Nie damy się zastraszyć - Europa reaguje na cła Donalda Trumpa. W tle obrona Grenlandii i walka interesów. Zbigniew Ziobro z azylem na Węgrzech, a PiS szacuje polityczne straty. Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci? Trwają prace nad projektem. Monika Sawka, dobry wieczór. Na początek Donald Trump kontra Grenlandia. Amerykański prezydent zapowiedział wdrożenie ceł na szereg europejskich państw, dopóki USA nie uzyskają pozwolenia na zakup wyspy. Europa mówi "dość". Nie damy się szantażować. A wicepremier Radosław Sikorski przypomina: jesteśmy unią celną, więc cła można nakładać wyłącznie na całą Unię Europejską. Była oferta zakupu, potem groźby zbrojnej interwencji. Teraz kolejna zmiana strategii. Nie przewiduję interwencji wojskowej na Grenlandii. Prezydent gra w szachy, jak to się mówi, zobaczymy. Donald Trump tym razem o Grenlandię zawalczyć chce sprawdzonym sposobem - cłami wymierzonymi w tych, którzy godzą w jego arktyczne interesy. Dania, Norwegia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Finlandia udały się na Grenlandię w nieznanych celach. To bardzo niebezpieczna sytuacja dla bezpieczeństwa. To 8 krajów NATO, które wysłały swoich żołnierzy na ćwiczenia Arctic Endurance. Kraje chciały obecnością na wyspie odpowiedzieć na obawy amerykańskiego przywódcy, który wciąż mówi o zagrożeniu ze strony rosyjskich i chińskich statków w regionie. Dania zaprosiła USA na równych prawach z innymi państwami NATO. My nie widzimy w pobliżu żadnych rosyjskich ani chińskich statków. Donald Trump dobrych intencji sojuszników nie dostrzegł, ich obecność w Arktyce określił "niebezpieczną grą" i wymierzył karę. Od lutego 10-procentowe cła na wszystkie towary importowane do Stanów, a jak europejskie kraje się nie opamiętają, to od czerwca stawka wzrośnie do 25%. Cła będą należne i płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego zakupu Grenlandii. W grę Trumpa nie chce grać Europa i mówi wprost: to szantaż, którym nic nie ugra. Nie damy się szantażować. Tylko Dania i Grenlandia decydują o sprawach ich dotyczących. Groźby taryfowe są niedopuszczalne i nie mogą mieć miejsca. Dotknięte groźbami kraje wydały też wspólne oświadczenie. Groźby wprowadzenia ceł podważają relacje transatlantyckie i grożą niebezpieczną spiralą eskalacji. Przewidywanie zwiększonych ceł wobec państw, które zdecydowały się przyczynić do bezpieczeństwa Grenlandii, moim zdaniem jest błędem, istnieje wyraźny problem z komunikacją w tej sprawie. Szef polskiego MSZ przebywający z wizytą w Indiach przypomina. Jesteśmy unią celną i można nakładać cła tylko na całą UE. Widmo wojny celnej wraca, na szali jest wynegocjowana latem umowa z USA. Zgodnie z nią na większość europejskich produktów ustalono 15-procentowe stawki, a Unia zgodziła się znieść cła na niektóre amerykańskie towary. Umowa pod koniec tego miesiąca miała być zatwierdzona przez PE, ale w związku z groźbami celnymi Trumpa eurodeputowani chcą wstrzymania się z jej przyjęciem. Wszystko w imię obrony europejskich przyjaciół, Grenlandczyków, którzy niepokoją się o swoją przyszłość. Nie wyjadę stad, postaram się pomóc mojemu krajowi, póki mam siłę. Potrzebujemy siebie nawzajem. Oglądają państwo "19.30", już za chwilę: Wielkie odliczanie do wielkiego finału. Gramy dla chorych brzuszków naszych dzieci. Mamy coraz więcej dzieci z chorobami przewodu pokarmowego. Sprzęty WOŚP są tu widziane wszędzie gołym okiem. Otrzymaliśmy 18 urządzeń, gdybyśmy chcieli je kupić, musielibyśmy wydać 12 mln zł. Bardzo wiele zawdzięczamy WOŚP. Oficjalnie PiS broni byłego ministra sprawiedliwości. Ale nie brakuje głosów, że Zbigniew Ziobro z azylem na Węgrzech jest obciążeniem wizerunkowym dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Tak też wynika z najnowszego sondażu. Sam poseł PiS porównuje się do represjonowanych w stanie wojennym. To absurd - odpowiada jeden z nich. Zbigniew Ziobro w mediach społecznościowych coraz częściej krytykuje rząd. Ta "walka" z ciepłego kąta w Budapeszcie w Polsce zbiera wiele krytycznych ocen. Jeszcze więcej po tych słowach. Ja nie wróciłem, tak jak wielu nie wróciło w czasie stanu wojennego na przykład. Ale nie mamy stanu wojennego w Polsce. A to się pan myli, panie redaktorze, bo nawet w stanie wojennym w Polsce, gdyby był formalnie wprowadzony, oni nie mogliby robić tego, co robią. Politycy PiS partyjnego kolegę próbują tłumaczyć. W tamtych czasach zniszczono demokratyczne instytucje i teraz też mamy do czynienia z sytuacją. Władza sądownicza jest niezależna od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Odpowiadają rządzący i krytykują byłego ministra za porównywanie się do represjonowanych w stanie wojennym. Do osób, które walczyły z reżimem i z powodu walki o demokratyczne i wolne państwo trafiały do ośrodków internowania z osobą, która ma zarzuty kryminalne i popija sobie tokaj w Budapeszcie, jest po prostu trudne do wyobrażenia. To prawdziwy bohater walki z komuną. Bogdan Lis był przez PRL-owskie władze prześladowany. Organizował podziemne struktury Solidarności. Komuniści aresztowali go za domniemaną zdradę. Dziś jest oburzony słowami byłego ministra. Śmie się porównywać do działaczy opozycji antykomunistycznej. On nie ma pojęcia, jak myśleli, z jaką determinacją działali. Nas chciano wysyłać za granicę, natomiast myśmy nie dawali się. Porównanie dzisiejszej sytuacji w Polsce do stanu wojennego nazywa absurdem. Nie ma żadnego prześladowania opozycji, popełniali przestępstwa i muszą za to odpowiedzieć. Co to jest, święte krowy? Niech spróbuje się bronić, a nie uciekł za granicę ten tchórz i udaje bohatera. Polacy pytani w sondażu, czy Ziobro powinien wrócić do Polski, nawet gdyby oznaczało to jego aresztowanie, w zdecydowanej większości odpowiedzieli, że powinien. Większość twierdzi też, że pobyt Ziobry na Węgrzech jest obciążeniem wizerunkowym dla PiS. A ucieczka Zbigniewa Ziobry? No to oczywiście nas topi. Przyznał na początku grudnia poseł PiS, co już wtedy było sygnałem, że władze partii zdają sobie sprawę z problemu z Ziobrą. I choć w PiS Ziobrę tłumaczą. Zbigniew Ziobro nie może liczyć w Polsce na uczciwy proces. To takich głosów jak ten: Stoję murem za Zbigniewem Ziobrą. Nie słychać w Sejmie na co dzień. Inaczej niż w czasach, gdy do aresztu trafili ministrowie Kamiński i Wąsik. Wtedy politycy PiS organizowali wiece poparcia, a w Sejmie stawiali banery i nosili przypinki z wizerunkami partyjnych kolegów. Jest politykiem, z którym nikt nie chce mieć nic do czynienia. Politykiem, który znalazł swój azyl u konia trojańskiego Putina. Takie słowa polityków PiS i prezydenta, pytanych o ich ewentualną ucieczkę za granicę, mają to tylko potwierdzać. Będę walczył na ubitej ziemi z tym rządem. Czy ja bym RP nawet w obliczu łamania polskiego systemu praworządności przez obecnie rządzących opuścił? Nie opuściłbym. Myślę, ze Ziobro ostro ciągnie PiS w dół, Kaczyński o tym wie, Minister w kancelarii prezydenta zaprzeczył dziś, pytany o nieoficjalne informacje, że prezydent Karol Nawrocki pomagał w załatwieniu azylu Zbigniewowi Ziobrze. Amerykanie wzmacniają siły na Bliskim Wschodzie. W Iranie są już czołgi i wozy bojowe. Płynie tam też grupa uderzeniowa amerykańskiej marynarki wojennej. To może oznaczać przygotowania do potencjalnego ataku, choć oficjalnie decyzja nie zapadła. Są za to groźby Donalda Trumpa skierowane w stronę Teheranu. Irańczycy amerykańskiego prezydenta nazywają z kolei przestępcą i obwiniają za śmierć tysięcy demonstrantów. Śmierć Ameryce, śmierć niewiernym hipokrytom. Te skandowane w Teheranie hasła pokazują, że Iran nie chce pokoju. Uważamy prezydenta USA za winnego zarówno ofiar, jak i szkód oraz oszczerstw, jakie rzucił na naród irański. Najwyższy przywódca Iranu nie tylko obwinił Donalda Trumpa za śmierć tysięcy demonstrantów, ale nazwał go przestępcą i ostrzegł przed dotkliwym odwetem. A to rozzłościło Biały Dom. Jeszcze w piątek prezydent USA chwalił Teheran za chęć współpracy. Planowali ponad 800 egzekucji przez powieszenie. Nikogo nie powieszono, odwołano egzekucje. Dziś mówi już o zmianie reżimu. Ten człowiek jest chory i powinien rządzić swoim krajem właściwie, a przestać zabijać ludzi. Czas szukać nowego przywództwa w Iranie. Tu na Bliskim Wschodzie mieszkańcy wstrzymują oddech, czekając na kolejny krok Donalda Trumpa. O tym, że atak na Iran wydaje się prawdopodobny, świadczą wzmożone ruchy amerykańskich wojsk. Za kilka dni dotrzeć ma tu grupa uderzeniowa marynarki wojennej, z lotniskowcem, krążownikiem i niszczycielem rakietowym oraz 8 dywizjonami lotniczymi. Na Bliskim Wschodzie są już amerykańskie czołgi i wozy bojowe, mają tu też trafić amerykańskie samoloty transportowe oraz brytyjskie, francuskie i niemieckie myśliwce. W ten weekend w ramach solidarności z Irańczykami na ulice wyszli mieszkańcy dziesiątek miast na całym świecie. Od Waszyngtonu po Sydney, przez Warszawę, usłyszeć można było jedno hasło: "Wolny Iran". Mam nadzieję, że coś się zmieni, bo naprawdę to jest straszne, co oni tam przeżywają. Mam nadzieję, że świat nie będzie obojętny i w końcu coś z tym zrobią. O pomoc do Waszyngtonu apeluje też wygnany z kraju syn ostatniego szacha Iranu. To on mógłby przejąć władzę po obaleniu reżimu ajatollahów. Republika Islamska jest bliska upadku. Ali Chamenei i jego bandyci o tym wiedzą. Dlatego atakują jak zranione zwierzę. W niektórych częściach kraju Irańczycy wciąż wychodzą na ulice. Ale brutalne represje skutecznie stłumiły większość protestów. Irański urzędnik poinformował, że w manifestacjach zginęło 5000 osób. Z poufnego raportu służb wynika, że ta liczba jest znacznie wyższa - zginąć mogło nawet 16 tysięcy Irańczyków, a ponad 300 tysięcy zostało rannych. To największa liczba ofiar reżimu w jego 50-letniej historii. Dwa dni przed pierwszą rocznicą Donalda Trumpa w Białym Domu Minneapolis staje się symbolem oporu wobec jego polityki. To właśnie w tym mieście 37-letnia kobieta została zastrzelona przez agenta amerykańskiej służby imigracyjnej na początku miesiąca. Nie ma dnia, żeby w Minneapolis ludzie nie wychodzili na ulice. Nie przeszkadza im nawet arktyczny mróz. Popełniacie przestępstwo przeciwko ludzkości. Nie możecie wybierać sobie ludzi do deportacji, którzy wam się nie podobają. To wy jesteście piep****ymi przestępcami, którzy powinni zostać deportowani. Protestują każdej nocy od dwóch tygodni przed budynkiem, gdzie zatrzymało się 2000 federalnych agentów imigracyjnych ICE, przysłanych do Minneapolis przez rząd w Waszyngtonie. Ich nastroje najlepiej obrazuje transparent tego demonstranta: Trumpa uważają za dyktatora, jego ruch MAGA za faszystów, a ICE za Gestapo. Jestem tu, bo mój dziadek walczył w wojnie przeciwko takim ludziom. Chcą, by jak najszybciej agenci imigracyjni opuścili miasto. Ale ICE nie zamierza tego zrobić. Rząd federalny twierdzi, że tylko w ostatnich 5 tygodniach aresztowano 2500 przestępców, w tym morderców i członków gangów. Ludzie są ostatnią barierą, którą oni muszą pokonać. Ludzie naprzeciwko ICE, tej administracji, temu reżimowi. Jeśli ludzi by tu nie było, wszyscy bylibyśmy straceni. Wielu z nich myśli o sobie jak o tarczy obronnej przed ICE dla swoich imigranckich sąsiadów. Podobną motywację miała 37-letnia Renee Nicole Good, która została zastrzelona przez agenta ICE. Służba twierdzi, że działała zgodnie z procedurami, bo Good, nie zatrzymując się na wezwanie służb, choć odjeżdżała w przeciwną stronę, to stanowiła zagrożenie dla agentów. Od ponad tygodnia w miejscu jej śmierci przybywa kwiatów, maskotek dla jej 6-letniego synka. Jakbym była w takiej samej sytuacji, to też oddałabym życie, by mój kraj znów stał się bezpiecznym miejscem dla imigrantów. Gubernator stanu Minnesota i burmistrz Minneapolis po tragedii wezwali rząd w Waszyngtonie do natychmiastowego odwrotu ICE. Jednak prezydent zagroził wprowadzeniem wojska, jeśli władze stanowe nie opanują sytuacji. Doszło do starć zwolenników i przeciwników ICE. Byliśmy świadkami, jak obrońcy ICE, uciekając przed tłumem, potrącili mężczyznę. Niektórzy tu przychodzą prowokować. Oni byli także bardzo agresywni. Tak, byli agresywni. Mówię o ludziach z twojej strony, że też byli agresywni. Tak, po mojej stronie też. Ale oni tu przyszli, by wyrzucić imigrantów. Chodzi przede wszystkim o somalijskich imigrantów. W Minneapolis żyje ich najwięcej w USA. Około 100 tysięcy. Skoro zamordowali nawet białą kobietę, to co dopiero nam zrobią. Wielu uciekło przed wojną domową. Jak Abdi, który pokazuje nam, że większość sklepów w 4-piętrowym centrum handlowym jest zamknięta, ludzie boją się wychodzić z domu z obawy przed aresztowaniem. Prezydent kilka tygodni temu nazwał społeczność somalijską śmieciami, bo, jak twierdzi, nadużywają pomocy społecznej. A o kongresmence Ilhar Omar pochodzącej z tej społeczności napisał, że odwraca uwagę od nadużyć, w tym ślubu ze swoim bratem, sugerując, że w ten sposób umożliwiła mu wjazd do USA. To wygląda na okupację. Jesteśmy pod okupacją rządu federalnego. Ich celem jest zastraszenie nas, wywołanie chaosu i strachu. Demonstranci mówią, że nie dadzą się zastraszyć. ICE, że zostanie tak długo, aż zaprowadzi porządek. Matka i córka z kujawsko-pomorskiego mogą być kolejnymi ofiarami zatrucia tlenkiem węgla. Ich ciała w domu znaleźli wezwani przez zaniepokojonych sąsiadów strażacy. Kilka dni temu czad zabił 4 osoby, w sumie od początku sezonu niemal 40. Nie bez powodu ten gaz jest nazywany cichym zabójcą. Nikt go nie widzi, nie słyszy, nie czuje. Nikt nas przed nim nie ostrzeże - może to zrobić tylko czujka. Mieszkanki tego domu w niewielkiej wsi Przydatki Gołaszewskie koło Włocławka nagle przestały odbierać telefon, nie oddzwaniały, nie wychodziły. To zaniepokoiło znajomych. Sąsiad przyleciał zobaczyć przez okno, co się dzieje z nimi i podobno widział, jak jedna z pań leży w drzwiach. Przyjechało pogotowie, policja i straż. Na ratunek dla 50-latki i jej matki było za późno. Po wejściu siłowym do pomieszczenia musieliśmy wyważyć drzwi, okazało się, że w środku znajdują się dwie martwe kobiety. Ja zawsze te panie widziałem gdzieś tam w sklepie na zakupach, ale trudna, straszna tragedia. Jej przyczyny wyjaśniają policja i prokuratura. Najprawdopodobniej był nią tlenek węgla. Kilka dni temu czad zabił kobietę i troje dzieci w Chełmnie, też w Kujawsko-Pomorskiem. Od początku października w całej Polsce z powodu zatrucia tym bezbarwnym i bezwonnym gazem życie straciło niemal 40 osób. Tlenku węgla nie możemy zobaczyć, nie możemy poczuć, nie możemy go dotknąć, czyli nasze zmysły człowieka w ogóle go nie wykryją. Wykryją go tylko takie czujki tlenku węgla. Te niewielkie urządzenia zamontowane w mieszkaniu mogą uratować życie. Poinformuje nas intensywnym dźwiękiem około 80 decybeli, czyli może nas nawet obudzić w nocy, jeżeli takie potencjalne zagrożenie nastąpi. Jeśli stężenie czadu jest wysokie, to śmierć może nadejść w kilka minut. Tlenek węgla wchłania się do organizmu tak jak tlen, tylko że 250 razy szybciej. Nie ma na co czekać - uciekaj od tlenku węgla, czyli albo wyjdź, albo otwórz na oścież okna i drzwi, żeby zrobić taki przeciąg, żeby głowę urywało. Strażacy apelują o montowanie czujek. Od roku taki obowiązek dotyczy nowych budynków. Za 4 lata obejmie wszystkie mieszkania. Marek Biskupski postanowił nie czekać, by zabezpieczyć siebie i rodzinę. To jest wydatek rzędu 20-30 złotych na każde urządzenia, a bezpieczeństwo w tym momencie jest bezcenne. Warto też regularnie korzystać z usług kominiarza. Wentylacja w mieszkaniu musi być drożna, by odprowadzać spaliny i dostarczać tlen. Nie zakrywajmy żadnych kratek w drzwiach, nie kładźmy ręcznika pod drzwi, bo ta szczelina jest nam potrzebna, aby powietrze mogło migrować, aby gaz mógł się dobrze spalać. To może radykalnie zmienić sposób funkcjonowania dzieci i młodzieży w internecie. Posłowie Koalicji Obywatelskiej zapowiadają projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci do 15. roku życia. Odpowiedzialność za jego egzekwowanie miałaby spoczywać nie na rodzicach czy szkołach, a bezpośrednio na platformach cyfrowych. Inicjatywa jest wzorowana na rozwiązaniach przyjętych w Australii. W tej podstawówce w Łańcucie uczniowie mają zakaz używania telefonów, również na przerwach. To ma ograniczyć czas spędzany przez nie w sieci. Ja mniej niż 2 godziny, bo mam limit. Ja około 2-3 godzin dziennie, ale poświęcam też czas na naukę. Z raportu Internet dzieci wynika, że nawet dłużej: w przypadku uczniów szkół podstawowych średnio 4,5 godziny dziennie. Z mediów społecznościowych, które w teorii dozwolone są dopiero od 13. roku życia, aktywnie korzysta ponad połowa dzieci w wieku 7-12 lat, czyli prawie 1,5 miliona uczniów. A to może mieć destrukcyjny wpływ na ich rozwój i psychikę. One mają mózgi przestymulowane, przebodźcowane. Profesor Mariusz Jędrzejko przyznaje, że część dzieci wymaga już leczenia w specjalistycznych ośrodkach. Ogromna fala dzieci w wieku 10-11 lat, które maja przestymulowane mózgi. Najmłodszy mój pacjent rok temu to był 4-letni Karolek, jego mama kupiła mu tablet, jak miał rok. Badania wykazują, że algorytmy dla przyciągnięcia ich uwagi celowo podsyłają dzieciom nieodpowiednie treści. Są to treści na przykład związane z samobójstwami, samookaleczeniami, z erotyką i pornografią. Algorytmy robią to bardzo sprytnie, np. w proponowanym dla ciebie, oglądam kotki, pieski, a tu np. rolka, która mówi o tym, że samookaleczanie jest ok. A im młodsze dzieci, tym mniejsza odporność na szkodliwe treści. Widzą nieprawdziwy świat, gdzie wszyscy są zadowoleni, uśmiechnięci, bogaci, to bardzo wpływa na samoocenę i wpływa bardzo negatywnie. Dlatego coraz częściej pojawiają się apele o kontrolę dostępu do mediów społecznościowych dla najmłodszych. Sama edukacja nie wystarczy, technologie rozwijają się dużo szybciej i potrzebne jest wsparcie prawne, systemowe. Taką zmianę zapowiada ministra edukacji. Koalicja Obywatelska przygotowuje projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych poniżej 15. roku życia. Nie ma na co czekać, dzieci oglądające treści kompletnie nieodpowiednie, 7-latki wpatrzone godzinami w smartfony, to jest ryzyko dla całego społeczeństwa. To po stronie dostawców będzie spoczywać odpowiedzialność weryfikacji wieku użytkowników. Wzorem rozwiązań ma być Australia, która jako pierwsza na świecie wprowadziła zakaz posiadania kont na głównych platformach mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Na pewno warto iść w tę stronę, ale poszukiwać rozwiązań na gruncie krajowym. Czas pokaże, czy platformy staną na wysokości zadania, to wszystko rozbija się o społeczną odpowiedzialność platform. Projekt ustawy ma być gotowy do końca lutego. Stawką jest zdrowie psychiczne młodego pokolenia. Oliwia ma mózgowe porażenie dziecięce, jest karmiona dojelitowo. Sebastian cierpi na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Kamil walczy z przewlekłym zapaleniem przewodu pokarmowego. Pacjentów z chorobami brzucha na szpitalnych oddziałach przybywa. Zużywa się natomiast sprzęt niezbędny do diagnozowania i leczenia. Chorym można pomóc, wpierając w tym roku Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wielki finał za tydzień. Każdy człowiek potrzebuje, żeby być zdrowym. Gdy dziecko mówi takie słowa, to wiadomo, że doświadczyło wiele. Szpital to drugi dom Kamila. Choroba przerwała jego dotychczasowe życie. Szkoła to podstawa, trzeba chodzić. A jak się ma chory brzuch, to nie ma jak. Każdego dnia w walce z przewlekłym zapaleniem przewodu pokarmowego Kamilowi towarzyszy mama. Choroba dziecka to jest najgorsze, co może być. Bo człowiek sam jakoś przeżyje, ale jak dziecko jest chore, no to jest ciężka sytuacja. Rodziców, którzy o tym wiedzą, jest dużo więcej. 17-letnia Oliwia ma mózgowe porażenie dziecięce. Jest karmiona dojelitowo. Nie chce jeść ze względu na to, że poprzemieszczały się jej ze względu na skoliozę różne narządy w środku. Hasło tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to "Zdrowe brzuszki naszych dzieci". Zdrowy brzuszek to jest brzuszek dziecka, które urodziło się przedwcześnie i waży jeden kilogram. I to jest zdrowy brzuszek chłopca, który ma 18 lat i waży 150 kilogramów, czyli ta rozbieżność naszych problemów jest ogromna. Tak jak ogromne są potrzeby szpitali. Endoskop, tak jak samochód, ma swój przebieg i w pewnym momencie nie da się go używać. Stąd to może nie jest taki nowatorski sprzęt, ale po prostu jest to naprawdę duża, podstawowa część diagnostyki u dzieci. Bo właśnie szybka diagnostyka jest kluczowa w leczeniu chorób układu pokarmowego. A sprzęt, który to umożliwia, jest coraz nowocześniejszy. Jesteśmy przyzwyczajeni do USG, które nas ogląda, przykładając głowicę do naszego ciała, a już jest USG, które wschodzi do nas, do środka. I także taki sprzęt za zebrane w tym roku pieniądze kupi fundacja WOŚP, która od początku swojego istnienia przeznaczyła prawie 2 mld 600 mln złotych na 81 tysięcy urządzeń. Wie o tym mama chorej Laury. Sprzęty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy są tutaj widoczne wszędzie gołym okiem, poczynając od gabinetów zabiegowych, kończąc na podstawowych rzeczach, które ułatwiają pobyt rodzica w szpitalu. Sebastian na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Choruje od dwóch lat, ale nie opuszcza go dobry humor. Tak wspomina dzień, w którym usłyszał diagnozę. Chyba najgorszą reakcję miałem, jak się dowiedziałem, że nie mogę jeść jabłek, to chyba największa rozpacz. Na co dzień da się z tym żyć, jeżeli jest się na tych lekach. Po sukcesie scenicznym jutro premiera w Teatrze Telewizji. W jedynce zobaczymy głośny spektakl "Hotel ZNP". To poruszająca opowieść o młodej kobiecie zagubionej w relacjach, oczekiwaniach innych i braku akceptacji opowiedziana w intensywnej formie. Ciekawie zapowiadają się wszystkie wiosenne nowości w teatrze telewizji. Najbardziej wywrotowy tytuł sezonu - tak mówi się o tej premierze Teatru Telewizji. "Prałat" to spektakl, w którym księdza Henryka Jankowskiego zagra Rafał Dziwisz. To będzie jeden z bardziej prowokacyjnych spektakli wiosennej ramówki, gdzie mierzymy się z mitem Jankowskiego, rozmawiamy, w jaki sposób rozliczać się z trudnych elementów naszej historii. Różnorodność i otwartość na tematy ważne dla współczesnej Polski - tak wiosnę w Teatrze Telewizji zapowiada jego dyrektor. Nie zabraknie też gwiazd. Zbyszek Zamachowski tego Górskiego gra przepięknie i Andrzej Chyra "godo trocha po śląsku". Robert Talarczyk napisał sztukę o poszukiwaniu tożsamości i spotkaniu piłkarskich legend - Kazimierza Górskiego i Ernesta Wilimowskiego, przedwojennego mistrza, która grał w reprezentacji Polski i III Rzeszy. My żyjemy w takim kraju, że jesteśmy ludźmi z różnych miejsc i ta nasza skomplikowana historia jest niezwykle ciekawa. Mechanizmy historii w spektaklu "Bezimienne dzieło" analizuje Jan Englert. Reżyser i aktor z tekstem Witkacego mierzy się już po raz czwarty. Zaczynał w latach 80. Czytam je kompletnie inaczej, jakby ktoś inaczej je pisał, czasem autor dogania czas, czasem czas dogania autora. A na scenie takie gwiazdy jak: Daniel Olbrychski, Maciej Stuhr czy Ireneusz Czop. Równie interesująco zapowiada się premiera, którą przygotowuje młody reżyser Tadeusz Kabicz. Na scenę przeniesie książkę "Król Maciuś I". Spektakl będzie o państwie, władzy, jak się żyje w tym świecie. Jest bardzo fajnie ukazana w książce rola w świecie dorosłych, Korczak mówił, że "nie ma dzieci, są ludzie". Grać mają Tomasz Kot czy Borys Szyc, ale główna dziecięca rola jest nadal nieobsadzona. Młody talent poszukiwany. W tym roku w Teatrze Telewizji zobaczymy w sumie aż 40 premier. A raz w miesiącu powtórki najlepszych spektakli sprzed lat. Bielsko-Biała pierwszą Polską Stolicą Kultury. Świętowanie nadania tego tytułu rozpoczęło się przejściem przez miasto czterech barwnych korowodów z muzyką na żywo. Był też koncert na cześć sztuki, którego kanwą stała się wielokulturowa tożsamość miasta i jego bogata historia. Ale to dopiero początek. Bo różne wydarzenia kulturalne w Bielsku będą organizowane przez cały rok. Powinno być więcej takich imprez. Strasznie cieszę się, że po raz pierwszy w historii mamy polską stolicę kultury. Przed nami cały rok niesamowitych wydarzeń kulturalnych, które czekają na mieszkańców Bielska-Białej. Bardzo wielka duma dla naszego miasta Bielska-Białej, bardzo jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni. To, co jest unikalne dla tego miejsca, to zaangażowanie społeczne, instytucje kultury, których jest tu dziesiątki, kilkanaście domów kultury, najwięcej w całej Polsce, i powiem wam jedno: to się wam po prostu należało. To miasto, które inwestuje w kulturę, kulturą stoi, każdego dnia wykorzystując swoją tradycję, swoją historię, udowadniacie państwo, że na to miano zasługujecie, jak mało kto. Wszystkich zapraszamy, z całej Polski. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia, gościem Doroty Wysockiej-Schnepf jest dziś Krzysztof Gawkowski wicepremier, minister cyfryzacji. Spokojnego wieczoru.