Pierwsze zatrzymania. Efekty wprowadzenia kontroli na granicach. Marsza¾ek si- t¾umaczy. Szymon Hołownia i jego nocne rozmowy. Ostrzeżenie: pojawią się gwałtowne zjawiska pogodowe. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Zapraszam na "19.30". Ruszyły punktualnie o północy i będą obowiązywały przez co najmniej 30 dni. Na granicach z Niemcami i Litwą wróciły tymczasowe kontrole. Są prowadzone w 52 miejscach na granicy polsko-niemieckiej i 13 na granicy polsko-litewskiej. Kontrole mają zapobiegać nielegalnej migracji, wprowadzają zmiany w organizacji ruchu, a dla podróżujących oznaczają dodatkowy czas i konieczność przygotowania dokumentów. Bilans pierwszych godzin po przywróceniu kontroli ma dla Państwa Daniel Chaliński. Takich posterunków na granicy nie widzieliśmy od czasu pandemii. O północy rozpoczęły się tymczasowe kontrole. Rozpoczynamy taką intensywną fazę walki z nielegalną imigracją. Z obydwu stron Polski. Kontrole odbywają się nie tylko na tych - głównych przejściach drogowych i kolejowych. Ale także na drogach lokalnych, leśnych czy nawet na granicznych ścieżkach rowerowych. Służby są w pewnym systemie gotowości, wszystko działa sprawnie. Kontrole przebiegają płynnie. Nie mamy tutaj żadnych sygnałów o jakichś nadużyciach. Nie odnotowaliśmy żadnych niepokojących sygnałów. Kierowcy - podzieleni. Bardzo dobrze, że są kontrole, przynajmniej wiemy, kto wjeżdża do Polski. Niepotrzebnie. Powinna być otwarta granica normalnie. Co ważne, na granicach nie ma szlabanów ani zasieków. Kontrole odbywają się wyrywkowo. To jest pięć minut dosłownie. Sprawdzane są głównie busy i samochody przewożące więcej osób. Nie da się powiedzieć, że to jest kompletnie bezkosztowne działanie, w sensie skutków dla ludzi, ale wszystko robimy, żeby żadnych kłopotów nie było. Dotyczy to także mieszkańców miejscowości przygranicznych, przedsiębiorców czy polskich rolników. Po prostu te osoby nie będą poddawane kontroli, tak aby w ogóle nie odczuły problemu związanego z wprowadzeniem czasowej selektywnej kontroli. Na polsko-niemieckiej i polsko-litewskiej granicy kontroluje nie tylko Straż Graniczna. Pogranicznikom pomaga Policja, Żandarmeria Wojskowa, Krajowa Administracja Skarbowa czy Wojska Obrony Terytorialnej. Gdybyśmy działali pod presją, to nie byłoby tak skutecznego przygotowania tego projektu. 5 tys. żołnierzy desygnowanych, wydzielonych do operacji Bezpieczny Zachód i rozszerzonej operacji Bezpieczne Podlasie. Do pierwszego zatrzymania doszło jeszcze przed północą. W Trompolu, na granicy polsko-litewskiej, na szutrowej drodze służby zatrzymały podejrzany samochód. Okazało się, że kierowca to kurier z Estonii, który próbował wwieźć na terytorium Polski nielegalnych migrantów z Afganistanu. Ci są już znani polskim pogranicznikom. Dwa razy odbili się od naszej zapory na granicy polsko-białoruskiej. Zostali zarejestrowani przez naszą Straż Graniczną i nie wpuszczono ich na polskie terytorium. Kierowca został zatrzymany. Co do jego losu, to decyzja zostanie podjęta przez prokuraturę, natomiast cztery osoby, obywatele Afganistanu, zostaną przekazani w ramach readmisji stronie litewskiej. Szef MSWiA zaapelował do tych nielegalnie samozwańczych obrońców granic. I do ich szefa - Roberta Bąkiewicza. Tusk ugiął się pod Ruchem Obrony Granic. Dziś przejmują sprawy w swoje ręce służby państwowe: Straż Graniczna i Policja. Zachęcam wszystkich tych, którym bliska jest obrona granic do tego, aby wstępowali do Straży Granicznej czy Policji. Po drugiej stronie granicy, Niemcy prowadzą podobną, wyrywkową kontrolę. Wprowadzili ją niecałe dwa lata temu. To miały być kontrole tymczasowe i niestety one trwają już za długo. I musieliśmy na to wreszcie zareagować. Wyrywkowe kontrole na graniach potrwają do 5 sierpnia. Najprawdopodobniej rząd przedłuży obowiązujące od dziś przepisy. Tymczasowe kontrole na zachodniej granicy są także odpowiedzią na zaostrzenie procedur przez stronę niemiecką i przywrócone jesienią 2023 roku kontrole. W efekcie rośnie liczba migrantów zawracanych do Polski. Jak zmienia się perspektywa z drugiej strony granicy po wprowadzonych dziś zmianach? Ruch na tym przejściu granicznym jest płynny, choć czasem dochodzi do niewielkiego spowolnienia. Dla Niemców to nic nowego, bo oswoili się już z widokiem punktów kontrolnych na granicach - od października 2023 roku przecież sami kontrolują, co jakiś czas ogłaszając przedłużenie kontroli. A od maja, odkąd mają nowy rząd i kanclerzem jest Friedrich Merz, te kontrole zaostrzyli. Główna zmiana polega na tym, że teraz również osoby ubiegające się o azyl mogą być zawracane na przejściach granicznych. Na polsko-niemieckiej granicy według niemieckiego MSW odnotowano 1300 zawróceń, co dziesiąta z tych osób chciała w Niemczech azylu. Ale wielka polityka to jedno, a nastroje w przygranicznych miejscowościach - to drugie. Tu, we Frankfurcie nad Odrą, przeważają przede wszystkim rozgoryczenie i smutek. A napisy, jak ten na tej tablicy "miasto bez granic" - wielu skłaniają do refleksji i wspomnień. Pamiętam ten piękny moment, kiedy można było przejść, poznać ludzi po drugiej stronie. Teraz wracają obawy, że to, co osiągnęliśmy, zostanie częściowo utracone. Rozumiem polskich sąsiadów, że podjęli taką decyzję, bo od półtora roku my kontrolujemy. Wielokrotnie słyszeliśmy od polskiej strony, że się z tym nie zgadza i że jej się to nie podoba. Polskie kontrole pokazują, że niewystarczająco ze sobą rozmawialiśmy, by tego kroku uniknąć. Dla przyszłości tych dwóch miast, życzyłabym sobie, by te kontrole niebawem się skończyły, i by pieniądze, które na nie idą zostały przeznaczone na wspólne projekty. Tego życzą sobie też osoby pracujące w handlu, wszyscy, którzy codziennie przekraczają polsko-niemiecką granicę i w pierwszej kolejności odczuwają skutki obustronnych już dziś kontroli. Oglądają państwo "19.30" w poniedziałek. Co jeszcze przed nami? Obywatele powiedzieli "dość". Deregulacja - realne zmiany. Zmieniamy całą filozofię i ustrój gospodarczo-społeczny w Polsce. Zakaz sprzedaży e-papierosów nieletnim. Mają na celu zahamowanie ewentualnych uzależnień u młodzieży. Stosowanie e-papierosów było furtką do uzależnienia w przyszłości. Gwiazda wśród dań. Jarosław Kaczyński mówi, że w mieszkaniu europosła PiS- u Adama Bielana rozmawiał z Szymonem Hołownią o ratowaniu Polski. Marszałek Sejmu doprecyzowuje - były pytania o zaprzysiężenie Karola Nawrockiego, rząd techniczny i bezpieczeństwo. O spotkaniu polityków wiadomo coraz więcej. Szymon Hołownia mówi, że wybór miejsca był błędem, ale dodaje że o sprawach ważnych dla Polski będzie rozmawiał z każdym. To pierwsza taka rozmowa Szymona Hołowni z dziennikarzami po nocnym spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim. Co Szymon Hołownia chciał ugrać? Nie mam pojęcia. Ta decyzja będzie na pewno bardzo kłopotliwa dla samego marszałka sejmu. Szymon Hołownia dziś bił się w piersi tylko z jednego powodu. Miejsce spotkania, które zaakceptowałem było błędem. To mieszkanie tego polityka PiS. Nawet jak chciał pogadać z Kaczyńskim mógł go zaprosić tutaj. Postawić mu zupę, kanapkę, co chce, ale mógł to zrobić w sejmie, żeby wszyscy to widzieli. Spotkanie w mieszkaniu Adama Bielana trwało dwie godziny i zakończyło się pół godziny przed północą. Dla wielu polityków, którzy ciężko pracują, to jest środek dnia prawie - przekonują teraz politycy Polski 2050. Bo ich liderowi na portalu "X" przypominane są te słowa. Dość jakichś nocnych telefonów i schadzek prezydenta z panem prezesem. To nagranie z czasów, gdy wchodził do polityki. Teraz mówi tak: Jeżeli słyszę teraz jakieś opowieści o tym, że tutaj dokonuje się zdrada. Oto Judasz pod osłoną nocy idzie zdradzić pana. To wszystko są brednie. Szymon Hołownia dziś zapewniał, że nie zamierza opuszczać Koalicji Rządzącej. Że zgodnie z umową koalicyjną w listopadzie zwolni fotel marszałka sejmu i że nie chce zastąpić Donalda Tuska. Fakty są oczywiste i jasne. Zagłosowaliśmy 3 tygodnie temu za wotum zaufania dla Donalda Tuska. Ale faktem jest też to spotkanie. W którym poza marszałkiem sejmu uczestniczyło tych trzech polityków ze wspólną partyjną przeszłością. To zdjęcia sprzed 20 lat, kiedy świętowali pierwsze zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych. Jeżeli ktoś się spotyka w nocy z Kaczyńskim, Kamińskim i Bielanem, to rozmowa dotyczy twardej polityki. Problem w tym, że każdy z uczestników mówi o innym powodzie spotkania. Trzeba Polskę, to słowo jest całkowicie uzasadnione, ratować. No to o tym żeśmy rozmawiali. To wersja prezesa PiS. Adam Bielan dziś przekonywał, że dyskusja toczyła się wokół wydarzeń sprzed 300 lat. W dużej mierze rozmawialiśmy o historii, to był taki klub książkowy. Nie no, panie pośle, proszę nie żartować. Nie, nie żartuję. Według Szymona Hołowni chodziło raczej o przyszłość i tę decyzję. Dziś popiszę już przygotowany dokument o postanowieniu zwołania zgromadzenia narodowego. Wśród poruszanych tematów wymienił też współpracę z nowym prezydentem, sytuację Ukrainy. I to rozwiązaniem jest rząd techniczny, o czym prezes PiS mówił miesiąc temu. Mówię wyraźnie: nie jesteśmy zainteresowani. To jednak nie kończy sprawy. Dzisiaj myślę, że wyzwaniem dla pana marszałka jest to, żeby uspokoić wewnętrzne nastroje w jego partii. Wczoraj zawieszony w prawach członka klubu został Tomasz Zimoch, który wcześniej skrytykował Szymona Hołownię za nocne spotkanie z prezesem PiS. To kropla, która przelała dzban, w klubie mamy się dobrze, rozmawiamy, pracujemy, mamy teraz trudy moment, również za sprawą całego hejtu, który się wylewa od tygodni. Za który obecni dziś w Sejmie politycy Polski - winią innych koalicjantów. Takie osoby jak Roman Giertych sypią piach w szprychy koalicji. A Szymon Hołownia spotykając się w nocy z Jarosławem Kaczyńskim nie podpala tej koalicji? Koalicje podpala ten, kto próbuje do tego dopisywać jakieś niestworzone rzeczy. Liderzy koalicji 15 października do wspólnych rozmów usiądą jutro. Szymon Hołownia już dziś zapowiedział, że do rządu w ramach jego rekonstrukcji nie wejdzie. Upraszczanie przepisów ma być stałą filozofią - pierwszy etap to 125 projektów przyjętych zmian ustawowych, w tym 20 ustaw z podpisem prezydenta. Premier Donald Tusk razem z zespołem Rafała Brzoski podsumował dotychczasową deregulację. Wachlarz zmian jest szeroki - od pozwoleń na budowę po rachunki za prąd. Jest zapowiedź kontynuacji projektu, a co zmieniło się do dziś? Te pojęcia są znane każdemu, kto prowadzi salon fryzjerski. Niestety, obowiązki takiego przedsiębiorcy nie kończą się na strzyżeniu. Jest dużo papierów do drukowania, do pisania, do wysyłania. Zamiast się zająć klientkami ja poświęcam czas na wypełnianie papierów i dokumentacji. Przerośnięta biurokracja to zmora przedsiębiorców, niezależnie od branży. Dziś premier ogłosił zakończenie pierwszego etapu rewolucji, która ma to zmienić. Deregulacja to jest w krótkim czasie największa zmiana ustrojowa od czasu przystąpienia Polski do UE. Zmieniamy całą filozofię i ustrój gospodarczo-społeczny w Polsce. Jeden z filarów planu gospodarczego rządu powstaje we współpracy rządowego zespołu do spraw deregulacji i społecznej inicjatywy Sprawdzamy. Której przewodniczył przedsiębiorca Rafał Brzoska. Państwo w swojej potrzebie regulowania, trochę wymuszonej przez UE, trochę nadbudowanej przez nas samych, doszło do momentu, w którym obywatele powiedzieli "dość". Wśród tych, które weszły w życie jest m.in. Wszystko to ma być wsparciem dla naszej gospodarki, której wyniki są coraz lepsze. To marzenie o drugiej Japonii takie nierealistyczne, budzące wówczas więcej szyderstw niż wiary w polskie możliwości, dzisiaj okazało się możliwe. To nawiązanie do słynnych słów Lecha Wałęsy. Według wyliczeń ekonomistów nasza siła nabywcza już przewyższa Japończyków, a gospodarka nad Wisłą awansowała na 20. pozycję na świecie, wyprzedzając np. Szwajcarię. Wchodzimy dzisiaj do pierwszej ligi gospodarczej. Polska powinna mieć swoje miejsce przy stołach decyzyjnych, mówimy o gremiach takich jak G20 i odgrywamy coraz większą rolę pod tym względem w UE. Rząd jednak nie zamierza spoczywać na laurach i zapowiada dalsze zmiany. Eksperci ostrzegają przed zbytnim optymizmem. Wiele problemów podnoszonych w inicjatywie "Sprawdzamy" jest istotnych z punktu widzenia biznesu, ale jest bardzo trudnych do rozwiązania. Deregulacja nigdy nie jest prosta, bo trzeba przekonywać poszczególne ośrodki władzy, żeby z tej władzy zrezygnowały. Na pewno tej kwestii nie odpuszczą przedsiębiorcy, których oczekiwania są oczywiste. By było mniej biurokracji, żeby było nam lżej. Niszczą serce i płuca. Są trującym wstępem do palenia zwykłych papierosów. E-papierosy już nie dla nastolatków. W życie wszedł zakaz ich sprzedaży osobom poniżej 18. roku życia. A było komu zakazywać, bo używki próbowało prawie 80% uczniów. To czerwona karta także dla woreczków nikotynowych i szansa na zdrowe życie bez uzależnienia. Kolorowe, pachnące. O smaku gumy balonowej, cukierków czy lemoniady. Byłem na obozie, były dostępne e-papierosy w automatach i dzieci 10-letnie, nawet 9-letnie brały sobie bez żadnego limitu. Od teraz już nie dla młodych. Zaczął obowiązywać zakaz sprzedaży e-papierosów osobom nieletnim. Wchodzą w życie przepisy, które tak naprawdę zrównują papierosy elektroniczne beznikotynowe z tymi nikotynowymi. Bo ani tych z nikotyną, ani bez, a dodatkowo też tzw. snusów, młodzi nie kupią w sklepach, przez internet i w automatach. Nie można też ich reklamować, a na opakowaniu musi być informacja, że są szkodliwe dla zdrowia. Bo że są - nie ma wątpliwości. Przyczyniają się do niewydolności serca, ale przede wszystkim niszczą płuca. Nie wiemy i mamy duże wątpliwości, jakie będą skutki wdychania substancji potencjalnie bardzo niebezpiecznych w wysokiej temperaturze, przyjmowanych do dróg oddechowych. Jest wiele opisanych przypadków ostrego uszkodzenia płuc, właśnie poprzez stosowanie e-papierosów, więc my jako pulmonolodzy cieszymy się z tych kroków. Prawie 80% uczniów próbowało lub regularnie pali e-papierosy. Sięgają po nie z ciekawości albo dla smaku. Oni często tak mówią, że tam nie ma nikotyny, że to jakaś para. To nie jest para, to jest toksyczna mgła, która tak naprawdę bardzo mocno uszkadza układ oddechowy, ale właśnie uczy tego nawyku, nawyku zaciągania się. Według Światowej Organizacji Zdrowia, osoby nieletnie, sięgające po e-papierosy, nawet bez nikotyny, ponad dwukrotnie częściej sięgają później po zwykłe papierosy. Nowe przepisy opracowało Ministerstwo Zdrowia. To kolejny krok w stronę lepszej ochrony zdrowia młodych ludzi i walki z uzależniającymi nawykami. Część sprzedawców i producentów uważa, że zakaz napędzi szarą strefę. Każda kolejna ustawa zmniejsza popularność legalnych produktów, a zwiększa popularność nielegalnych produktów. E-papierosów bez nikotyny nie można też używać w miejscach publicznych. Te z nikotyną były już wcześniej objęte zakazem. Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić całkowity zakaz sprzedaży wszystkich jednorazowych e-papierosów. Wczoraj mówiliśmy, że w czerwcu wyprodukowaliśmy więcej energii elektrycznej z odnawialnych źródeł niż z węgla. Dziś Orlen poinformował o postawieniu na morzu Bałtyckim 120-metrowej turbiny wiatrowej, która daje początek nowej gałęzi gospodarki - morskiej energetyce wiatrowej. To pierwszy z 76 wiatraków, który stanął na polskiej części Bałtyku w ramach projektu Baltic Power. Wysokość wież przekracza 120 metrów, a zamontowane na nich gondole są wielkości trzypoziomowego domu. W trakcie obrotu powierzchnia łopat jest równa sześciu boiskom piłkarskim. Minuta pracy turbiny pozwoli wyprodukować energię wystarczającą do zasilenia autobusu elektrycznego na dystansie 100 km. Baltic Power będzie pierwszą farmą wiatrową dostarczającą do Polski prąd z morza, która będzie w stanie pokryć 3% krajowego zapotrzebowania na energię. Uruchomienie całej farmy planowane jest na przyszły rok. Tysiące mieszkańców małopolskiej Bestwiny bez wody pitnej. W starym wodociągu kolejny raz wykryto bakterie coli, na nowy gmina nie ma środków, a w upalne dni brak wody dokucza podwójnie. W gminie obraduje sztab kryzysowy, a zaniepokojeni mieszkańcy pytają, jaki jest plan na powracający regularnie problem. Boimy się o swoje zdrowie, o zdrowie swoich rodzin. Bo w kranie zamiast wody bakterie. A zamiast normalnego życia - baniaki i cysterny. Codziennie mamy wannę żółto-brązowej wody. Delikatnie mówiąc - nieładnie pachnącej. No nie da się dzieciom gotować, pić kawę, herbatę. To jest nierealne. Tak samo jak nierealna jest rzeczywistość mieszkańców Bestwiny. W gminie od czterech dni woda nie nadaje się do picia. Jest nie tylko brudna, ale i skażona. W sieci wodociągowej wykryto pałeczki e. coli. Mogą wywoływać zatrucia pokarmowe natomiast ich obecność w wodzie świadczy o tym, że woda nie została należycie uzdatniona i może zawierać także inne bakterie chorobotwórcze. Dla ponad 12 tys. mieszkańców najprostsze czynności oznaczają uciążliwość. Woda nie nadaje się nie tylko do picia, mycia, ale i gotowania, więc ceną za każdy posiłek - wyprawa do cysterny. Biorę 20 litrów. Chcemy zadbać o siebie, aby żyć. Dlatego w gminie w 17 punktach ustawiono beczkowozy. Tu pomagają strażacy. Osobom starszym i chorym woda dostarczana jest do domów. Ochotnicy pracują od rana do wieczora. Strażak chyba nigdy nie jest zmęczony. Nasza praca polega na tym, żeby pomagać potrzebującym. Istnieje ryzyko zatruć. Uruchomiono infolinię. Jeżeli chodzi o objawy, to głównie dotyczyły problemów gastrycznych. Mieszkańcy są oburzeni, bo to już czwarty raz w tym roku, kiedy w gminie jest problem z wodą. Władze tłumaczą - sieć wodociągowa jest przestarzała. Dziś ogłoszono przetarg na wymianę głównej nitki. Koszt około 20 mln zł. Gminy na to nie stać. Cały czas też czekamy na to, aby pojawiły się nowe możliwości finansowe i pozyskanie zewnętrznych środków. Z kolei na zwrot pieniędzy czekają mieszkańcy. Powstał zbiorowy protest. Pismo podpisało ponad 500 osób. Chcemy, aby nam zwrócili pieniądze za zapłacone przez nas rachunki, bo tego nie można nazwać wodą. To jest tragiczne, co się dzieje. Ta woda albo żur, normalnie żur. To jakby na żwirowni. To jest jeden pieron, jak ja mogę się za darmo kąpać na żwirowni. Na razie i nie wiadomo, jak długo. Wodę należy i trzeba brać stąd. Katastrofalne skutki zmian klimatu. Na różne sposoby dają o sobie znać, dosłownie gotując wodę w basenie Morza Śródziemnego, pustosząc pożarami Grecję i Turcję, zalewając Teksas. Rośnie liczba ofiar po powodzi błyskawicznej, która nawiedziła amerykański stan, a do sieci trafiają kolejne przerażające nagrania pokazujące skalę żywiołu. To nagranie pokazuje, jak gwałtownie podniósł się poziom rzeki Guadalupe. Było zupełnie ciemno, słyszałam ludzi wzywających pomocy, także dzieci. Żywioł niszczył domy, pustoszył ośrodki wypoczynkowe. Wciąż trwają poszukiwania uczestniczek obozu Camp Mystic. Pomagamy rodzicom dwójki zaginionych dzieci. Takich wolontariuszy jak Lousi w zniszczonym kataklizmem hrabstwie Kerr są setki. Przeszukują zarośla wzdłuż rzeki w nadziei na uratowanie zaginionych dzieci, odnajdują jednak ciała. Dwie młode dziewczyny w pobliżu sklepu w Hunt, a później znaleźliśmy małą dziewczynkę pod gruzami. To jedna z najtragiczniejszych klęsk żywiołowych w historii Teksasu. Zginęło ponad 80 osób, w tym prawie 30 dzieci. Na miejsce poleci prezydent Donald Trump. To katastrofa, która zdarza się raz na sto lat. O katastrofalnych, ale upałach, mówią meteorolodzy w Europie. Basen Morza Śródziemnego wprost się gotuje. W zachodniej części akwenu temperatura wody przekracza 28 stopni Celsjusza. W Grecji upał i zagrożenie pożarami, te które kilkanaście dni szalały w Turcji, dopiero co udało się opanować. Zniszczenia są ogromne, setki ludzi nie mają dachu nad głową. W ostatnich dniach wysokie temperatury i susza doskwierały mieszkańcom: Serbii, Węgier, Rumunii i Bułgarii. Poziom Dunaju jest tak niski, że uniemożliwia żeglugę. Oznacza to ogromne straty dla właścicieli statków i ładunków. Ale pogoda zaczyna zmieniać swoje oblicze, co już widać w Polsce. To nawałnica, która przeszła nad Stalową Wolą. Odpoczniemy od upałów, ale pojawią się też inne niebezpieczne sytuacje, nad Polską rozbuduje się niż. RCB wysłało alerty pogodowe do mieszkańców województw: małopolskiego, podkarpackiego i lubelskiego. Jutro pogoda nie uspokoi się. Ostrzeżenia pierwszego, drugiego, a nawet trzeciego stopnia wydano dla znacznej części kraju. Burze z opadami deszczu, opadami gradu, niewykluczone trąby powietrzne. Istnieje zagrożenie przekroczenia stanów alarmowych i wystąpienia lokalnych podtopień. Zbiorniki retencyjne mają aktualnie większą pojemność niż jest przewidziana w dokumentacji. Zmianę pogody wywoła niż genueński, ten sam, który doprowadził do powodzi we wrześniu zeszłego roku. Eksperci uspokajają. Wysokość opadów prognozowanych na wrzesień to było 400, 500 milimetrów, w chwili obecnej mamy prognozę na południu Polski, to jest 180 milimetrów. Niebezpieczna pogoda utrzyma się do piątku. Było o nich głośno jeszcze przed kosmiczną wyprawą, wreszcie znalazły główne miejsce w menu. Polskie pierogi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej miały swoje 5 minut - nasz astronauta poczęstował nimi także dowódczynię misji. W trakcie tak ważnej misji nic nie dzieje się przypadkiem i degustacja jest zarazem eksperymentem. A w napiętym grafiku Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego dziś znalazł się także czas na kolejne łączenie z Ziemią. Na 100%, a nawet więcej - tak przebiega polska misja w kosmosie. Jesteśmy dokładnie na czas w tym momencie misji, nawet jeden eksperyment dodatkowo jest wykonywany, dlatego że tego czasu jest trochę. Po 10 dniach Sławosz stację kosmiczną zna jak własną kieszeń. Ta ma rozmiar boiska i leci z prędkością 28 tys. km/h. Fotografowanie w takich warunkach okazuje się nie lada wyzwaniem. Pod nami Ziemia jest bardzo ciemna, a akurat jak przelatuje za każdym razem nad Polską, to Polska jeszcze jest w cieniu, nie jest oświetlona, a my jesteśmy już w słońcu, w związku z tym nie za bardzo mogę zrobić zdjęcia, ale mam nadzieję, że jeszcze się uda przed końcem misji. Misja Ignis ukończona jest już w ponad 80%. To w sumie 13 - bezcennych dla rozwoju polskiego sektora kosmicznego i nauki - eksperymentów. Dotyczą zarówno wpływu przebywania w kosmosie na organizm człowieka, biotechnologii, sztucznej inteligencji czy testowania nowych materiałów. Wśród nich badanie metody EEG Neurofeedback, w której przez analizę fal mózgowych astronauci uczą się kontrolować swój stan psychiczny, na przykład stres. Chcemy stworzyć taką tarczę ochronną, że jak Sławosz czy inna osoba będzie temu stresowi poddana, będzie mogła tę tarczę wykorzystać, to znaczy ten stres nie będzie aż tak mocno oddziaływał. W grafiku Sławosz ma też spotkania edukacyjne z młodzieżą - jutro ostatnie łączenie, tym razem z Warszawą i Centrum Nauki Kopernik. Warto być, bo atmosfera będzie kosmiczna. Od godziny 11.00 do 13.00 będzie ta łączność ze Sławoszem, która będzie też streamowana, będą goście, będą eksperymenty, będą pytania właśnie od dzieci, a także wypowiedzi ekspertów na bardzo fajne różne tematy. Polak w kosmosie nie zapomina o promowaniu Polski, w tym - wiadomo - polskiej kuchni. Enjoy your meal - in polish is: smacznego. Pierogi tam - choć smakują inaczej - robią prawdziwą furorę. Ze smakiem podczas jednego z wywiadów zajadała je nie tylko Peggy Whitson, ale i prowadząca program. Są bardzo dobre. Bardzo mi smakują. W ciągu kilku dni mamy się dowiedzieć, kiedy Sławosz Uznański-Wiśniewski wróci na Ziemię. W "19:30" to już wszystko. Bardzo państwu dziękuję, za chwilę "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie poseł Polski 2050 Ryszard Petru. Do zobaczenia.