Spotkanie odchodz@cego i nowego prezydenta. I pytania, kogo Karol Nawrocki zabierze do Pa¾acu. Krytyka prezydenta. Elon Musk idzie na zderzenie czo¾owe z Bia¾ym Domem. Rzutem monety zadecydował o życiu 18-letniej Wiktorii. Dziś usłyszał wyrok. Joanna Dunikowska-Paź. Dobry wieczór. Prezydent elekt dziękuje urzędującemu prezydentowi za pierwsze spotkanie. I już jest zapowiedź kolejnych rozmów technicznych, by płynnie przekazać prezydenturę. To będzie zmiana nie tylko głowy państwa, ale i całej kancelarii, więc są pytania o to, kogo Karol Nawrocki zaprosi do Pałacu. Karuzela nazwisk ruszyła. Prezydent elekt szykuje listę nominacji, którą trzeba będzie jeszcze przedyskutować przy Nowogrodzkiej. To pierwsze spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem elektem Karolem Nawrockim. To była dobra rozmowa o przyszłości, o tym, jak w taki przyjazny sposób przekazać Kancelarię Prezydenta. Głośno jest nie tylko o przekazaniu, ale i o tym, kogo u swojego boku w Pałacu widzi prezydent elekt. Nie będzie żadnego nowego otwarcia w Pałacu Prezydenckim, bo to człowiek z tego samego środowiska politycznego, wspierany przez PiS. Nieoficjalnie w partii Kaczyńskiego jest wielu chętnych do pracy w Kancelarii Prezydenta. Oficjalnie na sejmowych korytarzach - takie deklaracje. Czy wybiera się pan do Kancelarii Prezydenta? Nie. Moje miejsce jest w Sejmie. Nie wybieram się. Mnie jest dobrze w Sejmie. Mam wiele do zrobienia. Według źródeł "Rzeczpospolitej" szefem Kancelarii Prezydenta ma zostać Karol Rabenda, gdański radny z PiS i były wiceminister w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Wysokie stanowisko ma objąć też Sławomir Cenckiewicz, kontrowersyjny historyk, były dyrektor Wojskowego Biura Historycznego. Jeśli chodzi o pana Rabendę, samorządowiec - to zawsze dobrze. Jeżeli chodzi o pana Cenckiewicza, to już raz się wykazał fatalnym podejściem. Jacek Karnowski przypomina tę komisję, która za czasów PiS miała badać rosyjskie wpływy, wpływy w czasach poprzedników. Okazała się skrajnie upolityczniona, a jej głównym celem było zdyskredytowanie i usunięcie z życia publicznego Donalda Tuska. Cenckiewicz to jeden z najbliższych współpracowników Nawrockiego. Wspierał go w trakcie kampanii. On będzie otaczał się tymi druhami czy druhami podstawionymi, którzy pomagali mu w kampanii. Ja mam tylko nadzieję, że żadna chuliganerka ani bandyterka w Kancelarii Prezydenta się nie znajdzie. Sławomir Cenckiewicz miałby w kancelarii Nawrockiego odgrywać kluczową rolę w obszarze bezpieczeństwa narodowego, mimo że nie ma wydawanego przez ABW certyfikatu bezpieczeństwa i nie ma dostępu do materiałów niejawnych. W maju usłyszał prokuratorskie zarzuty w związku z ujawnieniem w czasie kampanii planu obronnego Polski. Nic mi na ten temat nie wiadomo. Nie zakładam takiego scenariusza. To Dariusz Łukowski, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, pytany o to, czy pozostanie na stanowisku, bo nieoficjalnie są ministrowie w tym Pałacu, którzy z Nawrockim chcą pracować. Ktoś z obecnej kancelarii zostaje? To pytanie do prezydenta elekta o to, jaki będzie chciał ukształtować skład swojego kierownictwa, najbliższych doradców. Staram się pomagać panu prezydentowi elektowi. Marcin Przydacz był w sztabie kandydata. Typowany jest też na ministra w jego Kancelarii. Do Pałacu na prośbę prezesa miał też trafić Marek Kuchciński. Nawrocki według mediów odmówił. To kompletna bajka. Zaprzecza prezes. Zaprzysiężenie nowego prezydenta - 6 sierpnia. Za tydzień Karol Nawrocki na Zamku Królewskim otrzyma uchwałę PKW o wyborze na prezydenta. PiS zaproponowało rozmowy w sprawie ponadpartyjnego rządu technicznego, ale przedstawiciel żadnej partii na spotkaniu z Mariuszem Błaszczakiem się nie pojawił. "Zwykły spin" - komentuje Sławomir Mentzen. A koalicja rządząca ma własne rozmowy. Dziś spotkanie Donalda Tuska z Koalicją Obywatelską. Jutro kolejne rozmowy liderów partii tworzących rząd. Ogłoszony przez PiS pomysł rządu technicznego upadł, zanim zaczęły się rozmowy. Główny potencjalny partner, czyli Konfederacja, nie poszedł na spotkanie. Nie ma żadnego rządu technicznego. Nie ma żadnej realnej większości dla rządu technicznego. Nie ma tematu rządu technicznego. Wczoraj Jarosław Kaczyński przyznał, że nie ma sensu rozmawiać o rządzie technicznym. Konfederacja i PiS nie mają w Sejmie większości. Razem liczą 206 posłów. Do większości potrzeba 231. Stąd wczorajszy wpis Sławomira Mentzena. Propozycja spotkania z prezesem PiS i pytanie, czy wie coś więcej o większości. Tak, warunek, że ja coś wiem, a poza tym jest jednak pewna proporcja odnosząca się i do wielkości klubów, i do doświadczenia politycznego, być może do was to nie przemawia, ale ja jestem z innego pokolenia, już waszych dziadków. W efekcie - ta decyzja Konfederacji. Ustawka pisowska, w której nie zamierzamy brać udziału. To jest jego decyzja. Potrzeba jedności narodowej. Platformie też? Chyba tak. Chyba Platformie nie. - Ale tak to wszystkim. - Lewica też? Wszystkich zapraszamy żeby rozmawiać o Polsce. PO faktycznie nie dostała. Żadne zaproszenie nie wpłynęło. Lewica dostała, ale nie poszła. Nie mają głosów i nie będę mieli głosów. Podobnie Polska 2050. Mariusz Błaszczak zapraszał w sprawie "ponadpartyjnego, apolitycznego rządu technicznego". Znamienne jest to, że najbardziej upolityczniony polityk PiS, prawa ręka Jarosław Kaczyński, zaprasza mnie na to spotkanie. Wybiera się pan? Nie, bo nie dostałem oferty bycia premierem. Ale tak poważnie: nie wybieram się. Kuszeni mieli być też posłowie PSL. Nic na ten temat państwu nie powiem. Mogę najwyżej tyle, że ja osobiście z PSL nie. Ludowcy zapewniają, że nigdzie się nie wybierają. Nie jestem ani Kuźmiuk, ani Wojciechowski. Czasami tego typu pytania uważam za obraźliwe. Ani my, ani nikt z naszych koleżanek i kolegów na randkę z modliszką się nie wybiera. W PiS doskonale wiedzą, że z Krzysztofem Paszykiem nie mają o czym rozmawiać. Powyborcze wrzenie także w koalicji. Rekonstrukcja rządu i odnowa w koalicji teraz, a nie w lipcu. Głos po przegranych wyborach pierwszy raz zabrał Rafał Trzaskowski. Potrzebujemy wszyscy odrobiny zastanowienia, konsolidacji i bardzo ciężkiej pracy. Ja zawsze wszystkim radzę. Tak samo radzę swoim studentom i swoim dzieciom. Jeżeli chcecie rozliczać cokolwiek, zacznijcie od siebie. Wieczorem uczestniczył w naradzie klubu PO z premierem. Zdaniem prezesa PSL Rafał Trzaskowski powinien też uczestniczyć w koalicyjnych naradach. To 10 mln głosów na Rafała Trzaskowskiego, stąd nasza inicjatywa, żeby Rafał Trzaskowski też był podmiotem tych rozmów. W PSL słychać pomysły o zmianie premiera. Moim zdaniem Władysław Kosiniak-Kamysz jest bardziej koncyliacyjny. W panu jest gotowość, żeby zostać premierem? Pani próbuje tę dyskusję sprowadzić do rzeczy, która nie jest fundamentalna. Fundamentalne jest zaufanie do strategii, która musi być odnowiona. Premier Donald Tusk poprowadzi nas do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Jutro kolejne spotkanie liderów koalicji. Tajemnicze odkrycie tuż przy ukraińskiej granicy na Podkarpaciu. W miejscowości Laszki w hangarze niedaleko lotniska znaleziono kontenery z bronią i amunicją. Jak informuje Ministerstwo Obrony Narodowej, nie są własnością wojska. Takie materiały powinny być odpowiednio przechowywane, a magazyn - nadzorowany. Co wiadomo o tajemniczym znalezisku? To Aeroklub Ziemi Jarosławskiej, a na jego terenie w jednym z hangarów - śmiercionośna amunicja i broń różnego rodzaju. To broń przeciwlotnicza. To są pewnego rodzaju wyrzutnie. Funkcjonariusze ABW odkryli kilka kontenerów z bronią w miejscowości Laszki na Podkarpaciu, niedaleko granicy z Ukrainą. To właśnie za naszą wschodnią granicę najprawdopodobniej miały trafić wyrzutnie. Jak zapewnił minister obrony narodowej, nie jest to polski sprzęt. Ten sprzęt nie należy i nie należał do Wojska Polskiego. Wyrzutnie były na stanie prywatnej firmy, która ma koncesję na handel bronią. Nie wiadomo, dlaczego znalazły się na terenie lotniska. Była tam broń składowana w kontenerach. Z informacji, które posiadam, ten magazyn nie był dozorowany, co jest skandalem. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu po zawiadomieniu z ABW wszczęła śledztwo. Sprawdzi m.in., dlaczego firma nielegalnie przechowywała broń. Sprzęt po sprawdzeniu przez specjalistów zostanie przewieziony w bezpieczne miejsce. Wskazują, czy możliwy jest transport, czy nie znajduje się w tych kontenerach materiał, który mógłby zagrażać bezpieczeństwu ludzi. Jak mówią eksperci, nieprawidłowe składowanie broni to zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Także w kontekście hybrydowych działań rosyjskich grup dywersyjnych działających w całej Europie. To szalenie niebezpieczne, jeżeli szereg ludzi dokonuje takich zaniedbań, które powodują taką sytuację, że w istocie grupy dywersyjne rosyjskie, które przybyłyby do Polski, nawet nie muszą zabierać ze sobą materiałów niebezpiecznych, bo okazuje się, że mogą je pozyskać na miejscu. Niewykluczone, że nielegalne składowanie broni w hangarze to tylko jeden z problemów firmy, której grozi utrata koncesji na handel. Jeżeli jest więcej broni, to musi być magazyn broni, który jest odpowiednio zabezpieczony, przyjęty przez policję, więc jeżeli ktoś nie przechowywał w magazynie broni, a w jakimś kontenerze, mogła ta broń pochodzić z nielegalnego źródła. Czy tak było - sprawdza prokuratura. Tylko za nielegalne przechowywanie broni i amunicji właścicielowi firmy grożą 2 lata więzienia. Dwoje wysoko postawionych byłych funkcjonariuszy CBA usłyszało zarzuty w związku z nielegalnym wykorzystaniem systemu Pegasus do inwigilacji m.in. byłego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Grozi im do 3 lat więzienia. Przekroczenie uprawnień polegało przede wszystkim na zainicjowaniu i przeprowadzeniu czynności operacyjno-rozpoznawczych, w tym kontroli operacyjnej, bez zaistnienia wymaganych prawem przesłanek prawnych i faktycznych. W dokumentacji przekazanej do sądu, we wnioskach o zastosowanie tej kontroli, o przedłużenie tej kontroli, poświadczano nieprawdę, że te przesłanki są spełnione. I tym samym wyłudzano poświadczenie nieprawdy w dokumentacji. Dożywocie za gwałt i zabójstwo 18-letniej Wiktorii z Bytomia. Taki wyrok w Sądzie Okręgowym w Gliwicach usłyszał dziś Mateusz H. za zabrodnię, do której doszło w 2023 roku. 19-letni wówczas mężczyzna ofiarę poznał zaledwie kilka godzin wcześniej i zdaniem sądu zabójstwo było jak "kaprys" napastnika, a los ofiary zależał od rzutu monetą. Wyrok nie jest prawomocny. Nie ma słów, żeby wybaczyć, bo dla mnie to nie jest człowiek. To głos ojca, któremu 2 lata temu zamordowano córkę. O jej życiu zdecydował rzut monetą. Nie da się tego wyobrazić, żeby tak banalny powód mógł zdecydować o życiu i śmierci. Dziś zapadł długo wyczekiwany wyrok. Skazuje go na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd nie miał żadnych wątpliwości. 20-letni dziś Mateusz H. działał z wyjątkowym okrucieństwem. Bił, zgwałcił, a na końcu zabił 18-letnią Wiktorię. To jedyna kara, która spełni te cele, że zabezpieczy społeczeństwo przed atakami sprawców, przed ewentualnym atakiem oskarżonego. Skazanego nie było na sali rozpraw. W czasie procesu nie okazał skruchy. O monecie wiedzieliśmy od samego początku. Skazany już w pewnym momencie sam o tym szczegółowo opowiadał. Były to wstrząsające wyjaśnienia. Obrona zapowiada apelację, tłumacząc zbrodnie trudnym dzieciństwem skazanego. Obrona nie zgadza się z wymierzoną karą. Wymiar kary, który spełniałby cele kary, to byłaby kara w granicach 15 lat. Do zbrodni doszło 2 lata temu. Wiktoria, która wracała z imprezy, na przystanku w Katowicach poznała Mateusza H. Razem pojechali do Radzionkowa, gdzie skazany mieszkał. Dziewczyna zgodziła się zostać u niego na noc. Ja ją pamiętam jako dziecko jeszcze, jak się bawiła z moimi dziećmi na placu zabaw. Fajna, sympatyczna dziewczyna. To jest niewiarygodne, co się stało. To mogło spotkać moją córkę. Po morderstwie zawinął ciało w folię i próbował ukryć. Zadzwonił na numer alarmowy. Zanim przyjechały służby, uciekł. Zatrzymano go następnego dnia. Była to dziewczyna młoda, która miała prawo bawić tańczyć, oderwać się od rzeczywistości. Zaufała jednemu nieprawidłowemu człowiekowi, w wyniku czego została pozbawiona życia. Mateusz H. dopiero za 40 lat będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie. Po Wiktorii została pustka. Cisza w domu. Oglądają Państwo "19:30" w środę 4 czerwca. Co jeszcze przed nami? Cichy zabójca. To najbardziej podstępny czynnik ryzyka, bo on nie boli przez 15-20 lat. To bardzo proste - chcę żyć. Pomoc na czterech łapach. Jest taka luka, jeśli chodzi o liczbę psów asystujących. Mogłam zacząć samodzielne życie. Wielka podwyżka z jednym wyjątkiem i pytaniem, czy jednak czeka nas wojna handlowa. Amerykański prezydent zdecydował. Od dziś cła na import stali i aluminium do USA z zagranicy wzrosły do 50%. Jedynie w przypadku importu z Wielkiej Brytanii taryfy pozostały na poziomie 25%. Krytyków Donalda Trumpa przybywa także w dotąd przychylnym otoczeniu. Na projekcie ustawy budżetowej suchej nikt nie zostawił sam Elon Musk. Tak wyglądało pożegnanie Elona Muska z Białym Domem. Donald Trump zasypał go podziękowaniami. Jest moim przyjacielem. Wykonał fantastyczną robotę. Za którą amerykański prezydent wręczył miliarderowi nawet symboliczny klucz do Białego Domu. Trafia do bardzo wyjątkowych osób. I pomyślałem, że dam go Elonowi jako prezent od naszego kraju. Miliarder w administracji Trumpa pracował 134 dni. Był jednym z głównych doradców prezydenta i szefem Departamentu Efektywności Rządowej. Zespół DOGE wykonuje niesamowitą pracę i nadal tak będzie. Liczby pokazują coś zupełnie innego. Muskowi udało się zaoszczędzić 175 mld dolarów z amerykańskiego budżetu, a nie 2 biliony, które obiecywał w kampanii. Z Białego Domu odszedł dosłownie z podbitym okiem. Po prostu bawiłem się z małym X-em i powiedziałem: "Śmiało, uderz mnie w twarz". I on to zrobił. Dużo bardziej pokiereszowane są jego przedsiębiorstwa, a po ciepłym pożegnaniu dziś niewiele zostało. To niesamowita ustawa. Musk uderza w forsowaną przez Trumpa ustawę budżetową i nie gryzie się w język. Miliarder twierdzi, że ustawa znacząco zwiększy deficyt budżetowy - do poziomu 2,5 biliona dolarów - i obciąży amerykańskich obywateli. Odczują też cięcia w programach opieki zdrowotnej. Będzie za to więcej pieniędzy na uszczelnianie granic. Nie zmienia to opinii prezydenta. To jedna wielka, piękna ustawa, a on się jej trzyma. Donald Trump trzyma się też polityki celnej i podnosi cła na stal i aluminium do 50%. Ucierpi Kanada, główny dostawca. Rynek amerykański jest zamknięty, drzwi zostały zatrzaśnięte przed kanadyjską stalą. Potrzebujemy pilnych działań. Cła uderzą też w UE. Bruksela zagroziła działaniami odwetowymi. Liczy jednak na porozumienie z Waszyngtonem. Dziś o cłach rozmawiano w Paryżu. Przeprowadziliśmy merytoryczne i konstruktywne dyskusje. Doszliśmy do wniosku, że zmierzamy we właściwym kierunku. Na łagodniejsze traktowanie może liczyć Wielka Brytania, która została zwolniona z podwyżki ceł Czasowo wstrzymana dystrybucja pomocy humanitarnej w Strefie Gazy po kolejnych dramatycznych atakach na tłum cywilów czekających w kolejce po żywność. ONZ mówi o zbrodni wojennej i poważnym naruszeniu prawa międzynarodowego. Pracujący na miejscu lekarze zastane sceny opisują jako absolutną masakrę. Izraelskie wojsko drogi prowadzące do centrów pomocy uznaje za strefę walk. Malak wyobraża sobie, że je obiad. Ale jej talerz jest pusty. Chciałabym kurczaka. Jak tysiące innych palestyńskich dzieci. Od kilku miesięcy to, czy zjedzą choć jeden posiłek dziennie, zależy głównie od pomocy humanitarnej. Dziś jej nie dostały. 4 czerwca centra dystrybucyjne będą nieczynne A izraelska armia dodała: cywilom nie wolno nie tylko zbliżać się do ośrodków pomocy, ale także korzystać z dróg, które do nich prowadzą. To pokłosie wydarzeń z ostatnich 3 dni. Jak mogę pozwolić ci odejść? Matka Reem była jedną z blisko 30 ofiar izraelskiego ataku w pobliżu punktu pomocy Gaza Humanitarian Foundation. Poszła po jedzenie dla swoich dzieci. Nie miały chleba przez miesiąc. Strona palestyńska twierdzi, że izraelscy żołnierze użyli nie tylko broni palnej, ale także dronów. Tel Awiw utrzymuje, że wojskowi zaczęli strzelać, gdy grupa podejrzanych osób zboczyła z wytyczonej trasy. Niektórzy podejrzani pomimo strzałów ostrzegawczych zbliżali się do żołnierzy w zagrażający sposób. Do tych konkretnych osób skierowano dalszy ogień. W niedzielę i dzień wcześniej podobnie - kilkadziesiąt zabitych, setki rannych, w tym dzieci. To nie jest pomoc humanitarna. To pułapka, aby zniszczyć populację Palestyńczyków. ONZ domaga się niezależnego śledztwa. Niedopuszczalne jest, aby Palestyńczycy ryzykowali życie dla żywności. I alarmuje: 2 milionom mieszkańców Gazy grozi śmierć głodowa. Gaza Humanitarian Foundation ma wznowić pomoc w czwartek. Ale ONZ od początku krytykowała jej sposób działania, bo prowadził do stłoczenia dużej liczby osób w punktach pomocy. Ten sposób udzielania pomocy nie przestrzega zasad humanitarnych, zarówno gdy mówimy o człowieczeństwie, jak i bezstronności i niezależności. Amerykańska fundacja powstała zaledwie 3 miesiące temu. Nie ma doświadczenia i otworzyła zbyt mało centrów pomocy. Porządku strzegą w nich izraelscy żołnierze. Dziś wyjątkowy data w polskiej historii. 4. czerwca to 36. rocznica częściowo wolnych wyborów do Sejmu oraz całkowicie wolnych do Senatu, a na pamiątkę tych wydarzeń to także Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. A skoro częściowo wolne wybory, to Solidarność. TVP razem z Gdańskiem i Europejskim Centrum Solidarności ma wyjątkową propozycję: "Nasza Solidarność. A to nam się udało". To plebiscyt, do którego także Państwo mogą dołączyć. Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm. To zdanie symbol. Wolności, którą wywalczyli wszyscy Polacy, którzy 36 lat temu poszli głosować. I dzięki którym zjednoczona wokół Lecha Wałęsy opozycja zwyciężyła w pierwszych częściowo wolnych wyborach. Rozbiliśmy stary porządek, który hamował rozwój Polski, Europy i świata. Wybory były wynikiem porozumień Okrągłego Stołu pomiędzy władzą komunistyczną, opozycją i Kościołem. Na podstawie tego kontraktu ustalono, że część opozycji zostanie właściwie dokooptowana do władzy, czyli umożliwi jej się wejście do władzy, wejście do Sejmu. To by się nie wydarzyło, gdyby nie m.in. sierpniowy strajk w 1980 roku w Stoczni Gdańskiej, masowe społeczne protesty przeciwko komunistycznym władzom i porozumienia sierpniowe. Ja jestem byłym pracownikiem stoczni. Znam sytuację, jaka była. I te wszystkie strajki. Cieszę się, że wkroczyliśmy w tę demokrację. Teraz się tylko martwię, że nasza Polska została podzielona. W tym roku mija 45 lat od strajku, ratyfikacji porozumienia gdańskiego i powstania Solidarności. I o tym na placu Wolności w Gdańsku przypominali uczestnicy święta wolności i praw obywatelskich i apelowali. Dyskutujcie maksymalnie, żeby powstała sytuacja taka jak za Solidarności. Że w pewnym momencie prawie wszyscy myśleli podobnie i dali się prowadzić. Szanujmy się nawzajem, bo sprawy między nami zaszły za daleko. Właśnie o wspólnocie i szacunku ma przypominać akcja "Nasza Solidarność. A to nam się udało". Jej najważniejszą częścią jest plebiscyt na wydarzenie z ostatnich 45 lat, z którego Polki i Polacy są najbardziej dumni. Dla jednych to będzie wejście Polski do UE. Dla innych to będą fenomenalne skoki Adama Małysza, a jeszcze ktoś powie, że to jest wybudowanie ekspresówki, dzięki której z Warszawy do Gdańska jedzie się godzinę czy dwie krócej. Propozycje można zgłaszać za pośrednictwem tej strony do 25 czerwca. Akcja potrwa do końca sierpnia. Jej zwieńczeniem będzie koncert na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej. Na żywo będzie można go zobaczyć w TVP. Znamy laureata Nagrody Jana Nowaka Jeziorańskiego. W tym roku uhonorowano Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Nagroda przyznana została za wytrwałą troskę o pamięć i obronę prawdy będących warunkiem pojednania. Chciałbym oddać mój hołd i moją ogromną wdzięczność tym wszystkim rocznikom i pokoleniom ludziom, którzy zrozumieli wagę tego zadania i którzy dołożyli wszystkich starań, aby to miejsce potrafiło dziś jeszcze po tylu dekadach stawiać bardzo trudne i wymagające pytania nam wszystkim. Zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, takich jak miażdżyca, zawał serca czy udar mózgu. Hipercholesterolemia, czyli wysoki poziom cholesterolu, można go zdiagnozować w prostym badaniu krwi. I wiele osób taką diagnozę potwierdzi, bo w Polsce ponad 70% z nas przekracza normę. Świadomość daje szansę na skuteczne leczenie, a bohater, którego przedstawi Małgorzata Wiśniewska, jest na to dobrym przykładem. Łukasz Malicki, instruktor nurkowania i rowerzysta. 3 lata temu podczas wyprawy przeszedł zawał. Okazało się, że ma wysokie stężenie cholesterolu, z czego nie zdawał sobie sprawy. Miałem ból w klatce piersiowej, kiedy jechałem rowerem, okazało się, że to nie ból pleców, tylko zawał. 70% osób w Polsce ma za wysoki cholesterol. Z tego tylko 15% kiedykolwiek zbadało u siebie jego poziom. Czasem nawet lekarz rodzinny, który widzi takie wyniki, trochę bagatelizuje ich wartość. Koalicja na rzecz walki z cholesterolem chce zwiększyć świadomość Polaków dotyczącą konsekwencji miażdżycy, której cholesterol jest przyczyną. I przypomina o badaniach, które możemy wykonać choćby w ramach nowego bezpłatnego programu "Moje zdrowie". Wcześnie zbadać, wtedy, kiedy nie mamy objawów, bo to jest największa inwestycja w swoje zdrowie, mieć świadomość, że mamy poprawny, albo jeśli, nie to spróbować obniżyć. Problem dotyczy także 1/3 polskich dzieci. Od maja badanie profilu lipidowego wprowadzono do bilansu sześciolatka. W ten sposób można zadbać o zdrowie nie tylko najmłodszych, ale całych rodzin. Jeżeli u dziecka rozpoznamy, to z pewnością jeden z rodziców jest dotknięty tą chorobę. Jeżeli to dziecko ma 6 lat, to rodzic jest relatywnie młody. Często jeszcze nie miał tych incydentów sercowo-naczyniowych. Wcześnie rozpoznana hipercholesterolemia to szansa na skuteczne leczenie. Paradoksalnie w Polsce dopiero po przebytych zawałach można zakwalifikować się do specjalistycznego programu lekowego. Według ekspertów leczenie powinno się rozpocząć, zanim dojdzie do zatkania naczyń. Wczesne mocne obniżanie cholesterolu może nas uchronić przed takim epizodem. Łukasz po zawale pilnuje leczenia i diety, kontroluje poziom cholesterolu. I wrócił do pełnej aktywności. Żeby nie ryzykować kolejnego zawału. To, że dziś mi się udało, trzymam mocno kciuki, żeby mi się udało także za 2, 3, 5 lat, bo trzeba w tych dobrych nawykach trwać. Dla osób z niepełnosprawnościami są jak oczy i uszy na świat. Psy przewodnicy, asystenci - na takich pomocników czeka długa kolejka chętnych, bo na dobre zmieniają codzienność. Kolejkę ma skrócić projekt "Pies - oczy, ręce i dużo więcej". Szkolenie trwa długo i jest kosztowne, ale wsparcie takiego czworonoga jest nie do przecenia. Zwarte, gotowe, urocze i utalentowane. Wśród nich 4-miesięczny labrador Szałwia, którym opiekuje się wolontariuszka Paula Balcerek. Co jest największą frajdą w tym wszystkim? Obserwowanie potem, jak pracują, jak zmieniają życie, jak dają samodzielność, jak pomagają, że nasza praca włożona w te psy odzwierciedla się w życiu osób z niepełnosprawnościami. A jest to praca czasochłonna. Wyszkolenie psa przewodnika trwa ponad 2 lata i kosztuje około 100 tys. zł. Wybór czworonogów przeznaczonych do pracy z ludźmi nigdy nie jest dziełem przypadku. Wybieramy hodowlę. Dzięki temu, że wybieramy konkretne szczeniaki i z doświadczenia wiemy, jakie powinny one być w okresie szczenięcym, żeby potem się nadawały. Te psy muszą też być różne. Różne pod kątem charakteru, żeby pasowały do osoby, z którą będą pracować. I się przyjaźnić. Tak jak Joanna Kurowska i 6-letni labrador Blues. Dla niewidomej kobiety początek pracy z psem przewodnikiem był nowym rozdziałem w życiu. Moja mobilność zwiększyła się 10-krotnie. Mogłam zacząć samodzielne życie, samodzielnie mieszkać, dojeżdżać do pracy. Dlatego po takiego pomocnika czeka długa kolejka chętnych. Skrócić ma ją ma projekt "Pies - oczy, ręce i dużo więcej", w ramach którego Fundacja Vis Maior Pies Przewodnik wdroży do pracy 13 asystujących czworonogów. A fundację ponad milionem złotych na projekt wesprze samorząd woj. mazowieckiego. Dostrzegliśmy, że w Polsce jest taka luka, jeśli chodzi o liczbę psów asystujących, psów przewodników i szkolenie tych psów. Brakuje też wolontariuszy. Fundacja poszukuje osób, które nie tylko otoczą opieką psy, ale pomogą w uświadamiać innym, dlaczego nie wolno głaskać i zabawiać pracujących czworonogów. Jeżeli będziemy się do tego psa uśmiechać, wyciągać do niego ręce, to może się rozproszyć, może nie zauważyć schodów. To może być niebezpieczne dla osoby niewidomej. Co nie oznacza oczywiście, że nie możemy dyskretnie podziwiać tych dzielnych stworzeń. Bo jest za co. Za chwilę "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie członek Państwowej Komisji Wyborczej mecenas Ryszard Kalisz. A o 20:18 Justyna Dobrosz-Oracz zaprosi Państwa na program "Bez trybu". Ciekawego wieczoru. Do zobaczenia.