Zalane domy, powalone drzewa, prawie 700 interwencji strażaków - ogromne straty na Podkarpaciu. Putin ogłasza wielkanocny rozejm w wojnie z Ukrainą. Pamięć o bohaterach - 82. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. Monika Sawka, dobry wieczór. Wielkie sprzątanie po wielkim deszczu. Największe urwanie chmury było na Podkarpaciu i na Lubelszczyźnie. Wiatr łamał drzewa jak zapałki. Zrywał też linie energetyczne. W wielu miejscach zabrakło prądu. Są uszkodzone budynki i samochody. Trwa liczenie strat. Poszkodowani przez nawałnicę nie zostaną jednak pozostawieni sami sobie. Okolice Jarosławia na Podkarpaciu po oberwaniu chmury. Ściana deszczu i gradu momentalnie doprowadziła do podtopień. Najtrudniejsza sytuacja była w miejscowości Pawłosiów. Fala wody i błota wdarła się do około 150 domów. Po nawałnicy ruszyło wielkie sprzątanie. Na ulice pokryte szlamem wyjechał ciężki sprzęt. Skutki ulewy usuwano z prywatnych posesji. Wsparcie zapewniło wojsko i strażacy. Ponad 200 strażaków PSP i OSP razem z żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej i mieszkańcami Pawłosiowa. Cieszę się, że ta pomoc dotarła do każdego mieszkańca. Każdy, kto mógł, chciał skorzystać z pomocy, został taką pomocą obdarowany. Po świętach ma ruszyć pomoc finansowa. Poszkodowani przez nawałnicę mogą liczyć na zasiłki. To maksymalnie osiem tysięcy złotych. Pomożemy wypełnić wnioski tak, żebym mogła wtorek, środa przekazać środki do pana wójta, a pan wójt dokona płatności na rzecz poszkodowanych mieszkańców. Szacowanie strat trwa, ale już wiadomo, że wsparcie będzie potrzebne. Pralka, lodówka, wszyściuteńko - nie mamy nic. Puste ściany, ja nie wiem, co będzie, puściutkie ściany są. Wczorajsza burza była potężna. Według wyliczeń łowców burz tak zwane superkomórki rozciągały się na niemal 35 tys. km2. Dały się we znaki nie tylko mieszkańcom Podkarpacia. To jej skutki na Lubelszczyźnie. W Puławach strażacy wyjeżdżali ponad 170 razy do usuwania powalonych drzew. Nawałnica taka przeszła jak trąba powietrzna. Czarno się zrobiło, chmura taka ciemna, że w domu było ciemno. No i straż jeździła. Uszkodzonych zostało kilkadziesiąt budynków. Z 12 przedszkoli 5 przedszkoli jest uszkodzonych. Czy to ogrodzenia, place zabaw, czy sam budynek. Połamane konary przygniatały samochody i zrywały linie energetyczne. W niektórych dzielnicach nie było prądu. Straż musiała go dostarczyć, by nie doszło do tragedii. Bo przestały działać urządzenia podtrzymujące życie. To były interwencje w budynkach mieszkalnych. Był w jednym przypadku respirator i w dwóch przypadkach urządzenia podające tlen. To początek sezonu na gwałtowne lokalne burze. Kolejnych można spodziewać się niebawem. Niepokoi nas to, co będzie się działo w poniedziałek w zachodniej części kraju, znów się pojawi energia konwekcji, znów będzie pewna zmiana kierunku i prędkości wiatru wraz z wysokością. Niestety, trudno wskazać konkretne miejscowości najbardziej narażone na przejście nawałnic. A teraz rozejm wielkanocny w wojnie z Ukrainą. Zawieszenie walk do poniedziałku ogłosił Władimir Putin. A Donald Trump podtrzymał deklarację amerykańskiego sekretarza stanu. Jeśli obie strony konfliktu utrudnią zawarcie pokoju, Waszyngton się wycofa. Według New York Post Ukraina jest gotowa na trudny kompromis. Sekretarz Rubio powiedział, że Stany Zjednoczone się zastanawiają, czy uda się zawrzeć umowę między Rosją a Ukrainą w ciągu kilku dni, czy dać sobie spokój. Tak, zależy nam na czasie. Ile to dni? Nie ma konkretnej liczby dni, ale chcemy to zrobić szybko. Amerykanie położyli na stole swoją propozycję w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie i postawili ultimatum. Jeśli z jakiegoś powodu jedna ze stron bardzo to utrudni, po prostu powiemy: jesteście głupcami. Jesteście głupcami, jesteście okropnymi ludźmi i po prostu odpuścimy. Stanowcza postawa Waszyngtonu wywołała szybką reakcje Kremla. Niecała dobę po oświadczeniu Trumpa, Putin ogłosił świąteczne zawieszenie broni. Kierując się względami humanitarnymi, dziś od osiemnastej do północy z niedzieli na poniedziałek strona rosyjska ogłasza rozejm wielkanocny. Nakazuję zaprzestanie wszelkich działań zbrojnych na ten okres. Zakładamy, że strona ukraińska pójdzie naszym przykładem. Wołodymyr Zełenski nie wierzy w dobre intencje Kremla. O 17:15 na naszym niebie wykryto rosyjskie drony szturmowe. Ukraińska obrona powietrzna i lotnictwo już zaczęły pracować, by nas chronić. Drony Shahed na naszym niebie ujawniają prawdziwe podejście Putina do Wielkanocy i ludzkiego życia. Wcześniej Rosjanie brutalnie atakowali cele Ukraińskie w Odessie i Charkowie. W tym ostatnim rakieta eksplodowała w powietrzu, by spowodować jak największe zniszczenia. Zginęła jedna osoba, ponad siedemdziesiąt zostało rannych. Wczoraj rosyjskie drony kamikadze znów nadleciały nad Sumy. Jeden z nich uderzył w cukiernię, która przygotowywała świąteczne wypieki. Wszystko jest zniszczone. Weszłam tam i płakałam. Tydzień temu w Palmową Niedzielę rosyjskie rakiety zabiły w tym mieście 35 osób. To pogrzeb nauczycielki i jej mamy. Zginęła, biegnąc innym na pomoc. Chciałabym, żeby Marina została z dziećmi i mężem, a Bóg zabrał mnie. Tak bardzo za nimi tęsknię. Amerykanie po raz pierwszy przyznali wczoraj, że być może tej wojny nie uda im się zakończyć. Podczas rozmów dyplomatów w Paryżu szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio miał zaproponować zamrożenie działań wojennych, złagodzenie sankcji, uznanie kontroli Rosji nad anektowanym Krymem i wykluczenie przystąpienia Ukrainy do NATO w przyszłości. Kolejna runda rokowań ma się odbyć w przyszłym tygodniu w Londynie. Wielka Sobota u chrześcijan. Wierni odwiedzają groby Pańskie, rozważając mękę i śmierć Chrystusa. W kościołach święcone są pokarmy na stół wielkanocny. Po zmroku celebrowana jest najważniejsza msza święta w roku - liturgia wigilii paschalnej. W wielu kościołach w Polsce kończy ją procesja rezurekcyjna wokół kościoła. Wielka Sobota. To w Kościele katolickim oczekiwanie na zmartwychwstanie Jezusa. W polskiej tradycji to też święcenie pokarmów. Jajeczka, kurczaczek, babeczka. Od rana stoły we wszystkich kościołach - od morza do Tatr - zapełniły się koszykami. Chrzan, jajeczka, kiełbaska, oscypek. Mamy królika. Wielkanocna święconka ma symboliczne znaczenie. Chleb to dla chrześcijan Ciało Chrystusa, mięso symbolizuje Baranka, czyli ofiarę za nasze życie. Jajka jajkami, ale to wy macie być święci, a nie jajka. Jajko to symbol nowego życia. Jajka symbolizują Chrystusa. Nawet dawniej w katedrach średniowiecznych zdarzało się, że były malowane na freskach, wisiało gdzieś z kamienia nad ołtarzem - to wszystko miało symbolizować Chrystusa, który daje nowe życie. W Bytomiu w Śląskiem tradycyjnie święcono pokarmy w strojach rozbarskich. Za każdym razem, jak ubieram strój, to jest dla mnie święto. Niektóre elementy, jak te szlajfy, mają po 150 lat, czyli jeszcze są oryginalne. Niektórzy woleli święcić pokarmy z dala od zgiełku. To Cicha Dolina u podnóża Gór Opawskich w Opolskiem. Tu zawsze wokół tych lasów jest tak magicznie, odskocznia od dużego miasta, jak się mieszka tak na co dzień w dużych miastach. Wielkanoc to budząca się do życia przyroda, to budzące się życie. To już polski kościół św. Stanisława Kostki w Rzymie. Włosi nie mają tradycji święcenia pokarmów, więc mieszkający w Rzymie Polacy przychodzą tu. Kiedyś podobno w kieszonkach nosili jajeczka, żeby poświęcić. Ale takiej tradycji - koszyczek z kiełbaską, barankiem - takiej nie było. Tradycja święcenia pokarmów daje nam to, że czujemy się w domu. Ze względu na niedawne zapalenie płuc i pobyt w szpitalu papież Franciszek nie przewodzi osobiście nabożeństwom w czasie Triduum Paschalnego. Papież być może wygłosi jutro orędzie wielkanocne i udzieli błogosławieństwa Urbi et Orbi na Placu Świętego Piotra. Ale to Franciszek przygotował rozważania na wczorajszą Drogę Krzyżową w Koloseum. Papież przedstawił w nich obraz współczesnego świata, w którym niszczone jest braterstwo. Zgoda, której dzisiaj brakuje, to jest pragnienie, które w sercach nosimy wszyscy. Niezależnie od prezentowanych przez siebie poglądów. Dobrze, że papież zwrócił na to uwagę, że był z nami z tym przesłaniem. Że w tym świecie podzielonym najważniejsza jest zgoda, brak uprzedzeń i realne zapraszanie Boga. Wielkanoc, a więc i Wielką Sobotę, wspólnie obchodzą w tym roku katolicy, prawosławni i grekokatolicy. Tego dnia, jak wiemy z Ewangelii, już Chrystus wstąpił do otchłani i do piekieł, po to aby wydobyć dusze sprawiedliwych ludzi, tych, którzy przeżyli tutaj na świecie do przyjścia Zbawiciela. Dzień milczenia, dzień zadumy, dzień oczekiwania na Jego zmartwychwstanie, abyśmy razem z Nim mogli podnieść się do tego życia, abyśmy umieli wspólnie pokonywać trudności. Wielka Sobota to dla wiernych czas modlitwy przy Grobach Pańskich i spowiedzi. Do tego czasu wielkanocnego najlepiej się przygotować poprzez pojednanie, przeproszenie tych ludzi, którym zrobiliśmy coś złego. Warto podejść, przeprosić, pojednać się i wspólnie zasiąść do stołu. Tej nocy, jak wierzą chrześcijanie, życie zwycięży nad śmiercią. Stało się symbolem walki o człowieczeństwo, w czasach kiedy się go odmawiało. 82 lata temu wybuchło powstanie w getcie warszawskim. Zryw w zamkniętej dzielnicy żydowskiej trwał 4 tygodnie. Do nierównej walki stanęło od 700 do 2 tys. powstańców pod dowództwem Mordechaja Anielewicza. Nikt nie liczył na zwycięstwo - chodziło o godność. W samo południe w kilku miejscach stolicy wybrzmiał sygnał pamięci. 82 lata temu rozpoczęło się powstanie w getcie warszawskim. Powstańcy w getcie warszawskim wiedzieli, że walka z okupantem prawdopodobnie oznacza śmierć. Co roku przed Pomnikiem Bohaterów Getta wspominamy bestialstwo niemieckich nazistów i bohaterstwo mieszkańców getta. Naziści weszli do getta 19 kwietnia 1943 roku, o 6.00 rano - w celu jego całkowitej likwidacji. Za murami przebywało wówczas około 50 tys. osób. Żydowska Organizacja Bojowa i Żydowski Związek Wojskowy postanowiły odpowiedzieć zbrojnie - mimo ogromnej przewagi hitlerowców. Chodziło o to, żeby nie dać się biernie wymordować. Chodziło o pewną godność ludzką, chodziło o honor. Podczas uroczystości odczytano fragment wspomnień z pierwszego dnia powstania Cywii Lubetkin, współzałożycielki Żydowskiej Organizacji Bojowej. "Zaledwie przemaszerowali przez nasze pozycje, grad bomb i grad granatów spadających na głowy. Wpadli w popłoch". Powstańcy bronili się prawie miesiąc, było ich zaledwie kilkuset. Hitlerowcy codziennie do walki wystawiali ponad 1000 żołnierzy Waffen SS i policjantów. Ostatecznie 16 maja zakończyli niszczenie getta. Zginęło kilkadziesiąt tysięcy Żydów, przeżyło niewielu. Elżbieta Ficowska, prawdopodobnie najmłodsza uratowana przez Irenę Sendlerową, miała kilka miesięcy, gdy w powstaniu straciła całą rodzinę. Nie ma prawa jej pamiętać, ale w trakcie uroczystości czuje ich bliskość. Jest to dla mnie, jak mówię, bardzo ważne, bo wtedy staram się być z nimi, staram się zrozumieć, co czuli, jak bardzo się pewnie bali. Pamięć tamtych dni jest zawsze żywa. Krystyna Budnicka, gdy wybuchło powstanie, była jeszcze dzieckiem. Świadectwo tragicznych czasów przekazuje od lat. Trzeba o wolność i o sprawiedliwość, bo ciągle widzimy, co się dzieje na świecie, ciągle są wojny, ciągle dzieci cierpią, ciągle są prześladowania. Więc to trzeba świadczyć, to jest moje zadanie chyba. Przeżyłam jedna z całej rodziny, ale chyba po coś przeżyłam. Dla upamiętnienia wydarzeń sprzed 82 lat co roku odbywa się akcja "Żonkil". To głównie te kwiaty przed pomnikiem Bohaterów składał jeden z dowódców powstańców Marek Edelman. Jedną z ambasadorek akcji jest psycholożka Ewa Woydyłło-Osiatyńska. To, że pamiętamy, że tej garstce ludzi chce się przyjść i czcić pamięć, to jest jakaś nadzieja. Po uroczystościach uczestnicy przeszli w Marszu Pamięci przed Pomnik Umschlagplatz - miejsce, z którego Niemcy wywieźli do obozów koncentracyjnych 300 tysięcy Żydów. Powstanie w getcie warszawskim było największym zbrojnym zrywem Żydów podczas II wojny światowej. I pierwszym powstaniem miejskim w okupowanej Europie. Oglądają państwo "19:30", za chwilę burza po słowach wicemarszałka Senatu, a później jeszcze... Wybuch w szpitalu - zapaliła się bateria w telefonie. Odmówiono mu palenia papierosów i w związku z tym agresywnie zareagował. Pielęgniarki ewakuowały pacjentów i za pomocą gaśnicy ugasiły ten telefon. Wyjątkowy koncert. Żeby poczuć się dumni, że jesteśmy Polakami. Część utworów jest specjalnie przygotowana na ten koncert. Są szokujące słowa i poważne oskarżenia. Michał Kamiński zarzuca marszałkini Senatu, że chciała go inwigilować. Według wicemarszałka z Trzeciej Drogi podwładni Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mieli prosić jego kierowcę, by na niego donosił. To jest jakieś szaleństwo - komentuje marszałkini i domaga się przeprosin. Senat już wydał oświadczenie w tej sprawie. A sam Kamiński oświadcza: nie przeproszę. Weszliście mi do życia z butami i naprawdę tego nie daruję. Wicemarszałek Michał Kamiński te słowa kieruje do koalicjantów z Senatu. Oskarża między innymi trzecią osobę w państwie o próbę inwigilacji. Dowodem ma być ten mail. Taką wiadomość od kierownika działu transportu mieli dostać kierowcy wicemarszałków wyżej izby parlamentu. To dotyczyło śledzenia wicemarszałków w trakcie, kiedy są w budynku Senatu, a w zasadzie jak opuszczają budynek Senatu - to jest logiczna treść tego. Zupełnie inne zdanie mają koledzy wicemarszałka z Trzeciej Drogi. Z Michałem Kamińskim się nie zgadzają. Kiedy czytamy to pismo, na które powołuje się Michał Kamiński, to z niego nie wynika, że to jest inwigilacja. O komentarz poprosiliśmy marszałek Senatu. Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z nami podkreśla, że kierownik dysponujący samochodami potrzebuje tych danych do ułożenia grafiku. Dyspozytor zaczął sprawdzać prace kierowców. Stoją samochody kierowców w garażu senackim, a czasami zdarza się, że jakiegoś pracownika nie ma i dlatego chciał sprawdzić, dlaczego to się dzieje. Dla mnie to jest oburzające, że Kamiński zamiast wyjaśnić to, czemu to przyświecało i zwrócić uwagę, że woli to załatwić w inny sposób, że jego sekretariat będzie podawał, kiedy go nie będzie, postanowił w mediach insynuować, że chodzi o inwigilacje. Michał Kamiński przekonuje, że swoje nieobecności sam zgłasza do kancelarii, a dział transportu nie będzie otrzymywał informacji od kierowcy. Senator Grzegorz Schetyna, były marszałek Sejmu, odpowiada politykowi, że ten prywatnego kierowcy nie ma. Jest zatrudniony w Kancelarii Senatu i służy realizacji mandatu każdego z nas, każdego senatora. PiS wykorzystuje sytuacje i apeluje. Pani Kidawa do dymisji, pan Kamiński do dymisji. Michał Kamiński tak relacjonował wieczorną rozmowę z Małgorzatą Kidawą-Błońską. Siedziałem sobie z rodziną przy stole i dostałem telefon od trzeciej osoby w państwie z taką karczemną awanturą i wrzaskami, że cała rodzina moja to słyszała. Nie był w stanie wyartykułować, o co mu chodzi. Oczekuje, że pan Michał Kamiński przeprosi pracowników Senatu i mnie, bo jego zachowanie było niewłaściwe. Wicemarszałek już zapowiedział, że przepraszać nie zamierza. Sprawą zajmie się senacka komisja etyki. Jeden z pacjentów szpitala w Iławie w złości rzucił telefonem. W konsekwencji uszkodził baterię, ta się przegrzała i smartfon zaczął się palić. Ogień ugasiły pielęgniarki. Tydzień temu w jednej ze szczecińskich szkół też doszło do pożaru przez telefon komórkowy. Konieczna była ewakuacja uczniów i wielu z nich miało objawy podtrucia toksycznym dymem. Czy każdy telefon może eksplodować? Tyle zostało z telefonu, który zapalił się w sali jednego z oddziałów szpitala powiatowego w Iławie. Do wypadku doszło, gdy jeden z pacjentów ze złości rzucił urządzeniem o podłogę. Chodziło o to, że odmówiono mu palenia papierosów i w związku z tym agresywnie zareagował. Najprawdopodobniej w wyniku uderzenia doszło do przegrzania baterii i urządzenie zaczęło się dymić. Na miejsce wezwano straż pożarną. Telefon był podłączony do ładowarki i do sieci, bardzo szybko zadziałał tutaj personel szpitala, pielęgniarki ewakuowały pacjentów z tej sali i za pomocą gaśnicy ugasiły ten telefon. Nikomu na szczęście nic się nie stało, jedynie wykładzina uległa zniszczeniu. Do podobnego, ale o wiele poważniejszego w skutkach wypadku doszło kilkanaście dni temu w jednej ze szkół podstawowych w Szczecinie. Uczeń z klasy siódmej bawił się telefonem i w czasie przebierania się na wf rzucił nim o podłogę kilkukrotnie, w związku z tym bateria się rozszczelniła, zaczęła dymić i się zapaliła. W wyniku zadymienia poszkodowanych zostało 26 uczniów w wieku od dziewięciu do czternastu lat. Pacjenci zgłaszali takie dolegliwości jak m.in. duszność spowodowana narażeniem na działanie dymów pożarniczych. Czworo dzieci trafiło do szpitala, na szczęście opuściły placówkę tego samego dnia. Sprawę czternastolatka, który nieodpowiedzialnie bawił się komórką, bada teraz policja. Eksperci przypominają, że telefon to nie zabawka, a skomplikowane urządzenie, z którym należy ostrożnie się obchodzić. Jeżeli korzystamy ze złej ładowarki, najczęściej o dużo większej mocy niż ten smartfon może przyjąć, to może dojść do problemu. Jeśli zostawiamy go w miejscu nasłonecznionym bardzo długo, to może dojść do uszkodzenia. A następnie do wybuchu. Żeby jednak uniknąć takich sytuacji, wystarczy po prostu zachować zdrowy rozsądek. Święta to wyjątkowy czas, o czym wiedzą organizacje pomocowe. Dlatego w wielu polskich miastach przygotowały śniadania wielkanocne dla osób w kryzysie bezdomności i ubogich. Usiedli przy suto zastawionych stołach, ale co najważniejsze, nie byli sami. A dla wielu z nich samotność to codzienność, dlatego taki gest ma szczególne znaczenie. Choroba odebrała jej nadzieje. Pani Halina cierpi na złośliwy nowotwór, który przykuł ją do łóżka. Dziś dzięki mamie stanęła na nogi. Razem przyszły, by usiąść przy wielkanocnym stole z potrzebującymi. Ja teraz poczułam, że każdy człowiek, który jest chory, trzeba mu współczuć. Kiedyś jak nie byłam chora, może inaczej patrzyłam, ale w tej chwili każdemu rękę bym podała. Żurek, kawałek chleba, kilka jajek. Do tego wspólny stół i wzrok, który nie ocenia. Uśmiech, który nie pyta, dlaczego tutaj jesteś. Coś odmiennego w sercu człowieka jest. Czuje się inaczej człowiek niż na co dzień. Codzienność potrafi przytłoczyć. Nie każdy ma dokąd wrócić. Nie każdy ma z kim usiąść do stołu. To jest potrzebne dla tych ludzi. Wszystko to jest potrzebne, bo przynajmniej ludzie czują się w gronie. Przy jednym stole bezdomni, ubodzy, samotni. Obok nich wolontariusze. Nie chodzi tylko o wspólny posiłek, ale o to, by być razem - z nimi. Jest bardzo ważne ze strony wolontariuszy, żeby okazać gościom, którzy tutaj są, serdeczność, gościnność, życzliwość. Żeby byli tutaj przyjęci z miłością. Jednak nie wszyscy mogli przyjść. Powody różne - najczęściej choroba. O nich nie zapomniano - paczki z jedzeniem. Gest, który znaczy więcej niż tysiąc słów. Naprawdę się nie spodziewałam, jest mi bardzo miło, bo człowiek jeśli jest samotny i schorowany bardzo i jeśli ktoś z dobrego serca się pokaże, z człowiekiem porozmawia, to jest coś nie do opisania. Niemal 2,5 miliona osób w Polsce żyje w skrajnej biedzie. Na kryzys bezdomności cierpi ponad 30 tys. osób. Dziś na nowo starają się znaleźć nadzieję. Dzieci zadowolone, nakarmione, dostały słodycze i zdrowe przekąski. Jutro kolejne śniadania, a dziś ostatnie przygotowania. Wolontariusze Fundacji Wolne Miejsce gotują dla tysięcy osób. Nikt nie jest sam. My nie wiemy, co nas spotka za kilka lat czy jutro. Życie jest zbyt kruche. Każdego trzeba dostrzegać biedniejszego czy słabszego. 40 miast w kraju. Dla każdego znajdzie się miejsce. Zapraszamy, by nikt nie był sam. Aby nikt nigdy nie odczuwał odrzucenia i osamotnienia. Żeby spotkał drugiego człowieka czy przy stole, czy u nas, w naszej organizacji. Wielkanoc nie dla wszystkich smakuje tak samo, ale jeden gest... ...może sprawić, że ktoś uwierzy, że życie może być lepsze. Jest praca w lesie, działka pod budowę domu za darmo, cisza i spokój. Sołtys wsi Ozierany Małe na Podlasiu zaprasza w mediach społecznościowych do zamieszkania przy granicy polsko-białoruskiej. "U nas jest bezpiecznie" - zapewnia. I przekonuje, że miejscowość, w której aktualnie mieszkają 3 osoby, to Eden na końcu UE. Żeby się tam dostać, musimy przejechać przez most na Nietupie. Ozierany Małe, niewielka podlaska wieś niedaleko granicy z Białorusią, lata świetności mają już za sobą. Piękne życie było kiedyś, tak powspominam sobie. - Tęskni pan za tym? - Pewnie. W latach 60. mieszkało tu 200 osób, większość wyjechała w poszukiwaniu pracy czy na studia. W Ozieranach zostały 4 osoby, w tym sołtys. Przy tablicy z nazwą miejscowości oraz na podwórku Leszka Skrodzkiego można podziwiać wykonane przez niego rzeźby. Jest też "ściągawka", na której wymienione są najciekawsze atrakcje tych okolic. Ta wioska po prostu zaczęła topnieć, a wioska bez ludzi to nie ma wioski. I w pewny momencie doszedłem do wniosku, że trzeba coś zrobić. W internecie zamieszczał ogłoszenie, w których zachęcał do zamieszkania w Ozieranach - to fragment jednego z nich: Oferował nawet darmowy transport z dworca PKP w Białymstoku. Jeżeli chodzi o dzierżawę, to mogło by to być tak, jak zrobili to Włosi, za symboliczną złotówkę, ale to powinno być obarczone pewnymi warunkami. To powinno być odnowione, żeby zostało dla innych pokoleń. Zainteresowanie było ogromne - rozdzwoniły się telefony z kraju i z zagranicy. Wśród dzwoniących Artur Papok z Białorusi, który ze względu na sytuację polityczną nie może wrócić do kraju. Zobaczyłem informację w internecie, że sołtys proponuje ziemię, i tak to kolorowo brzmiało. Ale nie tak to się wszystko okazało, jak to wszystko brzmiało. Domy stoją puste - to fakt. Jak widzicie, ten domek stoi, to jest duża działka, numer 24. Sołtys zaproponował swoje nieruchomości, ale i te, które od lat stoją puste. Problem w tym, że bez wiedzy właścicieli czy spadkobierców. Zainteresowanie nagle powstało bardzo duże, bo ludzie zaczęli pisać komentarze i posty pod tymi filmami pana Leszka. Ale to wszystko od strony formalnej jest dosyć skomplikowane. Właścicielem części działek jest też gmina Krynki, więc żeby je zasiedlić, potrzebna jest zgoda urzędu. Próba dysponowania nieruchomościami należącymi do gminy jest w tym przypadku nieuprawniona. Sołtys nie może samodzielnie dysponować nieruchomościami, które należą do gminy. Choć gmina dowiedziała się o inicjatywie sołtysa z mediów, jest chętna do współpracy. Ponowne zaludnienie Ozieran Małych jest we wspólnym interesie. Gmina i urząd jest na tak, tylko też trzeba dać nam szansę, bo tak troszeczkę byliśmy zaskoczeni. Kwestia przetargu na nieruchomości w Ozieranach Małych jest niepewna, musi też powstać oferta. Teraz już wszystko zależy od sołtysa i gminy, bo chętni, by tu zamieszkać, są. To będzie muzyczna podróż przez tysiąc lat polskiej historii - z nutą nowoczesności. Na scenie na błoniach Stadionu Narodowego m.in. Kayah, zespół Organek i Stanisław Soyka. Wydarzenie w wyjątkowej oprawie, organizowane przez TVP, transmitowane w Jedynce, połączy historię i sztukę. Tysiąc lat w jeden wieczór. Czyli połączenie ducha przeszłości z energią współczesnej sceny muzycznej. Największe gwiazdy reprezentujące różne gatunki i style, od Kayah, przez Stanisława Soykę, po Margaret. Koncert na błoniach PGE Narodowego w Warszawie wzbogacą krótkie wstawki historyczne przypominające o znaczeniu koronacji Bolesława Chrobrego z 1025 roku. Jak zapewnia Tomasz Organek, to będzie wyjątkowa uczta dla zmysłów. Fani muzyka premierowo usłyszą wyjątkową kompozycję "Moja ojczyzna" Cypriana Kamila Norwida. Z okazji koronacji wystąpi też Król - Błażej Król. Nie zabraknie królowej - Dody. Do tego hipnotyzująca Kasia Lins. W podróż przez wieki z nutą nowoczesności zabiorą nas też Mery Spolsky czy Natalia Szroeder. Wyjątkowi artyści w niezwykłej oprawie. Na scenie towarzyszyć będzie im orkiestra pod dyrekcją Michała Grotta. Część utworów będzie własnych, czyli artyści wykonują własne utwory, a część utworów jest specjalnie przygotowana na ten koncert w zupełnie nowych wersjach. Mogę tylko zdradzić, że z Kayah przygotowaliśmy "Pieśń wojów" do tekstu Galla Anonima. Wyjątkowa oprawa, bo i wydarzenie niezwykłe. Koronacja księcia Bolesława zmieniła bieg historii naszego kraju. Akt ten był manifestacją woli niepodległości i suwerenności młodego państwa polskiego. Koronacja była ukoronowaniem polityki Bolesława Chrobrego, któremu zawdzięczamy wzmocnienie miejsca Polski na mapie. On też wybrał naszą nazwę narodową, czyli "Polska". Tysiąc lat temu. Wstęp na koncert będzie darmowy. Ci, którzy nie będą mogli zjawić się na błoniach PGE Narodowego w stolicy, będą mieli szansę obejrzeć koncert w telewizyjnej Jedynce oraz w wersji online w TVP VOD. Start w przyszłą sobotę o 20.00. Zapraszamy serdecznie, a tymczasem ja już państwu dziękuję i życzę spokojnego wieczoru. Już za chwilę w TVP1 wielkanocne orędzie abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski.