Różnice w koalicji. Spór wokół składki zdrowotnej i nie tylko. Niespokojna granica. Ataki na Straż Graniczną to codzienność. Bezpieczne wybory. Nie pozwólmy sobie odebrać głosu. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Zapraszam na 19:30. Magdalena Biejat w Pałacu Prezydenckim próbowała przekonać Andrzeja Dudę, by zawetował ustawę obniżającą składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. I to działanie, które wielu polityków koalicyjnych zupełnie nie przekonuje. Koalicja problemów ma więcej, a Ryszard Petru na antenie TVP Info przekonuje, że na horyzoncie Trzeciej Drogi właśnie widać metę. Rozmijamy się - ocenia polityk i sugeruje, że po wyborach prezydenckich to będą drogi w różnych kierunkach. To niecodzienna sytuacja. Członkini koalicji prosząca prezydenta z przeciwnego obozu o odrzucenie rządowej ustawy. Ta ustawa jest po prostu szkodliwa. Jeśli w tej sprawie trzeba było pójść do prezydenta Dudy i z nim rozmawiać, to poszłam do prezydenta Dudy. Ustawą dopiero zajmie się Senat, ale Andrzej Duda już zasygnalizował stanowisko. W jego opinii ustawa w tym kształcie jest nie do zaakceptowania. W piątek w tej samej sprawie był u prezydenta Adrian Zandberg. Lewica twierdzi, że nie da się w pełni przewidzieć kosztów niższej składki i mówi o dziurze w budżecie służby zdrowia. Mimo tych zapewnień ministra finansów. NFZ nie poniesie żadnych konsekwencji. Od przyszłego roku na niższej składce skorzysta ponad dwa i pół miliona przedsiębiorców, straci część ryczałtowców o najwyższych dochodach. Naprawiamy tzw. polski ład, który dotknął bardzo tych przedsiębiorców. Polski Ład w taki sposób wstrząsnął przedsiębiorcami, że więcej przedsiębiorców było w 2023 niż w 2022. Z danych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że 2023 rok był rekordowy, ale jeśli chodzi o liczbę zamkniętych i zawieszonych działalności gospodarczych - było ich niemal 600 tysięcy. Istotnym czynnikiem - jak czytamy - był Polski Ład. Za obniżką składki była KO i Trzecia Droga. Przeciwko - Lewica i PiS. Konfederacja wstrzymała się. Lewica protestuje teraz, ale myśmy uchwalili budżet z tymi założeniami, to przypomnę, to przeszło przez rząd. Przypomnę. I nagle jakoś w kampanii okazało się, że to jest problem. Jeden z kandydatów musi mieć koniecznie sukces, zanim ta kampania się skończy. Składka nie tylko dzieli koalicję. Weszła też do kampanii. Jak to jest? Jeść konfitury, które daje władza, a równocześnie umawiać się z prezydentem? Pytała kandydatkę Lewicy była posłanka SLD. Czasem niektóre bitwy się przegrywa, ale wolę przegrać czasem bitwy, starając się załatwić jak najwięcej dla zwykłych ludzi. Trzecia Drogę i Lewicę dzieli też aborcja. Czy gdyby przez Sejm przeszła ustawa legalizująca aborcję do 12. tygodnia bez wcześniejszego referendum, to czy podpisałby pan taką ustawę? Nie, nie podpisałbym. Podpisałbym taką ustawę, gdyby była efektem referendum. Projekty aborcyjne od roku są w komisji nadzwyczajnej. W tym czasie zebrała się ona siedem razy. Ostatni raz - w lipcu. I jak widać, nie ma zaplanowanych posiedzeń. Liczę, że zmiękną konserwatywne serca, kiedy będziemy mieć sojusznika w Pałacu Prezydenckim. Jak na razie w sprawie aborcji rozjeżdża się nie tylko koalicja, ale i Trzecia Droga. Po wyborach trzeba ustalić, jaki jest dalszy plan. W Sejmie w większości spraw światopoglądowych się rozmijamy z PSL. Ryszard Petru wróży wręcz koniec Trzeciej Drogi. Obstawiłbym, że nie będzie kontynuowany ten projekt. Polska 2050 nie jest tu jednomyślna. Kompletnie nie zgadzam się z Ryszardem. Gdyby nie było tych różnic, to bylibyśmy jednym ugrupowaniem. Ta współpraca powinna trwać. To był dobry projekt, który także wraz z wygraną Koalicji Obywatelskiej zatrzymał PiS. Prezes PSL pytany o ewentualny rozłam odpowiada: Co będzie z Trzecią Drogą, to myślę, że te wybory też pokażą. Umówiliśmy się na serię wyborów. Finałem są wybory prezydenckie. Sam chwali współpracę, a Ryszardowi Petru radzi: Myślę, że bardziej powinien kibicować Trzeciej Drodze niż mniej, bo dzięki niej jest w Sejmie. Prezes PSL zapewniał dziś o pełnym wsparciu ludowców dla Szymona Hołowni w wyścigu prezydenckim. Bo od jego wyniku w dużej mierze zależeć będzie kondycja Trzeciej Drogi. Historia politycznych debat w Polsce ma już kilka rozdziałów. Piątek z pewnością otworzył kolejny. Pojawiły się elementy dobrze znane z przeszłości, jak stawiane na pulpitach i przekazywane dalej flagi. Ale w przeszłość warto spojrzeć także z perspektywy prowadzonej dyskusji i zadawanych w niej pytań. Te obrazki pełne nienawiści i agresji na stałe zapisały się już w historii polskich debat polityków. Do tego stopnia, że sztab Rafała Trzaskowskiego składa zawiadomienie do prokuratury. Bo trudno nie nazwać tego, co robią pracownicy stacji powiązanej finansowo z PiS, prowokacją. Ramię w ramię z sympatykami Karola Nawrockiego szarpali się z ochroną i próbowali siłowo wejść do hali, w której odbywała się debata. Były tematy, były bloki tematyczne. Nie było polemiki, jeżeli chodzi o dziennikarzy. Mi było żal, ponieważ debata polega na tym, że jednak się wymienia jakieś poglądy. A tutaj dziennikarze zachowywali się correct. A właśnie debat w Telewizji Polskiej przez lata, kiedy stacją kierował polityk PiS Jacek Kurski, brakowało. Nie brakowało za to politycznych wieców. Doskonałym przykładem jest to wydarzenie organizowane przez TVP. Gdzie pracownicy telewizji rządowej zadawali pytania, które obecnemu prezydentowi bardzo odpowiadały. Andrzej Duda pytany był też przez mieszkańców Końskich, jak się później okazało - byli to działacze PiS. Dla Trzaskowskiego była to ustawka i w Końskich się nie pojawił. Ta pseudodebata była transmitowana tylko w TVP. Jacek Kurski nie zaprosił żadnej telewizji, także Republiki, o którą się tym razem dopominacie. Dopuszczona publika była taka, jaka była obecna w Końskich. Odpowiada PiS. Ale przykładów, jak wyglądały ich debaty, jest więcej. Prezydent Warszawy zapowiedział, że jego marzeniem jest udzielenie pierwszego homoseksualnego ślubu. To fragment pytania ówczesnego pracownika telewizji Jacka Kurskiego do wszystkich kandydatów w wyborach prezydenckich. Na tym nie koniec kontrowersji. Pięć lat temu rząd Ewy Kopacz zgodził się na kwotę w ramach przymusowej relokacji imigrantów. Po zmianie rządu ten dyktat został odrzucony. To teraz inna debata. Parlamentarna i rzecznik sopockiego PiS-u później gwiazda rządowej TVP, dziś twarz Republiki. Pytania zadawał przez minutę i 10 sekund. A warto wspomnieć, że politycy na odpowiedź mieli mniej, niż trwało zadanie samego pytania. Było też wychwalanie działań rządu Morawieckiego. 500+ 1 stycznia przekształcić się ma w 800+. Te programy mają ograniczyć biedę i wspierać rodzinę z dziećmi. Na taką narrację i pytania z tezą tak zareagował Donald Tusk. Możemy zrobić taką debatę ze wszystkimi mediami, może nie prowadzoną przez działacza PiS-u ale ja jestem otwarty na każdą propozycję. Mnie się wydaje, że ta zadziorność byłaby na miejscu względem przywódców państw silniejszych od Polski, a nie względem dziennikarzy. Ale przypomnijmy, ten pracownik pisowskiej telewizji był rzecznikiem partii. Tej samej, która go do TVP zaprosiła. A ludzie powiązani z PiS nazywać się dziennikarzami problemu wciąż nie mają. Ja jestem magistrem dziennikarstwa. Rzeczniczką Karola Nawrockiego, dziennikarką. Ta słynna już wypowiedź wymaga sprostować pewne fakty. Nie mieszajmy ról, jeżeli ktoś miesza role i przedstawia się jako polityk, to to jest jedna wielka ściema, to jest taka parada oszustów trochę. Bo tak jak mówię, to, że ma się tłuczek, czyli mikrofon z dodatkiem czy cokolwiek innego, to nie jest od razu pasowanie na dziennikarza. Bo dziennikarz powinien być obiektywny, zadawać niewygodne pytania jednej i drugiej stronie. Szczególnie w warunkach tak daleko idącej polaryzacji, która występuje w naszym kraju, to naprawdę duże wyzwanie, robić swoja prace w odpowiedni w pełni obiektywny sposób. Rośnie presja na polsko-białoruską granicę, w marcu nastąpił gwałtowny wzrost prób jej nielegalnego przekroczenia. Od początku roku do 20 marca - to 2200 prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego dwie trzecie przypadają właśnie na marzec. A dane tylko z minionego weekendu to 110 takich prób. Wczoraj kilkadziesiąt osób forsowało polsko-białoruską granicę, wśród nich funkcjonariusz z Białorusi. Okolice Mielnika na Podlasiu. I sceny, które na polsko-białoruskiej granicy są niemal codziennością. Kilkadziesiąt osób próbuje sforsować wzmocniony płot. Gdy na miejsce dojeżdżają polscy strażnicy, zostają zaatakowani. W kierunku auta, którym jechali funkcjonariusze, zaczęły być rzucane kamienie. Jeden z atakujących jest w mundurze. Ten film pokazuje, że to jest operacja zorganizowana, to, o czym my mówimy. To nie jest przypadkowe miejsce przejścia, tylko ktoś przywiózł tych ludzi, ktoś ich dostarczył tam. Jeżeli będzie przekroczona tu pewna granica, to będziemy to traktowali jako atak przedstawicieli państwa białoruskiego na naszą granicę. Funkcjonariusz służb specjalnych zapewne instruujący zapędził się, natomiast traktujemy to bardzo poważnie. Od piątku do niedzieli było 115 prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy. Jedna osoba została zatrzymana za pomocnictwo. W stronę polskich patroli rzucano kamieniami, ucierpiał funkcjonariusz Straży Granicznej. Jego życiu nic nie zagraża. Dwukrotnie został uderzony kamieniem w twarz. Te próby są bardzo agresywne, osoby, które próbują się do Polski dostać nielegalnie, atakują nasze służby kamieniami, gałęziami, w stronę naszych patroli lecą niebezpieczne narzędzia. Jak mówią eksperci - oprócz nielegalnej migracji celem Łukaszenki i Putina jest też nękanie polskich służb. Rozpracowywanie procedur działania polskich służb. Sprawdzamy, jaka jest reakcja, jak szybko, kiedy przyjedzie samochód, kiedy przyjedzie załoga. Ale jak zapewniają rządzący - wschodnia granica jest szczelna, a skuteczność zapobiegania jej przekroczenia to nawet 98%. Przy wschodniej granicy był dziś Mateusz Morawiecki. Poseł PiS w Suwałkach mówił jednak o zagrożeniu nielegalną migracją z Niemiec. I Centrach Integracji Cudzoziemców, które - przypomnijmy - Prawo i Sprawiedliwość samo budowało. Morawiecki twierdzi dziś, że powstawały głównie dla Ukraińców. To ma się nijak do tego, żeby dzisiaj obecny rząd wykorzystywał te centra na przyjmowanie nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu, nielegalnych imigrantów wciskanych przez granicę niemiecką. To nieprawda - odpowiadają rządzący. Nie grozi nam żadna nielegalna migracja. Zagrożenie ze wschodu nie maleje. Stąd też takie inicjatywy. Edukacja z wojskiem - program, który wszedł do polskich szkół i ma zwiększyć świadomość niebezpieczeństw wśród uczniów. Jak przygotować się na sytuacje kryzysowe, jak działać w zakresie pierwszej pomocy, w jaki sposób kształtować postawy patriotyczne, w jaki sposób przeciwdziałać fake newsom. Program ma objąć blisko sto tysięcy uczniów. Nie pozwól sobie odebrać głosu - apeluje Państwowy Instytut Badawczy NASK w kampanii informacyjnej przed wyborami. Skala manipulacji w sieci przy okazji takiego wydarzenia rośnie - czujność internautów też powinna być większa. Skąd wiesz, że to, co widzisz, jest prawdą? Pytają twórcy spotu, a Arkadiusz Pogłud sprawdza, jak to zweryfikować. Trzy, dwa, jeden, akcja. To jeden ze spotów, który będzie zachęcał Polaków do większej czujności. To jest manipulacja. Ja tego nie mówiłem. W roli głównej aktor i prezenter, Karol Strasburger. Fałszywe informacje to wirus naszych czasów. Bo wizerunek znanych i lubianych często wykorzystywany jest do dezinformacji i oszustw. Dlatego namawiamy wszystkich i bardzo słusznie do tego, żeby nie wierzyć do końca w to wszystko, żeby weryfikować te wiadomości, a przede wszystkim użyć własnej głowy. Dezinformacja to ukryte działanie. Spoty to element kampanii informacyjnej instytutu NASK. Jej termin - nieprzypadkowy. Zbliżają się wybory, więc w sieci będzie przybywać fake newsów i prób manipulacji. Minister cyfryzacji w mediach społecznościowych ostrzega. To bardzo ważne, żebyśmy informowali obywateli, jak ta dezinformacja może wyglądać, co może dziać się przed samymi wyborami. A może wyglądać tak. Teraz każdy Polak... Filmiki z udziałem polityków zmanipulowane dzięki sztucznej inteligencji. To deep fake'i - coraz częściej tworzone przez przestępców, żeby wyłudzać pieniądze. Lub przez obce służby, żeby powodować chaos. Różnego rodzaju wrogich państw intencje są dosyć często jasne i oczywiście inwestują spore środki, żeby te akcje dezinformacyjne się udały. Przybywa portali społecznościowych i forów, przybywa internautów. To woda na młyn autorów fake newsów. Bo łatwiej jest je rozprzestrzeniać. Mówiło się "telewizja kłamie", pisało się nawet takie hasła na murach. Dzisiaj należałoby to zastąpić hasłem "internet kłamie". Każdy fake news, deep fake, każdą dezinformację można zgłosić poprzez stronę bezpiecznewybory.pl Dezinformacja karmi się twoimi emocjami. Lawina dezinformacji może się rozpędzać, bo do wyborów zostało już tylko 35 dni. Oglądają państwo 19:30 w poniedziałek. Za chwilę o tragicznym pożarze na Śląsku, a co jeszcze przed nami? Skandal w krakowskim liceum. Nie odpowiem na żadne pytanie do czasu spotkania z panią kurator. Szkoła nie jest ani dla lewaków, ani dla prawaków. Misie złe i głodne. Te odwiedziny będą się powtarzały. Mieszkańcy to nawet boją się wieczorem na spacer wyjść. W śląskim Pszowie żałoba po największej tragedii, jaka dotknęła miasto. W pożarze hostelu zginęło pięć osób, dwanaście zostało ewakuowanych z płonącego budynku. Prokuratura sprawdza, jak doszło do pożaru. Prowadzone są kolejne przesłuchania, na razie nie ma informacji o zatrzymaniach. Chcieli najpierw uciec klatką, ale cała klatka była już zajęta w ogniu. Tyle zostało z tego domu. Mało brakowało, a w pożarze zginąłby syn pani Urszuli, który ruszył na ratunek lokatorom. Powiedział, że uratował dwie osoby, że pomogą dwie osoby z pierwszego piętra, doprowadzić na dół, a on potem ostatni. Stracił wszystko. Ogień wybuchł wczoraj po osiemnastej w Pszowie. Tragiczny bilans to pięć ofiar śmiertelnych, w tym jedna kobieta. Ewakuowanych zostało dwanaście osób. Jedna z nich trafiła do szpitala. Jak się zapaliło to dym od podłogi po dach. Wyskakiwali, każdy się chciał uratować, żeby nie spłonąć żywcem. Pierwsi na miejscu pojawili się dwaj policjanci, którzy wskoczyli w ogień ratować innych. Sami zostali ranni. W akcji wzięło udział również 120 strażaków. Nieoficjalnie - pożar prawdopodobnie rozpoczął się w kuchni. Takich dwóch, trzech kolegów, których znałem, niestety nie żyją. Sprawą teraz zajmuje się prokuratura. Przesłuchano zarządcę budynku, czyli syna właścicielki. Nikt nie został zatrzymany. Obiekt nie funkcjonował jako hostel. Był to najem okazjonalny pokojów dla łącznie 18 osób w wieku między 37 a 67 lat. A to może mieć znaczenie, bo w świetle prawa najmu okazjonalnego nie obowiązują takie obostrzenia przeciwpożarowe jak w przypadku hostelu. Trwają oględziny. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy była tam jakaś ochrona przeciwpożarowa. Trzeba się zmierzyć z tą tragedia. Wyciągnąć wnioski i śledztwo pokaże, kto zawinił. Jeżeli ktoś ponosi winę, będzie surowo rozliczony. 11 poszkodowanych trafiło do pobliskiego hostelu. Miasto ogłosiło jednodniową żałobę. To była największa tragedia w historii miasta. Nie pamiętam takiego zdarzenia z tyloma ofiarami. Ci, co przeżyli, stracili wszystko. Teraz słowa dyrektora krakowskiego liceum na szkolnym apelu o ministrze edukacji. "Barbara Nowacka odbiera nam polskość, rząd prowadzi działania niezgodne z prawem, media plują na Polskę i naszą historię". Lekcja, którą dostali uczniowie, wywołała ogromne emocje. Pytanie, czy w ogóle powinna być w szkolnym planie. Jest to ewidentnie wypowiedź polityczna. Tak ocenia małopolska kurator oświaty sytuację w 44. Liceum w Krakowie. Słowa dyrektora szkoły, które miały paść podczas apelu z okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej. Szefowa resortu edukacji nie komentuje sprawy, ministerstwo odsyła do kurator oświaty. Rodzice zgłaszali swoje zastrzeżenia co do organizacji tego dnia, ale również tego, co dyrektor powiedział do uczniów. W związku z tym my jesteśmy na etapie badania. Nie odpowiem na żadne pytanie do czasu spotkania z panią kurator. Dyrektor liceum pytany o wyrażanie w szkole swoich poglądów powołuje się na kartę nauczyciela. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu ojczyzny, w poszanowaniu konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Szef małopolskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego mówi wprost: nie ma miejsca na politykę w szkole. Szkoła nie jest ani dla lewaków, ani dla prawaków. Swoje poglądy polityczne powinniśmy zostawić w domu. Dyrektor Mariusz Graniczka często ujawnia swoje poglądy. Kilka lat temu zaprosił do szkoły kontrowersyjnego działacza antyaborcyjnego, który pokazał drastyczny film, uczniowie usłyszeli też, że homoseksualizm można leczyć. Wzywał też na spotkania rodziców, którzy wypisywali dzieci z lekcji religii. Nowy nieobowiązkowy przedmiot - edukację zdrowotną - która wejdzie w życie od września, miał nazywać deprawacją dzieci i młodzieży. Kwestia tego, czy ktoś chodzi na lekcje religii, czy będzie korzystał z edukacji zdrowotnej, jest prywatną sprawą uczniów, uczennic i ich rodzin. I również nie jest to temat, który powinien być poruszany czy przez dyrektora, czy przez nauczycieli. O przyszłości dyrektora szkoły zdecydują władze Krakowa. "Atak na Sumy był okropny, ale powiedziano mi, że Rosjanie popełnili błąd" - to prezydent Trump w czasie, gdy Ukraińcy liczyli zabitych i rannych. Ten rosyjski błąd to co najmniej 34 ofiary i dziesiątki rannych, w tym bezbronnych dzieci. Szef polskiej dyplomacji mówi o dobrej woli amerykańskiego prezydenta, z której naśmiewają się Rosjanie. Ale to śmiech przez łzy niczemu niewinnych ludzi. Skutków bestialskiego rosyjskiego ataku na centrum Sum nie da się wymazać ani z ulic miasta, ani z pamięci. Był najkrwawszy spośród wszystkich uderzeń Rosjan na Ukrainę w tym roku. Gdybym nie musiała akurat odprowadzić dzieci, bylibyśmy w tym aucie i już byśmy nie żyli. Do domów w niedzielę palmową nie wróciło ponad 30 osób. Wśród nich Ołena Kohut - organistka miejscowej filharmonii. Czy Mykola, który kierował tym trolejbusem. Zabiły ich dwie rosyjskie rakiety balistyczne. Drugą Rosjanie z premedytacją wystrzelili, gdy ludzie rzucili się na pomoc rannym. I to wtedy zginęło najwięcej osób. Rannych zostało ponad sto. To policyjne nagranie - tuż po ataku, który dla Donalda Trumpa był prawdopodobnie pomyłką. Myślę, że to było straszne. I powiedziano mi, że popełnili błąd. Ale uważam, że to okropna rzecz. Uważam, że cała wojna jest okropna. Powiedziano panu, że popełnili błąd? Czy to znaczy, że to było niezamierzone? Popełnili błąd. Zełenski w tym wywiadzie zaprosił przywódcę USA, by na własne oczy zobaczył spustoszenie spowodowane rosyjską inwazją. Na pytanie o pomoc Waszyngtonu znacząco milczy. Czy Stany Zjednoczone was wspierają? Nawet w tej mojej pauzie jest problem. O wsparciu dla Kijowa w Luksemburgu rozmawiali z kolei szefowie dyplomacji. Wśród propozycji wezwania do konfiskaty rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy i nowy pakiet sankcji, które zdusiłyby jej gospodarkę i uniemożliwiły działania wojenne. Musimy wywrzeć maksymalną presję na Rosję, aby naprawdę zakończyła tę wojnę, ponieważ do pokoju trzeba dwojga. Do wojny wystarczy jeden. Rosja drwi z dobrej woli Stanów Zjednoczonych. Pokazuje, co oznacza zło w dzisiejszych czasach. W nocy Rosjanie uderzyli dronami między innymi w Odessę i Charków. A to ukraińska odpowiedź. Wśród ruin ratownicy odnaleźli tę flagę. Mówią, że to symbol, że Ukraina stoi i stać będzie. Ma dbać o bezpieczeństwo kobiet w przestrzeni publicznej, pomagać w bezpiecznych powrotach do domu, wspierać. Ruszyła aplikacja HomeGirl. Pomysłodawczyni, top modelka Anja Rubik, podkreśla, że to akt solidarności i dowód na to, że kobiety nie są same. Jest za to sporo powodów do działania, bo jak pokazuje badanie Imprezowa Mapa Polski, blisko 80% kobiet obawia się o swoje bezpieczeństwo. Bycie w takim stanie alarmowym. Stany lękowe i ataki paniki. Kilka lat temu w jednym z klubów w stolicy ktoś dorzucił Karolinie do napoju tabletkę gwałtu. Można było podnosić moją rękę, a ona bezwładnie opadała. Kolejnych kilka lat zajęła jej terapia i powrót do siebie. Nagle mnie odcięło. Tzn. od pewnego momentu nie pamiętam nic. Mam przebłyski, że idę do jakiegoś samochodu. Jakiś mężczyzna do mnie mówi. Na szczęście Karolina zdążyła poinformować przyjaciółkę, która pojechała do jej mieszkania i wypędziła napastnika. Według raportu Imprezowa Mapa Polski aż 78% osób doświadczyło lub było świadkiem przemocy seksualnej podczas spotkań towarzyskich. Stąd pomysł na aplikację HomeGirl stworzoną przez kobiety dla kobiet. Aplikacja polega na wykonywaniu połączeń przez kobiety, które w danym momencie potrzebują wsparcia z tymi, które aktualnie mogą tę pomoc zaoferować i umożliwia bezpieczne połączenie głosowe lub rozpoczęcia czatu. Aplikacja ma przycisk SOS, który łączy bezpośrednio z 112 i zgłaszamy niebezpieczeństwo. Również aplikacja ma mapę zagrożeń, gdzie dziewczyny mogą zaznaczać, co widziały danego wieczora. Na przykład gdzie stoją nietrzeźwi, którzy zaczepiają kobiety. To ważne. Każdego roku zgłaszanych jest 2 tysiące gwałtów, czyli średnio pięć dziennie. 95% kobiet podejmuje działania z myślą o zwiększeniu swojego bezpieczeństwa na imprezach. Noszę gaz pieprzowy, klucze. To my musimy stworzyć świat, który będzie bezpieczny. Dlatego tak ważna jest edukacja, również seksualna. Ja zachęcam do tego, żebyśmy natychmiastowo rozpoczęli dyskusje na temat tego, dlaczego stworzyliśmy okoliczności, w których kobiety się boją. Tak by nie musieć w przyszłości sięgać po rozwiązania cyfrowe. Aplikacja HomeGirl jest darmowa. Im więcej z nas ją pobierze, tym większa szansa, że sobie pomożemy. Kobiety - kobietom. Niedźwiedzie w gospodarstwie w podkarpackim Bukowcu. Zwierzęta zabiły ponad 20 kóz. Niedźwiedzie od miesięcy grasują po okolicy, podchodząc pod domy, a przerażeni mieszkańcy domagają się pilnej interwencji. Wygłodzone po zimie drapieżniki kusi łatwa zdobycz, dlatego potrzebna jest wyjątkowa czujność. Bieszczadzki Bukowiec w gminie Solina. I choć tak może się wydawać, to nie są skutki wybuchu granatu, to działalność niedźwiedzia. Płoszenie, odstraszanie, nawet odławianie nie przynoszą żadnych rezultatów i tu trzeba w pewnym momencie podjąć już takie działanie radykalne, redukcyjne. W gminie Solina niedźwiedzie regularnie robią szkody. Tu 3 osobniki rozszarpały 22 kozy. Wychodząc do obory, patrzę, leży zabite zwierzę, czyli koza. Wchodzę do środka, a tam jest po prostu rzeź. Mieszkańcy to nawet boją się wieczorem na spacer wyjść. U nas jest tutaj tak niebezpiecznie. Dzieci same też ze szkoły same wrócić nie mogą. Niedźwiedzie obudziły się też w Tatrach. W wyższych partiach gór jest jeszcze śnieg, więc zeszły na dół, żeby się posilić. Zaobserwowano je w Kuźnicach obok szlaku na Kasprowy Wierch. Będą podchodziły do koszy na śmieci. Jak znajdą coś dobrego, to możemy się liczyć z tym, że te odwiedziny będą się powtarzały. W Tatrach rzadko, ale zdarzają się wypadki z udziałem tych drapieżników. Po śmierci mężczyzny na Słowacji Bratysława zdecydowała o odstrzale 350 niedźwiedzi, co może być zagrożeniem dla polskiej populacji tego zwierzęcia. One nie znają granicy państwowej. W związku z tym trzeba tu mówić o wpływie na całą populację zachodniokarpacką. Więc jeśli coś z tej populacji zachodnio karpackiej wyjmiemy, będzie ich po prostu mniej. W Polsce żyje około 120 niedźwiedzi, najczęściej można je spotkać w Tatrach i Bieszczadach. Co zrobić, gdy już na siebie wpadniemy? Unikamy, nie podchodzimy na pewno, nie zaczepiamy, nie próbujemy w niego czymś rzucać i nie nagrywamy telefonem. Co ostatnio jest dosyć modne i staramy się zachować zdrowy rozsądek. I gwałtownie nie uciekamy, bo niedźwiedzie, choć nie wyglądają na atletów, to biegają bardzo szybko i świetnie wspinają się na drzewa. Prawie 62 lata po wyczynie Walentyny Tiereżkowej znów kobiety podbijają kosmos. Piosenkarka Katy Perry i pięć innych kobiet wsiadło dziś do rakiety. Ich kosmiczna misja w pełni zautomatyzowana trwała 11 minut. Za chwilę "Pytanie dnia" gościem Mariusza Piekarskiego będzie szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec. Do zobaczenia.