naszej obronie. Można powiedzieć, że się przyczynił do takiego stanu rzeczy. Andrzej Duda łamał Konstytucję. I to od początku prezydentury. Wylicza były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Odmowa przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych do TK, powołanie do rządu pana ministra Kamińskiego, który w tym samym dniu właściwie został ułaskawiony przez prezydenta, bez czekania na wyrok sądowy. Wczoraj Andrzej Duda po raz ostatni w roli prezydenta wygłosił przemówienie w Święto Narodowe 3 Maja. Oglądają państwo "19.30". Już za chwilę: Wybory w cieniu afery. Rumunia ponownie wybiera prezydenta. A później jeszcze... Kulisy przygotowań do Konklawe. Służby są dosłownie wszędzie. Szyjemy trzy różne rozmiary sutanny, aby pasowały na każdego. Karty do głosowania trafią do starego pieca z poprzednich konklawe, a wkład dymny do nowego. Zawsze gotowi, by nieść pomoc. Chęć pomagania innym, to było i jest dla mnie najważniejsze. Mieliśmy przyjemność brać udział w wielu trudnych akcjach. Matury - czas start. Cztery lata czekania i w końcu to wydarzenie przychodzi. Wstać troszeczkę szybciej niż zazwyczaj, zjeść pożywne śniadanie. To głosowanie, którego stawką jest geopolityczna przyszłość kraju. W Rumunii trwają powtórzone wybory prezydenckie. Na listach 11 kandydatów. W grudniu Sąd Konstytucyjny unieważnił pierwszą turę z powodu nadużyć w kampanii skrajnie nacjonalistycznego i słynącego z prorosyjskich wypowiedzi Calina Georgescu. Wywołało to kontrowersje w Rumunii i poza jej granicami. Scena, która może być symbolem radykalnych zmian i politycznego chaosu w Rumunii. To proputinowski radykał Calin Georgescu, którego zwycięstwo w listopadzie wstrząsnęło krajem. Powtórzyć jego wynik i sięgnąć po władzę chce teraz prawicowy eurosceptyk George Simion. Głosowałem razem z panem Georgescu. Jesteśmy tu razem z jedną misją: przywrócenia porządku konstytucyjnego i demokracji. Nie jestem tutaj, aby uznać oszustwo, jakim są te wybory. Jestem tutaj, aby uznać siłę demokracji i głosowania, które przeraża system. Ale Rumunia się obudziła. Nadszedł czas, aby odzyskać nasz kraj i drugą turę. Simion jest niemal pewien, że się w niej znajdzie. O drugie miejsce walczą burmistrz Bukaresztu, kandydat rządzącej prozachodniej koalicji oraz były lewicowy premier. Ale sondaże już się myliły. W listopadzie nie przywidziały triumfu Georgescu. Choć jak wskazał sąd konstytucyjny, ten wygrał przez manipulacje w mediach społecznościowych oraz prawdopodobną rosyjską ingerencją. I głosowanie unieważnił. Rumuńska prawica zarzuciła rządzącym zamach na demokrację. Palcem pogroziła nowa amerykańska administracja. Nie powinniśmy bać się obywateli, nawet jeśli wyrażają poglądy, które nie są zgodne z przywództwem kraju. Wykorzystać niezadowolenie dużej części rumuńskiego społeczeństwa próbuje teraz Simon. Który na takich spotkaniach krytykował sytuację gospodarczą w kraju i UE. Mówił "nie" wsparciu Kijowa i chwalił politykę Trumpa. Ma też niejasne powiązania z Rosją. Jego kandydaturę w kampanii poparł były premier Mateusz Morawiecki. Towarzyszyli mu też inni politycy PiS-u. Pan Simion jest bardzo głośny. Ale tak naprawdę nie przedstawił swojego programu dla Rumunii. Nie wystarczy tylko atakować. 19-milionowy kraj, filar wschodniej flanki NATO, nigdy wcześniej nie był tak podzielony i rozdarty między Zachodem, a Rosją. Głosowałam za wolnym i proeuropejskim krajem. Głosowałem za zmianą. Przeciwko tym, którzy mnie okłamali, którzy kradli, którzy zadłużyli kraj. Lokalne wyborcze zostaną zamknięte o godzinie 21.00. Prawdopodobna druga tura za dwa tygodnie. Oczy całego świata znów kierują się w stronę Watykanu. Trwają przygotowania do konklawe. Zamontowano już komin na kaplicy Sykstyńskiej. To z niego będzie lecieć dym po zakończeniu każdego głosowania na znak, czy wybrano nowego papieża czy też nie. Białemu będzie towarzyszyło bicie dzwonów. Cała operacja jest sporym wyzwaniem. Służby - postawione w stan najwyższej gotowości. Watykan szykuje się do konklawe i na przyjazd tysięcy wiernych z całego świata. To daje poczucie bezpieczeństwa, służby są dosłownie wszędzie. Policja jest przy każdym pomniku, przy każdej atrakcji turystycznej. Kaplica Sykstyńska dla turystów jest już niedostępna. To właśnie za jej zamkniętymi drzwiami 133 kardynałów z ponad 70 krajów świata wybierze nowego papieża. Teraz trwają tu intensywne przygotowania. Na miejscu pracuje kilkudziesięciu robotników i techników. Komin na dachu kaplicy został już zamontowany. Gdy papież zostanie wybrany, zobaczymy biały dym. Wiele lat temu wrzucano do pieca mokrą słomę, gdy spalano karty do głosowania. Ale to nie zawsze działało i często dym był szary. Więc nikt z tego niczego nie mógł się dowiedzieć. Dziś o to, by dym był biały lub czarny, dbają eksperci od pirotechniki. To ogromna radość i satysfakcja. Papieża nie wybiera się codziennie. Firma Massimiliano de Sanctisa obsługiwała konklawe, które kolejno wybrały papieża Benedykta XVI i Franciszka. Karty do głosowania trafią do starego pieca, z poprzednich konklawe, a wkład dymny - do nowego. Gdy kardynał naciśnie przycisk, czarny lub biały dym będzie wydobywać się około 7 minut. Na ten znak będą czekali wierni zgromadzeni na Placu św. Piotra. Tak jak i na pierwsze spotkanie z nowym papieżem, który pojawi się na balkonie bazyliki. Wcześniej jednak założy nowe szaty. Dla trzech ostatnich papieży uszył je Raniero Mancinelli. To, co jest potrzebne, to biała sutanna, pas, który już przygotowałem, i piuska. Aby uszyć sutannę, potrzeba około pięciu metrów tkaniny. Nie wiadomo, jaki rozmiar będzie pasował, ale i na to krawiec jest przygotowany. Szyjemy trzy różne rozmiary sutanny. Duży, mały i średni, aby pasowały na każdego. Narady kardynałów poprzedzające konklawe już trwają. Wszystko w całkowitej tajemnicy. Obiecałem, że niczego nie ujawnię. Pytają mnie, czy jest już jakieś imię, odpowiadam, że są 133 imiona. Od dnia śmierci Franciszka pojawiają się nazwiska jego możliwego następcy. Na liście papabili najczęściej znaleźć można tych kardynałów. Jak informuje Stolica Apostolska, jutro w Watykanie odbędą się dwie kongregacje kardynałów - poranna i popołudniowa. Do tej pory kardynałowie spotykali się raz dziennie. To jasny znak, że dyskusja nad wyborem nowego papieża nabiera tempa. Konklawe rozpocznie się w środę po południu. Strażacy. Ryzykują życiem, gdy spieszą na ratunek. Bywa, że na pierwszej linii są w dzień i w nocy. Dają z siebie wszystko nie dla nagród czy medali. Czasami walczą z ogniem, a czasami - z wielką wodą. Raz ratują ludzi, a innym razem - zwierzęta. Pomagają też przy wypadkach drogowych. Nie ma drugiej tak niebezpiecznej i zarazem tak docenianej służby w Polsce. Najszybszy strażak świata wraz z kolegami - w akcji. Zostałem strażakiem, bo od dziecka marzyłem o tym, by nim być. Zbigniew Bródka, kapitan Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu, tak 11 lat temu zapisał się w historii polskiego sportu. Nasz złoty panczenista z igrzysk olimpijskich w Soczi teraz na co dzień ściga się i walczy, ale nie z przeciwnikami, a z czasem i żywiołem, by nieść pomoc. Ta gotowość jest tutaj najważniejsza i świadomość psychiki swojej na to, co może się zdarzyć podczas służby. A zdarzyć może się wszystko, dlatego wsparcie i zaufanie kolegów z zespołu w tej pracy jest kluczowe. Ta wytrzymałość psychiczna i fizyczna w naszym zawodzie jest bardzo istotna. Mieliśmy przyjemność brać udział w wielu trudnych akcjach. 4 maja na całym świecie obchodzony jest Dzień Strażaka. Podczas oficjalnych obchodów w Warszawie życzenia mundurowym składali między innymi prezydent i minister spraw wewnętrznych. Pochylam głowę nad poświęceniem wszystkich tych, którzy oddali życie albo ucierpieli na zdrowiu w służbie. Będziemy dokładać wszelkich starań, żeby nie zabrakło nowoczesnego sprzętu, żeby nie zabrakło szkolenia. O nasze bezpieczeństwo dba w sumie prawie 300 tys. strażaków. W Wieruszowie, w województwie łódzkim, z okazji święta druhowie otrzymali nową strażnicę, a w Dynowie, na Podkarpaciu, mundurowi w tajniki swojej pracy wprowadzali najmłodszych. Ale był to także normalny dzień pracy, o czym przekonali się strażacy z Leszczyn, pod Kielcami, którzy ze względu na interwencję musieli przerwać świętowanie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Wypadki, kolizje, skutki nawałnic. To ich codzienność. By móc dalej pełnić swoją służbę, zgodnie z mottem polskich strażaków: "Bogu na chwałę, ludziom na ratunek". Za kilkanaście godzin rusza maturalny maraton. Na początek egzamin z języka polskiego na poziomie podstawowym. To jedyny przedmiot, który wiąże się z ryzykiem popełnienia błędu kardynalnego, a to może skończyć się wyzerowaniem pracy. W tym roku matura nie będzie już zdawana na podstawie wymagań określonych w pandemii, ale trudniej nie będzie. O 9.00 zaczynamy pisać. Pewnie 8.30 najpóźniej się pojawię i będziemy siadali w ławkach, i pisali maturę z polskiego. 4 lata czekania i w końcu to wydarzenie przychodzi. A razem z nim przychodzi stres. Więc żeby go przegonić, Borys dziś już się nie uczył, tylko chłonął spokój z natury. Posiedzieć trochę w parku, wrócić do domu, może jakiś film obejrzeć. Bo też fajnie jakieś konteksty można wyszukać na maturę z polskiego i pójść wcześniej spać, żeby się wyspać na jutro. Są też tacy, którzy do ostatniej chwili siedzą w książkach. Albo z nimi tańczą. Na świeżym powietrzu ostatnie szlify i powtórki. I typowanie. Ogólnie Mickiewicz w każdej postaci, najczęściej "Dziady" część III się pojawia. Jutro cztery godziny zmagań. Dwa testy z języka polskiego oraz wypracowanie. Boję się, ponieważ mam z kontekstami problem. Czasami piszę głupoty. Piszę rzeczy, które nie są zgodne z prawdą. Niechcący. A jak tak wyjdzie, to mogą być kłopoty. Zwłaszcza jeśli pojawi się błąd. Kardynalny błąd. Czyli taki, który spędza sen z powiek, a świadczy o zupełnej nieznajomości treści lektury obowiązkowej. Za pracę pisemną otrzymuje się w takim przypadku zero punktów. Jutro język polski, pojutrze matematyka, w środę język obcy. Do tegorocznych egzaminów przystąpi 275 tys. absolwentów liceów, techników i szkół branżowych II stopnia. To pierwszy rocznik, który nie będzie już zdawać matury na podstawie wymagań określonych w pandemii. Wracamy do zapisów podstawy programowej, czyli to, co uczniowie, uczennice uczyli się na lekcjach, będzie wymagane na maturze. Ma jednak nie być trudniej niż w zeszłym roku, bo obowiązująca podstawa jest odchudzona o 20%. Powodzenia w żartobliwy sposób maturzystom życzy premier. By nie było problemów technicznych, przypominamy: długopis z czarnym tuszem, a najlepiej dwa, i dowód osobisty. Do tego mała butelka wody. To zestaw obowiązkowy. I dobrze rozpoczęty poranek. Wstać troszeczkę szybciej niż zazwyczaj, zjeść pożywne śniadanie, mieć ten moment na wyciszenie i na spokojnie troszeczkę wcześniej zazwyczaj wyjść do szkoły. A po drodze podziwiać kwitnące kasztanowce. Ja już państwu dziękuję za wspólnie spędzony weekend. Czas na "Pytanie dnia". U Aleksandry Pawlickiej dziś profesor Grzegorz Kołodko. Później w TVP Info "Kwiatki polskie". Spokojnego wieczoru.