Expose premiera, a po nim głosowanie. Jutro decyzja w sprawie wotum zaufania dla rządu. 10 ofiar. Większość to dzieci. Tragiczny bilans strzelaniny w szkole w austriackim Grazu. Poprawa pogody i rosnące szanse na start rakiety z Polakiem na pokładzie. "19.30". Zbigniew Łuczyński. Rozpoczynamy od koalicji rządowej, przed którą ważna próba. Jutro expose premiera Donalda Tuska i głosowanie nad wotum zaufania. Szykuje się gorący dzień na Wiejskiej. Opozycja uderza w rząd, wieszcząc upadek gabinetu. Koalicjanci zapewniają, że uda się utrzymać większość, ale i stawiają warunki. Aby obecna Rada Ministrów przetrwała, za wotum musi zagłosować co najmniej 231 posłów. Jutro większość zagłosuje za wotum zaufania dla rządu? Jest pan spokojny? Nie mam co do tego wątpliwości. Dziś innej odpowiedzi nie ma. Jestem przekonana, że rząd Donalda Tuska ma stabilną większość. Także wśród opozycji. Nie sądzę, żeby była niespodzianka. Głosowanie nad wotum zaufania dla rządu miało się odbyć w zeszłym tygodniu. Ale po sugestiach marszałka Sejmu zostało przełożone. Wśród powodów - czas na uspokojenie emocji. Detoks od Twittera. I takie spotkania liderów koalicji. To, które odbyło się wczoraj wieczorem, było trzecim i ostatnim. Dotyczyło treści jutrzejszego expose. Jest umowa koalicyjna. Ludzie, którzy ją podpisali, są rozsądni i wiedzą, że jest to odpowiedzialność i przyszłość kraju. Stąd nowe priorytety rządu uzgodnione z koalicjantami. Czyli postawienie na dwie sprawy, szczególne bezpieczeństwo i gospodarka. W tych kwestiach rząd liczy na współpracę z przyszłym prezydentem. Druga alfa priorytety. Pojawi się jutro kwestia kwoty wolnej od podatku? Z pewnością pojawi się kwestia kwoty wolnej od podatku i jej podwyższenia do 60 tys. zł, bo o tym również mówiliśmy. Trzecia alfa priorytety. Podobnie jak o ułatwieniach dla przedsiębiorców, którymi dziś są projekty deregulacyjne. Zajmował się także rząd. To już sejm i dzisiejsza ofensywa Lewicy. Dzisiaj składamy projekty jako projekty poselskie. Wśród nich ten dotyczący związków partnerskich, który dzielił koalicję rządzącą. To ustawa gwarantująca, że dwie dorosłe osoby mogą zarejestrować swój związek partnerski w urzędzie stanu cywilnego. Jest możliwość zmiany nazwiska, prawo do dziedziczenia. Są też projekty ustaw o stażu pracy i o zwiększenia dostępności mieszkań. Ten ostatni to także kolejny priorytet rządu, o którym ma być mowa w expose. Nie wszyscy, w szczególności młodzi ludzie, mają zdolność kredytową. Na państwie spoczywa obowiązek, żeby przedstawiać propozycje budowy tanich mieszkań, z których będą mogli skorzystać ci, którzy dzisiaj z normalnej oferty dostępnej na rynku skorzystać nie mogą. Spośród spraw zgłoszonych przez Polskę 2050 wśród rządowych priorytetów mają się znaleźć przepisy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami. To bardzo oczekiwana ustawa. Pod te nowe priorytety ma być skrojony rząd. Stąd zapowiadana na przełom lipca i sierpnia rekonstrukcja. To, co usłyszymy w expose, to będzie wskazówka, jak będzie wyglądać rekonstrukcja rządu? Tak. I myślę, że każdy, kto śledzi dyskurs polityczny, będzie mógł sobie wywnioskować, czy niektóre resorty będą łączone, czy będą likwidowane. Na razie wiadomo, że liczba wiceministrów będzie mniejsza. Pojawi się też stanowisko rzecznika rządu. Tusk do dymisji! To reakcja polityków PiS i jedna z 7 konferencji, które dziś zorganizowali przed siedzibami ministerstw. Na wszystkich mówiono to samo. Wzywamy Tuska do dymisji. Tydzień temu prezes PiS liczył, że doprowadzi do tego, zgłaszając taką propozycję. Rozwiązaniem jest rząd techniczny. Ale zabrakło mu szabel, bo nikt spoza PiS jej nie poparł. Mieliśmy do czynienia z wyborami prezydenckimi, nie parlamentarnymi. Przypominają rządzący i zapewniają, że jutrzejsze głosowanie potwierdzi, że mają większość. Wojna na słowa pomiędzy prezydentem a premierem. Powód? Doniesienia o nieprawidłowościach w liczeniu głosów w niektórych komisjach. Prezydent pisze o przekręcaniu rozstrzygniętych już wyborów. Premier odpowiada: "Nie mamy prawa lekceważyć jednego zmarnowanego głosu". Do dziś wpłynęło 61 protestów dotyczących wyborów prezydenckich. Sąd Najwyższy już je rozpatruje. Dziś na wokandzie - 6 rozpraw. Posiedzenie było niejawne, ale wiadomo, że na rozpatrzenie niektórych miała wystarczyć jedna minuta. Traktujemy śmiertelnie poważnie kwestię każdego głosu. Tym tematem dzisiejsze posiedzenie rządu rozpoczął Donald Tusk. Odniósł się też do tego wpisu prezydenta. Uwaga! Jest wrażenie, że postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi chcą przekręcić ostatnie, rozstrzygnięte już wybory prezydenckie w Polsce i odebrać nam wolność wyboru. Nie dajmy się, my wyborcy. Nie wyobrażam sobie, kto zależy od wyborców, czy to jest prezydent, premier, marszałek, minister. Mówił lekceważąco i pogardliwie, że to postkomuniści chcą wywrócić wybory. Te słowa były niestosowne i głupie. Premier wyniku wyborów nie podważa, ale apeluje do PKW i Sądu Najwyższego o skrupulatne sprawdzanie oddanych głosów i wyjaśnienie wątpliwości. Nikt nie mówi o tym, że zostały sfałszowane wybory, ale wszyscy mówimy o tym, że PKW ma obowiązek policzyć każdy głos. Czy tak było? Dziś mam wątpliwości. Prezydent straszy. Jeśli weźmiemy pod uwagę te żądania, które są zgłaszane, zwłaszcza w sytuacji, kiedy do koalicji rządzącej należy rząd, większość parlamentarna, siły porządku i służby w Polsce, to można mieć obawy co do realizacji standardów demokratycznych. A to dziś napisał już po wystąpieniu premiera. Radzę Państwu, dobrze pilnujcie swoich oddanych w wyborach głosów. Dzisiaj naprawdę poważna ekipa zabiera się za dokonany przez was wybór. Takie próby mieszania ludziom w głowach się odbywają. Dobrze, że pan prezydent, będąc za granicą, na to stanowczo zareagował. Wszystkie, drobne nawet wątpliwości należy traktować z dużą uwagą, aby doskonalić proces wyborczy. Nikt nie chce przekręcić wyniku wyborczego, za to wszyscy chcą wiedzieć, jakie były rzeczywiste wyniki. Ze wstępnych szacunków wynika, że nieprawidłowości mogą dotyczyć maksymalnie 5000 głosów na korzyść Karola Nawrockiego. Wyborcza różnica między kandydatami to prawie 370 tys. głosów. Sąd Najwyższy już rozpatruje protesty wyborcze. Dziś na wokandzie - 6 rozpraw. Na rozpatrzenie niektórych Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego zaplanowała zaledwie minutę. Były to protesty, co do których Sąd Najwyższy nie był w stanie wyrazić opinii co do ich zasadności lub braku zasadności tychże protestów. To choćby te, w których brakuje wystarczających dowodów. Protest wyborcze można składać do poniedziałku. Dotąd do Sądu Najwyższego trafiło ich 61. Dotyczą nie tylko czerwonych korali, manipulacji telepatycznych, ale także choćby deklaracji jednego z członków komisji, że nie będzie przyjmował zaświadczeń o prawie do głosowania. Zrobił to w związku z pogłoskami, że niektórzy wyborcy, pokazując skopiowane zaświadczenia, głosują w kilku miejscach. Antidotum na to rzekome oszustwo miała być aplikacja stworzona przed Ruch Kontroli Wyborów, inicjatywę sztabowców Karola Nawrockiego. Do stosowania nieautoryzowanej przez organy wyborcze aplikacji zachęcali m.in. Dariusz Matecki i Zbigniew Ziobro. Mówimy nie o fałszowaniu wyborów, ale być może o popełnieniu przestępstwa. Sprawą zajęła się ABW i przekazała ją do prokuratury. Odmówił Andrzejowi Dudzie, ale przyjmie propozycję Karola Nawrockiego. Przemysław Czarnek, polityk PiS, ma zostać, jak nieoficjalnie wiadomo, szefem Kancelarii Prezydenta. Były minister edukacji taką propozycję dostał kiedyś od ustępującego Andrzeja Dudy, ale to prezydent elekt użył podobno argumentów, które przekonały polityka. To kolejne osoba z grona PiS, która ma wejść do Pałacu Prezydenckiego. Dla mnie to taki ideologiczny steryd. Tak rządzący reagują na nieoficjalne informacje, że to ten polityk PiS-u ma zostać prawą ręką prezydenta Karola Nawrockiego. Przemysław Czarnek na rzecz stanowiska szefa Kancelarii Prezydenta miałby porzucić mandat posła - donosi Newsweek. To oznacza totalną wojnę, agresję i sianie zamętu w przestrzeni publicznej. Dobry wybór. To będzie autorski projekt Karola Nawrockiego. Jeżeli to będzie silny polityk na czele kancelarii, jeżeli taka będzie decyzja prezydenta, nie tylko prezydenta, i trudno tu mówić o "autorskim projekcie", bo do tego potrzebna będzie zgoda Jarosława Kaczyńskiego, o czym mówił sam Przemysław Czarnek. Jak Jarosław powie "idź do Pałacu". to pójdzie pan? Tak. Zrobi pan wszystko, co panu poleci prezes? Ale pan mówi, żeby pójść na służbę do Pałacu, to chyba nie ma nic w tym złego. Przemysław Czarnek, jeśli pójdzie do Pałac, będzie musiał wyprowadzić się z Nowogrodzkiej, co zmniejszy konkurencję dla przywódcy PiS-u - słyszymy od rządzących. Kaczyński jest czujny, ma czujnych doradców. I mówi: Czarnka trzeba wypchnąć. I może coś w tym być. Wypchnąć? Ale tam będzie miał salony, pałace. Ale realna polityka, i każdy to wie, kto jest w parlamencie. Jak mówią politycy obozu władzy, rola Czarnka u boku Nawrockiego będzie starannie rozpisana przez prezesa PiS-u. To będzie taki wojujący akolita w Pałacu. Jeszcze przed startem kampanii prezydenckiej Przemysław Czarnek otwarcie wyrażał nadzieję, że zwycięstwo kandydata PiS-u może otworzyć drogę do obalenia rządu Donalda Tuska. Po zwycięskich wyborach prezydenckich nie czekamy na wybory 2027 roku, tylko przejmujemy władzę. Po to rozmawiamy codziennie z naszymi kolegami nie tylko z PSL-u, Konfederacji. Tyle że Przemysław Czarnek w przeszłości nie trafiał z politycznymi analizami. Czy to oznacza, że PiS utworzy rząd? Oczywiście, że utworzy. W 2023 roku rząd PiS-u nie powstał, a Przemysław Czarnek musiał pożegnać się z gabinetem ministra edukacji. Były szef resortu oświaty w przeszłości używał brutalnego języka, obrażając choćby mniejszości seksualne. To wypowiedź o ludziach nieheteronormatywnych. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym. I skończymy z tą dyskusją. To o paradzie równości. Nie promujmy zboczeń, dewiacji, wynaturzeń, bo to jest działanie przeciwko naszemu społeczeństwu. A to wypowiedź o roli kobiet. Jak się dziecko rodzi w wieku 30 lat, to ile tych dzieci można urodzić? To są naturalne konsekwencje tłumaczenia kobiecie tego, do czego przez Pana Boga została powołana. Jeżeli ludzie o takich skrajnych stanowiskach będą otaczać nowego prezydenta, to możemy mieć obawy, że pewien sposób ta narracja wpłynie później na jego decyzje. Jeżeli Przemysław Czarnek dołączy do Kancelarii Karola Nawrockiego, będzie już drugim politykiem z legitymacją PiS-u. To jest 19.30 we wtorek 10 czerwca. A dziś jeszcze... Grad rosyjskich dronów. Celują w cywilów. Kogo zabijają? Dzieci, kobiety i osoby starsze. Machina wojenna Putina przyspiesza, a nie zwalnia. Piłka w grze. Być może jest to najważniejszy mecz w całym tym cyklu eliminacyjnym. Trener Probierz chyba nie powinien dwa dni przed meczem wrzucać do szatni granatu. 10 ofiar. Większość to dzieci, które jak co dzień czekały na kolejną lekcję. Liczba może wzrosnąć, bo jest wielu rannych. Tragedia w austriackim mieście Graz. Do miejscowej szkoły wtargnął uzbrojony napastnik, który otworzył ogień w dwóch klasach. Według świadków mogło paść nawet kilkadziesiąt strzałów. Sprawca krwawego ataku nie żyje. Zbliżała się godzina 10.00. Uczniowie czekali na kolejną lekcję. Wtedy do szkoły wtargnął uzbrojony mężczyzna. Miał pistolet i strzelbę. Nagle zaczął strzelać do uczniów i nauczycieli. Do każdego, kto znalazł się na jego drodze. Zabił 9 osób. Wśród ofiar są dzieci. Natychmiast rozpoczęliśmy operację policyjną, w której udział wzięły również jednostki specjalne COBRA. Obecnie sytuacja została opanowana. Nie ma już zagrożenia dla ludności cywilnej. Zabójca to 21-letni Austriak, były uczeń tego gimnazjum. Według lokalnych mediów w szkole miał być prześladowany przez rówieśników. Gdy zbliżali się do niego antyterroryści, odebrał sobie życie. Dziesiątą osobą, która straciła życie, był sam szaleniec. W tej chwili mogę już powiedzieć, że mężczyzna działał w pojedynkę. Lekarze walczą o życie 3 osób, których stan jest krytyczny. Do szpitali trafiło w sumie około 30 rannych. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której uczeń nie wraca do domu. Szkoła musi być bezpiecznym miejscem dla wszystkich miejscem, w którym swobodnie czują się wszystkie dzieci. Skala akcji służb jest ogromna. Wszystkie szpitale w regionie postawiono w stan gotowości. Na miejscu pracowały setki policjantów i ratowników. Zaangażowano łącznie 160 osób, w tym lekarzy, ratowników medycznych i załogi licznych pojazdów. Na miejscu pracuje 65 karetek. Policja odgrodziła teren wokół szkoły. W okolicy gromadzili się rodzice, którzy chcieli zdobyć informacje o stanie ich dzieci. Wiem, że wkrótce tu będzie, dzięki Bogu. Syn miał telefon komórkowy i mógł od razu zadzwonić, ale do tej pory się nie uspokoiłam. Tragedia wstrząsnęła całą Austrią. To czarny dzień w historii naszego kraju. Atak szaleńca w szkole w Grazu stanowi tragedię narodową, która wstrząsnęła nami w najgłębszym stopniu. Słowa wsparcia płyną z całego świata. Szkoły są symbolem nadziei, przyszłości i młodości. Trudno znieść sytuację, gdy szkoły stają się miejscem przemocy i śmierci. To jedna z najtragiczniejszych strzelanin w historii Austrii. Do zbrodni doszło kilka dni przed 10. rocznicą masakry w Grazu, w której zginęły 3 osoby. Wówczas mężczyzna wjechał w tłum ludzi. Teraz w kalendarzu pojawia się kolejna bolesna i tragiczna data. W całym kraju ogłoszono trzydniową żałobę. Wielkie odliczanie do startu kosmicznej misji. Choć termin został przesunięty, to planowany jest na jutro. A przed Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim 14 dni na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i 13 eksperymentów, które przeprowadzi. Po blisko 50 latach od misji Mirosława Hermaszewskiego to on będzie naszym kolejnym rodakiem w kosmosie. Ale będzie pierwszym, który poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jak wygląda plan historycznego lotu? Choć te zdjęcia dzieli 50 lat, ekscytacja podobna. Szczególnie dla Michała, który z kolegami połączy się z dr. Uznańskim-Wiśniewskim na orbicie. Tam wykona eksperymenty zaproponowane przez młodzież. Eksperyment skupia się na cieczach. Ilustruje on, jak zachowują się ciecze w warunkach mikrograwitacji. I takie badania mogą posłużyć np. do tego, jak mają zachowywać się układy hydrauliki na przyszłych stacjach kosmicznych. Nauka sięga gwiazd. A Michał będzie analizował każdy detal kosmicznej podróży idola. Sekunda po sekundzie. W Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego na przylądku Canaveral zaczyna się historia. Międzynarodowa załoga zostanie przetransportowana na pole startowe LC 39A. Cały dzień w takim zawieszeniu między adrenaliną a oczekiwaniem. To napięcie czuć w powietrzu od pierwszej minuty. Z pola startowego winda zabierze astronautów 80 metrów w górę, na sam czubek rakiety Falcon 9. Później przejdą futurystycznym rękawem transportowym prosto do kapsuły Dragon. Ekipa techniczna pomoże astronautom zapiąć pasy. Uszczelni dokładnie właz od zewnątrz. Następnie rozpocznie się procedura startowa. 45 minut przed startem sprawdzone muszą być wszystkie systemy. Paliwo jest już dozowane do naszej rakiety, a my prawdopodobnie myślimy: "Co my tu robimy? Czy na pewno chcieliśmy lecieć w komos?". Nie wycofamy się, bo właz już jest zamknięty. Czekamy i odliczamy ostatnie sekundy. Rękaw transportowy odłącza się od rakiety. Uruchomiony zostanie też system ucieczkowy. 60 sekund przed startem koniec tankowania. NASA podaje informacje o możliwości wykonania jednego krótkiego telefonu. Wiemy, że będzie to telefon do ukochanej żony. Parę minut po starcie, jak to wszystko się ustabilizuje. Wystrzelenie rakiety, ma nastąpić o 14.00 czasu polskiego. Ponad 2,5 minuty później wyłączone zostaną silniki rakiety pierwszego stopnia, czyli tzw. boostera, który wróci na lądowisko na Ziemi. Drugi człon przyśpieszy. Po 9 minutach od startu Crew Dragon rozpoczyna już samodzielną podroż. Jestem przekonany, że przyszłość należy do przestrzeni kosmicznej. Jesteśmy świadkami początku tej epokowej zmiany. Do tego galaktycznego hotelu, który unosi się 400 km nad Ziemią, okrążając ją w 90 minut, astronauci dotrą po mniej więcej 20 godzinach. Spędzą tam 2 tygodnie. Szpital położniczy w Odessie celem rosyjskiego ataku. Grad rosyjskich dronów uderzył w to miasto na Morzem Czarnym. Także w Kijowie w wielu miejscach wybuchły pożary, bo odłamki zestrzeliwanych dronów spadały na budynki. To był największy atak na stolicę Ukrainy od początku wojny. W całym kraju zginęło 7 osób. O eskalacji rosyjskiej agresji. Nawet nad ranem mieszkańcy Kijowa nie mogli odetchnąć. Gdy świtało, nad ukraińską stolicą unosiły się kłęby czarnego dymu. Pożary wybuchły w 5 dzielnicach. W płomieniach stanęły bloki mieszkalne i domy jednorodzinne. Płonęły samochody i magazyny. Tak wygląda jeden z budynków po tym, jak uderzyły w niego rosyjskie drony. Szczątki bezzałogowców służby odnalazły wśród gruzów. Larysa - w swoim mieszkaniu. Celują w cywilów. Kogo zabijają? Dzieci, kobiety i osoby starsze. Z kim oni walczą? Rosyjskie naloty trwały całą noc. Shahedy wlatywały do Kijowa z różnych kierunków. Jeden za drugim. Był to jak dotąd jeden z najcięższych ataków na stolicę Ukrainy. Nad naszymi głowami brzęczą drony Shahed, a pociski balistyczne powodują wstrząsy, to prawdziwy horror. Nina z 8-miesięcznym synem spędziła noc w kijowskim metrze. Tak jak dziesiątki innych mieszkańców. Staram się o tym wszystkim nie myśleć. Cicho zwijam się w kłębek jak mysz. Czekam, aż wszystko minie. Jakoś staram się odwrócić uwagę dziecka. W sumie Kreml wystrzelił ponad 300 dronów i 7 rakiet, w tym balistycznych. Celowała głównie w Kijów. Ale ucierpiała też Odessa. Rosjanie trafili m.in. w szpital położniczy i stację pogotowia ratunkowego. Pacjenci i personel zdążyli się ewakuować. Wśród nich Natalia. W czwartek została mamą. Urodziła córeczkę. Jak tylko zeszliśmy do piwnicy, nastąpiła eksplozja. To było, jakby wszystko zaczęło się sypać. Myśleliśmy, że wszystko się zawali. Ukraińskie władze po raz kolejny wezwały do zwiększenia presji nie tylko na Moskwę, ale i jej sojuszników: Koreę Północną, Iran i Białoruś. Na alarm bije sekretarz generalny NATO i mówi, że w obliczu zagrożenia ze strony Putina Sojusz musi dokona kwantowego skoku i zwiększyć kluczowe zdolności obronne, i to o co najmniej 400%. Chodzi głównie o obronę powietrzną i przeciwrakietową. Machina wojenna Putina przyspiesza, a nie zwalnia. Rosja produkuje więcej broni i szybciej, niż się spodziewaliśmy. W ciągu 3 miesięcy wytwarza tyle amunicji, ile całe NATO w ciągu roku. Rosyjski przemysł tylko w tym roku wyprodukuje 1500 czołgów, 3000 pojazdów opancerzonych i 200 pocisków Iskander. Mark Rutte ostrzegł, że Rosja może być gotowa do użycia siły militarnej przeciwko NATO w ciągu 5 lat. Śmigłowiec Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego uziemiony po awarii. Ministerstwo Obrony skierowało na czas naprawy wojskową maszynę. Tymczasem w sieci pojawiła się jeszcze jedna forma pomocy. Zbiórka. Jej cel to 25 mln zł. Cel szlachetny. Problem w tym, że TOPR nie miał z tym nic wspólnego. Zbiórkę wstrzymano, a pieniądze mają wrócić do wpłacających. Zobaczyliśmy fałszywą zbiórką na jednym z portali. My takiej zbiórki nie uruchamialiśmy. Pojawiła się na jednym z internetowych portali pomocowych. Osoba prywatna chciała zebrać 25 mln zł na nowy śmigłowiec dla TOPR-u. Problem w tym, że zrobiła to bez wiedzy TOPR-u. Skontaktowaliśmy się z autorem zbiórki. On ją natychmiast usunął. W momencie nagłośnienia sprawy miłośnicy Tatr przelali na konto zbiórki już ponad 1000 zł. Pod postem w mediach społecznościowych głos zabrał jej autor. Jak przyznał, to był działanie w dobrej wierze, by ochotnicy mieli czym latać na akcje ratownicze. Poprosiliśmy organizatora zbiórki o pisemną zgodę organizacji, Zbiórka nie była zweryfikowana, skonsultowana z TOPR-em. Nie była ona potwierdzona odpowiednimi dokumentami, co wzbudziło podejrzenia osób, które ją zobaczyły. Toprowców można wspierać za pośrednictwem Fundacji Ratownictwa Tatrzańskiego. Nie wszyscy jednak mają dobre intencje. W ostatnim tygodniu funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wspólnie z Krajową Administracją Skarbową rozbili gang, który za pomocą fałszywych zbiórek wyłudził 15 mln zł. Wykorzystywali zdjęcie dziecka, które przegrało walkę z chorobą. Jeśli mamy do czynienia ze zdarzeniem tragicznym, a my chcemy pomóc, to oszuści to wykorzystają. Wirtualni oszuści liczą, że pod wpływem emocji przekażemy im swoje dane lub pieniądze. Osoby, które umieszczają zbiórki, łatwo jest zweryfikować przez media społecznościowe. Osoby te często same informują, że maja chore dziecko. I gdzieś to jest publicznie dostępne. Jak rozpoznać fałszywe zbiórki? Powstają na podejrzanych stronach, mają błędy w opisach i ograniczone opcje płatności. Należy sprawdzić, czy profil danej osoby jest zweryfikowany. Dopiero po tym, jak po dłuższej chwili zweryfikujemy wszystko, możemy wpłacać pieniądze. Pomagajmy zatem nie tylko z sercem, ale też z głową. Po sensacjach wczorajszego dnia i niespodziewanych zawirowaniach w polskiej kadrze przed nami dziś kolejne, tym razem sportowe emocje. Reprezentacja Polski zmierzy się z Finlandią. To będzie trzeci mecz kwalifikacji do mistrzostw świata i to ten mecz zdecyduje o tym, jak potoczą się losy rywalizacji w grupie w drodze na mundial. Czy w składzie wystąpi nowy kapitan? Przed polskimi piłkarzami arcyważne spotkanie w eliminacjach do mistrzostw świata - starcie z Finlandią. Być może jest to najważniejszy mecz w całym tym cyklu eliminacyjnym. Wynika to z układu sił, tego teoretycznego układu sił w tabeli. Murowanym faworytem do 1. miejsca są Holendrzy. My z Finami powinniśmy teoretycznie powalczyć o to miejsce numer 2. Ale na kilkanaście godzin przed meczem najgłośniej pobrzmiewa echo niedzielnej decyzji Michała Probierza w sprawie kapitańskiej opaski Roberta Lewandowskiego, którego zastąpił Piotr Zieliński. Uznałem, że to dobry moment na to, żeby zmienić kapitana. Życzę mu powodzenia, bo dla mnie reprezentacja jest najważniejsza. Wielka duma i... Nic, mam nadzieję, że będą dobre wyniki za mojej kadencji. Selekcjoner o decyzji Roberta Lewandowskiego poinformował przez telefon. Kilkadziesiąt minut później Lewy napisał o utracie zaufania do trenera i rezygnacji z gry w biało-czerwonych barwach do czasu, gdy będzie ją prowadził Probierz. W wywiadzie dla WP Sportowe Fakty stwierdził, że boli go sposób, w jaki dowiedział się o sprawie. Robert przede wszystkim mógł zaproponować, że się pojawi na tym zgrupowaniu na 1-2 dni, a trener Probierz chyba nie powinien dwa dni przed meczem wrzucać do szatni granatu. Po wielu rozmowach z zawodnikami i ze sztabem podjąłem taką decyzję. Tłumaczył wczoraj selekcjoner. Nie była to rada drużyny, o czym w nocnym wpisie poinformował Polski Związek Piłki Nożnej. Jak mówią eksperci, cała sprawa nie pozostanie bez wpływu na kadrę. Tak łatwo zrezygnować z piłkarza pokroju Robert Lewandowski. To trudno sobie wyobrazić w krajach dużo lepszych piłkarsko dzisiaj. Reprezentacja jest jedna, reprezentacja ma grać najlepiej, ma awansować do finałów mistrzostw świata. Jakimi sposobami to osiąga? Prawymi sposobami. Pójściem do przodu, rozwijaniem się, a nie waśniami. A to nie jedyny problem kadry Probierza. W meczu z powodu kontuzji łydki nie zagra Piotr Zieliński. To pierwszy taki przypadek od 12 lat, by i Zieliński, i Lewandowski nie zagrali w meczu o punkty. Polska po dwóch meczach i dwóch wygranych jest na 1. miejscu w grupie G eliminacji do mundialu. Oczko niżej są właśnie Finowie. Finlandia jest to drużyna, która w ostatnich latach na pewno rośnie. Ale to wciąż jest drużyna, którą Polacy na pewno mogą i powinni chyba pokonać. Ale to całe zamieszanie niestety nam nie pomaga. Mecz Finlandia - Polska o 20:45 w TVP1. Początek meczu już za kilkanaście minut, transmisja na antenie TVP1 i TVP Sport. A już za chwilę "Pytanie dnia". U Marka Czyża dziś wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Dobranoc i do zobaczenia.