Operacja Powstaj@cy Lew - Izrael zaatakowa¾ obiekty nuklearne Iranu. Wyborcze cuda przy urnach - Sąd Najwyższy zlecił sprawdzenie głosów z kilkunastu komisji. Milion sztuk amunicji dziennie - fabryka Mesko w Skarżysku Kamiennej zwiększa produkcję. Monika Sawka, dobry wieczór. To była zaplanowana operacja, przeprowadzona z chirurgiczną precyzją. Przed świtem izraelskie lotnictwo zaatakowało Iran. Wystrzelone z 200 samolotów pociski, a także rakiety balistyczne spadły na Teheran. Trafiły też irańskie obiekty wojskowe i atomowe. Celem izraelskiej napaści były między innymi zakłady wzbogacania uranu. Iran odpowiada - atak to deklaracja wojny. O jego powodach i skali - Wojciech Tymiński. 200 myśliwców, ponad 330 pocisków i sto celów. Był środek nocy, gdy Izrael rozpoczął największą i najbardziej złożoną operację wojskową w swojej historii. Ponad półtora tysiąca kilometrów od swoich granic. Jesteśmy w decydującym momencie historii Izraela. Chwilę temu rozpoczęliśmy operację Powstający Lew mającą na celu zneutralizowanie irańskiego zagrożenia dla przetrwania państwa Izrael. Ta operacja będzie trwać tyle dni, ile będzie trzeba. Izrael przez kilka godzin przeprowadzał potężne ataki lotnicze i rakietowe. Celem były przede wszystkim kluczowe ośrodki nuklearne jak ten w Natanz, gdzie Irańczycy wzbogacają uran i prowadzą prace, które zbliżają ich do wyprodukowania bomby atomowej. Iran jest zdeterminowany bardziej niż kiedykolwiek, aby zrealizować swoją wizję zniszczenia Izraela. Znaleźliśmy się w krytycznym momencie. Jeśli go przegapimy, nie będziemy w stanie zapobiec zdobyciu przez Iran broni nuklearnej, która zagraża naszemu istnieniu. Izrael uderzył też w centrum dowodzenia Korpusu Strażników Rewolucji w Teheranie. To główny ośrodek wojskowy kraju. Zniszczył wiele lotnisk, magazynów i fabryk broni oraz instalacji rakiet balistycznych. W nalotach zginęli dowódcy irańskiej armii i Gwardii Rewolucyjnej oraz jego zastępca. A także niektórzy kluczowi dla irańskiego programu nuklearnego naukowcy. Kiedy wrogowie budują broń masowej śmierci, powstrzymaj ich. Kiedy ktoś chce cię zabić, powstań i działaj pierwszy. Dokładnie to zrobił dziś Izrael: powstaliśmy jak lwy, by się bronić. Ostatnie słowa dzień wcześniej Netanjahu umieścił na kartce w Ścianie Płaczu. To fragment Tory i zapowiedź tajnej operacji o kryptonimie Powstający Lew. O jej planach izraelscy ministrowie dowiedzieli się dopiero w noc ataku. Ale zaczęła się o wiele wcześniej. Precyzyjną operacją izraelskiego Mosadu na terytorium Iranu z użyciem dronów, które w odpowiednim momencie zaatakowały irańskie baterie obrony powietrznej, radary i systemy ostrzegania. To nagranie z tej akcji. Naród irański i jego władze nie będą milczeć w obliczu tej zbrodni. Uzasadniona i potężna odpowiedź sprawi, że wróg pożałuje swoich głupich działań. W odpowiedzi Iran wystrzelił w kierunku Izraela sto dronów. Wszystkie zostały przechwycone. Izrael na odwet był przygotowany. Już w nocy zarządził alarm na terenie całego kraju. Zakazał zgromadzeń. A szpitalom nakazał przygotowania na możliwość przyjęcia wielu rannych. Tych wciąż liczą Irańczycy - jest ich ponad 300. A zabitych - co najmniej 78 osób. Musi nastąpić miażdżąca odpowiedź. Jak długo jeszcze mamy żyć w strachu? Dla Iranu działania Izraela to nie atak, to początek wojny. Szczególnie że Netanjahu zapowiedział, że będzie je prowadził tak długo, jak to będzie konieczne. Od stanowczych ostrzeżeń po apele. Teraz skrajnie różne reakcje światowych przywódców na izraelski atak na Iran. Państwa islamskie napaść potępiają, część państw zachodnich mówi o prawie Izraela do obrony przed irańskimi aspiracjami atomowymi. A prezydent Stanów Zjednoczonych grozi: ataków będzie więcej. Tel Awiw znów sięga po opowieść o Dawidzie i Goliacie. Wysyła rakiety na kraj ponad 70 razy większy. Teheran mówi o proporcjonalnej odpowiedzi, a świat - o potrzebie uspokojenia sytuacji. Dla wielu sojuszników, w tym Stanów Zjednoczonych, kluczowe jest, aby pracowali nad deeskalacją. Bo stabilność Bliskiego Wschodu powinna być - między innymi zdaniem premiera Wielkiej Brytanii - priorytetem. Także ze względu na zachodnie kieszenie. Szykujmy się na poważne problemy w dostawach paliw i rekordowe ceny ropy - ostrzegają brytyjscy eksperci, zwracając uwagę, że jeden z najczarniejszych scenariuszy irańskiego odwetu zakłada ataki na pola naftowe w regionie oraz sparaliżowanie transportu przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 30% światowej produkcji ropy naftowej. Bliski Wschód izraelski atak potępia. To naruszenie suwerenności Iranu - mówią tamtejsze władze. Izrael zaatakował Iran bez żadnej podstawy prawnej. Zachód przyznaje Izraelowi prawo do samoobrony. Nawet jeśli jest to obrona poprzez atak. Irański program nuklearny stanowi zagrożenie dla całego regionu, a w szczególności dla Izraela. Dlatego jest dla nas jasne, że Izrael ma prawo bronić swojego istnienia. Tym bardziej że Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej właśnie uznała, że po raz pierwszy od 20 lat Iran nie wypełnia swoich zobowiązań w sferze nuklearnej. Izrael w nocy poinformował rząd Niemiec o swoich działaniach. Kanclerz Niemiec wzywa strony konfliktu do rozwagi i ostrzega przed destabilizacją na Bliskim Wschodzie. Niemcy zaostrzają też ochronę żydowskich i izraelskich instytucji i placówek, a ambasada Izraela w Berlinie pozostanie zamknięta do odwołania. Podobna reakcja - nad Sekwaną. Emmanuel Macron zwołał radę obrony i obiecał nowe środki bezpieczeństwa we francuskich placówkach dyplomatycznych, ale też tu, w kraju. Paryż apeluje o deeskalację, prosząc zarazem, by świat nie zapomniał o sytuacji w Strefie Gazy. Francja od tygodni walczy o wznowienie pomocy dla Palestyńczyków. Amerykański prezydent Donald Trump twierdzi, że wiedział o planowanym ataku Izraela na Iran. Jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej mówił, że jest przeciwny. Chcę mieć porozumienie z Iranem. Jesteśmy dość blisko całkiem dobrego porozumienia. Niewykluczone, że zbyt blisko. Ten atak można postrzegać jako próbę sabotażu negocjacji nuklearnych między USA a Iranem. Jeśli tak, to próbę udaną, bo Teheran właśnie wykluczył możliwość powrotu do rozmów. A Trump zaostrza ton. To było znakomite. I nadchodzi więcej ataków - stwierdził w rozmowie z ABC News. Tyle że odbudowa Imperium Irańskiego to ostatnie, czego by chciał Benjamin Netanjahu. Podobnie jak postępu w rozmowach nuklearnych. Irańczycy grożą: Izrael i jego amerykańscy sojusznicy za atak drogo zapłacą. Negocjacje Stany Zjednoczone - Iran w sprawie irańskiego programu atomowego były zaplanowane na jutro. Rozmów nie będzie. Było natomiast posiedzenie amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem, który jest przed Białym Domem. Czy wiadomo, co ustalono? I jakie jest stanowisko Amerykanów w sprawie izraelskiej napaści? Do opinii publicznej docierają sprzeczne komunikaty. Amerykanie twierdzą, że nie byli bezpośrednio zaangażowani w ataki na Irańczyków, ale prezydent nie ukrywa, że cieszy się z ich rezultatów. Chwali, że były bardzo skuteczne, a zginęli w nich przedstawiciele reżimu, którzy nie chcieli zrezygnować z budowy bomby atomowej. Teraz daje Irańczykom drugą szansę. Ostrzega Iran. Przesłanie do świata, które popłynie z Waszyngtonu jest krystalicznie jasne: Amerykanie wraz z Izraelczykami zrobią wszystko, by zniszczyć irański program nuklearny. Marcin Antosiewicz, bardzo dziękuję. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże na Bliski Wschód. Samoloty do ewentualnej ewakuacji Polaków z rejonów konfliktu są w gotowości. Polska dyplomacja apeluje też do obu stron konfliktu o deeskalację. Jego nasilenie może mieć wpływ na bezpieczeństwo na całym świecie. Na razie zyskuje na nim Rosja. Ceny ropy idą w górę. W tych atakach żaden z Polaków nie ucierpiał - komunikuje od rana resort spraw zagranicznych. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z obiema naszymi placówkami, czyli z Tel Awiwem i z Teheranem. Żaden z polskich obywateli nie doznał w tej chwili żadnego uszczerbku. Monitorujemy sytuację na miejscu. Według danych z systemu Odyseusz w Izraelu przebywa 64 polskich obywateli, w Iranie - 4. Nie każdy jednak rejestruje swój wyjazd w tym systemie. Dlatego MSZ zakłada, że w Iranie jest kilkunastu Polaków. Na razie nie ma potrzeby ich ewakuacji - twierdzi resort dyplomacji, ale minister obrony jest w tej sprawie w kontakcie z szefem dyplomacji. Potwierdziłem mu pełną gotowość sił powietrznych, naszego lotnictwa do wsparcia i pomocy, jeżeliby zaszła potrzeba ewakuacji. Jesteśmy oczywiście przygotowani na każdą ewentualność. Żadne loty cywilne się nie odbywają, o czym rodaków przebywających w Izraelu informuje też polska ambasada. Zamknięcie przestrzeni dla lotów cywilnych nad Izraelem i Iranem dokładnie widać po ruchu samolotów. Ten, którym prezydent Duda wraca z Azji, też musiał zmienić plan lotu. Premier i szefowie resortów siłowych monitorują sytuację na Bliskim Wschodzie i współpracują z sojusznikami. Jestem w kontakcie z naszymi służbami, które we współpracy z sojusznikami przekazywały informacje na temat tego, co się dzieje. Odebrałem informacje od szefów służb, od Służby Wywiadu Wojskowego. Polska dyplomacja apeluje do obu stron konfliktu o łagodzenie napięcia. Dialog jest zawsze lepszy niż wykorzystywanie siły. Namawiamy do tego, żeby skorzystać z instrumentów prawa międzynarodowego, w tym włączyć Radę Bezpieczeństwa tak, żeby zdeeskalować sytuację. To jednak może być trudne. Polityka bezpieczeństwa Izraela oparta jest na założeniu, że Iran stanowi egzystencjalne zagrożenie. Eskalacja nie jest w interesie Polski - słyszymy z wielu stron. Dalsza eskalacja może rezonować rzeczywiście negatywnie na bezpieczeństwo nie tylko regionalne. Na konflikcie zyskuje już Rosja. Bo skoczyła cena ropy. To buduje gospodarkę rosyjską ostatnio "cierpiącą", bo dla nas to dobrze, z powodu niskich cen ropy. To w ogóle buduje Rosję, która jest w sojuszu z Iranem. Dodatkowo Rosję może wzmocnić skoncentrowanie uwagi Stanów Zjednoczonych na konflikcie bliskowschodnim i mniejsze zainteresowanie Waszyngtonu wojną w Ukrainie. Oglądają państwo 19:30, już za chwilę... Sąd Najwyższy chce ponownego przeliczenia głosów w 13 komisjach. A później jeszcze... Olsztyńskie liceum szkołą najbardziej przyjazną LGBTQ+. Wszyscy jesteśmy akceptowani i możemy ze sobą porozmawiać otwarcie. Nasza młodzież jest tolerancyjna, otwarta, to samo dotyczy pracowników, nauczycieli. Z trzyletnim opóźnieniem fabryka Mesko w Skarżysku Kamiennej zwiększa produkcję amunicji. Chodzi o pociski małokalibrowe do pistoletów i karabinków. Rocznie zakłady należące do polskiej grupy zbrojeniowej mają produkować 250 milionów sztuk. Premier mówi o nadrabianiu zaległości, do których doprowadzili poprzednicy. Opozycja odpowiada: produkcja idzie pełną parą. To jest dla mnie priorytet, żeby tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu budować Polskę bezpieczną. Premier Donald Tusk był obecny na otwarciu hali produkcyjnej zakładów Zbrojeniowych Mesko w Skarżysku Kamiennej. Najnowocześniejsza fabryka produkująca amunicję małokalibrową, produkujemy w oparciu o naszą technologię, naszą konstrukcję. Konstrukcję w pełni zautomatyzowaną, gdzie będzie produkowanych 250 milionów sztuk amunicji małego kalibru rocznie. A to tylko część naszego potencjału. Jedne produkty są tylko dla polskiego żołnierza i dla polskiej armii, drugie produkty oferujemy także na zewnątrz do sprzedaży na eksport. Wśród nich jest przenośny, przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun. Tę broń doceniła między innymi armia Stanów Zjednoczonych. Test w warunkach bojowych pioruny przechodzą w wojnie Ukrainy z rosyjskim agresorem. Nasze dowództwo nie ukrywa, że to zagrożenie ze wschodu jest główną motywacją rozwoju polskiej zbrojeniówki. Patrząc na analizy z Ukrainy, serce mi się raduje, że w końcu będziemy samowystarczalni. W końcu, bo projekt czterysta, nazwany tak od 400 milionów złotych przeznaczonych na wsparcie rządowe dla spółki Mesko, został zrealizowany z trzyletnim opóźnieniem. Nie przyjmuję zarzutu, że za mało zrobiliśmy w 7 miesięcy w porównaniu do tego, co PiS zrobił w ciągu 8 lat, bo to jest nie fair. W 7 miesięcy zrobiliśmy więcej niż oni w 8 lat. Tłumaczą się winni. Lepiej niech Donald Tusk powie, co zrobił z programem Pancerna Wielkopolska. Projekt był doskonale przygotowany i został porzucony, zawalony przez rząd Platformy Obywatelskiej. Jednocześnie rząd apeluje o współpracę ponad podziałami w kwestii obronności i jako przykład podaje swoje projekty, które weszły w życie z poparciem prezydenta Andrzeja Dudy. Nikt przed nami nie przyjął ustawy amunicyjnej, ustawy o fabrykach amunicji, gdzie zabezpieczyliśmy 3 mld zł jeszcze w poprzednim roku na rzecz budowy fabryki amunicji ze szczególnym dedykowaniem amunicji 155 mm. Czyli amunicji artyleryjskiej, produkowanej zgodnie ze standardami NATO. Jest to kaliber, który jest najbardziej pożądany, zwłaszcza na wschodzie Europy. Jest to kaliber, który jako jedyni w Polsce produkujemy. I mamy go produkować jeszcze więcej, ale powstanie nowych linii produkcyjnych wymaga czasu. To nie jest budowa garażu ani jakiejś stodoły. To jest budowa związana z wieloma pozwoleniami, wieloma zgodami, wieloma procedurami. Które trzeba maksymalnie skrócić i uprościć. Bo wróg nie będzie czekać. Sąd Najwyższy chce ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach prezydenckich. Decyzja nie dotyczy wszystkich, a tylko 13 obwodowych komisji wyborczych, w których stwierdzono nieprawidłowości podczas liczenia kart do głosowania po drugiej turze. Skala błędów nie jest jednak na tyle duża, by podważyć wynik wyborów. Były błędy w protokołach. Sąd Najwyższy zdecydował - będzie ponowne liczenie głosów. Chodzi o 13 obwodowych komisji wyborczych, w których zamieniono wyniki kandydatów. Gdyby je odwrócić, to Rafał Trzaskowski zyskałby, a Karol Nawrocki straciłby około 2,5 tysiąca głosów. Państwo polskie nie może lekceważyć żadnego sygnału świadczącego o tym, że gdzieś było fałszowanie, nadużycie, zła wola, zwykła nieudolność, to wszystko musi być sprawdzone. Dobrze, jest decyzja SN, jedynego organu w państwie, który ma prawo takie decyzje podejmować. Zabawne w kontekście prawa i Kodeksu wyborczego było nawoływanie do gremialnego przeliczania głosów. Takiej formuły nie ma. O unieważnienie wyborów we wszystkich okręgach apeluje w proteście wyborczym Roman Giertych. Wśród nieprawidłowości wylicza tworzenie komitetów, które nie zgłaszały kandydata, ale wskazały członków komisji oraz niezatwierdzoną aplikację do zaświadczeń wyborczych. Szanowny panie prezydencie elekcie... Apeluje do Karola Nawrockiego o wsparcie ponownego przeliczenia głosów. Skoro jest pan przekonany, że uzyskał pan większość, nie powinno być z tym dla pana najmniejszego problemu. Szkoda czasu na komentowanie kolejnych fajerwerków Giertycha, złożył protest, będzie rozpatrzony i tyle. Od wniosku Romana Giertycha dystansują się koalicjanci. Proszę o rozsądek w tej sprawie. Są instytucje, które muszą to wyjaśnić, bandyci powinni iść do więzienia w tej sprawie, a pomyłki powinny być naprawione w protokołach. Dzisiaj do 14:00 do Sądu Najwyższego wpłynęło ponad 430 protestów wyborczych. Premier nie wyklucza działań prokuratury. Będę zwracał się do prokuratora generalnego, aby nie wahał się przed podjęciem działań być może nawet utworzyć specjalnego zespołu wobec zdarzeń, które mają być może charakter przestępstwa, jeśli chodzi o nadużycia i fałszowanie wyborów. Zastanowimy się nad tym, czy konieczny jest osobny zespół śledczy, czy wystarczy, żeby te sprawy były prowadzone przez jednostki prokuratury, ale z odpowiednim poziomem determinacji. Pod lupą warszawskiej prokuratury już jest nieautoryzowana przez PKW tak zwana aplikacja Mateckiego. Niektórzy członkowie komisji mieli jej używać do sprawdzania zaświadczeń wyborczych. Udostępniłem informację o stronie internetowej, na której można było zweryfikować, czy ktoś już nie głosował. Jeżeli na tej podstawie, tej aplikacji mamy sygnały, że odmawiano ludziom udziału w wyborach, to jest to czynność nielegalna. Protesty wyborcze można składać do poniedziałku. Olsztyńskie liceum szkołą najbardziej przyjazną LGBTQ+. Ranking to coroczne badanie. Uczniowie i uczennice z całej Polski oceniają swoje szkoły pod kątem otwartości i akceptacji mniejszości seksualnych. Twórcy akcji przekonują, że kwestia atmosfery w szkole jest dla wielu przyszłych licealistów i ich rodziców równie ważna, jak poziom edukacyjny. I LO im. Adama Mickiewicza w Olsztynie. W tym budynku uczniowie czują się bezpiecznie. Bez względu na pochodzenie, orientację seksualną czy tożsamość płciową. Nie ma takiego strachu, żeby do kogoś podejść. Jak przyznaje uczennica II klasy Agata Sadowska, można podyskutować z każdym na każdy temat. To wyjątkowe miejsce ze względu na to, że wszyscy jesteśmy akceptowani i możemy ze sobą porozmawiać otwarcie o tym, co myślimy, o tym, co lubimy robić, czego nie lubimy. Olsztyński ogólniak numer 1 jest też numerem 1 w tegorocznym rankingu placówek przyjaznych młodzieży LGBTQ+ przygotowanym przez fundację GrowSPACE. Praca, którą wykonujemy, przynosi efekty i nasza młodzież jest tolerancyjna, otwarta. To samo dotyczy pracowników, nauczycieli. Jesteśmy dla tych uczniów, jesteśmy z nimi blisko, traktujemy ich jak naszych przyjaciół, jako po prostu wartościowych ludzi. W pierwszej piętnastce zestawienia dominują szkoły społeczne i niepubliczne z dużych miast. Pojawiły się też jednak licea z Boguchwały, Kościerzyny i Kędzierzyna-Koźla. To, co w tym roku jest szczególnie dla nas ważne, to to, że dotarliśmy do wyjątkowo dużej liczby osób z tych województw wschodnich, takich jak podlaskie, podkarpackie. Ranking powstał na podstawie ankiet wypełnionych przez 20 tys. uczniów. Jednak z wielu odpowiedzi wciąż wyłania się ponury obraz szkół. 70% ankietowanych deklaruje, że obawia się o bezpieczeństwo swoje lub swoich rówieśników. 1/3 uczniów nie dostrzega wśród personelu szkoły osoby godnej zaufania. 3/4 narzeka na brak dostępu do edukacji antydyskryminacyjnej. Czyli nie wie, jak się zachować wobec innych, lub boi się zachować inaczej niż większość. Łatwiej jest wpisać się w ogólnie przyjęte kanony, niż pokazać, że jest się jednostką. Bo to jest zawsze trudniejsze stać samemu. Mamy do czynienia z pewnym problemem, który jest systemowy, w którym muszą być podjęte odpowiednie kroki, żeby temu przeciwdziałać. Jednym z kroków ma być nowy przedmiot: edukacja zdrowotna. Szczególny nacisk ma być kładziony właśnie na zdrowie psychiczne. Walka o bezpieczeństwo, o dobrostan uczniów jest bardzo istotna. Jest równie ważna w tej chwili jak edukacja formalna. Edukacja zdrowotna pojawi się w planie lekcji od września. Będzie nieobowiązkowa. To było historyczne wydarzenie. Po 24 latach do opolskiego amfiteatru wrócili hip-hopowcy. Raperzy po raz pierwszy w Opolu mieli pełnowymiarowy koncert. Pierwszy raz na tak dużej scenie wystąpił się też Daniel Godson. I to on najbardziej zachwycił jurorów. Został zwycięzcą Debiutów. Zachwytów nie zabraknie także dziś. Łączymy się z Sandrą Meunier. Co nas czeka? Przed nami premiery i superjedynki, czyli chyba 2 najbardziej wyczekiwane koncerty w trakcie tego festiwalu. Usłyszymy Macieja Maleńczuka czy Patrycję Markowską, która w tym roku wystąpi w 2 koncertach. Również zaprezentuje swój premierowy utwór w konkursie, a w przerwie w oczekiwaniu na werdykt jury niezwykły duet Chojnacki Piaseczny. Po raz pierwszy od 3 dekad na opolskiej scenie. Przez lata były papierkiem lakmusowym nie jurorów, nie krytyków, a zwykłych słuchaczy. SuperJedynki w tym roku w wyjątkowym składzie od Dody przez Varius Manx po Maćka Maleńczuka, dla którego to wielki powrót do Opola. Jest to szczególne miejsce, jak najbardziej szczególne. Dla mnie nie zawsze tu było miło, ale raz wygrałem. Mocna reprezentacja również w konkursie Premier. Patrycja Markowska, która wystąpi w obu koncertach. Poza znanym popowo-rockowym brzmieniem zaprezentuje nowe klubowo-elektroniczne dźwięki z wydanego kilka tygodni temu albumu "Obłęd". Zaśpiewam nowy utwór, który jest dla mnie z tak aktualnym tekstem ważnym przy tym, co się dzieje niepokojącego na świecie. Antidotum na świat podziałów i niepokoju była i jest muzyka. Jak ten koncert, który połączył pokolenia. Nawet ci, którzy stronią od hip hopu, byli poruszeni. Pierwszego dnia raperzy dzielili scenę z debiutantami, dla których właśnie rozpoczęła się nowa era w karierze. Godson i Kukulski. Zbieżność nazwisk - przypadkowa. Emocje ze mnie opadają. Wspaniałe uczucie, że publiczność to doceniła. Dla wielu Opole to jak dom rodzinny. Przede wszystkim to spokoju ducha. Kasia Kowalska, która dziś ma urodziny, swoje święto zaczęła chwilę po zejściu ze sceny. W najlepszym otoczeniu wiernych fanów. Artystka wciąż pamięta swój pierwszy festiwal w '96 roku. To były takie czasy, że jeszcze nic nikt nie wiedział, nie miał i przyjeżdżało się, i wychodziło niemalże na scenę, tak jak się stało. I ja tak właśnie wyszłam w ogrodniczkach itd. Dzięki temu fani mnie pokochali jeszcze bardziej, że jestem taka naturalna Kasia. Jedno się nie zmieniło - autentyczność wciąż robi największe wrażenie. Ja już państwu dziękuję. W TVP INFO czas na Pytanie Dnia. U Justyny Dobrosz-Oracz dziś Maciej Berek z Kancelarii Premiera. Spokojnego wieczoru i do zobaczenia.