Mnożą się pytania, jak Karol Nawrocki przejął mieszkanie od samotnego seniora. Ruszyło konklawe. Watykan wybiera nowego papieża. Stopy procentowe w dół. Jest wyczekiwana decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Monika Sawka. Dobry wieczór. Małe mieszkanie - duży problem. I lawina pytań. Jak to możliwe, że małżeństwo Nawrockich z jednej strony sprzedawało kawalerkę w imieniu seniora z Gdańska, a z drugiej w swoim imieniu ją kupowało? W jaki sposób za nią zapłacili? Ta operacja budzi sporo wątpliwości, których nie rozwiewa sam kandydat PiS. Sprawę chce zamknąć przekazaniem mieszkania na cele charytatywne, by służyło m.in. osobom starszym. Pytanie czy to wystarczy? Pani kłamie. Niezależnie od tego, ile razy Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki powtórzą słowo "kłamstwo". fakty wyglądają tak. Pan Jerzy, starszy, schorowany mężczyzna, którym, jak pisała rzeczniczka kandydata, miał się opiekować Karol Nawrocki, jest w domu pomocy społecznej. A mieszkanie, w którym mieszkał, przejął Karol Nawrocki. Kandydat PiS-u w wyborach prezydenckich co najmniej od kwietnia zeszłego roku nie ma kontaktu ze starszym mężczyzna. Nawrocki nie wiedział nawet, że pan Jerzy przebywa w domu pomocy społecznej. Oszukaniec Karol Nawrocki od seniora Jerzego przejmuje mieszkanie, robi głupie miny, uśmiecha się i jest z tego dumny. Najprościej można tak powiedzieć. Metoda "na Karola" zadziała. W podobnym tonie w TVN24 wypowiada się syn pana Jerzego, który od wielu lat nie miał z nim kontaktu. Widziałem wywiad z panem Nawrockim. To teraz po kolei. W 2011 roku Jerzy Ż. wykupuje mieszkanie komunalne za 12 tys. zł. To już oczywiście regulował pan Jerzy. Pojawiła się opcja zakupu czy wykupu tego mieszkania, na które pan Jerzy potrzebował środków finansowe. Ja mu te środki finansowe przekazałem. To nieprawda. Dziennikarze Onetu i Wyborczej dotarli do zlecenia przelewu opłaty za mieszkanie. To Karol Nawrocki, osobiście, wpłacając gotówkę w oddziale banku, polecił przelanie jej na konto magistratu. Od tego momentu Nawroccy przyspieszają. Trzy miesiące po wykupieniu mieszkania zawierają z Jerzym Ż. potwierdzoną notarialnie umowę przedwstępną. Do przejęcia kawalerki w Gdańsku Nawrockim nie było potrzebny jej właściciel, pan Jerzy, bo umowę zawierali sami ze sobą. Czyli mówiąc wprost kawalerkę pana Jerzego Nawroccy sprzedali sami sobie, bo wcześniej dostali pełnomocnictwo. Nawrocki jest skończony. To, co zrobił z panem Jerzym, i, to co się wydarzyło wokół mieszkania, dyskwalifikuje go w kategoriach etyczno-moralnych Nawrockiego w obronie Nawrockiego oprócz prezesa staje jego sztab. ale tłumaczenia sztabu znacząco różnią się od tłumaczeń samego Nawrockiego. To Przemysław Czarnek, który odczytuje fragment umowy przedwstępnej. Nawroccy oświadczają, że zapłacili oni na rzecz Jerzego Ż. całą cenę sprzedaży w kwocie 120 tys. zł. Przekazanie całej kwoty 120 tys. zł wówczas panu Jerzemu byłoby zagrożeniem dla jego życia i zdrowia. To w takim razie w akcie notarialnym poświadczył nieprawdę. Za to grozi odpowiedzialność karna do 3 lat pozbawienia wolności Przemysław Czarnek dziś podtrzymuje to, co mówił wczoraj. Prawdę podpisał notariusz w akcie notarialnym w 2012 roku, gdzie pan Jerzy poświadczył, że otrzymał zapłatę. ale to, co jest zapisane w akcie notarialnym, stoi w jawnej sprzeczności z tym, co mówił Karol Nawrocki. Komu pan bardziej ufa? Nawrockiemu czy Czarnkowi w tej sytuacji? Ja w tej sytuacji ufam jednemu i drugiemu politykowi. Oni wykluczające się wersje przedstawiają. To nie są wykluczające dwie wersje. To są detale. Te detale to 120 tys. zł. I w tym wszystkim tylko prezydent nie zmienia zdania i nie wycofuje swojego poparcia udzielonego Nawrockiemu. Ja już swoje zdanie wyrażałem w tej kwestii jasno i wyraźnie. Karol Nawrocki miał dziś okazję, by odpowiedź na wszystkie pytania dziennikarzy, ale kandydat PiS-u z tej opcji nie skorzystał. Poinformował jedynie, że mieszkanie oddaje. Podjąłem decyzję wspólnie ze swoją żoną Martą, aby to mieszkanie przekazać na cele charytatywne. Ten "gest" nie zamyka sprawy - słyszymy od rządzących. Wątpliwością chociażby jest to, czy Karol Nawrocki może dysponować tym mieszkaniem. Bo jeżeli wszedł w sposób nielegalny w posiadanie tego mieszkania, to absolutnie nie powinien nim dysponować. Totalny upadek moralności Karol Nawrocki nie powiedział, jak będzie wyglądało przekazanie mieszkania, do którego, jak twierdzi, nie posiada kluczy. Kandydata PiS ostro krytykuje też Sławomir Mentzen. Według lidera Konfederacji Nawrocki, przejmując mieszkanie od seniora z Gdańska, zrobił rzecz obrzydliwą. Jego zdaniem prezes IPN i popierające go PiS przekroczyli granicę przyzwoitości. Według rządzących afera mieszkaniowa może skończyć się wyborczą porażkę kandydata PiS. Pytanie, co to może oznaczać dla kandydata Konfederacji, który w sondażach jest trzeci. Problemy jednego kandydata na prawicy chce wykorzystać drugi. Sławomir Mentzen ostro krytykuje Karola Nawrockiego i PiS za aferę mieszkaniową. W całym PiS-ie i w otoczeniu PiS-u nie byliście w stanie znaleźć jednego w miarę uczciwego człowieka, który nie ma za sobą takich wałków. Nie mogliście wystawić do tych wyborów nikogo, kto miał cokolwiek wspólnego z 8 latami rządów PiS, bo tam prawie wszyscy kradli. To koniec paktu o nieagresji. Mentzen przyznaje, że do tej pory był powściągliwy w atakowaniu kandydata PiS, a słów krytyki nie szczędził wobec Rafała Trzaskowskiego. A według tych sondaży to Nawrocki jest bezpośrednim rywalem kandydata Konfederacji w walce o drugą turę. W badaniu z marca przewaga kandydata popieranego przez PiS wynosiła tylko 4%. W kwietniu zaczęła się powiększać. Przemyślcie sobie, na kogo chcecie głosować. Sławomir Mentzen poczuł być może ostatnią szansę, żeby odwrócić ten trend i wejść do drugiej tury. Trudno, żeby ci ludzie, których kandydat się skompromitował, dla których była taka kampania prowadzona, wybierali kogoś innego w pierwszej i drugiej turze niż Sławomir Mentzen. Próbuje teraz odzyskać czy przejąć jego elektorat, bo Karol Nawrocki na pewno za tę sprawę mocno spadkiem poparcia zapłaci, ale jest w tym kompletnie niewiarygodny. Eksperci nie są zaskoczeni frontalnym atakiem Mentzena na Nawrockiego na finiszu kampanii. Taktyka ataku na Karola Nawrockiego w tym przypadku, kiedy powód tego ataku jest jasno określony, bulwersujący dla opinii publicznej, może przynieść Sławomirowi Mentzenowi zysk. Bo to Mentzen wydaje się naturalnym drugim wyborem dla elektoratu Nawrockiego. Stąd w szeregach PiS taka reakcja. Przez chwilę miałem wątpliwość, czy to post Sławomira Mentzena, czy Sławomira Nitrasa. A to reakcja kandydata Konfederacji na takie wpisy. Czytam, że nie jestem jednak prawicowy, bo potępiam przejmowanie mieszkań starym, schorowanym ludziom. Pytanie, czy spory na prawicy będą mieć ciąg dalszy też po wyborach prezydenckich i wpłyną na współpracę obu partii, o której mówi się w Sejmie od dawna. Koalicję zawiera się nie ze względu na osobiste relacje, tylko ze względu na czysty matematyczny interes. Kaczyński jest pamiętliwy. Kaczyński będzie to pamiętał. Kaczyński będzie chciał to wykorzystywać. Z tą opinią zgadza się politolog Anna Pacześniak. Pewne rzeczy się wyciąga nie tylko sprzed miesięcy, ale sprzed lat. To może utrudnić ewentualne budowanie koalicji. Co PiS delikatnie daje Konfederacji do zrozumienia. Trzeba patrzeć jak w szachach. Jak się w szachach patrzy? Nie jeden ruch do przodu tylko 5, 6, 7 ruchów do przodu. W ogóle nie mówimy teraz o koalicji, bo do wyborów 2027 jeszcze jest ponad 2 lata. PiS, oczekując jakiejś lojalności ze strony pana Mentzena, chyba oczekuje za wiele. Do wyborów prezydenckich - 1,5 tygodnia. Oczy całego świata zwrócone w stronę Watykanu. Ponad 3 godziny temu drzwi kaplicy Sykstyńskiej zostały zamknięte. To tam trwa konklawe, które wyłoni nowego papieża Kościoła rzymskokatolickiego. W Watykanie jest Joanna Dunikowska-Paź, której już teraz przekazuję głos. Dobry wieczór, Moniko. Dobry wieczór Państwu. W Watykanie rozpoczęły się najbardziej tajemnicze wybory na świecie. Konklawe łączy wielowiekowy rytuał i zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach scenariusz z niespodzianką, jaką jest wybór następcy św. Piotra. Kardynałowie zamknięci na klucz, a my jak przez dziurkę od klucza kaplicy Sykstyńskiej próbujemy tę zagadkę rozwiązać. Łączymy się z Anną Hałas i Danielem Chalińskim. Danielu, zgodnie z twoimi przewidywaniami dziś nad kaplicą pojawił się czarny dym. Jeszcze nie mamy białego ani czarnego dymu. Dzisiaj jest jedno głosowanie. Jeżeli będzie dym czarny, tzn. że jutro czekają nas aż 4 głosowania. Najszybciej wybranym papieżem, w trzecim głosowaniu, w 1939 roku został Pius XII. W piątym zaś - 2/3 głosów uzyskał papież Franciszek. Wszystko zatem w Watykanie się może wydarzyć. Sede vacante, czyli pusty tron. Stolica Apostolska wciąż pozostaje nieobsadzona. Jeżeli w ciągu 3 dni nie nastąpi wybór papieża, następuje jednodniowa przerwa poświęcona na modlitwę czy rozmowy. Tak by kardynałowie mogli się po prostu poza kaplicą Sykstyńska dogadać. Czekamy z wiernymi z całego świata na ten biały dym. I na moment, kiedy zaczną bić dzwony w bazylice św. Piotra. Extra omnes. Co oznacza: wszyscy nieuprawnieni mają opuścić kaplicę Sykstyńską. Drzwi zostały zamknięte. Rozpoczęło się konklawe. To największy show katolicki na świecie. Przemysław Haeuser-Schoeneich, dyplomata, watykanista, poprzednie konklawe obserwował z bliska. Zgodnie z tradycją i zgodnie z nazwą konklawe, z łacińskiego: pod kluczem. Papieża wybiera 133 kardynałów. Co ciekawe, jeszcze nigdy w historii nie było ich tak wielu. Elektorzy do Watykanu zjeżdżali przez kilka ostatnich dni. Najczęściej wybierali bramę Perugino, bo jest z dala od turystów. Stolica Apostolska na czas konklawe zamieniła się w twierdzę. Watykan jest teraz bardzo chroniony. Nie działa sieć komórkowa, a okna w budynkach zostały uszczelnione i zaciemnione. Większość kardynałów mieszka tu, w Domu Świętej Marty. Kilkunastu pozostałych elektorów w budynku obok. W watykanie nie są sami. Żeby wszystko sprawnie funkcjonowało, tam są kucharze, hydraulicy, pracownicy techniczni. I każdy składa z nich przysięgę, że żadna informacja o konklawe nie przedostanie się na zewnątrz. Rano o 10.00 w bazylice św. Piotra odprawiono mszę w intencji nowego papieża. Po południu kardynałowie z Domu Świętej Marty zostali przewiezieni do kaplicy Paulińskiej. Stamtąd przeszli do Kaplicy Sykstyńskiej. To tam pod freskami Michała Anioła od ponad 500 lat wybierają nowego papieża. Pierwszego dnia konklawe można przeprowadzić tylko jedno głosowanie. Natomiast każdego następnego dnia można przeprowadzać dwa głosowania do południa i dwa po południu. Papież wybierany jest większością 2/3 głosów. Elektorzy zapisują nazwisko wybranego kandydata na kartce, co ważne, niewyraźnym pismem, i wrzucają do urny. Następnie głosy są liczone. Kartki spalane są za każdym razem po dwóch głosowaniach. Czarny dym oznacza brak decyzji. Biały - wybór nowego papieża. Podczas konklawe kardynałowie będą mieli do dyspozycji czarne i białe naboje pirotechniczne. Po głosowaniu karty do głosowania trafią do starego pieca, a nabój dymny - do nowego. Firma Massimiliana dostarczyła naboje na dwa poprzednie konklawe. Wcześniej duchowni wkładali do pieca mokrą słomę. Ale zazwyczaj dym był wtedy szary. Kiedy kardynałowie już zdecydują i cały świat zobaczy biały dym, wybrany na papieża uda się do "pokoju łez" w kaplicy Sykstyńskiej. Nazwa przypadkowa nie jest. Każdy papież nowo wybrany, który po raz ostatni zdejmuje z siebie purpurowe szaty kardynalskie i zakłada te białe szaty... Każdy z nich uronił łzę. Tam na przyszłego papieża czekają już 3 białe sutanny w 3 różnych rozmiarach. Następnie z balkonu bazyliki św. Piotra padnie... Habemus papam. I świat pozna nowego przywódcę Kościoła katolickiego. Najdłużej kardynałowie nie mogli się zdecydować w XIII wieku. We włoskim mieście Viterbo głosowanie trwało niemal 3 lata. Tłum ze złości zerwał dach budynku. Odcięto kardynałów od żywności. Ograniczano im chleb i wodę. Wierni byli zirytowani brakiem wyboru. Dlatego procedury zmieniono tak, by wybór nowego papieża przebiegał sprawniej. Na liście papabili pojawiają się kolejne nazwiska, ale historia papieskich elekcji pokazuje, że zaledwie 4% z nich kończyło się zgodnie z przewidywaniami. Pewne jest to, że głowa Kościoła stanie przed trudnymi wyzwaniami, z jakimi mierzy się wspólnota w czasie coraz głębszego kryzysu geopolitycznego. Łączymy się z Anną Hałas. Jakie czynniki decydują o wyborze i czy wynik najbardziej tajemniczego głosowania w ogóle da się przewidzieć? Spekulacje o papabili kiedyś kard. Wyszyński nazwał horoskopami. Coś w tym jest. Wybór papieża jest niespodzianką. Choć zdarzało się trafić z przewidywaniami. Papież Benedykt XVI od początku był faworytem. Medialna giełda nazwisk ruszyła. Duchowni przypominają, że żeby pamiętać w tym wszystkim, że jest Duch Święty. O tym jaki powinien być papież, kardynałowie dyskutowali na kongregacjach generalnych. Jakie zadania stoją przed kościołem. Z tych dyskusji miał się wyłonić profil przyszłego papieża. Budowniczy mostów pasterz i przewodnik. 133 kardynałów z 71 krajów świata. Wśród nich jest przyszły papież. Ostatnie konklawe trwały średnio 2-3 dni. Spodziewajmy się, że 8, 9, 10 maja poznamy papieża. Czyli w niedzielę mszę może odprawić już nowy papież? Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. W konklawe uczestniczy 4 kardynałów z Polski: Stanisław Ryłko, Kazimierz Nycz, Konrad Krajewski i Grzegorz Ryś. Dziś kardynałowie nie rozmawiali z dziennikarzami. Wczoraj tak mówili o najważniejszym zadaniu dla papieża. Po pierwsze musi być pastorem, głosem, który mówi do wszystkich. Nie tylko do chrześcijan. Ja mieszkam w Algierii w muzułmańskim społeczeństwie. Papież to będzie najważniejszy głos Kościoła. The real challenge is... Wyzwaniem jest to, czy damy ludziom prawdziwe spotkanie z Bogiem, czy naprawdę doświadczą w swoim życiu Jezusa i dobrych nowin. Ponad 80% kardynałów biorących udział w konklawe nominował Franciszek. Ale to nie znaczy, że nowy papież będzie taki sam. Ja obstawiam, że Amerykanin albo Filipińczyk. Ja jestem za Włochem. A ja - za Węgrem. Wśród papabili, czyli najpoważniejszych kandydatów, wymieniani są włoscy kardynałowie: Pietro Parolin, Matteo Zuppi, Pierbattista Pizzaballa, ale też Luis Tagle z Filipin, Anders Arborelius ze Szwecji, Peter Erdo z Węgier, Jean-Marc Aveline z Francji, czy Mario Grech z Malty Co mówią nam statystyki? Jak często papabili zostawali papieżami? W wymiarze historycznym to zaledwie 4%. 4% przewidywań się sprawdziło. Więc mamy do czynienia z wyborami, z konklawe, które kończyły się niespodzianką. Po II wojnie światowej tylko dwa razy papabile został papieżem. W 1963 roku kardynał Montini jako Paweł VI oraz w 2005 kardynał Ratzinger jako Benedykt XVI Mam nadzieję, że będzie skromny, życzliwy i przyjacielski wobec ludzi. Nie polityczny przywódca, ale religijny pastor serc. Nieważne, czy będzie z Afryki, Azji, Europy czy Ameryki. Liczy się, jakie ma serce. Czy działa na rzecz dzieci, matek i zakończenia wojen. Za Franciszka przybyło 10 kardynałów z Azji. Z Europy pochodzi w sumie około 40% kardynałów, z czego prawie połowa to Włosi. Z pozostałych krajów świata - 60%. Tam jest Kościół żywy, tętniący życiem. Są nawrócenia - Azja, Afryka, Ameryka Łacińska. Gdzie ludzie nie rozumieją, jeśli my mówimy o sekularyzacji. Ewangelizacja jest zadaniem, ale nie jedynym. Utrzymanie jedności Kościoła, a z drugiej strony poluzowanie tych reguł, które nie wydają się naruszać doktryny Kościoła, a które wzmocniłyby rolę świeckich i rolę kobiet. Słychać też o potrzebie kontynuacji otwartości Franciszka na ludzi wykluczonych z powodu biedy, migracji, ale nie tylko. Osoby w nowych związkach a po rozwodzie, osoby LGBT itd. Franciszek do nich wychodził. I to też będzie pewnie zadanie dla nowego papieża, jak przepracować mentalność w Kościele, żeby ludzie zrozumieli, że w Kościele jest miejsce dla każdego. Kolejne wyzwanie to wołanie o pokój i koniec wojen. Widać, że kwestia pokoju może stać się najważniejsza dla przyszłego papieża. Iona jest ukraińską artystką. Od pogrzebu Franciszka codziennie przychodzi na plac św. Piotra z jednym życzeniem. Franciszek przed śmiercią ofiarował swoje cierpienie w czasie choroby za pokój na świecie. Wszyscy w Ukrainie chcemy końca wojny. Wczoraj w Zaporożu zginął jej szwagier. "Nadzieja na pokój" - z tą myślą czeka na wybór nowego papieża. Kto zostanie 267. biskupem Rzymu, kiedy zapadnie decyzja i w jakim kierunku nowy papież będzie chciał prowadzić Kościół Katolicki? Jesteśmy coraz bliżej odpowiedzi na te pytania. Zostajemy w Watykanie, by dla Państwa z bliska opisywać, jak dzieje się historia. Tymczasem Warszawa i Monika Sawka. Kredytobiorcy odetchnęli z ulgą. Stopy procentowe zostaną obniżone o 50 punktów bazowych do poziomu 5,25%. Niższe stopy to niższe raty w części, której wysokość zależy od oprocentowania pożyczonych pieniędzy. Na decyzji Rady Polityki Pieniężnej skorzysta też rząd. Na tę decyzję Rady Polityki Pieniężnej kredytobiorcy czekali od dawna. Choćby Mikołaj Miros, który wziął kredyt na mieszkanie w grudniu 2020 roku. Liczył się z tym, że raty mogą wzrosnąć, ale nie przypuszczał, że aż tak. Najpierw był jeden taki wyraźny skok stóp procentowych i później drugi. Te dwa skoki spowodowały, że nam rata kredytu w stosunku do tego, jaką podpisywaliśmy umowę, wzrosła dwukrotnie. Obniżka stóp procentowych o 50 punktów bazowych do poziomu 5,25% oznacza spadek rat. Przy kredycie pół miliona złotych zaciągniętym na 30 lat to różnica prawie 200 zł miesięcznie. Niższą stopą cieszą się ci, którzy mają kredyty, nie cieszą się ci, co mają oszczędności. Jeśli ktoś ma oszczędności, radziłbym czym prędzej szukać lokat. Pierwsze sygnały o możliwości obniżki stóp procentowych pojawiły się miesiąc temu. Zbliżającą się obniżkę zasugerował prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Można by powiedzieć żartobliwie, że przychodzę jako gołąb na czele innych gołębi. Z samej Rady Polityki Pieniężnej też napływały sygnały, że utrzymywanie wysokich stóp może szkodzić gospodarce. Sam fakt obniżenia i zapowiedź świadczą o tym, że w Narodowym Banku Polskim panuje przekonanie, że stan gospodarki nie jest zły. Dlatego że inflacja spada, dane inne makroekonomiczna są pozytywne. Ale tak już jest od kilku miesięcy. I decyzję, jak sugerowali eksperci, można było podjąć wcześniej. Rada Polityki Pieniężnej po raz ostatni obniżyła stopy procentowe 1,5 roku temu, tuż przed wyborami parlamentarnymi. Pomimo że od tego czasu inflacja spadała, a później była na poziomie 4-5%. Stopy do dziś ani drgnęły. Rada Polityki Pieniężnej pod dowództwem prezesa Glapińskiego ma to do siebie, że spóźnia się zawsze. I to jest generalnie wpisane w jej działalność. A działać trzeba, bo gdy chodzi o oprocentowanie kredytów hipotecznych, jesteśmy europejskim liderem. I nie jest to podwód do dumy. Na tle innych krajów wypadamy źle. Prawie o połowę niższe oprocentowanie mają nasi sąsiedzi ze Słowacji, a od Francji czy Bułgarii dzieli nas przepaść. Rynek oczekiwał i oczekuje dalszych obniżek stóp procentowych. Ta obniżka będzie miała pozytywny efekt na zdolność kredytową, a w związku z tym na dostępność kredytu mieszkaniowego, który stanie się z perspektywy kredytobiorcy, który będzie zaciągał ten kredyt, tańszym. Dzisiejsza decyzja RPP jest dopiero początkiem. Ekonomiści spodziewają się w tym roku co najmniej jeszcze jednej obniżki stóp. Nowy kanclerz Niemiec z pierwszymi wizytami zagranicznymi. Wybór Paryża i Warszawy nie jest przypadkowy. Friedrich Merz chce ożywić Trójkąt Weimarski. Według nowego szefa niemieckiego rządu to potencjalny motor napędzający europejską strategię obronną. Jeszcze wczoraj nie było jednak pewne, czy liderowi CDU w ogóle uda się objąć najważniejszą funkcję w kraju. Obiecywał, że ciszę pomiędzy Berlinem a Warszawą skończy już pierwszego dnia. Do Polski przyjechał niecałą dobę po przejęciu sterów w niemieckim rządzie. Nadanie nowej dynamiki polsko-niemieckim stosunkom nie będzie jednak łatwym zadaniem. Ja naprawdę dzisiaj ogłaszam nowe otwarcie. Nadanie nowej dynamiki polsko-niemieckim stosunkom nie będzie jednak łatwym zadaniem. Bo lista wyzwań jest długa. To m.in. polityka historyczna czy zaostrzenie prawa imigracyjnego. Friedrich Merz wie, że jeśli w tej kwestii powinie mu się noga, Jesteśmy za tym, żeby skutkować stosować prawo europejskie mądrze. Ale Polska nie może płacić największą ofiary tej części świata z tego tytułu, że Europa jako całość nie potrafiła zadbać o swoje granice wcześniej. Friedrich Merz wie, że jeśli w tej kwestii powinie mu się noga, najsilniejszą partią w kraju stanie się skrajnie prawicowa AfD. Przed Warszawą Merz odwiedził Paryż. To także miało być nowe otwarcie we wzajemnych relacjach po 3 trudnych latach. I było, co oddaje to powitanie polityków. Kontrastujące z marcową wizytą byłego już kanclerza Olafa Scholza. I jeszcze to zdjęcie z wymownym wpisem. Z nowym dobrym przyjacielem. Uzgodniliśmy francusko-niemiecki restart dla Europy. Ożywimy francusko-niemiecką przyjaźń nową energią i pogłębimy naszą współpracę na wszystkich poziomach. Chodzi o politykę energetyczną, ale przede wszystkim obronną. Bo politycy zgodnie mówili o rosyjskim zagrożeniu. Przyspieszymy nasze francusko-niemieckie programy zbrojeniowe, rozwijając nowe zdolności. Poza czołgami, samolotami bojowymi i pociskami dalekiego zasięgu utworzymy francusko-niemiecką radę obrony i bezpieczeństwa, która będzie się regularnie spotykać, aby udzielać odpowiedzi na nasze wspólne wyzwania strategiczne. Pierwsze spotkanie francusko-niemieckiej rady obrony już tego lata. Pałac Elizejski chciałby, by nowy silny francusko-niemiecki duet nadawał ton całej Europie. Europie, która się zbroi, przyspiesza i staje bardziej konkurencyjna. Merz chciałby uchodzić za silnego lidera na trudne czasy. Ale na międzynarodową arenę wszedł osłabiony przegraną w swoim pierwszym głosowaniu w Bundestagu na kanclerza. A teraz pytanie o widmo kolejnej wielkiej wojny. Wracamy jeszcze raz do Watykanu. Czy znamy wyniki konklawe? Wciąż nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Nie chcemy spekulować. Muszę przyznać, że im więcej czasu mija, tym więcej jest w nas znaków zapytania i ciekawości. Dymu spodziewaliśmy się około godziny dziewiętnastej. Jeszcze wyniku nie znamy. Możemy powiedzieć o tym, co jest pewne. Gdyby pojawił się biały dym, wybór papieża potwierdzi dźwięk dzwonów. A gdyby to był dym czarny, oznacza to, że procedura przenosi się na kolejny dzień. Jutro czekałyby nas 4 głosowania. 2 w porannej turze i 2 po południu. Jak będzie, tego nie wiemy. Pozostajemy na stanowisku. Są tu również inni dziennikarze. Jest mnóstwo redakcji z całego świata, które czekają na najważniejszą informację. Czekamy też my. Wieczorem TVP Info wydanie specjalne. Tam komentarze do decyzji niezależnie od tego jaka ona będzie. Bardzo dziękuję za wspólnie spędzony wieczór. do zobaczenia juto o 19:30. Już teraz Pytanie dnia.