Azyl u Orbana - Zbigniew Ziobro uzyskał ochronę międzynarodową na Węgrzech. Kosztowna zima - topnieją budżety samorządów. Irański sprzeciw - rośnie liczba ofiar zamieszek. 19.30, Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Azyl polityczny dla Zbigniewa Ziobry na Węgrzech. Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS ma odpowiadać w Polsce między innymi za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości. W Budapeszcie jest Daniel Chaliński. Czy wiemy, gdzie jest teraz Zbigniew Ziobro? Nie wiemy, gdzie jest dokładnie. Wiemy, że jest w mieście. Tak wynika ze słów obrońcy Zbigniewa Ziobry. Ten pojawił się tu w październiku ubiegłego roku i spotkał się z premierem Węgier. Już wtedy w kuluarach sejmowych mówiło się, że przyznanie politycznego azylu politykowi PiS-u to kwestia czasu. Były minister sprawiedliwości, któremu prokuratura zarzuca kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, w ministerstwie od tamtego czasu do Polski nie powrócił. Sprawdzałem węgierskie portale informacyjne, czy informują o tej decyzji tutejszego szefa rządu. Mało jest takich informacji. Głos zabrało biuro prasowe największej partii opozycyjnej Tisu. Przytoczę fragment oświadczenia: "Pod naszymi rządami nie będzie zapewniać się schronienia, ani azylu zagranicznym przestępcom". Po stronie Zbigniewa Ziobry w Budapeszcie jest tylko Viktor Orban. Przynajmniej tak wynika z wiedzy obrońcy Zbigniewa Ziobry. Ten w Budapeszcie pojawił się pod koniec października ubiegłego roku. Spotkał się wtedy z premierem Węgier Wiktorem Orbanem. Przypomnijmy, że Zbigniew Ziobro ma postawionych 26 zarzutów. Niemal 150 milionów - to według prokuratury szkody Tak jak słyszymy, upadł mit o samozwańczym szeryfie polskiego wymiaru sprawiedliwości, który obiecywał walkę z przestępcami. Zbigniew Ziobro nie chce stanąć przed polskim sądem. Poprosił o polityczny azyl na Węgrzech. I go uzyskał. Myślę, że dla pana Ziobry jest to pośrednie przyznanie się do winy i lekka kompromitacja. Ziobro o swojej decyzji poinformował w długim wpisie w mediach społecznościowych. Atakuje rząd i prokuraturę. Pisze o politycznych represjach w Polsce, dziękuje Viktorowi Orbanowi i zapowiada walkę z bezprawiem. Zawnioskował też o azyl dla żony. Tak dziś rozumiem swój publiczny obowiązek. To narracja, którą słyszeliśmy już wcześniej, gdy azyl na Węgrzech otrzymał były zastępca Ziobry, Marcin Romanowski. Też ma zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Dziś tę narrację powiela rząd w Budapeszcie. Rzeczywiście otrzymaliśmy takie wnioski z Polski i kilka z nich zaakceptowaliśmy, udzielając azylu lub statusu uchodźcy osobom prześladowanym politycznie w Polsce. W Polsce nikt nie jest prześladowany politycznie, nie ma politycznych więźniów, działa trójpodział władzy. Wszystkie prawa i wolności obywatelskie Zbigniewowi Ziobrze przysługują, więc była to decyzja Orbana czysto polityczna, nieoparta na przesłankach prawnych. "Były minister sprawiedliwości, pan Ziobro, który był mózgiem systemu korupcji politycznej, zwrócił się do rządu Victora Orbana o azyl polityczny. Logiczny wybór". Komentuje sprawę premier. Rządzący decyzję Ziobry nazywają wprost. Tchórzostwo. Bo nie ma odwagi stanąć przed niezależnym wymiarem sprawiedliwości i odpowiedzieć na pytania, które zostaną mu tam zadane. Ziobrę mogą czekać także konsekwencje finansowe. Będę sprawdzał ekspertyzy, by ograniczyć uposażenia Ziobrze. Zbigniew Ziobro ostatni raz głosował 17 października i biorąc pod uwagę przyjęcie azylu, to prawdopodobnie prędko na tę salę nie wróci. Czy będzie miał jeszcze taka szansę? Pytanie, jak jego decyzję ocenią wyborcy, jego przeciwnicy mówią o politycznym końcu. To go dyskwalifikuje jako lidera politycznego. Udzielenie azylu to polityczna decyzja Viktora Orbana, prorosyjskiego i proputinowskiego polityka - mówią rządzący i przypominają, że w kwietniowych wyborach partia premiera Węgier może stracić władzę, a Ziobro - azyl. Gotowy scenariusz na taką sytuację ma już ten poseł PiS. - Stany? - Bingo. USA są zainteresowane bezprawiem w Polsce. To pokazuje, że Ziobro mimo zapowiedzi twardej walki z przestępczością... Wszyscy są równi wobec prawa. ...białe kołnierzyki stawia się ponad prawem. Przypomnijmy, prokuratura chce mu postawić 26 zarzutów za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Najpoważniejszy - kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą działającą w resorcie sprawiedliwości. Byłemu ministrowi w rządzie PiS grozi do 25 lat więzienia. Zdaniem śledczych z Funduszu przywłaszczono 150 mln zł. Moim zdaniem pan Zbigniew Ziobro nie może liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce. To głos obrońcy Ziobry. Podobnie mówią partyjni koledzy byłego ministra sprawiedliwości z PiS. Polski wymiar sprawiedliwości nie jest niezależny, sędziowie nie są niezawiśli. Właściwie sterowane przez polityków składy sędziowskie. Czy rzeczywiście? Pod koniec grudnia warszawski sąd wydał korzystną dla Ziobry decyzję, odraczając posiedzenie aresztowe, by móc zapoznać się z dodatkowymi aktami. Wtedy były minister ani politycy PiS nie atakowali wymiaru sprawiedliwości. Sprawa ma wymiar kryminalny, a nie polityczny - mówią politycy koalicji. Bardzo solidne śledztwo prokuratury, osoby z wewnątrz, które wskazywały, jakie mechanizmy rządziły w FS. W czwartek warszawski sąd ma zdecydować o areszcie dla Ziobry. Kolejne kroki wobec posła PiS to czerwona nota Interpolu i europejski nakaz aresztowania. Azyl polityczny działa tylko na Węgrzech. Kolejne ataki zimy i prognozy, które zwiastują następne śnieżyce, powodują topnienie budżetów samorządów przeznaczonych na odśnieżanie, posypywanie czy utrzymanie infrastruktury. W samej stolicy na walkę ze skutkami zimy wydano już grubo ponad 50 milionów złotych. Tegoroczna zima może nas słono kosztować, i to nie tylko z powodu wielu ton wysypywanej na drogi soli. Tak wygląda walka z zimowym żywiołem w praktyce. Śnieg daje się we znaki niemal w całym kraju. Łopaty poszły w ruch na południu... Przyroda dopomniała się o swoje prawa. ...oraz na północy. Tylko w województwie pomorskim ze względu na silne opady śniegu zamknięto dzisiaj 50 szkół i przedszkoli. Powód był tylko jeden - bezpieczeństwo dzieci, bo zagrożony był poranny dojazd do szkoły. Tam, gdzie było to konieczne, zorganizowano zajęcia na świetlicach, ale jak mówią sami nauczyciele, to nie to samo. Smutno bez tych naszych dzieci, bez ich uśmiechu, bez tego hałasu. Samorządy przegrywają nierówną walkę z żywiołem także finansowo. W Nidzicy, na Warmii, chociaż jest dopiero połowa stycznia, lokalne władze wydały już 200 tysięcy zł, czyli wszystkie pieniądze przeznaczone na walkę ze skutkami zimy. Prognozują, że ta kwota wzrośnie niemal czterokrotnie po przesunięciach w budżecie. Nogi się wywracają, bo to są górki, pagórki. Powinno być odśnieżone, ale takie mamy warunki niestety. Nie radzimy sobie. Trzeba powiedzieć wprost: jest bardzo ciężko, sprzętu mamy niedużo. Opady były bardzo intensywne i skumulowały się w bardzo krótkim czasie, więc sprzęt sobie nie poradził i ludzie sobie nie poradzili. Trwa też zabezpieczanie ulic i chodników. Kruszywo, sól, chlorek wapnia, chlorek magnezu, piasek lub mieszkanka tych substancji. Każdy samorząd decyduje, jakich środków użyje i ile musi na nie wydać. Jesteśmy na półmetku sezonu zimowego i kosztował on nas już w tej chwili więcej niż cała zeszłoroczna zima. Wydaliśmy 55 mln zł, natomiast w budżecie miasta mamy zarezerwowane na działania zimowe ok. 100 mln zł. W takich warunkach walka z zalegającym śniegiem trwa niemal całą dobę. Odśnieżanie chodników to głównie praca ludzkich rąk, ale czasem niezbędny jest taki sprzęt. Sprzęt, który jest zawsze w gotowości, tak jak ludzie dbający o porządek. Póki nie pada, to zamiatamy chodniki, sprzątamy, utrzymujemy czystość. A jak pada, to wszystkie ręce na pokład. Jutro mieszkańcy całego Pomorza, ziemi lubuskiej oraz części Wielkopolski muszą przygotować się na silne opady marznącego deszczu. Ostrzeżenia pierwszego stopnia przed trudnymi warunkami synoptycy wydali dla niemal całego kraju poza Mazowszem i Warmią. Na wschodzie Polski będzie wyjątkowo mroźno, a na południu mocno poprószy śnieg. W niektórych miejscach w kraju temperatura może spaść nawet do -22 stopni, a według synoptyków zima wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. Więc musimy uzbroić się w ciepłe rzeczy i cierpliwość. To jest 19.30 w poniedziałek, a wśród najważniejszych wiadomości... Chorowała, dziś chce pomagać chorym. To jest pomysł dziewczynki, która dwukrotnie walczyła z rakiem. Przesuwamy wajchę na dobre uczynki. Pomagajmy wraz z Emilką. To może być najfajniejsze, co będziemy robić w tym roku. Tomasz P., pseudonim Dragon, to osoba wielokrotnie skazywana za ciężkie przestępstwa. Dlatego jego serdeczne powitanie z prezydentem Polski i słowa Karola Nawrockiego wypowiedziane do wykrzykującego obraźliwe hasła tłumu - "Jestem jednym z was" - rodzą pytania. Czy spotkanie prezydenta i człowieka skazanego nieprawomocnym wyrokiem to przypadek? To Tomasz P., pseudonim Dragon. Tu na kontrmanifestacji zorganizowanej przeciwko pierwszemu Marszowi Równości w Białymstoku. Dragon był jednym z tych, którzy domagali się rozwiązania pokojowego marszu. Ostatecznie wydarzenie zakończyło się brutalnym atakiem na jego uczestników. - Ja się boję. - Nie bój się. 7 lat od tej białostockiej kontrmanifestacji Dragon tak jest witany przez prezydenta. To Jasna Góra i spotkanie Karola Nawrockiego z wyselekcjonowanymi kibicami. Tomasz P. jest osobą doskonale znaną w środowiskach kibiców. Był wiele razy skazywany za ciężkie przestępstwa. Ostatnio nieprawomocnie został skazany na 6 lat więzienia za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem i pobicia. Na pewno był niebezpiecznym człowiekiem. Mówi dziennikarz TVP, który opisywał środowisko pseudokibiców Jagiellonii Białystok, w tym Dragona. W aktach sprawy można znaleźć wiele fotografii, na których występuje z charakterystycznym pozdrowieniem nazistowskim. I z tym człowiek w sobotę spotkał się prezydent. Jeżeli dojdzie do spontanicznej sytuacji... Panie pośle, to nie była spontaniczna sytuacja. Ale, panie redaktorze, czy pan sądzi, że prezydent się umówił z jakimś panem, żeby go uściskać? A jak to wygląda? Niech pan zerknie. Ja wiem, jak to wygląda. Pan prezydent idzie i proszę zobaczyć, jak się wita. No pan prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków. Czołem, panie prezydencie. W tym przypadku trudno mówić o spontanicznym spotkaniu, bo odbyło się ono nie w przestrzeni otwartej, lecz w zamkniętej sali. Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące organizatora spotkania ani tego, czy weryfikowała osoby biorące w nim udział. Pan prezydent czuje się jak ryba w wodzie w otoczeniu przestępców, w otoczeniu ludzi, którzy przynoszą hańbę polskiemu społeczeństwu. Nie wierzę, że prezydent nie wiedział, z kim się spotyka, bo grono było wyselekcjonowane dosyć precyzyjnie. Tomasz P. zyskał rozpoznawalność jako jedna z wiodących postaci środowiska pseudokibiców Jagiellonii Białystok. Jako nieformalny lider grupy miał wpływać na decyzje dotyczące tzw. ustawek. W 2009 roku - jak podaje WP - Dragon jako kibol Jagiellonii wziął udział w ustawce z kibolami Lechii Gdańsk. Wśród nich był Karol Nawrocki. Prezydent nie odciął się od tego półświatka. Mówi senator Koalicji i przypomina te słowa prezydenta wypowiedziane na Jasnej Górze. Jestem jednym z was. Ja bym chciał mieć przekonanie, że prezydent nie jest jednym z tych, z którymi się witał. Musimy mieć w sobie tyle miłości, miłosierdzia i wartości chrześcijańskich, co wy pokazujecie. To są słowa, które przywracają o zawrót głowy, bo trudno o tym środowisku powiedzieć, że pokazuje miłosierdzie i wartości chrześcijańskie. Jak przypomina Wirtualna Polska, w 2006 roku Dragon był karany za napaść z użyciem broni lub innego niebezpiecznego przedmiotu na funkcjonariusza publicznego. Kolejny wyrok dostał za podżeganie do napadu w Ostrowi Mazowieckiej. Zginęła w nim jedna osoba. Kilka lat później Dragon został skazany za zastraszanie świadków innego napadu. Część wyroków uległo już zatarciu, ale przypomnijmy - Dragon czeka na wyrok sądu drugiej instancji po nieprawomocnie skazaniu za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem i pobicia. Mam nadzieję, że skończy się na przybiciu piątki z gangsterem, Takie spotkania mogą świadczyć, że te osoby mogą wykorzystywać kontakty z prezydentem, żeby właśnie uzyskać ułaskawienie. Tak? A pani spotkanie ze mną służy, żeby jakąś... Mam nadzieję, że skończy się na przybiciu piątki z gangsterem, a nie będzie finału w postaci ułaskawienia. Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała na nasze pytanie, czy prezydent z Dragonem rozmawiał o ewentualnym ułaskawieniu. Nie ustają protesty w Iranie. A liczba ofiar wśród protestujących przeciwko reżimowi rośnie. W Teheranie, a także drugim największym mieście w kraju, Meszhedzie, dochodzi do starć z siłami bezpieczeństwa. Władze jako winnych niepokojów wskazują USA i Izrael. I grożą odwetem. Donald Trump mówi: "Wojsko się temu przygląda i rozważamy bardzo mocne opcje". O możliwych scenariuszach. Przed teherańską kostnicą płacz i dziesiątki ciał ofiar zamieszek. Krewni próbują znaleźć swoich bliskich. W tym czasie irański reżim tłumaczy, że walczy z terrorystami. Reżim syjonistyczny ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za to, podobnie jak Amerykanie poprzez swoje oświadczenia nawołujące do morderstw. W trwających już dwa tygodnie protestach w całym kraju zginęło ponad pół tysiąca Irańczyków. Niektóre stacje informują, że ofiar może być nawet dwa tysiące. Aresztować irańskie służby miały już 11 tysięcy osób. Donald Trump traci cierpliwość. Giną ludzie, których nie powinno się zabijać. Rozważamy kilka bardzo mocnych opcji. Przywódcy Iranu dzwonili, że chcą negocjować. Spotkanie jest organizowane. Ale być może będziemy musieli działać przed spotkaniem. Iran oświadczył, że jeśli Stany podejmą działania jako pierwsze, to oni uderzą w amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Dziś reżim zorganizował w Teheranie prorządowy i antytrumpowski wiec. Jesteśmy gotowi stawić wam czoła. Przyjedźcie i zobaczcie, jak wszystkie wasze aktywa w regionie zostaną zniszczone. Spłoniecie w ogniu obrońców Iranu, udzielimy wam niezapomnianej lekcji. Przeciwko władzy protestuje też irańska diaspora. Po tym, jak Iran odłączył Internet, Irańczycy mają utrudniony kontakt ze światem. To barbarzyński i dziki reżim, który chce wymordować swoją ludność za zamkniętymi drzwiami. Ludzie wzywają do powrotu księcia z rządzącej niegdyś dynastii Pahlawich. Poza wyzwoleniem musimy mieć plan stabilnej, płynnej transformacji, który doprowadzi nas do stabilności. Musimy być w stanie chronić obywateli i ustabilizować gospodarkę. Irańczycy, którzy protestują, wykorzystują flagi Iranu sprzed rewolucji, skandują różne hasła, ale absolutnie nie chcą ustanowienia monarchii. Mimo oporu ludzi irańska propaganda coraz bardziej próbuje ich zastraszyć. Reżimowa telewizja masowo publikuje takie wymuszone zeznania złapanych przez władze protestujących. Mają mówić, że protestują za amerykańskie dolary. Przepraszam Departament Operacji Specjalnych za zniewagę wobec systemu i za udział w protestach. Nigdy więcej nie powtórzę tego błędu. Udokumentowaliśmy ponad 90 wymuszonych zeznań. Te osoby są aresztowane, przewożone w nieznane miejsca, torturowane psychicznie i fizycznie, a często zeznania są wykorzystywane w procesach przeciwko nim. Działania Iranu potępiła UE. Nie wyklucza nałożenia surowszych sankcji. Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu pierwszy akt oskarżenia Tak długich kolejek do lekarzy w Polsce jeszcze nie było. Według najnowszego raportu opracowanego prze Fundację Watch Health Care średni czas oczekiwania na świadczenia zdrowotne w Polsce wynosi ponad 4 miesiące. To najgorszy wynik od wielu lat. Dlaczego tak jest i czy jest sposób, aby oczekiwanie na wizytę u lekarza mogło być krótsze? Brak sił, czasami omdlenia. Anna Zakrzewska-Maciak zmaga się między innymi z chorobami tarczycy. Na wizytę do endokrynologa czekała ponad rok, i to w trybie pilnym. Gdybym nie poszła wcześniej prywatnie do lekarza, to nie wiem, jakby się ta moja historia potoczyła i czy bym tutaj siedziała teraz. To nie jest odosobniony przypadek. Historia pani Anny pokazuje, jak w soczewce rzeczywistość polskich pacjentów. Na rehabilitację czekałem rok, na okulistę - 3 miesiące. Na operacje około 3 lat będę czekał. Z raportu Fundacji Watch Health Care wynika, że średni czas oczekiwania do specjalisty to ponad 4 miesiące. Dokładnie tyle samo co w ubiegłym roku. To najgorsze wyniki od początku pomiarów w 2012 roku. Jest coraz gorzej, coraz więcej kosztów ponoszą pacjenci z własnych pieniędzy, natomiast kolejki pomimo tych gigantycznych nakładów finansowych wcale się nie zmniejszają, wręcz przeciwnie. Najdłuższe są kolejki do neurochirurga, endokrynologa i do gastrologa. Na operację usunięcia żylaków kończyn dolnych pacjent czeka ponad 30 miesięcy. Na wymianę zastawki serca - ponad 19 miesięcy. Do endokrynologa musimy czekać nadal rok na wizytę, a na biopsję guzków tarczycy - pół roku w sytuacji. Kiedy chcemy się diagnozować, cały etap diagnostyki nam się wydłuża. Osoba starsza, która potrzebuje pomocy w zakładzie opieki pielęgnacyjnej, czeka rok na taką pomoc, o ile dożyje. Ci to nic nie przyspieszą. Równie niepokojące wnioski płyną z raportu Fundacji Alivia. Są województwa, w których czas oczekiwania na gastroskopię przekracza 400 dni. Na kolonoskopię w trybie pilnym bez znieczulenia czekamy 167 dni, w pełnym znieczuleniu - 310 dni. Porażające są te dane. To ma wyraźne przełożenie na możliwość skutecznej pomocy medycznej. W przypadku onkologii nie muszę mówić, jakie to ma dramatyczne skutki. Opóźnienie w diagnostyce i rozpoczęciu leczenia. Eksperci wśród źródeł problemu wskazują przede wszystkim brak lekarzy i postępujące starzenie społeczeństwa. Raport to kolejny sygnał alarmowy, który dobitnie pokazuje potrzebę pilnych zmian. W przypadku chorób, które zagrażają życiu, urzędowo powinien być zagwarantowany maksymalny czas oczekiwania na wizytę. Resort zdrowia deklaruje, że prace nad reformą opieki zdrowotnej trwają, a zmiany wprowadzane są cyklicznie. Recepta to jest odwrócona piramida świadczeń, czyli przeniesienie świadczeń z oddziałów przyszpitalnych do poradni. W skróceniu kolejek ma pomóc też e-rejestracja, która działa od stycznia. Na razie można się dzięki niej umówić do kardiologa, na cytologię i mammografię. W ciągu pół roku system obejmie też zapisy do endokrynologa czy nefrologa. Paszporty Polityki, które po latach wróciły do Telewizji Polskiej - rozdane. Nagrodę utworzono z inicjatywy Zdzisława Pietrasika, wieloletniego szefa działu kultury tygodnika. Wyróżnia twórców z dziedziny między innymi muzyki, teatru, filmu czy literatury. Wśród kategorii - także kultura cyfrowa. Kto w tym roku uzyskał zaszczytny Paszport? Pełnometrażowy fabularny debiut "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" uznano za objawienie i nagrodzono już w trakcie festiwalu w Gdyni. Pierwszy Paszport Polityki trafił do Emi Buchwald, nazywanej nadzieją polskiego kina. Mam nadzieję, że doda mi śmiałości i odwagi na przyszłość i otworzy faktycznie jakieś granice. Laureat nagrody w kategorii Książka chce z kolei zrobić przerwę. Opowieść o warszawskiej przyrodzie "Drugie życie Czarnego Kota" pochłonęła kilka lat. Mam starszego kuzyna Michała, którego pozdrawiam, może nas obejrzy, który mnie wciągnął w ten świat, i on się interesował ptakami, ale był starszy ode mnie 2 lata, więc ja byłem w niego wpatrzony i papugowałem po nim. Paszporty - jedne z najbardziej prestiżowych nagród w Polsce - przyznano w siedmiu kategoriach. Dla jednych to przepustka do kariery, dla innych - podziękowanie za wkład w rodzimą kulturę. Bardzo trudno jest dostać tę nagrodę, więc poczułem się ogromnie wyróżniony i doceniony po wielu latach pracy. Do galerii sław polskiej kultury dołączył kolejny gigant. Za współtworzenie naszego kanonu muzyki buntowniczej, antysystemowej, ale i wieczną nadzieję, że jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie. Wychował cale pokolenie artystów. Od niemal pięciu dekad na scenie. Tomasz Lipiński dziękował wszystkim tym, dzięki którym jest w tym miejscu. Zwrócił się również ze sceny do innych laureatów. Macie przynajmniej dwa paszporty. Możecie współpracować z artystami za granicą. My w naszej pierwszej połowie kariery nie mieliśmy żadnego paszportu, więc dbajcie o to, bo to jest skarb. Paszporty Polityki po dekadzie wróciły do domu. Za chwilę może się okazać, że jedynym twórcą będzie pan o nazwisku AI, więc tym bardziej powinniśmy wspierać polskich artystów, polską kulturę. Wszystko wskazuje na to, że to będzie bardzo dobry rok dla polskiej kultury. A bezpośrednią transmisję z gali Paszportów Polityki oglądali państwo w TVP. Warto dodać, że w miniony weekend TVP1 znalazła się na pierwszym miejscu rankingu anten, za co państwu dziękujemy. Aż 11 z 15 najchętniej oglądanych programów to propozycje Telewizji Polskiej. Prawie 2,3 mln widzów obejrzało niedzielną transmisję skoków narciarskich w Zakopanem. Liczną widownię zgromadziła też Gala Mistrzów Sportu. A teraz o 10-latce, która o wielkiej walce o życie i sile ludzkiej pomocy wie najlepiej. Emilka dwa razy pokonała raka, a teraz po tej długiej drodze ma wreszcie czas na bycie dzieckiem. Ale chce też dać od siebie coś więcej. Bo jako ekspertka od tego, co w życiu ważne, chce zrealizować wielkie marzenie o pomocy. Ale już nie dla siebie. Emilka ma dopiero 10 lat, ale już wie, co jest w życiu ważne. Żeby sobie pomagać, kiedy ktoś nie daje rady. Wie, bo w powrocie do zdrowia pomogło jej wiele osób. W ciągu 5 ostatnich lat dziewczynka dwukrotnie walczyła z rakiem. Ale pamięta przede wszystkim, ile spotkało ją dobra. Przychodzą lekarze, przychodzą wolontariusze i każdy jest miły, każdy wykonuje jakiś dobry gest. Dziś, kiedy dziewczynka jest już zdrowa, jej mama wspomina, że pierwsze, co poczuła po diagnozie, to bezradność. Wtedy dopiero się docenia, jak ważna jest relacja międzyludzka i jak ważna jest pomoc. Emilka do takiego bezinteresownego pomagania, z jakim spotkała się w Dziecięcej Klinice Onkologicznej Przylądek Nadziei we Wrocławiu, chce namówić całą Polskę. Wystarczy pomóc i opisać to w mediach społecznościowych z hasztagiem "Pomagam 2026". Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić dla siebie, to zrób to dla niej, bo cię to niewiele będzie kosztować. Namawia aktor Mateusz Damięcki. Pomysł Emilki zapoczątkował podcasty, w których dziennikarz Paweł Gołębski rozmawia ze znanymi ludźmi o pomaganiu. W wywiadach opowiada się o sprawach prywatnych, czasem brudnych, o kontrowersjach, aferach, a my rozmawiamy o czymś dobrym, jak można pomóc, co zrobiłem takiego, o czym ludzie nie wiedzą. W akcji bierze udział Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, której Emilka jest podopieczną. Jej wolontariusze przyznają, że to wyjątkowa inicjatywa. Nie chodzi o pieniądze, tylko w tym przypadku chodzi o gest, o wsparcie drugiej osoby, o to, żeby pomóc czasem w taki banalny sposób, można by rzec. O pomaganiu mówi w sieci już cała Polska. Do tej pory w mediach społecznościowych pojawiło się blisko sto tysięcy wpisów z hasztagiem Emilki. W swoim domu już jest bohaterką. Jestem bardzo dumny z mojej siostry za te wszystkie filmiki, za to, ile już osób zebrała i za to marzenie o pomocy dla innych. W tej historii bohaterem może zostać każdy. Wystarczy nawet mały gest. Pomożecie? Kończymy 19.30. Już za chwilę "Pytanie dnia". U Justyny Dobrosz-Oracz szef skarbówki - Marcin Łoboda, który tropi nadużycia i ujawni ich skalę. To trzeba zobaczyć. Do zobaczenia.