Zmiana kapitana. Robert Lewandowski poza kadr@ narodow@. Rządząca koalicja liczy szable przed głosowaniem w sprawie wotum zaufania dla rządu. Start rakiety Falcon z Polakiem na pokładzie ponownie przełożony. 19.30, Zbigniew Łuczyński. Łączy nas piłka - to znane hasło. Ale wiele na to wskazuje, że dotychczasowego kapitana polskiej reprezentacji i selekcjonera narodowej drużyny łączyć nie będzie. Robert Lewandowski to legenda. 158 rozegranych meczów, 85 strzelonych goli i najdłuższy staż w roli kapitana reprezentacji. Nasz najlepszy piłkarz nie kryje rozczarowania po decyzji selekcjonera, który odebrał mu teraz opaskę kapitana. I odpowiada stanowczo, rezygnując z gry w kadrze pod wodzą Michała Probierza. Więcej o gwałtownej burzy przed jutrzejszym meczem z Finlandią. Ostatnie 24 godziny w polskiej kadrze przypomina film Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi i zmiana kapitana. Później bomba. To jasny sygnał od Lewandowskiego, że nie będzie grał w kadrze, dopóki trenerem jest Michał Probierz. Choć w wywiadzie dla WP przyznał, że nie obraża się na reprezentację, to jednak zabolał go fakt, że o zmianie dowiedział się przez telefon. To jest normalne, że się rozmawia, i w dobie dzisiejszej rozmowy telefoniczne są naturalne. Ja na pewno szanuję go bardzo. Trener mimo wycofania się Lewandowskiego z kadry broni swojej decyzji. Dla dobra reprezentacji, dla dobra tego, żebyśmy ciągnęli to dalej w tych eliminacjach, zrobiłem taką zmianę i uważam, że to jest dobra zmiana dla tej reprezentacji. Nowym kapitanem Biało-Czerwonych został Piotr Zieliński. Olbrzymia odpowiedzialność wobec zawodników, sztabu, wszystkich kibiców i zrobię wszystko, żebyśmy osiągali jak najlepsze rezultaty, żebyśmy dali radość naszym kibicom. Nie łatwo będzie mu wejść w buty Roberta Lewandowskiego. Eksperci mówią, że trener Probierz wyświadczył Zielińskiemu niedźwiedzią przysługę. Nie powinien obejmować funkcji kapitana, powinien być solidarny z kolegą. Ale w mediach pojawiły się informacje, że kadrowicze decyzję trenera mieli przyjąć oklaskami. Ta atmosfera w kadrze nie była najlepsza, ale jeśli w ten sposób traktuje się najlepszego piłkarza, to widać, że coś tam się nie zgadza. Roberta Lewandowskiego można kochać, można też nie lubić, ale nie da się podważyć jego zasług dla kadry. Lewy przez 17 lat wystąpił w 158 meczach i zdobył dla Polski 85 goli. I jest strzelcem wszech czasów naszej kadry. Jest to postać wybitna, a taki jednostek nas nie stać, żeby w ten sposób pewne rzeczy rozwiązywać, bo im się należy pełny szacunek. Niefortunny jest czas tej zmiany, na godziny przed meczem z Finlandią. Meczem, który kadra musi wygrać, jeśli marzy o awansie na mundial. W tym momencie personalne roszady i medialne zamieszanie to ostatnie, o czym powinni myśleć piłkarze. Takich rzeczy się nie robi, że dzwoni się przed jednym z najważniejszych, a być może najważniejszym meczem w tych eliminacjach, żeby być w grze o awans i o ewentualne baraże. A sam mecz może być bojem o punkty, ale o przyszłość kadry. Kadry z Lewandowskim albo kadry z Probierzem. Michał Probierz gra va banque - to mówią wszyscy eksperci, że jeśli Polacy wygrają z Finlandią, to Probierz być może ten mandat do podjęcia tej decyzji dostanie. Jeśli przegra, to różnie mogą się potoczyć losy naszej reprezentacji. Początek spotkania z Finlandią jutro o 20:45 w telewizyjnej Jedynce. Państwowa Komisja Wyborcza wbrew wczorajszej zapowiedzi nie zajmie się dziś anomaliami wyborczymi. Na najbliższą środę PKW zaplanowała na Zamku Królewskim uroczyste wręczenie Karolowi Nawrockiemu uchwały w sprawie stwierdzenia wyniku wyborów. Jednak kontrowersje związane z liczeniem głosów podczas wyborów prezydenckich nie milkną. Wiadomo, że w niektórych komisjach głosy oddane na Rafała Trzaskowskiego przypisane zostały jego kontrkandydatowi. O sumie pomyłek Mateusz Dolatowski. Setki telefonów było dzisiaj do mojej kancelarii. Wszystkie dotyczące ewentualnych wyborczych nieprawidłowości - relacjonuje ten członek Państwowej Komisji Wyborczej. Według Onetu w co najmniej 15 komisjach odnotowano anomalie wyborczych. Większość - na korzyść Karola Nawrockiego. To jest próba osłabiania takiej pozycji nowo wybranego prezydenta, ale ona się nie powiedzie. Nikt z nas nie podważa tych wyników, jeżeli są nieprawidłowości, możemy je sprawdzić. Przykład? Gdańsk, komisja numer 17. Tu najprawdopodobniej doszło do pomyłki. Głosy Trzaskowskiego mogły trafiły do Nawrockiego i na odwrót. Krajowe Biurowe Wyborcze w Gdańsku na razie sprawy nie komentuje, trwają wyjaśnienia. Dziś na spotkanie zostali wezwani członkowie komisji. Wśród nich Iwona Kaczmarczyk, którą cytuje ten poseł Koalicji. Na pewno wygrał pan Trzaskowski. Protokół, głośno czytając, wypisywał pan przewodniczący w naszej obecności, następnie poszedł wraz z wiceprzewodniczącą do informatyka. Z gotowymi wydrukowanymi protokołami wrócił do podpisu i komisja podpisała. Według wyliczeń Onetu tak zwane anomalie wyborcze mogły skutkować zawyżeniem realnej przewagi Nawrockiego w wyborach o około 4,5 tysiąca głosów. Kandydat PiS otrzymał - według PKW - 370 tysięcy głosów więcej niż prezydent Warszawy. Nieprawidłowościami w komisjach miała zająć się dziś na specjalnym posiedzeniu PKW, o czym wczoraj informował jej członek Ryszard Kalisz. Dzisiaj się okazało, że to nie posiedzenie, a zebranie. Ryszard Kalisz oczekuje od Krajowego Biura Wyborczego, że do przyszłego poniedziałku dostanie informację o skali nieprawidłowości w całym kraju. Jak mam za czymś głosować, to chcę, żeby to było potwierdzone. Tyle że podpis Ryszarda Kalisza widnieje pod uchwała PKW z 2 czerwca, w której podano oficjalne wyniki wyborów. Teraz członków komisji czeka 16 czerwca głosowanie nad sprawozdaniem z przeprowadzonych wyborów. Później dokument trafi do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Tu też trafiają protesty wyborcze. Izba Kontroli na tej podstawie będzie orzekała o ważność wyborów. Problem tylko w tym, że Izba jest nieuznawana przez europejskie Trybunały, bo zasiadają w niej neosędziowie. Powstaje pytanie, co z tym zrobić. Co powinien zrobić w takiej sytuacji marszałek Sejmu, bo to do niego będzie należała na samym końcu tego procesu decyzja? Według Adama Bodnara najlepszym wyjściem z sytuacji byłby powrót do ustawy incydentalnej, która zakłada, że ważność wyborów orzeknie 15 sędziów najstarszych stażem, 8 z nich to sędziowie powołani za czasów Lecha Kaczyńskiego, ale w marcu ustawę zawetował Andrzej Duda. W imię takie uspokojenia tej dyskusji i w imię jakiegoś ładu społecznego i prawnego było to rozwiązanie, które by taki ład przyniosło, ale zdecydowano inaczej. A konkretnie zdecydował prezydent Duda, który dziś w internecie napisał, że postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi chcą przekręcić ostatnie, rozstrzygnięte już wybory prezydenckie w Polsce i odebrać nam wolność wyboru. Andrzej Duda na zakończenie jeszcze swojej kadencji pokazuje, że jest organem wykonawczym PiS-u, bo próbuje zabezpieczać narrację PiS-u. Najpierw wniosek o wotum zaufania, a potem debata i głosowanie Sejmu. Donald Tusk liczy na poparcie koalicjantów. W powyborczym wystąpieniu mówił o jedności i odwadze koalicji 15 października. Głosowanie w sprawie wotum zaufania w środę. Koalicjanci spotykają się na wspólnych rozmowach, a także - tak jak dzisiaj- podczas spotkania klubu PSL, Trzecia Droga naradzają się we własnym gronie. To dzisiejsza narada ludowców. I komunikaty studzące polityczne emocje. Koalicja trwa. I będzie trwała. Ale choć drzwi dla mediów zostały zamknięte, to wiadomo, że za nimi jednomyślności nie było. Bo już wcześniej obok zapewnień o trwałości koalicji mamy plan dla Polski. Wśród ludowców pojawiały się takie opinie. Uważam, że dla nowego otwarcia po wyborach prezydenckich premier powinien się zmienić. Senator Kazimierz Ujazdowski pytany o rząd Donalda Tuska ocenił go tak. Powinien przyciągnąć do swojego gabinetu najlepszych ludzi, bo inaczej system nie działa. Nie można rządzić w pojedynkę. A w rządzie nie ma najlepszych ludzi z koalicji? Nie. Oliwy do ognia dolała ankieta przeprowadzona wśród członków PSL. Zrobiło się o niej głośno z powodu jednego pytania - o współpracę z PiS i Konfederacją. Zdecydowana większość ludowców była przeciw, ale to nie zamknęło sprawy. Źle się stało, że ta ankieta w ogóle została przeprowadzona, bo ona sugeruje, że PSL może zmienić stronę. Zakładam, że to jest taka strategia polityczna, żeby podbić siłę PSL w negocjacjach. To głos koalicjantów. Ludowcy nie zamierzają bić się w piersi. Nasi koalicjanci nie będą nam mówili, co mamy robić, i nie oni będą nam budowali nasze zaufanie w naszym elektoracie. Podkreślają jednak, że za kontynuowaniem obecnej koalicji w ankiecie opowiedziało się ponad 70 procent członków PSL. Nasz klub jest fundamentem tej koalicji i chcemy, by tak zostało. Co nie oznacza, że do rządu nie ma zastrzeżeń. Dziś wieczorem trzecie już spotkanie liderów koalicji. Podczas poprzednich ustalono, że rząd powinien mieć rzecznika, koalicja swoją radę, latem powinna się odbyć rekonstrukcja rządu, a umowa koalicyjna powinna być realizowana. To oznacza, że we wrześniu Szymon Hołownia odda fotel marszałka Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu. Absolutnie nie ma takiej możliwości, żeby Polska2050 po ewentualnym oddaniu marszałka miała 2 ministerstwa z teką, jedno w KPRM, nie miała wicepremiera, a dużo, dużo mniejsze kluby miały 4 ministerstwa i marszałka. Pytany o te słowa Włodzimierz Czarzasty przypomina deklarację Szymona Hołowni. Polityka to również jest sfera odpowiedzialności za umowy, które się podpisuje. Ludowcy zamierzają jej dotrzymać. Koledzy, którzy mieli bardziej sceptyczne podejście, zagłosują również za wotum zaufania. Ta deklaracja padła już po dzisiejszej naradzie. To jest 19.30 w poniedziałek, 9 czerwca. Już za chwilę o przełożonym starcie w kosmos, a także... Stan wrzenia na ulicach Los Angeles. Nie pozwolimy, aby nasz kraj został rozdarty tak jak za Bidena. To chaos wywołany przez administrację. Szkolna przemoc bez kary. Szkoła postąpiła zgodnie z procedurami. Okrążyli ją, popychali, wyzywali, pluli. Start misji kosmicznej ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim przełożony. Lot był zaplanowany na jutrzejsze popołudnie czasu polskiego, przełożono go o dobę. Na Florydzie pogoda jest dynamiczna. Jest dość wietrznie. Nasz korespondent Marcin Antosiewicz śledzi sytuację na miejscu. Wszyscy odliczaliśmy godziny do lotu, musimy jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Napięcie rośnie. To już kolejny raz, kiedy start przełożono. Dlaczego to ważne, aby była pogoda w czasie startu? By była dobra? Jak słyszę od ekspertów, wszyscy boją się burz. Mogą wpłynąć na elektronikę. Rozmawiałem z żoną Sławosza. Ten przyjął tę zmianę ze spokojem. Jego żona musi wrócić na głosowanie o wotum zaufania. Alternatywna data to czwartek. Jeszcze przed lotem Sławosz chce zobaczyć żonę na Ziemi. Po próbach startu na sucho i sprawdzeniu silników czteroosobowa załoga Axiom-4 z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego odlicza godziny do startu. A brat i żona, którzy ze względu na kwarantannę mieli z Polakiem tylko taki kontakt, mają nadzieję na bezpieczny przebieg misji. Najczęściej zadawane pytanie w ciągu tych ostatnich tygodni dotyczyło kapsuły, którą ma lecieć mój mąż. Kilka miesięcy kapsułę zmieniono. Poprzednia już trzy razy była w kosmosie. Oni dostali nową, która dopiero teraz przeszła wszystkie testy. Przez ostatnich kilkanaście dni co rusz misja była przesuwana, bo usłyszeliśmy, że kwestie spadochronów nie działają, tutaj kwestie systemów izolacyjnych, wycieku. I w naturalny sposób to buduje mój strach. SpaceX kolejny raz przełożyło datę startu. Powód? Silny wiatr w korytarzu wznoszenia. Jak on znosi przesuwanie terminu startu? Z niesamowitym spokojem. To jest coś, co mnie osobiście stresuje, dużo o tym rozmawiam, też z przedstawicielami ESA i Axiom, żeby się dowiedzieć, dlaczego tak się stało. Oni nas uspokajają, my staramy się uspokajać rodzinę. Niezależnie od terminu startu najwięcej obaw wywołuje start rakiety Falcon- i prawidłowe połączenie kapsuły Dragon z Międzynarodową Stacją Kosmiczną. Rzeczywiście dla Sławosza te dwa momenty, czyli sam start i dokowanie, to są takie dwa momenty, kiedy lekko podnosi mu się ciśnienie. Jednak strach nie przysłania celu misji i realizacji marzeń. Sławosz urodził się w Dzień Kosmonauty. Mama zawsze powtarzała, że musi zostać kosmonautą, bo dzień rzeczywiście go definiuje. To przez mamę tam leci? Ja tak uważam, pośrednio na pewno dzięki mamie. Na orbitę zabierze spory bagaż. Polską flagę, którą generał Hermaszewski miał na skafandrze w 1978 roku. Wiersze Wisławy Szymborskiej. Manuskrypt Chopina. Diagram heliocentrycznego modelu świata Kopernika. Polskie pierogi. A przede wszystkim mnóstwo sprzętu do eksperymentów edukacyjnych i techniczno-naukowych. Dla Sławosza bardzo ważne jest, żeby dokonywać wielkich rzeczy. I te rzeczy nie ograniczają się tylko do niego. Chodzi o to, żeby poprzez jego pracę rozwijała się społeczność, rozwijali się młodzi ludzie. I rozwijała się Polska. Dla niego misja to nowe otwarcie polskiego programu kosmicznego i szansa dla polskiej gospodarki. Nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić, jak to będzie. I teraz albo jako państwo, jako Europa będziemy w stanie to szybko zrozumieć i bardzo szybko nadrobić to. I po to są takie misje. Albo zostaniemy na lata świetlne w tyle. Dokładnie. I będziemy uzależnieni od kupowania tych technologii od innych państw. Lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną potrwa 28 godzin. Co 90 minut kapsuła z astronautami będą okrążać Ziemię z prędkością 28 tysięcy kilometrów na godzinę. Na stacji spędzą dwa tygodnie. Plan na to, co po powrocie na Ziemię, już jest. Marzy nam się podróż poślubna. No właśnie, bo wy jeszcze chyba jej nie odbyliście? Nie, nie, jeszcze nie. Podczas gdy Sławosz Uznański-Wiśniewski odlicza godziny do startu w kosmos, warto powiedzieć w tym momencie o innych Polakach, którzy depczą mu po piętach. Studenci Politechniki Poznańskiej posłali w górę swoją rakietę i odlecieli konkurencji. Ich konstrukcja Hexa 5 podczas prestiżowych zawodów w Kalifornii ustanowiła nowy rekord wysokości dla rakiet o napędzie hybrydowym. Więcej o odlotowym sukcesie Marcin Wojciechowski. Młodzi naukowcy z Poznania dosłownie odlecieli konkurencji. Ich rakieta Hexa 5 zwyciężyła w prestiżowym konkursie w Stanach Zjednoczonych. Rakietę wystrzeliliśmy w ciągu 30 sekund od otwarcia okna pogodowego jako jedyni tego dnia, polecieliśmy najwyżej ze wszystkich. Polska rakieta na pustyni Mojave w Kalifornii osiągnęła wysokość 10,5 km. Nikt nie zbliżył się do tego wyniku. Tylko Polakom udało się też nagrać cały lot. Kiedy rakieta opadała i nas się sędziowie pytali, czy wiemy, gdzie jest rakieta, mogliśmy pokazać im streama na telefonie, że rakieta właśnie opada. Hexa, czyli czarownica, waży 36 kilogramów. Wróciła na Ziemię w jednym kawałku. Nad 4-metrową konstrukcją przez rok pracowało blisko sto osób. Trzeba posiadać wiedzę termodynamiczną, mechaniczną i z zakresu elektroniki. To w niej znajdował się ładunek badawczy, a konkretnie drożdże z genem niesporczaków, które już wróciły do poznańskiego laboratorium. To, czego one doświadczyły, to przede wszystkim wysokie temperatury, duże przeciążenia i promieniowanie kosmiczne. Polska ekipa zgarnęła także nagrodę za najbardziej wydajny silnik hybrydowy, teraz myślą o nowej konstrukcji napędzanej paliwem ciekłym. Jest to wiedza moim zdaniem unikalna, nie uczymy się tego z książek, tylko zdobywamy podczas pracy. Wielu z tych młodych naukowców w przyszłości może pracować przy bardziej zaawansowanych projektach takich jak ten. W lipcu polska rakieta badawcza Bursztyn wzniosła się na wysokość ponad 100 km. Coraz więcej firm pojawia się w tym sektorze new space. Te zlecenia nie wynikają z agencji czy decyzji politycznych, ale biznesowych. Polska coraz aktywniej działa w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej. W tym roku nasza składka to blisko 200 mln euro, co przekłada się na nowe kontrakty. Dostarczają podzespoły czy oprogramowanie, to są niewielkie elementy poszczególnych misji, ale bardzo ważne, że jest ta współpraca. W Polsce przy technologiach kosmicznych pracuje już ponad 15 tysięcy osób. Sukcesy naukowców i widok drugiego Polaka w kosmosie dla branży mogą być paliwem, w tym przypadku - rakietowym. Wrze w Los Angeles. Zamieszki paraliżują miasto. Służby ścierają się z demonstrantami, używając miotaczy gazu i gumowych kul. W tłumieniu starć bierze też udział wezwana przez Donalda Trumpa Gwardia Narodowa. Poniedziałek to już czwarty dzień gwałtownych protestów, które wybuchły po zatrzymaniach przez służby kilkudziesięciu imigrantów. Kamienie i koktajle Mołotowa - z jednej. Granaty hukowe, gaz łzawiący i gumowe kule - z drugiej. Masowe protesty wybuchły po tym, jak agenci służb imigracyjnych ICE przeprowadzili naloty na miejsca pracy, między innymi hurtownię odzieży. Aresztowano ponad sto osób. W ich obronie stanęli mieszkańcy miasta. Demonstrowali przed aresztem i w dzielnicy Paramount, zamieszkanej głównie przez Latynosów. Oni nawet nie wiedzą, czy to ktoś z dokumentami czy bez. Biorą ludzi i wpychają do samochodów. Mój mąż służy za granicą, ja jestem weteranką, więc to mnie wkurza. To obrzydliwe. Pokojowe demonstracje zamieniły się w uliczne zamieszki. Wtedy do akcji wszedł prezydent Stanów Zjednoczonych. Uznał, że Kalifornia sobie nie radzi, i wysłał Gwardie Narodową. Teraz grozi, że jeśli to nie pomoże, wyśle armię. Będziemy mieć wojska wszędzie. Nie pozwolimy, aby nasz kraj został rozdarty tak jak za Bidena. Już wysłanie Gwardii Narodowej zostało uznane w Kalifornii za prowokację i według lokalnych władz doprowadziło do zaostrzenia sytuacji na ulicach. To, co widzimy w Los Angeles, to chaos wywołany przez administrację. Kiedy napadacie na miejsca pracy, kiedy rozdzielacie rodziców i dzieci, kiedy przejeżdżacie przez nasze ulice opancerzonymi wozami, wywołujecie strach i panikę, a rozmieszczenie wojsk federalnych to niebezpieczna eskalacja. Donald Trump zapowiadał wielkie deportacje, ale głównie kryminalistów. A tymczasem media społecznościowe pełne są relacji z aresztowań, które rozdzierają serce. Tu ICE ma zabierać z ulicy kobietę, która chciała odebrać dzieci ze szkoły. A to już aresztowanie w sądzie imigracyjnym w Nowym Jorku. Nowa taktyka służb, które zabierają imigrantów po przesłuchaniach w trakcie procesu legalizacyjnego. Protesty przeciwko takim praktykom odbywają się w całych Stanach Zjednoczonych. To demonstracja w Ohio przed więzieniem, gdzie przetrzymywany jest 19-letni licealista, Emerson Colindres z Hondurasu. W Stanach Zjednoczonych bez papierów mieszka od ponad 10 lat. Była atakowana, bita, opluwana i poniżana. Ma 13 lat i teraz uczy się w Szkole w Chmurze, a jej oprawcy - szkolni koledzy - korzystają z pełni praw uczniów i wciąż chodzą do szkoły. Uczennica koszalińskiej podstawówki to ofiara agresji, do której dochodziło w murach szkoły. Czy to, co dorośli robią w tej sprawie, to wszystko, co można i powinno się zrobić? Jakie są procedury i czy rzeczywiście działają? Każda lekcja i każda przerwa były dramatem. O nękaniu wiedziała cała klasa, jednak nikt nie reagował. Psychiatra nam potwierdziła, że dziecko jej powiedziało, że chciało się zabić. Jej życie stało się koszmarem przez trzech kolegów z klasy. Trzynastolatka od dzieciństwa zmaga się z przewlekłą chorobą. Ma orzeczenie o niepełnosprawności. Oni do niej podeszli, okrążyli ją, popychali, wyzywali, pluli. Po pierwszym pobiciu rodzice zawiadomili szkołę. Liczyli na to, że nauczyciele zatrzymają agresję. Ale ataki i obrażanie, także przez internet, trwały, a zastraszona dziewczynka bała się poskarżyć. W końcu nie wytrzymała i powiedziała rodzicom o tym, co się dzieje. Podżegali ją do samobójstwa, do samookaleczenia, ja przeżyłem szok. Rodzice po sugestii szkoły zdecydowali, że dziewczynka będzie się uczyć przez internet. Działanie pod tytułem "idź do Szkoły w Chmurze" nie jest rozwiązaniem problemu. Jest odsunięciem ofiary od sprawców, to jest oczywiście dobre, ale to jest kolejne stygmatyzowanie osoby, która już doznała krzywdy. Jedyne konsekwencje, które ponieśli oprawcy, to obniżona ocena z zachowania. Szkoła postąpiła zgodnie z procedurami, a więc przede wszystkim organ nadzoru pedagogicznego został powiadomiony. Szkoła, w której dochodziło do przemocy, odmówiła komentarza. Sprawą gnębienia dziewczynki zajmuje się kuratorium. Zaangażuje się też w nią rzeczniczka praw dziecka. Na pewno przystąpimy do postępowania sądowego, które się toczy, będziemy też na pewno badali, sprawdzali, jak wygląda sytuacja zaopiekowania dzieci, w szczególności dziewczynki, która doświadczyła przemocy. 40 procent nastolatków doświadczyło wyzwisk w sieci, co czwarty był ośmieszany lub poniżany. Jeżeli ta przemoc występuje przez dłuższy czas, może dojść do zaburzeń lękowych, zaburzeń depresyjnych, a w skrajnych przypadkach do myśli samobójczych czy prób samobójczych. W szkołach obowiązują standardy ochrony małoletnich. To procedury, które opisują, jak postępować w przypadkach przemocy rówieśniczej. Żeby żadne dziecko ani rodzice nie byli samotni, tylko żeby były uruchamiane konkretne działania. Sprawą dręczonej trzynastolatki z Koszalina zajmuje się sąd rodzinny, który bada też, czy w jej domu nie było przemocy. To skutek donosu, który ktoś złożył anonimowo. W pogodzie ciągle niespokojnie, a prognozy nie napawają optymizmem. Burze z nami zostaną i zrobi się zdecydowanie chłodniej. Na groźne zjawiska pogodowe muszą przygotować się zwłaszcza mieszkańcy północnej części Polski. A tam, gdzie burze przeszły, ruszyło liczenie strat. Więcej o krajobrazie po burzach Szymon Szulczyński. To ujęcie pokazuje, jak mało wczoraj brakowało do zejścia trąby powietrznej. Przez świętokrzyskie przetoczyła się superkomórka burzowa, która przyniosła niszczycielski grad. 5 minut gradu i wszystko praktycznie jest uszkodzone. W mniejszym lub większym stopniu. Są jabłka, które nie będą się w ogóle nadawać, bo nawet nie dorosną. To już krajobraz po przejściu burzowego frontu. Zniszczone pola, sady i straty sięgające często stu procent upraw. Sytuacja w Strzałkowie jest dramatyczna. Ucierpieli wszyscy, wszystkie gospodarstwa, które prowadzą produkcję owoców, warzyw, czegokolwiek. To jest po prostu armagedon. Do tego zniszczone przez ulewy i wichury drogi, pozrywane dachy i zniszczone zabudowania. Tylko wczoraj strażacy interweniowali ponad 700 razy. Bilans? Tydzień burz. Tydzień strat. Przed rolnikami walka o przetrwanie sezonu. Jest wszystko zniszczone w stu procentach, a można powiedzieć, że i w dwustu, bo nie wiadomo, co z tą plantacją na przyszły rok będzie. Ludzie po prostu nie będą mieli za co żyć. Resort rolnictwa zapowiada pomoc finansową. Będą zwolnienia z podatków i ułatwienia w odtworzeniu produkcji w przyszłym roku. Możliwe, że dodatkowe środki uruchomi Ministerstwo Finansów. Resort rolnictwa zapowiada rozmowy. Będę zabiegał o to, aby ze strony państwa znalazły się odpowiednie środku na wsparcie, na pokrycie części szkód. Te powinny pokryć rolnicze ubezpieczenia, do których aż 65 procent dopłaca państwo. Ale rolnicy skarżą się i na ich dostępność, i na praktyki firm ubezpieczeniowych, które wykorzystuj luki w umowach, by ograniczyć wypłaty odszkodowań. Tu również będą interwencje. Niech monitorują to wszyscy. Niech robią zdjęcia, bo to będzie dowodem ewentualnie w późniejszym etapie w sądzie albo innych gdzieś dochodzenia swoich praw. Na horyzoncie poprawa pogody. Jeszcze dziś i jutro burze, jednak nie tak silne jak poprzednie. Poprawa pogody od czwartku. Dzisiaj prognozujemy nieco słabsze zjawiska, natomiast nie można wykluczyć, że ta burza spowoduje jakieś lokalne podtopienia. Niemniej będą to słabsze, mniej gwałtowne zjawiska. Kolejny weekend ma być cieplejszy. I bez burz. W 19.30 to wszystko. Pytanie Dnia poprowadzi dzisiaj Anna Hałas. A gościem będzie Ryszard Petru, Polska 2050. Ja dziękuję. Dobranoc i do zobaczenia.