Kościół i polityka, czyli prezydent Karol Nawrocki na pielgrzymce kibiców na Jasnej Górze. Nie tylko śnieg i siarczysty mróz. Są kolejne alerty pogodowe dla niemal połowy kraju. Kajakarka górska Klaudia Zwolińska sportowcem roku, wyprzedziła Igę Świątek. Monika Sawka, dobry wieczór. Po raz pierwszy w 18-letniej historii kibicowskich pielgrzymek na Jasną Górę wziął w niej udział także prezydent. Karol Nawrocki przemówił z polowego ołtarza klasztoru ojców paulinów w Częstochowie. Odpalono race, odśpiewano hymn narodowy, były też skandaliczne okrzyki. Wizytę głowy państwa w sanktuarium krytykują duchowni i przypominają, że przestrzeń sakralna powinna być wolna od polityki. Zamiast ciszy i skupienia, skandowanie jak na trybunach. Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę. Zamiast modlitwy, wiecowe okrzyki. Karol Nawrocki! Tak sacrum ustąpiło miejsca stadionowym wrzaskom. I to wszystko pod patronatem prezydenta. w miejscu szczególnym dla Polaków, nie tylko katolików. Nikt nie powtrzyma gorących polskich serc. Tak wyglądała pielgrzymka kibiców na Jasnej Górze. Prezydent, który publicznie deklaruje się jako katolik i legitymizuje swoją obecnością i swoim zachowaniem to, co widzieliśmy na Jasnej Górze, nie jest przykładem moim zdaniem dobrego prezydenta i jako głowa państwa i jako katolik, bo to nie są spotkania, które łączą. Zarówno prezydent, jak i jego kapelan, mieli okazje do tego, by zaprotestować przeciwko nawołującym do przemocy hasłom, ale tego nie zrobili. Kochani, podziękujemy jeszcze raz panu prezydentowi za jego obecność na naszej pielgrzymce. Kapelan prezydenta tu występował w roli konferansjera. A prezydent próbował przekonywać, że kibice w Polsce są ofiarami. Dzięki waszej odwadze i temu, że stadionów nie dotknęła propaganda i chwilowe ideologiczne modły, także dlatego zostałem prezydentem i za to wam dziękuję. Chyba pomylił swoje role. Staje się bardziej kibolem, a mniej prezydentem. Rządzący tym wydarzeniem są oburzeni, ale nie zdziwieni, i przypominają te sceny z zeszłego roku. Wczoraj powtórka. Do tego obraźliwe i antyrządowe hasła. Urocze to hasło skądinąd. Bo urocze, z Jasnej Góry urocze hasło. Takie jednoczące. To poseł PiS-u, a prezydencki doradca haseł nie słyszał. I domaga się kontekstu. Okrzyki "raz sierpem, raz młotem" się panu podobały? Nie widziałem tych okrzyków. Mówię panu, były takie okrzyki. Nie znam kontekstu. Kontekstu tu nie trzeba szukać. Szerzenie takich słów nienawiści w miejscu jak Jasna Góra jest karygodne. Czołem kibice! Po części dostępnej dla wszystkich kibiców, prezydent spotkał się z wybranymi i tak serdecznie przywitał się z Tomaszem P., pseudonim "Dragon". Jak ustaliła WP, to przywódca gangu kiboli Jagielloni Białystok. Obecnie "Dragon" czeka na wyrok sądu drugiej instancji po tym, jak w 2024 r. został nieprawomocnie skazany na 6 lat więzienia za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem i pobicia. To jest poniżej godności prezydenta i należy teraz bacznie obserwować, czy Karol Nawrocki będzie właśnie takie osoby jak niejaki pan Dragon ułaskawiał. "Dragon" był w przeszłości już kilkakrotnie karany. M.in. za napaść z użyciem broni lub innego niebezpiecznego przedmiotu na funkcjonariusza publicznego. Do piątku prezydent ma czas na decyzję w sprawie ustawy budżetowej. Weto w tym przypadku nie wchodzi w grę. W grę według posła PiS Sebastiana Kalety wchodzi skrócenie kadencji parlamentu. W opublikowanym na jednym z portali internetowych filmie, przedstawia scenariusz, który jego zdaniem może się zrealizować przy okazji ustawy budżetowej i przyczynić się do rozwiązania Sejmu. Rządzący ripostują: to fantasmagorie prawicy. Prezydent nie powinien podstawiać nogi szczególnie Polakom. Mówią rządzący. Karol Nawrocki decyzji jeszcze nie podjął. Trudno tutaj cokolwiek domniemywać, poczekajmy na decyzję. Zegar tyka od piątku, kiedy ustawa budżetowa opuściła parlament. Dzisiaj skieruję budżet do podpisu pana prezydenta. Tak wówczas mówił marszałek Sejmu, prezydent ma tydzień na decyzję, czyli czas do piątku. Weto w przypadku ustawy budżetowej nie wchodzi w grę. Możliwe są trzy inne wyjścia. Jej podpisanie, podpisanie i późniejsze skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego oraz skierowanie do Trybunału bez podpisu. Trzecia opcja oznacza otwarcie kolejnej linii frontu, bo w Trybunale obecnie jest za dużo wakatów, by mógł zebrać się jego pełen skład, a tylko taki zgodnie z ustawą może decydować o budżecie. Prezydent próbuje wykorzystywać tą nadal nielegalnie działającą instytucję, ale nie uda mu się w żaden sposób zdestabilizować i funkcjonowania państwa, i wejścia w życie budżetu. Co nie powstrzymuje polityków PiS przed snuciem takich wizji. Spór o budżet może być krytyczny dla tego rządu. Słuchajcie, w najbliższych miesiącach może dojść do przyspieszonych wyborów. To są jakieś fantasmagorie prawicy. Kwitują rządzący. Budżet na przyszły rok to wydatki przekraczające 900 miliardów złotych. Co czwarta złotówka jest przeznaczona na służbę zdrowia, co piata na armię. Zapewniamy rekordowe nakłady na inwestycję, zapewniamy środki na pierwszą polską elektrownię jądrową, mam nadzieję, że prezydent tę ustawę budżetową podpisze. Politycy PiS wręcz przeciwnie. To jest zły budżet, ja głosowałem przeciwko. Prześcigają się w krytyce. To jest najgorszy budżet w III RP. Dochody budżetu spadają, dług rośnie, dramat, jeżeli chodzi o ściągalność podatków. Ale taka diagnoza nie trzyma się faktów. To dane z rządowych stron i wysokość dochodów państwa, podczas ostatnich dwóch lat rządów pis i dwóch pierwszych obecnej koalicji. Jak widać, wbrew temu, co mówią politycy PiS, dochody nie spadają. Podobnie jak wpływy z podatków. To te z VAT. Ostatni słupek będzie wyższy, bo podana wysokość dotyczy tylko pierwszych 11 miesięcy ubiegłego roku. Z budżetu nigdy się nie jest do końca zadowolonym, bo każdy chciałby mieć jakiś budżet marzeń. Ocenia premier, odnosząc się do tej kwoty prognozowanego deficytu. Rząd tłumaczy ją wydatkami na armię i leczenie. Jeśli chcemy zbroić polską armię najszybciej na świecie, to musimy pożyczyć na to pieniądze albo ponieść podatki, nie chcemy podnosić podatków, stąd wynika deficyt. Oczywiście trzecie źródło zadłużenia to spłata zadłużenia z czasów PiS-u. W ubiegłym roku na spłatę zaciągniętych przez rząd PiS obligacji wydano 63 miliardy złotych. Po zmianie władzy kurek z pieniędzmi zakręcił prezes NBP. Choć za czasów PiS dosypywał do budżetu około 10 miliardów złotych rocznie. Ostatnie weta prezydenta wobec podwyższenia akcyzy na alkohol i opłaty cukrowej to strata 3 miliardów złotych. My sobie poradzimy, bo mamy bardzo dobrze rozhulana gospodarkę, mamy najwyższy wzrost gospodarczy z krajów Unii. Co nie zmienia faktu, że w nadchodzącym tygodniu budżet może stać się powodem kolejnej politycznej awantury. Oglądają państwo "19.30", już za chwilę: Prawie 2300 przeszczepów w ubiegłym roku - to rekord. Nigdy tylu przeszczepów nie mieliśmy. Z roku na rok będzie ich coraz więcej. Bardzo dużo przeszczepionych nerek, wątrób. Udało się znaleźć dawcę bardzo szybko. Jakby się nowe życie dostaje. W Gdańsku zima sparaliżowała lotnisko. Z powodu intensywnych opadów śniegu część lotów została odwołana, wiele było opóźnionych. W Gdyni awaria sieci ciepłowniczej. Na drogach w całym kraju pełną parą pracują tysiące pługów i piaskarek. Najtrudniejsza sytuacja jest na północy, gdzie opady są najobfitsze. Niektóre lokalne drogi są nieprzejezdne. Jaka pogoda czeka nas w najbliższych dniach? W tym przypadku to jedyny oręż w nierównej walce z zimą. Mieszkańcy tego rzeszowskiego osiedla tylko dziś sięgali po niego kilka razy. Jest zima, więc trzeba pracować koło domu, żeby jakoś do domu dojechać. A śniegu przybywa niemal w całej Polsce. W Krakowie, by rano wsiąść do samochodu, trzeba było się napracować. Trochę źle, bo jest dużo śniegu, ale co zrobimy, no nic nie zrobimy, jest zima. Minionej nocy na trasy w całej Polsce wyjechały 3000 pługów i piaskarek. Tak wyglądał dziś wyjazd z Zakopanego. Jest ślisko, niestety, nigdy nie wiadomo, co jest pod spodem, to jest takie błoto pośniegowe ubite. Polska znalazła się w kleszczach srogiej zimy. Po śnieżnym dniu ma przyjść fala chłodu, która skuje lodem niemal cały kraj. Najgorzej ma być na północy i południu. Temperatury w nocy będą spadać nawet do minus 22 stopni, do tego zawieje i zamiecie śnieżne. Na lotnisku w Gdańsku więcej niż w powietrzu działo się na jego płycie. Opady śniegu storpedowały siatkę połączeń. Mieliśmy wylecieć o 6:00 rano, nie wylecieliśmy i czekamy na podjęcie dalszych decyzji. Nasz lot został opóźniony o 2 godziny. Dla wielu siedzenie na walizkach skończyło się rozczarowaniem. 14 lotów zostało anulowanych. Nie ma wpływu się na pogodę, co możemy zrobić? Możemy bilety jedynie kupić, na inne rzeczy nie mamy wpływu. To już Gdynia. Mieszkańcy tego osiedla po odśnieżaniu nie mają się gdzie ogrzać. Wszystkiemu winna awaria sieci ciepłowniczej. W tej chwili to ja mam 17, bo grzejnikiem elektrycznym podgrzewam. W domach są osoby starsze, dzieci, ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ale zima ma też swoje uśmiechnięte oblicze. Można szybko zjeżdżać na sankach, pada śnieg, jest fajna pogoda. Wtedy nawet górka pośrodku blokowiska może mieć coś z narciarskiego kurortu. Jestem mega zadowolony, bawię się jak dzieciak, jest super! Już jestem mokry, jest bomba! Na zachodzie śnieg ma niedługo zniknąć, mroźną zimą cieszyć będą się mieszkańcy wschodniej Polski. Machina hejtu wobec Jerzego Owsiaka ruszyła. Z najnowszej analizy Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że niepokojący trend rośnie. Owsiaka bronią pacjenci, którzy skorzystali ze sprzętu medycznego sfinansowanego z datków zbieranych podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bronimy też my, będąc całym sercem, razem z milionami innych, za orkiestrą i jej dyrygentem. WOŚP pomógł 3-letniej Lilianie, zanim złapała pierwszy oddech. Wyciągnięto ją tak na szybko. Była ratowana sprzętem WOŚP. Na sali porodowej, potem w inkubatorze - sprzęt od WOŚP. I teraz, podczas rehabilitacji. Liliana wiele zawdzięcza orkiestrze - z wzajemnością. Będzie wolontariuszką po raz trzeci, w tym roku została ambasadorką WOŚP. Jedyna taka akcja charytatywna na świecie. To już wizytówka Polski, o czym przekonał się profesor Ryszard Cichocki, socjolog, który niedawno gościł w Ekwadorze, Nikaragui i Kostaryce. Na pytanie, z czym kojarzy się Polska, mieszkańcy obok Jana Pawła II, Wałęsy, Lewandowskiego, wymieniali orkiestrę. Nie do końca rozumieli mechanizm działania, ale wiedzieli, że skutki są fantastyczne i oni też marzą, żeby do ich szpitali trafiał taki sprzęt. Zapewne zdziwiliby się, z jakim hejtem co roku mierzy się w Polsce orkiestra, zwłaszcza w styczniu, gdy gwałtownie rośnie liczba negatywnych komentarzy w sieci. Jerzy Owsiak staje się złodziejem, nawet diabłem, a orkiestra lewacką gangreną. Hejt motywowany politycznie, ale nie tylko. Zazdrość o tę efektywność, skalę zbieranych środków, o skalę zaangażowania ludzi, o skalę ludzi, którzy zgadzają się zapłacić na orkiestrę, jest tak ogromna, że dla przeciwników szokująca, stąd agresja jest jeszcze silniejsza. Uczymy się wytrzymywać to, to nie jest tak, że jesteśmy bohaterami, po których to spływa. Instytut Monitorowania Mediów co roku obserwuje ruch w internecie wokół orkiestry - teraz zbadał 20 najbardziej aktywnych profili w mediach społecznościowych. Aż 17 to są bezwzględni przeciwnicy Owsiaka i inicjatywy WOŚP. Krzysztof Skiba nazywa to absurdem, zupełnie kuriozalną sytuacją. Nigdzie na świecie nikt się nie mobilizuje przeciwko pomocy charytatywnej, która kupuje sprzęt medyczny, ale Polska w czymś musi być najlepsza. Jeżeliby istniała jakaś księga głupoty światowej, to ta akcja na pewno by się w to wpisała. Machina hejterska wpisuje się też niestety w rzeczywistość. Śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza pozostawiła 7 lat temu głęboki ślad - zdawało się, że tu hejt się zatrzyma. Nie zatrzymał się. Tak w zeszłym roku wyglądało ogrodzenie domu Jerzego Owsiaka. Wielu wolontariuszy ma swoje doświadczenia. O ile dorośli są w stanie sobie to wytłumaczyć, no to trudniej z tymi młodszymi dzieciakami, które wychodzą, chcą czynić dobro, a tu się okazuje, że ktoś ich atakuje i mogą czuć się zagubione. Policja organizuje dla nich specjalne szkolenia. Co mamy zrobić w przypadkach, kiedy właśnie ktoś nas nagabuje, ktoś wyraża się niepochlebnie o tym, co robimy bądź ktoś próbuje nam zrobić krzywdę. Az dziwne, że przeciwnicy orkiestry nie liczą się z tym, jak wysokie jest prawdopodobieństwo, że będą musieli skorzystać ze sprzętu WOŚP. Ma go niemal 100% publicznych szpitali. Dzięki temu sprzętowi, dzięki nowoczesnym metodom, które są wprowadzane, nie tylko możemy lepiej diagnozować, ale możemy lepiej leczyć. Dla hejterów Jerzy Owsiak ma taki przekaz. Iran płonie. Mimo brutalności władz protesty nie ustają. Przez ponad 90-milionowy, rządzony przez ajatollahów kraj, od dwóch tygodni przetacza się potężna fala demonstracji. Pierwotnie były wyrazem niezadowolenia wobec fatalnej sytuacji gospodarczej, ale w ostatnich dniach stały się antyrządowe. Jeśli reżim będzie zabijał protestujących, uderzymy - przestrzega amerykański prezydent. Pracownik irańskiej ambasady w Londynie zmienia flagę Iranu sprzed rewolucji, używaną przez grupy opozycyjne, na państwową. Tę chwilę wcześniej umieścił na balkonie ambasady uczestnik demonstracji. Bo na ulice wychodzą nie tylko mieszkańcy Iranu. Wspiera ich diaspora w wielu krajach. Okrzyki "śmierć Chameneiemu, śmierć dyktatorowi, precz z ciemiężcą" jasno pokazują, że naród irański pragnie demokracji. Na ulicach Iranu podobne okrzyki. I symboliczne gesty, jak ten: kobieta odpala papierosa od zdjęcia Najwyższego Przywódcy. Choć słychać i takie slogany: "Niech żyje szach", "Reza Pahlawi powróci". Reza Pahlawi, mieszkający w USA syn ostatniego szacha Iranu, faktycznie chce wrócić. Nie opuszczajcie ulic. Sercem jestem z wami. Wiem, że wkrótce będę u waszego boku. I zachęca do eskalacji protestów. Te objęły już ponad 120 miast w całym kraju, bo gniew Irańczyków, wzniecony na skutek fatalnej sytuacji ekonomicznej ich kraju, nie gaśnie. Najwyższy przywódca przyznaje: gospodarcze postulaty protestujących są słuszne. Ale na ulice wysyła policję i formacje paramilitarne, które kilkukrotnie otworzyły ogień w kierunku demonstrantów. W stan gotowości została też postawiona irańska armia. Władze zapewniają: nie krzywdzimy pokojowych demonstrantów, lecz terrorystów. Obecny poziom uważamy za poziom zamieszek, reagujemy więc stanowczo, szybko i zdecydowanie. Protestujący powinni wiedzieć, że są wykorzystywani jako przynęta. Przynęta założona przez konkretne obce mocarstwa. USA i Izrael wydają polecenia tym ludziom, mówiąc im: działajcie, wspieramy was. USA po raz kolejny ostrzegają: Iran szuka wolności, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc. Władze Republiki Islamskiej nie pozostają dłużne: Wiedzcie, że w przypadku ataku na Iran Izrael i amerykańskie bazy wojskowe w regionie staną się naszymi celami. A zwykli Irańczycy w mediach społecznościowych pytają: czy po Wenezueli następny będzie ich kraj? Obce państwa nam nie pomogą. Nie chcemy interwencji. W ciągu trwających dwa tygodnie protestów zginęło już ponad 200 osób. Dokładna liczba ofiar jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu. W tym przypadku nie chodzi o liczby, ale te robią wrażenie. W ubiegłym roku przeszczepiono ponad 2200 narządów. To rekordowy rok dla transplantologii. Za każdym przeszczepem kryje się poruszająca historia. W Polsce żyje obecnie kilkanaście tysięcy osób, które dzięki ofiarowanym organom dostały drugie życie. Nie widziałam już sensu życia dla siebie. To była udręka. Urszula Dubiel kilka tygodni temu z trudem łapała oddech. Dzięki lekarzom z Zabrza dostała nowe płuca i szansę na nowe życie. To jest niebo a ziemia, to jest drugie życie dla mnie. W ubiegłym roku w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu wykonano 42 takie transplantacje, w całym kraju ponad 130. Wynik tych transplantacji jest bardzo dobry, bo uniknęliśmy śmiertelności w okresie wczesnym. Wszyscy nasi pacjenci zostali wypisani do domu. Irena Dziedowicz też liczy, że wkrótce odzyska siły i będzie mogła wrócić do domu. Jest jedną z ponad 1200 pacjentów, którzy w ubiegłym roku przeszli przeszczep nerki. Były coraz gorsze wyniki i była decyzja, że będzie potrzebny przeszczep, właściwie konieczny przeszczep. Zabieg wykonano w sylwestra. Pani Irena cieszy się, że znalazł się dawca i że przeszczep się udał. Bardzo dobrze się czuje, bardzo dobre mam wyniki. Cieszą się też lekarze z Gdańska, którzy wykonali zabieg i mówią o najlepszym roku w historii placówki. To był rekord ever, 159 przeszczepień, nigdy tylu nie mieliśmy, ostatnie lata to było 129, 136. O sukcesie mówią też lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Warszawie. Liczba transplantacji wątroby jest tu najwyższa nie tylko w Polsce, ale też w Europie. W ubiegłym roku wykonano ich prawie 400. Boję się marzyć, chciałbym utrzymać taka aktywność. Każde przeszczepienie wątroby to praca kilkunastu, a nawet 20 ludzi, są dni, kiedy wykonujemy nawet 5 przeszczepień jednego dnia. W całym kraju w ubiegłym roku przeprowadzono prawie 2300 przeszczepów - o 100 więcej rok do roku. Są to liczby, których się nie spodziewaliśmy od początku realizacji programów transplantacyjnych. Z czego to wynika, m.in. z większej świadomości społecznej. Jest coraz lepiej dzięki też takim nowoczesnym systemom, które pozwalają poprawić jakość narządów i transportować je również od dawców spoza kraju. To nie jest tylko te 12 godziny, gdzie możemy wydłużyć ten czas od momentu pobrania do momentu wszczepienia, ale to jest też system, który nam pozwala pobierać te serca graniczne. Są szanse, że ten rok będzie równie udany. Tylko w ośrodku warszawskim już wykonano 8 transplantacji. Jednym ze szczęśliwców jest Ireneusz Tokarczyk, który powoli wraca do sił po przeszczepie wątroby. Trochę czekałem, ale wykorzystałem szansę. Wczoraj skończył 55 lat i przyznaje, że trudno wymarzyć sobie lepszy prezent. To jakby się nowe życie dostaje. Trzykrotna medalistka mistrzostw świata w kajakarstwie górskim, Klaudia Zwolińska, najlepszym polskim sportowcem w Plebiscycie Przeglądu Sportowego. Zwycięzcę ogłoszono podczas Gali Mistrzów Sportu. Kibice docenili fenomenalną formę kajakarki bardziej niż zwycięstwo Igi Świątek w Wimbledonie, 6. indywidualne mistrzostwo świata wywalczone przez żużlowca Bartosza Zmarzlika czy wygraną Roberta Kubicy podczas wyścigu Le Mans. To najlepszy sportowiec minionego roku. Klaudia Zwolińska jako pierwsza kobieta w historii dwukrotnie sięgnęła po złoty i brązowy medal mistrzostw świata w kajakarstwie górskim. 3 krążki w zaledwie 50 godzin. Ta nagroda da nam takie możliwości w kajakarstwie. My ją wykorzystamy naprawdę bardzo dobrze, bo to nie tylko moja praca. To jest praca całego zespołu i emocje są niesamowite. Nominowanych tylu niesamowitych sportowców, że ja jestem onieśmielona. Na 2. miejscu zwyciężczyni lipcowego Wimbledonu, miłośniczka makaronu z truskawkami, nasza wielka duma, Iga Światek. Jestem z wami duchem, przesyłam serdeczne pozdrowienia z Australii. Która tradycyjnie już połączyła się z gośćmi gali. Dziękuję, że kibicowaliście i chciałabym też pogratulować wszystkim nominowanym, bo bycie w gronie najlepszych sportowców Polski co roku jest dla mnie naprawdę ogromnym zaszczytem. Ja jestem zadowolony generalnie, bo co roku coś za nią odbieram i to nie jest powiedziane, że to musi być pierwsze miejsce. Dziś Iga znowu miała powody do radości. Razem z drużyną świętowała zwycięstwo w prestiżowym turnieju United Cup w Sydney. Biało-czerwoni pokonali Szwajcarię 2:1. Podium plebiscytu Przeglądu Sportowego zamknął siatkarz Wilfredo Leon. Ale wyróżnień było więcej. Tytuł czempiona stulecia trafił do dwóch osób. Najlepszej polskiej biegaczki narciarskiej Justyny Kowalczyk, która jest też rekordzistką plebiscytu. Triumfowała bowiem 5 razy. Oraz do najlepszego polskiego piłkarza Roberta Lewandowskiego. Te cudowne lata, kiedy głosowaliście na mnie, kiedy dodawaliście mi skrzydeł, zostaną ze mną na zawsze. Sportowcy podkreślają, jak ważne jest dla nich wsparcie kibiców. My nie wykonujemy pracy po to, żeby być najlepszym sportowcem w kraju. Tylko po prostu by spełniać swoje marzenia, swoje cele, realizować się, a jeśli przy tym sprawiamy przyjemność tysiącom czy milionom kibiców, to tak naprawdę jest to uwieńczenie naszej pracy. Imprezę uświetniły występy muzyczne. Wzruszeń było sporo. Sto lat plebiscytu Przeglądu Sportowego to doskonała okazja do wspomnień. Pierwszy bal odbył się na warszawskim Torwarze w 1956 roku. W połowie lat 70. pojawił się pewien zwyczaj. O 6:00 rano przestaje grać muzyka, a goście sięgają po talerze. Słyszałam, że prosto z parkietu na jajecznicę? W tamtym roku miałam takie plany, ale nie dotrzymałam. Teraz widzę, że już ludzie mnie będą pilnować, żebym dotrwała do tej jajecznicy. Tym razem się udało. Teraz pora na kolejne marzenia sportowe, w tym te olimpijskie. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia, u Aleksandry Pawlickiej dziś mecenas Wojciech Łączewski, były sędzia. A już za chwilę w Dwójce uroczysta gala wręczenia Paszportów Polityki. To jedne z najbardziej prestiżowych nagród kulturalnych w Polsce, przyznawanych przez tygodnik "Polityka" od 1993 roku. Spokojnego wieczoru.