Wyborczy stan gry. Minimalna przewaga Trzaskowskiego. Szanse Nawrockiego. Powalczy o ca¾y prawicowy elektorat. Rekord frekwencji. Polacy lubi@ g¾osowa^? Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Oglądają państwo "19:30" w poniedziałek, który przynosi oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich. Podium otwiera Rafał Trzaskowski, który otrzymał 31,36% głosów. Tuż za nim Karol Nawrocki, którego poparło ponad 29,54% wyborców. Na trzecim miejscu Sławomir Mentzen z niemal 15-procentowym wynikiem. 6,34% wyborców postawiło na Grzegorza Brauna, a Szymona Hołownię poparło niespełna 5% głosujących. Bardzo zbliżone wyniki zanotowała dwójka lewicowych kandydatów - Adrian Zandberg to 4,86% głosów, a Magdalena Biejat 4,23%. Pozostała szóstka nie notowała poparcia przekraczającego półtora procent głosów. W grze o Pałac Prezydencki pozostaje dwóch kandydatów. Jaką taktykę na jego zdobycie ma Rafał Trzaskowski? Nastrój w sztabie po ogłoszeniu wyników można określić jednym słowem: mobilizacja. Kochani, idziemy po zwycięstwo. To pierwsze słowa Rafała Trzaskowskiego, ale zaraz padły te: Mówiłem wam 8 miesięcy temu, że będzie bardzo, bardzo blisko. I jest bardzo blisko. Bardzo się cieszę z tego, że wygrałem pierwszą turę, ale dużo, dużo pracy przed nami, potrzeba nam determinacji. Potrzebny będzie każdy głos. Sztabowcy przekonują, że spodziewali się, że różnica będzie mała. Choć sondaże wskazywały większą przewagę. Wiedzieliśmy od samego początku, że ten wynik będzie na żyletki. Nie zaskakuje i tak samo będzie wyglądała druga tura. To, co zaskoczyło, to duże poparcie dla Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Bez ich wyborców może być trudno wygrać drugą turę? Na pewno postulaty, o których często mówili przychodzący na spotkania z Rafałem Trzaskowskim młodzi ludzie, że dla nich ważna jest przedsiębiorczość, żeby nie zapominać o mniejszych miastach, żeby dbać o równość kobiet i mężczyzn. Mówili o potrzebie równych szans edukacyjnych. Pierwsze obietnice już padły: Gwarantuję pełną deregulację, będę gwarantem, że ta kwota wolna będzie wprowadzona. Rafał Trzaskowski dziękował żonie. Wyborcom, wolontariuszom i tym kontrkandydatom: Dziękuję Magdalenie Biejat, Szymonowi Hołowni, Adrianowi Zandbergowi, prof. Joannie Senyszyn. Przypomniał hasła, które 15 października dały rządzącym zwycięstwo, a których dotąd nie zrealizowano. Będę prezydentem, który będzie pospieszał rząd, żeby rządzący wywiązali się ze wszystkich swoich obietnic. Wśród nich te ważne dla kobiet i lewicowych wyborców: Gwarantuję wam ustawę, która zniesie to średniowieczne prawo antyaborcyjne, rozdział państwa od Kościoła. Przyspieszymy, jeżeli chodzi o mieszkania dla młodych ludzi. I przekonywał, że druga tura to gra o wszystko. Karol Nawrocki jest politykiem ekstremalnym. To nie jest Andrzej Duda, proszę państwa. Mój konkurent jest radykalny i konfliktowy. To jest wybór między wolnością a indoktrynacją. To jest wybór, i pamiętajcie o tym, między uczciwością a cwaniactwem. Premiera nie było w Sandomierzu. Jak tłumaczyli sztabowcy - celowo. To jest spotkanie Rafała Trzaskowskiego z jego wyborcami tu symbolicznie w Sandomierzu. Proszę zwrócić uwagę - polityków tak naprawdę nie ma. To bardzo ciekawe, że Nawrocki jest z Kaczyńskim. Kaczyński ze swoją decyzją. Premier Donald Tusk Rafała bezwzględnie wspiera. Potrzebne będzie też wsparcie od kontrkandydatów. Czy będzie oficjalne spotkanie z kontrkandydatami, żeby ich przekonać? Ja ze wszystkimi będę rozmawiał. Oczywiście, że będę rozmawiał ze wszystkimi. Poparcie od Szymona Hołowni przyszło już wczoraj. Pierwsza tura to dopiero rozgrzewka przed dogrywką. Ta decydująca bitwa za dwa tygodnie. Taki sygnał popłynął ze sztabu Rafała Trzaskowskiego. Politycy PO wiedzą, że pracy do wykonania jest bardzo dużo, dlatego Rafał Trzaskowski prosto stąd, z wieczoru wyborczego, ruszył w trasę. Na początek Tarnobrzeg. Z grupą zwolenników spotkał się na rynku. Potrzebna nam jest taka mobilizacja, jaka była w 2023 roku. Rano ruszył w Świętokrzyskie. W Kielcach rozdawał drożdżówki. Kolejny przystanek to dworzec w Skarżysku Kamiennej. Nie odpuszczajmy, bądźmy dobrej myśli, bo jestem przekonany, że wygramy te wybory. Po południu w Warszawie przed pomnikiem Wincentego Witosa oficjalnie wsparli go ludowcy. Będziemy prosić o poparcie i wsparcie wszystkich naszych członków, sympatyków. Musimy być razem. Ja widzę po tych wyborach sporo niepokoju, nie ma się co niepokoić, idziemy po zwycięstwo. Rady ma były prezydent: Pierwsze, nie wpadać w nerwowość. Druga, liczyć się z tym, że wybory są bardzo blisko. Jeździć, spotykać się, dużo spotkań, szczególnie w miejscach, gdzie wynik jest podobny, nie tam, gdzie mam swoje twierdze, tylko tam, gdzie jest podobnie, ale nawet gdzie przegrywałem. Rafał Trzaskowski od 8 miesięcy jest w trasie i przerwy nie będzie. Będziemy chcieli dotrzeć do tych, którzy nie wzięli udziału w I turze. Lekarstwem najlepszym na populistów jest wysoka frekwencja. Pokazem koalicyjnej jedności i mobilizacji wyborców przed drugą turą ma być niedzielny "Wielki marsz patriotów" w Warszawie. A tydzień później zagłosujmy razem za silną, solidarną i bezpieczną Polską. Druga runda kampanii także u Karola Nawrockiego. Popierany przez PiS kandydat jeszcze wczoraj zaapelował o poparcie m.in. do wyborców Sławomira Mentzena, a dziś ruszając w kampanijną trasę z Gdańska, zwrócił się także do lewicowych wyborców. O planie Karola Nawrockiego na czerwcową dogrywkę. Rozdając pączki i drożdżówki - tak Karol Nawrocki wkroczył do prezydenckiej dogrywki. Po południu kandydat z poparciem PiS zabiegał o głosy w Bydgoszczy i Toruniu. Mamy 12 dni, musimy się zmobilizować. Niewielka różnica między Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim sztabowi i całej partii dała wiatr w żagle. Takiego wyniku nie pokazywały nawet ich wewnętrze sondaże. Liczne afery związane z kandydatem nie zaszkodziły. Mógłby być pierwszy, tak. Gdyby nie to mieszkanie, mogłoby być jeszcze te dwa czy ileś punktów procentowych wyżej. Co będzie kluczem do zwycięstwa w II turze? Tutaj ten klucz stoi. A nie, już poszedł. Jarosław Kaczyński, choć nie przemawiał, to był w historycznej sali BHP na terenie Stoczni Gdańskiej. Podobnie jak wielu polityków PiS, ale sam ich kandydat nie lubi, jak mówi się, że jest ich kandydatem. Ja nie mam swojego szefa partyjnego. Nazywam się Nawrocki. Sztab Nawrockiego powtarza znane już ruchy z poprzednich kampanii prezydenckich. Z całym szacunkiem, panie prezesie, ja się pana nie boję. Gdzie partyjnych kandydatów kreowano na niezależnych od PiS. Ale tu Nawrocki sam się przyznał. Wśród tych decyzji, szanowny panie prezesie, jestem też ja, jak tak stoję dzisiaj przed państwem. Plan na dogrywkę jest prosty. Straszyć monopolem PO. Sytuacja, w której rządzi jedno środowisko polityczne, a w prezydencie nie można szukać głosu tych, którzy są pomijani przez to środowisko, domknięcie tego systemu. Jednak tu trzeba przypomnieć, że w czasie prezydentury Andrzeja Dudy środowisko, z którego się wywodził, rządziło 8 lat. Przez ten czas Karol Nawrocki o domkniętym systemie nie mówił. W ciągu dwóch tygodni sztab Nawrockiego chce teraz zachęcić nowych wyborców. Szczególnie tych, którzy oddali głos na skrajnie prawicowych kandydatów. Cała prawica musi się zjednoczyć. To Karol Nawrocki z dziś - a to z wczoraj. Wyborcy Konfederacji z całą pewnością widzą całą moją ciężką pracę, którą wykonałem dla Polski. Czyli zdaniem kandydata to tylko formalność, choć pojawia się pytanie, czy program kandydata PiS ich przekona. Karol Nawrocki zaproponował podatki, które byłyby niższe, ale też prorodzinne, np. zerowy PIT dla rodziców co najmniej dwójki dzieci. Czy oficjalnie o przekazanie poparcia Karol Nawrocki zwróci się do Grzegorza Brauna, tego nie wiadomo. Jego sztabowcy w tej kwestii mają być podzieleni. Chodzi o antyukraińskie i antyeuropejskie hasła kontrowersyjnego polityka. Nas interesują hasła propolskie. Nas interesuje Polska. Przyjdzie taki moment, żeby rozmawiać, ale to zależy od obydwu stron. Prezes jeszcze wczoraj studził polityczne emocje, ale rozmowy, co potwierdza nam kilku polityków prawicy, już trwają. Wiem, że w drugiej turze są skłonni zagłosować na Karola Nawrockiego. Właśnie po to, żeby system się nie domknął. Karol Nawrocki po ogłoszeniu wyników wezwał do "uczciwej debaty prezydenckiej" wspólnie z prawicowymi mediami. Zaprosił też wyborców do stolicy. Wszystkich was chcę zaprosić 25 maja do Warszawy na wielki marsz za Polską. Polska musi wygrać. Tego samego dnia ma odbyć się marsz organizowany przez rządzących. Realizujemy plan, który przyjęliśmy pół roku temu zgodnie z założeniami. I przechodzimy z czwartego etapu do piątego. Rozpoczynamy piąty etap, który zaprowadzi nas do zwycięstwa. Jeśli jednak nie, plan B jest już gotowy. Politycy PiS sugerują, że wybory nie są uczciwe i mogą nie być uznane. Jeszcze w trakcie kampanii Sławomir Mentzen powtarzał, że jego celem jest II tura. Skończył z trzecim wynikiem i to Konfederacja realnie jest trzecią siłą. Wśród największych zaskoczeń wysoki - ponad sześcioprocentowy - wynik Grzegorza Brauna i choć wyborczych preferencji łatwo sumować się nie da, to trudno zaprzeczyć, że skrajna prawica rośnie w siłę, a jej wyborcy w drugiej turze mogą okazać się kluczowi. - Jakie emocje przed? - Jest bardzo fajnie. Sławomir Mentzen w tym momencie już wiedział, że nie wejdzie do II tury. Ale że jego wynik będzie dobry, a jak się okazało, nawet bardzo dobry. Kandydat Konfederacji zamyka podium z blisko 15-procentowym poparciem. Zająłem jednak 3. miejsce. Jest to największy sukces w historii naszego środowiska, licząc procentowo czy w liczbie głosów. Do tego sukcesu - jak twierdzi sam kandydat i jego sztabowcy - przyczyniła się ta liczba. Tyle miejscowości odwiedził Sławomir Mentzen od sierpnia zeszłego roku. To absolutny rekord tej kampanii. Spotkania w terenie miały bardzo prostą formułę. Wystąpienia kandydata trwało około poł godziny. Miały niemal identyczną treść. Polacy zasługują na niskie i proste podatki. Po spotkaniu - zdjęcia z wyborcami, później hulajnogą do samochodu i rajd na kolejny wiec. Polacy w Polsce powiatowej docenili, że kandydat na urząd prezydenta przyjechał, odwiedził, spotkał się. No i dzisiaj mamy ten rewelacyjny wynik. Niewyobrażalna, tytaniczna praca. Ja jako były sportowiec zdaję sobie sprawę, ile coś takiego kosztuje. Bardzo wam dziękuję! W to wystąpienie kandydata Konfederacji z pewnością wsłuchiwały się sztaby tych dwóch kandydatów, bo pojawia się pytanie: co stanie się z tymi wyborcami? Rozumiem, że czekacie na telefon? Ja na nic nie czekam, ale jestem przekonany, że będą się dobijać. Każdy z naszych wyborców jest osobą świadomą, rozumną i samodzielnie podejmie decyzję, na kogo zagłosować. Czy głosować w drugiej turze. Pomimo tego zamierzam pomóc naszym wyborcom podjąć decyzję. W jaki sposób? Tego kandydat tu nie zdradził. Ze sztabu słychać, że we wtorek poznamy rozwiązanie zagadki. choć Mentzen w swoich wystąpieniach sporo czasu poświęcał na krytykowanie Trzaskowskiego... Przypomniał sobie, że jest patriotą gospodarczym. ...to w ostatnich dniach przed pierwszą turą tak dosadnie mówił o Karolu Nawrockim. W całym PiS-ie nie byliście w stanie znaleźć jednego uczciwego człowieka. Wybraliście kandydata, który ma naprawdę paskudny epizod ze swojej przeszłości. Doprowadził schorowaną starszą osobę do tego, że oddał mu swoje mieszkanie, nic za nie nie płacąc. Politycy Konfederacji oczekują, że Nawrocki sprawę wyjaśni. Liczę na to, że karty zostaną wyłożone na stół, że wszystkie dokumenty zostaną pokazane. - mówi szef sztabu Sławomira Mentzena. Co zrobią jego wyborcy? Mają w pamięci 8 lat rządów PiS. Będzie ciężko przekonać wyborców Mentzena do siebie. Co w tej drugiej turze? Na kogo pani zagłosuje? Na prawicę oczywiście. Więc pozostaje mi kandydat PiS-u. Kiedy pan ujawni, na kogo przekaże pan poparcie? Sławomir Mentzen skupia wokół siebie wyborców liberalnych, wolnorynkowych, którym bliżej do Rafała Trzaskowskiego. Ale jest też ta cześć wyborców, którym światopoglądowo bliżej do Karola Nawrockiego. Jak wyglądało to w poprzednich wyborach prezydenckich? Wtedy elektorat kandydata Konfederacji podzielił się niemal na pół. Nie ma już Konfederacji, jest neokonfederacja. Mówi Grzegorz Braun - kiedyś członek Konfederacji - który w tych wyborach zdobywa nieco ponad 6%. Wynik Brauna jest przykrą niespodzianką, bo pokazuje, że pokłady antysemityzmu w Polsce są większe, niż sądziliśmy. Grzegorz Braun również nie powiedział, czy wesprze kogoś z kandydatów w II turze wyborów. Poniżej oczekiwań i poza podium - Szymon Hołownia prezydencki wyścig kończy na 5. miejscu. Na wynik, jak mówi "patrzy z bardzo dużym niepokojem", czyta go jako "żółtą kartę dla koalicji", ale deklaruje, że w dogrywce wspiera Rafała Trzaskowskiego. Podobnie jak Polskie Stronnictwo Ludowe. I chociaż ten aspekt łączy Trzecią Drogę, to coraz głośniej słychać pytanie, czy to projekt, który właśnie dotarł do mety? Nie tak wyobrażał sobie niedzielny wieczór kandydat Trzeciej Drogi. Czy to są wyniki naszych marzeń? oczywiście, że nie, patrzę na nie z bardzo dużym niepokojem. Kilkanaście minut przed tą wypowiedzią i pierwszymi sondażowymi wynikami na twarzach polityków Trzeciej Drogi widniał umiarkowany optymizm. I choć nie brakowało wiary... Będzie dobrze! Zobaczymy, jaki to będzie wynik, jesteśmy pełni dobrej wiary. ...to po 21.00 było jasne: Szymon Hołownia nie zostanie prezydentem. Skandowaliście: będzie dobrze. Okazuje się, ze jeszcze nie tym razem, jeszcze nie teraz. Marszałek Sejmu zakończył wyścig o Pałac Prezydencki z niespełna 5-procentowym poparciem. Przyczyn takiego wyniku upatrywał m.in. w tym, że jest łączony z rządzącymi. My jako ruch, jako Trzecia Droga zapłaciliśmy marzeniami za to, że jesteśmy w tej koalicji, za to, że jesteśmy w tym rządzie, ale jesteśmy odpowiedzialni za Polskę. Podobne przeświadczenie także wśród polityków partii Hołowni. To jest lekcja do odrobienia dla Polski 2050, ale przede wszystkim jest to lekcja do odrobienia dla całej koalicji 15 października. Wasi koalicjanci mówią: trochę wymówka. Nie jest to wymówka. Proszę zobaczyć, jak korzystają na tym kandydaci, którzy mogli wziąć odpowiedzialność za Polskę, np. Adrian Zandberg, który jest beneficjentem swojej decyzji, że może być dobrym krytykiem w loży szyderców. Dużym krytykiem Rafała Trzaskowskiego i rządu był jednak w tej kampanii sam Szymon Hołownia. Mocne słowa padły przed debatą w Końskich, która miała być pojedynkiem Trzaskowskiego z Nawrockim. Hołownia zaatakował też media publiczne. Jadę rozwalić tę ustawkę. Sam również zorganizował debatę jeden na jeden z Magdaleną Biejat. Ale - jak słyszymy - jego wczorajszy wynik mógł być wynikiem błędów w kampanijnej strategii. Musiał pracować, pełnić funkcję marszałka, tak że taką intensywną kampanię zaczął po prostu bardzo późno. Twierdził, że jest takim koncyliacyjnym kandydatem, czyli tak naprawdę strawnym dla każdego, ale jak coś jest strawne dla każdego, to wydaje się, że nie smakuje nikomu czy prawie nikomu. To drugie wybory prezydenckie Szymona Hołowni. 5 lat temu miał trzeci wynik, prawie 14% poparcia. W wyborach parlamentarnych partia Hołowni zawarła koalicję Trzeciej Drogi z PSL-em. Tu wynik był jeszcze lepszy. 1,5 roku później obaj liderzy ponownie stanęli razem na scenie, choć w zupełnie innych humorach. Prezes PSL-u podziękował koalicjantowi za determinację w kampanii. Stojący po stronie prawdy, dobra i piękna. Jesteśmy z ciebie dumni, jesteśmy ci wdzięczni, jesteś naszym bohaterem. Trzecia Droga zapowiadana była jako projekt od wyborów parlamentarnych do tych wyborów prezydenckich. Dziś powstaje pytanie: co dalej z tą koalicją? Nie wiem, czy przetrwa te wybory. Trzecia Droga to był sojusz, który zawieraliśmy na wybory na... Był? No mówię, że był w momencie, gdy był projektowany. Pewien etap rozpoczyna nowy. Ja uważam, że jest potrzebna kontynuacja. Jest potrzebne wsparcie teraz dla Rafała Trzaskowskiego. Ten ważny dla kandydata Koalicji głos wybrzmiał wczoraj wyraźnie. Musimy w tej drugiej turze dać szansę Rafałowi Trzaskowskiemu. Musimy jasno i wyraźnie powiedzieć, bez żadnych wątpliwości: Rafał, chcemy ci dać tę szansę. Dziś Szymon Hołownia nie pokazał się publicznie. O wsparciu PSL-u na spotkaniu z Rafałem Trzaskowskim zapewniał Władysław Kosiniak-Kamysz. A podczas wieczoru wyborczego padła też deklaracja o wzięciu udziału w marszu organizowanym przez Koalicję Obywatelską. Ma być uruchomienie tych wszystkich zasobów, osób, których się nie udało przekonać do pójścia dzisiaj na wybory. Ta frekwencja jest niższa niż w wyborach parlamentarnych o około 10%. Na Szymona Hołownię zagłosowało prawie 980 tys. osób. Z niemal identycznym poparciem do mety dotarli lewicowi kandydaci. Optymizm przedwyborczych sondaży, zwłaszcza dla Magdaleny Biejat, nie znalazł odbicia w oficjalnych danych. Sama wicemarszałkini Senatu akcentuje najlepszy wynik kobiety startującej na urząd prezydenta w historii Rzeczpospolitej. Jaka jest suma poparcia w pierwszej i szansa na wsparcie w drugiej turze wyborów prezydenckich od wyborców Lewicy? W lewicowych sztabach o 21.00 brawa były wszędzie, ale o różnym natężeniu. Ta zmiana już idzie. Tu radość była największa. Adrian Zandberg jest drugim kandydatem po Sławomirze Mentzenie najczęściej wybieranym przez najmłodszych wyborców. Udało nam się wielu młodych ludzi przekonać do głosowania na nas, a nie na skrajną prawicę. To dało wygraną z Magdaleną Biejat i wiatr w żagle. To jest dopiero początek tej historii. W 2027 roku wybory parlamentarne, w których doprowadzimy do zmiany i skończymy z PO-PiS-em. W tych wyborach wbrew nazwie partia planuje wystartować sama. Partia Razem jest oddzielną partią. Teraz. Ale do Sejmu weszła pod szyldem Nowej Lewicy, by po roku opuścić i koalicję, i rząd. Możliwe jest zjednoczenie lewicy? A możliwe jest zjednoczenie Polski 2050 z Platformą? Ale lekcji sprzed lat trudno zapomnieć. Wtedy lewica szła do wyborów w dwóch blokach. Żaden nie wszedł do Sejmu. Teraz też nikt z lewicowych kandydatów nie przekroczył 5%, choć razem mieliby ich 10. Ja zawsze uważałem, że lewica wygrywa, kiedy jest zjednoczona, przegrywa, kiedy jest podzielona. Mamy kolejny przykład, zapraszamy do wspólnego tworzenia projektu. Ta kandydatka już wie, że z zaproszenia nie skorzysta. Jest inna droga, ale nie trzecia, jak się okazało, być może jest to po prostu droga Senyszyn. W wyborach prezydenckich drogi pozostały dwie. Oficjalnego wsparcia ze strony lewicowych kandydatów - brak. Adrian Zandberg zapowiedział, że go nie udzieli. Wyborcy to nie puchar przechodni. Joanna Senyszyn rozważa poparcie Rafała Trzaskowskiego. Podobnie jak Magdalena Biejat. Ja się bardzo chętnie spotkam z Rafałem Trzaskowskim i porozmawiam z nim, czego oczekują wyborcy lewicowi. I od tego warunkuje swoje oficjalne poparcie. Choć wiadomo... Nikt z nas nie poprze Nawrockiego. ...że inne rozwiązanie nie wchodzi w grę. Rozumiem, że poparcie Karola Nawrockiego nie wchodzi w grę? Absolutnie nie. Nie dość, że nie stoję nawet obok programu Karola Nawrockiego, to ja zafundowałam mu największy kryzys wizerunkowy w tej kampanii. Dlatego część polityków Lewicy nie czeka na partyjne decyzje. Musimy jeszcze bardziej zmobilizować wyborców, żeby w II turze poszli do wyborów. Rozumiem, że wy nie kończycie kampanii? Nikt nie kończy kampanii, bo liczy się przede wszystkim to, żeby PiS nie wrócił do władzy. To też być albo nie być rządu, którego Lewica jest częścią. Żebyśmy dostali tego wiatru w żagle, to musi być ktoś w Pałacu Prezydenckim, kto będzie chciał z tym rządem współpracować i będzie gotowy na taką współpracę, która będzie pozwalała nam skutecznie realizować nasze obietnice. W braku tej skuteczności Lewica widzi przyczyny wysokiego poparcia dla prawicowych kandydatów. Czasami zimny prysznic się przydaje. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że wynik Magdaleny Biejat jest najwyższym, jaki w Polsce otrzymała kobieta kandydująca na prezydenta. Choć to wciąż tylko 4%. To, co bezsprzecznie jest naszym wspólnym zwycięstwem, to rekordowa ponad 67-procentowa frekwencja. Pierwszy raz w historii pierwszych tur wyborów prezydenckich tak licznie ruszyliśmy do urn. Jak wybierały Polki i Polacy, na kogo stawiali wyborcy w zależności od miejsca zamieszkania, wieku, czy wykształcenia? Witold Tabaka ma dla państwa szczegółową analizę. Krynica Morska - to tu padł frekwencyjny rekord. Ponad 83%. Jednak nie jest to zasługa samych mieszkańców. Dużo turystów. Na drugim biegunie Opolszczyzna i gmina Zębowice. Tu niespełna 42% uprawnionych skorzystało z prawa do głosowania. Wiele osób nie ma, za granicą są. Nie głosowałem, nochal boli mnie. Jednak biorąc pod uwagę całą Polskę, frekwencja była znakomita - spośród ponad 26 mln Polaków uprawnionych do głosowania karty pobrało ponad 19,5 mln. Co daje ponad 67%, czyli najwięcej w historii III RP. Dotychczas najwyższa w I turze wyborów prezydenckich była w roku 1995 i wyniosła 64,7%. Jeśli chodzi o poszczególne województwa, tu widać utrzymujący się podział PO-PiS, zachód za Trzaskowskim, wschód za Nawrockim. Sondaże exit poll i late poll niemal idealnie odzwierciedliły wyniki wyborów, jednak te przedwyborcze pokazywały zupełnie inną rzeczywistość, z wyraźną dominacją Rafała Trzaskowskiego i zupełnie nie doszacowały Grzegorza Brauna. Srogo się pomyliły i oczywiście nie zakładam tutaj złej woli, ewentualne błędy metodologiczne są oczywiście możliwe. Wracając do oficjalnych wyników - w podziale na wykształcenie kandydat Koalicji Obywatelskiej wygrał tylko wśród osób z wykształceniem wyższym. Wśród tych z wykształceniem średnim i zawodowym wygrywa Karol Nawrocki, jednak największą przewagę uzyskał wśród osób po podstawówce. W podziale na miejscowości Karol Nawrocki wygrywa w kategorii wieś, w miastach, i to bez względu na ich wielkości, wygrywał głównie kandydat Koalicji Obywatelskiej. To jest partia, która swoimi postulatami najbardziej próbuje i jest najbardziej skuteczna w docieraniu do wyborców trochę lepiej zarabiających, trochę lepiej wykształconych i właśnie z metropolii czy większych miast. Zupełnie inaczej wygląda czołówka w kategorii wiek wyborców, zwłaszcza wśród najmłodszych. W grupie 18-29 lat wygrywa Sławomir Mentzen, uzyskując prawie 35% głosów, na drugim miejscu Adrian Zandberg. Wśród nieco starszych wygrywa również kandydat Konfederacji. Mają inne interesy, są trochę bardziej skłonni do zajmowania pozycji bardziej na obrzeżach czy też na skrzydłach systemu politycznego, mają bardziej wyraziste poglądy z biegiem lat. Z wiekiem to idzie trochę bardziej w kierunku centrum, w kierunku bardziej establishmentu. Najstarsi wyborcy byli mniej zmobilizowani niż zwykle. Część seniorów, która głosowała na PiS, stwierdziła, że ten kandydat nie do końca im odpowiada po aferze kawalerkowej. Mimo to w DPS-ie, do którego trafił Jerzy Ż., którego mieszkanie przejął Karol Nawrocki, jednym głosem zwyciężył kandydat popierany przez PiS. W czasie gdy my głosowaliśmy w I turze wyborów prezydenckich, w powtórzonym głosowaniu wybrała Rumunia. Triumfuje proeuropejski kandydat Nicusor Dan. 55-letni burmistrz Bukaresztu pokonał skrajnie prawicowego polityka George Simiona. Przy okazji wyborczego werdyktu w Rumunii nie zabrakło odniesień do głosowania nad Wisłą. Cud nad Dunajem. Nawet o zdrowie moich dzieci nie modliłam się tak mocno jak o zwycięstwo Dana. Bo jeszcze tydzień temu było ono mało prawdopodobne. I turę wygrał skrajnie prawicowy George Simion, zdobywając 41% procent głosów. Dan zyskał ich prawie dwa razy mniej. Rumuni uświadomili sobie zagrożenie ekstremizmem, zagrożenie ze wschodu. George Simion nie krył bowiem prorosyjskich sympatii. Mniej lub bardziej bezpośrednio obiecywał opuszczenie UE i NATO, a całkiem wprost wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Bruksela stała się chciwą, skorumpowaną bańką. I jestem tutaj z innymi europejskimi liderami, aby przebić tę bańkę. Premierem chciał zrobić Calina Georgescu, zwycięzcę I tury listopadowych wyborów prezydenckich. Unieważnionych przez Trybunał Konstytucyjny, który twierdził, że Georgescu wygraną zawdzięcza manipulacjom w mediach społecznościowych i obcej - czytaj: rosyjskiej - ingerencji. W kampanii wyborczej wsparcie otrzymał od Viktora Orbana i Mateusza Morawieckiego. Myślę, że jest to najlepszy człowiek na te trudne, niespokojne czasy. Ale po spektakularnym sukcesie dwa tygodnie temu Simion wolał podróżować po Europie, zamiast prowadzić kampanię w kraju. Odwiedził m.in. Polskę, gdzie wziął udział w wiecu wyborczym Karola Nawrockiego. A jego proeuropejski, liberalny rywal w tym czasie nabrał wiatru w żagle. Hasłem kampanii uczynił walkę z korupcją, namawiał do udziału w wyborach. To kluczowe wybory i dlatego chcę zaprosić wszystkich Rumunów do wyjścia z domu i głosowania. I Rumuni z domów wyszli. Frekwencja w drugiej turze wyniosła 64,72%, czyli ponad 10% więcej niż dwa tygodnie temu. Do urn tłumnie ruszyli zwłaszcza młodzi ludzie i mieszkańcy miast. Mobilizację widać też było w diasporze, która 4 maja zdecydowanie poparła George Simiona. Wczoraj większość jej głosów zdobył Nicusor Dan. Rumunia była na rozdrożu. Przeciwny wybór odizolowałby nasz kraj w Unii Europejskiej. Niespodziewana mobilizacja rumuńskich wyborców sprawiła jednak, że Rumunia zostaje na prozachodnim kursie. Tak kończymy "19.30" w poniedziałek. Za chwilę "Pytanie dnia", gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia.