Jaka przysz¾o¦^? Powyborcze plany rz@dz@cej koalicji. Ulewy i grad. Ciężka wiosna dla rolników. Żyjemy dłużej, co rodzi sporo różnych konsekwencji. Zbigniew Łuczyński. Dobry wieczór. Quo vadis, koalicjo? Po wyborach prezydenckich w Polsce członkowie KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy spotykali się dziś po raz drugi w tym tygodniu. Efektem spotkania jest m.in. zamiar powołania rzecznika rządu. O koalicyjnej przyszłości, powołując się na ustalenia z Donaldem Tuskiem, mówili liderzy koalicji na wspólnej konferencji prasowej. Premiera na konferencji nie było. To poranne, kolejne po przegranych wyborach prezydenckich spotkanie liderów koalicji, ich późniejsza wizyta w Sejmie i wspólny przekaz. Koalicja ma się dobrze. To chcielibyśmy wyraźnie powiedzieć. Także w imieniu Donalda Tuska, którego na tej konferencji nie było. Premier został, bo miał inne zobowiązania wynikające z pracy rządu, ale też zagraniczne. A z tym przekazem chcemy dalej funkcjonować razem. Liderzy nie mogli czekać ze względu na poziom politycznych emocji, głównie w mediach społecznościowych. Wczoraj wieczorem po tym, jak Joanna Mucha, była polityczka KO, obecnie Polski 2050, zamieściła tę krytyczną ocenę kampanii Rafała Trzaskowskiego, głos zabrał Borys Budka. Odpowiedziała mu Ewa Szymanowska z Polski 2050. Tu włączyła sią Anna Maria Żukowska. W tym tonie wieczorna dyskusja potoczyła się dalej. Myślę, że melisa każdemu jest potrzebna. Komentują dziś rządzący. Będziemy apelowali do naszych środowisk, żeby sobie zrobili detoks od Twittera. Rozumiem, że wszystkim nam towarzyszą emocje związane z wyborami. I ja to tak po ludzku rozumiem. Te słowa wybrzmiały także tu, podczas wczorajszego spotkania klubu KO z premierem i Rafałem Trzaskowskim. Musimy zbudować takie poczucie odpowiedzialności za 10 mln głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego. Stąd pomysł nowego otwarcia. Szczegóły premier przedstawi w środę przed głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu. Ten rząd ma dawać poczucie bezpieczeństwa wszystkim grupom społecznym. O części zmian koalicjanci poinformowali już dziś. To powołanie rzecznika rządu, utworzenie rady koalicyjnej, zgoda na lipcową rekonstrukcję rządu i realizacja umowy koalicyjnej z 2023 roku. To więcej pieniędzy na budownictwo społeczne, więcej pieniędzy na służbę zdrowia, ustawa o asystencji osobistej, związki partnerskie. A liberalizacja aborcji? My tego nie odpuścimy jako Lewica. Według nowej strategii koalicji rządzącej nowe prawo ma być uchwalane, nawet jeśli weto prezydenta jest niemal pewne. Wakacji w tym roku dla polityków koalicji rządzącej nie będzie. Koniec biadolenia, mamy plan dla Polski. Mamy odwagę być najlepszym gospodarzem i mamy pokorę wobec naszych wyborców. Ale są też kwestie, w których rządzący liczą na współpracę z przyszłym prezydentem. Te które dotyczą bezpieczeństwa, gospodarki. Nie możemy doprowadzać do jeszcze głębszej polaryzacji gospodarczej i społecznej. Musimy sobie jasno powiedzieć. Ludzie żyją obok siebie. I ta wojna nie jest potrzeba nikomu. Stąd m.in. zaproszenie, które do Karola Nawrockiego skierował marszałek Sejmu. Uważam, że takie otwarcie powinno nastąpić. Z mojej strony jest pełna otwartość. Mam nadzieję, że prezydent elekt na to pozytywnie zareaguje. Ze strony prezydenta odpowiedzi na razie brak. Zrobił to po raz siódmy. Kolejna szansa na przesłuchanie pod koniec czerwca. Zbigniew Ziobro nie stawia się przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Nie uznaje jej istnienia. Ale Komisja działa i wnikliwie wyjaśnia przypadki inwigilowania opozycyjnych polityków. Jutro doprowadzony będzie przed jej oblicze były szef CBA Ernest Bejda. Zaskoczenia nie było. Zbigniew Ziobro nie stawił się przed komisją śledczą ds. afery Pegasusa. Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS unika posiedzenia. I zrobił to po raz siódmy. Komisja zawnioskowała o maksymalną karę porządkową: 3000 zł. Powinien tu być i odpowiedzieć na to, co zrobiła prokuratura w związku z nadużyciami wyłudzania zgód sądowych do użycia Pegasusa. On tego nie zrobił. Ale chcę pana Ziobrę poinformować, że ze statusu świadek do statusu oskarżony jest krótka droga, na którą się wybrał. Jeżeli kolejny raz nie stawi się, będziemy wnioskować o jego doprowadzenie. Ziobro nie uznaje istnienia komisji śledczej. I nie zamierza się przed nią stawić. W sprawie Pegasusa nie ma sobie nic do zarzucenia. Prowadziliśmy postępowania, dla których niezwykle cenny był wspomniany Pegasus. Pozyskiwaliśmy wiedzę na temat działania służb rosyjskich, które przygotowywały celowo działania dywersyjne. Ale inwigilowani Pegasusem byli też wówczas opozycyjni politycy, jak Krzysztof Brejza czy Jacek Karnowski. M.in. o to chcą zapytać członkowie komisji. Jutro przesłuchanie byłego szefa CBA Ernesta Bejdy, który zostanie doprowadzony przed komisję. Do pana Bejdy jest pytań bardzo dużo, pod względem zarówno zakupowym, jak i funkcjonalnym, użytkowym systemu Pegasus, bo on rzeczywiście nadzorował CBA. Przesłuchanie Ernesta Bejdy zaplanowano na przedpołudnie. Zbigniew Ziobro ma stawić się przed komisją 27 czerwca. To jest "19.30" w czwartek 5 czerwca, a dziś jeszcze... Trump nie chce cudzoziemców. Jest rasistą i próbuje uczynić Amerykę znów białą, a nie wielką. Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji. Trzeba zachować cierpliwość. Spojrzenie na polską gospodarkę. Rośnie płaca minimalna. To są wzrosty kilkunastoprocentowe w ciągu roku. Spadły ceny paliwa, nie wzrosły ceny prądu. Bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie. Polska w strefie gwałtownych burz. Ulewy, wiatr i grad. Początek czerwca to pogodowy rollercoaster. A chwile ze słońcem to bardzo często cisza przed kolejną burzą. Bo prognozy pogody nie pozostawiają złudzeń. Będzie padać, i to mocno. Nawałnice szczególnie na południu Polski oznaczają ogromne straty, pola w wielu miejscach stoją pod wodą. Tak po gradobiciu wyglądają pola w Żmigrodzie w woj. dolnośląskim. W pół godziny zniszczone warzywa i owoce, o które rolnicy dbali od 4 miesięcy. Mam 2 hektary bobu zrujnowane doszczętnie. 2 hektary kapusty doszczętnie, gdzie nie ma nic, łącznie truskawka i cebula. Dla mnie to naprawdę załamanie. Piotr Korzępa nigdy nie widział takich zniszczeń, choć rolnictwem zajmuje się 20 lat. Wczoraj to była piękna plantacja, w pełni owocująca. Dzisiaj to wygląda, jakby już nie zostało nic, goła ziemia. Trwa wypompowywanie wody i osuszanie pól. Być może coś jeszcze uda się uratować, ale na plantacji ogórków nie uchowało się prawdopodobnie nic. Szykujemy się na start od nowa. Spróbujemy dosiać. Mamy jeszcze dwa tygodnie terminu kalendarzowego na siew. Zrobimy to z drugiego razu. W całym kraju strażacy interweniowali niemal 500 razy. Najczęściej na Dolnym Śląsku. Były to działania związane z obalonymi drzewami na liny energetyczne, na drogi. Uniemożliwiało to przejazd samochodom. Zerwało części pokrycia dachów w postaci blachy, dachówki. We wsi Lasowice na Dolnym Śląsku wiatr zerwał dach z budynku świetlicy. Gdy zobaczyłam to wszystko, byłam przerażona. Do środka weszłam i już spadały kasetony z sufitu. Już nie było sufitu na głównej sali. I kuchnia, łazienka, wszystko. Lala się woda po ścianach. Mieszkańcy nie pamiętają takiej nawałnicy. Woda się lala, jakby ktoś wiadrami lał po szybach. Nawet nie mogłem markizy zwinąć, bo tak tłukło na zewnątrz, że nie mogłem drzwi otworzyć, strach było wyjść. Grad walił strasznie. Tam dach robimy, powyrywało dachówki z dachu. Na Mazowszu w powiecie makowskim zginęła kobieta uderzona przez fragment zerwanego dachu. Przez okolice Drobina przeszła trąba powietrzna. Zniszczenia też w rejonie Płocka. A to nie koniec. Nadciągają kolejne burze. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alert do osób w części województw małopolskiego, śląskiego i świętokrzyskiego. Mówimy tutaj o prędkości wiatru około 90 km/h oraz 40 litrach wody na 1 m2. To są wartości, które realnie mogą zagrażać życiu i zdrowiu. Kolejne dni nadal z niebezpieczną pogodą. Te opady będą na przeważającym obszarze. Burze głównie w części południowo-wschodniej, południowej, wschodniej. I lokalnie grad. Od poniedziałku spokojniej i chłodniej. 5% PKB na wydatki obronne. Sojusznicy NATO zbliżają się do porozumienia w tej sprawie. Ministrowie obrony NATO spotkali się w Brukseli przed szczytem w Hadze, do którego ma dojść w tym miesiącu. Więcej pieniędzy na obronność to konieczność, bo wiele na to wskazuje, że Kreml nie zmierza zatrzymać się w wojnie. A ostatnia rozmowa Putina i Trumpa to potwierdza. Bezkompromisowy ton sekretarza obrony USA wobec Europy. Tuż przed spotkaniem ministrów obrony Sojuszu. Powodem, dla którego tu jestem, jest upewnienie się, że każdy kraj w NATO rozumie, że wobec istniejących zagrożeń musi wnieść wkład na poziomie 5% PKB. Nasze przesłanie jest jasne: to odstraszanie i pokój poprzez siłę. Ale to nie może być i nie będzie poleganie na Ameryce. Amerykanie chcą, by Europa sama odpowiadała za swoje bezpieczeństwo. I tuż przed czerwcowym szczytem NATO w Hadze forsują ambitny cel wydawania przez wszystkich sojuszników 5% PKB na obronę. Tyle nie wydaje obecnie żaden kraj Sojuszu. Cel ustalony dekadę temu na poziomie 2% spełniło dotychczas 23 z 32 członków Sojuszu. Najbliżej nowych wytycznych jest Polska, która w tym roku ma przeznaczyć na wojsko 4,7% PKB. My, Kanada i Europa, zrównamy nasze wydatki z wydatkami USA. To ważne, ponieważ chcemy bardziej sprawiedliwego NATO, w którym wszyscy nasi sojusznicy wydają tyle samo. W trakcie wizyty w Brukseli Pete Hegseth wysłał też sygnał dla Kijowa. Dziś nie wziął udziału w posiedzeniu Rady NATO-Ukraina. Wczoraj zabrakło go na spotkaniu Grupy Kontaktowej, czyli koalicji ponad 50 państw wspierających Kijów. To pierwsza taka sytuacja od początku jej istnienia. Choć na haski szczyt Wołodymyr Zełenski ostatecznie został zaproszony. Rosja musi naprawdę czuć, że wojna przynosi więcej strat niż pokój. I dlatego potrzebne są sankcje, zwłaszcza wymierzone w rosyjski handel ropą. Potrzebujemy również stałego wsparcia obronnego dla Ukrainy, aby chronić naszych ludzi i utrzymać nasze pozycje. O rozejmie wczoraj Donald Trump przez ponad godzinę rozmawiał z Władimirem Putinem. W opublikowanym wpisie stwierdził, że była to dobra rozmowa, ale nie taka, która doprowadzi do natychmiastowego pokoju. Pół godziny później bez komentarza opublikował link do artykułu mówiącego, że szykowana przez Kongres ustawa o sankcjach na Rosję da prezydentowi USA możliwość wywierania presji na Putina. Poinformował też, że Kreml szykuje odwet za ostatni ukraiński atak na rosyjskie lotniska. Kijów opublikował to nowe nagranie z tej brawurowej akcji, w trakcie której zniszczył kilkanaście bombowców strategicznych. Rosyjskie straty potwierdzają też te najnowsze zdjęcia satelitarne. USA nie dla nich. Obywatele 12 krajów z zakazem wjazdu do USA. Donald Trump podpisał proklamację w tej sprawie, uzasadniając swoją decyzję m.in. wysokim odsetkiem pozostawania obywateli tych krajów po wygaśnięciu wiz, a także walką z terroryzmem. Do grona tych, którzy nie otrzymają amerykańskich wiz, dołączą także zagraniczni studenci, chętni do studiowania na Uniwersytecie Harvarda. Już nie tylko aresztowania i deportacje migrantów. Donald Trump zamyka granice dla kilkunastu krajów. Podpisuję dziś nowe rozporządzenie wykonawcze nakładające ograniczenia w podróżowaniu. Najsurowsze restrykcje dotyczą 12 państw, głównie Afryki i Bliskiego Wschodu. O wizy nie będą mogli ubiegać się m.in. obywatele z Afganistanu, Haiti, Iranu, Sudanu i Libii. Podpisując rozporządzenie, Trump mówił o względach bezpieczeństwa i problemach z weryfikacją przyjezdnych. Przypomniał ostatni atak na społeczność żydowską w Boulder. Straszył też imigrantami. Nie pozwolimy, by to, co stało się w Europie, powtórzyło się w USA. Zakaz nie dotyczy osób, które już mają wizy, Zielone Karty i sportowców biorących udział w mistrzostwach świata lub igrzyskach olimpijskich. Rozporządzenie zacznie obowiązywać w poniedziałek i już ostro krytykowane jest przez demokratów. Dokładnie w 2017 roku. Zakaz wywołał falę protestów. To przerażające i nieludzkie. Został zniesiony 4 lata później przez prezydenta Joe Bidena. Dziś na ulicach też słychać oburzenie. Jest rasistą i próbuje uczynić Amerykę znów białą, a nie wielką. Kiedy wprowadzasz zakazu ze względu na kolor skóry, religię lub płeć, nie możesz powiedzieć, że wierzysz w to, w co wierzyli założyciele Ameryki. To nie jedyna budząca kontrowersje decyzja Trumpa w ciągu ostatnich 24 godzin. Kolejna uderza w jedną z najlepszych uczelni na świecie. Chcę mieć zagranicznych studentów. Te słowa padły 5 dni temu, ale prezydent zmienił zdanie. Podpisał proklamację uniemożliwiającą wjazd do USA niemal wszystkim cudzoziemcom, którzy chcą studiować na Harvardzie. Tu również powołuje się na kwestie bezpieczeństwa. Harvard przyjmuje studentów z krajów bez równości praw, Nie leży w interesie USA. Zakaz ma obowiązywać pół roku i może zostać przedłużony. Konflikt między administracją Trumpa a Harvardem trwa od miesięcy. Pod koniec maja uczelnia straciła prawo do rekrutowania zagranicznych studentów. Chronią najważniejsze osoby w państwie i strategiczne budynki. Służba Ochrony Państwa ma dziś swoje święto. Z tej okazji zorganizowano uroczyste obchody. Wzięli w nich udział prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Szymon Hołownia i minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak. Funkcjonariuszom wręczono odznaczenia państwowe i awanse na wyższe stopnie służbowe. Służba Ochrony Państwa to formacja zajmująca się ochroną najważniejszych osób i instytucji w państwie, m.in. prezydenta, premiera, marszałków Sejmu, Senatu, a także zagranicznych delegacji w Polsce. Funkcjonariusze SOP pełnią służbę w polskich placówkach dyplomatycznych na całym świecie. Czuwają również nad bezpieczeństwem przywódców państw i szefów organizacji międzynarodowych podczas ich wizyt w naszym kraju. Inflacja spada. Jeśli jest tak dobrze, to czemu słyszymy, że jest źle? Polska gospodarka rozwija się bardzo dobrze, PKB rośnie, wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale tego roku to ponad 3%. W górę idzie też płaca minimalna. "Problem jest w tym, że ludzie PKB do kieszeni nie wkładają" - mówi analityk rynków finansowych Piotr Kuczyński. O tym, jak Polska jest podzielona, także finansowo. Nasz rozwój gospodarczy dostrzega świat. Nie takie proste trafić na okładkę tygodnika "The Economist". Polska nazwana niedawno czwartym muszkieterem Europy, obok Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, i najbardziej niedocenianą potęgą gospodarczą. Świat widzi, Polacy - mniej. Jakby mieli pieniądze, toby przychodzili kupować. Widocznie nie mają pieniędzy. Pusto na rynku o tej godzinie, nic nie kupują. Takie nastroje mimo dobrych, a nawet bardzo dobrych danych statystycznych. Rośnie płaca minimalna. To są wzrosty kilkunastoprocentowe w ciągu roku, podczas gdy średnioroczna inflacja to jest kilka procent w ciągu roku. Naprawdę nie trzeba być zaawansowanym statystykiem, żeby zrozumieć, że to zostawia w naszych kieszeniach pieniądze. Inflacja na poziomie nieznacznie powyżej 4%. Mniejszy wzrost cen, niż gdy rząd dochodził do władzy, o 2,5 punktu procentowego. Rośnie PKB. Wzrost gospodarczy wyniósł ponad 3% w pierwszym kwartale tego roku. Ponad sześciokrotnie więcej, niż gdy zmieniała się władza. W Europie lepsza od Polski jest tylko Irlandia. Problem jest w tym, że ludzie PKB do kieszeni nie wkładają. PKB może sobie rosnąć, ale ważny jest jego podział. Bo choć większość gospodarstw domowych ma dziś sytuację lepszą niż 18 miesięcy temu, to jak zawsze część - dużo lepszą, a część - tylko nieznacznie. Obszary poza wielkimi miastami w tzw. Polsce B, że im się nie poprawia, natomiast rośnie stopa życiowa w tych najważniejszych ośrodkach, więc to rozłożenie tego dobrobytu ma znaczenie. Społeczeństwo jest podzielone, także finansowo, tu według ekonomistów linia podziału przebiega na poziomie nieco ponad 7000 zł brutto. Połowa zarabia więcej połowa mniej. Dla tych drugich lekarstwem mogłoby być spełnienie politycznych obietnic. 60 tys. kwota wolna rzucona została według mnie nieco bez rozważenia konsekwencji. Myślę, że to jest za hojna obietnica, ale trzeba się z niej wywiązać, jeżeli się obiecało. Jeżeli chodzi o mieszkania na wynajem - tak, to jest ten kierunek. Politycy biją się w pierś. Niezadowolenia obywateli upatrują w tym, że nie tyle nie widzą oni poprawy, co o niej nie wiedzą. Bo nie było rzecznika rządu. Ja bym nawet 3 rzeczników powołał, jednego dla młodzieży, drugiego dla osób w średnim wieku i jednego dla seniorów. Fakt, sporo jest do zakomunikowania. I lepiej późno niż wcale. Spadły ceny paliwa, nie wzrosły ceny prądu, bo zostały zamrożone, od lipca spadają ceny gazu, bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie. Teraz dla gospodarki istotne, by Karol Nawrocki nie blokował ustaw deregulacyjnych i reform. Tylko wysiłek reformatorski musi najpierw wykazać rząd. Żyjemy dłużej - to dobra wiadomość. Po pandemii covidu trend wzrostowy wrócił, choć nadal kobiety w Polsce przeżywają kilka lat dłużej niż mężczyźni. Życie skraca nam przede wszystkim rak i choroby układu krążenia. Sytuacja, w której liczba seniorów przybywa, to także wyzwania i koszty. A pieniądze, jeśli trafią tam, gdzie powinny, czyli do ludzi, tę statystykę jeszcze poprawią. Gdzie żyje się najdłużej? Tu w szczecińskim centrum seniora słyszymy, że najlepszym sposobem na długowieczność są śmiech i spotkania z innymi ludźmi. Elżbieta Szczypior na emeryturze zaczęła śpiewać w zespole seniorów. Przychodzą jedno lasce, jedni o kulach, jak kto może, ale tam się czujemy jak jedna rodzina. W całym kraju działa ponad tysiąc domów i klubów seniora. Nie ma wątpliwości, że takich miejsc trzeba więcej, bo jak pokazuje najnowszy raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, żyjemy dłużej. Średnia oczekiwana długość życia kobiet to ponad 82 lata, dla mężczyzn - blisko 75 lat. Problem polega na tym, że my żyjemy krócej niż przeciętni obywatele w UE, kobiety o ok. 2 lata, mężczyźni o ok. 2 lata, to jest sporo. Autorzy raportu wskazują, że kluczową rolę odgrywają zachowania społeczne: aktywność lub jej brak i nałogi, a z tym też mamy ogromnym problem. Aż 10% przedwczesnych śmierci Polaków ma związek z nadużywaniem alkoholu. Wśród przyczyn zgonów Polek i Polaków 36% to są choroby serca i naczyń. Drugą przyczyną są choroby nowotworowe. Raport pokazuje, że długość życia może zależeć również od miejsca zamieszkania. Najdłużej żyją mieszkanki wschodnich rejonów Polski, a wśród mężczyzn krakowiacy i górale. Górale długo żyją, bo tu jest czyste powietrze. Wejdziesz do pola, to sobie pooddychasz, popatrzysz na ten piękny świat, to zaraz człowiekowi inaczej. Za 25 lat seniorzy będą stanowić 1/3 ludzi w Polsce. To oznacza gigantyczne problemy społeczne i ekonomiczne. Już teraz brakuje lekarzy geriatrów. Niestety w Polsce nie wydłuża się długość życia w zdrowiu. To na pewno wpłynie na długość kolejek. Lekarze rodzinni powinni już mieć kursy z geriatrii, czyli medycyny starszego człowieka. Eksperci przyznają, że prognozy demograficzne dla Polski nie wyglądają optymistycznie. Tendencje dotyczące dzietności są negatywne i nie nastrajają optymizmem. Obecnie współczynnik dzietności jest najniższy po II wojnie światowej. W pierwszym kwartale urodziło się zaledwie 58 tys. dzieci. To ponad 6000 mniej niż rok wcześniej. W perspektywie szanse na odwrócenie tej tendencji są minimalne. GUS prognozuje, że do 2060 roku będzie nas o 6 mln mniej. To tak, jakby z mapy Polski wymazać jednocześnie np. województwa mazowieckie i świętokrzyskie. Po rewolucji w przepisach, które zakładają, że kierowcy taksówek na aplikacje muszą mieć polskie prawo jazdy, wydawało się, że problem łamania przepisów czy duża liczba wypadków kierowców Ubera czy Bolta stanie się przeszłością. Niestety, nie ma właściwie dnia, w którym nie dochodziłoby do zdarzeń z udziałem kierowców, którzy uczyli się jazdy poza Polską. Czy Lex Uber działa jak należy? Śmierć na pasach w centrum Warszawy. Kierowca z Tadżykistanu prowadzący taksówkę na aplikację potrącił mężczyznę przebiegającego przez jezdnię. Kierujący tą toyotą nie zachował należytej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia dla pieszych i nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Kierowca miał cofnięte uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Tylko w ostatnich dniach w stolicy doszło do kilku wypadków z udziałem zagranicznych kierowców taksówek. Przewóz osób na aplikacje to standard w wielu polskich miastach. I chociaż tego typu usługi cieszą się dużą popularnością, to opinie na temat ich jakości są podzielone, szczególnie jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa na drodze. Jakoś chyba trafiałam szczęśliwie, bo nie miałam żadnych zastrzeżeń. To raczej są słabi kierowcy. Nawet miałam takie przypadki, że nie patrzyli na znaki, wjeżdżali pod prąd uliczki. W zeszłym roku weszły w życie zaostrzone przepisy, zobowiązujące kierowców z zagranicy, którzy chcą pracować jako taksówkarze, do wyrobienia polskich dokumentów. To miało wpłynąć na bezpieczeństwo na ulicach. Przed wejściem tym przepisów w życie nie musieli w trybie osobistego stawiennictwa stawiać się u swojego pracodawcy, nie musieli posiadać polskiego prawa jazdy. Sprawdziliśmy, jak w praktyce działają te przepisy. Zapytaliśmy zagranicznych kierowców, oficjalnie i nieoficjalnie, jak zdobyli polskie prawo jazdy. Po prostu wymienili mi jeden dokument na drugi - białoruskie prawo jazdy na polskie. Czyli bez egzaminów, tylko sprawdzili, czy to białoruskie nie jest fałszywe? Nawet tego nie sprawdzali. Wcześniej miałem międzynarodowe prawo jazdy, więc nie musiałem w Polsce zdawać żadnych testów. Teoretyczny egzamin na prawo jazdy kierowca z zagranicy musi zdać tylko, jeśli jego kraj nie jest sygnatariuszem konwencji genewskiej lub wiedeńskiej. Rzecz w tym, że takich państw jest zaledwie kilkadziesiąt. To oznacza, że kierowcy np. z krajów byłego Związku Radzieckiego po przejściu podstawowych badań lekarskich mogą zarabiać, wożąc pasażerów. Wymiana następuje blankiet za blankiet, a więc bez potwierdzenia umiejętności kierowania pojazdem, bez weryfikacji znajomości przepisów, które mogą się różnić. W pierwszym kwartale tego roku policja skontrolowała ponad 10 tys. kierowców pełniących usługi przewozu osób. Prawie połowę stanowili obcokrajowcy. Ujawniono ponad 3000 przypadków łamania przepisów drogowych. Polskie prawo jazdy posiada ponad 350 tys. kierowców z zagranicy. Na koniec "19:30" sportowe emocje, których dostarczyła nam dziś Iga Świątek. Nasz tenisistka zmierzyła się w pierwszym półfinale singla pań w tegorocznym Roland Garros z Aryną Sabalenką. To było wielkie widowisko, ale skończyło się przegraną Igi. W Paryżu jest Anna Kowalska. Co stało się w trzecim secie? Przytoczę słowa samej Igi, która rozczarowana i zaskoczoną na tej konferencji przyznała, że w trzecim secie popełniła kilka błędów. Że brakuje jej intensywności. Białorusinka grała odważniej. Mecz przypominał dwuipółgodzinny dreszczowiec. Był pełen emocji i zwrotów akcji. W pierwszym secie Iga Świątek przegrywała już 1 do 4. Ostatecznie doprowadziła do tie-breaka. Drugiej sety były walką punkt za punkt. Ostatecznie wygrała liderka rankingu Sabalenka. Kończy się wielka seria 26 zwycięskich meczów na tutejszych kortach. Tutaj czterokrotnie wznosiła puchar. Po tym turnieju spadnie w rankingu WTA. Anna Kowalska o wielkim meczu. A w "19:30" to wszystko. Za chwilę "Pytanie dnia" Justyna Dobrosz-Oracz w rozmowie z ministrem Tomaszem Siemoniakiem. Dobranoc i do zobaczenia.