Ruch marsza¾ka Sejmu w sprawie Zbigniewa Ziobry. Mówi, jak obniży mu wynagrodzenie za nieobecność na Wiejskiej. Dymisja szefa komisji wyborczej, dzisiaj ważne spotkanie. Co dalej z wyborami w Polsce 2050? Tragedia w Chełmnie: nie żyje matka i jej troje dzieci. Zabił ich czad. Monika Sawka, dobry wieczór. Były minister sprawiedliwości może stracić uposażenie poselskie. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że będzie dążył do ukarania Zbigniewa Ziobry drastycznym obniżeniem jego dochodów. Powód? Nieobecności na posiedzeniach Sejmu. Poseł PiS objęty jest azylem politycznym i ochroną międzynarodową przez władze Węgier. Prokuratura chce postawić mu 26 zarzutów. Sprawa dotyczy sprzeniewierzenia dziesiątków milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości. To wystąpienie marszałka Sejmu Zbigniew Ziobro mógł obejrzeć wyłącznie w telewizji. Dzień dobry. Bo poseł PiS-u w sejmowych ławach ostatni raz był widziany w połowie października. Od tamtej pory na głosowaniach go nie ma. A skoro nie ma go w Sejmie... On chyba w tej chwili jest w Budapeszcie, z tego, co pamiętam, ...to nie będzie też pieniędzy. W środę ma ruszyć skomplikowana procedura obniżenia wynagrodzenia Zbigniewa Ziobry, która w efekcie ma doprowadzić do takiej sytuacji. Nie będzie miał diety i będzie miał 1/10 swojego uposażenia. To ostre finansowe cięcie. Bo poseł co miesiąc dostaje ponad 13 tys. zł uposażenia i ponad 4 tys. diety. Ziobro dietę straci. A z 13 tys. zostanie 10%. Ci ludzie jakąś chorą satysfakcję z dręczenia ministra Ziobry czerpią. Ale Zbigniew Ziobro nie pracuje, to jakie to dręczenie. Ja nie jestem w tym momencie w okręgu, ale mimo wszystko pracuję. Ale pan jest w Sejmie, a Zbigniew Ziobro jest w Budapeszcie. Chyba każdy pracujący jest oburzony, że ktoś bierze pieniądze za pracę, której nie wykonuje. Ziobro swoimi finansami zdaje się nie przejmować, ostatnio mówił, że żyje skromnie. Nigdy nie byłem materialistą. Pieniądze nie były dla mnie celem samym w sobie. To już kolejny raz, kiedy Sejm musi podejmować takie decyzje. w zeszłym roku podobny los spotkał Marcina Romanowskiego z PiS-u. Nie tylko w tym przypadku losy Romanowskiego i Ziobry się dublują. Jak ludzie mają coś za uszami, to się wyzbywają majątku. Tak było z Romanowskim, jak sprzedał mieszkanie przed wyjazdem na Węgry, i teraz w 2024 roku żona ministra sprawiedliwości sprzedaje swoje mieszkanie. Ujawnia poseł koalicji. I dodaje, że mieszkanie zostało sprzedane prawnikowi, który obsługiwał wcześniej Ziobrę i był w 3 radach nadzorczych za czasów rządów PiS. Uciekają z majątkiem, przygotowują się na kolejne problemy. Być może szykują się do kolejnej ucieczki z Węgier. Tym razem w innym kierunku, bo wiedzą, że tam może dojść do zmiany władzy. A to, jak zapowiada węgierska opozycja, równa się z odebraniem azylu politycznego Ziobrze i jego żonie, który dostali od Viktora Orbana. To, że minister Ziobro ze strachu złożył podanie, to mnie nie dziwi. Dziwi za to szefa dyplomacji to, że kraj, z którym Polska dzieli setki lat przyjaźni, ten wniosek uwzględnił. Ponoć uwzględnił, bo nie mamy potwierdzenia na piśmie. To to jest akt nieprzyjazny. Jakie konsekwencje poniosą za to Węgry? Pytają politycy koalicji w oficjalnym piśmie do Komisji Europejskiej. Węgry nie mogą być za czasów Orbana jakąś przechowalnią ludzi, którzy uciekają przed wymiarem sprawiedliwości. Przypomnijmy, prokuratura chce postawić Zbigniewowi Ziobrze 26 zarzutów. Sprawa dotyczy sprzeniewierzenia dziesiątków milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości. Ale Ziobro przed zarzutami ucieka. Nie szokuje mnie papierowa odwaga w wykonaniu parlamentarzystów PiS-u, bo zawsze byli silni tylko i wyłącznie w gębie, a nie silni w czynach. Bo Ziobro zamiast stanąć przed sądem, odgraża się zdalnie. Wczoraj nie stawił się na posiedzenie aresztowe. Jego obrońcy doprowadzili do odroczenia posiedzenia. Powód? M.in. wniosek o wyłączenie przewodniczącej składu orzekającego. Dotyczył przynależności pani sędzi do Stowarzyszenia Iustitia. Było widać wyraźnie, że obrońcy pana Ziobry wszystko robią, żeby to przedłużać. To świadczy też o tym, że nie są w stanie obronić pana Ziobry. Sąd dziś oddalił wniosek o wyłączenie sędzi. Ciąg dalszy posiedzenia agrestowego 5 lutego. A teraz pytanie, czy Polskę 2050 czeka rozłam. Po unieważnieniu II tury wyborów na szefa partii Rada krajowa ma zdecydować, czy powtórzyć pojedynek między Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz a Pauliną Hennig-Kloską, czy cały proces wyborczy, w którym startu nie wyklucza Szymon Hołownia. On sam publicznie zarzuca Michałowi Kobosce zdradę, bo europoseł przyjął zaproszenie na spotkanie z Donaldem Tuskiem. Kobosko przekonuje, że z premierem nie spiskował. Niezrażeni ostatnim niepowodzeniem głosujemy. Politycy Polski 2050 znów decydują online. To jest łącze internetowe, widać, kto jest, znamy się już po tych paru latach, że jesteśmy pewni, kto będzie. Rada krajowa polski 2050 to 51 osób, które mają zdecydować, co dalej z wyborami szefa partii. Druga tura przeprowadzana online została unieważniona, bo zamiast niespełna 700 uprawnionych głos chciało oddać ponad 20 tys. osób. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa dzisiaj rano zostało złożone w prokuraturze rejonowej Warszawa-Śródmieście. Według firmy, z której narzędzia do głosowania korzystała Polska 2050, sprawa jest prosta. Problemy mogły wynikać z udostępnienia linku do głosowania w mediach społecznościowych. Do czego działacze partii się przyznają, To jest dokładnie takie samo zachowanie, jak gdybyśmy umieścili na Facebooku czy X zdjęcie klucza do własnego domu, a potem się dziwili, że ktoś ten klucz podrobił. Sypie głowę popiołem wiceminister cyfryzacji, choć sam linku do głosowania nie ujawnił. Po tych doświadczeniach radziłbym spotkać się osobiście. Słyszmy wśród koalicjantów. Można wynająć szybko salę. Dzisiejsza rada krajowa to próba gaszenia pożaru i wybór jednego z dwóch scenariuszy. Powtórzenie drugiej tury głosowania albo całych wyborów. Pierwsza opcja jest korzystna dla Pauliny Hennig-Kloski. Dzięki poparciu trojga kandydatów, którzy odpadli w I turze, może liczyć na zwycięstwo. Druga opcja otwiera możliwości. Nie wiem, nie podjąłem jeszcze tej decyzji. Czyli rozważa pan start? Nie podjąłem jeszcze decyzji. I choć jasna deklaracja nie padła... Nie chcę odgrywać figury "tatuś wrócił". ...to ziarno zostało zasiane. Ja po prostu wręcz oczekuję tego, żeby Szymon Hołownia wystartował na przewodniczącego. - Ma pana głos? - Zawsze miał. W wyborach jednak nie wystartował. Przypominają teraz ci, którzy powtarzania całej procedury nie chcą. Na pewno trzeba dokończyć II turę. Nie ma podstaw do tego, żeby powtarzać I turę. To kolejny już dowód na rozłam w partii. Kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" donosiła o innym spięciu. Szymon Hołownia miał oskarżyć europosła Michała Koboskę o zdradę, bo ten spotkał się z Donaldem Tuskiem. Padły słowa trudne do zapomnienia. Przyjęcie zaproszenia na spotkanie z premierem naszego koalicyjnego rządu nie może być w taki sposób określone. Szymon Hołownia ma na koncie to nocne spotkanie z prezesem PiS, po którym notowania Polski 2050 poleciały w dół. Wówczas tłumaczył to potrzebą dialogu. Ale to na ocenę spotkania Tusk-Kobosko nie wpływa. Jednak w partii lider ma mandat do tego, żeby rozmawiać z liderami innych partii. Na cenzurowanym także ten polityk. Mam bardzo ambiwalentne odczucia co do działań podejmowanych przez Ryszarda Petru. Więcej osób chce zmiany niż kontynuacji, też apelowałbym o to, żeby o tym pamiętać w tego typu komentarzach. Szymon Hołownia receptę na razie przedstawia inną. Pożegnać się z tymi, którzy szkodzą naszej partii. Ale nie wszyscy są skłonni się pod nią podpisać. Ja tutaj nie zgodzę się ze zdaniem obecnego przewodniczącego, myślę, że tego typu słowa były niepotrzebne. Lider ugrupowania powinien mówić bardziej koncyliacyjnym językiem. To oznacza, że dzisiejsza rada krajowa może być burzliwa. Politycy Polski 2050 zapewniają jednak, że łącza internetowe powinny to wytrzymać. Oglądają państwo "19.30", już za chwilę: W PiS casting na młodego premiera. Ważne, żeby premier był doświadczony, sprawnie działał. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądało jury, które będzie wyłaniało tego zdolnego, przystojnego. Ławka jest krótka, a prezes władzy nie chce oddać. NBA znów w TVP. To była niezapomniana chwila, żeby spotkać się z NBA nie w środku nocy, a w prime time'ie. To fajne, jak w Telewizji Polskiej puszczają amerykańską koszykówkę. Rodzinna tragedia w Kujawsko-Pomorskiem. Matka i jej troje dzieci zmarli w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Strażacy potwierdzili jego "ekstremalnie niebezpieczne" stężenie w mieszkaniu. Czad zabija powoli i w ciszy. Od początku sezonu w wyniku zatrucia tym gazem zginęło już 39 osób. Ratunkiem jest czujka. Gdy pojawia się zagrożenie, w pomieszczaniu rozlega się głośny dźwięk alarmu. W tym budynku przy Starych Plantach w Chełmnie 30-letnia kobieta mieszkała z trojgiem dzieci. Tragedia, ona była bardzo opiekuńczą mamą, dbała o dzieci. Dzieci widywałam bardzo często, bo się tu bawiły. Masakra. Przepraszam. Służby powiadomiła siostra kobiety, bo od kilku dni nie miała z nią kontaktu. Policjanci i strażacy, którzy przyjechali na miejsce, musieli wyważyć drzwi. Po siłowym otwarciu mieszkania wewnątrz lokalu ujawniliśmy zwłoki 4 osób. Kobiety i trójki dzieci. Kobieta w wieku 30 lat, chłopiec w wieku 2 lat i dwie dziewczynki w wieku 7 i 11 lat. Dziewczynki od poniedziałku nie pojawiały się w szkole. Teraz uczniom tej placówki psycholog tłumaczy, co się wydarzyło. W pierwszej kolejności będzie rozmawiał z uczniami klas, do których uczęszczały dziewczynki. Wszystko wskazuje na to, że źródłem śmiercionośnego tlenku węgla był piecyk gazowy. To silnie trujący gaz, wydziela się podczas niepełnego spalania. Nie ma zapachu ani barwy i dusi ofiarę. 300 razy chętniej łączy się z hemoglobiną, czyli z substancją, która przenosi tlen w naszym organizmie, niż właśnie tlen i dlatego to połączenie jest bardzo szkodliwe, wręcz zabójcze dla organizmu, gdyż powoduje niedotlenienie. Czad najpierw wywołuje zawroty i bóle głowy, przyśpiesza tętno, niedotlenienie powoduje wrażenie ciężkości rąk i nóg. Po paru minutach, w zależności od stężenia, utratę przytomności, a później zgon. Ale wobec czadu nie jesteśmy bezbronni. Obecność tlenku węgla w pomieszczeniu wykrywają takie czujki. Stopniowo są wprowadzane jako obowiązkowe. Już od stycznia 2025 taki przepis obowiązuje we wszystkich nowych budynkach mieszkalnych. Za 4 lata czujki dymu będą wymagane w każdym polskim mieszkaniu. Czadu - w tych pomieszczeniach, gdzie są piece czy kuchenki gazowe. Strażacy i samorządowcy od lat zachęcają do ich montowania, rozdają je w ramach kampanii edukacyjnych. Może uratować życie każdego z nas. Mam ogrzewanie gazowe i w łazience muszę zamontować. W tym sezonie, od października do połowy stycznia, czad zabił w Polsce 39 osób. Tylko o 3 mniej niż w całym ubiegłym sezonie. To wyjątkowo ostra zima. Sam mróz jest śmiertelnym zagrożeniem. W środowy wieczór w warszawskiej dzielnicy Wawer strażnicy miejscy uratowali skrajnie wychłodzonego 40-latka. Temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 26 stopni. Nie wykazywał żadnych oznak życia. W tym przypadku nie ma żadnych kompromisów. Akcja strażników musiała być natychmiastowa. Strażnicy miejscy wiedzieli, co robić, mieli defibrylator. Są też ratownikami medycznymi. Tragicznie skończyło się odśnieżanie zadaszenia parkingu przy hipermarkecie w Lublinie. Amerykański prezydent był gotowy uderzyć w Iran, ale w ostatniej chwili powstrzymały go kraje arabskie i Turcja. Nie oznacza to jednak, że uderzenie jest już wykluczone. W okolice Iranu zmierza amerykański lotniskowiec wraz z bombowcami. Od tygodni na ulicach giną ludzie, tysiące jest aresztowanych. Na granicy turecko-irańskiej jest Anna Kowalska. Czy interwencja wojskowa, którą straszy Iran Donald Trump, to realna groźba czy polityczny blef? Najwyraźniej nie jest to blef. Mają być przerzucone oddziały powietrzne i lądowe. Wojny nie chce nikt, ale reakcji domagają się irańscy opozycjoniści. Kluczowe będą kolejne dni i zachowanie Teheranu. Jako dziennikarze nie możemy przekroczyć tej granicy. Słyszymy, że chociaż reżim wstrzymał egzekucję, to bardzo brutalnie tłumi protesty. Panicznie boją się represji, więc o sytuacji w domu mówią niechętnie. Ja nie wychodziłem na ulicę. Non stop siedziałem w domu. Po prostu się bałem. Sami wiecie, jak to wygląda, nic więcej nie mogę wam powiedzieć. To przejście graniczne z Turcją przez ostatnie tygodnie było jedną z głównych dróg ucieczki Irańczyków. Dziś niektórzy wracają, bo jak mówią, innego domu nie mają. Nie wiemy, co dzieje się z naszą rodziną. Jedziemy, by się dowiedzieć. To musi się wreszcie skończyć. To, co przeżywamy, to, co słyszymy dookoła nas, miejmy nadzieję, że nasze życie się zmieni. Ale nic nie wskazuje na to, by życie Irańczyków się zmieniło. Kraj już od ponad tygodnia komunikacyjnie odcięty jest od świata. Nie działają telefony i internet. A pojedyncze nagrania, które trafiają do sieci, pokazują wojsko, policję i kontrole na ulicach Teheranu. Oraz rodziny, które desperacko szukają ofiar reżimu. Różne źródła mówią o 3,5 tys. do nawet 20 tys. zabitych. Wszystkich zabijają. Zabijają dzieci. Bez skrupułów strzelają do wszystkiego, co się rusza. Trump, ktokolwiek, tylko pomoc z zagranicy może nas uratować. Donald Trump obiecał pomóc demonstrantom, ale z interwencją na razie się wstrzymał, bo jak mówi Biały Dom, pod presją USA Teheran wstrzymać miał egzekucje 800 Irańczyków aresztowanych podczas protestów. Prezydent i jego zespół poinformowali irański reżim, że jeśli zabójstwa będą kontynuowane, to będzie to miało poważne konsekwencje. Prezydent i jego zespół uważnie monitorują sytuację. Wszystkie opcje pozostają w grze. Także opcja ataku z powietrza. USA wysłały już grupę uderzeniową marynarki wojennej z Morza Południowochińskiego na Bliski Wschód. Na miejsce statki dotrzeć mają w ciągu 5 dni. O deeskalację apelują sojusznicy USA w regionie. A Iran przed Radą Bezpieczeństwa ONZ zapowiada dotkliwy odwet. Iran nie dąży ani do eskalacji, ani do konfrontacji. Ale każdy akt agresji, bezpośredni lub pośredni, spotka się ze zdecydowaną, proporcjonalną i zgodną z prawem odpowiedzią. Biorąc pod uwagę brutalność służb, coraz mniej Irańczyków wychodzi już na ulice. Ale podczas pogrzebów ofiar reżimu słychać tylko to hasło: "Śmierć Chameneiemu". Co może świadczyć o tym, że to dopiero początek irańskiej rewolucji. PiS rozpoczęło poszukiwania kandydata na ewentualnego premiera. Jarosław Kaczyński wspomniał, że w przypadku wygranych wyborów w roli szefa rządu widziałby kogoś, kto ma mniej niż 50 lat. Taką wizję przedstawił na partyjnym spotkaniu. W ugrupowaniu ruszył nieformalny casting. To posunięcie ma wprowadzić skonfliktowaną wewnętrznie partię na nowe tory. To byłby już kolejny taki casting w PiS. - Chciałby pan być kandydatem na premiera? - Dziękuję. Podobny poprzedził wybory prezydenckie. Musi być młody, wysoki, okazały, przystojny. Musi mieć rodzinę. Musi znać bardzo dobrze język angielski. Teraz karuzela nazwisk ruszyła po wyjazdowym posiedzeniu PiS. Poważnie tak powiedział? Kurczę, to ja nie będę, w takim razie nie wiem, kogo prezes miał na myśli. Tydzień temu prezes PiS miał ogłosić poszukiwania "młodego premiera" - przed pięćdziesiątką. Jarosław Kaczyński spotkał się z socjologami i już wie, jakiego premiera potrzebuje PiS: względnie młodego, bo przed pięćdziesiątką. To automatycznie wycina z gry wielu polityków, jak choćby byłego premiera. Mateusz Morawiecki ma 57 lat. O personaliach i o stanowiskach, które polegają bardziej na łapaniu niedźwiedzia, który sobie świetnie biega po lesie cały czas jeszcze, też nie bardzo chciałbym rozmawiać, ponieważ dzisiaj premierem jest ktoś inny. Nakreślona przez prezesa PiS cezura wiekowa celowo wyklucza byłego premiera z gry - komentują rządzący. No to pan prezes Kaczyński przejawia tutaj ageizm. To ciekawe, może to nie chodzi jednak o wiek, może to tylko pretekst. Kryteria castingu po to, żeby nie wygrał jeden albo drugi, mam na myśli Czarnka czy Morawieckiego. Przemysław Czarnek ma 48 lat. Pani redaktor, ja mam tyle pracy. Ale jesienią 2027 roku w czasie wyborów parlamentarnych będzie już po pięćdziesiątce. Kandydatów jest cały autokar. Zbigniew Bogucki, lat 45, nie mówi tak ani nie. Mówi, że ma pracę. Nie być marzycielem, tylko robić swoje. Ja robię swoje jako szef kancelarii, trzeba najpierw pracować. W sondażu dla Onetu zapytano, kto z młodych w PiS powinien zostać premierem. Prowadzi Patryk Jaki, dalej Zbigniew Bogucki, Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński. Ale aż 60% mówi: ktoś inny. Poniżej tego 50. roku życia ja też się mieszczę. 44 lata i ja się nie znalazłem. Oczywiście żartuję, ale przedwcześnie dzielić skórę na niedźwiedziu. Ja nie wiem, w kim gustuje pan prezes Kaczyński. Najpierw trzeba wygrać wybory, a ja zrobię wszystko z panem Tuskiem, z panem Hołownią i panem Kosiniakiem, żebyśmy my dalej kierowali naszym krajem. Po doniesieniach o walkach frakcji maślarzy i skupionych wokół Mateusza Morawieckiego harcerzy PiS tydzień temu zapewniał, że rozłamu nie ma. Jedności partii. Ale prawicowy elektorat od miesięcy odpływa do Konfederacji i partii Brauna. Na prawicy jest oczekiwanie nowej osoby, nowej jakości. Będzie tak jak z Glińskim, premier z tabletu. Casting skończy się tak, że PiS nie wygra wyborów. Premier wczoraj opublikował fragment wywiadu lidera Konfederacji z komentarzem, że nawet Mentzen to zauważył. Jeżeli spojrzymy na relacje z Unią Europejską, to Tusk jest tam według mnie bardziej asertywny niż Mateusz Morawiecki. PiS robi zupełnie odwrotnie. Ma retorykę bardzo antyeuropejską, natomiast potem się na wszystko zgadza i wszystko podpisuje. Wywiad był dłuższy - komentuje Konfederacja, ale przyznaje. Sławomir Mentzen mówi wprost, że bardzo daleko mu do polityki Donalda Tuska, tak samo daleko mu do polityki Kaczyńskiego. PiS było -10, a PO jest -8. To takie porównanie. Ale -8 jest jednak lepsze niż -10. Wybory za niecałe 2 lata. Najbardziej zaciekła batalia toczyć się może o wyborców na prawicy. Wodom Polskim skończyły się pieniądze na wykup domów zniszczonych po powodzi na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Nawet 1/3 z tych rodzin, które dostały pozytywną decyzję w tej sprawie, nie dostanie na razie pieniędzy. Wnioski o wykup złożyło ponad 300 rodzin. Mieszkańcy mówią, że stracili już nadzieję, i apelują do rządu. Pytanie, czy i jak ten problem można rozwiązać. Ulica Chełmońskiego w Kłodzku to symbol zniszczeń po katastrofalnej powodzi, która w 2024 spustoszyła Dolny Śląsk. Ten budynek nadaje się do rozbiórki, a specustawa powodziowa miała zagwarantować mieszkańcom, że Wody Polskie odkupią od nich zniszczone mieszkania. Wszyscy mieszkańcy ulicy Chełmońskiego spełnili warunki dotyczące wykupu, to jest złożyliśmy komplet dokumentów, złożyliśmy je wszystkie w terminie, natomiast nie zostaniemy wykupieni. Mieszkańcy dowiedzieli się o tym z takich listów. W nich informacja, że faktycznie wniosek spełnia warunki, ale Wody Polskie nie mogą złożyć oferty wykupu, bo skończyły się pieniądze przeznaczone na ten cel. Wśród adresatów jest m.in. Pan Michał, którego odwiedziliśmy w lipcu ubiegłego roku w lokalu gminnym, w którym zgodnie z umową może mieszkać 2 lata. Zarezerwował już mieszkanie u dewelopera na tym samym osiedlu, ale umowy ciągle nie sfinalizował, bo nie dostał pieniędzy od Wód Polskich. Złożyliśmy cały komplet dokumentacji w sierpniu bądź we wrześniu, we wrześniu, no i nie załapaliśmy się. W ramach programu powodzianie złożyli ponad 300 wniosków. 114 zakwalifikowano do realizacji, wykupiono 76 nieruchomości, co kosztowało 80 mln zł. Dla 38 rodzin zabrakło pieniędzy. Była jakaś tam w głowie myśl, że może nie starczyć pieniędzy, i właśnie nastąpiło to. Co dalej? Trudno jest oszacować, jakie to środki powinny być zabezpieczone. Wody Polskie zapewniają, że są gotowe program zrealizować do końca, ale czekają na brakujące 28 mln zł i zmianę przepisów, a to leży w gestii Ministerstwa Infrastruktury. Myślę, że to jest kwestia w miarę pilna i w miarę szybka, takie zmiany, myślę, że w ciągu kilku tygodni zostaną wprowadzone, my te środki otrzymamy i będziemy mogli je zrealizować, tak że ja bym z tej strony chciał uspokoić mieszkańców. Powodzianie z Chełmońskiego do wszystkich obietnic podchodzą już z dystansem. Dopóki nie dostanę fizycznie dokumentu, który potwierdzi, że masz, kobieto, pieniądze, będziesz sobie mogła kupić mieszkanie, nie wierzę w ani jedno słowo, w żadne zapewnienia. Rakieta i ręcznik z Wimbledonu od Igi Świątek, spacer po górach z Justyną Kowalczyk czy polonez z Maciejem Musiałem. Można też spędzić dzień z naszą redakcją. Na tegorocznych aukcjach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy są zarówno oryginalne pamiątki, jak i ekskluzywne spotkania. Tegoroczna zbiórka zostanie przeznaczona na wsparcie diagnostyki oraz leczenia schorzeń przewodu pokarmowego u dzieci. Kultowy "Miś z okienka" i ponad 24 tys. niezwykłych aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To nie jest tak, że do kogoś dzwonimy. Cieszymy się, że to Robert Lewandowski pamięta o nas, a Iga Świątek bez fanfar przekazuje nam rzecz niesamowitą. Ta rzecz to rakieta tenisowa, którą polska tenisistka wygrała prestiżowy turniej na Wimbledonie. W tym roku dodajemy też niespodziankę, czyli ręcznik z Wimbledonu, jeden z tych słynnych ręczników, które poszły viralowo. Złote korki dla tych, którzy mają złote serce? Ta licytacja też może wzbudzić niemałe emocje. To jest prezent od moich przyjaciół, nówki sztuki, nie śmigane, dla mnie bardzo ważny ten, kto wylicytuje te korki, siądzie ze mną w tej sali, gdzie siedzieli prezydent Obama, Książę Karol. Wypijemy kawę z ciastkiem, porozmawiamy. Znany m.in. z serialu "Rodzinka" Maciej Musiał rok temu zaoferował, że zwycięzcy aukcji wysprząta mieszkanie. Posprzątał cały szpitalny oddział. Tym razem jest gotów zatańczyć poloneza. Do swojego domu pod Warszawą, pełnego zwierząt, zaprasza Katarzyna Dowbor. Jak powstają "Rozmowy (nie)wygodne", czyli wywiady Mariusza Szczygła? Osoba, która wylicytuje, będzie mogła nam towarzyszyć na nagraniu z jakąś bardzo znaną osobą, poznać tę osobę prywatnie i wypić z nami kawę w księgarni, gdzie te rozmowy nagrywamy. Akademia Telewizyjna prowadzi szkolenia - także dla uczniów - w studiu, którego nie zobaczymy w telewizji. Oferuje też wyjątkowe umiejętności. Będziemy uczyć m.in. jak działać wobec cyberprzemocy, jak sobie radzić z hejtem. Swoimi umiejętnościami chce podzielić się także nasza redakcja. Nieprzypadkowo stoimy przed kamerą z prompterem, czyli takim urządzeniem, na którym mamy tekst, ja podpowiem, jak przeczytać, żeby inni mieli wrażenie, że nie czytamy, a mówimy. Jeśli interesują się państwo pracą reportera politycznego, to zapraszam na Wiejską, wspólnie zajarzymy w kulisy sejmowej polityki. Pokażę wam, jakie muchy najlepiej sprawdzają się przed kamerą, i zdradzę wam tajnik reporterskiej kuchni. Z całego serca zapraszamy do licytowania dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Transmisje meczów najlepszej koszykarskiej ligi świata po wielu latach wróciły do TVP. Kibice basketballu zobaczyli historyczne spotkanie, w którym zmierzyli się koszykarze Orlando Magic z Memphis Grizzlies. Specjalnie z tej okazji na antenę ze swoim kultowym powitaniem wrócił też komentator Włodzimierz Szaranowicz. To hasło Włodzimierza Szaranowicza znali wszyscy kibice koszykówki w latach 90. To były czasy, gdy królował Michael Jordan, a na parkiecie działa się magia. Oglądali wszyscy, nawoływaliśmy się poprzez okna w nocy, żeby potwierdzić obecność, i były to znakomite rezultaty. Znakomite rezultaty najsłynniejszej ligi koszykarskiej na świecie wróciły do TVP. Wczoraj w Berlinie Orlando Magic starli się z Memphis Grizzlies. Mecz był w dobrej godzinie rozgrywany, w Berlinie ta sama strefa czasowa, niezapomniana okazja, by spotkać się z NBA nie w środku nocy, ale w prime time. Bardzo dobre na taki wielki powrót. Koncert, wielkie show i niezwykłe sportowe emocje. Magicy pokonali Niedźwiedzie. Widowisko naprawdę fantastyczne, przede wszystkim przez tą fenomenalną akcję Anthony'ego Blacka, pojawia się właściwie wszędzie w internecie na całym świecie w powtórkach z tego spotkania. W przerwie między kwartami na boisku pojawiły się legendy zespołu Orlando Magic, m.in. Marcin Gortat. Najsłynniejszy polski koszykarz jest przekonany, że NBA będzie coraz bardziej obecna w Europie. NBA bardzo mocno się rozpycha, więc być może za 2 lata będzie stworzona europejska dywizja, która będzie włączona do NBA, co za tym idzie, drużyny będą latały do Europy, by grać mecze z sezonu regularnego. A już niedzielę w widzowie TVP będą mogli obejrzeć mecz rewanżowy Orlando i Memphis rozgrywany w Londynie. Dużo znanych koszykarzy, duże sale koszykarskie i też jak ci koszykarze grają. O tym, że takie mecze trafiają w serca polskich kibiców, można przekonać się niemal na każdym boisku. Także tu, na warszawskim Ursynowie. Dzieci uwielbiają NBA, to widać nawet na języku angielskim, kiedy mieliśmy projekt "My hero", większość z nich wybrała gigantów NBA. Najsłynniejsza liga na świecie będzie dostępna w TVP Sport oraz w internecie na tvpsport.pl, w aplikacji mobilnej i w smart TV. Kibice koszykówki nie mają wątpliwości, powrót NBA do TVP to jak rzut z połowy boiska: odważny, efektowny i trafiony. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia. U Doroty Wysockiej-Schnepf dziś Marek Siwiec, szef Kancelarii Sejmu. Później w telewizyjnej Jedynce "Sekielski wieczorową porą", dziś o depresji. Jak pomóc bliskiemu, który cierpi na tę chorobę? Spokojnego wieczoru i do zobaczenia jutro o 19.30.