Debata w Ko$skich. Czy tam wygrywa si- wybory? Całowanie w... - nowy wymiar dyplomacji Donalda Trumpa. Światowa czołówka. Tysięczny przeszczep wątroby w Centrum Zdrowia Dziecka. To jest "19:30". Joanna Dunikowska-Paź. Zapraszam. "Wybory wygrywa się w Końskich" - to jedna z najbardziej znanych wyborczych teorii w Polsce. Pytanie, czy także tam wygrywa się prezydencką debatę. Rafał Trzaskowski w mediach społecznościowych właśnie do Końskich zaprasza Karola Nawrockiego, by w najbliższy piątek ścierać się na poglądy. "Do zobaczenia" - odpowiada popierany przez PiS kandydat. Ale stawia warunki. Jakie? Ponad 30-tysięczne miasto w woj. świętokrzyskim. To spokojne miejsce może stać kolejny raz sercem kampanii prezydenckiej. Panie Karolu Nawrocki. Słyszę, że chce pan debatować. Zapraszam. Rafał Trzaskowski miejsce wybrał nieprzypadkowo. Już w najbliższy piątek o 20.00 czekam na pana w Końskich. Wystarczy panu odwagi? Obaj kandydaci na kampanijnym szlaku w Końskich już byli. Staję dzisiaj w Końskich, aby wezwać. I to właśnie tu Karol Nawrocki zaapelował do przeciwka o debatę jeden na jeden. Ruch Trzaskowskiego zaskoczył polityków PiS i ich kandydata, ale padła odpowiedź. Idę po ciebie, Trzaskowski. Do zobaczenia w Końskich. TVP, TVN24 i Polsat News zadeklarowały, że zorganizują debatę i udostępnią każdej stacji za darmo sygnał. A to jednak nie podoba się sztabowcom Karola Nawrockiego. Chcą, żeby w debacie wzięli udział pracownicy mediów zaprzyjaźnionych z obozem PIS. Po to, by zadawać swoje pytania, bo zdaniem prezesa Kaczyńskiego ta debata jest ustawką. Pewnie takie przygotowuje pan Trzaskowski, ale pan Nawrocki ma takie same prawo, a pana Trzaskowskiego jest o co pytać. Zasady na pewno będą sprawiedliwe i przejrzyste. Wystarczy zadbać o to, żeby pytania padały dokładnie takie same do obu kandydatów. Szczegóły debaty muszą być ustalone przez sztaby, a nie przez sztab Rafała Trzaskowskiego z telewizjami, które mają tą debatę pokazywać. Sztaby negocjują warunki. Paweł Szefernaker zaprosił dziś do swojej siedziby szefową sztabu Rafała Trzaskowskiego. Wioletta Paprocka nie przyszyła, bo, jak tłumaczy, spotkania dotyczące debat odbywają się w siedzibach telewizji, a nie w biurze partii politycznej. Moim zdaniem muszą uciekać przed tą debatą i na nią nie pójdą, bo jak Nawrocki na nią pójdzie, to Trzaskowski go stłucze na kwaśne jabłko. I tu warto przypomnieć te słynne słowa Grzegorza Schetyny. Wypowiedziane po przegranych przez PO wyborach w 2015 roku. Te słowa nabierają innego sensu. Dla niektórych były to słowa prorocze. Wystarczy cofnąć się do poprzedniej kampanii prezydenckiej. Wtedy TVP w rękach polityka PIS organizowała debatę, która z debatą akurat miała mało wspólnego. Rafał Trzaskowski z zaproszenia nie skorzystał i zorganizował swoją debatę, a TVP zorganizowała Andrzejowi Dudzie wiec poparcia. To była ustawka, ale wydaje mi się, że nieobecność Rafała Trzaskowskiego mogła mieć wpływ na wynik tych wyborów. Debata Trzaskowski - Nawrocki odbiega od tradycji, bo do tej pory przed pierwszą turą organizowano wyłącznie debaty wszystkich kandydatów. Czy czuje się pani pominięta przez Rafała Trzaskowskiego, że nie została pani zaproszenia do Końskich? Nie czuje się pominięta. System się broni, bo widzi, że duopol PO-PiS-u może się skończyć, i nie chce dopuścić do tego, żeby w Polsce w końcu coś się zmieniło. To, co się wydarzy w piątek, jeśli się wydarzy, będzie świętem duopolu, który już tak dobrze w Polsce znamy i który nas wszystkich, mnie np. bardzo męczy. Spotkanie przedstawicieli mediów i sztabowców jutro o 12.00 w budynku TVP. Dotąd udział potwierdził sztab Rafała Trzaskowskiego. Kolejny pozew w trybie wyborczym Hołownia kontra Mentzen rozstrzygnięty. Sławomir Mentzen ma sprostować swoją wypowiedź z 2 kwietnia, że marszałek Sejmu Szymon Hołownia zaprosił nielegalnych migrantów do polskiego Sejmu. Sąd uznał, że Sławomir Mentzen rozpowszechniał nieprawdziwe informacje. Obecność wojskowa elementem negocjacji handlowych? Biały Dom informuje, że prezydent Trump takie kwestie jak stacjonowanie żołnierzy USA czy pomoc zagraniczną tego kraju będzie omawiał właśnie w ramach negocjacji. Kluczowe mają być potrzeby Ameryki, a rozmowy - niestandardowe. Tak śmiało można powiedzieć o samej zapowiedzi, która sojusz zamienia w biznes. Dla nas to partnerstwo z USA jest kluczowe. Ta umowa polsko-amerykański sojusz umacnia. Zakłady Chemiczne Nitro-Chem na zlecenie Amerykanów do 2029 roku wyprodukują trotyl o wartości 1 mld 200 mln zł. Kontrakt pozwoli nam na realizacje dalszych naszych projektów rozwojowych, ale też tak ludzko zapewni przez najbliższe 4 lata pracę dla naszych pracowników. Niezawodność, produkcja, profesjonalizm Nitro-Chemu są bezkonkurencyjne na świecie. Cieszymy się z przedłużenia tej umowy. Polska jest największym w NATO producentem trotylu. Jest też jego największym dostawcą do USA. W Bydgoszczy humory więc dopisywały, ale te słowa rzeczniczki Białego Domu optymizm w sprawie polsko-amerykańskiego sojuszu nieco przygasiły. Jeśli chodzi o dyskusje na temat pomocy zagranicznej, naszej obecności wojskowej w krajach europejskich, sposobu opłacania żołnierzy, może to być temat do rozmów w ramach tych negocjacji handlowych. Rzeczniczka prezydenta nie sprecyzowała, co to oznacza. Umiesz liczyć - licz na siebie. Mówi były minister spraw zagranicznych i dodaje, że taki transakcyjny sposób rozmów o bezpieczeństwie to nowość. Będą brać pod uwagę możliwość uzależnienia od finansowego wsparcia krajów wschodniej flanki NATO. To jest rzecz wcześniej nieobecna w rozmowach transatlantyckich. Stanisław Karczewski z PiS słowa rzeczniczki traktuje jako gest dobrej woli ze strony Donalda Trumpa. Chce rozmawiać jak prezydent, któremu leży na sercu dobro jego kraju, a nasi rządzący powinni negocjować w naszym imieniu. Wiceminister obrony narodowej nie ma wątpliwości, że polityka USA za Donalda Trumpa bardzo się zmienia. Jednak nasze wydatki na obronność w stosunku do PKB już są najwyższe w NATO, a przyszłym roku będą jeszcze wyższe i przekroczą 20 mld zł. Prezydent USA Donald Trump prowadzi politykę transakcyjną. Polska również w ciągu ostatnich tygodni jest stawiana za wzór. NATO to nie firma, a bezpieczeństwo to nie handel - podkreśla komandor Maksymilian Dura. My jesteśmy sojuszem militarnym i tutaj to współdziałanie polega nie tylko na tym, że działamy w Europie, ale także działamy w innych państwach. I Europa już to pokazała, będąc w sojuszu z Amerykanami w Afganistanie, gdzie Europa nie miała żadnego interesu. Za to m.in. Polska mogłaby wystawić rachunek. Poza tym amerykańscy żołnierze nie stacjonują w Polsce tylko na koszt amerykańskiego podatnika. Amerykanie doceniają to, że my płacimy dużą część ich funkcjonowania tutaj. Jednak nie tylko słowa rzeczniczki Białego domu niepokoją. W amerykańskich mediach pojawiła się informacja, że USA rozważają wycofanie 10 tys. żołnierzy z Europy. Według stacji NBC może to dotyczyć Rumunii i Polski. Słucham tego medialnego "bla, bla, bla" już od bardzo dawna i cedzę to, proszę zachować spokój. Aktualnie w samej Polsce stacjonuje ponad 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Do rankingu najbardziej niedyplomatycznych wypowiedzi amerykańskiego prezydenta właśnie wskoczyła nowa propozycja, tak barwna, że nie nadaje się do cytowania. Donald Trump opisuje w niej, co robią kraje, które po wprowadzonych cłach chcą zawrzeć umowę. Stanom Zjednoczonym odpowiada m.in. UE, która podjęła decyzję o nałożeniu ceł w wysokości do 25% na amerykańskie towary. W Europie była 6.00 rano, w Ameryce - północ. 9 kwietnia 2025 roku, pierwszy dzień wojny handlowej między USA a resztą świata. Rynki zareagowały spadkami. Zaczęło się w Azji. Potem dołączyła Europa. Bo od dziś amerykańscy celnicy zaczęli pobierać podwyższone cła od wszystkich towarów z tej listy, kilkudziesięciu państw, które sprzedają do USA więcej, niż same od nich kupują. To niewiarygodne, co ten człowiek robi nam wszystkim, światu. To głos z Niemiec. Ale podobne słychać i w Ameryce. A przed sklepami widać wzmożony ruch. Przychodzę tu codziennie, aby kupić wszystko, co mogę, zanim ceny znów wzrosną. To będzie straszne. Ameryka wraca do gry i się bogaci - tak rozwój sytuacji postrzega Donald Trump. Robimy rzeczy, o których nikt nigdy nawet nie pomyślał. Zarabiamy fortunę na cłach. 2 mld dolarów dziennie. Przywódcy państw mają zaś desperacko zabiegać u niego o obniżenie nałożonych podatków. Mówię wam, te kraje dzwonią do nas, całują mnie w tyłek. Umierają, żeby zawrzeć umowę. Proszę pana, zawrzyjmy umowę. Zrobię wszystko. Według Białego Domu z prośbą o negocjacje ceł zwróciło się dotychczas niemal 70 krajów. Wśród nich Japonia i Korea Południowa. Na negocjacje otwarta jest też obłożona 20-procentowym cłem UE. Na stole są różne instrumenty. Musimy zobaczyć, jak potoczą się negocjacje, aby zdecydować, którego użyjemy. Dopiero dziś Bruksela zareagowała na obowiązujące od połowy marca amerykańskie 25-procentowe cła na stal i aluminium z Europy, i to na raty. Takim samym podatkiem za tydzień obłoży amerykańskie wyroby ze stali i żelaza, mięsa wołowe i drobiowe, a także sok pomarańczowy czy białą czekoladę. Ale naprawdę mocny cios Unia wyprowadzi dopiero na początku grudnia. Bo na liście retorsji są amerykańska soja i migdały produkowane w Stanach, które są bastionami republikanów. Wymiana ciosów w najlepsze trwa na linii Waszyngton - Pekin. który 84-procentowymi cłami odpowiedział na podwyższone po raz kolejny amerykańskie cła, które łącznie wynoszą już 104%. Jeśli USA zlekceważą interesy obu krajów i społeczności międzynarodowej i będą nalegać na wojnę handlową, Chiny będą walczyć do końca. Zwłaszcza po takich słowach wiceprezydenta USA. Pożyczaliśmy pieniądze od chińskich wieśniaków, aby kupić rzeczy produkowane przez chińskich wieśniaków. Analitycy coraz śmielej kreślą mroczne wizje dla światowej gospodarki. Oglądają Państwo "19:30" w środę. Co jeszcze przed nami? Donald Trump ogłosił, że nakłada na Chiny kolejne cła. Kluczowe założenia programu mieszkaniowego. Mało kto będzie mógł z tego programu skorzystać. Te limity są potrzebne. Czuję się bardziej na siłach i zdrowszy. Tysięczny przeszczep wątroby. Nie chodzi o bicie rekordów, chodzi o pokazanie drogi. Chiński MSZ informuje, że weryfikuje doniesienia o obecności swoich żołnierzy na froncie w Ukrainie. To reakcja na informacje Kijowa o pojmaniu dwóch obywateli Chin, którzy mieli walczyć w rosyjskiej armii. Schwytani mężczyźni przebywają w areszcie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Obywatel Chin w rosyjskim mundurze. Opisuje ukraińskim żołnierzom moment, w którym on i jego towarzysze zostali zaatakowani najprawdopodobniej przez drony. W ukraińskich obwodzie donieckim namierzono 6 walczących po stronie Rosjan Chińczyków. Do niewoli trafiło dwóch. Mamy ich dokumenty, paszporty, a nawet karty kredytowe. Są obywatelami Chin. To kolejny kraj, który dołączył do Iranu i Korei Północnej i militarnie wspiera rosyjską inwazję na Ukrainę. To pierwszy przypadek pojmania chińskich żołnierzy walczących w Ukrainie. Zdaniem Kijowa w rosyjskich jednostkach stacjonuje ich znacznie więcej. Skontaktujemy się z chińskimi partnerami, aby wyjaśnili nam te działania. Pekin od początku wojny konsekwentnie twierdził, że pozostaje neutralny wobec stron konfliktu. Teraz mówi o bezpodstawnych oskarżeniach Kijowa. Strona ukraińska powinna właściwie postrzegać wysiłki Chin i ich rolę w dążeniu do politycznego rozwiązania kryzysu w Ukrainie. Jednak zarówno ukraiński, jak i amerykański wywiad niejednokrotnie informowały, że Pekin dostarcza Moskwie podzespoły potrzebne do produkcji broni. Chiny dostarczają prawie 80% produktów podwójnego zastosowania, których Rosja potrzebuje do prowadzenia wojny. Wojny, która mino negocjacji pokojowych wkracza w kolejną fazę. Głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że armia Kremla rozpoczęła nową ofensywę w obwodach sumskim i charkowskim. Nie ustaje też w atakach na ukraińskie miasta. Eksplozje słychać było Charkowie i Dnieprze. Trwają pogrzeby ofiar masakry w Krzywym Rogu. Rosja tłumaczyła się z niej podczas Rady Bezpieczeństwa ONZ. Twierdzi, że atak wymierzony był w wojskowych. Precyzyjne uderzenie rakiety w miejsce spotkania dowódców jednostek i zachodnich agentów. Te słowa spotkały się z ostrą reakcją przedstawicielki USA. Na podstawie działań Rosji ostatecznie ocenimy zaangażowanie prezydenta Putina w zawieszenie broni. Nie będziemy mieć cierpliwości do negocjacji prowadzonych w złej wierze lub naruszania zobowiązań. Jutro kolejna runda rozmów na linii Waszyngton - Moskwa. W Stambule spotkają się przedstawiciele resortów dyplomacji. Rosyjskiej delegacji ma przewodniczyć Aleksandr Darczijew, mianowany nowym ambasadorem Rosji w USA. Międzynarodowa akcja na wielką skalę, 98 osób zatrzymanych tylko w Polsce. I wstrząsające nagrania z niemowlętami. Policjanci z 12 krajów rozbili siatkę pedofilską, która produkowała zdjęcia i filmy przedstawiające seksualne wykorzystanie małoletnich, szokujące treści wymieniali na forach, a wśród sprawców byli także bliscy bezbronnych ofiar. To nagranie z największej w Europie akcji wymierzonej w pedofilów działających w Internecie. Tysiące plików audio i wideo. Są to materiały drastyczne i ciężkie gatunkowo. Bo nie da się inaczej nazwać zdjęć i filmów, na których są nawet niemowlęta. Co godzinę w jednym z serwisów pojawiały się średnio 3 nowe nagrania. Operacja trwała kilkanaście dni. Przygotowania - wiele tygodni. Zaangażowanych w nią niemal 600 policjantów. W ciągu tych kilku miesięcy funkcjonariusze monitorują sieć celem wytypowania, wstępnego ustalenia tych adresów, pod którymi może się znajdować urządzenie zawierające pornografię dziecięcą. Polscy policjanci zaprosili do współpracy służby z 11 państw. Zatrzymano ponad 160 osób. Niemal sto na terenie Polski. Wśród nich nie tylko producenci i dystrybutorzy materiałów z treściami pedofilskimi. Wśród tych osób zatrzymanych są też takie, które wykonywały zawody zaufania publicznego. Niestety w kilku przypadkach wśród tych sprawców to osoby z najbliższego otoczenia rodzinnego. A więc ci, którym dzieci najbardziej i często bezgranicznie ufają. Przecież dzieci budują swój obraz świata na podstawie tego, jak zachowują się osoby dorosłe. W tym przypadku osoby dorosłe manipulowały dziećmi. Dobrze znają psychikę dzieci, wykorzystują potrzeby dzieci, potrzebę bliskości, potrzebę relacji, ale też zaufanie, ponieważ ofiarami padają coraz młodsze dzieci, Bo coraz młodsze dzieci korzystają z Internetu i coraz częściej bez kontroli rodziców. Każdy przypadek wykrycia pedofilskich treści można zgłaszać albo poprzez serwis dyżurnet.pl, albo aplikację mObywatel. Miesięcznie ponad tysiąc zgłoszeń dotyczących materiałów przedstawiających seksualne wykorzystanie osób małoletnich. Widzimy dużą skalę tego zjawiska. Ważne jest objęcie ofiar, tak jak stało się to w tym przypadku, pomocą psychologiczną. Jeżeli ta pomoc psychologiczna nadejdzie szybko i ona będzie regularna, to jest szansa, że ta trauma będzie mniejsza. Zatrzymanym grozi 15 lat pozbawienia wolności. Program mieszkaniowy "Pierwsze klucze" trafił do wykazu prac rządu. Dopłaty do rat kredytów mają popłynąć nie tylko na rynek wtórny, ale i nowych inwestycji, ale w tym przypadku kluczowe jest budownictwo społeczne. Jakie są warunki programu, który w samej koalicji budzi spore emocje? Nie dla preferencyjnych dopłat do kredytów. Warto iść w tym kierunku. W koalicji różnica zdań w sprawie państwowego programu kredytowego dla kupujących mieszkanie. Mimo to projekt "Pierwsze klucze" jest już gotowy i zajmie się nim rząd. Będziemy szukać najlepszych rozwiązań na to, aby one spełniały swoje oczekiwania. Chodzi o to, by ułatwić kupno pierwszego mieszkania, ale nie nakręcać spirali cenowej na rynku nieruchomości. A to spowodował program poprzedniego rządu - Bezpieczny Kredyt 2%. Nie przewidziano tego, że tak duże będzie zainteresowanie. I w bardzo krótkim czasie mieliśmy ogromny popyt. Przez to ceny są na poziomie dla wielu nieosiągalnym, to średnio kilkanaście tysięcy złotych za metr. Choć nastąpiła stabilizacja, stawki wyhamowały. Na tych największych rynkach już mamy spadek w ujęciu rocznym, takiego czegoś już od bardzo dawna nie mieliśmy. " pierwsze Klucze" mają mieć dużo ograniczeń, aby ceny ponownie nie ruszyły w górę. Z programu nie skorzystają ci, którzy chcą kupić nowe mieszkanie prosto od dewelopera. Przewidziano kryteria dochodowe: im wyższe zarobki, tym niższa dopłata lub jej brak. Będzie też maksymalna cena za metr kwadratowy ustalana ustawowo co rok z możliwością korekty przez gminę. Maksymalna liczba wniosków to 10 tys. na kwartał. Tak jak Bezpieczny Kredyt odpowiadał za prawie 80% kredytów mieszkaniowych udzielanych na koniec 2023 roku, to tutaj to nie jest możliwe do osiągnięcia. Jeśli program zostanie uchwalony, bo na razie zwolenników ma niewielu. Zawsze programy stymulujące popyt nie są najlepsze dla rynku. Kiedy mamy przeznaczać publiczne pieniądze na mieszkalnictwo, to powinniśmy je przeznaczać na to, żeby budować mieszkania na wynajem. Prawo do mieszkania jest dla nas niesłychanie istotne i stąd właśnie tego typu inicjatywy. Mówił Rafał Trzaskowski, który dziś przekazał mieszkańcom Warszawy klucze do nowych, miejskich lokali. Tanich mieszkań na wynajem ma powstawać więcej. Możemy liczyć się z realizacją do 5000 inwestycji mieszkaniowych w formule TBS SIM rocznie. Projekt programu "Pierwsze klucze" przewiduje dopłaty do rat kredytów także na wkład własny do przyszłego wykupu takich mieszkań. Najpierw była kampania "Nowa nadzieja". Ci, którzy za nią stali, sięgnęli po science fiction, ale to, co właśnie się wydarzyło, jest zupełnie na serio i także z Państwa wyjątkowym udziałem. Stowarzyszenie "Otwarte Drzwi" właśnie uruchomiło ośrodek wsparcia dla osób dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną. A Igor Sokołowski wraca do swoich bohaterów, by opowiedzieć o miejscu, które jest dla nich drugim domem. Długo czekali na ten moment. Podopieczni Stowarzyszenia Otwarte Drzwi jeszcze kilka miesięcy temu nie byli pewni przyszłości. Organizacja wspierająca dorosłe osoby z niepełnosprawnościami musiała opuścić zajmowany przez kilkanaście lat lokal. Jako społeczność stowarzyszenia stanęliśmy przed bardzo trudną decyzją, czy i w jaki sposób jesteśmy w stanie dalej wspierać osoby, którym 12 lat temu obiecaliśmy to wsparcie. Nowe miejsce udało się znaleźć tutaj, na warszawskim Ursynowie, ale wymagało kosztownego remontu. Podopieczni założyli więc stroje bohaterów i ruszyli ze zbiórką. Stroje nieprzypadkowe, bo w tym miejscu wcześniej znajdowała się redakcja czasopisma "Nowa Fantastyka". Fajne to było. Co się pani najbardziej w tym podobało? Robienie zdjęć. Z Joanną Pietrak, uczestniczką zajęć, po raz pierwszy spotkaliśmy się pół roku temu, gdy w "19:30" informowaliśmy o problemach ośrodka. Cel udało się osiągnąć i lokal wyremontowano, także dzięki wsparciu naszych widzów. A melodia z "Gwiezdnych wojen" triumfalnie wybrzmiała w nowej siedzibie. Stowarzyszenie nie musi się też bać o przyszłość dzięki wsparciu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Osoby z niepełnosprawnościami mogą tutaj poczuć się jak w domu, aktywizować się społecznie, spotykać się w swoim gronie. Filip Danowski od kilku lat bierze udział w zajęciach organizowanych przez Stowarzyszenie. Dla jego mamy wsparcie, jakie otrzymuje jej syn, jest nieocenione. Jest to szansa na ciągłą stymulację, na to, żeby mógł być aktywny wszechstronnie, w każdej sferze, ale chyba najbardziej tej społeczno-emocjonalnej. Czasami jestem pod wrażeniem, w jaki sposób niektórzy odbierają tę rzeczywistość i przekazują ją na papierze. To jest niesamowite, jak opowiadają o tej rzeczywistości. Dla mnie to jest fantastyczna przygoda. I historia pomocy, która będzie miała kolejne rozdziały. Będziemy tu pracować. Już nigdzie stąd nie ruszymy. Zostajemy tu na zawsze i na stałe. I niech moc będzie z nimi. Teraz w "19:30" statystyka, która o liczbach jest tylko z pozoru, bo mówi głównie o uratowanych życiach. Centrum Zdrowia Dziecka ma za sobą tysięczny przeszczep wątroby u małego pacjenta. Dziecko i jego tata czują się dobrze, a dla taty ma to szczególne znaczenie, bo to fragment jego wątroby jest w ciele syna. A sama klinika znalazła się w prestiżowej światowej czołówce. Małgorzata Wiśniewska historie rodzinnych przeszczepów wątroby w Polsce obserwuje od samego początku. Agatka ma rok i jest jednym z kilkorga dzieci, które w ostatnich dniach miały przeszczep wątroby w Centrum Zdrowia Dziecka. Urodziła się z niedrożnością dróg żółciowych. Jej mama została dla niej dawcą fragmentu wątroby. Wiedzieliśmy, że to jest dla niej jedyny ratunek. Były trudne chwile i duża nadzieja, że to jest dla niej szansa na życie. Oli jest żywym i ciekawym świata chłopcem. Choroba genetyczna coraz bardziej uniemożliwiała mu aktywność. Dziś, w przeddzień swoich 9. urodzin, wychodzi ze zdrową wątrobą, której fragment dostał od taty. Na pewno będę składał klocki i będę chciał zjeść rodzinny obiad przy rodzinnym stole. Pierwsze przeszczepy wątroby od dawcy niespokrewnionego odbyły się w Centrum Zdrowia Dziecka 35 lat temu. Tego dnia lekarze stali przy operacji dwie doby bez przerwy, bo były dwa narządy do przeszczepienia i dwóch biorców. Dzięki emocjom i adrenalinie wytrzymaliśmy. Mamy stare filmy, na których widać, jak wyglądaliśmy. Było marnie. Dla nas ważny był pierwszy rodzinny przeszczep wątroby 26 lat temu, bo z ekipą uczestniczyliśmy w tej operacji. Kilkuletnia wówczas Ola Kuś dostała fragment narządu od taty. Od tego czasu klinika wspólnie z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym przeprowadziła ponad 500 przeszczepów rodzinnych. Dziś szanse wieloletniego przeżycia ma ponad 90% pacjentów. W ciągu 10 lat przeszczepiliśmy 40 dzieci. Dziś w ciągu roku przeszczepiamy więcej. Dziś mamy inną rzeczywistość, nowoczesną immunosupresję, ogromny postęp w immunosupresji, mamy ogromy postęp w leczeniu powikłań. Odrzucanie przestało być problemem. Aleksandra, którą poznaliśmy jako dziecko, dziś 30-letnia, założyła rodzinę i ma 6-letniego syna. To fantastyczne uczucie móc normalnie żyć i nie pamiętać o tym, że kiedyś byłam chora. Oli i Agatka zaprzyjaźnili się w klinice. Teraz przed każdym z nich szansa na normalne życie. Za chwilę "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie generał Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Bardzo Państwu dziękuję, do zobaczenia.