Coraz więcej ataków - presja migracyjna na granicy z Białorusią rośnie. Premier ostrzega. Obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców nie tylko dzieli koalicję. Rozpala też kampanijne emocje. Bestialski atak Rosji na Krzywy Róg - zginęło 19 osób, wśród ofiar są dzieci. Dobry wieczór, zaczynamy "19.30". Presja wzrasta - mówi minister obrony narodowej. I informuje o około 300 próbach nielegalnego przekroczenia granicy tylko tej nocy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ostrzega z kolei przed prowokacjami. A premier zapowiada kampanię informacyjną w siedmiu krajach. I przekonuje, że nasza granica jest szczelna. Przecięcie zapory szlifierką, a później próba przedostania się na teren Polski. Podobna sytuacja, tyle że w nocy. Ataków jest coraz więcej. Wczoraj grupy atakujące kilkudziesięcioosobowe. Brutalność wzrasta. Rzucanie kamieniami, konarami. Bo - jak mówi premier - granica jest szczelna, chronią ją tysiące strażników granicznych i policjantów. Oprócz tego system dronów, kamer i najnowocześniejsza technologia. To jest ostrzeżenie bardzo wprost, że reżim białoruski chce na was zarobić. a i tak się odbijecie od granicy, która staje się coraz bardziej tarczą - Tarczą Wschód. Jedyne, do czego jest zdolny, to jest nagrać filmik i zlecić kampanię reklamową. To źle, że będzie ta kampania reklamowa? Nic realnie na granicy nie zrobił. Uszczelniliśmy zaporę, wprowadziliśmy nowy rodzaj oddziaływania po to, żeby granica była bezpieczniejsza. 98% skuteczności i to jest największa skuteczność w ochronie granicy w historii Polski. Presja migracyjna na polsko-białoruskiej granicy rośnie. Ale politycy PiS-u i ich kandydat zagrożenie widzą na zachodzie Polski. Zagrażają nam nielegalni migranci, którzy zalewają nas od strony zachodniej. To teraz fakty. W 2023 roku tych zwrotów cudzoziemców z Niemiec było dużo więcej. A dokładnie 968. W pierwszym roku nowej władzy było 280 mniej. Co ważne, do Polski cofane są wyłącznie osoby, które do Niemiec dostały się z terytorium Polski i to wynika z międzynarodowych umów. Kto przepuszczał migrantów z Polski do Niemiec? Tu z odpowiedzią przychodzi były szef dyplomacji za rządów PiS. My cały czas wpuszczaliśmy im świadomie wielkie rzesze, tysiące tygodniowo nielegalnych migrantów. Do tego za PiS-u wybuchła afera wizowa - przypomina kandydat KO. Pamiętacie państwo, do czego doprowadził nasz poprzedni rząd, że nasze wizy były sprzedawane na targach w Afryce. Pamięć polityków PiS-u krótka - słyszymy od rządzących. To jest hipokryzja. Politycy PiS-u w całym kraju straszą Centrami Integracji Cudzoziemców. A jeszcze niedawno centrami się chwalili: Marlena Maląg z PiS-u w 2022 roku cieszyła się, że Wielkopolska będzie kompleksowo wspierać migrantów. Nie chcemy, by w Polsce żyło się niebezpiecznie. Dziś przed centrami ostrzega tutaj w Ostrowie Wielkopolskim ma powstać Centrum Integracji Cudzoziemców. Dzisiaj na narracji takiej negatywnej, na strachu do imigrantów, budować kapitał polityczny. Centra Integracji Cudzoziemców są przeznaczone dla legalnie przebywających w Polsce migrantów, gdzie świadczona jest im pomoc w znalezieniu pracy, pomoc psychologiczna czy pomoc w załatwieniu spraw administracyjnych. Obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców nie tylko dzieli koalicję, rozpala też kampanijne emocje. Najmocniej iskrzy na linii Szymon Hołownia - Magdalena Biejat. Obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców nie tylko dzieli koalicję, rozpala też kampanijne emocje. Najmocniej iskrzy na linii Szymon Hołownia - Magdalena Biejat. Mam wrażenie, że przegłosowanie tej ustawy było spowodowane kampanią wyborczą Szymona Hołowni, który uparcie szuka jakiegoś sukcesu. Tylko niestety ten sukces Szymona Hołowni kończy się zwiększeniem dziury w budżecie ochrony zdrowia. Szymon Hołownia kampanią nazywa głosowanie Lewicy przeciwko niższej składce. Za była Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga. Lewica zgłosiła wotum nieufności wobec rządu, w którym sama uczestniczy. Jest jakaś granica kampanijnych awantur. To jest po prostu przedwyborcza manipulacja, nic innego. My wydajemy nie mniej w tym roku na ochronę zdrowia. Tylko więcej, o 30 miliardów. Niższa składka zdrowotna to dla budżetu koszt ponad 4,5 miliarda złotych. Od przyszłego roku skorzysta z niej około 2,5 miliona przedsiębiorców. Straci część ryczałtowców z najwyższymi dochodami. Minister finansów zapewnia, że nie straci NFZ. Ale emocji to nie studzi. Kandydatka Lewicy chce likwidacji składki zdrowotnej i finansowania służby zdrowia z budżetu. Kampanie kiedyś się kończą, a my zostaniemy z niewydolnym systemem służby zdrowia, który daje największe ulgi najlepiej zarabiającym. Lewica pokazała środkowy palec tym wszystkim małym i średnim mikroprzedsiębiorcom, którzy od 4 rano do 23 tyrają. Rafał Trzaskowski przypomniał, że zmiany w składce to nie tylko wyborcze zobowiązanie, ale też odwracanie skutków Polskiego Ładu. Pamiętacie państwo ten nieład, który wprowadzał Morawiecki? To znowu PiS w tej sytuacji głosuje przeciwko obniżeniu tej składki i znowu się Konfederacja wstrzymuje od głosu. Mimo że mówią, że chcą sprzyjać naszym przedsiębiorcom. Jakaż to nieprawdopodobna hipokryzja. I o to publicznie zapytał Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena: Czy naprawdę jesteście przeciwko ulżeniu naszym przedsiębiorcom? Proszę, wytłumaczcie się. Tacy jesteście chętni do debaty. Sławomir Mentzen nie wziął udziału w sejmowym głosowaniu. Był z kampanią w województwie lubuskim. Dziś na wiecu mówił jedynie, że w służbie zdrowia jest źle. Rosną kolejki do lekarzy, wszystko działa źle, jest to system dziadowski i politycy nie chcą go zmienić. Karol Nawrocki dziś przedstawił swój kilkupunktowy plan dla wsi. Ta ręka nigdy nie podpisze podniesienia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Na kongresie polskiej wsi zapowiedział wycofanie się z umowy z Mercosurem oraz z Zielonego Ładu. Nie dla Zielonego Ładu. Chce referendum w tej sprawie. Będę dokładał wszystkich sił, aby odrzucić to szaleństwo ekoterroru i Zielonego Ładu. Zielonego Ładu, który 4 lata temu tak zachwalał unijny komisarz rolnictwa z PiS, Janusz Wojciechowski. Wykorzystajmy tę wielką szansę, jaką daje europejski Zielony Ład. Wybory za 43 dni. A teraz narracja na potrzebę czasu. I ostry język debaty politycznej. Po wystąpieniu prezesa PiS i okrzykach "morderca" pod adresem Romana Giertycha, rządzący mówią o przekraczaniu przez Jarosława Kaczyńskiego wszelkich granic. Politycy głównej partii opozycyjnej też mówią o przekraczaniu granic, ale przez Donalda Tuska. O politycznych emocjach, które sięgają zenitu. To Karol Nawrocki dziś. I jego słowa o narodowej tożsamości. My Polacy przywiązani do tradycji, do symbolu krzyża, do wartości chrześcijańskich. To popierający go posłowie PiS podczas ostatnich obrad sejmu. I ich atak na Romana Giertycha. Prezydium sejmu uznało to zachowanie za niedopuszczalne i ukarało finansowo 51 posłów PiS. Ci jednak do winy się nie poczuwają. A pytani o wyrzuty sumienia albo dalej atakują Romana Giertycha... Ten człowiek, to jest wstyd, że jest posłem. ...albo odbiją piłkę w dobrze znanym kierunku. Czy czuje pan, że jakieś granice zostały przekroczone w sprawie Romana Giertycha? Niewątpliwie zostały przekroczone granice przez Donalda Tuska wielokrotnie. A skoro pojawia się nazwisko premiera, choć podczas środowej awantury nawet nie było go na sali plenarnej, to znak, że w PiS kampania wyborcza w pełni. Tusk to jest można powiedzieć personifikacja zła w Polsce, to jest czyste zło. To przemówienie Jarosława Kaczyńskiego z ostatniej kampanii przed wyborami do parlamentu. Teraz według rządzących historia się powtarza. I atakując przeciwników, co robił wielokrotnie. Zamknijcie swoje mordy zdradzieckie! Prezes PiS próbuje mobilizować elektorat PiS podjął świadoma decyzję, a dokładnie podjął ją Jarosław Kaczyński o świadomej polaryzacji i to wyjątkowo brzydki sposób. To świadczy o desperacji Jarosława Kaczyńskiego. Wynikającej według senatora Koalicji Obywatelskiej z tego, jak radzi sobie w kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki. Według ostatnich sondaży w wyścigu do drugiej tury po piętach depcze mu Sławomir Mentzen. Tego kandydata obywatelskiego wskazał obywatel Jarosław Kaczyński. I co? I się pomylił! Teraz za ten wynik będzie odpowiedzialny. Stąd - jak mówią rządzący - ten atak. Mamy na sali głównego sadystę, Roman Giertych to pełnomocnik austriackiego biznesmena, który domaga się od Jarosława Kaczyńskiego zapłaty za pracę wykonaną przy realizacji tych projektów inwestycyjnych PiS. W związku z tą sprawą w prokuraturze zeznawała Barbara Skrzypek, która trzy dni później zmarła na zawał serca. Dla Jarosława Kaczyńskiego to powód do takich oskarżeń. Morderca! Według politologów to akcja - polaryzacja. Jakiekolwiek argumenty nikną i nie jest już ważne, czy ktoś coś zrobił, czy nie zrobił, kto jest winien, no ważna jest tylko ta jatka, ważne są tylko te krzyki, ważna jest ta polaryzacja. Dziś, półtrora miesiąca przed wyborami, poziom politycznych emocji sięga zenitu. Mamy zaprzeczenie demokracji, wprowadzana jest tyrania. I weryfikuje te deklaracje prezesa PiS. Mamy wojnę polsko-polską. My tej wojny nie chcemy. Złożone niespełna pół roku temu, na starcie kampanii wyborczej. To był bestialski atak. Rosjanie uderzyli w Krzywy Róg. Rakieta trafiła w restaurację w zaludnionej dzielnicy obok placu zabaw. Wśród ofiar jest 9 dzieci. Rosja nie chce zawieszenia broni i my to widzimy - komentuje prezydent Wołodymyr Zełenski. A amerykański sekretarz sanu przekonuje: Rosja musi szybko zdecydować, czy chce pokoju. Barbarzyński atak na Krzywy Róg - rodzinne miasto prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Rosyjski Iskander trafił w restaurację na osiedlu mieszkaniowym. Tuż obok placu zabaw. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co widziałam, ciała leżących ludzi i krzyki o pomoc. Tam leżały martwe dzieci, płaczący rodzice. Okropne. Chłopiec na tym filmie to trzyletni Tymofil. Wracał z babcią z placu zabaw do domu. Nie udało się go uratować. To nie są ludzie, to dranie. Nie ma normalnego słowa na te rosyjskie szumowiny. Kilka godzin później rosyjska armia uderzyła ponownie. Dron rozbił się o budynek mieszkalny. Kobieta spłonęła żywcem, a siedem osób, w tym trzymiesięczne niemowlę, zostało rannych. Kiedy przyjechałem, była tu straż pożarna, wszystko płonęło i nic nie zostało. Matka mojego przyjaciela była w domu sama. To był najkrwawszy atak Rosji na Ukrainę od początku roku. Lokalne władze ogłosiły trzydniową żałobę. Pogrzeby dzieci to najgorsze, co może się zdarzyć. Rosjanie nazywają nas nazistami - ci idioci powinni przyjrzeć się sobie. Moskwa próbuje zakłamywać rzeczywistość twierdząc, że rakieta była wymierzona w miejsce spotkania ukraińskich żołnierzy i oficerów z Zachodu. Tu nie mogło być żadnych wojskowych z NATO. To bloki mieszkalne. Nie ma baz, hangarów. Tak prymitywnej propagandy nie kupuje nawet amerykańska dyplomacja. Jestem przerażona, że dziś wieczorem pocisk balistyczny uderzył w plac zabaw i restaurację w Krzywym Rogu. Wojskowi z Francji i Wielkiej Brytanii spotkali się wczoraj z naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy i prezydentem Zełenskim, ale nie na osiedlu mieszkalnym w Krzywym Rogu, tylko w Kijowie. Rozmowa była bardzo szczegółowa i dotyczyła rozmieszczenia kontyngentów sił bezpieczeństwa na Ukrainie. Moskwa od początku odrzuca ten pomysł. Jednak Biały Dom jest coraz bardziej zniecierpliwiony przeciąganiem negocjacji przez Rosję i oczekuje rezultatów. I to miał usłyszeć wysłannik Kremla w Waszyngtonie pomimo komplementów, które wygłosił w kierunku Donalda Trumpa. A teraz nowa era handlowa w Stanach Zjednoczonych. Od dziś obowiązują wyższe cła Donalda Trumpa. W życie weszły aż 10-procentowe taryfy na niemal wszystkie towary sprowadzane zza Oceanu z prawie każdego zakątka globu. Najgorszy ekonomiczny koszmar Europy właśnie się spełnił - mówią eksperci. Jakie mogą być skutki wojny celnej? Nawet pingwiny nie mogły spać spokojnie. Trump nałożył cła na pingwiny, ale nie na Putina. O północy amerykańskiego czasu weszły w życie 10-procentowe cła na niemal wszystkie towary sprowadzane do USA. Nawet z wysp Heard i McDonalda - zamieszkałych jedynie przez pingwiny i foki. Trump chce przekształcić globalny system handlowy w grę o władzę, wykorzystując cła jako dźwignię i zmuszając państwa do wszelkich ustępstw, jakich zażąda. Bo to dopiero początek zmian w polityce handlowej Waszyngtonu. Od poniedziałku obowiązywać będą wyższe cła na towary od 57 partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, w tym Unii Europejskiej. Cel to - jak mówi Trump - "odzyskanie produkcji" i stworzenie tysięcy miejsc pracy. Wielki biznes nie martwi się taryfami, ponieważ wie, że zostaną na stałe, ale skupia się na wielkiej, pięknej umowie, która doładuje naszą gospodarkę. Ale biznes - zarówno wielki, jak i mały - tego piękna zdaje się nie dostrzegać. Międzynarodowy koncern samochodowy Stelantis już zapowiedział zwolnienia także w fabrykach amerykańskich. Ze względu na rosnące koszty importu i produkcji mniejsze firmy będą musiały iść w jego ślady. Jeśli małe firmy nie będą mogły pozyskiwać składników i wytwarzać swoich produktów, to de facto pozbawi to Amerykanów miejsc pracy. Donald Trump wydaje się zadowolony. Już pojawiło się bowiem państwo, które chce iść na układ. Wietnam chce obniżyć swoje cła do zera, jeśli uda mu się dojść do porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. Negocjacje zapowiada także Turcja. Chętna do rozmów jest Unia Europejska, choć jednocześnie przygotowuje środki odwetowe. Finalizujemy już pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na cła na stal, przygotowujemy się do wdrożenia kolejnych, aby chronić nasze przedsiębiorstwa, jeśli negocjacje zakończą się niepowodzeniem. Bo dla Unii Europejskiej nowa polityka handlowa Waszyngtonu oznacza 20-procentowe cła na eksport z państw członkowskich. To z kolei oznacza wyższe ceny między innymi żywności, leków i transportu. Są jednak kraje, które mogą spać spokojnie: na liście państw dotkniętych cłami nie ma Kuby, Korei Północnej oraz Rosji. Nie mamy obecnie żadnych namacalnych stosunków handlowych ze Stanami Zjednoczonymi. To nieprawda. W zeszłym roku Rosja eksportowała do Stanów Zjednoczonych towary warte około trzech miliardów dolarów. Prezydent Puław Paweł Maj nie trafi do aresztu. Grzywna zasądzona urzędowi miasta na Lubelszczyźnie została zapłacona. Kara dotyczyła sprawy korzystania z orlika przy szkole podstawowej w Puławach. Maj mimo zakazu udostępniał dzieciom boisko. Prezydent nie chciał zapłacić pięciu tysięcy złotych. Zrobił to ktoś inny. Prezydent Puław pojutrze miał trafić do aresztu. Byłem zdecydowany i chciałem iść do więzienia. Od siedmiu lat walczy z wymiarem sprawiedliwości w sprawie tego orlika. Małżeństwo mieszkające w tym domu tuż przy boisku nie mogło znieść hałasu. Hałas impulsowy, który jest przez dwanaście godzin, trudny do wytrzymania. Dlatego małżeństwo skierowało sprawę do sądu. I wygrało. Z boiska mogli korzystać tylko uczniowie szkoły i tylko w godzinach lekcyjnych. Miasto za 240 tysięcy złotych wybudowało ekrany akustyczne. Prezydent pozwolił na korzystanie z boiska po lekcjach. Mieszkam przy szkole podstawowej, gdzie dzieci są od rana do późnej nocy, mi to nie przeszkadza, Sąd nałożył na miasto grzywnę - pięć tysięcy złotych. Prezydent odmówił jej zapłacenia. Wolał za to pójść na pięć dni do aresztu. Przez takie gesty możemy pokazać, jak zło wokół nas się pleni, jak kalekie jest prawo, jak uderza każdego z nas. Sprawą orlika w Puławach zainteresował się minister sportu. Szybko zmienimy prawo, prawo spowoduje w konsekwencji to, że ten wyrok nie będzie miał skutków prawnych, bo prawo się zmieni. Sławomir Nitras zadeklarował, że przepisy umożliwiające zamykanie orlików zostaną zmienione jeszcze w tym miesiącu. Dziś okazało się, że pięć tysięcy złotych, których nie chciał zapłacić prezydent Puław, ktoś jednak wpłacił. Czyżby celem było uniknięcie kompromitacji państwa i wymiaru sprawiedliwości? Według naszych informacji osobą trzecią, która wpłaciła pieniądze, jest minister sportu. Prezydent Puław mimo to w poniedziałek zamierza pojawić się przed bramą Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim. Podziękować, ale pokazać, że jesteśmy siła, przyjdą mieszkańcy, aby nie zamieciono tego pod dywan. Paweł Maj liczy na to, że dzięki nagłośnieniu sprawy, sądy nie będą już więcej zamykały orlików. Jak wejść na pływającą tratwę, odpowiednio reagować na alarmy, jak rozłożyć i złożyć broń. Na miejscu symulatory i trenażery strzelań. A przede wszystkim wykwalifikowani instruktorzy wojskowi, którzy dzielą się wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem. Ruszyły jednodniowe ośmiogodzinne szkolenia "Trenuj z wojskiem". Leniwa sobota to nie dla nich. Ponad stu uczestników z całej Polski wzięło dziś udział w szkoleniu "Trenuj z wojskiem" zorganizowanym w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. To już szósta edycja, dla rekrutów przygotowano szereg ćwiczeń. Dla każdego jakaś ciekawostka. Przedział wiekowy od 15 do 65 roku życia, Na strzelnicy ochotnicy poznawali broń. Uczyli się nie tylko jej budowy, ale i obsługi. To jest mój pierwszy kontakt z bronią, wrażenie jest niesamowite. W ręce rekrutów trafiły karabinki Grot, najpopularniejsza broń polskiej armii. Mamy tu kaliber 5,56 - najbardziej popularny oczywiście w NATO, więc to jest całkowicie polska produkcja, polska konstrukcja. Jak już wiemy, jak przeładować karabin - czas na postawę strzelecką. Teraz ćwiczymy takie prostsze rzeczy, które są potrzebne. Każdy mógł też spróbować swoich sił rzucając granatem. Zasady bezpieczeństwa są bardzo ważne, bo możemy sobie zrobić krzywdę i wszystkim innym ludziom uczestniczącym. Jak nie zrobić sobie krzywdy rekruci uczyli się też na zajęciach z walki wręcz. To są elementy upadania, tak jak tutaj im pokazuje, to jest przydatne w normalnym życiu. W normalnym życiu przydaje się też wiedza, jak zadbać o siebie i o innych. Tutaj się uczyliśmy, jak sobie radzić z takimi najbardziej tragicznymi wypadkami, które mogą się zdarzyć nie tylko na polu bitwy, ale w prawdziwym życiu. Tylko w Akademii Marynarki Wojennej uczono, jak ewakuować się na morzu. Najpierw skok. Później wejście do tratwy ratunkowej. Taki pozorowany skok ze statku do morza i ratowanie rozbitków, czyli trzeba zapakować się na taką tratwę pływającą, co, jak się okazuje, wcale nie jest takie łatwe. "Trenuj z wojskiem" to okazja do przełamywania własnych barier. Cieszę się, bo pokonałam własne słabości, szczerze mówiąc nie potrafię pływać, więc to dla mnie był podwójny stres. Dla pana Kamila to już kolejne szkolenie, jego motywacja nie dziwi. Ze względu na to, jaką mamy sytuację międzynarodową, jest to moment, w którym trzeba się przygotowywać do obrony ojczyzny, a także zwiększyć swoje umiejętności. Kto chce spróbować swoich sił na szkoleniach "Trenuj z wojskiem" ma taką szansę do 5 lipca na terenie całej Polski. Na to wydarzenie czeka wielu fanów polskiej muzyki rozrywkowej. Tuż po 19:30 w telewizyjnej dwójce gala Fryderyków. Dziś poznamy laureatów najbardziej prestiżowych nagród muzycznych w kraju przyznawanych przez Akademię Fonograficzną. Kto ma największe szansę na otrzymanie statuetek? Szansę ma każdy. Najwięcej nominacji otrzymały Monika Brodka oraz Daria Zawiałow. W tym roku nowością jest to, że każdy z nominowanych ma szanse otrzymać tytuł artysty roku. Tego nigdy wcześniej nie było. Gabi Drzewiecka, która jest gospodynią tej imprezy i debiutuje w zupełnie innych barwach, powiedziała, żebym spodziewała się niespodziewanego. Dokładnie tak będzie. Mogę zdradzić 1 sekret: na tej scenie za moimi plecami pojawi się 1 z najpopularniejszych raperów młodego pokolenia Mata. W jakiej formie? Tego nie powiem. Tego typu niespodzianek będzie znacznie więcej. Imprezę otworzy Edyta Bartosiewicz, którą zapytałam dzisiaj, o czym śni artystka, która ponad 30 lat temu wydała kultowy album "sen". To jedna z najjaśniejszych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Dla Edyty Bartosiewicz dzisiejszy występ to coś więcej. Dokładnie trzy dekady temu, podczas pierwszej w historii gali Fryderyków, otrzymała dwie statuetki - za najlepszy album rockowy "SEN" oraz dla wokalistki roku. W tym roku szansę na najwięcej statuetek mają Monika Brodka i Daria Zawiałow. Artystki zostały nominowane aż w trzech kategoriach. Dwie trafiły do Krzysztofa Zalewskiego, który na koncie ma już 5 Fryderyków. Nie zabraknie też nowości. Nominowani będą siedzieć przy bankietowych stołach. Gale transmituje Telewizja Polska. A jej gospodynią jest nowa gwiazda TVP - Gabi Drzewiecka. Usłyszymy artystów, których talent zaspokoi apetyt wielopokoleniowej publiczności. Będzie legenda Krystyna Prońko. Obok artystki młodego pokolenia. Bijąca rekordy popularności raperka Bambi czy Sara James, której talent już dawno przekroczył granice naszego kraju, a jej fanem jest brytyjski łowca talentów Simon Cowell. Fryderyki to najbardziej prestiżowe nagrody muzyczne w Polsce. W końcu o tym, do kogo trafią, decyduje branża - muzycy, kompozytorzy czy producenci. 13 lat temu taka nagroda trafiła do Meli Koteluk, którą zobaczymy na scenie w duecie z Natalią Szroeder. To kolejna nowość. Do kogo trafi najważniejsze wyróżnienie? Dowiemy się wkrótce. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia - U Aleksandry Pawlickiej dziś Marek Suski, były szef Gabinetu Politycznego premiera Mateusza Morawieckiego. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia jutro o 19:30.