Dialog ponad podziałami? Ministrowie rządu po spotkaniu z prezydentem. Bez decyzji - prokuratura chciała aresztować Ziobrę, sąd odroczył posiedzenie. System zadziałał - Polska obroniła się przed cyberatakami. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Rozmowy były merytoryczne, ale twarde, a spotkania będą odbywały się cyklicznie raz na pół roku. To komunikat po spotkaniu prezydenta z szefem MON-u, ministrem koordynatorem służb specjalnych, a także szefami tych służb. Do Karola Nawrockiego ponownie trafią wnioski w sprawie nominacji oficerskich. Każdy zostanie rozpatrzony indywidualnie. Prezydent ma zastrzeżenia do działania służb, ale ma także nadzieję na nowy etap w kontaktach z nimi. Po jednej stronie - szef MON i minister koordynator ds. służb i szefowie służb, po drugiej - prezydent i jego najważniejsi ministrowie. Szefa BBN Sławomira Cenckiewicz brak. Dużo dłużej, niż planowano, trwało spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Spotkanie potrzebne, wartościowe, nie chcę tutaj ukrywać tego, że momentami były różnice zdań czy też ta wymiana była grzeczna, ale twarda. 3 godziny rozmów, z których wszyscy, przynajmniej oficjalnie, wyszli zadowoleni. Strona rządowa dostała obietnice, że prezydent ponownie rozpatrzy wnioski w sprawie nominacji oficerskich i awansów dla 136 funkcjonariuszy służb specjalnych. Myślę, że mamy możliwość już teraz optymistyczniej patrzeć na przychylność pana prezydenta w celu akceptacji tych wniosków. Szefowie służb przedstawili prezydentowi najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa, analizę i ocenę zagrożeń związanych z obecną sytuacją geopolityczną. Zapaliła się iskierka nadziei na to, że uda się w bardziej sensowny sposób realizować współpracę pomiędzy służbami specjalnymi a BBN. Spotkania w takim jak dziś formacie mają się odbywać nie rzadziej niż raz na pół roku. Równolegle co tydzień odbywa się Komitet Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem przedstawicieli prezydenta, w którym obecni są również szefowie wszystkich służb. Prezydent na bieżąco jest informowany. Dziś jeszcze obszerniej. To są też decyzje finansowe zwiększające radykalnie przez ostatnie lata budżety służb specjalnych. Wyraziliśmy nadzieję, że ten kierunek będzie wspierany i doceniany przez prezydenta. Już prawie 3 miesiące trwa spór o nominacje oficerskie. Karol Nawrocki odmówił na początku listopada podpisania wniosków dla funkcjonariuszy służb. Premier od dawna podkreśla, że w sprawach bezpieczeństwa prezydent i rząd muszą współpracować i że mimo fundamentalnych różnic to, co ich łączy, powinno jako punkt wyjścia wystarczyć. Jesteśmy z tego samego miasta i jesteśmy kibicami tego samego klubu, jesteśmy historykami z tego samego uniwersytetu. Chyba to wszystko. Wystarczy, żeby ze sobą rozmawiać, ale nie wystarczy, żebym ja mógł powiedzieć, że wszystko jest okej, bo nie jest okej. Premier traktuje współpracę z prezydentem jako poważne zadanie, ale stawia jeden warunek: musi być zgodna z konstytucją. Zwraca też na to uwagę politolożka Paulina Polko. Tego wymaga dobra współpraca polityczna. Nie może być tak, że prezydent będzie chciał teraz wglądać w każdą teczkę każdego oficera w Polsce niezależnie od tego, w jakiej formacji służy, i w każdą decyzję rządu, bo nie taka jest jego rola. Liczymy na to, że rozpoczniemy nowy etap współpracy. Jaka będzie rzeczywistość, czas pokaże. Najpierw pokaże 26 stycznia. Karol Nawrocki spotka się z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. I to spotkanie może być trudniejsze, a jego atmosfera - odbiegać o tej dzisiejszej. Od wielu miesięcy ciągnie się spor o nominacje ambasadorskie w prawie 50 krajach. Najważniejszy dotyczy USA i Włoch. Panowie Ryszard Schnepf i Bogdan Klich nie zyskają akceptacji i nie będą ambasadorami. Nowa epoka, nowe otwarcie, iskra nadziei, mnóstwo optymizmu, iskra musi jednak wynikać z rzeczywistej troski o interes Polski. Jeśli tak nie jest, może jedynie na nowo wzniecić polityczny pożar. A tuż po "19:30" gościem "Pytania dnia" będzie wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Co z decyzją o areszcie dla Zbigniewa Ziobry? To wciąż aktualne pytanie, a na odpowiedź trzeba będzie poczekać co najmniej do 5 lutego. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa o 3 tygodnie odroczył rozprawę z powodu wniosku o wyłączenie sędzi prowadzącej sprawę. Były minister sprawiedliwości sprawie przygląda się z Budapesztu, skąd prowadzi własną narrację o dyktaturze i politycznym prześladowaniu. Tu, w sądzie, mógł być dziś Zbigniew Ziobro i przedstawiać swoje racje, ale były minister sprawiedliwości wybrał Węgry. I na swoich warunkach organizuje medialne tournee, w którym przedstawia się jako osoba prześladowana. Ja się dzisiaj bronię w ten sposób, że mogę dzisiaj z państwem rozmawiać. Gdyby Zbigniew Ziobro był dziś w Polsce, też mógłby stanąć na konferencji i rozmawiać z mediami. Nikt by mu tego nie zabronił. Tym bardziej że sąd po raz kolejny odroczył posiedzenie w sprawie jego aresztu. Powód - obrońcy Ziobry chcieli wyłączenia sędzi. Wniosek opierał się na obszernej argumentacji dotyczącej dotychczasowego przebiegu postępowania. Obrońcom nie podobało się też, że sędzia należy do Stowarzyszenie Sędziów Iustitia. Oponowałem temu wnioskowi pani sędzi, mimo to sąd przychylił się do wniosku obrońców. Fatalna recepta na polską politykę uciekać przed odpowiedzialnością, kryć się za plecami Orbana i robić wszystko ze swoim pełnomocnikiem z Ordo Iuris, żeby przed odpowiedzialnością nie stanąć. Mówi poseł Koalicji, ale jak słyszymy... Dzisiejsza decyzja sądu to najlepszy dowód na to, że w Polsce nie ma żadnej dyktatury. Jak twierdzi PiS. Sądy działają niezależnie, a nie pod dyktando polityczne. Gdyby to był sąd za czasów pana Ziobry, to było zupełnie inaczej, bo Ziobro by tupnął nogą i musiałby wydać taką decyzję, jak wskazał. Sąd ponownie sprawą aresztu Ziobry zajmie się na posiedzeniu 5 lutego. ale były minister sprawiedliwości na rozstrzygnięcie sądu nie czekał. Już kilka miesięcy temu, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości, wpadł w objęcia Viktora Orbana, a od końca grudnia formalnie jest przez niego chroniony politycznym azylem. Z mojego punktu widzenia ucieczka pana Ziobry i azyl polityczny to jest przyznanie się do winy, to jest ucieczka przed polskim sądem, pod skrzydła rządu, który łamie standardy praworządności. Do tego Viktor Orban nie ukrywa, że jest dobrym przyjacielem Władimira Putina. To zdjęcia z końca listopada i wizyta premier Węgier w Moskwie. A niecały miesiąc wcześniej Orban zrobił sobie to zdjęcie z Ziobrą. Jest zbrodniarzem wojennym Władimir Putin. Zbrodniarzem, właśnie. A Zbigniew Ziobro dostaje azyl i ukrywa się w państwie Viktora Orbana, który jest przyjacielem Władimira Putina. Nie. Viktor Orban jest ostoją demokracji na Węgrzech. To argumenty posła PiS-u, które nie odnajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości, bo Węgry są na 79. miejscu w rankingu praworządności, Polska - na 32. Do tego Węgry są hamulcowym unijnych sankcji wobec Rosji. Mam wrażenie, że politycy PiS-u ubiegają się o ruski azyl na Węgrzech. W podobnym tonie premier. Ten azyl polityczny pana Ziobry niczym się nie różni od azylu jego protegowanego, pana Schmidta w Białorusi. To jest ten sam mechanizm i de facto te same powody. Tomasz Szmydt to były sędzia powiązany z politykami ugrupowania Zbigniewa Ziobry, był antybohaterem afery hejterskiej. W maju 2024 roku uciekł na Białoruś, gdzie podobnie jak Ziobro otrzymał azyl polityczny. Szmydt od tamtej pory wychwala reżim Łukaszenki w propagandowych filmikach. A Ziobro uparcie w każdym wywiadzie porównuje demokratyczną Polskę do autorytarnie rządzonej Białorusi. To jest naprawdę Białoruś. To jest śmiech. To jest Białoruś. To jest Białoruś. To kpina - odpowiadają rządzący. I mają taką radę dla Ziobry. Ja bym na miejscu pana Ziobry Białorusi ani Rosji nie tykał, dlatego że on tak jak jego podwładny może szukać schronienia w Mińsku albo w Moskwie. Bo wkrótce wybory na Węgrzech. Premier jest w kontakcie z węgierską opozycją. Cieszę się, że już potwierdzili to, co mówili już publicznie, że po wyborach, jeśli dojdzie do zmiany władzy, to dojdzie do zmiany statusu pana Ziobry na Węgrzech. Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. Oglądają państwo "19.30" w czwartek. Co jeszcze przed nami? Kolejne pogodowe alerty. Na zachodzie i południu silne zamglenia i osadzające sadź. Widoczność 100 metrów. Uważamy, nie śpieszymy się, wyjeżdżamy 2 razy wcześniej z domu niż zwykle. Ślisko, więc niebezpiecznie. Jest masakrycznie, można się połamać, brak słów. Współczuję osobom starszym, które będą musiały wyjść, bo jest bardzo ślisko na drogach. Poślizgnąłem się i na rękę upadłem. "Polska obroniła się przed próbami destabilizacji, infrastruktura krytyczna nie była zagrożona" - to komunikat premiera po pilnej porannej naradzie w sprawie cyberataków. Donald Tusk dodał, że nie ma wątpliwości co do źródeł ingerencji. System zadziałał, ale trzeba go dodatkowo zabezpieczyć, bo czekają nas kolejne ataki, jeszcze bardziej agresywne, więc scenariusze działania też muszą być różne. Zmobilizowałem wszystkich ministrów, także służby specjalne. Mowa o tym porannym spotkaniu w Kancelarii Premiera. Tematem - cyberataki na polski system energetyczny. Sabotaż powstrzymano, zabezpieczenia zadziałały, ale to zapewne nie koniec - przyznaje szef rządu. Żeby trzymać rękę na pulsie i żeby mieć świadomość, że w każdej chwili te ataki mogą być agresywniejsze i bardziej wyrafinowane. Ataki przeprowadzone pod koniec grudnia były wymierzone w system odnawialnych źródeł energii. Celem było odcięcie ludzi od dostaw prądu. Nawet pojedyncze zdarzenie, zakłócenie komunikacji pomiędzy źródłem odnawialnym a systemem może doprowadzić do kaskadowości zdarzeń takich, które mogą prowadzić do lokalnego blackoutu. Udaremnione ataki mogły spowodować taki blackout nawet u pół miliona mieszkańców. Służby są przekonane, że stoi za nimi Moskwa, która chce zastraszać Zachód takimi działaniami. Wszędzie, gdzie udaje się dostać z zewnątrz za pomocą sieci internetowej, Rosjanie próbują tego typu działań. Próbują też na Ukrainie, tylko metody mają inne. Tam uderzają w elektrownie rakietami i dronami. Ukraińcy muszą żyć bez światła i ogrzewania, a za oknami mróz. Tak jak w Polsce. W ostatnich dniach Polacy zużywają rekordowe ilości prądu. Wczoraj pierwszy raz w historii polski system wygenerował ponad 30 gigawatów. Paraliż dostaw, gdy potrzeby są ogromne, byłby szczególnie bolesny. Korzystając z lekcji z Ukrainy, możemy sobie zdefiniować, jakie mogą być cele, a to czego dowiedzieliśmy się od premiera, potwierdza, że ataki są kontynuowane. Potraktowaliśmy to oczywiście bardzo poważnie. Mówi premier i liczy, że prezydent podpisze ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, nad którą teraz pracuje parlament. Tutaj nie powinno być politycznych sporów. Ta wojna, jeśli chodzi o ochronę naszej infrastruktury krytycznej, o ochronę różnego rodzaju banków i innych miejsc, trwa permanentnie, ataki idą w dziesiątki. I chodzi nie tylko o cyberataki. Wojna hybrydowa w wykonaniu Rosji to presja migracyjna na wschodniej granicy. To też takie podpalenia na zlecenie rosyjskich służb specjalnych czy próby doprowadzenia do katastrofy kolejowej. 3 razy D: destabilizacja, dezinformacja i dywersja. Destabilizować mają też takie balony. Nadlatują znad Białorusi i spadają w Polsce. Ostatnio taki obiekt z napisami wykonanymi cyrylicą znaleziono wczoraj w pobliżu tych domów w Warmińsko-Mazurskiem. Sprawę wyjaśnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wysyłanie takich balonów odczytuję jako próbę testowania, jak polskie służby działają, jak reagują. Nie tylko polskie. W zeszłym roku balony przemytnicze sparaliżowały ruch lotniczy na Litwie. Cel sabotażu osiągnięto. Mroźny wschód i wyraźnie cieplejszy zachód. Pogoda dzieli Polskę dosłownie na pół i taki krajobraz ma się utrzymać przez najbliższe dni. Pogodowe alerty wciąż aktualne. Marznące opady zamieniają drogi w lodowiska, a na Podlasiu, a także Warmii i Mazurach występuje ryzyko wezbrania rzek. W perspektywie jest także powrót mrozu. Trudno oszacować, czy bardziej niebezpieczny jest nagromadzony śnieg i lód, który obciąża konstrukcje dachu, czy stanie na tak śliskiej powierzchni. W Inowrocławiu o mały włos nie doszło do katastrofy. Marznący deszcz zrobił z ulic i chodników szklankę. W Toruniu i Bydgoszczy kolejki na SOR-ze. Niektórzy spędzili tu całą noc. Inni czekają. Bardzo ślisko, się poślizgnąłem. Na rękę upadłem i prawdopodobnie rękę złamałem. Wyszłam z klatki, chciałam syna do szkoły zawieźć i się poślizgnęłam. Uważać trzeba również na jezdni. W niektórych miejscach przyczepność bliska zeru - ostrzegają kierowcy rajdowi. Nie pomogą nam w tym wypadku nawet opony zimowe czy najlepszy samochód. Po prostu ta droga hamowania wydłuży się nawet kilka razy. W takich warunkach podstawą powinno być również odśnieżanie aut. W Pełczycach na Dolnym Śląsku bryła lodu spadła z ciężarówki i przebiła szybę jadącego z tyłu samochodu osobowego. Dwie osoby trafiły do szpitala. Służby ostrzegają i robią, co mogą, by do tego typu sytuacji nie dochodziło. We wsi Pielgrzymka do akcji ruszył nawet tzw. potwór, czyli pług wirnikowy. Sprzęt używany tylko w wyjątkowo trudnych warunkach. Taka to zima chyba będzie 10-lecia, najgorsza. Niektóre szkoły, jak ta w Kujawsko-Pomorskiem, odwołały zajęcia. Z kolei mieszkańcy jednego ze szczecińskich osiedli spędzili prawie 2 dni bez ogrzewania i ciepłej wody. Awaria sieci magistralnej dotknęła kilka tysięcy osób. Na szczęście służby poradziły sobie już z tym problemem. IMGW ostrzega również przed szadzią i mgłami na południu i zachodzie kraju. Widoczność ograniczona będzie do 100 metrów. Do tego oblodzenie nawierzchni dróg i chodników. To najbliższe godziny i poranek. Weekend z kolei zapowiada się pod znakiem srogiego mrozu. Temperatury będą w nocy spadać do początkowo -16, -17. Natomiast w kolejnych dniach temperatury mogą obniżać się do -20 stopni. Warto pamiętać, że tak niska temperatura może doprowadzić nawet do śmierci. Najprawdopodobniej z powodu wychłodzenia zmarła podopieczna Domu Opieki Społecznej we Włocławku. Staruszka wyszła na zewnątrz w samej koszuli. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że do zgonu doszło z powodu wychłodzenia. Na miejscu zabezpieczono monitoring ze środka. Kobieta wyszła na mróz niezauważona. Zanim personel zorientował się, że nie ma seniorki, minęło 5 godzin. Trwa śledztwo włocławskiej prokuratury. "Wyraźnie widać, że prezydent pragnie podbić Grenlandię. Wyraźnie daliśmy do zrozumienia, że nie leży to w interesie królestwa" - dyplomatycznie podsumowuje wczorajsze rozmowy o Grenlandii w Białym Domu duński minister spraw zagranicznych. Rozmowy miały być "szczere i konstruktywne", mimo to nie przyniosły przełomu. Ale zapowiedzi Amerykanów przynoszą konkretne decyzje i działania na wyspie. W Nuuk jest Artur Kieruzal. Jak zwiększa się wojskowa obecność i jak reagują mieszkańcy? Od poniedziałku na wyspę przylatują kolejne samoloty wojskowe z żołnierzami i sprzętem. To specjaliści od logistyki. Ich zadaniem będzie przygotowanie infrastruktury pod przyszłą bazę wojskową. Są ćwiczenia zaplanowane aż do końca tego roku. Mają przeradzać się w taką rotacyjną obecność wojsk przynajmniej kilku krajów. Wiemy, że tutaj nie pojawią się polscy żołnierze. Dziś rano do portu zawinął okręt duńskiej Marynarki Wojennej, który tu będzie dłużej niż planowano. Słyszę tutaj, że to wzmocnienie obrony nie jest wymierzone w ewentualny atak ze strony USA. Chodzi o coś innego. Odebranie ludziom prezydenta Trumpa argumentu, że Grenlandia pozostaje bezbronna. Te informacje częściowo uspokoiły mieszkańców. Mówią, że nie mają ducha walki. Są ludźmi pokoju i współpracy. Jednocześnie bardzo uważnie słuchali się wczorajsze słowa duńskiej dyplomacji. W stolicy Grenlandii mieszka niespełna 20 tysięcy ludzi. Domy stoją tu blisko siebie, a w oknach próżno szukać firan i zasłon. Gdy w Waszyngtonie dyplomaci Danii i Grenlandii próbowali odwieść Amerykanów od planów przejęcia wyspy, całe miasto patrzyło w jeden ekran i bało się tej samej przyszłości. Od kilku dni wszyscy chodzimy zestresowani. To przez chore ambicje ludzi, którzy nie liczą się z naszymi uczuciami. Zainteresowanie Grenlandią ze strony Ameryki jest dla nas bolesnym doświadczeniem. Czuję ogromne napięcie i gniew. Nieokiełznane ambicje Donalda Trumpa nie są tu abstrakcją. Strach przed nimi wchodzi do domów i szkół. Groźby amerykańskiego prezydenta bardzo mocno odbijają się na psychice dzieci. Moi uczniowie są niewyspani i zmęczeni. Doskonale mówią po angielsku, śledzą media społecznościowe, gdzie wszystko przedstawiane jest jeszcze bardziej agresywnie. Boję się, że to zostawi ślad na długo. Grenlandczycy wiedzą, że nie są w stanie stawić zbrojnego oporu żadnemu mocarstwu. Wiedzą też, że właśnie dlatego muszą mówić głośno, zanim ktoś zdecyduje za nich. Najgorszym scenariuszem jest to, że ktoś spróbuje nas zaatakować. Ludzie odkładają swoje plany, swoje życie, dopóki nie będą wiedzieć, że nic strasznego się nie wydarzy. To nas paraliżuje. I dodaje bez wahania: Jeśli wybór stoi między Danią i Europą a Ameryką, zawsze wybierzemy Danię i Europę. Ostatni sondaż pokazał, że 85% mieszkańców wyspy sprzeciwia się przyłączeniu Grenlandii do USA. Tę ideę popiera zaledwie 6%. Grenlandczycy chcą pozostać przy Danii i Europie. Jedno musi być jasne: Grenlandia nie chce być własnością Stanów Zjednoczonych. Nie chce być przez nie rządzona i nie chce być ich częścią. Według lokalnej prasy sprzeciw wobec ewentualnego przejęcia wyspy przez USA wzrósł w ostatnich dniach do ponad 90%. Uspokoiła mnie informacja, że jutro ani pojutrze nikt nas nie zaatakuje. Nie będzie wojny. Po raz pierwszy w życiu tak bardzo się ucieszyłem z takiej wiadomości. Ale co będzie później, tego nie wiem. Ten temat wciąż pozostaje otwarty. Od poniedziałku na wyspie gromadzone są wojska. Najpierw duńskie, a od wczoraj kolejne samoloty transportowe przywożą żołnierzy ze Szwecji, Norwegii i Francji. Grenlandczycy mają nadzieję, że dyplomacja choć na chwilę ostudzi amerykański sen o arktycznej wyspie. Narasta chaos wokół sytuacji w Iranie. Protesty trwają, na Bliskim Wschodzie amerykańskie myśliwce czekają w gotowości, ale prezydent Trump mimo zapowiedzi, że uderzy z całą siłą, odsuwa decyzję o interwencji. W Stambule jest Anna Kowalska. Po odwołaniu przez reżim egzekucji zatrzymanych demonstrantów Donald Trump sugeruje, że to jego zasługa. Jak sytuacja wygląda z bliska, czy ryzyko interwencji maleje? Wielka niepewność na Bliskim Wschodzie, co wydarzy się. Z jednej strony Trump chwali się, że w Iranie zabijanie ustało. Ale cały czas nie wyklucza wojskowej interwencji. Czekając na dalsze kroki Teheranu. Dzisiaj rano miała być egzekucja. Rodzina mężczyzny poinformowała, że ta egzekucja nie została odwołana, ale odroczona. Może świadczyć to o dobrej woli Teheranu. Czy można ufać reżimowy, który co roku zabija swoich obywateli? O deeskalację apelują różne kraje. Atak miałby dla regionu katastrofalne konsekwencje. Są podwyższone środki bezpieczeństwa. Irańczycy wychodzą chociaż mniej licznie ze względu na represje. Szukają swoich bliskich w prowizorycznie stworzonych kostnicach. Najpierw telefon do tymczasowej prezydentki Wenezueli, potem spotkanie z liderką wenezuelskiej opozycji. Donald Trump w Waszyngtonie przyjmuje Marię Corinę Machado, wcześniej rozmawiał z Delcy Rodriguez. "Wenezuela wkrótce będzie wielka" - zapowiada amerykański prezydent, dodając, że postępy w jej odbudowie są ogromne. W Waszyngtonie jest Marcin Antosiewicz. Czy po serii rozmów pod hasłem "Wenezuela" wyłania się na nią konkretny plan? Nie. Wciąż nie wiadomo, czy Amerykanie planują krótkotrwały sojusz z ludźmi Maduro. Czy jednak długofalową współpracę. To chcę sprawdzić liderka wenezuelskiej opozycji. Od godziny tutaj Białym Domu je obiad z Trumpem. Trump mówił o niej, że jest ikoną walki o wolność. Zanim otrzymała pokojową nagrodę Nobla. Prezydent oczekuje że spotkanie będzie pozytywne. Chce z nią omówić sytuację w kraju, co dzieje się wokół. Zdaniem rzeczniczki Donald Trump chce, żeby zostały rozpisane wybory. Mówi, że niesamowicie dobrze współpracują teraz z wiceprezydentką. Amerykańskie firmy zawierają świetne umowy w Wenezueli. Jeśli chodzi o głos amerykańskiego społeczeństwa, to on jest dość sceptyczny, jeśli chodzi o politykę zagraniczną Trumpa. 58 procent Amerykanów nie chce, żeby USA kontrolowały Wenezuelę. Wiceprezydentka Lublina, a także 6 innych osób, w rękach Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zdaniem funkcjonariuszy mieli m.in. ustawiać przetargi, wybierając konkretnych, z góry ustalonych wykonawców. Sprawa dotyczy m.in. organizacji strefy kibica podczas Euro 2024. Zastępczyni prezydenta miasta miała przyjmować korzyść majątkową w postaci biletów vipowskich. Wśród zatrzymanych są także m.in. dyrektor i kierownik jednego z wydziałów urzędu miasta oraz przedsiębiorcy z branży eventowej. Decyzją prokuratora wobec 6 podejrzanych zastosowano poręczenia majątkowe oraz dozór policji, połączony z zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi. Dwoje urzędników, w tym zastępczynię prezydenta miasta, zawieszono w czynnościach służbowych. Reakcja była błyskawiczna, a efekt to interwencja na wagę życia. Szczecińscy policjanci pomogli 16-latce w kryzysie emocjonalnym stojącej przy barierce mostu. Kiedy patrolujący okolicę starszy sierżant Michał Krajnik oraz posterunkowa Agnieszka Matulka otrzymali informację, że dziewczyna może zrobić sobie krzywdę, postanowili natychmiast działać. A efekt zarejestrowała policyjna kamera nasobna. Dzwoniła dziewczynka, że chce się zrzucić. To będzie ten most. Spokojnie. Możemy porozmawiać? Ja jestem Michał. Jak się nazywasz? Ja Agnieszka. A już za chwilę "Pytaniu dnia", gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Ciekawego wieczoru, do zobaczenia.