Świat według Trumpa - prezydent USA chce Grenlandii i deklaruje, że nie użyje siły. Proces kapłana - ruszył proces księdza Michała O. i urzędniczek oskarżonych w związku z dotacją z Funduszu Sprawiedliwości. Celne uderzenie - policja we współpracy z Europolem rozbiła międzynarodową siatkę narkotykową. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Oczy całego świata skierowane dziś są na Davos, gdzie trwa Światowe Forum Ekonomiczne. Choć z opóźnieniem, to dotarł tam prezydent Donald Trump. Napięcie wisi w powietrzu i to napięcie dało się wyczuć w przemówienia amerykańskiego przywódcy. Wydarzenia w Davos obserwuje Marcin Kowalski, a z amerykańskiej perspektywy śledzi je Marcin Antosiewicz. Na początek Davos. Donald Trump chwali się sukcesami pierwszego roku prezydentury, od wzrostu gospodarczego po walkę z migracją, ale to słowa prezydenta na temat Grenlandii wywołują najwięcej emocji. Czy w przemówieniu prezydenta dało się wyczuć złagodzenie amerykańskiego stanowiska? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Są głosy, które mówią, że wystąpienie było lekko łagodzące, trochę zmieniało narrację prezydenta USA, ale z drugiej strony w wystąpieniu było sporo pretensji, roszczeniowej pozycji USA. Było pokazywanie palcem na poszczególne kraje, Kanada, Francja czy Dania. Niezmiennie jest to, o czym powiedziałeś, czyli Grenlandia. Tutaj prezydent Trump powiedział, że Ameryka chce przejąć Grenlandię. I to jest propozycja, z którą przyjechał do Davos. Prawdopodobnie nic nie dostaniemy, chyba że zdecyduję się na użycie nadmiernej siły. Jeśli to zrobimy, to bylibyśmy nie do zatrzymania. Ale tego nie zrobię. Czyli użycie siły, ale jednak tego nie zrobi. Jaka będzie odpowiedź UE? Być może poznamy ją za kilkanaście godzin, kiedy w czwartek rozpocznie się specjalny szczyt Rady Europejskiej. Tam przywódcy europejscy będą dyskutować i na pewno te wątki, które pojawiły się dzisiaj w Davos, będą dyskutowane. Teraz Waszyngton i Marcin Antosiewicz. Powiedz, jak apetyty Donalda Trumpa komentują Amerykanie i co wpłynęło na złagodzenie retoryki prezydenta? Rynki finansowe. W USA nawet w Kongresie nie mają wątpliwości, że spadające wczoraj rynki finansowe przed wylotem Trumpa do Davos skłoniły go do deklaracji, że nie użyje siły, że opcja wojska ws. Grenlandii nie jest na stole. Atak USA na sojusznika z NATO doprowadziłby do krachu na giełdzie. Poza tym Trump nie ma większości w Kongresie na swoje fantazje o Grenlandii. A nowe sondaże pokazują, że 75% Amerykanów nie popiera roszczeń prezydenta wobec kawałka lodu, jak mówi o wyspie. No i Demokraci, przede wszystkim ci, co chcą go za 3 lata zastąpić w Białym Domu, jak gubernator Kalifornii Gavin Newsom, zaczęli publicznie namawiać Europejczyków do postawienia zdecydowanego oporu. Newsom, który na żywo słuchał prezydenta w Davos, rodakom i światu mówi, Trump to tylko przejściowe zjawisko w amerykańskiej polityce. Ale dopóki jest, to zwalczajcie ogień ogniem, nie kapitulujcie. Marcin Antosiewicz, dziękuję. Forum Ekonomiczne w Davos to z założenia dialog: o współpracy, gospodarce czy ochronie klimatu. Ale tegoroczne Forum jest inne, bo to coraz głośniejszy monolog amerykańskiego przywódcy. I modyfikowany na naszych oczach porządek świata. Jeden, ten tworzony pod przywództwem Donalda Trumpa. Przykład to Rada Pokoju czy chęć przejęcia Grenlandii. I drugi, o którym mówi się jeszcze nie głośno, jeszcze nieoficjalnie, nowy porządek bez USA. Z serca Europy, Szwajcarii, Donald Trump wysłał jednoznaczny sygnał. Proszę o kawałek lodu, to nie jest wielka prośba. Trump i jego administracja od kilku miesięcy przekonują, że Grenlandia ma kluczowe, strategiczne znaczenie dla USA. Grenlandia to wielki, niezamieszkany teren, który jest niebroniony w kluczowych, strategicznych lokalizacjach, pomiędzy USA, Rosją a Chinami. I w miejscu, w którym Trump stawia kropkę, przewodnicząca Komisji Europejskiej stawia przecinek i dodaje: Grenlandia to nie tylko ziemia bogata w surowce krytyczne czy strategiczny punkt na globalnych szlakach morskich. To przede wszystkim dom wolnego i suwerennego narodu. W podobnym tonie premier Donald Tusk. Europa nie może sobie pozwolić na słabość ani wobec wrogów, ani wobec sojuszników. Prezydent Polski, który dziś w Davos spotkał się z prezydentem USA, pytany o spór wokół Grenlandii unikał jednoznacznych wypowiedzi. I powtarzał po Donaldzie Trumpie. Temu problemowi przyglądam się w aspekcie strategicznym. Są Chińczycy, są Rosjanie. Mniej dyplomatyczna dyskusja w Sejmie. Dziś Ameryka jest w Grenlandii, nie potrzebuje jej posiadać, aby móc zadbać o bezpieczeństwo całego sojuszu i paktu. Czyli wara od Grenlandii? Chce pan to powiedzieć? Wara od każdego suwerennego, niezależnego terenu. Mówią rządzący, a PiS doradza, by stać z boku. To nie jest sprawa polska, więc powinniśmy się w tej sprawie zachowywać w sposób wstrzemięźliwy. To jest sprawa polska, bo sytuacja może zagrozić stabilności NATO - odpowiadają rządzący, którzy retoryką polityków PiS-u nie są zdziwieni. Oni bezgranicznie kochają Donalda Trumpa. Mówi poseł Lewicy i przypomina, jak politycy PiS-u fotografowali się w takich protrumpowskich czapkach. A w sejmie skandowali tak. Donald Trump zrobiłby najgłupszą rzecz na świecie, a oni by powiedzieli, że jest superfajny, ale to mówią PiS-owcy, a my jesteśmy racjonalnym, demokratycznym państwem prawa, które jest w środku UE, i musimy pilnować naszych interesów i naszych sojuszy. A naszym głównym sojusznikiem są kraje europejskie. To nie jedyny spór wokół działań prezydenta USA. Donald Trump chce powołać Radę Pokoju dla Strefy Gazy. Zaproszenie wysłano w sumie do 50 przywódców, w tym do prezydenta Karola Nawrockiego. 30 przywódców poparło już inicjatywę, w tym m.in. Władimir Putin, Aleksandr Łukaszenka czy Benjamin Netanjahu. Propozycję odrzucił m.in. prezydent Francji czy premier Szwecji. Co z Polską? Jeśli rząd chce mieć tutaj jakikolwiek udział w opiniowaniu tej sprawy, to należy to zrobić teraz, dzisiaj. Tak wczoraj pospieszał rząd prezydencki minister. Minister Sikorski w ogonie, jak zwykle spóźniony. Dziś pospieszał polityk PiS-u, który przekonuje, że jest w kontakcie z prezydenckim ministrem. Widocznie Marcin Przydacz nie poinformował swojego kolegi z partii, że już wczoraj Ministerstwo Spraw Zagranicznych do Kancelarii Prezydenta przesłało opinię w sprawie Rady Pokoju. Rzecznik MSZ podkreśla, że warto pamiętać, że zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych podpisanie umowy międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów w formie uchwały. Niezmiennie pozostajemy do dyspozycji pana prezydenta - kwituje rzecznik. Donald Trump coś zadeklarował. Nie ma do tego jeszcze żadnych szczegółowych dokumentów, jest jakiś pomysł, projekt. Warto wiedzieć, o co chodzi. I dopiero wtedy podjąć decyzję. Polska nie może w ciemno dołączać do jakieś organizacji. Już nie mówiąc o tym, że propozycję dostał Putin, zbrodniarz wojenny. Putin przy tym samym stole nam nie przeszkadza? A przeszkadza nam w Organizacji Narodów Zjednoczonych? Tyle że Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała, gdy Putin, zbrodniarz wojenny, nie był u sterów Rosji. Podpisanie dokumentu założycielskiego nowej organizacji zaplanowano w Davos na czwartek. To jest "19.30", a co dziś jeszcze w programie? O krok od tragedii. To był garaż, blaszak, nieogrzewany. Pani ewidentnie była przestraszona. Ta pani jest w słabej kondycji, jest wyziębiona. Mama została uratowana i jej dziecko również. Policjantki uratowały jej życie. Mrozy to trudny czas dla bezdomnych. Warto być uważnym. Jest nadzieja dla ciebie, Mariusz, możesz przespać się w ciepłym. W sądzie okręgowym w Warszawie ruszył proces księdza Michała O., a także byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Chodzi o sprawę dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dla Fundacji Profeto. Fundacja otrzymała ponad 66 mln zł, chociaż według prokuratury nie spełniała warunków formalnych. Wśród zarzutów pranie brudnych pieniędzy. To głośny proces - nie tylko z powodu okrzyków przed salą rozpraw. Na ławie oskarżonych zasiedli podejrzani w jednym z głównych wątków afery Funduszu Sprawiedliwości. Dokonały po prostu defraudacji środków z Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o niemal 70 mln zł dla Fundacji Profeto. Organizacja kierowana przez księdza Michała O. dostała dotację na budowę tego ośrodka na obrzeżach Warszawy. Zdaniem śledczych nie powinna. Doszło do swoistej zmowy pomiędzy przedstawicielem Fundacji Profeto, prezesem Fundacji Profeto, a urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości. Ośrodek tylko pozornie miał być miejscem pomocy ofiarom przestępstw. Według prokuratury powstawało tam centrum medialne na potrzeby polityków prawicy. Ponadto kilkanaście milionów złotych ksiądz O. miał wydać na cele prywatne lub zainwestować w handel kolorowymi skarpetami. Ksiądz Michał O. i dwie byłe urzędniczki resortu sprawiedliwości odpowiadają za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Duchowny jest też oskarżony o pranie brudnych pieniędzy i przywłaszczenia mienia. Treść aktu oskarżenia, ktokolwiek by się w nią wczytał, jest totalnie nielogiczna. Oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy, choć w związku ze śledztwem trafili do aresztu na prawie 7 miesięcy. Wyszli po wpłacie kilkuset tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Księdzu O. i jednej z urzędniczek grozi do 25 lat więzienia. Dotacją dla Fundacji Profeto zajmuje się już sąd, ale pod lupą prokuratury jest jeszcze wiele innych wątków i bohaterów afery w Funduszu Sprawiedliwości. Śledczym chodzi nie tylko o tych, którzy pieniądze dostawali, ale też o tych z kierownictwa resortu sprawiedliwości, którzy podejmowali decyzję o ich przyznawaniu. Prokuratura ściga ówczesnego ministra sprawiedliwości. Śledczy chcą postawić Zbigniewowi Ziobrze 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Polityk PiS przebywa w Budapeszcie, dostał azyl polityczny od Victora Orbana. Zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości usłyszał zastępca Ziobry Marcin Romanowski. Jego rozmowę o dotacjach dla prawicowych organizacji nagrał Tomasz Mraz. Romanowski też uciekł do Budapesztu. Rola Zbigniewa Ziobry i pana Romanowskiego, który był dysponentem tego Funduszu i bezpośrednio podejmował decyzje, była rolą kluczową. Mamy do czynienia z najbardziej upolitycznionym procesem. Mówi Michał Woś. Wiceszef resortu sprawiedliwości za czasów PiS też ma zarzuty. Miał przekazać z Funduszu Sprawiedliwości 25 mln zł na zakup szpiegowskiego oprogramowania Pegasus. Przeszukania w budynku Krajowej Rady Sądownictwa. Prokuratorzy i policjanci weszli do biur rzecznika dyscyplinarnego sądów. Wiąże się to ze śledztwem dotyczącym ukrywania dokumentów i działań rzecznika i jego zastępców, którzy pracowali, mimo że zostali odwołani. Przeszukanie nie miało związku z samą KRS i stało się pretekstem do politycznego ataku na rząd. W tym wąskim wejściu do budynku rozpętała się polityczna awantura. Tak wydarzenia w budynku KRS opisuje jeden z kilkorga posłów PiS, którzy przyjechali z odsieczą. Tyle że prokuratorzy w asyście policji nie przyszli do Krajowej Rady Sądownictwa. Wiedziała o tym od początku jej przewodnicząca. Postanowienie o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu. Postanowienie jest skierowane do kierownika sekretariatu, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. Jedyne, co łączyło te czynności z KRS, to adres biur. Przeszukanie i żądanie wydania dokumentów dotyczyło rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców, którzy mimo odwołania ze stanowisk odmawiali wydania akt spraw dyscyplinarnych. To nie przeszkadzało przewodniczącej KRS występować w roli uwięzionej w budynku ofiary policji. Z tej strony nie mogę wyjść, a tu jest samochód służbowy. Jak widać, przewodnicząca KRS mogła z budynku wyjść. O co więc chodziło? Nie mogę wyjść na parking. Mam masę akt, z których chcę się przygotować do rozpraw. To jest kontener, musi mi pomóc kierowca. Tam znajduje się samochód. Ja nie mogę chodzić z tymi aktami wkoło budynku. Atmosfera w tym czasie gęstniała, a posłowie PiS w Sejmie mówili o zamachu. Wysłane przez pana służby przeprowadzają zamach na Krajową Radę Sądownictwa. To nie jest biuro Krajowej Rady, tam nie prowadzi się żadnych czynności Krajowej Rady Sądownictwa, tylko tam były czynności rzeczników powołanych przez ministra. Ci odwołani już rzecznicy ministra Ziobry nie chcieli wydać nowym rzecznikom dokumentów. Fakty nie przeszkadzały posłom PiS w nakręcaniu awantury i własnej narracji, która nie miała nawet luźnego związku ze sprawą. Jesteśmy przed budynkiem KRS-u na interwencji poselskiej. Niestety nie zostaliśmy wpuszczeni. Właśnie zrobili, jak się okazuje, napad policyjny na KRS. To jest instytucja państwowa, organ konstytucyjny, KRS. Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu mamy prawo przeprowadzić kontrolę poselską. W związku z tym, że trwają czynności prokuratury. Mamy prawo takie czynności podjąć. Chodzi o to, że do czynności procesowej nie mają dostępu osoby postronne, w tym posłowie. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora precyzuje, czego może dotyczyć interwencja poselska. Nie ma tu mowy ani o uczestnictwie w przeszukaniu, ani w innych czynnościach prokuratora, jak przesłuchanie świadka czy podejrzanego. Posłowie nie mogą uczestniczyć w sekcjach zwłok czy zabezpieczaniu dowodów przestępstwa. Tym posłom wydaje się jednak, że mogą wejść wszędzie i zawsze. W oparciu o przepisy Kodeksu postępowania karnego to miejsce jest wyłączone z dostępu osób trzecich. Na prośbę przewodniczącej KRS prokuratorzy dopuścili do udziału w czynnościach trzech powołanych zgodnie z prawem pełnomocników. Umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Mercosur skierowana do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ma być sprawdzona jej zgodność z unijnymi traktatami. To decyzja Parlamentu Europejskiego. W Strasburgu jest Dorota Bawołek. Co ta decyzja oznacza w praktyce? I co dalej z umową? Teoretycznie umowa powinna trafić do tzw. zamrażarki. Sędziowie w Luksemburgu będą mieli nawet 2 lata na sprawdzenie jej zgodności z europejskim prawem, ale KE może wciąż zdecydować o jej tymczasowym stosowaniu, co 9 lat robi również stosunku do zaskarżonej umowy z Kanadą. Dzisiejsze głosowanie to duży sukces eurodeputowanych PSL-u i Koalicji Obywatelskiej, którzy od miesięcy zabiegali o tę sprawę. Przechwycono niemal 10 ton narkotyków, zatrzymano łącznie ponad 100 osób, w tym 19 w Polsce. To było największe uderzenie w przestępczość narkotykową w historii UE. Polskie służby uczestniczyły w brawurowej akcji koordynowanej przez Europol. Działania prowadzono w kilku krajach, w Polsce przy rozbiciu gangu pracowało około 400 funkcjonariuszy. Tak dużej, międzynarodowej akcji policji wymierzonej w biznes narkotykowy jeszcze w Unii Europejskiej nie było. Zlikwidowaliśmy łącznie 24 laboratoria narkotykowe, zabezpieczyliśmy ponad 1000 ton prekursorów, zatrzymaliśmy 85 osób, zabezpieczyliśmy 9,3 tony narkotyków syntetycznych. Wszystko zaczęło się niespełna 3 lata temu we Wrocławiu. Zaczyna się od dobrego tropu. Tutejsi policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową trafili na ślad legalnie działających firm, które z Chin i Indii sprowadzały do kraju duże ilości prekursorów, czyli substancji, które można wykorzystać do produkcji syntetycznych narkotyków. W Polsce za pomocą wyspecjalizowanych firm i grup przestępczych, które tymi firmami zarządzały, były przepakowywane, konfekcjonowane. A stąd trafiały dalej do całej Europy, gdzie w specjalnych laboratoriach wykorzystywano je do produkcji narkotyków. Ustaliliśmy, że substancje chemiczne są transportowane w ogromnych ilościach do krajów Unii Europejskiej, przede wszystkim do Niemiec, Belgii, Holandii, Hiszpanii oraz Czech. W efekcie chemikalia z Polski służyły od kilku lat do produkcji narkotyków w wielu europejskich krajach. Tam były wytwarzane narkotyki syntetyczne, takie jak amfetamina, mefedron, MDMA i inne katynony. Polska od lat jest ważnym elementem narkotykowej układanki. Pokazują to także statystyki, według których polscy policjanci w ubiegłym roku zabezpieczyli rekordową ilość środków odurzających, prawie 57 ton. Niestety jesteśmy trochę drugą Kolumbią, tylko w produkcji opioidów syntetycznych, bardzo groźnych dla zdrowia i życia ludzi. Jak mówią policjanci, ta akcja ma na długo zachwiać narkobiznesem nie tylko w Polsce. Zapowiadają, że na tym nie koniec. Spodziewamy się na pewno kolejnych realizacji, kolejnych zatrzymań, na pewno przestępcy nie mogą czuć się bezkarni. Zatrzymanym prokurator przedstawił zarzuty udziału i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Grozi im kara do 20 lat więzienia. Mrozy, śnieżyce, oblodzenia - to wszystko nie ułatwia funkcjonowania kolei. Pasażerowie dowiadują się o odwołanych trasach, a coraz więcej pociągów kursuje z opóźnieniami sięgającymi nawet kilku godzin. Poważne utrudnienia na linii Kraków-Warszawa, gdzie w pomiędzy Michowem a Słomnikami wykoleił się pociąg. Przyczyna to ukruszone z powodu mrozów tory. O sytuacji na kolei. Tak wyglądał dzisiaj dworzec Warszawa Zachodnia. Pociągi opóźnione lub odwołane. Pasażerowie zmarznięci i zdezorientowani. Nie bardzo wiemy, co mamy dalej robić. Tutaj nie wiadomo na razie, czy pociąg w ogóle przyjedzie. Także na innych stołecznych stacjach pasażerowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Rekordzista kazał na siebie czekać 4 godziny. Czerwony kolor dominuje na rozkładach jazdy, a komunikat "opóźnienie pociągu może ulec zmianie" jest najczęściej słyszanym dzisiaj przez pasażerów. Przyczyną komunikacyjnego paraliżu było zerwanie trakcji w tym miejscu. Dzięki pracy służb usterkę po kilku godzinach udało się usunąć. Ta usterka nie ma nic wspólnego z warunkami atmosferycznymi, ale wstępnie wydaje się, że to błąd maszynisty jednego ze składów, który niewłaściwie poprowadził skład na pewnym odcinku trasy. To kolejna poważna awaria na polskiej kolei w ciągu ostatniej doby. Wczoraj popołudniu doszło do zerwania sieci trakcyjnej na stacji kolejowej w Zbąszynku, niedaleko Zielonej Góry. Efekt? Opóźnienia wynoszące nawet 14 godzin. Jesteśmy mocno zaskoczeni tym, co się tu dzieje, te opóźnienia, to jest niemożliwe, tak naprawdę. Odwołanych zostało niemal 80 pociągów, PKP powołało sztab kryzysowy. Przez całą noc ekipy techniczne były na miejscu, pracowały, żeby naprawić sieć trakcyjną, a w konsekwencji wznowić ruch, i to się udało. To była pracowita i wyczerpująca doba także dla kolejarzy w Małopolsce. Tutaj na trasie Miechów-Słomniki omal nie doszło do tragedii, gdy wczoraj wieczorem wykoleił się pociąg Polregio. Podróżowało nim 20 osób, nikomu nic się nie stało. Przyczyna wypadku to uszkodzony fragment toru. Służby wykluczyły sabotaż. Na miejscu pojawił się przewodnik z psem wyszkolonym do wyszukiwania materiałów wybuchowych. Na szczęście służby, które badają tę sprawę, nie potwierdzają ingerencji osób trzecich. Tam PKP prowadzi remont, to była stara linia, która wkrótce będzie wyremontowana, stara szyna, która tak czy inaczej miała być wymieniona, ona uległa awarii. Nieustępujące mrozy mogą być w najbliższych dniach trudnym testem dla PKP. Problemem polskiej kolei jest brak dostatecznej ilości taboru spalinowego, który można by podczepiać w momencie, gdy następują problemy z siecią trakcyjną, gdy następuje na trasie awaria lokomotywy. To widać szczególnie zimą, pod tym względem polska kolej mogłaby się lepiej przygotować. Kolejarze apelują, by przed wyruszeniem w podróż skorzystać ze strony lub aplikacji portalpasazera.pl, gdzie na bieżąco można sprawdzić zmiany w rozkładach jazdy. Mieszkała w blaszanym, nieogrzewanym garażu. Wewnątrz temperatura na minusie. 34-latka jest w ciąży. Podczas kontroli miejsc, w których mogą przebywać osoby bezdomne, znalazły ją policjantki. Chociaż przemarznięta kobieta początkowo odmawiała pomocy, jednak dała się przekonać i skorzystała z ciepłego schronienia w domu samotnej matki. Ta historia skończyła się dobrze. Blaszany garaż, temperatura na minusie. I przemarznięta, przestraszona 34-latka w zaawansowanej ciąży. Zarówno jej życie, jak i życie dziecka, które nosi, uratowały dwie policjantki, które chcą pozostać anonimowe. Razem z pracownikami socjalnymi namawiały ją do przyjęcia pomocy. Nieogrzewany, brudny. Powiem mocno: śmierdziało niesamowicie. Mnóstwo starych rzeczy. Emocje były. Zaskoczone byłyśmy, że w takich warunkach kobieta w ciąży może być. Na szczęście jest już w dobrych rękach. Siostra Samuela Ciesielska, która swój habit nazywa peleryną superbohatera, od wielu lat osłania nim kobiety, które trafiają do domu samotnej matki w Gdańsku. Zatroszczymy się, żeby mogła szczęśliwie urodzić dziecko, i sama też żeby zdrowotnie była tutaj leczona, więc od tej strony psychicznej zadbamy na pewno. Na razie nie wiadomo, jaka jest historia przyszłej mamy i dlaczego mieszkała w takich warunkach. Kluczowe jest to, że otrzyma profesjonalną pomoc. Ma ciepłe jedzenie, wygodne łóżko i dobrych ludzie obok siebie. Pani jest zarejestrowana do ginekologa. Będziemy robić szereg badań, poprzez specjalistów, panią psycholog. Policjantki uratowały jej życie. Nową szansę otrzymało też wielu podopiecznych Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta z Wrocławia. Powiedział: "Jest nadzieja dla ciebie, Mariusz. Będziesz mógł się przespać w ciepłym, zjesz posiłek". Warto być uważnym. Patrzeć, czy osoba siedzi gdzieś sama, samotna. Zwracać uwagę, czy nie potrzebuje pomocy. To ważne szczególnie teraz, kiedy jest zimno. Eksperymenty społeczne, które dziennikarze od dekad robią na całym świecie, pokazują, że nie zawsze reagujemy na krzywdę innych. Choć Warszawiacy zapewniają, że zawsze można na nich polegać. Dobro wraca, to wydaje mi się takie naturalne. Na pewno bym się zainteresowała. Gdybym sama nie umiała, to poprosiłabym tych, którzy mogą. Czy jest tak faktycznie? Pan Piotr, od 30 lat bezdomny, mówi, że bywa różnie. Jeden pani pomoże, a drugi nie. To zależy. A w Warszawie mieszkają dobrze ludzie? Myślę, że tak. Nie bójmy się pomagać. Obojętność potrafi zabić szybciej niż mróz. W takich warunkach empatia i uważność są szczególnie potrzebne. Bóle brzucha, refluks, zaparcia, ale też zapalenia trzustki czy jelit. Choroby przewodu pokarmowego o różnym stopniu nasilenia może mieć nawet kilka milionów dzieci w Polsce, a ich liczba podwoiła się w ciągu ostatnich lat. Dlatego dla nich zbiera w tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. O chorych brzuszkach, które dzięki nam mogą być zdrowe. 6-letni Tymek czeka na zabieg ECPW, który jest ratunkiem w przewlekłej chorobie trzustki. W ciągu półtora roku miał 8 ostrych ataków. Zaczyna się od tego, że bardzo boli go brzuch. Później wymiotuje. Trwa to około tygodnia, czasem 2 tygodnie. Klinika gastroenterologii w Centrum Zdrowia Dziecka jest wiodącym ośrodkiem na świecie specjalizującym się w leczeniu zapaleń trzustki u dzieci. Jeszcze kilka lat temu choroba z trudem była rozpoznawana i leczona. Tu na leczenie trafiają mali pacjenci także spoza Polski. Pacjenci mogą normalnie funkcjonować, mają mniej zaostrzeń albo wcale, a jak nie mają dolegliwości, poprawia się jakość życia. Sara urodziła się z niedrożnością dróg żółciowych, rzadką chorobą genetyczną. Konieczny był u niej przeszczep. Fragment wątroby dostała od taty. Nie wszędzie na świecie dzieci mają taką szansę, żeby im pomóc, tutaj mamy to szczęście. Ale prócz skomplikowanych chorób genetycznych gastroenterologia zajmuje się także coraz większą grupą pacjentów z nieco lżejszymi chorobami przewodu pokarmowego. Co trzecia osoba ma zaparcia, co dziesiąta choruje na refluks, a to dotyczy także najmłodszych. Ostatnie zakupy Fundacji na gastroenterologię były 10 lat temu. Dziś sprzęt wymaga wymiany. My na granicy wytrzymałości diagnozujemy, to powoduje, że ten sprzęt się zużywa i potrzebny jest nowy. Poza tym są sprzęty, które dotąd nie były dostępne w gastroenterologii dziecięcej. Potrzeby są w każdym ośrodku pediatrycznym. Ten szpital w Międzyrzeczu potrzebuje m.in. nowego aparatu do USG czy kardiomonitora. Kupno kardiomonitora to ogromny koszt, kilkadziesiąt tysięcy złotych. Szpitala nie byłoby na to stać. Na takie zakupy nie ma pieniędzy w publicznej służbie zdrowia. Ani w Polsce, ani na świecie. Ja chciałbym mieć pieniądze, które pozwolą na normalne funkcjonowanie szpitala, natomiast innowacje, wdrażanie nowych technik diagnostycznych i leczniczych, niech to będzie finansowane z innych źródeł. Od pierwszego finału Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała łącznie ponad 2,5 mld zł, za które kupiła sprzęt do wszystkich oddziałów pediatrycznych. Ponad 80 tys. urządzeń, które nie tylko ratują życie dzieci, ale też pozwalają leczyć to, co do tej pory było nieuleczalne. Tak działa Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Przypominam, że wśród aukcji także dzień z redakcją "19.30". Spotkajmy się w szlachetnym celu. W "19.30" to wszystko. Za chwilę "Pytanie dnia", gościem Aleksandry Pawlickiej będzie senator Koalicji Obywatelskiej i były minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Dziękuję, do zobaczenia. Ach, i jeszcze najlepsze życzenia dla wszystkich babć, bo dzisiaj Dzień Babci.