Rząd z zaufaniem. Koalicja potwierdziła poparcie dla rządu. Był przeciek. Odliczanie do startu Polaka wstrzymane. Blamaż piłkarzy, co czeka trenera Probierza? Dobry wieczór. Zaczynamy program "19.30". Jeszcze w czerwcu rzecznik rządu, ani kroku wstecz w sprawie rozliczeń poprzedników, bezpieczne i szanowane na świecie państwo. Premier Tusk mówi w Sejmie o tym, co było i co będzie i przyznaje, że dotąd może mówił za mało. Rząd z wotum zaufania, a opozycja chyba nie miała większych nadziei na inny wynik, bo wystąpienia premiera nawet nie wysłuchała. Sejm RP wyraził wotum zaufania radzie ministrów. To finał blisko 8-godzinnej debaty. Donald Tusk i kredyt zaufania udzielony ponownie. Po tym, jak kandydat koalicji przegrał wybory prezydenckie. Znam smak zwycięstwa i gorycz porażki, ale nie znam słowa kapitulacja. To rząd ponosi odpowiedzialność za władzę wykonawczą w Polsce. Wyniki wyborów prezydenckich ani nie zmniejszają naszych obowiązków, ani zakresu władzy i kompetencji. Stąd te słowa: Nie ma trzęsienia ziemi. I zapowiedź przyspieszenia prac rządu. Powinniśmy skupić się na pracy, bo tego nam brakowało, powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, dlaczego jest taki wynik wyborów, a nie inny. W sierpniu na ręce prezydenta, na jego biurko trafi kilkanaście projektów ustaw. Chodzi m.in. o deregulację, zwiększenie dostępności mieszkań, asystencję dla osób z niepełnosprawnościami i możliwość wliczania do stażu pracy zatrudnienia w formie jednoosobowej działalności gospodarczej lub na podstawie umowy zlecenia. Trudno się pod tym nie podpisać, czy wobec tego liczy też pani na podpis prezydenta? Tak, liczę na podpis prezydenta, mówię to z pełną odpowiedzialnością. Liczę na to, że prezydent nie zrobi krzywdy milionom ciężko pracujących Polek i Polaków. Na to samo - przynajmniej na razie liczy premier. Czy ktoś wygrywa, czy przegrywa, to żyjemy w tym samym kraju. Ale kiedy mówił te słowa, ławy posłów PiS wyglądały tak. Czy nie uważa pan, że wasza obecność była wskazana na sali sejmowej? Pani redaktor, Donald Tusk pragnął tego, żebyśmy byli, żeby nas sprowokować. Nie byliśmy, żeby nie dać się sprowokować. Wicepremier nazywa to inaczej: To jest zawsze pogarda, taka nieobecność wobec wyborców, również swoich, bo oni są zobowiązani do tego, żeby również w najważniejszych debatach brać udział wszyscy. Zamiast na debacie, politycy PiS pojawili się tu, przed Sejmem, by ogłosić swoje stanowisko wobec rządu... Nie zaskoczę państwa, że to jest stanowisko bardzo krytyczne. ...i przypomnieć ubiegłotygodniową propozycję. Rząd techniczny, wydaje mi się, że byłoby to dobre rozwiązanie. Tej opinii poza PiS-em nie podzielił nikt. Stąd dzisiejsza propozycja premiera. Bądźcie opozycją techniczną, uchwalmy razem coś, co będzie dobre dla Polski. Dziś jednak więcej niż współdziałania, było konfrontacji. Dlaczego pan nie poda się do dymisji, tylko składa głupie wnioski o wotum? Kto doprowadził do skrajnej liberalizacji na granicy polsko-ukraińskiej? Kto? PiS! Kto powiedział, że Zielony Ład jest programem PiS? Premier dziś kilkukrotnie podkreślał, że wyniki wyborów prezydenckich nie zatrzymają rozliczeń rządów PiS. Żadne nadużycia, żaden fałsz nie zostanie zamieciony pod dywan. Kontynuowana ma być też reforma wymiaru sprawiedliwości. Sztandarowym projektem jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego, uśmiecham się, bo ja te funkcję kiedyś rozdzielałem. A prezydent Nawrocki też się zgodzi na jej rozdzielenie? Tego nie wiemy. To jednak nie ma paraliżować prac rządu. Trzeba nadać koalicji nowe tempo w ciągu tych najbliższych tygodni. Wierzę głęboko, że tak się właśnie stanie. W tym ma pomóc rzecznik rządu, którego nazwisko ma być znane jeszcze w tym miesiącu. Wśród kandydatów - współpracowniczka premiera Agnieszka Rucińska, wiceminister w kancelarii premiera Jakub Stefaniak oraz wiceminister kultury - Maciej Wróbel. Kolejny krok to rekonstrukcja. Kluczowe nie będą personalia. tylko jak zbudować rząd. Na pewno trochę mniejszy, skoncentrowany na kluczowych zdaniach i bardziej solidarny niż był w ostatnich miesiącach. Rząd ma wotum zaufania i trochę ponad 2 lata, by udowodnić, że to działa także poza Sejmem. Może nie być łatwo, bo czasu koalicja ma mało, za to do nadrobienia dużo. Nie wszystko, bo w półtora roku rząd działał, ale premier przyznał, że prawda sama się nie obroni. Co więc utknęło w komunikacyjnej ciszy, co przeszło legislacyjną ścieżkę, a co na niej zabłądziło? To była prosta odpowiedź na zarzuty, które ze strony polityków PiS pod adresem rządu padały w ostatnich tygodniach - odpowiedź, jak usłyszeliśmy - może spóźniona, ale oparta na faktach. Może przesadziliśmy z wiarą, że prawda sama się obroni. To expose było przede wszystkim o tym, co koalicja zrobiła przez ostatnie półtora roku. To o czym - skutecznie nie informowała. Po pierwsze wzrost wydatków na bezpieczeństwo. Wydaliśmy więcej na polską armię o 67%, o 67%! Planowane wydatki sięgnęły rekordowych 4,7% PKB. Doceniają to sojusznicy z NATO - także zza oceanu. Pieniądze poszły na uzbrojenie, elementy Tarczy Wschód, na trzecią co do wielkości armię w NATO. Gdyby ktoś chciał nas zaatakować, to musimy mieć silną armię, musimy mieć silne państwo, musimy mieć też tę Tarczę Wschodnią. Ten zarzut - nielegalni migranci przedostający się do Polski ze wschodu i zachodu - w kampanii padał wielokrotnie. Stąd to przypomnienie, że jeśli już z Niemiec trafiają do Polski migranci, to ci, którzy dostali polskie wizy wydane w czasach PiS. My w 2025 wydamy o 50% mniej wiz. Jak usłyszeliśmy, w zwalczaniu nielegalnej migracji pomaga zawieszenie prawa do azylu, ruszy specjalna kampania informacyjna i zniechęcająca w krajach, z których migranci przez Białoruś wciąż usiłują dostać się do Polski. Działa zmodernizowana zapora na granicy z Białorusią. Polska granica jest bardzo dobrze zabezpieczona. Jest bardzo nowoczesna, jest system kamer, system perymetrii. Widzimy na granicy, co się dzieje zarówno w dzień, jak i w nocy. Kolejne zarzuty - te dotyczące deficytu - pod adresem rządu padały też dziś. Premier przypomniał, że rząd odblokował 600 mld zł z KPO i Funduszy Europejskich, a polska gospodarka osiąga rekordowy wzrost. Po 1,5 roku mamy 3,7. I to najlepszy wynik w Europie. Choć niektóre rzeczy należy poprawić - mówi ekonomista Witold Orłowski. 3,7% wygląda bardzo dobrze, natomiast ekonomista zawsze doda: cały czas nam się nie podoba struktura tego wzrostu, cały czas nie widzimy dostatecznie dużo inwestycji. Premier odkłamywał też to, że przez ostatnie 1,5 roku niewiele zrobiono w polityce społecznej. Transfery, a więc ta bezpośrednia pomoc państwa dla tych, którzy tej pomocy potrzebują w różnej sytuacji, osiągnęły w Polsce taki udział PKB, że jesteśmy dzisiaj w czołówce UE. To oprócz 800+ m.in. renta wdowia. Do programu zgłosiło się niemal milion seniorów. Ale też tzw. babciowe, czyli nawet 1500 zł dla rodziców małych dzieci. Chętnych może być niebawem więcej, bo działa wprowadzony przez rząd program in vitro. Już urodziło się ponad 1500 dzieci. Jest 13 tys. ciąż. Mamy 33 737 par, które się zakwalifikowały do programu in vitro. To kosztuje trochę pieniędzy, ale to jest warte wszystkich pieniędzy. Co potwierdzają ci, którzy z procedury in vitro skorzystali, a dzięki pomocy rządowej ich domowe budżety się nie załamały. Wizyty u lekarza, leki, których jest dużo, to we własnym zakresie. Ale naprawdę warto. Premier w expose długo tłumaczył to, co udało się zrobić jego rządowi. Gdybyśmy chociaż w połowie tak dobrze opowiadali, ile zrobiliśmy, wygrywalibyśmy kolejne wybory. Z niezrealizowanych i źle zakomunikowanych obietnic rządzący też będą musieli się wytłumaczyć, tym razem przed wyborcami. A o kulisach wydarzeń w Sejmie opowie państwu Justyna Dobrosz-Oracz w "Bez Trybu" w TVP Info o 20.15. Prezydent elekt z papierami. Karol Nawrocki odebrał uchwałę o wyborze na stanowisko głowy państwa. Pałac Prezydencki obejmie 6 sierpnia, ale gdy już kampanijne echa ucichły czas zapytać, jaką współpracę z rządem zobaczymy. W prasowym wywiadzie Nawrocki mówi, że będzie budował Polskę bezpieczną także dla wyborców Trzaskowskiego. Pytanie tylko, czy słowo "bezpieczeństwo" rozumieją tak samo. W takiej oprawie... Karol Nawrocki odebrał z rąk szefa PKW uchwałę o wynikach wyborów. To pierwsza z formalności przed objęciem przez Karola Nawrockiego najwyższego urzędu w państwie. Prezydenta niechętnego zmianom, jakie proponowaliśmy Polsce i naszym wyborcom, zastąpił prezydent, czy zastąpi, w sierpniu prezydent co najmniej równie niechętny. W wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Karol Nawrocki zapewnia, że w sprawie współpracy z koalicją rządową: "nie będzie małostkowy". Lista spraw do potencjalnej współpracy jest jednak dość krótka. Mimo takich deklaracji adresowanych do ponad 10 mln wyborców Rafała Trzaskowskiego... Będę budował Polskę bezpieczną również dla was. Dokonaliście innego wyboru, ale to nie oznacza, że nie będę waszym prezydentem. Czy wszystkich - można wątpić po tym, jak tęczową flagę, symbol społeczności LGBT, podrzucał na debacie w Końskich Rafałowi Trzaskowskiemu. Karol Nawrocki deklaruje też swój sprzeciw wobec łagodzenia prawa aborcyjnego. Opozycja podpisywanie ustaw widzi jako transakcję. Pytanie, czy rząd widzi pole do współpracy z prezydentem, jeżeli będzie tak, że na sto ustaw prezydenckich połowa jest przyjętych, to myślę, że nawet i zdecydowana większość ustaw rządowych będzie podpisana. Apeluję z tego miejsca do prezydenta elekta o to, żeby dobre prospołeczne, propracownicze, dobre dla obywateli, polskich rodzin ustawy podpisywał. Polem możliwego konfliktu z rządem może stać się polityka zagraniczna - to od prezydenta zależy, kto będzie reprezentował Polskę w strukturach unijnych i kto będzie polskim ambasadorem. Karol Nawrocki zapowiedział, że - tak jak jego poprzednik - nie podpisze nominacji Bogdana Klicha w Waszyngtonie i Jerzego Schnepfa w Rzymie. Przecież to jest prowokacja Sikorskiego i Tuska, żeby posłać tam Klicha. Szefa placówki dyplomatycznej, bo nawet nie ambasadora, u najważniejszego sojusznika. Tę kwestię już dawno rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny - przypominają prawnicy. Mamy tutaj orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które wyraźnie mówi, że wymagana jest współpraca prezydenta z rządem i to rząd głównie jest od tego, żeby ustalać kierunki polityki zagranicznej. Nie miałem problemów za prezydentury Andrzeja Dudy w strategicznych celach bezpieczeństwa państwa polskiego. I to porozumienie ponad podziałami, to ponad też zwaśnionymi obozami, jest potrzebne dalej. Jednym z pierwszych testów współpracy ma być pakiet ustaw deregulacyjnych. To jest "19.30", co jeszcze w naszym programie? Przeciek i start rakiety odwołany. To nie są problemy z silnikiem, tylko z systemami naziemnymi. Sławosz dał nam znać, żebyśmy się nie martwili. To jest rutynowa zmiana. Kariera trenera wisi na włosku. Wszyscy domagali się zwolnienia selekcjonera. Jednym głosem mówiło całe środowisko. Pan cały czas wierzy w powodzenie tej misji? Dalej wierzę, tak. Ta kosmiczna odyseja jakoś się nie może zacząć. Sławosz Uznański-Wiśniewski zdejmuje skafander kosmonauty i tym razem nie wiadomo na jak długo. Najpierw pogoda, teraz usterka uziemiła Falcona, którym nasz kosmonauta miał polecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Teraz Floryda, przylądek Canaveral i Marcin Antosiewicz. Czy wiadomo jaki jest teraz plan lotu? Cały czas go nie znamy. Mamy się dowiedzieć, w najbliższych godzinach. Pogoda się poprawia. To usterka powstrzymuje lot. Misja nie wystartowała dziś. Powodem był wyciek tlenu z boostera. On zwiększa ryzyko pożaru wokół pojazdu. Na stację problem wykryto w niedzielę. Dlatego przekładano poprzednie daty startu. Problemy techniczne się pojawiły, to nie jest plotka. Natomiast nie było do końca pewne, jakiej natury są te problemy. Właśnie pojawiła się informacja, że może to być problem z silnikiem, natomiast okazało się, że to nie są problemy z silnikiem, tylko z systemami naziemnymi. Sławosz jest spokojny. Sławosz dał nam znać, żebyśmy się nie martwili. To jest rutynowa zmiana. Teraz musimy poczekać na oficjalny komunikat, który nadejdzie dzisiaj w ciągu dnia i wieczorem będziemy wszystko wiedzieć. Jak wcześniej powiedział mi brat Sławosza, astronauci nie mają na dzisiaj żadnych planów. Czekają na datę startu. Jest to możliwe do 2 lipca. Wszyscy dowiadujemy się więcej o lotach w kosmos. Chyba zaczynamy rozumieć dlaczego astronauci po filozofach powtarzają, że w życiu pewna jest tylko zmiana. Takie zdjęcia amerykańska telewizja pokazywała ostatnio w latach sześćdziesiątych. W Los Angeles kolejna trudna noc i kolejne oddziały Gwardii Narodowej w mieście. Prezydent Trump nie pytał gubernatora Kalifornii o zdanie i wysłał do miasta siły federalne. Mają zaprowadzić porządek po tym, jak się pokojowe demonstracje przerodziły w uliczne zamieszki. Władze stanu i miasta mówią o federalnej prowokacji. Tłumy na ulicach Chicago i Nowego Jorku. Protesty przeciwko aresztowaniom imigrantów rozlewają się na kolejne miasta USA. ICE nie zatrzyma się na Los Angeles. Dlatego powinniśmy walczyć o imigrantów wszędzie, bez względu na wszystko. Ludzie wyszli też na ulice: Waszyngtonu, San Francisco, Denver i Atlanty. W Los Angeles protesty nie ustają mimo wprowadzenia stanu wyjątkowego i godziny policyjnej w centrum miasta. Jeśli nie mieszkacie lub nie pracujecie w centrum Los Angeles, unikajcie tego obszaru. Osoby, które złamią godzinę policyjną, zostaną zatrzymane. Za naruszenie godziny policyjnej aresztowano 25 osób. Tylko wczoraj podczas manifestacji - kolejnych 200. Ludzie rozpędzani są gazem pieprzowym i granatami hukowymi. Na tym n graniu widać gumową kulę wystrzeloną w protestujących. Trafiła w czoło jednego z fotoreporterów. Sprowadzili Gwardię Narodową do Los Angeles. Zamierzają nas zmieść. Zamierzają nas pozamykać. Do tłumienia protestów amerykański prezydent skierował 4 tysiące żołnierzy Gwardii Narodowej. Wzmocni ich 700 żołnierzy piechoty morskiej. Mają chronić funkcjonariuszy służby imigracyjnej. Decyzja zapadła bez porozumienia z gubernatorem Kalifornii. To bezczelne nadużycie władzy przez urzędującego prezydenta. Władze Kalifornii pozwały administrację Trumpa za ingerowanie w wewnętrzne sprawy stanu. To bezprawny rozkaz prezydenta, który nadużył uprawnień rządu federalnego. Teraz Trump straszy wykorzystaniem "ustawy o buncie", która pozwala prezydentowi na wysłanie wojsk do tłumienia zamieszek. Gdyby doszło do powstania, z pewnością bym się na nie powołał. Ostatni raz to prawo zostało użyte w 1992 r. właśnie w Kalifornii, ale na prośbę władz stanowych. Bez porozumienia z gubernatorem żołnierze zostali wysłani 60 lat temu do Alabamy przez prezydenta Johnsona. Z naszej grupy bezpośrednio do mistrzostw świata awansuje jeden zespół. Ale to nie jest nasze zmartwienie, bo to nie jest możliwe. Wczorajsza porażka z Finlandią pokazała, że znów słowo "baraże" staje się fetyszem polskiego futbolu. Nie tylko kibice pytają, czy będzie też deską ratunkową dla trenera reprezentacji. Prezes PZPN przypomina, że oczekuje efektów. Czy jest jeszcze na co czekać? Miały być kolejne 3 punkty, kolejne zwycięstwo i wreszcie - ciesząca kibiców gra. Tej misji polskim piłkarzom zrealizować się jednak nie udało. Z Helsinek wracają nie tylko z porażką, ale z kolejnymi znakami zapytania. To bardzo trudny moment, rozumiem frustracje kibiców, sami jesteśmy sfrustrowani, bo wiemy, że potrafimy grać lepiej. Gorzej być nie może, wydaje mi się, że gorzej być nie może, musimy coś zmienić. A zmian w naszej kadrze ostatnio nie brakuje i to tych z gatunku - niespodziewanych. Michał Probierz na niespełna 48 godzin przed pierwszym gwizdkiem meczu w Finlandii odebrał opaskę kapitana Robertowi Lewandowskiemu, ten po chwili ogłosił, że za kadencji tego selekcjonera w kadrze już nie zagra. Chcąc nie chcąc, jakiś wpływ to miało na nas, staraliśmy się nie myśleć o tym przed meczem, wiadomo liczył się mecz i to jak do niego podejdziemy, ale wiadomo jaka była sytuacja, było gorąco i w mediach, i w drużynie i docierało to wszystko do nas. Po pierwszej porażce w eliminacjach i po wygranych, ale w słabym stylu, marcowych spotkaniach z outsiderami naszej grupy, prezes PZPN wezwał na rozmowę Michała Probierza. Wielu ekspertów i kibiców domaga się zmiany na ławce naszej kadry. Tej jednak, przynajmniej na razie, nie będzie. Z PZPN powstał prywatny folwark Cezarego Kuleszy i Michała Probierza, jak się okazuje. Wszyscy domagali się zwolnienia selekcjonera, jednym głosem mówiło całe środowisko. Kompletnie niezrozumiałą jest ta decyzja. Sytuacja Biało-Czerwonych prawie na półmetku eliminacji do mistrzostw świata - nie jest komfortowa. Po 3 meczach mają na koncie 6 punktów; spadli z 1. na 3. miejsce. Prowadzą Finowie z 7 punktami i 4 rozegranymi meczami. Tuż za nimi Holendrzy, którzy walkę o przepustkę na mundial rozpoczęli w sobotę. Każdy trener jest pod takim ciśnieniem - prawą ręką podpisuje kontrakt, lewą podpisuje walizkę i zdaje sobie sprawę, że w piłce tak to jest, bywa i tak było i będzie. Czyli pan cały czas wierzy w powodzenie tej misji? Dalej wierzę, tak. Ponownie reprezentację w akcji zobaczymy dopiero we wrześniu - przed nami 2 arcyważne eliminacyjne mecze: 4 września na wyjeździe zmierzą się z Holandią, kilka dni później - na chorzowskim Stadionie Śląskim postarają się zrewanżować Finom. Dla naszej kadry będą to mecze o "być albo nie być" na przyszłorocznym mundialu. Alarmowy 112. Łatwy do zapamiętania, na klawiaturze kombinacja pod jednym palcem, ratuje życie, mienie, daje poczucie bezpieczeństwa. Działa w Polsce od 11 lat, a teraz Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła jak działa. I niektóre wnioski niepokoją, bo na ich końcu może być ludzkie życie. Co jest do poprawy? W czym mogę pomóc? Nawet 200 zgłoszeń w ciągu 12-godzinnego dyżuru odbiera operator numeru 112. Dzwonił 6-letni chłopiec, dzwonił z piwnicy swojego domu, po chwili okazało się, że jego ojciec był nietrzeźwy, pokłócił się z mamą, doszło do jakiejś szarpaniny. Dzwoniący nie zawsze są w stanie wskazać dokładny adres, stąd to od precyzji operatorów zależy, czy pomoc dotrze na czas. Często się zdarza, że musimy opanować te nerwy i próbować uspokoić takiego zgłaszającego, więc jest to duże wyzwanie. Jak wskazuje raport NIK Polska nadal nie wdrożyła technologii AML, która pozwala na ustalenie precyzyjnej lokalizacji zgłoszeń. Dzwoniąc w tej chwili na numer 112 lokalizacja osoby dzwoniącej odbywa się przez system telefonii komórkowej, tutaj możemy mieć tę lokalizację rozbieżną nawet o kilka kilometrów. W 7 na 10 skontrolowanych centrów wykazano błędy w ustalanej lokalizacji, różnice wynosiły nawet 5 km. Jesteśmy ostatnim i jedynym państwem, które nie wdrożyło tej technologii. Resort cyfryzacji zapewnia, że traktuje tę sprawę priorytetowo, ale zmiany wymagają czasu. Mamy już na to pieniądze, w zasadzie zaczęliśmy pracę, przełom 2026-27 lokalizacja powinna działać. Zastrzeżenia NIK dotyczą również braku możliwości wysyłania zgłoszeń za pośrednictwem SMS-ów. Na razie alternatywą jest aplikacja "alarm112", ale jej popularność jest znikoma. Pozytywnie w raporcie oceniono czas oczekiwania na połączenie, który skrócił się do 9 sekund. Na reakcję służb trzeba czekać maksymalnie 23 minuty. Kontrola NIK-u zakończyła się w grudniu i my już w zasadzie od początku roku pracujemy nad tym, żeby wnioski NIK-u wprowadzić. Problemem nadal jest ogromna liczba zgłoszeń przypadkowych lub nieuzasadnionych. To blisko 70% wszystkich. Zdarzają się telefony z pytaniami, gdzie jest najbliższa przychodnia, komisariat policji, albo co trzeba zrobić w różnych życiowych sytuacjach. Kluczowa jest edukacja, a tę najlepiej zacząć od najmłodszych lat. Jak coś by się stało koledze lub koleżance, albo komuś na ulicy, to bym zadzwoniła na 112. W ubiegłym roku operatorzy numeru 112 odebrali łącznie 20 mln zgłoszeń. 4 dni świetnej muzyki, błyskotliwych aranżacji, błyszczących dekoracji, udanych debiutów i refrenów do zapamiętania. Jutro rusza 62. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Znane wszystkim fanfary na początek, a potem wysyp gwiazd i przeboje. Bo hity są na chwilę, przeboje na lata. Od Dody, przez Grzegorza Turnaua i Majkę Jeżowską, po Ralpha Kamińskiego. Gwiazdy wielu pokoleń i gatunków. Nawet hip-hopu, który po 15 latach wraca do Opola. Rytm i poezja ulicy. Kultowa Paktafonika, O.S.T.R. czy Molesta wystąpią pierwszego dnia festiwalu. Po konkursie "DEBIUTY", którego gospodynią będzie m.in. BOVSKA. Artystka zaprezentuje też nowy utwór w konkursie "Premier". Jestem bardzo podekscytowana. Nie mogę się doczekać. Mam występ, którym nie mogę się stresować, bo nie mam na to czasu. Dla Patrycji Markowskiej opolski amfiteatr to miejsce symboliczne. To właśnie tam, kiedy jej tata występował na scenie, pojawiły się pierwsze marzenia o tym, by również śpiewać. W piątek wystąpi w podwójnej roli - uczestniczki konkursu "Premier" oraz jednej z gwiazd Super Jedynek. Ze swoim recitalem po 3 dekadach od premiery do Opola wraca duet Chojnacki - Piaseczny. To dopiero próba. Tak naprawdę koncert dopiero pokaże, co ten czas z nami zrobił i z naszą publicznością. Ja się bardzo cieszę na to spotkanie, bo jak sobie przypominam, to my sto lat temu tutaj się rozeszliśmy, każdy w swoją stronę, a tutaj pętla, proszę bardzo. Będzie nawet prywatka. W sobotę. Sentymentalna podróż do czasów, kiedy muzyki słuchało się z radia, kaset i winyli. "Jolka, Jolka pamiętasz", "Takie tango" czy "Wszystko czego dziś chcę" - kultowy szlagier, który za sprawą Moniki Brodki otrzymał nowe życie. Od 1980 r. liczę swoje zawodowe poczynania na scenie. W tym roku 45-lecie i 35 lat, od kiedy zaśpiewałam na tej scenie z zespołem Budka Suflera. Wzruszenia przeplatać będą się ze śmiechem. KabareTYM - to weekendowa propozycja, poświęcona Stanisławowi Tymowi, który odszedł w grudniu. Mówi się o tej legendarnej scenie i nie ma w tym przesady, jeśli ma się świadomość tego, co się tutaj wydarzyło, co się działo na tych festiwalach. To wiedzą tylko ściany kultowego lokalu Starka, w którym artyści świętują po udanych występach. Bywał tam nie raz Jacek Cygan, który w niedzielę świętować będzie trzy ćwiartki. Imprezę zamknie koncert pamięci Wojciecha Trzcińskiego "Małe Tęsknoty". Tak jest. Do zobaczenia. Startujemy już w czwartek. Podobno tym razem bez deszczu. wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, Maciej Wróbel w "Pytaniu Dnia" u Tomasza Sekielskiego. To wszystko w programie. Dziękuję i do zobaczenia.