Stany kontra marszałek - ambasador USA zrywa kontakty z marszałkiem Sejmu. Pewne wsparcie - w Kijowie mocny sygnał z Polski. Zdecydowane działania - pierwsze dymisje w Służbie Ochrony Państwa. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Były słowa marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego na temat poparcia kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla, w tym zdanie: "Nie poprę, bo na niego nie zasługuje". Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Ambasador USA Tom Rose na platformie X ogłasza natychmiastowe zerwanie kontaktów z drugą osobą w państwie. Ambasador napisał: "Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem. Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi USA, który tak wiele uczynił dla Polski i polskiego narodu". W Sejmie jest Magdalena Pernet, a z perspektywy Waszyngtonu wydarzenia obserwuje Marcin Antosiewicz. Magdo, jak do słów ambasadora odniósł się marszałek Czarzasty? Udało nam się poprosić marszałka o komentarz w tej sprawie. Muszę przyznać, że ten komentarz był wyjątkowo zwięzłe. Powiem tylko jedno zdanie, i nie pytajcie więcej, szacunek wymaga szacunku. Ale trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o wypowiedź marszałka Sejmu, to nieco szerzej odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Sprawa wywołała burzę tutaj oraz w sieci. Głos zabrał premier Donald Tusk. Do sprawy odnosili się politycy PiS-u A teraz Marcin Antosiewicz. Powiedz o amerykańskich reakcjach na wymianę wpisów i jak zareagował polski minister spraw zagranicznych, który w tym czasie przebywa w USA. Faktycznie premier Sikorski przebywa z wizytą w USA. Dziś w planie ma szereg rozmów w amerykańskim parlamencie. Z ważnego źródła w MSZ usłyszałem: To dość dramatyczny rozwój sytuacji. Jeszcze wczoraj Radosław Sikorski stał bezpośrednio obok szefa ambasadora USA, czyli Marco Rubio. A późnym wieczorem w ambasadzie polskiej w Waszyngtonie odbył się duży raut z okazji 250-lecia USA i 280. rocznicy urodzin Tadeusza Kościuszki. A teraz wizyta premiera Donalda Tuska w Kijowie oprócz wsparcia walczących z rosyjską agresją polski premier razem z towarzyszącym mu ministrem finansów i gospodarki rozmawiał o uczestnictwie Polski w przyszłej odbudowie Ukrainy. Dźwięk syreny podczas tej wspólnej konferencji mówi wszystko. Rosja nie zawiesza ataków, nawet gdy w Kijowie jest polski premier. To miejsce na mapie świata, gdzie wszyscy ludzie widzą wyraźnie, jak przez szkło powiększające, co to jest dobro i co to jest zło. Polska przygotowuje nowy pakiet pomocy dla Ukrainy o wartości około 200 mln zł. Wsparcie ma obejmować przede wszystkim sprzęt opancerzony. Jesteśmy wdzięczni Polsce za ich zasadnicze stanowisko w sprawie Ukrainy. Rosjanie od wielu miesięcy atakują ukraińską infrastrukturę energetyczną, by osłabić determinację Ukraińców do obrony. Przetrwać najtrudniejszy okres pomagają m.in. generatory przekazane przez Polaków. Dziękuję społeczeństwu polskiemu za dostawę do Ukrainy sprzętu energetycznego, przede wszystkim generatorów. Dziękujemy tobie, Donaldzie, twojemu zespołowi i wszystkim Polakom, którzy pomagając Kijowowi i całej Ukrainie. Podpisano list intencyjny dotyczący wspólnej polsko-ukraińskiej produkcji zbrojeniowej. To inwestycja też w nasze bezpieczeństwo. Rozmawiano także o szczegółach międzynarodowej konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy. Na jej miejsce wybrano Gdańsk. W Gdańsku będziemy mówili z partnerami z całego świata nie tylko o planach, ale będziemy także podsumowywali efekty polsko-ukraińskiej współpracy. Donald Tusk złożył również kwiaty przed Ścianą Pamięci Poległych za Ukrainę przy Monasterze Michajłowskim oraz oddał hołd ofiarom sowieckich zbrodni w Bykowni pod Kijowem. W tym czasie w Abu Zabi trwały trójstronne rozmowy pokojowe. Przy jednym stole zasiedli Ukraińcy, Rosjanie i Amerykanie. Komunikaty jak na razie bardzo oszczędne o merytorycznej pracy i dobrej woli obu stron. Tylko że Rosja po raz kolejny pokazuje co innego. Atakuje Ukraińskie miasta. Takie jak Sumy. Wybuch był tak silny, że myślałem, że całe mieszkanie zostało zniszczone. W Abu Zabi uzgodniono pierwszą od 5 miesięcy wymianę 314 jeńców wojennych między Ukrainą a Rosją, o czym powiadomił amerykański wysłannik Steve Witkoff. Choć wciąż pozostaje wiele do zrobienia, takie działania pokazują, że stałe zaangażowanie dyplomatyczne przynosi wymierne rezultaty i przyczynia się do postępu w działaniach na rzecz zakończenia wojny na Ukrainie. To ważne dla rodzin żołnierzy, ale takie gesty już były. Jak mówi prezydent Wołodymyr Zełenski, wojna musi się zakończyć w rzeczywistości, a wszyscy partnerzy muszą zapewnić realne gwarancje bezpieczeństwa i wywierać presję na agresora, bo bez nich Rosja złamie każdą umowę. Trzecie posiedzenie w sprawie tymczasowego aresztu dla Zbigniewa Ziobry przyniosło kolejne wnioski obrony, kilka przerw i żądania zmiany sędzi lub sądu. Śledczy chcą postawić byłemu ministrowi wiele zarzutów, bo podległy mu Fundusz Sprawiedliwości ze sprawiedliwą pomocą miał niewiele wspólnego. Sam Zbigniew Ziobro z perspektywy Budapesztu włącza się w przedwyborczą grę Viktora Orbana. Trzecie posiedzenie sądu i ten sam scenariusz. Obrońcy Zbigniewa Ziobry dziś, podobnie jak wcześniej, przygotowali kilka wniosków formalnych. musimy wyczerpać drogę związaną ze składem sądu i z kompletnością materiału dowodowego. To było jak wciśnięcie pauzy. Postępowanie aresztowe z kilkoma przerwami trwało cały dzień. Stoję na stanowisku, iż w tej sprawie tymczasowy areszt powinien być zastosowany chociażby z uwagi na potwierdzony fakt ukrywania się podejrzanego przed organami ścigania. Zbigniew Ziobro od października jest na Węgrzech, gdzie dostał azyl. To stamtąd śledzi postępowanie w warszawskim sądzie. Ale nie tylko to rozstrzygnięcie jest dla niego istotne. Jest jeszcze jedna ważna dla przyszłości Zbigniewa Ziobry decyzja, ale podejmie ją nie sąd, a węgierski naród. Jeśli wiosną Viktor Orban straci władzę, Zbigniew Ziobro straci też swój parasol ochronny. Na taki scenariusz wskazują sondaże. To ostatni, który obecnej opozycji daje przewagę nad rządzącym od 26 lat Fideszem Viktora Obrana. Dla Zbigniewa Ziobry to może oznaczać bilet w jedną stronę, bo obecna opozycja deklaruje wprost. Nie chcemy udzielać azylu żadnym przestępcom, skądkolwiek by pochodzili. Dotyczy to także Polski. Stąd aktywność posłów PiS na węgierskiej scenie politycznej. Marcin Romanowski na tej konferencji przestrzegał Węgry przed zmianą władzy, co odnotowały sprzyjające Fideszowi media. Zbigniew Ziobro zamieścił ten wpis, po węgiersku, w którym dostaje się Unii, Donaldowi Tuskowi i węgierskiej opozycji. Jest też o Viktorze Orbanie - tylko dobrze. Zbigniew Ziobro w ten sposób spłaca taki polityczny dług? Realizuje oczekiwania tych, którym zawdzięcza azyl i to, że mógł się tam schronić przed polskim wymiarem sprawiedliwości, tak to jest spłata politycznego zobowiązania. Nie wiem, czy to nie będzie pocałunek śmierci dla Orbana, że osoba która ma poważne zarzuty, działa w zorganizowanej grupie przestępczej, będzie mu pomagała. Politycy PiS wciąż stoją murem za Zbigniewem Ziobrą i używają coraz mocniejszych słów. Prokuratura kraju bananowego, jakim jest Polska, w sposób bezprawny ściga byłych ministrów, byłych polityków. Takich rzeczy w Polsce nigdy nie było. Znaczy był - w stalinizmie i w głębokim PRL-u. Rządzący w odpowiedzi przypominają, że chodzi o konkretne zarzuty karne: kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i defraudację pieniędzy, które powinny wspierać ofiary przestępstw. Ale za czasów Zbigniewa Ziobry stowarzyszenia zajmujące się tym od lat nie dostawały ani grosza. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę czy Centrum Praw Kobiet musiały liczyć na publiczne zbiórki. To był trudny moment. Zastanawiałyśmy się nawet, czy nie zamknąć oddziałów. W tym samym czasie pieniądze zamiast na pomoc dla ofiar szły na takie przedwyborcze prezenty, zakup Pegasusa, którym inwigilowano ówczesną opozycję, oraz na to centrum medialne budowane przez księdza egzorcystę w warszawskim Wilanowie. Ksiądz, który dzisiaj zasiada na ławie oskarżonych pod pretekstem stworzenia schronienia dla ofiar przestępstw, dążył do stworzenia zaplecza medialnego, tuby propagandowej dla środowiska Zbigniewa Ziobry. To jeden z 26 zarzutów, jakie prokuratura chce postawić Zbigniewowi Ziobrze. Jeżeli ucieka i zbiega, to znaczy, że boi się zatrzymania i ewentualnie aresztu, czyli czuje się winny. W sprawie na razie pewny jest tylko jeden termin. Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. To jest "19.30", a wśród dzisiejszych wiadomości... Są zarzuty w sprawie, o której mówiliśmy wczoraj. Grozi za to do 3 lat więzienia. Dość przemocy rówieśniczej. To nie jest sprawa tylko jednej ofiary, ofiar jest więcej. Czuję, że znaleźliśmy się w bardzo kryzysowym momencie. "Służba wymagała mocnych i zdecydowanych działań" - mówi szef MSWiA Marcin Kierwiński. SOP czekają zmiany, w tym kadrowe, a ich potrzebę potwierdza przeprowadzony audyt. Personalne trzęsienie ziemi w Służbie Ochrony Państwa trwa. Teraz o jego przyczynach i efektach. W SOP-ie potrzebne są mocne zmiany. Zmiany, które są pokłosiem audytu. Bilans? Czterech dyrektorów Służby Ochrony Państwa i jeden zastępca odwołani. Nieprawidłowość w jakiejkolwiek służbie podległej MSWiA będzie eliminowana, będzie wypalana rozgrzanym żelazem. Do tych nieprawidłowości, jak mówi szef MSWiA, miało dochodzić, kiedy formacją kierował generał Radosław Jaworski. Kierował, bo obecnie jest zwieszony. Trwa postępowanie dyscyplinarne. - Jaki to obraz daje? - Fatalny. Według naszych informacji jednym z powodów zawieszenia szefa SOP było zatrudnienie przez Jaworskiego funkcjonariusza skazanego za jazdę po pijanemu. Ustawa jasno mówi: w formacji nie może pełnić służby osoba skazana prawomocnym wyrokiem. To jest jedna instytucja, która musi dawać gwarancje bezpieczeństwa i takiej ochrony, dyskrecji, skuteczności drugiego planu, a jak teraz to widzę, słyszę i czytam, to o pomstę do nieba woła. Na tym nie koniec kontrowersji. SOP decyzją zawieszonego komendanta zrezygnowała z naliczenia miliona złotych kary dla niemieckiej firmy za nieterminowe serwisowanie rządowych samochodów. Naraziło to Skarb Państwa na straty. Niektórzy mówią: dlaczego teraz. Pewnie trzeba było czekać na audyty, trzeba było czekać na te dokumenty. Generał Jaworski w pracy nie pojawia się od września ubiegłego roku. Po tym, jak w Sopocie sprzed posterunku SOP skradziono samochód rodziny premiera, został wysłany na przymusowy urlop. Później przebywał na zwolnieniu lekarskim. W każdej instytucji zdarzają się czarne owce. Wyczyszczeniem nieprawidłowości ma zająć się nowe kierownictwo SOP. Powołanego za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy komendanta zastąpił na razie jako pełniący obowiązki pułkownik Tomasz Jackowicz. To odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Trzeba mu dać narzędzia do tego i pozwolić mu działać. Przyznaje były szef Biura Ochrony Rządu, formacji, którą PiS przekształcił w Służbę Ochrony Państwa. Kadrowe trzęsienie ziemi w formacji zbiega się z zawieszeniem funkcjonariusza Wojciecha B. W rozmowie z partnerką, którą ta nagrała, miał kierować groźby wobec prawicowego dziennikarza. Reakcja ministra była natychmiastowa. Nie ma zgody i nie będzie zgody na żadne próby łamania prawa, relatywizowania tego typu sytuacji. Służba złożyła już w prokuraturze zawiadomienie. A PiS wykorzystuje sytuację. Szef ochrony Radosława Sikorskiego mówi, że chce zamordować dziennikarza. Był czy jest ochroniarzem pana Sikorskiego. To coś, co nie miało miejsca w naszych czasach. To teraz fakty. Nagranie pochodzi z lutego 2024 roku, czyli czasu tuż po przejęciu władzy przez koalicję. PiS dobrze wie, ale publicznie mówić nie chce, że Wojciech B. przez lata ochraniał Zbigniewa Ziobrę. Dlaczego nie dokonano wszelkich stosownych sprawdzeń wtedy, to też jest zastanawiające pytanie. Jak przekonuje MSWiA, wkrótce w SOP-ie stanowiska stracą kolejne osoby. Z jednej strony zapewnienia o jedności, przygotowania do nowej ofensywy politycznej, a z drugiej kolejne odsłony starych sporów, które pozornie miały być zażegnane. W Prawie i Sprawiedliwości w czasie gdy lider partii jest w szpitalu, napięcia między czołowymi politykami największej partii opozycyjnej zamieniają się w przepychanki i wzajemne wytykanie błędów. O kłótniach "w rodzinie". Tak Przemysław Czarnek... O taka. ...reaguje na pytania o sytuację w PiS. Ja się ogromnie cieszę, że wszyscy państwo interesujecie się PiS, bo to jest widomy znak, że PiS to jest partia, która już w przyszłym roku dojdzie do władzy. PiS dzisiaj rozważa, kto będzie premierem? Niech oni nie dzielą skóry na niedźwiedziu. Po tych zapewnieniach o jedności partii, ostatnie dni to kolejna odsłona sporów w PiS-ie. Powód ten sam co wcześniej: walka frakcji "maślarzy" i "harcerzy" skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, o którym Jacek Sasin jako o przyszłym premierze mówi bez entuzjazmu. Jest jednym z ważnych polityków PiS. Jednym z wielu. Jest byłym premierem, ale byłym premierem jest też przecież Beata Szydło. Pani premier Szydło może też by chciała, ale ma na tyle skromności w sobie, że nie wszystkim to komunikuje. Mateusz Morawiecki odpowiedział, wbijając szpilkę: "Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera, mam dwa słowa: sejmik podlaski??". Szefem podlaskich struktur jest Jacek Sasin. PiS po ostatnich wyborach samorządowych straciło tam władzę. Spór próbował łagodzić Tobiasz Bocheński: Ciągłe opowiadanie: ja. ja. ja. niczemu nie służy". Giełda nazwisk ruszyła po wyjazdowym posiedzeniu PiS, gdzie prezes miał ogłosić poszukiwania "młodego premiera". Polityk młody, polityk, który daje możliwości zbudowania poparcia. Młody, czyli zdaniem prezesa - przed pięćdziesiątką. Mi naprawdę bardzo schlebia, że jestem na tej giełdzie nazwisk. Ale premierem znów chciałby być 57-letni Mateusz Morawiecki. Będę starał się, jeśli taka będzie wola Polaków i będę miał cokolwiek do powiedzenia, żeby nie powtarzać tych samych błędów. To jego najwięcej osób wskazuje jako możliwego następcę Jarosława Kaczyńskiego. Na razie prezes PiS na polityczną emeryturę się nie wybiera. Kota nie ma, myszy harcują. Jarosław Kaczyński poddawany szpitalnemu leczeniu na chwilę spuszcza z oczu swoją partię i zaczyna się walka. Są wymieniane subtelne uprzejmości. Subtelne uprzejmości. Te uprzejmości to choćby wymiana wpisów na temat zatrzymanego szpiega w MON, który pracował tam też za czasów PiS. To naprawdę nie jest "przeciętna" sprawa, uderzenie w rząd Prawa i Sprawiedliwości? A to już kolejna dyskusja, tym razem Janusz Kowalski i Szymon Szynkowski vel Sęk. "Ktoś mniej zorientowany mógłby pomyśleć, że to wręcz proponowany program i skład rządu, którego liderem przez skromność się nie obwołujesz. Dlatego spieszę z wyjaśnieniem, że liderem naszej formacji odpowiedzialnym za strategię i program jest Prezes Jarosław Kaczyński, którego z jakichś względów w swojej X-owej analizie pominąłeś". Niekiedy pewnie ciśnienie jest zbyt duże. Jeśli mamy do siebie jakiekolwiek uwagi, jeśli chodzi o nasze działania czy program działań na przyszłość, to skorzystajmy z aparatów telefonicznych, a nie Twittera czy Facebooka. Spory w PiS-ie nie wszystkich martwią. Wyborcy, widząc kłótnie w PiS, poszukają sobie alternatywy. Najstarsi górale nie pamiętają 23% poparcia dla PiS. Mowa o tym sondażu. PiS na drugim miejscu, za KO. Do gry wraca też PSL. Wybory w przyszłym roku. Chwilowa odwilż nie kończy zmagań z zimą. Marznący deszcz i gołoledź dają się we znaki. Końca zimy nie widać, ale za to w wielu domach kończą się zapasy opału. Zima bije nas po kieszeni. Znikają zapasy węgla, ekogroszku, a pellet stał się towarem luksusowym, bo jego ceny poszybowały w górę. O konsekwencjach zimy, która nie odpuszcza. Takie są efekty, kiedy jezdnia zmienia się w lodowisko. Auto jedzie jak na łyżwach, tutaj jest wysepka przy pasach, po prostu zahaczyłem o wysepkę, odbiło mnie na barierkę. W tym wypadku na szczęście nikomu nic się nie stało. Ale czy mniejsze auta na lokalnych drogach, czy większe na autostradach... Niemal wszędzie kierowcy mieli dzisiaj problemy. To usuwanie TIR-a z ekspresówki S3 niedaleko Zielonej Góry. Przy tej samej trasie w poślizg wpadła inna ciężarówka na stacji benzynowej, uszkadzając dystrybutor. Na autostradzie A1 TIR wjechał w barierki, z kolei na A2 ruch zablokowała ta ciężarówka. W tych bardzo trudnych warunkach pogodowych usunięcie skutków tej drobnej, jak by się wydawało, kolizji zajęło wiele godzin, potrzebny był specjalistyczny sprzęt. Walkę z zimą przegrywają także kolejarze. Na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce odwołano wiele połączeń, a opóźnienia liczone są w setkach minut. Niebezpieczeństwo w tych warunkach czyha nawet na chodnikach. Chirurdzy i ortopedzi w całym kraju mają pełne ręce roboty. Jak mi, kurde, nogi podcięło i poleciałem na prawe ramię, i czuję to. Byłem już u lekarza pierwszego kontaktu i stwierdził złamanie barku. Dlatego służby apelują: nie wychodźmy z domu, jeśli nie musimy. Stąd decyzja o odwołaniu zajęć szkolnych w ponad 500 placówkach w całym kraju. Zima to kłopoty z ogrzewaniem. Ci, którzy palą ekologicznym pelletem, od kilku dni mają problem z jego nabyciem i jego ceną. Jest dosyć duża różnica, jak latem pellet kosztował 1200 zł, a teraz 1800 zł, i może jeszcze więcej być. Aż tak, żeby w całym kraju był ten sam problem... Tak nie było od dawna. Zarówno brak surowca, jak i jego szybujące ceny zainteresowały Ministerstwo Energii. Sprawdzamy, czy rynek jest niezakłócony i nie ma nieuczciwej konkurencji, stąd też pismo do prezesa UOKiK. W najbliższych dniach będziemy wiedzieli, czy pomoc państwa, interwencja państwa jest potrzebna. W ciągu najbliższej nocy trudne warunki pogodowe utrzymają się prawie w całym kraju. Będą miejscami występowały marznące opady deszczu lub mżawki, natomiast w południowej części kraju dodatkowym utrudnieniem będą gęste mgły. Kierowcy znów będą borykać się ze słabą widocznością i gołoledzią. Mróz to także awarie wodociągów. W 8 dzielnicach Warszawy kilkadziesiąt adresów jest bez wody. Wszystko przez pękniętą rurę. Maltretowali swojego kolegę przez 2 lata, upokarzali, bili, obrażali. A okrucieństwo nagrywali. I to właśnie dzięki temu filmik trafił do mamy Łukasza, która zawiadomiła policję. Mówiliśmy o tym wczoraj w "19.30". Państwo nie kryją swojego oburzenia. Wstrząśnięci są też mieszkańcy miejscowości, gdzie mieszka ofiara przemocy. Jeszcze raz to się powtórzy i z zamkniętej, rozumiesz? Koszmar 15-letniego Łukasza trwał od 2 lat. Na kolana. Sam cię posadzę. Oprawców było trzech: dwóch 15-latków i jeden 18-latek. Wszystko nagrywali. Długotrwałe ubliżanie, przemoc psychiczna, fizyczna to jest ogromna rysa na psychice. Łukasz ze strachu wszystko ukrywał. Bity, poniżany, szarpany, to w ogóle nie jest do opisania. Dopiero kilka dni temu nagrania dotarły do jego mamy, która od razu zawiadomiła policję. Niewyobrażalny ból, jak można kogoś tak skrzywdzić. Mieszkańcy Jonkowa, wsi, w której mieszkał chłopiec, są w szoku. Pojawił się też strach o moje dzieci, żeby nie zostały tak samo potraktowane. Dziś zorganizowali happening, to ich protest przeciwko przemocy. To jest tragedia wielu rodzin i my jako mieszkańcy czujemy, że znaleźliśmy się w bardzo kryzysowym momencie. Mnie to przeraża, nie chciałbym, żeby tak świat wyglądał. To też jest sprawa świadków, innych dzieci, które to widziały, którym na pewno zostanie to w głowach. Szokuje brutalność młodych ludzi, ale też fakt, że tak długo nikt nie reagował. Ta reakcja jest bardzo ważna, bo realnie zatrzymuje realne skutki przemocy rówieśniczej. Szacujemy, że 66% dzieci doświadcza przemocy rówieśniczej, najczęściej doświadcza przemocy psychicznej, ale także znęcania się i napaści grupowej. Najstarszy z napastników Tomasz H. usłyszał już prokuratorskie zarzuty. Zarzut dotyczy zmuszania wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi nieletnimi innej osoby do określonego zachowania przy zastosowaniu przemocy. Tą przemocą było szarpanie za ubranie oraz groźba użycia noża. Nastolatek nie przyznał się do winy, grozi mu do 3 lat więzienia. Pozostali agresorzy ze względu na wiek będą odpowiadać przed sądem rodzinnym. Kary to, od najłagodniejsze poczynając, to jest upomnienie, w najbardziej drastycznych przypadkach może być to umieszczenie w zakładzie poprawczym. Wiele wskazuje na to, że Łukasz nie był jedyną ofiarą. To nagranie innego chłopca, który został zaatakowany przez tych samych nastolatków. Może to, co ja teraz zrobiłam, przekona innych, że można o tym mówić i nawet trzeba, bo to może uratować życie naszych dzieci. Ważne, że ktoś w końcu przerwał zmowę milczenia. Global Teacher Prize jest nazywany noblem dla nauczycieli. Zwycięzca otrzymuje, uwaga, milion dolarów. A Ewa Drobek, nauczycielka języków obcych z Warszawy, była bardzo blisko tej nagrody. I choć jej nie dostała, to świat zauważył jej "nieustępliwe zaangażowanie". Co to oznacza? Jest otwarta, pełna empatii i poczucia humoru. Na czasie ze sprawami młodzieżowymi. Tak mówią jej uczniowie z warszawskiego liceum imienia Narcyzy Żmichowskiej. Ma inne podejście do ucznia, takie indywidualne. Ja nigdy, wchodząc do sali, nie czułam stresu związanego z zaliczeniem czy przebiegiem lekcji. To uczniowie zgłosili jej kandydaturę do Global Teacher Prize, nagrody nazywanej nauczycielskim noblem. Polka znalazła się wśród dziesiątki najlepszych nauczycieli świata. Jest taką bezpieczną osobą, ukochanym nauczycielem, którego każdy z nas zapamięta na całe życie, to właśnie o niej będziemy opowiadać dzieciom. Mnóstwo czasu poświęca pracy z uczniami, to nie tylko codziennie lekcje języka angielskiego, ale dodatkowe projekty. Nauczycielka wspiera uczniowski samorząd, ale jest też producentką muzyczną. "Żmichowska śpiewa" - projektu, który ujął jurorów nauczycielskiego nobla. I wydaje płyty. Skromna sala 210. To tu codziennie odbywają lekcje pani Ewy. Wiara w ucznia czyni cuda - to jest jej motto, a to odpowiedź uczniów. Wiara w to, że ich nauczycielka zostanie uznana za najlepszą na świecie, mieli do ostatniej chwili. W tej sali chcieli się z nią zobaczyć tuż po ogłoszeniu wyników. Tęsknimy za panią. Zobaczcie, to jest najsłynniejszy budynek w Dubaju. Laur przypadł jednak Rouble Nagi z Indii, nauczycielce i artystce pracującej w slumsach Bombaju. Bardzo dobrze, że poszły te pieniądze do Indii i nauczycielki, która tego potrzebuje. To, co tu przeżyłam, tylu wspaniałych nauczycieli, których tu poznałam. Do Polski wraca jutro. Swoim maturzystom obiecuje, że zdąży na studniówkę. Samolot leci 6 godzin, mąż przyniesie sukienkę i prosto z lotniska przyjadę do was. Kochamy panią! "19.30" dziś dziękuje za państwa obecność. W Pytaniu Dnia u Justyny Dobrosz-Oracz gościem będzie były prezydent Bronisław Komorowski. Prowadząca i gość już tu są. Do zobaczenia.