Tuż po starcie indyjski Dreamliner rozbił się niedaleko lotniska. Szokujący plan - chcieli dokonać zamachu na szkołę w Olsztynie. Misja odroczona - na razie Polak nie poleci w kosmos. Joanna Dunikowska-Paź, zapraszam na "19:30". Zaczynamy od katastrofy samolotu pasażerskiego w Indiach. Lecący z Ahmadabadu na londyńskie lotnisko Gatwick Dreamliner tuż po starcie nadał sygnał mayday, a chwilę później spadł na budynki mieszkalne. Boeing 787-8 to jeden z najnowocześniejszych samolotów długodystansowych na świecie, ta konkretna maszyna została wyprodukowana w 2013 roku. Katastrofa w Indiach jest pierwszą z udziałem Dreamlinera. Na pokładzie były 242 osoby - prokuratura potwierdziła śmierć ponad 200 osób. To ostatnie chwile lotu - Boeing 787 w powietrzu był zaledwie 5 minut. Usłyszałem głośny hałas i poczułem się jak podczas trzęsienia ziemi. Potem zobaczyłem gęstą chmurę dymu. Ludzie biegali w chaosie. W indyjskim Ahmadabadzie samolot linii Air India runął na zaludnioną dzielnicę Meghani Nagar - wbił się prosto w budynek, w którym przebywali lekarze i studenci medycyny. Mój syn poszedł do tego budynku na lunch, nic mu nie jest, ale wielu ludzi zginęło. Chcę wejść do środka zobaczyć mojego syna! Na pokładzie były 242 osoby - w tym dzieci. Przeżyły jedna osoba - ten mężczyzna. Na miejscu tragedii przez cały dzień trwała walka o życie. Służby ratowały z gruzów ofiary - ponad kilkuset mieszkańców trafiło do szpitala w ciężkim stanie. Katastrofy nie przeżyło ponad 300 osób. Moja bratowa miała lecieć do Londynu, nic teraz nie wiemy, nie możemy wejść do szpitala. Wśród pasażerów byli głównie Indusi, ale też 7 turystów z Portugalii, Kanadyjczyk i ponad 50 Brytyjczyków. Między innymi oni. Tuż przed wejściem na pokład do Internetu wrzucili ten krótki filmik. Jesteśmy na lotnisku, właśnie wchodzimy na pokład. Żegnajcie Indie! Myśli całej Izby są z tymi, którzy zostali dotknięci tragiczną katastrofą. Współpracujemy z lokalnymi władzami, aby wesprzeć obywateli Wielkiej Brytanii i ich rodziny. Powołaliśmy zespół kryzysowy zarówno w New Delhi, jak i w Londynie. Nasza placówka sprawdziła listy pasażerów Dreamlinera, który leciał na Gatwick, według tych dokumentów nie było tam żadnej osoby z obywatelstwem polskim. To pierwsza w historii katastrofa Dreamlinera. Na razie nie wiadomo, jaka jest jej przyczyna. Wiadomo jednak, że tuż po starcie załoga zdążyła nadać sygnał o zagrożeniu. Przeprowadzimy uczciwe i dokładne dochodzenie. Nie oszczędzimy nikogo. Postępujemy zgodnie z protokołem i dotrzemy do sedna sprawy. Maszyną kierował doświadczony pilot, który w powietrzu spędził ponad 8 tys. godzin. Według ekspertów przyczyną prawdopodobnie była awaria obu silników lub problem z układem paliwowym. Zdjęcie przedstawia samolot z unoszącym się nosem i nadal opadającym, co oznacza, że samolot nie wytwarzał wystarczającej siły nośnej. Obrazami z Indii wstrząśnięty jest cały świat. Nasze modlitwy i najgłębsze możliwe współczucie Dokładnie o "19.30" polskiego czasu Boeing 787 miał wylądować na londyńskim lotnisku Gatwick. Fascynowała ich ideologia masowych zabójstw, regularnie bywali na strzelnicy i gromadzili wiedzę o tym, jak produkować materiały wybuchowe. Trzech 19-latków skrupulatnie przygotowywało plan zamach na szkołę w Olsztynie. Na szczęście służby od pewnego czasu też były na ich tropie, mężczyźni zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty. Policja mówi o szokującym planie, a eksperci ostrzegają - w sieci obserwujemy coraz większą ingerencję obcych służb, więc podobnych zdarzeń może przybywać. To miał być krwawy zamach z wieloma ofiarami. Analizowali takie zamachy, jakie były w Norwegii, Nowej Zelandii, w USA. Wszystko na to wskazuje, dążyli do tego, żeby coś takiego zrobić tutaj w naszym kraju. Trzej 19-letni mieszkańcy Olsztyna i powiatu olsztyńskiego jako cel ataku mieli wybrać jedną ze szkół średnich w mieście. Fascynaci materiałów wybuchowych, chodzili na strzelnicę, ćwiczyli się w strzelaniu. W pewnym momencie zafascynowali się terroryzmem. A konkretnie największymi zbrodniami skrajnie prawicowych fanatyków. Ich idolami byli: Timothy McVeigh, który 30 lat temu w Oklahomie wysadził wyładowaną materiałem wybuchowym ciężarówkę, zabijając 168 osób, w tym dzieci. Brenton Tarrant - sprawca dwóch zamachów na meczety w Nowej Zelandii, który zastrzelił 51 osób. I Anders Breivik. W 2011 roku zaatakował najpierw siedzibę premiera Norwegii, a potem obóz młodzieżówki Partii Pracy na wyspie Utoya, mordując łącznie 77 osób. Niedoszli terroryści z Olsztyna analizowali te zbrodnie pod kątem błędów popełnionych przez sprawców. Czyli oni zakładają, że tych błędów nie chcą popełnić, i to jest najbardziej przerażające. Ich plany udaremnili funkcjonariusze ABW. Taki atak, jeśli by się zmaterializował, odbiłby się na naszym społeczeństwie w sposób bardzo istotny. Odczuwalibyśmy skutki tego ataku przez kolejne dekady. Tak skrajne postawy to zdaniem ekspertów m.in. efekt polaryzacji społeczeństwa i pochwały przemocy w debacie publicznej. Ja widzę tutaj związek tego zagrożenia z obecnie panującą atmosferą i kondycją społeczeństwa, gdzie mamy szeroko i głęboko zarysowane podziały. A także akceptację społeczną dla agresywnych postaw. Zawsze było tak, że jakaś grupa osób fascynowała się władzą, poniżaniem innych, przecież mamy tę historię całkiem niedawną, to jeszcze sto lat nie minęło od II wojny światowej. Minister sprawiedliwości nie wyklucza inspiracji z zewnątrz. To oddziaływanie rosyjskie jest już teraz i będzie cały czas się pogłębiało. Śledztwo trwa od kilku miesięcy. Zarzuty obejmują m.in. planowanie zamachu terrorystycznego, przygotowanie do tego zamachu terrorystycznego, gromadzenie środków i urządzeń, które miałyby służyć do jego popełnienia. Grozi za to 10 lat więzienia. Dwaj podejrzani zostali tymczasowo aresztowani, na aresztowanie trzeciego sąd się nie zgodził i rozpatruje zażalenie prokuratury w tej sprawie. Oglądają państwo "19:30" w czwartek. Co jeszcze przed nami? Mieliśmy jutro emocjonować się kolejnym startem Polaka w kosmos. Sławosz Uznański-Wiśniewski razem z trójką innych astronautów szykował się do lotu na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Lotu jednak nie będzie - o czym dziś poinformowała amerykańska agencja kosmiczna NASA. Na Florydzie jest Marcin Antosiewicz, powiedz, jakie są przyczyny odroczenia misji i na jak długo? Chcę wierzyć w to, że za godzinę, kiedy przed tym hotelem odbędzie się konferencja prasowa przedstawicieli Polskiej Agencji Kosmicznej i Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz firmy Axiom, to wtedy poznamy te wszystkie szczegóły dotyczące tej usterki na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale także ewentualnej nowej daty wylotu. Na razie mamy komunikaty NASA, która opisuje awarię modułu Zwiezda. Nie wiadomo jak duży jest ten wyciek i na ile zagraża bezpieczeństwu tej czwórki astronautów. Wcześniej mieliśmy problem z wyciekiem ciekłego tlenu z rakiety, ale udało się to naprawić wczoraj. Zawsze zdarzają się jakieś małe problemy z rakietą. Ciekły tlen jest w niskiej temperaturze w tym typie rakiety, co powoduje, że bardzo trudno jest go uszczelnić i wyeliminować wszelkie wycieki. To już zdarzało się wcześniej. Naprawiliśmy to i startowaliśmy. Ale najważniejszą rzeczą w misjach załogowych jest bezpieczeństwo. Nie odlecimy, dopóki nie będziemy pewni, że są bezpieczni. Oczywiście najbardziej przeżywają to astronauci, ale są w dobrym stanie. Przed chwilą otrzymałem wiadomość od żony Sławosza Uznańskiego, która w tej chwili wraca na Florydę. to, co czekamy na kolejne informacje i kolejną datę startu. Czyli astronauci też nie wiedzą, kiedy wylecą. Załoga misji Axiom-4 pozostaje w kwarantannie. Z kosmosu wracamy na Ziemię. Układ politycznych sił po głosowaniu w sprawie wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska jest jasny - pytanie, czy jest jasny plan na koalicyjną współpracę. Komunikację, która dotąd była słabym punktem, ma poprawić rzecznik. Poszukiwania trwają, a w sieci trwa akcji "Zrobione dla Polski", która ma promować dotychczasowe działania rządu. A w tle dyskusja o wakacyjnej rekonstrukcji. Historycznie wysokie podwyżki. Pod hasłem "Zrobione dla Polski" w sieci ofensywa polityków koalicji rządzącej. Co zrobił rząd przed ostatnie półtora roku? Poprawił stan polskiej gospodarki, udało nam się nie tylko odblokować środki europejskie, ale poprawić politykę zagraniczną, przeładunki w polskich portach wzrosły o prawie o pół miliona ton, po 14 latach podnieśliśmy zasiłek pogrzebowy z 4 tys. do 7 tys. zł. Ta akcja to odpowiedź na błędy w komunikacji z wyborcami. Politycy koalicji uważają, że za mało chwalili się osiągnięciami rządu i że zbyt dużo przestrzeni w sieci zostawiali na kłamstwa i manipulacje PiS-u. Może przesadziliśmy z wiarą, że prawda sama się obroni. Premier już w lutym na specjalnym zamkniętym posiedzeniu klubu przestrzegał, że media społecznościowe to kluczowy front w walce o Pałac. Ale nie wszyscy posłowie wzięli to sobie do serca. Teraz ma być inaczej. Trochę musieliśmy gonić w mediach społecznościowych, że poprzez nasze zaangażowanie jeszcze lepiej będziemy docierać z tym, co zostało zrobione dla Polski. W tym też ma pomóc rzecznik rządu, którego nazwisko poznamy w ciągu tygodnia. To będzie poważna figura polityczna. Dobry człowiek, mądry człowiek i waga ciężka w polityce. Wśród kandydatów ten wiceminister kultury. Jak zostanę poproszony, na pewno nie odmówię. Komunikacja rządu to tylko z jeden z elementów nowego otwarcia. Na horyzoncie rekonstrukcja. Rząd ma być mniejszy, przez co sprawniejszy. Nie mówię tutaj o zmianie nazwisk, ale przede wszystkim o zmianie struktur rządu. Portal money.pl podaje, że redukcja może dotyczyć blisko połowy Rady Ministrów. Najpewniej stanowiska stracą ministrowie bez resortów. Chyba plus minus wiemy, z kogo jesteśmy zadowoleni, a z kogo nie, ale na nazwiska mnie pan nie naciągnie, bo to się robi bardzo ciekawe, ale lekko destrukcyjne. Kierownicę w ręku ma premier, wszystko jest w jego rękach, a tak naprawdę w jego głowie. Ale widziałby się pan w tym rządzie? Ja jestem do dyspozycji. Jakieś tam doświadczenie mam. Rządowe też. Plan rekonstrukcji ma być ogłoszony w lipcu. Wczoraj w Sejmie pokaz jedności. Koalicja pokazała, że mimo przegranych wyborów prezydenckich ma stabilną większość. 243 głosy to jest dużo więcej, niż PiS miał podczas swoich rządów, więc ta większość jest bardzo wyraźna. Wczoraj w dyscyplinie głosowali, ale przecież ta czaszka już się nie uśmiechnie. Czyja czaszka? Czaszka tej ekipy rządowej. Mówi poseł PiS - choć to jego partia nie ma powodów do uśmiechu, bo stabilna większość koalicji przecięła wszelkie spekulacje o zmianie władzy. Marzenia o rządzie technicznych już się skończyły? Jesteśmy w procesie i dynamika polityczna jest bardzo duża. Choć ten poseł PiS-u nie precyzuje, co oznacza proces, to w sejmowych kuluarach wyraźnie słychać, że nadzieją dla PiS-u na odzyskanie pełni władzy jest nowy prezydent. Jak znajdzie się pole wspólne, to dobrze dla Polski, jeśli prezydent będzie chciał pójść na konfrontację, to współczuję. Do zmiany na fotelu prezydenta zostało 55 dni. Głosy z II tury wyborów prezydenckich będą przeliczone Rząd proponuje wyższą płacę minimalną. Od przyszłego roku miałaby wynieść 4806 zł brutto, czyli o 140 zł więcej niż obecnie. W 2026 roku o co najmniej 4,9% wzrosną także renty i emerytury. Teraz 30 dni na swoją opinię do rządowych propozycji będzie miała Rada Dialogu Społecznego. Ile wyniesie płaca minimalna w przyszłym roku - m.in. tym dziś zajmował się rząd. Ministrowie przyjęli propozycję propozycję ministra finansów, czyli podwyżki płacy minimalnej o 140 zł, tak by od stycznia przyszłego roku wynosiła 4806 zł brutto miesięcznie. Rząd chce by o 3% wzrosła też stawka godzinowa - do 31,40 zł. To oznacza, że co najmniej 3 mln Polaków, którzy zarabiają minimalną, dostaną od stycznia podwyżkę. Możliwości wyższego poziomu życia, większych zakupów co miesiąc, dla przedsiębiorstw większe koszta płacowe. dla państwa więcej pieniędzy z PIT. 140 zł więcej wydaje się niewiele, jednak zdaniem pracodawców zdecydowanie za dużo. W ich ocenie maksymalna podwyżka powinna wynieść 50 zł. Z drugiej strony związki zawodowe żądają wzrostu o prawie 350 zł i przekroczenia poziomu 5000 zł. Michał Moskal z PiS-u zamiast odnieść się do faktycznych propozycji woli powielać fake newsa, który pojawił się w mediach kilka dni temu. To rzeczywiście przypomina poprzednie rządy PO-PSL-u, gdy słyszymy propozycje ministra finansów o wzrostu płacy minimalnej o 4 zł. Jednomyślności na razie nie ma nawet wewnątrz rządu. Ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chce, by płaca minimalna wynosiła 5020 zł. To więcej, niż żądają związki zawodowe. Rozumiem, że Ministerstwo Pracy, Polityki Społecznej i Rodziny będzie występowało w imieniu pracowników, Andrzej Domański będzie dbał o budżet. Myślę, że spotkają się gdzieś w połowie. Rząd swoją propozycję Radzie Dialogu Społecznego musiał przedstawić do 15 czerwca. Ostateczna decyzja zapadnie we wrześniu. Według założeń waloryzowane będą też renty i emerytury. Prognozowana podwyżka najniższej emerytury gwarantowanej przez państwo wyniesie ponad 92 zł. 235 mld zł inwestycji w ciągu 10 lat - to plan ambitny i taki też zakłada PGE. Dystrybucja, morskie farmy wiatrowe, morska i lądowa energetyka odnawialna, magazynowanie energii - to tylko niektóre z punktów nowej strategii spółki. Jej filarami mają być bezpieczeństwo energetyczne i wzrost konkurencyjności polskiej gospodarki. Planowany jest także powrót do regularnej wypłaty dywidendy. Polska nadrabia zaległości i to szybciej niż ktokolwiek się spodziewał. W 2023 roku średnia cena energii elektrycznej na rynku hurtowym wynosiła 759 zł/MWh. W 2024 roku spadła do 519. W tym samym czasie PGNiG obniżył taryfę na gaz. Jesienią spodziewamy się kolejnych obniżek taryf na prąd. Jako największa grupa energetyczna to my i na nas ciąży odpowiedzialność wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Myślę tutaj o morskiej energetyce wiatrowej. Na to wszystko nakłada się kwestia robienia tego wszystkiego w aspekcie bezpieczeństwa. "Najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska" - oświadczył dziś Michał Probierz i oficjalnie pożegnał się z kadrą. Za współpracę i zaangażowanie selekcjonerowi podziękował PZPN i na tym uprzejmości się kończą, w przeciwieństwie do trwających w kadrze turbulencji. Kto zastąpi Michała Probierza? Czy do Biało-Czerwonych wróci Robert Lewandowski i czy to jedyny potencjalny powrót? Wbrew zapowiedziom Michał Probierz przestał być selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski. O decyzji napisał w mediach społecznościowych. Kadra zostawiona została w fatalnym stanie, bo atmosfera wewnątrz drużyny jest daleka od ideału i te ostatnie dni to pokazały. Po przegranym 1:2 meczu z Finlandią, którego wynik miał przechylić szalę w sprawie dymisji - Michał Probierz nie zamierzał rezygnować. Na pewno nie mam zamiaru podać się do dymisji, ani o czymkolwiek takim pomyśleć. Choć tego oczekiwało wielu kibiców - głównie po aferze z odebraniem Robertowi Lewandowskiemu kapitańskiej opaski, co spowodowało, że Lewy zrezygnował z gry w kadrze. Jeszcze wczoraj media informowały o spotkaniu w cztery oczy prezesa PZPN z Probierzem, który miał pozostać na stanowisku. Dziś Cezary Kulesza zdradził kulisy kolejnej rozmowy z byłym już selekcjonerem. Późnym wieczorem trener zadzwonił do mnie i poinformował, że bardzo długo myślał o tym i podjął taką decyzję, że rezygnuje z prowadzenia kadry. No i to była krótka rozmowa. Nie wiem, czy byłem zaskoczony. Otrzymałem taką informację i trzeba ją po prostu przyjąć. Michał Probierz był selekcjonerem od września 2023 roku. Przejął kadrę od zwolnionego Fernando Santosa w trakcie eliminacji do Euro. Polska zagrała w barażach tylko dzięki wysokiemu miejscu w Lidze Narodów i awansowała do Mistrzostw Europy. Odpadliśmy jednak jako pierwsza drużyna w turnieju. Porażka z Finlandią w eliminacjach do mundialu przelała czarę goryczy. Myślę, że na pewno nie będzie gorsza. Po prostu gorzej już być nie mogło. Myślę, że wszyscy byli zmęczeni tym, jak ta kadra wyglądała. Po prostu jej się nie dało lubić. Giełda nazwisk kandydatów na nowego selekcjonera ruszyła. To głównie polscy trenerzy przez wiele lat pracujący w Ekstraklasie. Sądzę, że trenerem zostanie Polak. Pewnie największe szanse dzisiaj ma bezrobotny Jan Urban, który ma w sobie takie umiejętności selekcjonerskie. Prezes PZPN ma swoje wymagania. Przede wszystkim musi to być trener, który jest niezwiązany z innym klubem czy tam z kadrą. Musi przede wszystkim znać język polski, znać piłkarzy. Na razie nie wiadomo, kiedy poznamy nazwisko nowego selekcjonera, ale PZPN nie chce zwlekać z decyzją. Bo już we wrześniu przed Biało-Czerwonymi kolejne mecze eliminacyjne - z Holandią i ponownie z Finlandią. Śmiertelność z powodu raka płuc w Polsce należy do największych w Europie i w rodzimej onkologii jest jednym z największych wyzwań. I choć mamy dostęp do nowoczesnej diagnozy i leczenia, problemem jest organizacja leczenia. Powstające właśnie Centra Kompetencji Raka płuca, czyli sieć wyspecjalizowanych ośrodków, ma sprawić, że wyniki leczenia będą lepsze. Robert Jakubowski nie miał żadnych objawów raka płuca. To dzięki badaniu rentgenowskiemu, na które skierował go lekarz rodzinny, wykryto u niego zmianę we wczesnym etapie. Ale pierwszy szpital, do którego się zgłosił, opóźnił dalsze leczenie. 3 miesiące robili mi diagnostykę, nikt mi nic nie powiedział. Chaos, opóźnienia, bezradność pacjentów, którzy nie wiedzą, co ich czeka. Tak wciąż w wielu miejscach Polski wygląda leczenie raka płuca. Zdarza się, że chory dostaje zwykłą chemioterapię bez badań genetycznych. Okazuje się, że np. w trakcie chemioterapii wychodzi jakaś zmiana genetyczna, która kwalifikowałaby go do zupełnie innego, bardzo dobrego leczenia, a tego leczenia nie dostał. Sukcesem jest, że Polsce jest dostępnych coraz więcej skutecznych leków. To są leki, które doprowadziły do prawdziwej rewolucji. Chorzy nawet z przerzutami żyją już nie miesiące, ale wiele lat. Warunek jest taki, że pacjent w odpowiednim czasie powinien trafić do dobrego ośrodka onkologicznego, który ma zaawansowane metody diagnostyki. Tak właśnie mają działać Centra Kompetencji Raka Płuc - według najlepszych standardów i przy współpracy zespołu specjalistów. Zderzenie, konfrontacja poglądów kilku osób, jak należy postępować, i wybranie najlepszej metody. Dużo poprawiły przesiewowe badania tomograficzne płuc. Wprowadzone kilka lat temu badania pilotażowe zwiększyły liczbę pacjentów z wcześnie wykrytym rakiem. Teraz takie badania powinny być powszechne. 21,5% chorych z nowo wykrywanymi nowotworami płuca poddawanych jest leczeniu operacyjnemu, które jak do tej pory jest najbardziej skuteczną formą leczenia. Ministerstwo Zdrowia potwierdza: jest szansa na szybką realizację stworzenia wyspecjalizowanej sieci ośrodków. Jest pozytywna rekomendacja AOTMITU co do zakwalifikowania tej kompleksowej opieki onkologicznej jako świadczenia gwarantowanego. projekt trafi jeszcze w czerwcu do konsultacji, Raka płuca co roku rozpoznaje się u 20 tys. osób. Tyle samo pacjentów umiera. Dobrze zorganizowana opieka nad chorymi poprawia wyniki leczenia co najmniej w takim stopniu, jak dostęp do nowoczesnych leków. Gdyby pacjenci nie musieli szukać ośrodków, jeździć od jednego do drugiego, tylko wiedzieli, że w tym ośrodku będą odpowiednio zaopiekowani, szanse pacjentów można poprawić o ponad 30%. Na koniec mamy dla Państwa wyjątkowe zaproszenie na święto muzyki, które zaczyna się już za chwilę i będą mogli je Państwo oglądać w Telewizji Polskiej. Startuje 62. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Plan jest bogatszy niż zwykle, bo festiwal potrwa 4 dni. Sandra Meunier na miejscu. Jaki jest plan na dziś? Ten wieczór z pewnością będzie należał do debiutantów. Na scenie zaprezentuje się dziesięcioro artystów, którzy powalczą o marzenia. Tak jak kiedyś debiutujący tutaj Czesław Niemen czy Ewa Demarczyk. W tym roku zainteresowanie było gigantyczne. Nadesłano 210 zgłoszeń. Potem coś dla fanów hip-hopu. To wszystko w dzisiejszym wydaniu "19:30". Zapraszam teraz na "Pytanie dnia".