Spadki na gie¾dach i europejska odpowied÷ na dzia¾ania Donalda Trumpa. Rusza komisja, kt#ra zbada nadu¼ywanie w¾adzy wobec organizacji i obywateli za rz@d#w PiS. Noce na minusie i ostrze¼enie przed opadami ¦niegu. Ile b-dzie nas kosztowa¾ powiew zimy? Joanna Dunikowska-Paź. Dobry wieczór. Zaczynamy "19.30". Spadki na nowojorskiej giełdzie i Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, która po południu ze względu na bezpieczeństwo obrotu na godzinę zawiesiła notowania. Po nałożonych przez amerykańskiego prezydenta cłach rynki wyraźnie przeszły w tryb paniki, a giełdy wciąż świecą na czerwono. Niepewność także wśród polskich przedsiębiorców i polskich biznesów, których portfele po decyzji Donalda Trump mogą się wyraźnie skurczyć. Ten kolor oznacza jedno: wojna handlowa na całym świecie zbiera żniwo. Kiedy rynek otwiera się na poziomie 10%, panika jest czymś normalnym. Donald Trump całkowicie zmienił sytuację handlową. Do tego stopnia, że na niektórych giełdach to był największy krach od 2008 roku. Potężne spadki indeksów odnotowano w Azji. W Hongkongu Hang Seng zaliczył największy jednodniowy spadek od 1997 roku: -13%, na Tajwanie - prawie 10%, w Japonii Nikkei zniżkuje prawie 8%. Cła wpłyną nie tylko na niektóre branże, ale na całą gospodarkę, ponieważ skutki dla jednej branży będą oczywiście uderzać w kolejne, a następnie uderzą w konsumentów. Polityka celna Trumpa widoczna jest także w Europie. Niemiecki indeks giełdowy DAX spadł zaraz po otwarciu giełdy o 10%. Nerwowo było także nad Tamizą. W ciągu zaledwie kilku minut wszystkie spółki z indeksu FTSE 100 straciły na wartości, najmocniej oberwały firmy powiązane handlem ze USA, w tym producent silników lotniczych Rolls-Royce, którego akcje spadły aż o kilkanaście procent. W Polsce WIG20 tracił przed południem ponad 5%. Trzeba przeżyć bez nerwowych decyzji - tak w sieci działania na rynku skomentował Donald Tusk. Giełda Papierów Wartościowych ze względu na bezpieczeństwo obrotu na godzinę zawiesiła notowania. Dramat to był czwartek i piątek. Wtedy WIG20 też był na czerwono. Analitycy - mimo krachu - uspokajają konsumentów. Ceny w sklepach mogą nawet spaść. Dlatego że te firmy, które nie będą mogły eksportować do USA ze względu na wzrost ceł, będą szukać innych rynków zbytu, częściowo również w Polsce. Stracić mogą natomiast przedsiębiorcy, którzy wysyłają do USA swoje produkty. W takiej sytuacji jest pani Małgorzata. Wciąż nie do końca wierzyłam, że Trump posunie się do takiego szaleństwa, że to będzie nienegocjowalne, nie do dyskusji przed wdrożeniem, tylko de facto przyjął inną taktykę. Nie tylko w Polsce, ale w Europie i na całym świecie giełdy toną w czerwieni. Co na to Donald Trump? Prezydent USA największe spadki na giełdach nazywa lekarstwem. Choć - jak tłumaczą nam ekonomiści - mija się z prawdą. Zmiana polityki celnej, którą wprowadził Donald Trump, najbardziej uderza w pierwszej kolejności w jego kraj. Mimo to Trump nie zmienia zdania. Chyba że Europa zapłaci. Europa traktowała nas bardzo źle. Nałożyliśmy na Europę duże cło. Teraz przychodzą do stołu. Chcą rozmawiać. Ale nie ma rozmów, chyba że chcą nam płacić dużo pieniędzy co roku. 34-procentowe cła odwetowe na amerykańskie towary wprowadziły Chiny. To jest strategia "przegrany - przegrany" dla każdego, kto bierze udział w tym wyścigu na cła. Dobrze byłoby, gdyby ten proces się przerwał, bo będziemy świadkami światowego spowolnienia. Polityka celna Trumpa jest też szeroko komentowana przez kandydatów. Karol Nawrocki nie skrytykował działań amerykańskiego prezydenta. Prezydent Donald Trump, podejmując swoje decyzje, reaguje na pewien geopolityczny kryzys, ale także kryzys UE. Wie pan co, jak Amerykanie ogłaszają cła na polskie towary, to wtedy tracą polskie firmy, nie zyskują, tracą - rozumie pan? Amerykańskie cła według wyliczeń ekonomistów dla Polski oznaczają nawet 10 miliardów złotych strat. Donald Trump z Europą może rozmawiać, ale ostrzega, że to będzie kosztowało. Ale jeśli negocjacje nie przyniosą rezultatu, Europa też planuje wystawić USA rachunek. Przenosimy się do Brukseli, gdzie jest Dorota Bawołek. Kiedy poznamy listę amerykańskich produktów objętych cłami? Ta lista amerykańskich towarów, które dla nas wszystkich będą dużo droższe, jeszcze dziś ma trafić do unijnych stolic. Znajdują się tam m.in. amerykańskie dżinsy, motocykle, ale także guma do żucia czy płatki śniadaniowe. Europa chce odzyskać 26 mld euro, które straciła kilka dni temu, gdy Waszyngton nałożył cła na europejską stal i aluminium. Zaproponowaliśmy taryfę "zero za zero" na towary przemysłowe, co z powodzeniem zrobiliśmy z wieloma innymi partnerami handlowymi. Europa jest zawsze gotowa na dobry układ. Europa liczy, że USA powrócą do negocjacyjnego stołu. Zerowe stawki miałyby dotyczyć także handlu samochodami. Waszyngton do tej pory nie brał pod uwagę unijnej propozycji, ale Bruksela ma nadzieję, że w związku z sytuacją na rynkach zmieni zdanie. Atak na wolność słowa, inwigilacja społeczeństwa obywatelskiego, systemowe represje. Specjalna komisja ma zbadać nadużycia władzy wobec aktywistów demokratycznych w latach 2015-2023. Pracami zespołu pokieruje mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram. Komisja ma ocenić działania polityków, a nie funkcjonariuszy, a po roku mamy poznać raport końcowy, z kompleksową dokumentacją i rekomendacjami dla władz, które mają działać jak "protokół ochronny" na przyszłość. Napisał, gdzie mieszkam, że zna moją drogę do domu i że w imieniu Polski Podziemnej zapadł na mnie wyrok śmierci. Tak mogą skończyć się nieodpowiedzialne słowa i działania polityków wobec obywateli. Wmawia się nam, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia. Mnie jako aktywistę, ale też ludzi jako grupę, mówię tutaj o osobach LGBT, pokazywano jako wrogów ojczyzny, i pojawiali się tacy, zrywni, mężczyźni zazwyczaj, którzy chcieli dokonać samosądów, i wtedy pojawiały się te groźby śmierci. Takich historii o systemowych represjach wobec aktywistów i organizacji społeczeństwa obywatelskiego za rządów PiS było więcej. Dlatego w Ministerstwie Sprawiedliwości powstała komisja, która ma wyjaśnić nieprawidłowości. Jak słyszymy - nie chodzi o bat na funkcjonariuszy, tylko o działania polityków poprzedniej władzy. Będzie się zajmowała działalnością mediów publicznych i różnymi ograniczeniami w kontekście organizowania i przeprowadzania legalnych zgromadzeń, będzie także brała pod uwagę różne mechanizmy inwigilacyjne. Dostrzegliśmy wielką potrzebę zajęcia się sprawami wykorzystania władzy, nadużycia władzy, stworzenia złych mechanizmów do prześladowań obywateli. Prawo i Sprawiedliwość odpiera zarzuty. Ta komisja jest powołana po to, żeby być kolejnym bejsbolem politycznym na polityków opozycji. Nic mi nie wiadomo o żadnych represjach. Ale te zdjęcia, które obiegły także światowe media, nie wzięły się znikąd. Jak dziś mówią rządzący - obywatele byli represjonowani np. na demonstracjach. Potwierdzają to ich organizatorzy. Bezprawne zatrzymywanie na ulicy, wożenie od jednego komisariatu do drugiego, i oczywiście bicie, atakowanie na protestach, gazowanie. Już samo nazywanie mnie i moich przyjaciół zdradzieckimi mordami, gorszym sortem było w pewnym sensie represją, bo myśmy byli napiętnowani społecznie. Stworzenie tej komisji było moralnym obowiązkiem państwa. Na czele komisji stanie Sylwia Gregorczyk-Abram - adwokatka i współzałożycielka Fundacji Wolne Sądy, która przez lata walczyła o praworządność na ulicach polskich miast. Ja się cieszę, że ona powstała, i ona powstała też po to, by chronić społeczeństwo obywatelskie na przyszłość. Czyli ona będzie badała mechanizmy represji. Komisja nie będzie pełnić funkcji śledczej. Chodzi m.in. o stworzenie nowych ram prawnych, by żadna władze nie represjonowała obywateli. Członkowie komisji na razie nie zdradzają, którą sprawą zajmą się jako pierwszą. Ale wiadomo, że pierwszy raport cząstkowy, który poznamy w połowie lipca, ma dotyczyć mediów publicznych w czasach PiS. Były i to milionowe wypłaty dla funkcjonariuszy TVP. Mówię celowo "funkcjonariuszy", bo to nie byli redaktorzy, i ich szefowie też tacy nie byli. Komisja ma działać do końca marca przyszłego roku. Wtedy ma przedstawić pełny raport z prac. Kampania prezydencka dziś pod znakiem politycznego zaplecza. "Obywatele naprzód" - z takim hasłem Rafała Trzaskowskiego wsparli dziś m.in. młodzi działacze i polityczki starające się głównie o głosy kobiet. Na spotkaniu Karola Nawrockiego z przedstawicielami kultury pojawił się także syn kandydata. Kto kogo wspiera w kampanii i jak może się to przełożyć na majowy wynik? Kobiety z Trzaskiem! Orneta, naprzód! Tak wygląda ofensywa sztabowców kandydata KO w terenie. W woj. warmińsko-mazurskim posłanki zachęcały kobiety do pójścia na wybory. w Warszawie i w Krakowie młodzieżówka PO walczyła o głosy młodych wyborców. Do tego masowa akcja banerowania. Zakładamy jeden baner, a podchodzą ludzie i chcą gdzieś założyć kolejny. W którą włączają się posłowie i posłanki Koalicji oraz sam kandydat. Nie spodziewałam się, że będę rozmawiała z przyszłym prezydentem. Była jeszcze ta akcja. Której celem było zdobycie poparcia lokalnych polityków. 18 877 samorządowców - tyle osób dołączyło do samorządowego komitetu poparcia Trzaskowskiego. Przejechaliśmy ponad 10 tys. km w 16 regionach. W każdej z tych wyborczych inicjatyw chodzi nie tylko o mobilizację własnego elektoratu. Ale też o przekonywanie wyborców niezdecydowanych i tych, którzy są rozczarowani tempem reform wprowadzanych przez rząd 15 października. Kobiety zdecydowały o wyniku wyborów, więc im więcej przekonamy do tego, żeby oddały głos na Rafała Trzaskowskiego, tym większa szansa, że Rafał Trzaskowski te wybory wygra. By wygrać wybory prezydenckie, nie wystarczy poparcie partii, z której kandydaci się wywodzą. Albo która go popiera. Wyścig o Pałac Prezydencki to przede wszystkim walka o poszerzenie elektoratu. Ten kandydat przekonywał dziś do siebie ludzi kultury i sztuki. Była muzyka na żywo i recytacja. Gmach zajął się ogniem, przygasł znów. A później zachwyt kandydata nad gośćmi. Tak wielka kaloria intelektualna przez tę scenę przeszła. Co ma Karol Nawrocki, czego nie mają pozostali kandydaci? Myślę, że tu chodzi o pewną konsekwencję myśli konserwatywnej. Za przygotowania tego spotkania wyborczego był odpowiedzialny Piotr Gliński, były minister kultury w rządzie PiS-u. Senator KO i jednocześnie aktor przypomina, jak wyglądały relacje na linii resort kultury - ludzie kultury w czasach rządów PiS. Konflikt w Starym Teatrze, konflikt w Teatrze Słowackiego, konflikt w Teatrze we Wrocławiu. Tu na spotkaniu kandydata PiS-u pojawił się też mało spodziewany gość. Mateusz Morawiecki był wymieniany jako jeden z potencjalnych kandydatów PiS w wyborach prezydenckich. Teraz były premier twierdzi, że wspiera Nawrockiego w kampanii, ale... Wywiesił pan Karola Nawrockiego na balkonie, na płocie? - Nie wywiesiłem jeszcze. - A czemu? Zrobię to. Wywiesiłem podczas różnych akcji, które realizujemy. Ale na swoim podwórku pan nie wywiesił? Oczywiście, że to miejsce, w którym baner Karola Nawrockiego się znajdzie. Na powieszenie baneru Mateusz Morawiecki ma jeszcze 39 dni. Tematem, który dominuje w kampanii, jest bezpieczeństwo i narracja o silnym prezydencie na trudne czasy. Coraz częściej debata toczy się także wokół powiązanej z bezpieczeństwem migracji. Sztaby analizują społeczne nastroje, oczekiwania i sondaże, dostosowując do nich wyborczy przekaz. Jak się okazuje, także składka zdrowotna wyraźnie w nim ostatnio rezonuje. Politycy KO od rana przekonywali przedsiębiorców w Łodzi, że skorzystają na obniżce składki zdrowotnej. Składkę zdrowotna obniżymy od 1 stycznia. Dobrze, zobaczymy. W ramach akcji "Obywatele, naprzód" wspierającej Rafała Trzaskowskiego chcą odwiedzić ponad 100 miejscowości. Nie zapominamy pisowskiego "polskiego nieładu", po którym upadło 600 tys. firm po drakońskiej podwyżce składki zdrowotnej. Niższą składkę zapłaci 2,5 mln przedsiębiorców. Straci część ryczałtowców o najwyższych dochodach. Pan Marek płaci 600. Po zmianie zapłaci 300. Niższa składka stała się jednym z tematów kampanii i poróżniła koalicję. Za była KO i Trzecia Droga, przeciwko Lewica, która zaapelowała do prezydenta o weto. Szymon Hołownia, który na każdym spotkaniu ostatnio atakuje Sławomira Mentzena, który krytykuje go jako szkodnika, dzisiaj razem z nim przeprowadza demolkę systemu zdrowia. To Lewica robi na składce kampanię - odpowiada Szymon Hołownia. Lewica testuje spójność koalicji. My nie zmniejszamy nakładów na ochronę zdrowia, tylko je zwiększamy. O 31 mld zł więcej będzie na ochronę zdrowia. Przeciwko obniżeniu składki był też PiS. Konfederacja wstrzymała się od głosu. Mam pytanie do pana Nawrockiego i Mentzena. Naprawdę jesteście przeciwko ulżeniu naszym przedsiębiorcom? Proszę, wytłumaczcie się. O składkę zdrowotna chciałem spytać. Pan jest za czy przeciw? O kulturze teraz rozmawiamy. Jesteśmy za tym, żeby składka była jak najniższa, ale dla wszystkich po równo. Po prawej stronie w kampanii dominuje temat migrantów. Karol Nawrocki zapowiedział dziś projekty ustaw, które mają dawać pierwszeństwo Polakom. W kolejkach do przychodni i lekarzy pierwszeństwo muszą mieć obywatele w polscy, w szkołach i przedszkolach - polskie dzieci. Musimy wprowadzić brak dopłat do ukraińskich i innych emerytur. Nie płacą ani składek, ani za leczenie, a zajmują nam miejsce w kolejkach. Szymon Hołownia przypomniał, że 80% Ukraińców w Polsce pracuje i płaci składki. W ubiegłym roku do budżetu wpłynęło 15 mld zł. Czy będziemy mieli żłobki tylko dla Polaków? Czy to jest propozycja pana Nawrockiego? Będziemy mieli szpitale z napisem "tylko dla Polaków"? Pachnie mi to na kilometr antyimigranckim populizmem. Kampanijnym tematem numer 1 jest bezpieczeństwo. Kamerdyner spraw niemieckich. Tak Karol Nawrocki nazywa premiera Donalda Tuska. A prezes PiS zagrożenie dla suwerenności widzi na zachodzie. Niektórzy mówią: federalizacja Europy to nie będzie żadna federalizacja. To będzie scentralizowane państwo niemiecko-francuskie, przy czym w tej części Europy,, gdzie my jesteśmy to ono będzie po prostu niemieckie. Zagrożenie nazywa się Władimir Putin - odpowiada Rafał Trzaskowski. Kiedy widać, jak agresywna jest Rosja. Dzisiaj szukać przeciwników w Unii, w Europie to jest coś niesamowitego. Czy to wynika z braku zrozumienia dzisiejszej sytuacji? Czy to wynika z tego, że PiS i Konfederacja nie mają pomysłu na Polskę? Rafał Trzaskowski dziś nie prowadził kampanii. Jako prezydent stolicy brał udział w 30-leciu warszawskiego metra. Był symbolem wielkiej wody. Ma stać się symbolem powrotu do normalności. Jest projekt nowego mostu w Głuchołazach. Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa. O inwestycjach na popowodziowych terenach z mieszkańcami rozmawiał odpowiedzialny za odbudowę minister Marcin Kierwiński. A lista potrzeb tych, których dotknął żywioł, wciąż jest dłuższa niż otrzymanej pomocy. Zniszczona przeprawa tymczasowa i budowa docelowego mostu. Wrześniowa powódź wyjątkowo boleśnie dotknęła mieszkańców Głuchołazów. Wysoka woda odcięła od siebie dwa brzegi Białej Głuchołaskiej. Dzisiaj przedstawiamy państwu nowy projekt mostu w Głuchołazach, najnowocześniejszy most, jaki skonstruowano, odporny na powódź. Czyli lepszy niż ten, którego budowa już tu trwała. Nowy ma wytrzymać napór wody jeszcze większy niż ten, który widać na nagraniu zrobionym kilka godzin przed zawaleniem przeprawy. Jego konstrukcja nie będzie osadzona w nurcie rzeki, dzięki czemu niesione przez wodę np. konary drzew go nie zniszczą. Ma być gotowy za rok i będzie kosztował 20 mln zł. Taka jedna kłoda, która doprowadziła albo przyczyniła się do zniszczenia mostów tymczasowych, to masa 8 ton, przy wodzie płynącej wówczas z prędkością 8 m/s ta siła uderzenia to 64 tony. Od pół roku mieszkańcom służy przeprawa tymczasowa, ale wszyscy czekają tu na most z prawdziwego zdarzenia. Do lekarza dojść po tych kanciastych przejściach to jest niewygodnie, a dla osób, które chodzą o kulach, jeżdżą na wózkach, to jest makabra. Mieszkańcy i władze tego leżącego przy granicy z Czechami miasta apelowały dziś także do przedstawicieli rządu o koordynację działań przeciwpowodziowych z naszymi południowymi sąsiadami. Proszę o podobną determinację w rozmowach ze stroną czeską, bo my niestety jesteśmy skazani na stronę czeską, 72% zlewni Białej Głuchołaskiej jest po stronie czeskiej. Rozmowy trwają - informuje minister infrastruktury. Impuls daliśmy już podczas wspólnych konsultacji międzyrządowych, które prowadziliśmy w Czechach. Teraz specjalne zespoły prowadzą szczegółowe rozmowy. Po odbudowie infrastruktury krytycznej i edukacyjnej walka ze skutkami powodzi wchodzi w kolejny etap. Dziś coraz mocniej rozpoczynamy, a właściwie jesteśmy w trakcie odbudowy trzeciego bardzo ważnego filaru odbudowy, czyli infrastruktury drogowej, komunikacyjnej. Do tej pory usuwanie skutków ubiegłorocznej powodzi kosztowało już ponad 4 mld zł. Noce na minusie, chłodne dni, a miejscami świeże porcje białego puchu. Zimne weekendowe powietrze całkowicie zmieniło aurę i ta bardziej zimowa niż wiosenna perspektywa będzie z nami co najmniej do piątku. Co niepokoi zwłaszcza rolników, dla których to wiosna na podwójnym minusie. Hektary truskawek pod agrowłókniną - tak sadownicy próbowali walczyć z mrozem. Markowi Bromerowi z Lublińca nie wszystkie sadzonki udało się ochronić, Pąki kwiatowe zaczynają kwitnąć, tam mogą być straty przez taki napływ zimnego powietrza arktycznego, na to nie ma rady przy takim wietrze. Każdego ranka sadownicy sprawdzają, czy pąki przetrwały przymrozki. Zielony pąk - to jeszcze nie jest tutaj tak źle. Wojciech Klimkiewicz, który uprawia jabłonie, grusze, śliwki i czereśnie, by nie stracić, dosłownie dmucha na zimne. Takie nagrzewnice mobilne gazowe, którymi jeździmy, mamy też piecyki, w których palimy trociny, które troszkę temperaturę podnoszą. Natomiast jest to ciężka walka, ponieważ bardzo kosztowna jest, i ona też ochroni, jeżeli jest taki przymrozek -3, -4. Gdy temperatura spadnie jeszcze niżej, sadownicy pozostaną bezbronni - jak rośliny wobec zmian klimatu. Jeśli mamy ciepłą zimę, zwłaszcza ciepłą końcówkę zimy i bardzo ciepły początek wiosny, wegetacja rusza wcześniej, w związku z tym rośliny są mniej odporne na te przymrozki, które naturalnie w polskim klimacie występują. Niskie temperatury w kwietniu nie zaskakują, ale komplikują przygotowanie tegorocznych upraw. Polecam, aby nie spieszyć się z jakimkolwiek wysiewem warzyw czy kwiatów, ponieważ będzie to praca na marne. Ponieważ chłód Polski nie opuści. Te przymrozki z nami zostaną dość długo, bo najdłużej do soboty na północnym wschodzie kraju, zwłaszcza województwa warmińsko-mazurskie i podlaskie. Prognozy uważnie śledzą też na południu, zwłaszcza ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W górach obowiązuje lawinowa trójka, w ostatnich dwóch dniach spadło około pół metra śniegu. Widzimy, że w prognozach idą znacznie wyższe temperatury od weekendu, więc będzie sytuacja taka, że ten śnieg pod wpływem własnego ciężaru, po nagrzaniu słońcem, dostanie więcej wody, będzie się samoczynnie zsuwał w pierwszych dniach po opadzie i pewnie do końca będziemy mieć do czynienia z dużą ilością lawin samoczynnych. To oznacza jedno: turyści nie powinni wybierać się na wędrówki powyżej górnej granicy lasu. To może sprawić, że wykrywanie zakażeń HIV będzie bardziej dostępne, a choroba leczona na wcześniejszym etapie. Od maja Ministerstwo Zdrowia wprowadza bezpłatne testy do Podstawowej Opieki Zdrowotnej. To ma znaczenie, bo ponad połowa zakażonych osób nie ma świadomości, że żyje z wirusem HIV. Centrum Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Nadarzynie. 2 lata temu wprowadzono tu testy na HIV w ramach międzynarodowych badań. Wystarczyło zgłosić się do lekarza rodzinnego lub do położnej. Testy były dla kobiet, mężczyźni dostawali je do zrobienia w domu. Pacjentki chętnie się poddawały badaniu, elementem zachęcającym było to, że te badania były bezpłatne. W ciągu 2 lat w gminie Nadarzyn przebadano ponad tysiąc osób. Każde badanie odczarowuje lęki związane z zakażeniem. Wszyscy pacjenci mają teraz większą świadomość, że takie testowanie jest potrzebne, nie jest groźne i warto je zrobić. Dotychczas bezpłatne i anonimowe testowanie było możliwe tylko w nielicznych punktach diagnostyczno-konsultacyjnych. Teraz bezpłatne testy będą dostępne także u lekarzy rodzinnych, po to żeby wcześniej wykrywać zakażenie, jeśli pojawią się jego objawy. Większość osób ma późno postawioną diagnozę, ale oni chodzili od lekarza do lekarza, byli w tej opiece i nikt im tej diagnozy nie postawił. Robert Łukasik jest szefem stowarzyszenia, które opiekuje się osobami żyjącymi z HIV. Zwraca uwagę na małą świadomość Polaków. 60% osób nie wie, że jest zakażonych, że powinny zrobić test. Nie widzą konieczności, bo myślą, że HIV ich nie dotyczy. Ta niewiedza przekłada się statystyki. Od 13 lat co roku o ponad 7% rośnie liczba wykrytych zakażeń. Leczenie antyretrowirusowe w Polsce dostaje ponad 20 tys. zakażonych osób. Ale liczba osób żyjących z HIV może być nawet 3-krotnie większa, bo 90% Polaków nie testuje się. Wczesne rozpoznanie powoduje, że ograniczamy rozprzestrzenianie wirusa w organizmie przez szybkie włączenie leczenia, ale też przestajemy być zakaźni w kontaktach seksualnych. Sprawdziliśmy, jak robi się test na HIV. Specjaliści uważają, że takie bezpłatne testy powinny być także dostępne do zrobienia w domu, bo nie wszyscy pacjenci chcą chodzić w tym celu do lekarza. A wiedza może uratować życie. Był 7 kwietnia 1995 roku, ze stacji Wilanowska wyruszyły 2 pociągi - w stronę Kabat i Politechniki. Dziś są 2 linie, 39 przystanków i około 500 tys. pasażerów dziennie. Warszawskie metro ma 30 lat, dziś świętowało na różne sposoby, włączając w jubileusz podróżnych. Teraz o historii metra i o tym, jak historia zmieniała jego plany. Warszawiacy bez niego nie wyobrażają sobie życia. Myślę, że szybciej metrem się poruszamy niż nawet samochodem po Warszawie. Metro to jest jednak wspaniałe rozwiązanie, jest szybko. Dziś komunikacyjna duma stolicy obchodzi 30. urodziny. To właśnie tutaj, na stacji Wilanowska 7 kwietnia 1995 roku rozpoczął swą działalność jedyny w Polsce system kolei podziemnej, czyli warszawskie metro. W uroczystym otwarciu uczestniczył m.in. ówczesny prezydent stolicy Marcin Święcicki. Popularność metra od samego początku, od pierwszego dnia była olbrzymia, pierwsze 3 dni były bezpłatne przejazdy i już wtedy były tłumy. Zaszczyt poprowadzenia pierwszego pociągu z pasażerami przypadł Zbigniewowi Miedzikowi, który w warszawskim metrze pracuje do dzisiaj. Ja byłem wcześniej maszynistą na PKP, prowadziłem ekspresy, więc dla mnie to był chleb powszedni. Zanim jednak po warszawskich podziemiach zaczęły krążyć pierwsze wagony rosyjskiej produkcji, w Wiśle musiało upłynąć wiele wody. Pierwsze wzmianki o chęci wybudowania metra w Warszawie to 1903 rok. Co prawda dokumentacja zaczęła powstawać w latach 20., ale musiało minąć tyle czasu ze względu na różne czynniki. Jednym z nich były trudności techniczne. Górnicy ze Śląska wiercący w '84 roku pierwszy tunel metra mieli trudne i odpowiedzialne zadanie. Czego się boicie najbardziej? Zdecydowanie tych ruchomych, nawodnionych piasków, czyli tzw. kurzawki, która najbardziej daje się we znaki. Te trudności ostatecznie przezwyciężono i otwarto liczący 11 km odcinek od stacji Kabaty do Politechniki na Śródmieściu. Budowę pierwszej linii metra zakończono w 2008 roku, oddając stację krańcową Młociny. 7 lat później pociągi ruszyły drugą linią, która wciąż jest w budowie, jej zakończenie planowane jest w przyszłym roku. Metro to nie tylko środek transportu, to idea, która łączy miasto w jeden organizm, to wyraz nowoczesnego życia wszystkich naszych mieszkańców. W innych krajach aż tak zaawansowanych sprzętów nie ma, bo po prostu metro jest starsze, a u nas wszystko jest nowe. Dlatego właściwie metro warszawskie, jeśli chodzi o nowoczesność, wyprzedza konkurencję. Warszawskiemu jubilatowi można życzyć kolejnych nowych, otwartych stacji oraz linii. Fryderyki w TVP hitem weekendu. Galę Muzyki Rozrywkowej na antenach TVP i w Internecie oglądało prawie milion widzów. W czołówce najpopularniejszych programów weekendu w TVP byliśmy też my. "19.30" w niedzielę 6 kwietnia łącznie w TVP1, TVP Info i TVP Polonia oglądało ponad 1,8 mln widzów. Najchętniej oglądanym programem publicystycznym weekendu było emitowane po "19.30" "Pytanie dnia", które w TVP1 i TVP Info łącznie obejrzało 1,4 mln widzów. Bardzo dziękujemy za zaufanie państwa i wybór publicznego nadawcy. Na koniec mam dla państwa zaproszenie na Pytanie Dnia. Dziś gościem Aleksandry Pawlickiej będzie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Do zobaczenia.