Bliski Wsch#d w ogniu. Iran odpowiedzia¾ na atak Izraela. Grozi te¼ jego sojusznikom. "Odpowiedzi@ jest mi¾o¦^". Ulicami Warszawy przesz¾a parada r#wno¦ci. Sentymentalna muzyczna podr#¼ do lat 80., czyli wiecz#r w Opolu. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Bliski Wschód na progu nowej wojny. Pomiędzy Iranem a Izraelem trwa wymiana ognia. W kierunku Tel Awiwu Teheran wystrzelił serię rakiet, część z nich zestrzelono. Syreny alarmowe słychać było w całym kraju, także nad ranem. Rośnie liczba ofiar. Iran zapowiada: to będzie bolesna odpowiedź na izraelskie naloty. Na celownik chce wziąć także amerykańskie bazy w regionie. Żelazna Kopuła tym razem nie uchroniła Izraela. Irański atak był tak potężny, że system izraelskiej obrony przeciwlotniczej nie zdołał przechwycić wszystkich pocisków. Teheran wystrzelił ich ponad 200, głównie balistyczne. Także po raz pierwszy w warunkach bojowych z okrętów podwodnych. Eksplozja była tak duża, że od razu wiedziałem, że trafiono bezpośrednio w ten budynek. To były naprawdę przerażające chwile. Drżę, ale w Izraelu jesteśmy przyzwyczajeni do terroru. Po prostu zależy, kto tym razem zostanie nim dotknięty. Tym razem to byłam ja. Irańskie rakiety uderzyły w Tel Awiw oraz w dwie inne miejscowości w okolicach izraelskiej stolicy. W tym w siedzibę izraelskiego dowództwa wojskowego. Zginęły co najmniej 4 osoby, a ponad 70 zostało rannych. W gruzach budynków mieszkalnych uwięziona została nieznana liczba osób. Tę noc miliony Izraelczyków spędziły w schronach. A Irańczycy wyszli na ulice, by świętować. To zdjęcia z Teheranu. Cieszę się, ponieważ wkrótce Izrael zostanie zniszczony. Pokazujemy światu, a zwłaszcza Ameryce i Izraelowi, naszą siłę i potencjał. Nagranie z ataków na Izrael opublikowało też irańskie wojsko. Z wymownym podpisem: "Wy to zaczęliście. My to skończymy". A wcześniej przywódca Iranu zapowiedział, że Teheran będzie kontynuował uderzenia odwetowe. Izrael nie powinien sobie wyobrażać, że uderzył i to koniec. Nie. To oni rozpoczęli wojnę. Nie pozwolimy im ujść bez szwanku z największej zbrodni, jaką popełnili. Wymiana ognia trwała cała noc. Także nad ranem. A dzień odsłonił ogrom zniszczeń i w Izraelu, gdzie wciąż pracują zespoły ratunkowe, i w Iranie. Na tym osiedlu mieszkaniowym w Teheranie według miejscowych służb zginęło 60 osób, w tym 20 dzieci. Widziałem te obrazy tylko w filmach, a nie w prawdziwym życiu. Eksplozja była tak duża, że rzuciło mną o sufit. Izraelska armia przeprowadziła ataki na dziesiątki celów w rejonie Teheranu, w tym instalacje obrony powietrznej i wyrzutnie rakiet. Po raz pierwszy w historii izraelskie myśliwce przeleciały bezpośrednio nad stolicą Iranu. Zbombardowały miejscowe lotnisko i hangary, gdzie stacjonowały myśliwce. A także bazy irańskich sił lotniczych na zachodzie kraju. Celem izraelskiego ataku był także zakład wzbogacania uranu w Fordo. To kluczowy ośrodek irańskiego programu nuklearnego. Wiadomo, że doszło do zniszczeń. Izraelskie siły zabiły też już w sumie 9 speców od atomu. Oraz kolejnych 2 wysokich rangą dowódców wojskowych. Premier Izraela wezwał Irańczyków, by powstali przeciwko swoim władzom. Irański reżim nigdy nie był słabszy. To wasza szansa, aby powstać i dać się usłyszeć. Obie strony jeszcze dziś spodziewają się kolejnych ataków rakietowych. Jeśli Iran zaatakuje amerykańskie obiekty na Bliskim Wschodzie, Stany Zjednoczone mogą dołączyć do bombardowań. A to oznaczałoby perspektywę długiej wojny z groźnymi konsekwencjami dla całego świata. Bo mogłyby się w nią zaangażować Chiny i Rosja. Przed globalnym konfliktem ostrzega premier Donald Tusk, a inni światowi przywódcy apelują o deeskalację. Gdy trwała wymiana uderzeń między Iranem a Izraelem, polityczne ciosy posypały się w Nowym Jorku na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przedstawiciel Teheranu mówił o akcie terroryzmu, dyplomata z Tel Awiwu o koniecznej ochronie narodu. Jak długo świat oczekiwał, że będziemy czekać? Dopóki nie zmontują bomby? Według ambasadora Iranu przy ONZ atak Izraela to nic innego, jak deklaracja wojny. Powołał się na artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych i zapowiedział odwet. To naturalna, legalna i konieczna konsekwencja niesprowokowanego ataku militarnego. W którym mieli uczestniczyć też Amerykanie - zdaniem Teheranu udzielili Izraelowi nie tylko wsparcia politycznego, ale dali też dostęp do danych wywiadowczych. Waszyngton zaprzecza. Stany Zjednoczone zostały poinformowane o atakach z wyprzedzeniem, ale nie były w nie zaangażowane militarnie. Potwierdza jednak, że pomagał Izraelowi odeprzeć atak odwetowy Iranu. Na jutro zaplanowana była kolejna runda irańsko-amerykańskich negocjacji, które miały ograniczyć program nuklearny i uniemożliwić Teheranowi zbudowanie broni atomowej. Rozmowy zostały zerwane. Pojawiły się za to groźby ataku na amerykańskie bazy w regionie. Powiem jasno: Iran nie powinien atakować amerykańskich interesów ani personelu. Na Bliskim Wschodzie stacjonuje nawet 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy w co najmniej 19 lokalizacjach. Celem ataku Iranu mogą być też bazy należące do Brytyjczyków i Francuzów. Paryż, choć wykluczył dołączenie do operacji Izraela, zapowiedział, że udzieli mu wsparcia w razie odwetu Iranu. Liczy również na powrót do stołu negocjacyjnego. Szef polskiego rządu zaapelował o zjednoczenie wysiłków Europy i Stanów Zjednoczonych i powstrzymanie dalszej eskalacji. Izrael od miesięcy przygotowywał grunt pod przeprowadzenie operacji. Uderzał w cele militarne w Syrii. Atakował rebeliantów Huti w Jemenie i eliminował bojowników Hamasu. Iran jest państwem dość mocno osłabionym w wymiarze regionalnym, szczególnie poprzez kwestie związane z utratą sojuszników. Operacja Izraela miała wyhamować nuklearne ambicje Iranu. Może jednak doprowadzić do czegoś znacznie większego - obalenia Republiki Islamskiej Iranu. To dziecko rewolucji islamskiej, podparta ideologią, w której Izrael uznawany jest za wroga, nie tyle Iranu samego, co Muzułmanów. Konfliktowi na Bliskim Wschodzie bacznie przygląda się Kreml, bo może mu przynieść korzyści. Akcje największych rosyjskich spółek naftowych poszybowały w górę. A to sprzyja rosyjskiej machinie wojennej. Z różnych miast, w różnym wieku, ale razem we wspólnej sprawie. Pod hasłem "Odpowiedzią jest miłość", ulicami Warszawy przeszła Parada Równości. Uczestnicy wydarzenia podkreślają, że choć o równość wciąż się upominają, to na ustawę o związkach partnerskich wciąż, mimo obietnic, nie mogą liczyć. Projekty są gotowe, ale nie ma zgody koalicjantów. 24. Parada Równości w stolicy przeszła pod hasłem "Odpowiedzią jest miłość". Wydarzenie otworzył prezydent Warszawy. Od wielu lat mówię, że budujemy razem Warszawę, która jest miastem otwartym, tolerancyjnym. W którym te wartości, które dla nas są tak ważne, są nie tylko cenione, ale także promowane. Razem maszerowali przedstawiciele wszystkich pokoleń. Równość nie ma wieku, nie ma granic i trzeba to po prostu uszanować. Najważniejsze to pokazać właśnie tej małej naszej pocieszce, żeby widziała, że Polska jest krajem dla wszystkich. Dać ludziom do zrozumienia, że nie robimy nikomu krzywdy. A tak się pan trochę czuje w Polsce, jakby pan robił komuś krzywdę? Po ostatnich wydarzeniach politycznych, gdzie jest jakaś nagonka na to środowisko, no nie jest fajnie. To sytuacja sprzed kilku dni: w polskim parlamencie polski europoseł niszczy wystawę poświęconą społeczności LGBT. Ale ataki na mniejszości seksualne trwają od dawna. Wmawia się nam, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia. Po wygranych wyborach w 2023 roku koalicja rządząca rozbudziła nadzieje wszystkich maszerujących, że hasło "równość" będzie dotyczyć także ich. Uczestnicy parady równości mówili nam dziś, że są tutaj, by pokazać, że są wśród nas i jest to coś zupełnie naturalnego. I nie ma żadnego powodu, by mieli być traktowani gorzej. Wskazywali chociażby na brak ustawy o związkach partnerskich. I w tej sprawie mówią o sporym zniecierpliwieniu. Ustawa o związkach partnerskich - projekt jest gotowy. Ministra do spraw równości wniosła do Sejmu dwa projekty w sprawie związków partnerskich. Takie same są też w Kancelarii Premiera. Ten projekt rządowy, dlaczego on od połowy kwietnia tkwi na Komitecie Stałym Rady Ministrów? Nie ma decyzji politycznej, żeby ten projekt poszedł dalej. W tej sprawie poseł KO krytykuje Lewicę. Jeśli chodzi o komitet stały, zostało zapowiedziane, że to będzie omawiane. Tak więc można było chwilę poczekać, a nie rozgrywać przed paradą, rozgrywać społecznością LGBT+. Nie wiadomo też, czy za projektem lewicy opowie się Polskie Stronnictwo Ludowe. PSL ma tutaj swoje podejście do tematu, mówimy o statusie osoby najbliższej, której szansa jest na podpisanie, tak słyszymy z wywiadów prezydenta elekta. Na decyzje polityków czekają ci ludzie. Ci politycy mają się między sobą dogadać, żeby zapewnić nam szacunek i równe prawa w Polsce. Dojdziemy kiedyś do takiego czasu, że związki partnerskie będą honorowane w naszym kraju i tak naprawdę nikt nie będzie nam wyznaczał kogo mamy kochać. Polska rusza z międzynarodową kampanią informacyjną, która ma zniechęcić do nielegalnej imigracji. Spoty, w których narrator tłumaczy, że polsko-białoruska granica nie jest bramą do Europy, są skierowane do mieszkańców Afganistanu, Etiopii czy Pakistanu. Na ulicach egipskich czy kenijskich miast mają pojawić się także plakaty z hasłem "przemytnicy kłamią". Opozycja z kampanii drwi i mówi o projekcie głupoty. To ten prosty i czytelny przekaz... która ma zniechęcić do nielegalnej imigracji. Dla mnie bardzo ważne było, żeby to było dobrze przygotowane, czyli żeby to było w językach lokalnych, żeby to było zrozumiałe i żebyśmy mówili coś, co można sprawdzić. Rząd rozpoczął kampanię informacyjną w krajach, z których najczęściej pochodzą migranci przybywający na polsko-białoruską granicę, wabieni przez przemytników obietnicą dostatniego życia w Europie. Chcemy tam na miejscu ich przekonać: szkoda waszego zdrowia, czasem życia i pieniędzy, żeby tą drogą się dostawać do Europy. Kampania obejmuje takie krótkie filmiki. Plakaty i ulotki. Przesłanie jest jednoznaczne: po pierwsze prawo do azylu jest czasowo zawieszone, a po drugie zapora na granicy jest szczelna. Praktycznie, co jest najważniejsze, skuteczność żołnierzy, policjantów a przede wszystkim funkcjonariuszy Straży Granicznej, jest stuprocentowa. By dobrze oddać skalę tego, jak wygląda rzeczywistość na polsko-białoruskiej granicy, wystarczy spojrzeć na liczby. W zeszłym roku Straż Graniczna odnotowała ponad 30 tysięcy prób nielegalnego przedostania się z Białorusi do Polski. Do maja tego roku - 13 tysięcy. Wyłapujemy również tych wozaków tak zwanych, którzy przewożą i uczestniczą w tym procederze po stronie polskiej. Ponad 100 osób zostało zatrzymanych. Duża część z nich zatrzymana w ubiegłym roku, 500 takich osób. W sejmie ponadpartyjna zgoda. W wojnie hybrydowej prowadzonej przez wschodnie reżimy trzeba reagować stanowczo. Każde zniechęcenie tych, którzy szturmują polską granicę, jest dobrym pomysłem. Mówi poseł PiS-u i jednocześnie ironizuje. Donald Tusk przez lata tego nie rozumiał, dopiero teraz zrozumiał. Rządzący odpowiadają krótko. To politycy PiS-u w sprawie granicy wiele mówili, ale niewiele robili. Skuteczność zapory w czasie rządu PiS-u to było około 30%, dzisiaj jest ponad 90%. A do tego afera wizowa, którą PiS ma na swoim koncie. Daj pan spokój. Nie chcecie już o migracji rozpowiadać, nie chcecie, żebym przypomniał po raz kolejny, kto wpuszczał 300-400 tysięcy ludzi do Polski. Politycy PiS-u powinni przeprosić za działania pana Wawrzyka, bo jeżeli był ktoś, kto szmuglował migrantów, to był to członek ich rządu. Piotr Wawrzyk, wiceszef MSZ w rządzie PiS, usłyszał zarzuty za nieuzasadnione interwencje w sprawie przyspieszonych procedur wizowych. A teraz kontrowersyjna decyzja i pytania bez odpowiedzi. Arcybiskup Wojciech Polak zakończył działalność przy tworzeniu Komisji niezależnych ekspertów ds. wykorzystania seksualnego małoletnich. Według episkopatu komisja pod kierownictwem prymasa nie spełnia oczekiwań większości. To kpina - mówią skrzywdzeni przez duchownych. I pytają, czy kiedykolwiek Kościół w Polsce odpokutuje za ich cierpienie. Arkadiusz Nie tego oczekiwały ofiary księży-pedofili. Biskupi taką nadzieję mi odebrali i oszukali mnie. To reakcja na ostatnią decyzję Episkopatu. Prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak, został odsunięty od tworzenia komisji do spraw pedofilii w Kościele. Jest to strach przed tym, że ustalenia mogą służyć domaganiu się zadośćuczynień, jakichś odszkodowań. Robert Fidura, w młodości molestowany przez księży, był w listopadzie na tym spotkaniu z biskupami na Jasnej Górze. Wtedy zapewniano, że komisja badająca przypadki wykorzystywania seksualnego przez duchownych ruszy niebawem. Myślę, że przyszły rok musi być już taką drogą, w której będziemy to realizować. Prymasowi za realizację jednak podziękowano. Ta decyzja może oznaczać jedno. Odsuwa powołanie tej komisji co najmniej o kilka lat, a sporządzenie raportu o kolejne kilka czy kilkanaście lat. Potwierdzeniem mogą być te słowa następcy Wojciecha Polaka. Trudno mi na chwilę obecną wyobrazić sobie określenie jakiegoś tam horyzontu czasowego. Słów krytyki nie szczędzi publicysta Tomasz Terlikowski. Komisji do spraw pedofilii nie będzie. Osoby skrzywdzone, wierni i pewna grupa księży zostali okłamani przez Episkopat. Biskup Sławomir Oder znany jest z tego, że utopił uczciwe dochodzenie w sprawie Jana Pawła II i jego podejścia do pedofilii. To już 12 lat trwa, jak polski episkopat zwodzi ofiary, zwodzi wiernych w Kościele. Odwlekanie wyjaśniania przestępstw seksualnych popełnianych przez księży może uderzyć w wizerunek Kościoła. I tak już nadszarpnięty. W tegorocznym sondażu CBOS 45% Polaków krytycznie ocenia działalność Kościoła. To o 4 punkty procentowe więcej niż pół roku temu. Dla instytucji to się może wydawać dobre, ale dla postronnych obserwatorów, szczególnie ofiar i szczególnie zadań tej instytucji, że ma stać na straży godności człowieka, to jest co najmniej niezrozumiałe. Biskupi zapewniają, że komisję chcą powołać. Jednak na pytania o terminy rozkładają ręce. Potrzebny jest ten czas, żeby pewne rzeczy doprecyzować, żeby nie było niejasności, dwuznaczności. Jednoznacznie oceniają to skrzywdzeni przez księży. W to, że komisja powstanie, ja osobiście już nie wierzę. Kościół we Francji podobną komisję powołał w niespełna rok. To przełomowa metoda leczenia zaćmy u dzieci. W Centrum Zdrowia Dziecka przeprowadzono pierwszą w Polsce operację z zastosowaniem nowatorskiej techniki chirurgicznej. To szansa na leczenie bez powikłań najmłodszych pacjentów z ciężkimi wadami wzroku. 8-letnia Zosia, pierwsza chora zoperowana tą metodą, czuje się dobrze i już widzi lepiej. 8-letnia Zosia jest aktywną, pełną energii dziewczynką. Kilka miesięcy temu zaczęła gorzej widzieć na lewe oko. Kontrola u okulisty wykazała zaćmę. Tradycyjna operacja u dzieci wiąże się z ryzykiem powikłań i tym, że dziecko nie będzie mogło później uprawiać wszystkich sportów. W tym momencie zaczęłam się martwić, bo nie chciałam odciąć jej od tego, co ona uwielbia i czym żyje. Mama Zosi szukała metody, która pozwoli jej na życie bez ograniczeń. Twórczynią nowatorskiej techniki jest profesor Marie-Jose Tassignon z Belgii, u której uczył się doktor Mieszko Lachota z Centrum Zdrowia Dziecka. Metoda polega na wszczepieniu specjalnie zaprojektowanej soczewki wewnątrzgałkowej. Bardzo się bałam operacji, czy będzie mogła funkcjonować, ale już na drugi dzień po operacji czuła się dobrze, nie mała żadnych powikłań. Szczególne znaczenie ma sposób osadzenia soczewki: zarówno przednia, jak i tylna jej część są zakotwiczone w specjalnym rowku. Dzięki temu soczewka jest umocowana w oku stabilnie. A to eliminuje ryzyko powstania tak zwanej zaćmy wtórnej, która jest częstym powikłaniem po operacjach u dzieci. Dzięki temu, że soczewka jest stabilizowana na obwodzie 360 stopni, ona jest stabilna i nie ma ryzyka przesunięcia się i wypadnięcia, jeśli jest prawidłowo zaimplantowana. Z zaćmą wrodzoną rodzi się średnio 4 dzieci na 10 tysięcy urodzeń. W Centrum Zdrowia Dziecka operuje się najwięcej, bo nawet 120 dzieci rocznie. Szczególnie ważne jest, żeby wykryć schorzenie w pierwszych tygodniach życia i jak najszybciej usunąć. Dwa tygodnie po operacji Zosia widzi znacznie lepiej. I nie może się doczekać, kiedy wróci do swoich ulubionych sportów. My ją trochę hamujemy. Poczekaj, jeszcze nie możesz na trampolinie, nie możesz robić gwiazdy, ale już biega z dziećmi i jest wszystko w porządku. To najbardziej prestiżowe targi technologiczne w Europie. W Paryżu ViVA Tech, czyli spotkanie kluczowych graczy światowego rynku innowacji. Wydarzenie co roku przyciąga tysiące startupów, inwestorów i liderów branży. W tym elitarnym gronie znalazło się kilkudziesięciu polskich przedsiębiorców. Co mają do zaoferowania światu, a co świat nam? W Paryżu przyszłość jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Na największe w Europie targi nowych technologii przyjechało do Francji 14 tysięcy wynalazców ze 160 krajów. Każdy z nich pokazuje tu swoje innowacje. Od tych bardzo poważnych... Odkryliśmy innowacyjny sposób leczenia zapalenia płuc światłem zewnętrznym. ...po te z przymrużeniem oka. To pierwszy na świecie robot, który gra w szachy. Sam potrafi przesuwać pionki. Niekwestionowaną gwiazdą tegorocznej edycji jest sztuczna inteligencja. Wybierze dla nas najlepszy makijaż, doradzi, jaką książkę przeczytać, pomoże też zadbać o klimat, a często nawet o nasze własne zdrowie. Ta pokazywana premierowo w Paryżu aplikacja na podstawie zwykłego zdjęcia bada stan chorych na depresję i inne choroby psychiczne. Na bieżąco analizuje emocje twarzy. Biomarker mierzy w ten sposób, jak ciężka jest depresja, co pozwala zbadać skuteczność leczenia. Bo jednym z motywów przewodnich tegorocznego salonu jest odpowiedzialność. Sztuczna inteligencja może nieść ze sobą ryzyko. Prezentowane w Paryżu technologie są więc przede wszystkim bezpieczne. I wywierają na nasze życie tylko pozytywny wpływ. To jest wóz strażacki przyszłości. Wzięliśmy zwykły samochód i zrobiliśmy z niego podłączony do sieci pojazd z autonomicznym dronem, który wyręcza strażaków, a sztuczna inteligencja przygotowuje przebieg akcji strażackiej. W Paryżu nie mają czego wstydzić się też Polacy. Swoje innowacje prezentuje kilkadziesiąt startupów. Tworzymy aplikacje do wirtualnej rzeczywistości, przeróżne aplikacje, na przykład edukacyjne dla uczelni wyższych, tutaj mamy przykład aplikacji do nauki operacji wieńcowej. Część z tych technologii już jest w użyciu. Inne na rynek trafią za kilka lat. Jedno jest pewne: wszystkie już niebawem zrewolucjonizują nasz świat. Nowe piosenki znanych wykonawców i największe przeboje polskich gwiazd estrady. Tegoroczne Premiery festiwalu w Opolu wygrała Anna Iwanek, zwyciężczyni ostatniej edycji programu The Voice of Poland. Na scenie królowały też hity, które na stałe zapisały się w kanonie polskiej muzyki rozrywkowej. Dziś na scenie między innymi kabarety, co jeszcze nas czeka? Choć na festiwalu w Opolu występowała wielokrotnie, a zaskakiwanie fanów to jej specjalność, to takiego spotkania na scenie Doda absolutnie się nie spodziewała. Apel artystki sprzed kilkunastu lat o zapisywanie się do bazy dawców szpiku trafił na podatny grunt i uratował tej pani życie. Cieszę się, że mogę być na tym festiwalu, za każdym razem to jest ogromna przyjemność. Czas zatrzymał się również podczas tego występu na koncercie "Superjedynek". Kasia Stankiewicz i grupa Varius Manx, która w tym roku obchodzi 35-lecie, przypomnieli swoje legendarne hity. Ale ta publiczność opolska jest niezwykła i ona jest zawsze wspierająca. Czego doświadczają kolejne pokolenia. W tym roku jury i ZAIKS byli zgodni. Ania Iwanek zgarnęła dwie nagrody w konkursie premier, w tym tę główną. Z tym wspaniałym zespołem, który mogli państwo widzieć na scenie, będziemy komponować nowe numery. To jest mój plan. A dziś prywatka. I to taka dla całego amfiteatru, którą poprowadzi Michał Sikorski. Do stolicy polskiej piosenki przyjechała również Daria Zawiałow, która w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki obok Ciechowskiego czy Kory odsłoniła swoją własną. Jest to wyjątkowy moment, ponieważ swoją przygodę zaczynałam w 2016 roku z piosenką "Malinowy chruśniak" właśnie tutaj. Była to dla mnie kompletna, niespodziewana przygoda, ponieważ zdobyliśmy wtedy nagrodę im. Anny Jantar. Wcześniej był jeszcze program "Od przedszkola do Opola". Dziś Daria Zawiałow jest jedną z najważniejszych polskich artystek. A bilety na jej wrześniowy koncert na Stadionie Narodowym zniknęły w niecałą dobę. W "19.30" to już wszystko. Za chwilę w TVP Info Pytanie dnia. Gościem Tomasza Sekielskiego jest europoseł Koalicji Obywatelskiej, Michał Wawrykiewicz.