Wsp#¾praca na linii Karol Nawrocki - Donald Tusk? Jest jasna deklaracja prezydenta elekta. By¾y szef CBA doprowadzony przed komisj- ¦ledcz@ do spraw Pegasusa. Policjant postrzelony podczas interwencji. Jest kontrola i śledztwo prokuratury. Monika Sawka, dobry wieczór. "19:30" zaczynamy od pytań o współpracę prezydenta elekta z rządem. Z pierwszych dwóch wywiadów Karola Nawrockiego po wyborach wynika, że na dobre relacje nie ma co liczyć. Donalda Tuska nazywa najgorszym szefem rządu po '89 roku. Ale w sprawach ważnych dla Polaków jest gotowy usiąść z premierem przy jednym stole. Po drugiej stronie nie ma złudzeń - są scenariusze awaryjne. Słowa prezydenta elekta o Donaldzie Tusku. Jest najgorszym premierem po '89 roku. I taka ocena jego gabinetu... To jest zły rząd, to jest rząd, który nie radzi sobie z rządzeniem. dla koalicji brzmią jak zapowiedź kontynuacji polityki Andrzeja Dudy. Wygrywa opcja trudnej współpracy, która jest nastawiona na jedno, on chce po prostu podważyć wybory z 2023 roku, podważyć to, że wtedy wygrała koalicja 15 października. Politycy PiS mówią wprost. Wzywamy do tego, aby ten zły rząd po prostu podał się do dymisji, jest przestrzeń na to, żeby powołać rząd fachowców, ekspertów. I tu się poseł PiS myli, bo pomysł Jarosława Kaczyńskiego... Rozwiązaniem jest rząd techniczny. entuzjastycznie przyjęło tylko PiS. Tak oceniła go Konfederacja. Na spotkanie z Mariuszem Błaszczakiem w sprawie obalenia rządu nie przyszedł nikt. Spotykają się za to liderzy koalicji. O możliwych scenariuszach premier mówił w poniedziałek. Plan awaryjny zakładający trudną kohabitację jest przygotowany, trudno zakładać, jaka będzie postawa nowego prezydenta. Gdyby zakładał chęć współpracy, będzie to pozytywne zaskoczenie. Niech myśli, jak współpracować z prezydentem Polski, który z woli narodu będzie decydować o sprawach Polek i Polaków, i niech nie straszy ani mnie, ani Polaków, że będzie szukał innych rozwiązań. Ale teraz i ze strony prezydenta i rządu padają zapewniania o współpracy. Wszystkie rzeczy, które są dobre dla Polaków, które możemy zrobić wspólnie, zyskają oczywiście moją aprobatę. Tyle tylko, że każda ze stron rozumie inaczej to, co jest dobre dla Polaków. Pierwsza decyzja to będzie podniesienie projektu obywatelskiego o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Tego projektu. Wspieranego przez polityków PiS, który zakłada budowę CPK według ich założeń sprzed lat. CPK jest ważnym projektem, jest realizowany. Na zasadach zmienionych przez obecny rząd. Zapowiadana przez Karola Nawrockiego walka o powrót do tego, co było, to dla koalicji sygnał ostrzegawczy. Dzisiaj widzimy, że te wszystkie decyzje zapadają na Nowogrodzkiej, u Jarosława Kaczyńskiego, miejmy nadzieję, że nie oznacza to najgorszego, czyli po prostu betonowy prezydent PiS. To dopiero się okaże. Na razie Karol Nawrocki ogłosił, że szefem jego gabinetu zostanie ten polityk PiS. Paweł Szefernaker był szefem jego sztabu wyborczego, to także były wiceszef MSWiA za rządów PiS. Jarosław Kaczyński próbuje każdego zwasalizować i podporządkować. Do Pałacu przeniesie się także tych dwóch wcześniejszych współpracowników Karola Nawrockiego z IPN. Rzecznikiem prasowym zostanie Rafał Leśkiewicz, w Kancelarii będzie też Jarosław Dębowski. Nic się nie skończyło, nasze wspólne marzenie wciąż jest do spełnienia, wciąż jest aktualne. To nagranie dziś zamieścił Rafał Trzaskowski. Premier Donald Tusk odniósł się do informacji o nieprawidłowościach przy liczeniu głosów, zapewniając, że każdy taki przypadek jest sprawdzany. Karol Nawrocki w środę na Zamku Królewskim ma odebrać uchwałę PKW o wyborze na prezydenta. Były szef CBA z czasów Prawa i Sprawiedliwości Ernest Bejda przymusowo doprowadzony na przesłuchanie przed komisją śledczą do spraw afery Pegasusa. Pytany o inwigilowanie Krzysztofa Brejzy, ówczesnego szefa sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej, stwierdził, że nie było to sprawą polityczną. A dotyczyło kwestii organizowania przez władze Inowrocławia farmy trolli. Europoseł już zapowiedział pozew. Cztery razy były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego unikał stawienia się przed komisją do spraw Pegasusa. Tym razem nie miał wyjścia. Został przymusowo doprowadzony. Ernest Bejda był szefem CBA w latach 2016-2020. Na stanowisko powołała go była premier w rządzie PiS Beata Szydło. Według Komisji Bejda uczestniczył w zakupie systemu inwigilacji Pegasus za 25 mln zł. Z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości. Jak usłyszeliśmy, kwotę ustalił ten były wiceminister sprawiedliwości, który ma zarzuty za zakup Pegasusa. Kto był dysponentem Funduszu? Minister Woś był upoważniony przez ministra Ziobrę. Bejda stwierdził, że Zbigniew Ziobro o wszystkim wiedział. I nie tylko on. Czy minister Kamiński dokładnie był poinformowany, że będzie pan pozyskiwał pan pieniądze z FS na zakup Pegasusa? Miał wiedzę w tym zakresie jako rzetelny, troskliwy szef. Początek komisji nie zwiastował jednak, że przesłuchanie dojdzie do skutku. W swobodnej wypowiedzi Bejda skupił się na komisji. Państwo jesteście komisją nielegalną. Ostatecznie komisja przegłosowała odebranie świadkowi możliwości swobodnej wypowiedzi. Ernest Bejda przyznał, że Pegasus został zakupiony przez podległe mu CBA. Mimo wątpliwości ze strony służb. Nie uznaliśmy tego oprogramowania za nielegalne mimo pewnych niedogodności prawnych. Komisja pytała m.in. o wątpliwości ABW dotyczące systemu szpiegowskiego. Przewodnicząca przytoczyła odtajniony dokument adresowany do Bejdy. Wymienione niżej elementy systemu są dyskwalifikujące w ramach działań służb specjalnych. Według byłego szefa CBA istniał zespół funkcjonariuszy Biura i Policji, który wydawał opinie na temat Pegasusa. Ta z ABW nie była decydująca przy zakupie oprogramowania. Brak uczestnictwa ABW nie miał żadnego znaczenia. ABW została zapoznana z ustaleniami zespołu. Przypomnijmy - Pegasus miał tropić przestępców. Ale nielegalnie inwigilowani nim byli również politycy ówczesnej opozycji, prokuratorzy i aktywiści, z którymi nie po drodze było władzy PiS. Pegasusa użyto wobec Jacka Karnowskiego, za co kilka dni temu zatrzymano dwóch wysokich rangą funkcjonariuszy CBA. Nie było żadnej, ale to żadnej podstawy, aby podsłuchiwać mnie oprogramowaniem tak agresywnym. Krzysztof Brejza był szefem sztabu Koalicji Obywatelskiej, gdy służby zaczęły go podsłuchiwać. Dziś ma wiele pytań do Ernesta Bejdy. Dlaczego jego funkcjonariusze, jego podwładni podpytywali prokuratorów, czy można mi podsłuch prokuratorski założyć? I prokuratorzy od Ziobry odpowiadali, że nie można, bo nie ma podstaw, jestem czysty. Zapowiedział też pozew przeciwko Bejdzie - za insynuacje podczas przesłuchania. Jawna część komisji trwała blisko pięć godzin. Rozbieżności jest bardzo wiele, natomiast ilość świadków, którzy zeznawali inaczej niż Ernest Bejda, jest bardzo duża. Później były szef CBA składał zeznania na posiedzeniu niejawnym. Jacek Kurski, były prezes TVP, miał znacznie przekroczyć dozwolony limit wpłat na kampanię przed ubiegłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Według Onetu pieniądze miały płynąć m.in. od jego syna Zdzisława. Sprawą zajmuje się prokuratura. Ostatecznie polityk PiS nie wywalczył mandatu. Dziś odpowiada: wszystko to czarny PR i objaw zemsty. Jacek Kurski, prowadząc swoją kampanię do europarlamentu, nie wiedział, że rok później będzie miał problem, bo zajmie się nim prokuratura. W toku tego postępowania będą weryfikowane wszystkie okoliczności, jakie zostały sformułowane w zawiadomieniu. Chodzi o nieprawidłowości w finansowaniu kampanii polityka. Dziennikarze Onetu i Radia ZET ujawnili nagrania Jacka Kurskiego z jego współpracownikami, a także rozmowę z jego synem. To fragment. Dalej na nagraniu Jacek Kurski instruuje syna, jak ten ma wpłacić pieniądze na jego kampanię. Zdzisława nie słychać. Ale sądząc po tej wypowiedzi polityka, syn ma wątpliwości. To są ordynarne, chamskie i prostackie sposoby na łamanie prawa, które mówią o jawności finansowania kampanii wyborczej. Dziennikarze ustalili, że Kurski znacznie przekraczał ustalone przez PKW limity. Kwoty, które sam mógł wpłacić. To jest siewca nienawiści, twórca największej tuby propagandowej jednej partii politycznej, a teraz okazuje się, że jest zamieszany w łamanie prawa wyborczego i potencjalnie korupcyjną aferę. Przez 7 lat Jacek Kurski, czyli polityk PiS, był prezesem publicznej telewizji. Jego pracownicy codziennie hejtowali i szczuli. A ludzie - jak tu, w Opolu - tak reagowali na polityka prezesa. Dziś, reagując na ujawnione nagrania w internetowym oświadczeniu, Kurski zapewnia, że jego kampania została rozliczona prawidłowo. I że cała ta sprawa to czarny PR i zemsta. Nie jestem sądem, nie mam wglądu w nic ponad to, co jest. Ale słuchając taśm czy śledząc doniesienia medialne? To są tylko taśmy. Tak broni Kurskiego jego partia, o której w nagraniach sam mówił tak. Zwierzał się Jacek Kurski, wypominając, że władze partii oczekiwały wpłat od każdego startującego kandydata. Ale z drugiej strony nie byłoby siły, nie mogłem się wykłócać, Były prezes TVP w nagraniach narzekał, że ludzie są niewdzięczni, nie wpłacają pieniędzy na jego kampanię. Kurski wyborów do europarlamentu nie wygrał. Mimo że startował z drugiego miejsca na Mazowszu, to głosów otrzymał mniej niż ostatni na liście poseł Daniel Milewski. Przekazywanie pieniędzy pod stołem. Zdzisiu. Taki klimat jak z filmów gangsterskich. No to jest osoba, która niedawno zapowiadała, że wróci do telewizji publicznej. Wrócę do was, kochani, wrócę do was w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie. Stąd też polityk, szukając sobie politycznego miejsca być może liczy na wsparcie Karola Nawrockiego. To ich ostatnie wspólne zdjęcia. Z wieczoru wyborczego. Oglądają państwo "19:30", już za chwilę... Potężne burze nad Polską, a później jeszcze... Stój, bo strzelam. Strzały przed supermarketem i kuriozalna interwencja policji. Była strzelanina, pierwszy raz żeśmy takiego coś akurat widzieli w Bolkowie. Odbicia tych pocisków były takie, że latały tam, gdzie nie potrzeba. Gorąco na linii Trump - Musk. To coś w rodzaju syndromu Trumpa. Odchodzą i nie ma już tego blasku, stają się wrogo nastawieni. Walka o serce. Nagle zaczynało mi bardzo mocno bić serce, czuło się każdą żyłę w organizmie. Możemy bardzo skutecznie stawiać barykady na drodze arytmii, mówiąc obrazowo, i te barykady są bardzo szczelne. Wiatr wyrywał drzewa z korzeniami, zrywał dachy i niszczył domy. Strażacy interweniowali ponad półtora tysiąca razy. Potężne nawałnice przeszły przez Polskę. Na Lubelszczyźnie spadł grad wielkości piłek golfowych. Spustoszenia w uprawach są ogromne. Żywioł zniszczył też m.in. bazylikę w Trzebini w Małopolsce. Na uspokojenie w pogodzie nie ma co liczyć. Wyleciałam na górę, a tu nie ma już dachu. Tyle zostało z dachu domu pani Teresy. W kilka minut straciła dorobek życia. Jeden aby szum był, mieszkanie się zatrzęsło, coś okropnego. W nocy przez województwo lubelskie przeszła superkomórka burzowa. Porywy wiatru sięgały 115 km na godzinę. Najgrubsze drzewa zostały łamane jak zapałki, dachy zostały zrywane, nośniki reklamowe leżą połamane. Tylko w powiecie kraśnickim uszkodzonych zostało 50 domów. Mieszkańcy liczą straty i załamują ręce. Mamy ciężki piątek, być może dziś będą kolejne deszcze, więc musimy pozabezpieczać te dachy, które są zerwane. Straty straszne, całe maliny połamane, zboże podobnie też połamane. Nawałnica w kilkanaście minut spustoszyła uprawy Rafała Partyki. W sumie miałem 5,5 hektara zboża, to jak wszystko wytłukło, to jestem bankrutem. To już miejscowość Przybradz, w Małopolsce. Grad miał 5 cm średnicy. W Trzebini nawałnica uszkodziła dach bazyliki mniejszej. W Goszczy zniszczyła remizę strażacką. Wiatr zrywał też linie energetyczne. Rano bez prądu było 12 tys. mieszkańców. Mocne opady połączone z gradobiciem, tak że na pewno burza stulecia w naszej miejscowości. Część mieszkańców zagrożonych terenów nie dostała rządowych alertów z ostrzeżeniem o burzach. Dzień wcześniej był alert, a wczoraj nie, to było takie niespodziewane. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wyjaśnia przyczyny. Wszystko wskazuje, że był to albo błąd techniczny albo ludzki. Wojewoda małopolski deklaruje pomoc poszkodowanym. W związku z ogromną skalą zniszczeń zwołał Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. Do pomocy włączy się Małopolski Urząd Wojewódzki. Jest możliwość wypłaty zasiłków tych błyskawicznych do 8 tys. zł. Straty liczą też mieszkańcy województwa świętokrzyskiego. Te zdjęcia pokazują skalę zniszczeń i pracy, która ich czeka. W sadzie wszystko wycięte, truskawki zmasakrowane. Synoptycy ostrzegają, że to nie koniec. Alert pierwszego stopnia przed burzami obowiązuje w większości kraju. Najtrudniejsza sytuacja będzie na południu. Sobota przyniesie nasilenie groźnych zjawisk na południowym wschodzie, tam burze mogą mieć przebieg gwałtowny. Na uspokojenie pogody możemy liczyć dopiero od wtorku. To była nieudolna i niebezpieczna interwencja przed jednym z supermarketów w Bolkowie, na Dolnym Śląsku. Policjanci próbowali zatrzymać na parkingu rzekomego złodzieja samochodów. Funkcjonariusze zaczęli strzelać, jedna z kul trafiła w nogę ich kolegi. Nagranie ze scenami nieudanej akcji obiegło sieć, a teraz sprawą zajmie się Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze. Nie tak to powinno wyglądać. Jeden z tych strzałów rykoszetem ranił policjanta. Na szczęście tylko ranił. Na szczęście niegroźnie w łydkę. Akcja rozegrała się na tym parkingu przed sklepem w Bolkowie, na Dolnym Śląsku. Policjanci próbowali zatrzymać kierowcę, który nie zwrócił wypożyczonego lexusa. Był nad wyraz agresywny, nie wykonywał poleceń, żeby unieruchomić pojazd, policjanci wykorzystali broń palną. Próbowano strzelać w opony, a w związku z tym, że były tam niskie profile, że było to trudne do wykonania, odbicia tych pocisków były takie, że latały tam, gdzie nie potrzeba. Tam, gdzie ludzie robią zakupy. Zobaczyłem, że policja stoi tu, że auto wypycha cały czas, że próbują zatrzymać, zaczęli strzelać. Była strzelanina, pierwszy raz żeśmy takiego coś akurat widzieli w Bolkowie. Strzelaninie przyglądało się wiele postronnych osób. Postrzelony policjant trafił do szpitala. Pogotowie wzywaj, dzwońcie po pogotowie. Kierowcy lexusa udało się z tego miejsca odjechać. Wypychał te auto i poszedł tam, za biedronkę. W rzekę wpadł. I dopiero tu został zatrzymany. Opozycja domaga się dymisji szefa policji. Rzecznik MSWiA odpowiada. Niech sobie przypomną, co zrobił były komendant główny policji pan gen. Jarosław Szymczyk, który odpalił granatnik u siebie w gabinecie. A oni go wtedy bronili. Rzeczniczka policji przyznaje - to nie była profesjonalnie przeprowadzona akcja. Ale tylko jedna na ponad 17 tys. innych, skutecznych interwencji tej doby. Bardzo proszę o nieniszczenie tej służby, tej pracy i tego profesjonalnego jednak działania policjantów w pozostałych interwencjach. Ta na pewno zostanie sprawdzona. Zostanie. Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające. Śledztwo wszczęła też prokuratura w Kamiennej Górze, ale dla bezstronnego wyjaśnienia sprawę przejęli śledczy z Jeleniej Góry. Z uwagi na to, że interweniujący policjanci na co dzień pracują z prokuratorami prokuratury rejonowej w Kamiennej Górze. Przeciwko zatrzymanemu mężczyźnie wszczęto z kolei śledztwo w sprawie czynnej napaści na funkcjonariuszy z użyciem niebezpiecznego narzędzia, w tym przypadku samochodu. Trump kontra Musk. Miliarder, który aktywnie popierał kandydaturę obecnego amerykańskiego prezydenta, na celownik wziął sztandarową politykę gospodarczą Donalda Trumpa. Według biznesmena cła wywołają recesję w USA. Elon Musk zasugerował usunięcie prezydenta z urzędu. Ten nie pozostaje mu dłużny. Czym ten spór może się zakończyć? Tydzień temu komplementom nie było końca. Jest moim przyjacielem. Były też obietnice dalszej współpracy. Mimo że Elon Musk pożegnał się z Białym Domem. Nadal będę służył radą, gdy tylko prezydent będzie jej potrzebował. Ta polityczna przyjaźń legła właśnie w gruzach. W tle ustawa budżetowa Trumpa. Nosił czapkę z napisem "Trump miał we wszystkim rację", a ja mam rację co do wielkiej, pięknej ustawy. Ustawy, która jest spełnieniem dwóch najważniejszych obietnic wyborczych Trumpa - uszczelnienia granic i obniżenia podatków. W ciągu 10 lat może jednak zwiększyć deficyt budżetowy o prawie 2,5 biliona dolarów. Musk jest wściekły, bo chodzi o pieniądze - odpowiada Trump. Ustawa znosi dopłaty do samochodów elektrycznych, a to uderzy w Teslę. Gigant motoryzacyjny już stracił dziesiątki miliardów dolarów po tym, gdy Musk wszedł do polityki. Dziś za nią tęskni - tak uważa Trump. To coś w rodzaju syndromu Trumpa. Odchodzą i budzą się rano. Nie ma już tego blasku i stają się wrogo nastawieni. Batalia przeniosła się do sieci. Musk stwierdził, że bez 290 mln dolarów, które przeznaczył na kampanię, Trump przegrałby wybory. Miliarder poparł pomysł impeachmentu prezydenta. Zapytał też internautów, czy chcą, by założył partię. Miliony odpowiedziały twierdząco. To może być moment, w którym nastąpi gwałtowne załamanie. Kierunek działania tej administracji od dziś może wyglądać zupełnie inaczej niż przez ostatnie 135 dni. Trump w sieci również nie gryzł się w język. Stwierdził, że Musk oszalał. Zagroził dalszymi cięciami w dotacjach. W odpowiedzi Musk zapowiedział wycofanie z NASA kapsuły Dragon. Kolejny wpis miliardera - jak sam przyznał - był już prawdziwą bombą. Chodzi o niewygodną znajomość prezydenta ze skazanym za wykorzystywanie nieletnich finansistą. W obronie Trumpa stanął jego były doradca. Steve Bannon domaga się śledztwa w sprawie statusu imigracyjnego Muska. On jest nielegalnym cudzoziemcem, a nielegalni cudzoziemcy powinni być deportowani. Awanturę skomentował Radosław Sikorski. Wcześniej Musk nazwał szefa polskiego MSZ małym człowiekiem. Na spór miliardera z prezydentem zareagowała giełda. W ciągu doby jego majątek skurczył się o 34 mld dolarów. Dzięki tej metodzie młody pacjent z Grodziska Mazowieckiego będzie mógł normalnie żyć. Juliusz urodził się z wyjątkowo skomplikowaną wadą serca, która przez liczne operacje doprowadziła do silnej arytmii. W Instytucie Kardiologii w Aninie przeprowadzono u niego unikalny w skali światowej zabieg z wykorzystaniem najnowocześniejszej technologii elektroporacji. Na czym jego wyjątkowość polega? Moje serce jest dużo większe niż normalne. Juliusz Szlęk urodził się z jednokomorowym sercem, jego wada była wyjątkowo skomplikowana. Zanim skończył rok, przeszedł dwie operacje kardiochirurgiczne, jako dziesięciolatek miał ich za sobą już cztery. Potem pojawiła się arytmia, która uniemożliwiała mu normalne funkcjonowanie i zagrażała życiu. Wielokrotnie trafiał na szpitalne oddziały ratunkowe, gdzie trzeba mu było tę arytmię przerywać zabiegami kardiowersji, on ich przeżył kilkanaście. Na zaburzenia rytmu serca cierpi w Polsce ponad milion osób. Choroba jest przyczyną m.in. udarów mózgu. W szczególnie trudnej sytuacji są pacjenci, którzy mają arytmię wywołaną wrodzoną wadą serca. Oni są skazani na duszność, znaczny spadek wydolności i nie są w stanie wykonać podstawowych czynności w codziennym życiu. Pierwszy etap to stworzenie mapy serca, żeby zlokalizować źródła arytmii. U Juliusza serce miało wiele takich miejsc. Zabieg elektroporacji polega na zniszczeniu tkanek odpowiedzialnych za zaburzenia rytmu serca. Elektroda pozwala zastosować zamiennie prąd o wysokim napięciu lub metodę termiczną, która niszczy chorą tkankę. Możemy bardzo skutecznie stawiać barykady na drodze arytmii, mówiąc obrazowo, i te barykady są bardzo szczelne, co przy zastosowaniu innych technologii było bardzo trudne do zastosowania. Ten zabieg to szansa na zatrzymanie nawracających arytmii szczególnie u pacjentów, u których nie działały inne metody. U Juliusza elektroporacja okazała się skuteczna. Serce, które wcześniej podczas napadu arytmii uderzało nawet 200 razy na minutę, wróciło do fizjologicznego rytmu. Jak się obudziłem na sali wybudzeń, już czułem, że serce bije mi inaczej, łagodniej, wolno. Młody informatyk może teraz zabrać się za swoją karierę, a także podróże, które dotąd były dla niego niedostępne, bo w każdej chwili mógł się znaleźć na oddziale intensywnej terapii. Moim mierzeniem było pojechać do Japonii. I teraz mogę je zrealizować, bo czuję wolność. Szarża, brawura, nadmierna prędkość i przykre konsekwencje. To norma na polskich drogach. Prym w łamaniu przepisów drogowych wiodą młodzi kierowcy. To, że można inaczej, pokazują uczestnicy ogólnopolskiego turnieju motoryzacyjnego w Owidzu. Podczas finału nie tylko rywalizowali, ale przede wszystkim uczyli się bezpiecznej jazdy i udzielania pierwszej pomocy. Śmiertelny wypadek koło Gorzowa Wielkopolskiego. Zginęła jedna osoba, trzy zostały ranne. Na Podkarpaciu motocyklista zginął podczas wyprzedzania. To ostatnia doba na polskich drogach. Czarny scenariusz to przestroga, dlatego w Owidzu młodzi ludzie uczą się, jak do takich tragedii nie dopuścić. To finał ogólnopolskiego młodzieżowego turnieju motoryzacyjnego. Najważniejsze moim zdaniem są te, aby poprawnie przeprowadzić pierwszą pomoc, która będziemy mieli w konkurencjach, oraz jazda motorowerem. A konkretnie jazda slalomem i test z pomocy rannym. Symulacje z życia wzięte. Są świadkami wypadków, kierujący potrącił rowerzystę, rowerzysta uderzył w osobę pieszą. Wszystko pod okiem policjantów i ratowników. Liczy się każda sekunda. Najtrudniejszy to jazda motorowerem, bo trasa jest trudna i trzeba przejechać jak najszybciej i jak najbezpieczniej. Na torze nie ma taryfy ulgowej. To jest przede lekcja edukacyjna dla młodych ludzi, żeby w przyszłości byli świadomymi, dobrymi uczestnikami ruchu drogowego. Resort infrastruktury zapowiada zmiany. Prawo jazdy od 17. roku życia, ale z pewnymi obostrzeniami. Później ci młodzi kierowcy będą musieli przez pewien czas w towarzystwie doświadczonych pasażerów móc prowadzić pojazd. Bo statystki są brutalne. W zeszłym roku młodzi kierowcy spowodowali blisko 3 tysiące wypadków, w których zginęło 271 osób. Powód - najczęściej brawura i nadmierna prędkość. Edukacja, edukacja, edukacja. Trzeba inwestować w młode pokolenia, trzeba ich uczyć kulturalnej, odpowiedzialnej i bezpiecznej jazdy. A przykład dają oni - ambasadorzy bezpiecznych dróg. Bezpiecznie, powoli i się nie śpieszyć. Bo jeden błąd może kosztować życie. Reprezentacja Polski wieczorem zagra towarzyskie spotkanie z Mołdawią. Mecz będzie szczególny dla Kamila Grosickiego, który po raz ostatni wystąpi w biało-czerwonych barwach. Starcie na Stadionie Śląskim, transmisja o 20:45 w telewizyjnej Jedynce. Dla mnie najważniejsze jest, żeby się pożegnać z kibicami, żeby podziękować im za wsparcie przez lata, które mi towarzyszyło przy reprezentacji. Po tych 15 latach, gdzie grał jako skrzydłowy, to karierę w reprezentacji skończy na tej pozycji, co chciał zawsze, i niech tak zostanie, że będzie wolnym zawodnikiem, kapitanem, życzę ci powodzenia w klubie i życiu codziennym. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia, u Mateusza Dolatowskiego dziś posłanka Koalicji Obywatelskiej, Dorota Łoboda. Spokojnego wieczoru.