Powiew mrozu - ostrzeżenia przed falą arktycznego powietrza i temperaturami nawet do -20 stopni. Dyktator przed sądem - Nicolas Maduro. Kampania kłamstw - Prawo i Sprawiedliwość wbrew danym straszy drożyzną. 19.30, Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Zima w Polsce pokazuje swoje groźne oblicze. I jest prawdziwym wyzwaniem dla służb czy kierowców. A dla ludzi i zwierząt niesie śmiertelne zagrożenie. Wśród ofiar siarczystych mrozów 70-letnia kobieta, która zamarzła w drodze do domu. Niestety prognozy zapowiadają zimę, jakiej nie było od lat. Zimowy raport od Marii Guzek. Droga przez las - śnieg i mróz. W takich warunkach do domu próbowała dotrzeć 70-latka z zachodniopomorskiego. Wracała ze sklepu najprawdopodobniej i w drodze do domu po prostu zamarzła. Znam tak z widzenia tą panią, wiem, że była samotna, mieszkała w Kowalkach. Następnego dnia na skraju lasu znalazła ją przypadkowa osoba. Na pomoc było już za późno. Wykluczono udział osób trzecich. Po wszystkich wykonanych czynnościach ciało kobiety zostało przekazane rodzinie. Od listopada z powodu wychłodzenia organizmu zmarło 10 osób. Szczególnie narażeni są starsi, samotni i osoby w kryzysie bezdomności. Dlatego straż miejska regularnie odwiedza pustostany. Są tylko nieliczne osoby, które chcą skorzystać z pomocy, którą oferuje miasto. My staramy się przekonać, żeby te osoby pojechały z nami, skorzystały z nami ze schroniska, z jadłodajni, ale warunek jest jeden - trzeźwość. Gdy widzimy człowieka na mrozie - śpiącego, leżącego, w kryzysie - reagujmy. Jeden telefon do straży miejskiej lub policji może uratować komuś życie. Tej nocy na przeważającym obszarze kraju obowiązują ostrzeżenia przed mrozem. A to nie koniec. Bo będzie jeszcze zimniej. W ciągu nocy z końcem tygodnia te temperatury mogą obniżać się lokalnie do -20, głównie w centrum, na północy i wschodzie kraju. W ciągu dnia nawet do -10. Mróz i śnieg dla kierowców oznaczają kłopoty. Bo choć na drogi skierowano posypywarki i pługi, to warunki są miejscami trudne. Ślisko jest dosyć, mimo że drogi odśnieżone, czarne, to śliskie są. W gminie Olsztynek sytuacja na drogach tak trudna, że nie wiadomo, czy dzieci w środę zostaną dowiezione do szkół. Dziś zamknięty był zespół szkół w gminie Redzikowo. Dojazd, biorąc pod uwagę stan dróg, byłby utrudniony, stąd taka decyzja dla bezpieczeństwa dzieciaków. Pojutrze wszystko wraca do normy? Miejmy nadzieję, tak, żeby tylko śnieg nie padał. W Ostródzie trwa usuwanie śniegu z dachów przed powrotem dzieci do klas. Ogarniamy dachy szkół, przedszkoli, budynków miejskich, równolegle informując mieszkańców mających nieruchomości prywatne. W związku z trudnymi warunkami są opóźnienia pociągów. Cały czas w pogotowiu jest 181 zespołów szybkiego reagowania na usterki, 66 pociągów oraz lokomotywy osłonowe. Ruch pociągów na linii kolejowej łączącej Działdowo i Olsztyn od czwartku jest wstrzymany. Trwają prace nad jego przywróceniem. Drzewa pochylające się pod naporem śniegu uszkodziły sieć trakcyjną. To jest 19.30 w poniedziałek, 5 stycznia, a wśród kolejnych wiadomości... Precedensowy wyrok za hejt. Pozwana wyraża mściwą satysfakcję z faktu, że Maja nie żyje. Sad zdecydował o zadośćuczynieniu i przeprosinach. Sąd stanął po mojej stronie. Te wyrażenia były drastyczne, okrutne. Próba wybielenia swojego syna. Hejt w internecie nasila się. Granica jest bardzo cienka. Przemyt kokainy, spisek i posiadanie broni - takie zarzuty usłyszał przed sądem na Manhattanie Nicolas Maduro. Możliwa kara to dożywocie. Po obaleniu i postawieniu przed sądem prezydenta Wenezueli Donald Trump idzie dalej i wymienia kolejne kraje. To chora jego zdaniem Kolumbia czy Meksyk, który musi się wziąć w garść. I tu też ma chodzić o walkę z narkobiznesem. A to nie koniec prezydenckich apetytów. Przez 13 lat stał na czele wenezuelskiego reżimu, dziś stanął przed amerykańskim sądem. I w samo południe usłyszał zarzuty. Nicolas Maduro został oskarżony o udział w spisku narkotykowo-terrorystycznym, przemycanie kokainy do USA i posiadanie broni maszynowej. Grozi mu nawet dożywocie. Do winy się nie przyznał. Ale Donald Trump jest pewny swego. Zobaczymy, jak nam pójdzie. Ale sprawa jest niepodważalna. On był okrutnym człowiekiem, zabił miliony ludzi. Jego drogę przed amerykański wymiar sprawiedliwości na żywo mógł śledzić cały świat. Maduro wraz z żoną pod ścisłą ochroną kilka godzin przed rozprawą zostali przetransportowani z aresztu w Brooklynie do sądu federalnego na Manhattanie. Przed oblicze 92-letniego sędziego. Patrzył na to Omar Gonzalez, Wenezuelczyk. Do Ameryki uciekł, bo chciał wolności. Teraz liczy, że tu Maduro wolność na zawsze straci. Ilu z nas marzyło o tym, aby pewnego dnia zobaczyć osobę odpowiedzialną za ten koszmar ubraną w pomarańczowy kombinezon i skutą kajdankami, stojącą przed sądem za popełnione zbrodnie? Choć dyktator w brawurowej akcji amerykańskich służb został z Wenezueli porwany, to dyktatura na razie ocalała. I zyskała nową twarz. To dotychczasowa wiceprezydent Delcy Rodriguez. Mówi o współpracy z USA. Ale pokazuje, kto wciąż rządzi na ulicach Caracas. Niepewność i lęk zatrzymuje w domach pozostałych Wenezuelczyków. Współpracujemy z ludźmi, którzy właśnie zostali zaprzysiężeni. Ale nie pytajcie mnie, kto rządzi, bo udzielę wam odpowiedzi, która będzie kontrowersyjna. Co to oznacza? Oznacza to, że to my rządzimy. A apetyt Donalda Trumpa rośnie. Po Wenezueli nie wykluczył operacji wojskowej wobec Kolumbii. Również pod pretekstem walki z kartelami. Grozi też Kubie i Meksykowi. I po raz kolejny upomniał się o Grenlandię. W tej chwili Grenlandia jest otoczona rosyjskimi i chińskimi statkami. Potrzebujemy Grenlandii ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Dania nie jest w stanie tego zapewnić. Nerwowość wykazuje Europa, ale ostrożnie komentuje działania Trumpa. Unia będzie nadal przestrzegać zasad suwerenności narodowej, integralności terytorialnej i nienaruszalności granic oraz Karty Narodów Zjednoczonych. Są to zasady uniwersalne i nie przestaniemy ich bronić. W sprawie działań USA w Wenezueli zebrała się dziś Rada Bezpieczeństwa ONZ. Jej siedziba znajduje się zaledwie kilka kilometrów od nowojorskiego sądu, przed którym dziś stanął Nicolas Maduro. Słowa przepełnione agresją i nienawiścią. A ich celem coraz częściej ci, którzy reprezentują drugą stronę politycznej sceny. Wczoraj mówiliśmy o atakach na polskiego premiera po zatrzymaniu dyktatora w Wenezueli. Ta fala nienawiści nie zatrzymuje się, a ci, którzy znieważają, przekraczają kolejne granice. Dziś pytamy, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna odpowiedzialność, w tym karna, za słowa. Dokręcimy śrubę przestępcom. To kolejny dowód na to, jak PiS przekracza granice przyzwoitości. Na nagraniu wygenerowanym przy użyciu sztucznej inteligencji poseł PiS wbija śrubokręt w głowę premiera Donalda Tuska. Dla mnie to jakiś wariat. politycy koalicji nagranie oglądają z niedowierzaniem. Dariusz Matecki jest osobą, której szczerze życzę, żeby wróciła do więzienia, bo tam jest jego miejsce. Gdyby Kaczyński miał trochę przyzwoitości, to ten facet byłby dzisiaj wyrzucony z partii i klubu. Nie można tolerować i pozwalać na takie historię, bo od słów później ci fanatycy przechodzą do czynów. Koledzy Mateckiego z partii jego twórczości komentować nie chcą. "Śrubokręt w głowę Donalda Tuska". Panie redaktorze, nie zajmuję się wpisami posłów. Ale to pana kolega z partii. W dalszej części nagrania Matecki pokazuje wygenerowaną przez AI scenę, na której premier Donald Tusk jest wyprowadzany w kajdankach przez amerykańskich żołnierzy. Sugerowanie, że dobrze by było, żeby obce siły, obce wojska obcego państwa przejęły władzę w Polskę, jest zdradą stanu. W podobnym tonie komentuje premier. Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia dyktatury Tuska. Na ten wpis zareagował prezes PiS-u Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach i to uczynimy. Nikt nikomu niczego nie wmawia. To politycy PiS oraz osoby z nimi związane same w internecie sugerują albo wręcz liczą na to, że obce siły pojmą szefa polskiego rządu wybranego w demokratycznych wyborach. "Zobacz, Donald Tusk, jak kończą dyktatorzy. Czekamy na to? Chcesz tego? Daj lajk". "Assad, Maduro... Tusk?" Żyjemy w wolnym kraju, mamy swobodę wypowiedzi. I tu narracja PiS-u zderza się z logiką. Partia przekonuje, że w wolnej Polsce wolność słowa obejmuje także publikowanie kontrowersyjnych wpisów sugerujących pojmanie Donalda Tuska przez obce służby za rzekome wprowadzanie dyktatury, czyli de facto ograniczenie wolności. To wszystko nie ma sensu, ale jak słyszymy, jest cel, i to konkretny. Nie cofną się przed niczym w tej politycznej wojnie, aby wrócić do władzy i unikać odpowiedzialności. Ręka w rękę z politykami PiS-u działa propisowska telewizja. Do której za rządów PiS-u płynęły miliony publicznych pieniędzy. Panią oburza, że ludzie widzą pewną korelację między Maduro a Tuskiem. Ja się nie dziwię. Pracownik tej telewizji w kilkuminutowym wywodzie przekonuje, że w Polsce panuje rzekoma dyktatura. To jest jedna banda, która marzy o tym, żeby obce mocarstwo najechało Polskę. To teraz kolejny fragment audycji. Tu przedstawiono Donalda Tuska jako Wojciecha Jaruzelskiego. Jak odwrócić sytuację, gdyby Jarosław Kaczyński był przedstawiony jako Wojciech Jaruzelski, to też by pan nic nie powiedział? Powtórzę: Jarosław Kaczyński zawsze walczył w Polsce o wolność. Ja nie o to pytam. Ale ja na to odpowiadam. w sprawie tej audycji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji toczy się postępowanie. Członek Rady niczego nie przesądza, ale przestrzega pracowników propisowskiej telewizji. Takie permanentne działanie i manipulowanie przez nadawcę wiadomościami, informacjami może być przesłanką do zastosowania artykułu 38. o RiT, czyli przesłanką do cofnięcia koncesji. Na ten moment większość w Radzie mają nominaci PiS-u i prezydenta. A teraz w 19.30 o tym, że zanim uwierzymy w pozornie chwytliwe hasła, warto się im przyjrzeć i sprawdzić. Prawo i Sprawiedliwość w nowy rok wchodzi z nowym sloganem, który brzmi Idzie drogi rok. I podaje przykłady. Wśród nich podwyżka składki zdrowotnej. Problem w tym, że podwyżka to efekt weta jeszcze poprzedniego prezydenta. A takich nieścisłości jest więcej. W mediach społecznościowych... Podatki, opłaty - w górę. Idzie drogi rok. ...i w Sejmie. On będzie dla Polaków niestety bardzo dokuczliwy. PiS od nowego roku wieszczy finansową katastrofę. Poddaj dalej, niech wszyscy się dowiedzą - pisze posłanka PiS, dołączając taką grafikę. Rządzący w odpowiedzi odsyłają do danych GUS. Królowie drożyzny z Prawa i Sprawiedliwości zachowują się tak, jakby się miał diabeł w ornat ubrać i na mszę dzwonić. Polacy nie lubią hipokryzji, a Prawo i Sprawiedliwość mówiące, że jest drogo, to jest szczyt hipokryzji. Na tym wykresie wskaźniki inflacji za rządów PiS zaznaczyliśmy na niebiesko. Na politykach PiS wrażenia to nie robi, przekonują, że GUS kłamie. Inflację obniżono sztucznie, zmanipulowano i informujemy o tym opinie publiczną. Panie pośle, to co jest teraz miernikiem inflacji skoro według PiS GUS - nie? Pani redaktor, powtórzę: mamy do czynienia z kłamstwem, bezczelnym kłamstwem i statystyką. Obraża setki pracowniczek i pracowników GUS. Oceniają rządzący, widząc jeden powód takiego zachowania - dane GUS nie pasują do narracji PiS. Prawo i Sprawiedliwość lubi żonglować danymi, chciałoby powołać instytucję, która by pokazywała rzeczywistość taką, jaką widzi PiS, ale GUS jest niezależna instytucją. PiS się nie poddaje i na potwierdzenie tezy o drożyźnie w swoim spocie przytacza Onet: "Drożyzna i rozczarowanie. To może być kryzys na skalę świata. Zwykli ludzie mają dość". Tak brzmi tytuł artykułu. Tyle że nie ma w nim słowa o Polsce. Poświęcony jest sytuacji w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. I tylko tam. Ale o tym PiS nie wspomina. To opowieści z mchu i paproci - komentują rządzący. PiS się nie zatrzymuje i w mediach społecznościowych pisze o setkach złotych miesięcznie wyjętych z kieszeni Polaków z powodu podwyżki składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Ale już nie dodaje tego, co pamięta nie tylko ten poseł i ekonomista. To PiS Polskim Ładem ją drastycznie podwyższył. Obecna sejmowa większość ją zmniejszyła. Przepisy jednak nie weszły w życie z jednego powodu. Jeżeli chodzi o składkę zdrowotną, ona nie byłaby tak wysoka, gdyby Andrzej Duda nie zawetował obniżki składki zdrowotnej. Ale PiS wie swoje. Nieudolna koalicja nie potrafi rządzić, więc sięga do naszych kieszeni. Idzie drogi rok. Pytamy więc ekonomistów. Panie profesorze czy idzie drogi rok? Nie idzie drogi rok. Ceny, jakie są, takie są, one wzrosły. Zresztą głównie za rządów PiS. Natomiast ceny rosną w Polsce w umiarkowanym tempie, więc ekonomiści mówią tak, jakby inflacji nie było. O ocenę sytuacji materialnej w połowie grudnia pytał CBOS. Jako dobrą określiło ją 67% Polaków. To najlepszy wynik od lat. Na pewno wzrost płacy minimalnej, duży wzrost płacy nauczycieli, ale też niewystarczający wzrost produktu krajowego brutto. Wyliczają powody rządzący. PiS trzyma się swojej wersji i nic nie jest w stanie jej zmienić. Jest ich sześcioro. I chcą szefować w partii Polska 2050. To już ostatnie dni przed ważną zmianą w partii dotychczas kierowanej przez Szymona Hołownię. Wśród kandydatów Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy Paulina Hennig-Kloska. Kto zwycięży? To okaże się 10 stycznia. Jedno jest pewne, nowy przewodniczący ma sporo do zrobienia, bo poparcie spada. Polska 2050 po 5 latach przestaje być partią Szymona Hołowni. W ugrupowaniu atmosfera gorąca, bo w sobotę wybory. Partie z kryzysu chce podnieść sześcioro kandydatów. To między innymi Paulina Henning-Kloska, Joanna Mucha, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy Ryszard Petru. Kampania - na ostatniej prostej. Robię wszystko, żeby wygrać wybory w Polsce 2050. Bardzo chcę wygrać te wybory. Kandydaci od kilku miesięcy jeżdżą po kraju i spotykają się z działaczami. Bo to oni ostatecznie zdecydują, kto zastąpi Szymona Hołownię. Kandydaci mają nieco inną wizję programową, to widać i można się z tym zapoznać, i na tym też polega wewnętrzna nasza demokratyczna debata. Dla porównania w listopadzie 2 lata temu było to ponad 7. Odbudować zaufanie nie będzie łatwo. W przyszłych wyborach będziemy tą partią, która będzie się liczyć na scenie politycznej i będzie powyżej progu 5%. My mierzymy w dwucyfrowy wynik. Plany ambitne. Największe szanse według nieoficjalnych rozmów mają Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Ryszard Petru. Nie byłem w zarządzie partii, nie byłem też w rządzie, więc uważam, że ci, którzy współrządzili albo zarządzali partią, powinni się trochę uderzyć w pierś. Były szef Nowoczesnej wspólnie z Pauliną Hennig-Kloską, Joanna Muchą i Michałem Kobosko, który ostatecznie zrezygnował ze startu w wyborach, mieli zawrzeć sojusz tak, by zablokować zwycięstwo ministry funduszy. Nie ma tutaj żadnej wrogiej kampanii przeciwko Katarzynie. My po prostu przekonujemy, że zmiana jest konieczna, i pokazujemy, jak chcemy tę zmianę przeprowadzić. Bo według kontrkandydatów Pełczyńska-Nałęcz proponuje kontynuację polityki Szymona Hołowni. Pozostali kandydaci mówią o nowym otwarciu. Potrzebujemy zmian w partii organizacyjnych. Potrzebujemy odświeżenia programowego, by odzyskać zaufanie społeczne i dokładnie o tym rozmawiamy na wewnętrznych spotkaniach. Pytanie też, jak Polska 2050 pod nowym przywództwem poradzi sobie w koalicji rządzącej. Ostatnie słowa ministry funduszy o tym, że koalicja oparta na przemocy nie może działać efektywnie, stawiają pytania. Jeśli nawet są jakiekolwiek sprawy, które trzeba rozwiązać w koalicji, to trzeba to robić w gabinetach, a nie przed kamerami. Tego życzę nowemu liderowi. Inne podejście do wewnętrznych wyborów ma opozycja. W Polsce 2050 są też politycy, którzy uważają, że być może na gruzach poprzedniego przywództwa albo na gruzach swojej własnej partii zbudują swoją pozycję polityczną i coś w polityce osiągną. Przyszłość ugrupowania zależy od tego, kto zostanie nowym liderem. Eksperci widzą szanse dla Polski 2050. W Polsce jest między 5% a 10% wyborców, którzy nigdy nie zagłosują na prawicę, ale nie chcą też Koalicji Obywatelskiej Tuska. W związku z tym dla nich jest potrzebny taki projekt centrowy. Pytanie tylko, czy nowy lider odbuduje poparcie. Kilka tysięcy wpisów w internecie - Katarzyna G, matka podejrzanego o zabicie 16-letniej Mai, przez 7 miesięcy od zbrodni nakręcała falę nienawiści wobec ofiary i jej rodziny. Dziś zapadł wyrok w tej sprawie. Katarzyna G. ma zapłacić 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia. O rekordowej karze za internetowy hejt. Pozwana odczuwa wręcz mściwą satysfakcję, że Maja nie żyje. Wyśmiewa mamę Mai, skoro nie umiała jej wychować, niech teraz zasuwa na cmentarz. Od śmierci 16-letniej Mai z Mławy minęło 8 miesięcy. Przez ten czas jej bliscy mierzyli się nie tylko z żałobą, ale też z falą hejtu ze strony matki podejrzanego o zabójstwo Bartosza G. Pozwana opisuje Maję jako ćpunkę, osobę pochodzącą z patologii, zaniedbaną. Katarzyna G. publikowała w internecie komentarze oczerniające Maję i jej rodzinę. Łącznie to ponad 10 tysięcy wpisów, systematycznie nękanie. Dlatego ojciec Mai postanowił szukać sprawiedliwości przed sądem. Do tej pory jest tylko walka, jest tylko obrażanie, a to, co powinno być po stracie dziecka, nie zaczęło się. Domagał się przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości miliona złotych. Sąd okręgowy przyznał mu 150 tysięcy złotych. Nakazał też Katarzynie G. opublikowanie przeprosin w internecie i w prasie drukowanej, w tym na pierwszych stronach dzienników "Fakt" i "Super Express". Używana przez pozwaną nieprzyzwoita, wulgarna forma oceny zmarłej poprzez wypowiedzi nienawistne, naruszające elementarne standardy moralne, rodzi odpowiedzialność karną za hejt medialny. Sprawa jest precedensowa, jeszcze nie było takiej sprawy w Polsce, gdzie pani Katarzyna G. obrażała w tak bestialski sposób całą rodzinę pana Kowalskiego. Zjawisko hejtu w obliczu takiej tragedii poraża, ale pokazuje też skalę problemu. Główną autorką wpisów szkalujących Maję była matka podejrzanego o zabójstwo, ale jej wypowiedzi miały licznych bezmyślnych naśladowców. To jest niestety taka domena hejtu, że mówi się wszystko, a nie bierze się odpowiedzialności za nic. Chęć odreagowania emocji, ale też czynniki zewnętrzne, chęć zaimponowania innymi. Wyrok nie jest prawomocny, ale jak podkreślają eksperci, to ważny sygnał, że hejt jest przestępstwem, a hejterzy nie są bezkarni. To jest złudne przekonanie chociażby dlatego, że łatwiej jest namierzyć kogoś w przestrzeni cyfrowej, przede wszystkim łączymy się z konkretnych miejsc, pod konkretnymi adresami i do nich można dotrzeć. Do zabójstwa Mai doszło 23 kwietnia. Jej zmasakrowane ciało znaleziono w zaroślach kilka dni później. Podejrzany 17-letni Bartosz G. Przez kilka miesięcy ukrywał się w Grecji, tuż przed Bożym Narodzeniem, udało się go sprowadzić do kraju, a 25 grudnia usłyszał zarzut. Dotyczy to zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i myślę, że to może uświadomić, co robiono z Mają, jakie to było okrucieństwo. Bartosz G. nie przyznał się do zabójstwa i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 30 lat więzienia. Blisko 13 tysięcy razy wzbijali się w powietrze. I był to najbardziej pracowity rok w ich historii. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe reaguje w nagłych zachorowaniach, wypadkach, transportuje pacjentów pomiędzy szpitalami, także poza granicami Polski. Na liście akcji zakończonych sukcesem są też trzy porody. Więcej o tych którzy latają, by ratować. W ich pracy każda sekunda decyduje o ludzkim życiu. To ogromna odpowiedzialność. Wie o tym Paweł, który pracuje w LPR już od 19 lat. Jest dla mnie taką inspiracją, jest ciężką pracą wymagającą bardzo dużego skupienia, uwagi. I to przy pacjencie, ale też w wykonywaniu czynności operacyjnych. A śmigłowiec LPR to latający oddział intensywnej terapii. I taki, który dotrze niemal wszędzie, bo Lotnicze Pogotowie Ratunkowe operuje w całej Polsce. Tu każdy dyżur jest wyznaniem. Załogi do momentu zgłoszenia i zebranie pierwszych informacji nie wiedzą, co ich czeka. Pilot dowiaduje się o miejscu docelowym praktycznie w momencie startu. Nie ma czasu na przygotowanie się, którędy będzie leciał, on musi mieć to w głowie. By ratować życie i zdrowie, potrafią wylądować w najtrudniejszym terenie. Jak teraz tu stoimy, czekamy na wezwanie i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się wydarzy. Może to być poród bliźniąt wcześniaków, taki jaki nam się zdarzył. Załogi Hems w ubiegłym roku odebrały aż 3 porody. Najstarszy pacjent miał 101 lat. Ubiegł rok był jubileuszowy, ale również rekordowy. Prawie 13 tysięcy razy załogi Hems ratowały ludzkie życie w najróżniejszych sytuacjach. Od wypadków drogowych przez poparzenia po nagłe zatrzymania krążenia i udary. Zespoły ratownictwa medycznego spędziły w powietrzu prawie 10 tysięcy godzin. 10% z tej liczby to transporty medyczne. Pozostałe to do nagłych zdarzeń, wypadków. Bazą Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, która miała najwięcej pracy, był Kraków. Załogi z południa Polski interweniowały prawie tysiąc razy. Jest to baza, która pracuje w systemie 24-godzinnym. Również wydaje mi się, że ze specyfiki terenu, bo obsługuje ten śmigłowiec teren górski, wysokogórski. LPR dysponuje 21 bazami stałymi i jedną czasową. Najbardziej pracowitym dniem był 1 lipca. Ekipy interweniowały wtedy aż 69 razy. Zdarzało się, że pojedynczy zespół miał nawet 8 wylotów w trakcie jednego dnia. To jest bardzo dużo pracy i bardzo duże zaangażowanie. To zaangażowanie na wagę życia. Te piosenki zna i śpiewa cała Polska. A wśród 2 tysięcy napisanych przez niego utworów jest wiele niezapomnianych przebojów. Jacek Cygan. Jego życie jest sztuką i taki też tytuł nosi film Agnieszki Goli. Poruszająca historia o jednym z najważniejszych twórców polskiej kultury. Więcej o życiu zapisanym w muzyce. Jego życiorysem można byłoby obdzielić nie jednego artystę. Film "Jacek Cygan - życie jest sztuką" to zaproszenie do intymnego świata wybitnego autora tekstów, który mimo sukcesu pozostał skromnym człowiekiem. Jak ktoś śpiewa pierwszą piosenkę w życiu, to nie można się pomylić, bo często to przekreśla jego przyszłość albo utrudnia to wzajemne zaufanie. Ta wiara, że nam się uda, to było najważniejsze. Udawało się za każdym razem. Na eurowizji, gdzie Edyta Górniak onieśmieliła Europę. Czy przy debiutach Anny Jurksztowicz, Mietka Szcześniaka, Edyty Geppert czy Ryszarda Rynkowskiego. Bo pierwszy jest tekst. Później muzyka. I tak za każdym razem. Ten utwór powstał przez telefon. Z Majką Jeżowską byli na dwóch kontynentach. Dzisiaj hymn "Wszystkie dzieci nasze są" to jest hymn tamtego pokolenia, czyli dzisiejszych 40-latków. Wpływ Jacka Cygana na muzykę i muzyczną historię naszego kraju jest niebagatelny. A jego utwory wciąż inspirują kolejne pokolenia. Jak ten. Czyli piosenka, dzięki której Edyta Geppert wygrała Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu w 1984 roku. Jeden z najmilszych, najserdeczniejszych ludzi, których w życiu poznałem. Film pokazuje również mniej znane oblicze artysty. Nie tylko genialnego tekściarza, ale też autora sztuk teatralnych. I ciepłego człowieka. Dlatego tytuł filmu "Życie jest sztuką", bo Jacek tę sztukę pokazuje wszędzie. Nie tylko, jak nam się kojarzy ze sztuką, to galerie. Sztuka jest też na talerzu, jak to jest w przypadku Jacka Cygana. A jaki jest w domu? Reżyserka spotkała się również z żoną Jacka Cygana, która choć jest silną osobowością, stroni od mediów. W domu dyskutujemy, jesteśmy na równych prawach, ale zawsze wycofuje się, jak Jacek jest na pierwszym planie. Ja myślę, że ten film to z mojej strony jest ukłon w stronę wszystkich, którzy ze mną pracowali. I tym filmem chcę im powiedzieć "dziękuję". Premiera we wtorek, 6 stycznia, o 17:30 w TVP1. Dziękuję za uwagę w 19.30. W studiu jest już prowadząca dzisiejsze Pytanie Dnia Justyna Dobrosz-Oracz i jej gość, prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Dobrego wieczoru, do zobaczenia.