W gotowości. Trzynastka kandydatów już czeka na przedwyborcze starcie. Zlecenie z Kremla. Za podpaleniem hali Marywilskiej stały rosyjskie służby. Nastoletnia agresja. Plaga przestępczości kilkunastolatków. "19.30", Zbigniew Łuczyński, zapraszam. Do wyborów prezydenckich w Polsce pozostało 6 dni. To czas na podjęcie decyzji, ugruntowanie się w swoich poglądach lub zmianę preferencji. A dla kandydatów ostatni moment, aby przekonać do siebie i swojego programu. Taką okazją jest rozpoczynająca się już za pół godziny debata. Studio na Woronicza w Warszawie to miejsce, na którym skupia się dziś cała uwaga przyszłych wyborców. Jest tam Bartosz Filipowicz. Czy wszyscy kandydaci są już na miejscu? Większość kandydatów jest na miejscu. Niektórzy są w okolicy. W tym budynku trwają ostatnie przygotowania. Trzeba iść do garderoby. Trzeba odwiedzić charakteryzację. Ale najważniejsze jest przygotowanie mentalne. Sztaby od rana przekonywały, że kandydaci są świetnie przygotowani i w bojowych nastrojach. Doskonale wiedzą, że to ostatnia debata przed ciszą wyborczą, więc ostatnia szansa, żeby pokazać się szerszej publiczności jako najlepszy kandydat. Kto wykorzysta tę szansę? Dowiemy się w ciągu najbliższych godzin. Politycy zapowiadali, że emocji nie zabraknie. 150 minut, by przekonać do siebie potencjalnych wyborców na oczach milionów widzów. Debata Telewizji Polskiej, której współgospodarzami są TVN24 i Polsat News, będzie ostatnią przed ciszą wyborczą. Czego możemy się spodziewać? Mam nadzieję, że emocji, nawet jeżeli zasady debaty są dosyć sztywne. Biorąc pod uwagę, że każda z debat, które do tej pory się odbyły, coś zmieniała w kampanii wyborczej, no to mam nadzieję, że ta dzisiejsza będzie również dla tych wyborów bardzo ważna. W debacie weźmie udział 13 kandydatów. Wszyscy, którzy włączyli się w walkę o fotel prezydencki. Bloki tematyczne będą dwa: polityka krajowa i zagraniczna. Do studia nie będzie można wnosić telefonów ani gadżetów. Debatę poprowadzi trójka dziennikarzy. Zadadzą w każdej części po jednym pytaniu identycznej treści wszystkim kandydatom. Będzie też część, w której kandydaci zadadzą pytania sobie nawzajem. Co ważne, o kolejności odpowiedzi decydowało losowanie przeprowadzone przez członków sztabów. Choć dziś politycy PiS próbują przekonywać o jego nieuczciwości. Wylosowanie Rafała Trzaskowskiego jako tego, który w pięciu rundach, w trzech ostatnich rundach odpowiada jako ostatni, to trzeba powiedzieć: szanse na to były mniejsze niż procent. Ale to ten polityk PiS był obecny podczas losowania. I podpisał się - jak reszta sztabowców - na tym protokole. Dzisiaj inni kandydaci próbują chyba przygotowywać grunt do tego, że słabiej wypadną na debacie, i mówić o tym, że to kolejność ma jakieś znaczenie. Telewizja Polska wydała oświadczenie. Losowanie kolejności wypowiedzi kandydatów zostało przeprowadzone przez przedstawicieli sztabów kandydatów na urząd prezydenta RP i odbyło się zgodnie z poszanowaniem wszelkich reguł uczciwości i przejrzystości. Podkreślamy, że wszystkie sztaby zaakceptowały wylosowaną kolejność wypowiedzi kandydatów, a protokół podpisali przedstawiciele wszystkich sztabów, nikt nie zgłosił sprzeciwu. A to głosy ze sztabów. Potwierdzam, sprzeciwów nie było. Sam wyciągałem nazwiska ze szklanej kuli przy pierwszym losowaniu. Nie dało się tego ustawić, ale nawet nie łudzę się, że to przekona paranoidalny komentariat. To prawda, że sztaby były obecne przy losowaniu, tak że my tutaj nie podnosimy żadnych zarzutów. Podobnie uważa sztab Szymona Hołowni w przesłanej wiadomości: "Nie mam żadnych zastrzeżeń co do przebiegu losowania". Przygotowania do debaty trwają od wielu dni. Na kilka godzin przed wydarzeniem pracowano ze zdwojoną siłą. Ogrom pracy ekip technicznych, które pilnują, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Pilnują tego także sztabowcy kandydatów, którzy pojawili się tutaj w południe w hali zdjęciowej TVP. I jak dziś przekonywali - ich kandydaci są w świetnej formie. Nastawienie bojowe jak zwykle, przez jeszcze pięć dni nie schodzimy z pola walki, nie ustępujemy nikomu. Szymon Hołownia jak zwykle będzie bardzo dobrze przygotowany, z konkretnymi pomysłami. Dzisiaj Sławomir Mentzen idzie do tej debaty pełen bojowego nastroju. Rafał Trzaskowski jest bardzo dobrze przygotowany do tej debaty, wielokrotnie już to udowodnił. To, czego raczej możemy się spodziewać, to pytania od kontrkandydatów do Karola Nawrockiego o mieszkanie kupione od starszego człowieka. Jest szansą również na skonfrontowanie Nawrockiego z jego kłamstwem, z jego znieczulicą. Jeżeli ktoś rozpoczął dyskusję o deweloperce, o nieruchomościach i o mieszkaniach, to my skończymy tę debatę i proszę mi wierzyć, nie z zyskiem dla tych, którzy tę debatę rozpoczęli. Będzie miał okazję, żeby się z tego wszystkiego wytłumaczyć, i bardzo na to liczę, ponieważ wszyscy jesteśmy zainteresowani, co nim kierowało, że w tak niegodny, w tak bardzo zły sposób potraktował człowieka. Wyjaśnienie nie tylko tej sprawy możemy usłyszeć już dziś. Początek debaty o 20.00. To był akt dywersji, a sygnał wyszedł z Rosji. Hala targowa przy ulicy Marywilskiej w Warszawie spłonęła w maju rok temu na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. O niepodważalnych dowodach mówił dzisiaj Radosław Sikorski. "Wiemy co robicie, nie akceptujemy tego i wyciągamy konsekwencje", dodaje Minister Spraw Zagranicznych. A za tymi słowami idzie decyzja - konsulat Rosji w Krakowie do zamknięcia. Wielki ogień i gigantyczne straty. Tak było równo rok temu. Centrum Handlowe przy ulicy Marywilskiej w Warszawie doszczętnie spłonęło. Nikt nie zginął, ale ogień strawił dorobek setek kupców. Teraz już wiadomo, że to nie był przypadek. Doszło do podpalenia na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Część sprawców aresztowano, reszta jest poszukiwana. To jest kwestią czasu, że oni również będą zatrzymani. Nie odpuścimy, to jest tak poważna sprawa. W śledztwie przesłuchano kilkaset osób. Oględziny pogorzeliska trwały cztery miesiące. Zebrane dowody pozwoliły na ustalenie podpalaczy i ich powiązań. Wśród nich ten człowiek, Danil B. Prokurator przedstawił Danilowi B. dwa zarzuty. Jest to udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz dokonywanie aktów sabotażu i dywersji. Danil B. z Ukrainy siedzi w litewskim areszcie, bo jest ogniwem łączącym dwa pożary. Śledczy ustalili, że mężczyzna najpierw brał udział w podpaleniu sklepu w Wilnie. Kilka dni później był w Warszawie, by dla rosyjskiej machiny propagandowej nagrać płonące hale przy Marywilskiej. Takie zlecenie dostał z Rosji od swojego opiekuna, Oleksandra W., jeszcze przed wybuchem pożaru. To są dowody wynikające ogólnie, bo to mogę przekazać, z wyjaśnień podejrzanych, potwierdzonych danymi z telefonów komórkowych i danymi teleinformatycznymi. Na ustalenia prokuratury zareagowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wiemy, co robicie, nie akceptujemy tego i wyciągamy konsekwencje. Do MSZ wezwano rosyjskiego ambasadora. Przyjechał jego zastępca. Usłyszał, że w ramach retorsji Polska zamyka konsulat Rosji w Krakowie. Andriej Ordasz nazwał oskarżenia absurdalnymi. Nasze stosunki są nie najlepsze, strona Polska zdecydowała, by były one jeszcze gorsze. Decyzja ministra Sikorskiego ma polityczne wsparcie. Jestem zwolennikiem ograniczania jakiejkolwiek działalności, również dyplomatyczno-konsularnej, na terenie Polski. To jest sankcja adekwatna, o niższej po prostu nie można było zdecydować. Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych zapowiedziała odwet. Polska i kraje zachodnie nie dokonują w Rosji aktów dywersji. A Rosja już tak. Rozkaz z Kremla dostał Stjepan K. z Białorusi, który podpalił sklep budowlany w Warszawie. To Serhij S., obywatel Ukrainy, dostał 8 lat więzienia za próbę podpalenia fabryki farb we Wrocławiu na zlecenie Moskwy. Po tych aktach sabotażu Polska zamknęła rosyjski konsulat w Poznaniu. Rosja tak naprawdę próbuje nas - zachodnie społeczeństwa - destabilizować. Używa w tym celu metod, które normalnie przypisywalibyśmy organizacjom terrorystycznym. Narzędziem w rękach rosyjskich służb są najemnicy, najczęściej z krajów byłego bloku wschodniego. Służby się wyspecjalizowały w tym, że za pomocą mediów społecznościowych rekrutują osoby do dokonania konkretnych czynności. Które za kilkanaście tysięcy euro powodują wielomilionowe straty, bezcenne dla propagandy Kremla. To jest "19.30" w poniedziałek 12 maja, a dziś jeszcze: Podstawa pokojowych negocjacji. Zegar tyka. Jesteśmy gotowi do rozmów, aby zakończyć wojnę. Agresja nastolatków. Jest to wybryk o charakterze chuligańskim. Nie edukujemy ludzi w zakresie radzenia sobie z trudnymi emocjami. Prezent za 400 mln. Katar łaskawie zaoferował samolot. To nie jest prezent dla mnie, to jest prezent dla Departamentu Obrony. Teraz w "19.30" przedwyborcze kalendarium. Każdy obywatel, który ukończył 18 lat i nie jest pozbawiony praw publicznych, może głosować w najbliższą niedzielę. Konieczny jest dowód tożsamości. Wbrew fałszywym informacjom powielanym w sieci ten elektroniczny też jest honorowany. O czym warto pamiętać na tydzień przed wyborami, zanim w kraju nastanie cisza wyborcza? Tylko do czwartku możemy pobrać zaświadczenie, które daje prawo głosowania w dowolnym lokalu wyborczym w Polsce lub za granicą. Mam dwa tygodnie pobytu w Unieściu. W związku z tym 1 czerwca będę poza Gorzowem, więc biorę zaświadczenie, żeby móc zagłosować w przypadku, gdyby była II tura. Nie wiem, gdzie będę. Dzisiaj nie wiem, mogę wyjechać w każdej chwili, tylko czekam na telefon i po prostu w tym momencie muszę mieć zaświadczenie, żeby gdziekolwiek zagłosować. Chroń swoje zaświadczenie. Jeśli je zgubisz, zniszczysz lub jeśli zostanie ci ukradzione, nie otrzymasz kolejnego i nie będziesz mógł zagłosować nawet tam, gdzie mieszkasz. W urzędach kolejek nie ma. Bo łatwiej i szybciej jest przez internet zmienić miejsce głosowania, wskazując konkretny adres, gdzie w dniu wyborów będziemy. Tych wniosków wpływa bardzo dużo, głównie jednak przez internet, czyli wyborcy korzystają z funkcji ePUAP. Do 15 maja możemy to zrobić również w aplikacji mObywatel. Już jutro upływa jeszcze jeden ważny termin. Chodzi o osoby, które chcą się dopisać do spisu wyborców poza Polską. Najłatwiejszym i przez to najpopularniejszym sposobem jest skorzystanie ze strony e-wybory. W ciągu kilku minut można dokonać rejestracji. Możliwe jest także przekazanie pisemnego, podpisanego wniosku konsulowi. Osobiście lub korespondencyjnie, albo mailowo. Ministerstwo Spraw Zagranicznych utworzyło rekordowe 511 obwodowych komisji wyborczych poza Polską, najwięcej w Wielkiej Brytanii, USA i w Niemczech. Ale też w mniej oczywistych miejscach. Będzie też obwód do głosowania w miejscowości Cassino w związku z datą rocznicy zdobycia klasztoru. Polacy, którzy będą w tym czasie na wakacjach, też będą mogli zagłosować. M.in. w Egipcie, Tunezji, na Wyspach Kanaryjskich, na Maderze, ale też w odległej Dominikanie. Pełną listę miast i lokali znajdziemy na stronie wybory.gov.pl. Kiedy już będziemy w lokalu wyborczym, żeby dostać kartę, trzeba pokazać dowód tożsamości. Jednak w ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiało się wiele fałszywych informacji o tym, że e-dowód z aplikacji mObywatel nie będzie honorowany. A fakty są takie: żeby móc zagłosować, wystarczy jakikolwiek dowód tożsamości ze zdjęciem: paszport, prawo jazdy czy nawet legitymacja szkolna. Jeśli chodzi o dowód osobisty, to zarówno ten plastikowy, jak i elektroniczny. Jak to miało miejsce do tej pory, tak i teraz nic w tej przestrzeni się nie zmienia. Legitymowanie się za pomocą mDowodu w aplikacji mObywatel było i jest możliwe w lokalu wyborczym. Głosowanie rozpocznie się w niedzielę o 7.00 rano i potrwa do 21.00. Całkowite i trwałe zwieszenie broni - tego oczekuje prezydent Ukrainy, a razem z nim przywódcy Polski, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Takie warunki, i to od dziś, miały by być podstawą do pokojowych negocjacji. Bezpośrednie rozmowy zaproponował Władimir Putin, który chce przekonać świat, że zależy mu na pokoju. Czy do rozmów w Stambule dojdzie? Europa odlicza czas Moskwie, po tym jak w weekend postawiła jej ultimatum. Zegar tyka. Do końca dnia mamy jeszcze 12 godzin i jeśli do tego czasu nie wejdzie w życie zawieszenie broni, strona europejska uruchomi przygotowania do sankcji. Tak w południe z Berlina ostrzegał rzecznik niemieckiego rządu. Taki sam przekaz popłynął z Londynu, gdzie rozmawiali szefowie dyplomacji Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Polski, Włoch, Hiszpanii oraz Unii Europejskiej. To czas, aby Władimir Putin stał się poważny w sprawie pokoju w Europie, zawieszenia broni i rozmów pokojowych. Minęły już ponad dwa miesiące, od kiedy Ukraina zgodziła się na bezwarunkowe zawieszenie broni. A Rosja cały czas po prostu gra w gierki. Od soboty zachodni przywódcy próbują wymóc na Rosji rzeczywiste zawieszenie broni na 30 dni. Bez żadnych warunków wstępnych. I nim strony przystąpią do jakichkolwiek rozmów pokojowych. Putin jednak wstrzymać ognia nie chce. Za to niespodziewanie zaproponował rozpoczęcie bezpośrednich negocjacji między Rosją a Ukrainą od czwartku w Turcji. Ofertę tę - wbrew stanowisku Europy - poparł Donald Trump, choć jeszcze dobę wcześniej mówił jednym głosem z europejskimi przywódcami. Prezydent Rosji Władimir Putin nie chce porozumienia o wstrzymaniu ognia z Ukrainą, ale raczej chce spotkać się w czwartek w Turcji, aby wynegocjować możliwe zakończenie krwawej łaźni. Ukraina powinna się na to zgodzić natychmiast. Złudzeń co do gry Putina w symulowanie pokoju Ukraina nie ma. Wiedzą to dobrze walczący na froncie żołnierze. Nie damy się nabrać na te prowokacje i rozejmy. To wszystko bajki. Wie to i Wołodymyr Zełenski, ale dyplomatyczną rozgrywkę z Rosją podjął. Będę w Turcji w najbliższy czwartek, 15 maja, i czekam na Putina w Turcji. Osobiście. I mam nadzieję, że tym razem Putin nie będzie szukał powodów, dla których nie może czegoś zrobić. Jesteśmy gotowi do rozmów, aby zakończyć wojnę. Ale do końca dnia Rosja powinna zakończyć ostrzał Ukrainy. W przeciwnym wypadku Europa ma wprowadzić kolejne sankcje na rosyjski sektor energetyczny i bankowy. Jeśli chodzi o sankcje, to w skali od 1 do 10 jest to 6. Jeśli chodzi o ich wdrażanie, to jest to trzy. Moglibyśmy zrobić znacznie więcej. I powinniśmy. To będzie kluczowy moment i nowy test europejskiej jedności. Trzeba uwolnić komunikację od uprzedzeń, fanatyzmu i nienawiści - z takim przekazem papież Leon XIV zwrócił się do przedstawicieli mediów. Papież przyjął na audiencji w Watykanie 5 tysięcy dziennikarzy, którym podziękował za relacjonowanie konklawe. Był apel o uwolnienie tych, którzy za "przekazywanie prawdy" zapłacili więzieniem. Pojawił się również wątek zagrożeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Sposób, w jaki się komunikujemy, ma znaczenie fundamentalne: musimy powiedzieć "nie" wojnie słów i obrazów, musimy odrzucić paradygmat wojny. Pozwólcie mi zatem ponownie wyrazić solidarność Kościoła z dziennikarzami uwięzionymi za usiłowanie przekazywania prawdy, oraz prosić o ich uwolnienie. Komunikacja nie jest bowiem tylko przekazywaniem informacji, ale tworzeniem kultury, środowisk ludzkich i cyfrowych, które stają się przestrzenią dialogu i wymiany poglądów. Patrząc na ewolucję technologiczną, misja ta staje się jeszcze bardziej niezbędna. Nie żyje 20-latek pobity w parku w Piszu. Został napadnięty przez grupę nastolatków. O gangu nastolatków mówiło się w tym mieście od dawna, jednak młodociani bandyci czuli się bezkarni. To nie jedyny przypadek agresywnych zachowań nastolatków. W podkrakowskich Zielonkach uzbrojeni w maczety nastolatkowie za cel ataku obrali sobie grającego w piłkę rówieśnika. O prawdziwej pladze przestępczości nieletnich. Podkrakowska gmina Zielonki. Na jednym z lokalnych boisk pojawia trzech zamaskowanych mężczyzn. Uzbrojeni w maczety i gaz łzawiący napastnicy terroryzują jednego z chłopców grających w piłkę. Policja na podstawie tego nagrania zatrzymała sprawców. To 15-, 16- i 22-latek. O losie nastolatków zdecyduje sąd rodzinny, najstarszy z mężczyzn usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych. Z uwagi na charakter tego czynu przyjęto, że jest to wybryk o charakterze chuligańskim. Mężczyzna przyznał się do przedstawionych mu zarzutów. Do równie szokującego, ale tragiczniejszego w skutkach zdarzenia doszło w Piszu na Mazurach. Wczoraj służby podały informację o śmierci 20-latka, który pod koniec kwietnia został pobity przez grupę młodych mężczyzn. Na nagraniu, do którego dotarli reporterzy "Faktu", widać, jak sprawcy biją i kopią ofiarę po całym ciele. Nie była to przypadkowa bójka, te osoby między sobą się znały. Co było powodem takiej agresji, takiego zachowania i takiej napaści na 20-latka, jest przedmiotem prowadzonych ustaleń. Policja zatrzymała w tej sprawie osiem osób w wieku od 16 do 19 lat. Mieszkańcy Pisza są w szoku. Strach przejść, bo tu całe wycieczki są pod sklepem. Butelki biją i tak dalej. W ogóle nie rozumiem, jak takie rzeczy mogą się jeszcze trafiać, wydaje się, że młodzież mamy taką dosyć świadomą. Bicie po twarzy, duszenie i kopanie w głowę - to z kolei zarejestrowała kilka dni temu jedna ze stołecznych kamer monitoringu. Tu sprawcą też był nastolatek. Do zdarzenia doszło tutaj, na warszawskim Nowym Świecie w jednym ze sklepów spożywczych. Szesnastolatek, któremu towarzyszyło dwóch rówieśników, próbował ukraść butelkę alkoholu, chowając ją pod kurtką, co zauważył ochroniarz sklepu. Mężczyzna próbował zatrzymać nieletniego, który odpowiedział agresją, a następnie uciekł. Śródmiejscy policjanci zatrzymali napastnika kilkanaście minut później. Okazało się, że był pijany. Miał blisko promil alkoholu we krwi. Zebraliśmy materiał dowodowy w tej sprawie, który w całości przekazaliśmy do sądu rodzinnego, a ten zadecydował o umieszczeniu nieletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym na trzy miesiące. 27-letni pracownik ochrony w wyniku pobicia ma złamanie kości czaszki i twarzoczaszki, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Psycholodzy biją na alarm - jeśli nie zadbamy o psychikę młodych ludzi, do takich zdarzeń będzie dochodzić coraz częściej. My wciąż nie edukujemy ludzi w zakresie radzenia sobie z trudnymi emocjami. Powinno się to robić od wczesnych lat i tak naprawdę kiedy pojawia się jakieś napięcie, to pierwszą metodą, po jaką sięgają ludzie, jest agresja. Której ofiarą może stać się każdy z nas. Upominek o wartości 400 mln dolarów? Jeśli obdarowanym ma być prezydent USA, to kwota nie dziwi. Zwłaszcza że darczyńca to katarska rodzina królewska. Złoty, a skromny czterosilnikowiec to luksusowy Boeing 747-8, który miałby zastąpić prezydencki samolot Air Force One. Czy latający pałac zastąpi latającą fortecę? Katarski Boeing 747-8. Ma dwa piętra, 10 łazienek, kilka sypialni, jadalnie, salony, a nawet gabinet lekarski. To latający pałac, który możliwe, że już niedługo trafi do rąk prezydenta USA jako darowizna od rodziny królewskiej. Katar łaskawie zaoferował samolot Departamentowi Obrony, szczegóły prawne są wciąż ustalane. oczywiście jakiekolwiek darowizny zawsze odbywają się w pełnej zgodzie z prawem. Skromny podarunek wart jest w sumie 400 mln dolarów. Donalda Trumpa kusi, bo swój 40-letni uważa za nieco przestarzały, a nowego nie może się doczekać. Myślę, że to świetny gest ze strony Kataru. Bardzo to doceniam. Nigdy nie odrzuciłbym takiej oferty. Mógłbym być głupi i powiedzieć: nie, nie chcemy za darmo bardzo drogiego samolotu. Po zakończeniu kadencji odrzutowiec miałby trafić do fundacji Trumpa i udostępniony do zwiedzania. To "bezczelna korupcja" twierdzą Demokraci. Problem z niecodziennym upominkiem mają nawet koledzy z partii. To nie tylko łapówka, to zagraniczny wpływ premium z dodatkową przestrzenią na nogi. Nie możemy przyjąć 400 mln dolarów "prezentu" od dżihadystów w garniturach. To naprawdę będzie plamą na administracji, jeśli okaże się prawdą. Szczególnie że zaledwie kilka dni wcześniej Biały Dom zapewniał dziennikarzy o tym, że podróż na Bliski Wschód nie wiąże się z prywatnymi interesami. To po prostu śmieszne, że ktokolwiek w tym pokoju mógłby zasugerować, że prezydent Trump robi cokolwiek dla własnej korzyści, porzucił życie w luksusie dla służby publicznej. Biały Dom w tej kadencji wymaga od siebie najwyższych standardów etycznych. Według ekspertów przyjęcie takiego podarku to nie tylko polityczne faux pas, ale przede wszystkim złamanie Konstytucji USA, w której czytamy że: "Stany Zjednoczone nie będą nadawać żadnych tytułów szlacheckich. Nikt, kto w ich imieniu sprawuje urząd odpłatny lub powierniczy, nie będzie mógł bez zgody Kongresu przyjmować od żadnego monarchy, księcia lub obcego państwa podarunków, wynagrodzenia, urzędów, tytułów, jakiekolwiek by one nie były. Na razie Donald Trump tylko rozważa, czy dar przyjąć. Czy się skusi - to będzie wiadomo już niedługo, bo amerykański przywódca w Katarze będzie jeszcze w tym tygodniu. Ważna jest profilaktyka i szybka reakcja w razie wykrycia niepokojących zmian. Czerniak to groźny nowotwór, ale wykryty odpowiednio wcześnie może być w pełni wyleczony. O profilaktyce trzeba mówić często i głośno, bo niestety Polska w statystykach umieralności przoduje w porównaniu z innymi krajami Europy. 12 maja to Europejski Dzień Walki z czerniakiem. Dobra okazja, aby o chorobie porozmawiać. Zaczęło się niegroźnie - mały nowy pieprzyk na ramieniu. Przyjechał jakiś onkolog z innej miejscowości, były jakieś badania profilaktyczne i poszedłem, bo mi się to nie podobało. Znamię trzeba było wyciąć i zbadać, aż w końcu przyszła diagnoza. Po iluś miesiącach dopiero, że jednak to jest czerniak. Pan Henryk na szczęście szybko zauważył zmianę i szybko zareagował. Prawdopodobnie uratował pan sobie życie, że zwrócił uwagę na zmiany na skórze. O tym, jak w leczeniu czerniaka ważny jest czas, wie też pani Barbara, prezeska fundacji Gwiazda Nadziei. Mój tata został dotknięty czerniakiem. Wówczas się przekonałam, jak bardzo jest to agresywny nowotwór. Po wystąpieniu przerzutów czerniaka mój tata zmarł w ciągu trzech miesięcy. Atakuje ludzi bez względu na ich wiek. Robi to cicho i błyskawicznie. Trzy dekady temu czerniak diagnozowany był w Polsce u niemal 1500 osób rocznie. Dziś to już ponad 4000. Najczęściej zlokalizowany jest na skórze. To jeden z najprostszych do wykrycia nowotworów. Jeśli obserwujemy swoje znamiona lub nowo pojawiające się zmiany, to są one łatwe do zauważenia. Najbardziej narażone na rozwój czerniaka są osoby o jasnej karnacji, z licznymi piegami i znamionami, o blond lub rudych włosach. Przed zachorowaniem na czerniaka można się jednak ustrzec, ale trzeba rozsądnie i dobrze przygotować się do przebywania na słońcu. Ze słońca korzystać, bo to jest witamina D itd., ale jednocześnie ostrożnie. Najważniejsze to unikanie promieni słonecznych między godziną 11.00 a 16.00, stosowanie kremów z filtrem, noszenie czapki i okularów. Warto też regularnie swoją skórę obserwować. Jeśli poświęcimy 5 minut przed lustrem co 3-4 miesiące, to wykryjemy prawie każdy nowotwór skóry samemu. Jeżeli pojawia się obwódka zapalna, jeżeli widzimy krwawienie w obrębie takiej zmiany, jeżeli odczuwamy dolegliwości świądowe, to jak najbardziej powinno nas to zaniepokoić. To sygnały, które wymagają konsultacji. Jeżeli z tym zwrócimy się do dermatologa lub do chirurga onkologa, to wcześnie wykryty nowotwór skóry to jest tak naprawdę banalna choroba, ale cały czas zgłaszają się do nas pacjenci, którzy mają zaawansowane czerniaki. A wtedy rozpoczyna się już prawdziwa walka o życie. To jest czasami już nierówna walka. W Fundacji obserwowaliśmy młodych ludzi, gdzie od znamienia zmieniającego się, krwawiącego, dochodziło do dużych procesów takich zmian i bardzo młodzi ludzie odchodzili, a wystarczyło odpowiednio wcześnie wyciąć znamię. I tym samym zablokować rozwój choroby. Piłkarki Dumy Katalonii niepokonane. A do zwycięstwa w dużym stopniu przyczyniła się ona - polska gwiazda FC Barcelona, pochodząca z niewielkiego Pęgowa koło Uniejowa, Ewa Pajor. 27-letnia zawodniczka idzie jak burza, strzela celnie i zachwyca nie tylko na boisku. O wielkiej gwieździe hiszpańskiej piłki i jej drodze do sukcesów. Tak przechodzi się do historii. To było 40., a to 41. trafienie Ewy Pajor w debiutanckim sezonie w FC Barcelonie. Polka tym samym wyrównała klubowy rekord goli. Zostały jej trzy mecze i ona może pobić ten rekord. W pierwszym sezonie w lidze hiszpańskiej to naprawdę byłoby niebywałe. Ewa lubi pobijać rekordy i mam nadzieję, że i tym razem jej się to uda. Barcelona Ewy Pajor rozbiła Real Betis 9:0 i zagwarantowała sobie na kolejkę przed końcem rozgrywek tytuł mistrzyń Hiszpanii. To ósmy tytuł mistrzowski w dorobku Polki. Ewa Pajor nie jest tylko ogniwem w tym dominującym zespole, tylko ona jest w tym zespole dominatorką. Ona ustanawiając taką liczbę goli w sezonie, to jest coś niebywałego. Pajor nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie. Do już zdobytych Super Pucharu i mistrzostwa Hiszpanii dołoży tytuł królowej strzelczyń ligi. Ale walka toczy się o poczwórną koronę. Przed Barceloną jeszcze finał Pucharu Królowej oraz finał Ligi Mistrzyń z Arsenalem. Liga Mistrzyń to jest to, o czym marzy każda piłkarka. Ewa Pajor też o tym wspominała, że nie tylko awans na wielki piłkarski turniej z reprezentacją Polski, ale także finał wygrany Ligi Mistrzyń. Na wielki turniej już udało się dostać. Polki po wygranych barażach, po raz pierwszy w historii zakwalifikowały się na tegoroczne Euro. Forma strzelecka naszej napastniczki napawa optymizmem. Wszyscy liczymy, że Ewa będzie strzelała jak natchniona w Szwajcarii, bo właśnie tam zostaną rozegrane mistrzostwa Europy 2025. Euro, wyniki klubowe oraz strzelecka forma Ewy Pajor zdecydują o Złotej Piłce. Polka najwyżej w plebiscycie była 18., teraz wymieniana jest w gronie faworytek do zdobycia nagrody. Za ten sezon należy się jej Złota Piłka, bo jest naprawdę wielką gwiazdą Barcelony. Natomiast oczywiście przewagę będą miały Hiszpanki. Historia Ewy Pajor może inspirować przyszłe pokolenia piłkarek. To widać w każdym calu, w każdym jej momencie, w każdym jej poświęceniu wobec tego sportu. Ona kocha piłkę nożną, tak jak kochała myślę, jak była małą dziewczynką. Bo to opowieść o dziewczynie, która dzięki pasji i ciężkiej pracy z małego Pęgowa trafiła na największe stadiony świata i walczy o najważniejsze piłkarskie trofea. Jak na turniejach grałam z chłopakami, to się dziwili, że najwięcej goli strzela dziewczyna. Bardzo się to później rozpędziło. I niech tak pędzi dalej. W 19.30 to wszystko. Już za chwilę na antenie TVP 1 i TVP INFO debata wszystkich zarejestrowanych kandydatów na urząd prezydenta Polski. Ciekawego wieczoru, do zobaczenia.