Polska wybiera prezydenta. Do ko$ca ciszy wyborczej jeszcze 90 minut. Frekwencja do godziny 17.00 wyższa niż pięć lat temu. Tysiące wiernych i specjalne środki bezpieczeństwa. W Watykanie inauguracja pontyfikatu Leona XIV. Monika Sawka, dobry wieczór. 13 kandydatów, miliony głosujących. Za półtorej godziny wszystko będzie jasne. Frekwencja do godziny 17.00 wyniosła 50,69%. To więcej niż pięć lat temu o tej porze. A na oddanie głosu wyborcy mają jeszcze czas. Łączymy się z Arkadiuszem Pogłudem, który jest w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej. Jak przebiega głosowanie? Spokojnie. W porównaniu z poprzednimi wyborami frekwencja na godzinę 17.00 jest wyższa. Wtedy wynosiła niespełna 48% - teraz nieco ponad 50%. Jeśli chodzi o regiony teraz najwyższa jest w Mazowieckiem, Małopolsce i w Pomorskiem. Ważną informacja: głosowanie przebiega dość spokojnie, odnotowano około 200 incydentów, ale PKW informuje, że cisza wyborcza nie została przedłużona. Głosowanie zgodnie z planem potrwa do 21.00. Wtedy też mamy poznać pierwsze sondażowe wyniki tych wyborów. Punktualnie o 7.00 drzwi do lokali wyborczych w całym kraju zostały otwarte. Wiele osób już czekało, by wejść do środka i zagłosować. Przyszedłem tutaj tak wcześnie, bo wyjeżdżam ze Szczecina. No i trzeba było po prostu oddać głos. Wolę wcześniej niż później. Bo później to już troszeczkę mi się nie chce. W całej Polsce przygotowano ponad 32 tys. komisji. Głównie w szkołach, ale też halach sportowych i domach kultury. Dla tych, którzy mogą mieć problem z przemieszczaniem się, utworzono lokale w szpitalach i w Domach Pomocy Społecznej. To nie jest niby duży odsetek ludzi, ale dobrze, że każdy ma taką możliwość głosowania. To już wielkopolski Czerwonak. Tam tradycyjnie głosowanie odbywa się w wyjątkowej aranżacji. Tym razem inspiracją do przygotowania wystroju byli wybitni malarze. Van Gogh, Dali - wszyscy ich znają, ale może znajdą się także artyści nieoczywiści. Dlatego zachęcamy do szukania. Edukujemy kulturalnie, jak to ośrodek kultury powinien. Być może w takich przerysowanych czasach żyjemy, także w sam raz, w punkt. Muzycznie z kolei przed punktem wyborczym we Włoszech. Dziś 81. rocznica zdobycia Monte Cassino. Polacy, którzy przyjechali na uroczystości mogli tam zagłosować. Jest nas grupa ośmiu osób i mamy nadzieje, że te osiem osób może wpłynąć na losy naszego kraju. Dla Polaków zagranicą przygotowano łącznie ponad 500 obwodów, z czego ponad sto w Wielkiej Brytanii. Jest ich więcej niż było w poprzednich latach, dlatego nie ma też dużych kolejek i wszystko przebiega bardzo sprawnie. Staramy się zawsze być na wyborach, jeśli tylko mamy taką okazję. Do głosowania poza Polską zarejestrowało się łącznie ponad pół miliona osób. Wyborcy chętnie odwiedzali lokale wyborcze w Berlinie, Paryżu i Brukseli, gdzie momentami ustawiały się kolejki. To są też moje sprawy. Jestem Polką, dopóki mam obywatelstwo i mogę głosować to głosuję. Dwie komisje pracowały w Japonii - jedna w Tokio, druga w Kobe. Aby utworzyć komisję zagranicą potrzebne jest wyrażenie zapotrzebowania na utworzenie takiej komisji. Musi być około kilkudziesięciu wyborców. A do głosowania w Japonii zgłosiło się niemal 500 Polaków. Ja w sumie zarejestrowałam się w trzy minuty w internecie, wpisałam dane z paszportu i wszystko wyszło bardzo prosto. Przez różnicę czasu głosowanie w wielu krajach już zakończono. W Polsce komisje wciąż są czynne. Od rana odnotowano kilkadziesiąt przypadków łamania ciszy wyborczej. W jednym ze szczecińskich lokali doszło do tragedii. Nie udało się uratować życia starszej kobiety, która miała zawał. Krytyczne zdarzenie nie miało wpływu na możliwość oddania głosu. Osoby, które przybyły do lokalu wyborczego w tym czasie oddały głos niezwłocznie po przeniesieniu komisji do nowego pomieszczenia. Dla tych, którzy dopiero pójdą głosować - ważne przypomnienie. Trzeba mieć ze sobą dokument tożsamości. Albo tradycyjny, albo elektroniczny w aplikacji mObywatel. We wszystkich najważniejszych sztabach, gdzie trwa nerwowe wyczekiwanie, są nasi reporterzy. Na początek Anna Hałas i sztab Rafała Trzaskowskiego. Kandydat Koalicji Obywatelskiej na wynik czeka w Sandomierzu. Dlaczego nie w stolicy, tak jak pięć lat temu? Wieczór wyborczy nieprzypadkowo odbywa się nie w Warszawie, a właśnie symbolicznie w 21-tysięcznym Sandomierzu, mieście na wschodzie Polski, w województwie świętokrzyskim. Hala sportowo widowiskowa MOSIR w Sandomierzu powoli zapełnia się dziennikarzami, zwolennikami kandydata, politykami. Nie będzie premiera, ale to dlatego, że wszyscy tu i tak ten dzisiejszy wynik traktują jak rozgrzewkę przed decydującą dogrywką, która odbędzie się za dwa tygodnie. I to wtedy sztab nastawia się na świętowanie. Ile wyborczych szabli uda się dziś uzyskać? Jaki będzie wynik? Zobaczymy już za chwilę. Karol Nawrocki na ogłoszenie sondażowych wyników będzie czekał w Gdańsku, gdzie jest nasz reporter Daniel Chaliński. Kandydat Obywatelski popierany przez PiS wybrał salę BHP Stoczni Gdańskiej. Dlaczego właśnie to miejsce? To miejsce symboliczne. Sala BHP, w której podpisane zostały porozumienia sierpniowe w 1980 roku. Sam kandydat też jest z Gdańska, więc swój wieczór wyborczy organizuje można powiedzieć u siebie. Ma pojawić się też prezes Jarosław Kaczyński. Nie wiadomo, czy będzie przemawiał. Na razie jest tu spokojnie. Taka cisza przed burzą, która nadejdzie o 21.00. Nadzieja w sztabie na drugą turę jest. Pytanie tylko, czy będzie i kto w niej się najdzie. Pozostali kandydaci, ubiegający się o urząd prezydenta, do wyboru miejsca na wieczór wyborczy nie przywiązywali aż takiej wagi. Ogromne znaczenie może mieć jednak to, co powiedzą. U Sławomira Mentzena jest Mateusz Dolatowski. Jakie nastroje panują u kandydata Konfederacji? Sztab Sławomira Mentzena ten wieczór wyborczy postanowił zorganizować w jednym z klubów w centrum Warszawy. Tu dziś zamiast muzyki dominuje cisza wyborcza. Kandydata jeszcze na miejscu nie ma. Sztab czeka, emocje są wyczuwalne. Jeśli wszystko pójdzie po myśli kandydata i sztabu, to miejsca na imprezę nie będzie trzeba szukać. Ale czy to będzie impreza czy raczej wieczór pełen rozczarowań? Czekamy do 21.00. Szymon Hołownia również w stolicy. Jego wieczór wyborczy będzie obserwował Bartosz Filipowicz. Jaka jest stawka tych wyborów dla marszałka Sejmu i lidera trzeciej drogi? Szymon Hołownia walczy o jak najlepszy wynik i w niego wierzy. Co mówił niemal codziennie aż do ciszy wyborczej. Ale walczy o jak najlepsze poparcie społeczne także w kontekście siły Trzeciej Drogi w koalicji rządowej, także w związku z ewentualną rekonstrukcją rządu. A jak wiadomo - wysokie poparcie społeczne to lepsza pozycja negocjacyjna na starcie. Jak będzie dla Szymona Hołowni? Dowiemy się za niespełna półtorej godziny. Adrian Zandberg pozna sondażowe wyniki głosowania na warszawskiej Pradze. U kandydata partii Razem jest Jonasz Jasnorzewski. Czy przed wieczorem wyborczym wszystko jest już dopięte na ostatni guzik? Już prawie. Jeszcze ostatnie szlify i przygotowania, próby dźwięku i obrazu, który ma wyświetlić się na telebimie wiszącym nad sceną. Parę minut po 19.00 pojawił się już sam Adrian Zandberg. Teraz przechadza się, rozmawia z ludźmi, dogląda, czy wszystko jest gotowe. I punkt 21.00 zejdzie ze sceny, żeby razem ze swoimi sympatykami poznać pierwsze sondażowe wyniki. Główną rywalką Adriana Zandberga w tych wyborach jest Magdalena Biejat, jego była partyjna koleżanka. Swój wieczór wyborczy zorganizowała również w Warszawie. Jest tam Anna Łubian Halicka. Czy niezależnie od wyniku te wybory są polityczną trampoliną dla marszałkini Senatu? Zdecydowanie. Choć warto podkreślić, że to drugie samodzielne wybory Magdaleny Biejat, bo rok temu walczyła o fotel prezydent Warszawy. Ale to teraz na jej wynik w ogólnopolskich wyborach walczyła cała partia. Teraz tu gdzie jesteśmy w jednym z klubów w centrum stolicy wszystko jest przygotowane do świętowania. Są przekąski, napoje, oświetlona scena. Pytanie, czy będą też powody do tego, by otwierać szampana. Długie przygotowania do wyborów także w naszym telewizyjnym studiu. Pierwsze sondażowe wyniki, pierwsze analizy. Radość zwycięzców, gorycz porażki i lawina komentarzy. Wieczór wyborczy TVP i Onetu szykowany był od wielu tygodni. Łączymy się z prowadzącymi. Na co mogą liczyć widzowie? To będzie jedyny taki wieczór wyborczy. Gdy zostanie zakończone głosowanie i wybrzmi wyborcza cisza, błyskawicznie zobaczą państwo u nas wyniki exit poll. Kamery będą w każdym sztabie, który organizuje wieczór wyborczy. Nasi reporterzy specjalnie dla państwa będą tam, gdzie dzieje się coś istotnego. Będziemy mieli radość gościć tu ludzi, którzy analizowali kampanię. O dwudziestej pierwszej usłyszymy najważniejsze informacje. Ogłosimy pierwsze wyniki. Widzimy się punktualnie o dwudziestej pierwszej. Wieczór wyborczy rozpoczyna się o 20:00. To historyczny moment w Kościele rzymskokatolickim. Tysiące wiernych i ponad 150 delegacji z całego świata wzięło udział w uroczystej inauguracji pontyfikatu papieża Leona XIV. Podczas liturgii Ojciec Święty otrzymał paliusz i pierścień Rybaka. W homilii potępił wykorzystywanie biednych i wezwał do jedności w Kościele. Tymi symbolicznymi gestami rozpoczął się pontyfikat Leona XIV. Papież przyjął paliusz i pierścień Rybaka, czyli insygnia biskupa Rzymu. Zostałem wybrany nie mając żadnych zasług. Z bojaźnią i drżeniem przychodzę do was jako brat, który pragnie stać się sługą waszej wiary i waszej radości. Przed uroczystością Leon XIV po raz pierwszy wsiadł do papamobile i objechał plac Świętego Piotra, by pozdrowić wiernych, którzy przyjechali tu z całego świata. Watykańskie szacunki mówią o 200 tys. pielgrzymów. Jesteśmy pierwszy raz w Watykanie. To bardzo ekscytujące zobaczyć nowego papieża i zmiany. Oczekuje od niego głębokich przemyśleń jako od przewodnika chrześcijan. Chciałabym, by wspierał ludzi i istotne tematy dotyczące świata. Nie zabrakło także pielgrzymów z Polski. Bardzo dużo przyjechało Polaków. Myślę, że specjalnie na tę okoliczność. Są zawsze na placu Świętego Piotra w niedzielę. No było cudownie, wspaniałe przeżycie. Nie do opisania. Wielkie przeżycie dla każdego na pewno. Niesamowite wrażenia. Będę pamiętał to nawet do końca życia. Uroczystościom przyglądano się też tysiące kilometrów od Watykanu - w Peru. To właśnie tam, przez osiem lat, Robert Prevost pełnił posługę biskupa. To wyraz wdzięczności wobec papieża Leona XIV. Modlimy się za niego. Podczas mszy inauguracyjnej modlono się też w języku polskim za ubogich i cierpiących. A to wzruszający moment, który przykuł uwagę nie tylko wiernych, ale i mediów. Papież odszedł od protokołu i przytulił starszego brata. Szczególnie ważnym wydarzeniem dzisiejszej mszy była homilia papieża Leona XIV, która miała charakter programowy. Papież określił w niej największe wyzwania, jakie stoją przed nim, przed Watykanem i Kościołem powszechnym. Mówił o Kościele zjednoczonym, jako o zaczynie pojednanego świata. I słowa te z pewnością jeszcze raz będą powtarzane i przypominane. Chciałbym, bracia i siostry, aby to było naszym pierwszym wielkim pragnieniem: Kościół zjednoczony, znak jedności i komunii, który staje się zaczynem pojednanego świata. Było wezwanie do wspólnej drogi, a także opis współczesnego świata. Wciąż widzimy zbyt wiele niezgody, zbyt wiele ran zadanych przez nienawiść, przemoc, uprzedzenia, lęk przed innym. Tych słów słuchali światowi przywódcy. Ponad 150 delegacji. Ojciec Święty spotkał się na specjalnej audiencji z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Papież posłuży się tutaj bardzo mocno dyplomacją watykańską i będzie bardzo aktywny również na polu kreowania dialogu, o co apeluje już od swojego pierwszego wystąpienia. Na zakończenie dzisiejszej mszy Leon XIV mówił, że "umęczona Ukraina" czeka na negocjacje na rzecz sprawiedliwego i trwałego pokoju. W poniedziałek gościem Leona XIV ma być wiceprezydent USA JD Vance. Inauguracja pontyfikatu odbyła się w 105. rocznicę urodzin Jana Pawła II. Rumuni przy urnach podejmują historyczną decyzję. Nie chodzi tylko o wybór między mistrzem matematyki a chuliganem stadionowym, ale przede wszystkim między kursem na demokrację i Europę lub na nie liberalizm i Rosję. Faworytem jest George Simion, lider skrajnie prawicowej partii Sojusz na rzecz Związku Rumunów. Wieś Sarmizegetusa. Festiwal tradycji i kultury rumuńskiej. To wydarzenie jest hańbą dla wioski. Organizatorzy wierzą, że przyciągną więcej wyborców. Wyborców o konkretnych poglądach... Musimy trzymać wysoko naszą flagę, a nie kłaniać się innym narodom. ...czyli poglądach bliskich zwycięzcy pierwszej tury wyborów prezydenckich. Skrajnie prawicowy George Simion nie kryje sceptycyzmu wobec UE, chce budować protrumpowski front w Europie i wstrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy. Postuluje powrót do "normalności", czyli wartości chrześcijańskich i tradycyjnego podziału płci. Głosowałem przeciwko niesprawiedliwościom wyrządzonym narodowi rumuńskiemu, przeciwko nierównościom i upokorzeniom. Dwa tygodnie temu uzyskał 41% głosów. Niemal dwukrotnie więcej niż proeuropejski liberał Nicusor Dan, burmistrz Bukaresztu. Stawka tych wyborów jest ogromna, bo w Rumunii panuje obecnie powszechny chaos. Ten chaos to efekt grudniowej decyzji Trybunału Konstytucyjnego, która unieważniła pierwszą turę wyborów prezydenckich. Powód? Nadużycia w kampanii Calina Georgescu oraz wsparcie ze strony "aktora zewnętrznego", z sugestią, że chodzi o Rosję. Teraz sondaże były wyrównane. Najnowsze dawały jednoprocentową przewagę Danowi. Tyle, że sondaże zupełnie nie przewidziały listopadowego zwycięstwa Calina Georgescu, z którego Simion w przypadku wygranej chce zrobić premiera. To punkt zwrotny, kluczowe wybory. I dlatego chcę zaprosić wszystkich Rumunów do wyjścia z domu i głosowania. A Rumuni tłumnie ruszyli do urn. Zainteresowanie wyborami szczególnie widać wśród młodych ludzi i mieszkańców miast, co może być korzystne dla Dana. Głosowaliśmy na lepszą przyszłość dla nas i naszych dzieci. Mieszkający za granicą Rumuni w pierwszej turze zdecydowanie poparli Simiona. Teraz chętnych, by oddać głos jest jeszcze więcej. Dzisiejsza mobilizacja może wynikać z obawy przed wygraną eurosceptycznego kandydata. Zdecydowanie chcemy, aby Rumunia była europejska, taka jak była do tej pory. Rumunia to niezwykle istotny kraj wschodniej flanki NATO. Wynik wyborów będzie miał istotny wpływ na jej kurs w polityce zagranicznej, do tej pory zdecydowanie prozachodni. A teraz o drobnych gestach, które mogą mieć ogromne znaczenie. Lubelskie Hospicjum Dobrego Samarytanina rusza z wyjątkową kampanię społeczną. Akcja jest prosta. Wystarczy nagrać i wysłać krótką wiadomość z przesłaniem dla podopiecznych. Wszystko po to, by w ostatnich chwilach życia z nimi być i dodać im otuchy. Bo to, co najczęściej wtedy im towarzyszy, to samotność. Walczę o siebie, walczę o zdrowie. Podopieczni hospicjów każdego dnia walczą z bólem i chorobą, ale najtrudniejsza jest samotność. Jest opieka bardzo dobra, jak rzadko gdzie, w którym szpitalu. Marta Kara wymaga opieki 24 godziny na dobę. Od kiedy trafiła do hospicjum czuje się lepiej, ale bardzo tęskni za bliskimi. Moje dzieci są u mnie codziennie, gdyby nie to, to mam wrażenie, że bym się załamała. Do hospicjum trafiają osoby samotne lub takie, którym rodzina nie jest w stanie już zapewnić odpowiedniej opieki. Większość to pacjenci w zaawansowanym stadium raka. Nie wszystkich ma kto odwiedzić. Dlatego wolontariusze robią wszystko, by zapewnić im namiastkę rodzinnego ciepła i bliskości. Też to uczy pokory. Że ja też tu mogę się znaleźć, ktoś będzie mnie pomagał. Na ból jest lek, ale na samotność, odzianie z godności lekiem może być tylko drugi człowiek, obecność, bliskość. Gorzowskie hospicjum stara się wspierać swoich podopiecznych, spełniając ich marzenia, często ostatnie, a te bywają prozaiczne - jak spacer czy spotkanie z psem. Jednej z pacjentek marzyło się, żeby przystojny mężczyzna podał jej szampana, zrealizowaliśmy to dosłownie w 15 minut. Wsparciem dla pacjentów paliatywnych ma być też wyjątkowa kampania społeczna "Nagraj się dla Hospicjum". Zainaugurowana przez hospicjum Dobrego Samarytanina w Lublinie. Akcja jest prosta. Wystarczy nagrać i wysłać krótką wiadomość z przesłaniem dla podopiecznych hospicjum. Każdy ma możliwość powiedzenia czegoś osobistego, czegoś co będzie ku pokrzepieniu, czy nawet coś zabawnego, a co w pewien sposób będzie mogło zmienić taką rutynę dnia codziennego na naszym oddziale. Nagrania nie muszą być profesjonalne, liczą się intencje. Człowiek zapamiętuje tylko 300 minut życia. To jedno z pierwszych nagrań, które przesłał Krzysztof Kusz. Sam opiekował się chorą na raka kości żoną. Dziś chce pocieszyć innych. Może całe nasze życie toczy się po to, żeby ktoś mrugnął, żeby podać komuś sól. Może wasze cierpienie jest po coś, żeby kogoś zbawić, żeby zdążyć się z kimś pogodzić, żeby nie odkładać tego na przyszłość. Bo w obliczu choroby czas zaczyna płynąć inaczej, a każdy gest, ciepłe słowo nabierają szczególnego znaczenia. Jest ktoś, kto chciałby ciebie posłuchać. Twoje słowo ma moc. A teraz o drogim smaku wiosny. Taka okazja zdarza się tylko raz w roku. Dla wszystkich chętnych do północy, a jak się w praktyce okazało, nawet dłużej, otwarte były muzea, setki instytucji kultury, a także uczelnie i centra nauki. Za nami Noc Muzeów, czyli tysiące atrakcji i tłumy zwiedzających. Chętni, by zobaczyć niektóre miejsca, ustawiali się w długich kolejkach. Magdalena Abakanowicz, Wojciech Fangor czy Wilhelm Sasnal. M.in. dla nich kolejka przed Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie była dłuższa niż do Luwru. To pierwsze muzeum, jakie odwiedziliśmy dzisiaj, ale jestem pod ogromnym wrażeniem. Bardzo nam się podoba. To jest supersprawa, bo zawsze gdzieś tam pieniądz w kieszeni zostaje, a można bardzo dużo zobaczyć. Zostaje, bo tej nocy takie prace jak ten oryginalny projekt mogliśmy podziwiać bezpłatnie. Każdy może znaleźć tutaj taką część doświadczenia, która będzie dla niego najlepsza. Co roku kilkaset tysięcy osób korzysta z tej niepowtarzanej okazji, by zupełnie za darmo zanurzyć się w świat kultury i historii. Ponad 300 instytucji po zmroku otwiera swoje drzwi dla zwiedzających. Od prywatnych kolekcji, przez tajne archiwa po małe galerie. Fani bardziej oryginalnych rozwiązań mogli udać się w stolicy do Muzeum Komputerów i Gier czy Centrum Kultury Koreańskiej na warsztaty językowe lub gry znane z kultowego serialu "Squid Game", a nawet do Fabryki czekolady. Wielu wybrało też Akademię Sztuk Pięknych, czyli prace młodych artystów, które za kilka lat mogą być warte miliony. Zawsze jest bardzo dużo osób, ale wiadomo, że nas to cieszy. Im większa publiczność, tym szerzej docierają prace, które studenci i studentki tworzą. W jakiej kondycji jest polski komiks? Co mówi o historii Polski? I co było w komiksach z czasów transformacji? Na te i wiele innych pytań odpowiedź znaleźli odwiedzający krakowski Bunkier Sztuki. Oczywiście najbardziej popularnym gatunkiem komiksowym jest manga. Triumfy nadal odnoszą komiksy superbohaterskie wspierane przez produkcje kinowe, serialowe. Kilometrowy sznur, i to na długo przed otwarciem, ustawił się przed Panoramą Racławicką, muzeum sztuki we Wrocławiu. Niektórzy żartowali nawet, że przydałby się również Dzień Muzeów, bo atrakcji tak wiele, że trudno wszystkie zaliczyć. Stoimy przed Panoramą Racławicką, będzie Panorama. Później idziemy do Muzeum Pana Tadeusza, wrócić się czasowo do Muzeum Narodowego. Cała lista. W końcu to jedyna taka noc w roku, kiedy sztuka nie śpi, a my mamy pretekst, by zakochać się w niej od nowa. Ja już państwu dziękuję. W TVP Info za chwilę Wieczór wyborczy Telewizji Polskiej i Onetu. O godzinie 21.00 poznamy pierwsze sondażowe wyniki w walce o pałac prezydencki.