Szczelne granice, bezpieczny Ba¾tyk - rz@dowa strategia bezpiecze$stwa. Karol Nawrocki i Rafa¾ Trzaskowski zabiegaj@ o poparcie tak¼e politycznych konkurent#w. Recepta na długie życie i równie długie małżeństwo. Monika Sawka, dobry wieczór. Premier zapowiada, że będzie gotowy zamknąć granicę z Niemcami w odpowiedzi na próby przesyłania migrantów do Polski. Donald Tusk przekonuje też, że zastosuje, jeśli będzie trzeba, przepisy pozwalające na wypowiedzenie zobowiązań traktatowych ze względu na bezpieczeństwo. Z tego samego powodu Sejm niemal jednogłośnie przedłużył zawieszenie prawa do azylu. Organizacje społeczne przekonują, że to niezgodne z konstytucją. To moment, w którym Sejm przedłużył o kolejne 60 dni zawieszenie prawa do azylu w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy. Nie ma kwestii dla naszego rządu bardziej priorytetowej niż sprawy bezpieczeństwa naszych obywateli, to jest postawa patriotyczna. Zawieszenie prawa do azylu już spowodowało spadek liczby takich nielegalnych prób przekroczenia polskiej granicy. Premier w programie "Pytanie dnia" w TVP podkreślił, że aby uszczelnić granicę, rząd zaporę musiał zbudować od nowa. Trzy sekundy zajmowało przejście przez niego migrantom. To był kompletny pic na wodę w wykonaniu Mariusza Błaszczaka i Jarosława Kaczyńskiego. To, jak słyszymy, był płot propagandowy. Dobrze wyglądał na zdjęciach w tle ówczesnego ministra, ale dla byłego kierownictwa MON zapora na polsko-białoruskiej granicy była szczelna. To, że są pojedyncze próby, to wynika po prostu z technologii, z tego, jak szybko trzeba było budować tę zaporę, po to żeby stawić czoła, przypominam dziesiątkom tysięcy migrantów, którzy byli sprowadzani na terytorium Białorusi. Dzisiaj ta zapora ma całą aparaturę elektroniczną, która chroni bezpieczeństwo i naszej granicy, i naszego kraju, i o taką zaporę nam chodziło, ale PiS jak zawsze spartoliło robotę i zawsze po nich trzeba poprawiać. Kiedy ta wschodnia granica jest szczelnie zabezpieczona, ta na zachodzie z Niemcami może zostać zamknięta. Powiedziałem Niemcom: jeśli będziecie próbowali przesyłać nam migrantów, to w ostatecznym momencie zastosuję art. 72, który pozwoli na wypowiedzenie czasowe ze względu na bezpieczeństwo wszystkich zobowiązań traktatowych. Na użytek kampanii wyborczej jest w stanie powiedzieć absolutnie wszystko. Tak opozycja krótko komentuje sprawę, choć jest ona poważna. Są to działania o charakterze, że tak powiem, adekwatnym do tego, co robią wobec nas Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi odsyłają do nas cudzoziemców w ramach readmisji i rozporządzenia Dublin III. W tym roku ponad 270. W ubiegłym 690. To konsekwencje działań poprzedników, mówią rządzący, i przypominają słowa szefa dyplomacji w rządzie Beaty Szydło. a z drugiej strony mieliśmy aferę wizową, czyli 366 tys. wiz wydanych w ciągu trzech lat dla obcokrajowców z krajów afrykańskich i muzułmańskich. W sprawie afery wizowej zarzuty usłyszało 11 osób. Za rządów PiS Polska była najbardziej otwartym krajem na migracje, Wtedy - jak słyszymy - służby nie działały. Dziś ma być inaczej. Służby działają też na morzu. Rosyjski statek z "floty cieni" objęty sankcjami wykonywał podejrzane manewry w pobliżu kabla energetycznego łączącego Polskę ze Szwecją. Bałtyk jest w tej chwili najniebezpieczniejszym morzem na świecie. Nawet jeśli przyjmiemy, że incydenty przerwania kabli czy rurociągów są wypadkami, to i tak jest ich za dużo. Jutro premier Donald Tusk weźmie udział w specjalnej naradzie w Gdyni. Powód - incydent z rosyjskim statkiem. A teraz zaskakująca deklaracja. Jeden z najbliższych współpracowników Andrzeja Dudy, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, będzie społecznym doradcą Rafała Trzaskowskiego. Jacek Siewiera przekonuje, że tego wymaga racja stanu. A premier prosi wyborców, aby pozwolić jego rządowi dokończyć pracę, którą koalicja rozpoczęła. Jestem do dyspozycji pana prezydenta. To Jacek Siewiera. Do niedawna jeden z najbliższych współpracowników Andrzeja Dudy... Dziś oficjalnie zadeklarował chęć dołączenia do drużyny Rafała Trzaskowskiego. Siewiera będzie pełnił funkcję doradcy społecznego. Tego wymaga racja stanu, tego wymaga bezpieczeństwo państwa. Siewiera to były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, którego kompetencje tak w przeszłości wychwalał Andrzej Duda. W najważniejszych przypadkach warto sięgnąć po wsparcie ekspertów z różnych środowisk. - pisze w Internecie Rafał Trzaskowski i dodaje: Bezpieczeństwo Polski to zbyt ważna sprawa, aby co kilka lat grozić jej rewolucją. To jasna i wyraźna deklaracja - bezpieczeństwo ponad podziałami. Szczególnie gdy za wschodnią granicą trwa wojna. Polska potrzebuje sprawnej i silnej władzy. Jest wojna za granicą, jest wielka presja migracyjna, jest kryzys polityczny w całym świecie Zachodu. w takiej sytuacji chaos na szczytach władzy w Polsce to zagrożenie - słyszymy w sztabie. W Moskwie Władimir Putin trzyma kciuki, aby w Polsce zapanował chaos, aby zapanowała destabilizacja, aby był prezydent, który w żadnym przypadku nie współpracuje z rządem. To, co sztabowcy Trzaskowskiego i sam kandydat nazywają skoordynowaną współpracą na rzecz bezpieczeństwa Polski. Karol Nawrocki definiuje jako zagrożenie. Monopol władzy nie jest dobry dla wszystkich. - mówi kandydat PiS-u, zapominając, że to PiS przez 8 lat rządziło w Pałacu Prezydenckim, w parlamencie i w rządzie. Kto będzie panu patrzył na ręce? Prezydent Trzaskowski, niezależne sądy, niezależna prokuratura. Których naprawę utrudnia dziś Andrzej Duda - mówi premier w studiu TVP. My dzisiaj w Polsce mamy problem z rozproszoną władzą. A to - według premiera - blokuje realizację części obietnic, z którymi partie koalicyjne szły do wyborów 15 października. Bo każdy proces legislacyjny musi się zakończyć podpisem prezydenta. Zróbmy w końcu dobry team, dobry zespół, który będzie pracował dla wspólnej sprawy. Ale to będzie możliwie tylko wtedy, jeśli kandydat Koalicji Obywatelskiej przekona do siebie ponad połowę Polaków. Rafał Trzaskowski walczył dziś o głosy młodych. Spotkał się ze studentami. Każdy głos się liczy. Ja się bardzo cieszę, że tak wiele młodych osób poszło do wyborów. w walce o przekonanie do siebie młodego elektoratu kandydatowi w kilkunastu miastach Polski pomagała dziś młodzieżówka Platformy. Gdyby decydowali młodzi, w II turze spotkaliby się Mentzen i Zandberg. Wierzę, że osoby młode, dla których ważny jest np. wolny rynek, regulacje dotyczące przedsiębiorców również znajdą porozumienie z Rafałem Trzaskowskim, a z kolei ci wyborcy, bardziej lewicowi, dla których ważna jest np. kwestia prawa aborcyjnego, również znajdą porozumienie z Rafałem Trzaskowskim. Na przekonanie do siebie nie tylko młodych Rafał Trzaskowski ma 9 dni. Karol Nawrocki gotowy na podpisanie postulatów Sławomira Mentzena. Wśród nich m.in. deklaracja zablokowania wejścia Ukrainy do NATO. Kandydat popierany przez PiS "nie" nie mówi też niektórym propozycjom Grzegorza Brauna. W tym m.in. zobowiązaniu do nieprzekazywania sprzętu wojskowego do Ukrainy. O tym, jak wyglądają zabiegi prezesa IPN o poparcie w II turze. Dla Karola Nawrockiego, który dziś nie miał oficjalnych spotkań, głosy oddane w pierwszej turze na tych kandydatów są na wagę złota. To zmienia wiele. Także poglądy prezesa PiS. Niespełna 3 miesiące temu o Grzegorzu Braunie mówił tak. Pan chyba żartuje. Pan Braun jest poza sferą polityki, którą ja uznaję za poważną. Ale teraz to wersja nieaktualna. To są wybory, więc poparcie jego elektoratu, każdy głos się liczy tak samo. Stąd te ciepłe słowa... Pan Grzegorz Braun traktuje poważnie swoich wyborców. ...o tym polityku. Mr Braun, leave now. Który w Parlamencie Europejskim zakłócił minutę ciszy upamiętniającą ofiary Holokaustu. A w polskim Sejmie w taki sposób gasił chanukowe świece. W kampanii prezydenckiej spalił unijną flagę. Wtargnął do szpitala w Oleśnicy. I proponował. Kara śmierci dla morderców, szpiegów, zdrajców. O tym jeszcze nie porozmawialiśmy. A jak ta kara śmierci ma się do chrześcijaństwa? - Jezus był za karą śmierci? - Tak. W Białej Podlaskiej znieważył flagę Ukrainy. Teraz takiego zachowania bronią politycy PiS. Nie ma prawa flaga ukraińska wisieć nigdzie poza konsulatem Ukrainy. Mruganie okiem do Brauna, który ma poglądy antysemickie, jest czymś skandalicznym. Co pana z Grzegorzem Braunem łączy? Pytamy Karola Nawrockiego, który jest jednym z dwóch adresatów tych postulatów Grzegorza Brauna warunkujących poparcie. Na pierwszym miejscu: zobowiązanie do nieprzekazywania sprzętu wojskowego do Ukrainy. Kandydat PiS nie mówi "nie". W tym wsparciu dla Ukrainy poszliśmy zbyt daleko. Ukraina nie traktuje nas jak partnera. O Ukrainę pyta też Sławomir Mentzen. Wśród jego postulatów: deklaracja zablokowania wejścia Ukrainy do NATO. Kandydat PiS obiecał to jeszcze zimą. Do czasu wyjaśnienia naszych spraw, w tym ekshumacji, nie zgodzę się na przystąpienie Ukrainy do UE i NATO. Jednak miesiąc temu ekshumacje ruszyły. To Puźniki na Ukrainie. Ale Karol Nawrocki zdania nie zmienił. I na wszystkie postulaty Sławomira Mentzena się zgodził. W czyim interesie jest to, żeby Ukraina nie była w NATO? W interesie Rosji. To samo podkreśla premier. Pierwszym i najważniejszym żądaniem Putina jest zakaz przystąpienia Ukrainy do NATO. Nawrocki właśnie podpisał się ochoczo pod tym postulatem. Następnym będzie kapitulacja i podział Ukrainy. Też się podpisze. Śmiertelnie niebezpieczne dla Polski. Politycy PiS przekonują, że chodzi o patriotyzm. Szukamy tego, co nas łączy. Mnie z wieloma politykami po prawicy łączy miłość do mojej ojczyzny. Według koalicji to przekładanie własnej korzyści nad interes państwa. To niebezpieczne dla Rzeczpospolitej, bo my musimy sobie uświadomić, że wybieramy kogoś, kto będzie nas reprezentować przez najbliższe 5 lat. Na razie Grzegorz Braun i Sławomir Mentzen nie poparli żadnego z kandydatów. Wraca szlaban na żywność z Ukrainy. Od czerwca mają obowiązywać rygorystyczne przepisy sprzed wojny ukraińsko-rosyjskiej. Regulacje pozwalały Ukrainie na bezcłowy eksport towarów do Unii. To z tego powodu w magazynach polskich rolników zalegały setki ton zboża. Premier zarzuca poprzednikom bezczynność w tej sprawie. Opozycja zarzuty odpiera. Te zapewnienia rządzących... Uzyskaliśmy to. ...o ograniczeniu handlu z Ukrainą rozbudziły nadzieje polskich rolników. Nie będzie tego mechanizmu, wracamy do sytuacji sprzed wojny, jeśli chodzi o sytuację na granicy. Wracamy do zasad sprzed wybuchu konfliktu na Ukrainie, do zasad, gdzie będą określone limity i kontyngenty, że wszystko musi być negocjowane. Presja ze Wschodu nie będzie tak duża i jest jakieś światło, że produkcja będzie sprzedawalna. Unijny mechanizm ATM, który zezwalał na bezcłowy wjazd towarów z Ukrainy do krajów Wspólnoty, zostanie wstrzymany. Został wprowadzony solidarnie w 2022 roku, po ataku Rosji na naszych wschodnich sąsiadów. Ale po kilku miesiącach zaczął godzić w interesy rodzimych rolników i uderzać w rynki. Spływało praktycznie wszystko, to spowodowało, że rolnicy stracili swoje dochody i ponieśli ogromne straty. Ogromny problem było widać na rynku owoców miękkich i przede wszystkim zboża, zwłaszcza w Polsce. Każda tona, która wpływa do nas, powoduje rozregulowanie tego rynku, bo o tyle musimy więcej wyeksportować. Jeżeli zostaje towar w Polsce, to automatycznie spadają ceny, zaczyna się rynek załamywać i zaczyna się spekulacja tego zboża. I tak było. Gdy mechanizm był wprowadzany, rządził PiS. Na przywileje dla Ukrainy zgodził się ówczesny premier Mateusz Morawiecki. Teraz premier Donald Tusk to przypomina i wypomina brak działań. Wystarczyło 3-4 miesiące, żeby się zorientować, że to nie jest mechanizm sensowny, że on zagraża stabilności polskiego rynku i że trzeba natychmiast podjąć działania, żeby zablokować. Myśmy widzieli codziennie tysiące wagonów wypełnionych zbożem jadących do Polski, a wy w tym czasie mówiliście przed kamerami, że jest świetnie. Premier przypomniał te wypowiedzi, zapewnienia polityków PiS, chwilę po wprowadzeniu mechanizmu, gdy zboże nagle zaczęło tanieć. Nikt nie straci, wszyscy sprzedadzą swoje zboża po bardzo przyzwoitych cenach. Rolnicy mogą wyprzedawać zboże niepotrzebnie, dlatego że ja przewiduję, że w przyszłym półroczu zboże nie potanieje. Henryk Kowalczyk w trakcie kryzysu zbożowego został zdymisjonowany. Dziś ten, który go zastąpił, też polityk PiS, odpiera zarzuty. W 2023 roku, 15 kwietnia, zatrzymaliśmy całkowicie zboże wbrew UE. To było niemal rok od wprowadzenia mechanizmu. Jego zablokowanie trzeba było dopracować na poziomie unijnym. Czego rząd PiS-u nie zrobił, mimo że miał swego komisarza do spraw rolnictwa, odpowiadają rządzący. Ja to naprawiam w tej chwili. Czy to jest proste? Nie jest proste. Czy to wymaga twardego postawienia się Unii? Tak. To ja się postawiłem całej UE i komisji. Najwyższa Izba Kontroli w raporcie uznała działania PiS-u w sprawie zboża za spóźnione i niepoparte odpowiednimi analizami. Jak mówią rządzący - polityka PiS doprowadziła do załamania na polskiej wsi. Doprowadziło dziesiątki tysięcy gospodarstw do upadku i to naprawdę była fala bankructw. Rolnicy nie mieli pieniędzy na bieżące wydatki, a długotrwałe były takie, że mocno zniechęciły młodych ludzi do tego, żeby na tej wsi pozostać. Teraz opłacalność produkcji rolnej ma się zwiększyć. Podobnie jak eksport. Ta konkurencja na rynku unijnym dla polskich producentów żywności będzie mniejsza i dzięki temu polscy producenci będą łatwiej mogli zbyć niektóre produkty. Bezcłowy handel z Ukrainą przestanie obowiązywać 6 czerwca. To jest "19.30" w środę. Za chwilę Złota Kopuła Donalda Trumpa, a potem jeszcze: Pociąg nad Adriatyk. Pierwsze bezpośrednie połączenie kolejowe z Warszawy do Rijeki. Dla rodzin będzie to atrakcyjna oferta. Przepis na miłość. Witam gości serdecznie. Śniadanie, kolację, obiad jedzą zawsze razem przy stoliku. Donald Trump ogłosił ambitny plan rozwoju systemu obrony antyrakietowej. Złota Kopuła zakłada umieszczenie w przestrzeni kosmicznej czujników i pocisków przechwytujących rakiety. Ma być spełnieniem zamysłu Ronalda Reagana, nazwanego wówczas "gwiezdnymi wojnami". System ma kosztować 175 mld dolarów. A co z jego skutecznością? Gwiezdne wojny w wykonaniu Donalda Trumpa. Ogłoszenie programu Złota Kopuła to historyczny moment. Ronald Reagan chciał tego wiele lat temu, ale nie mieli technologii. Ale my będziemy ją mieć - na najwyższym poziomie. Prezydent USA w swoim złotym stylu przedstawił wizję największego przedsięwzięcia obronnego Ameryki. Będzie w stanie przechwytywać pociski, nawet jeśli zostaną wystrzelone z innych stron świata. Nawet jeśli zostaną wystrzelone z kosmosu. Będziemy mieli najlepszy system, jaki kiedykolwiek zbudowano. Tarcza miałaby chronić przed wszystkimi typami rakiet. Nie tylko balistycznymi, ale też przed pociskami hipersonicznymi, które oprócz osiągania dużych prędkości są zdolne do manewrowania podczas lotu. Taką technologię od dawna rozwijają zarówno Chiny, jak i Rosja, oskarżana o próby militaryzacji kosmosu i rozwój kosmicznej broni jądrowej. Nasi przeciwnicy są bardzo zdolni i chcą zagrozić naszej ojczyźnie. Podczas gdy my skupialiśmy się na utrzymaniu pokoju za granicą, nasi przeciwnicy szybko modernizowali swoje siły. Nadszedł czas, abyśmy zmienili to równanie. Złota Kopuła została częściowo oparta na izraelskim systemie obrony o nazwie Żelazna Kopuła, który od 2011 roku skutecznie przechwytuje rakiety i pociski krótkiego zasięgu. Amerykański system ma być jednak znacznie bardziej zaawansowany i chronić kraj 450 razy większy. Złota Kopuła dla Ameryki zmienia zasady gry. To pokoleniowa inwestycja w bezpieczeństwo Ameryki i Amerykanów. Oprócz elementów naziemnych tarcza ma wykorzystać również satelity oraz elementy przechwytujące rozmieszone w przestrzeni kosmicznej , czyli broń w postaci pocisków lub laserów. To nie podoba się zarówno Moskwie, jak i Pekinowi. USA postępując zgodnie z zasadą "Ameryka przede wszystkim", obsesyjnie dążą do własnego absolutnego bezpieczeństwa, kosztem bezpieczeństwa innych państw. To zagraża globalnej równowadze strategicznej i stabilności. Trump zapewnia, że system będzie gotowy do działania przed końcem jego kadencji, czyli w ciągu trzech lat, kosztem 175 mld dolarów. Ale według niezależnych szacunków budowa Złotej Kopuły może potrwać ponad 20 lat i pochłonąć 500 mld dolarów. Z Warszawy prosto nad Adriatyk. Od czerwca na mapie połączeń kolejowych pojawi się trasa, która prowadzi do jednego z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków, czyli do Chorwacji. Pociąg ma kursować cztery dni w tygodniu. Podróż ma potrwać około 20 godzin. Słońce, morze, zabytki i bałkańska gościnność. Polacy pokochali wakacje w Chorwacji. W zeszłym roku wybrało ją ponad milion turystów znad Wisły. W te wakacje będą mogli dojechać tam jednym pociągiem. 27 czerwca zostanie uruchomione pierwsze bezpośrednie połączenie kolejowe z Warszawy do Rijeki. Będzie to najdłuższe polskie połączenie kolejowe od lat 90. Poza Warszawą pociąg zatrzyma się aż w 10 polskich miastach, potem przejedzie przez Czechy, Austrię, Słowenię, aż do Rijeki w północnej Chorwacji. Ma pośrednie stacje w tych wszystkich krajach, chociażby Wiedeń, Lubljana. Resort infrastruktury i PKP są przekonane, że połączenie zachwyci turystów równie mocno jak wybrzeże Adriatyku i wielu z nich porzuci dla niego samochody i samoloty. Należy docenić pociąg i promować go chociażby ze względu na walory ekologiczne, czy to, że możemy w różnych miejscach się zatrzymać, przesiąść, podróżować gdzie indziej i przede wszystkim z nami jest dużo taniej. Koszt najtańszego biletu na całą trasę ma wynieść mniej niż 200 zł. 19 godzin z Warszawy do Rijeki w takim fotelu może być męczące, ale pomysłodawcy przekonują, że komfort jest nieporównywalny z samochodem. Można skorzystać z wagonu restauracyjnego, a noc spędzić w takim przedziale. Kuszetka ma kosztować 301 zł. Dla rodzin będzie to atrakcyjna oferta, przejazd na wakacje, ale dla niektórych to może być bardzo atrakcyjny przejazd na weekend. Sprawdziliśmy - 4-osobowa rodzina za podróż w obie strony kuszetką zapłaci około 2400 zł. Podróż samochodem na tej samej trasie średnio za paliwo i opłaty za autostrady - 2000 złotych. A dla turystów liczy się nie tylko cena, ale i czas podróży. Biorąc pod uwagę samolot, który leci bardzo szybko i jest konkurencyjny cenowo, myślę sobie, że na dłuższą metę taki ruch pociągów do Chorwacji się nie sprawdzi. To jest przyszłość, uważam, że takie połączenia dalekobieżne, zwłaszcza gdy mówimy bardzo mocno o rozwoju kolei dużych prędkości w Polsce, to one będą przyszłością. Podobny pociąg z Rijeki do Pragi cieszy się dużą popularnością. A pomysłodawcy nowego połączenia liczą, że do Polski też przywiezie turystów. Nie tylko z Chorwacji. Jest plan ale na drodze stoi ...granica. Władze Prudnika w Opolskiem chcą zbudować zbiornik, którzy ma chronić mieszkańców przed powodzią. Problem w tym, że teren, na którym ma zostać wybudowany, jest na polsko-czeskim pograniczu. Wróciły więc rozmowy o tzw. długu granicznym. Potok graniczny w miejscowości Trzebina na Opolszczyźnie. Na co dzień dzieli Polskę i Czechy, ale tym razem połączył mieszkańców i lokalne władze polsko-czeskiego pogranicza. Chodzi o budowę wspólnego zbiornika, który sprawi, że takie obrazy jak te z wrześniowej powodzi się nie powtórzą. Przydałaby się tutaj jakaś zapora, żeby część tej wody zatrzymać. Zdaniem mieszkańców ukształtowanie terenu sprawia, że można by to zrobić małym kosztem. Pomysł szybko trafił do lokalnych władz, a te zorganizowały spotkanie z czeskimi sąsiadami. Rozmawialiśmy o powstaniu, o pomyśle, oni oczywiście byli otwarci na nasze zaangażowanie i pomysł. Jednym z rozwiązań, nieforsowanym przez nas zbyt intensywnie, ale możliwym, jest uregulowanie tzw. długu granicznego w jakiejś niewielkiej części. Ten dług to blisko 370 hektarów, które Czechy powinny zwrócić Polsce. To efekt korekty granic w latach 50. ubiegłego wieku, ale do dziś sprawa nie została sfinalizowana. Przepisy mówią, że na takie wyzbycie się terytorium musi wyrazić zgodę dana gmina. Do tej pory kompromisu na szczeblu lokalnym nie było. Czy tym razem będzie inaczej? Na razie nie wiadomo. Lokalną inicjatywę w sprawie poprawy bezpieczeństwa powodziowego dostrzegają władze centralne. Wody Polskie pracują nad programem zabezpieczeń tego regionu. Warto, by ta inicjatywa również została rozważona jako potencjalne miejsce, które zabezpieczy mieszkańców tych terenów. Tego rodzaju inicjatywy są bardzo, bardzo cenne i liczę na to, że uda się to pozytywnie załatwić. Mieszkańcy liczą na to, że skoro sprawa zatoczyła kręgi międzynarodowe, już niedługo opady deszczu będą tu symbolem transgranicznej zgody, a nie powodem do strachu. Jako mieszkańcy mamy nadzieję, że będziemy wreszcie bezpieczni podczas następnej - nie daj Boże - powodzi. Zlecona przez lokalne władze analiza budowy w tym miejscu zbiornika już trwa. Ma być gotowa do końca maja. Anna Hałas z odznaczeniem "Dumni z powstańców", przyznawanym przez Komitet Społeczny do spraw obchodów 80. rocznicy powstania warszawskiego. Reporterkę "19.30" i TVP Info doceniono za cykl ubiegłorocznych reportaży poświęconych uczestnikom walk o Warszawę w 1944 roku. To jest dla mnie ogromna radość, zaszczyt, wielka wdzięczność dla powstańców warszawskich, że przez prawie 20 lat mojej telewizyjnej pracy i przygotowywania relacji reporterskich, dokumentu z powstania warszawskiego miałam szczęście, miałam przywilej z nimi rozmawiać. Powstańcom, którzy są też w Komitecie Społecznym, którzy przyznają tę nagrodę bardzo zaszczytną, za którą jestem bardzo wdzięczna, ale też myślałam dzisiaj wyjątkowo szczególnie o bohaterach, z którymi rozmawiałam przez te prawie 20 lat, a których nie ma już dzisiaj z nami, Za tę lekcję wolności jestem im bardzo, bardzo wdzięczna. A teraz historia małżeństwa z niezwykłym stażem. Oboje podkreślają, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ona śpiewała w chórze, on był strażakiem ochotnikiem. Mają dwoje dzieci, pięcioro wnuków i jedną prawnuczkę. Teraz obchodzą 78. gody i zapewniają, że kochają się tak samo jak na początku. On rolnik, ona gospodyni. Małżeństwem są już od 78 lat. Mieszkają tu, we wsi Obrazów w Świętokrzyskiem. Taki kawał życia spędzili ze sobą państwo Smardzowie. Pan Wacław ma 105 lat, jego żona 101. Trwające tyle lat uczucie zakwitło przed wojną, ślub wzięli tuż po niej, w '46. Całe życie przepracowali na gospodarstwie. Ciężką pracą zdobywali dużo, bo pięli się do przodu cały czas w tych trudnych czasach, kiedy jeszcze nic nie było, a oni tutaj te nowinki gospodarcze, te sadownicze... Czerpali z tego też radość, bo ta praca była dla nich radością, dla babci i dziadka. Pan Wacław był też strażakiem. Nie było przecież samochodów ani nic, to musiał z końmi w nocy jeździć po pożarach. Babcia też należała do katolickiego stowarzyszenia młodzieży, była taka aktywna, była w chórze parafialnym, jeździła na pielgrzymki. Państwo Smardzowie mają dwoje dzieci, doczekali się też pięciorga wnucząt i jednej prawnuczki. Wiek wymaga, by byli pod stałą opieką. Ale troszczą się także o siebie nawzajem. Śniadanie, kolację, obiad jedzą zawsze razem przy stoliku. Dziś był także tort. Stulatków w Polsce przybywa. Według danych ZUS i KRUS jest ich obecnie ponad 5000. Tyle właśnie osób dostaje honorowe świadczenie - obecnie to 6500 złotych brutto. Najwięcej stulatków zamieszkuje woj. mazowieckie, bo ponad 600 stulatków, województwo śląskie też się cieszy dużą liczbą stulatków. Na mapie świata jest pięć miejsc, gdzie ludzie żyją wyjątkowo długo i cieszą się dobrym zdrowiem. To tak zwane niebieskie strefy. Za polską niebieską strefę nieoficjalnie jest uważany zachodniopomorski Połczyn-Zdrój. Ważne jest nie tylko miejsce zamieszkania, ale też styl życia i dbanie o odporność. Komórki układu odpornościowego dużo jedzą, więc odpowiednie odżywianie. Najwięcej komórek układu odpornościowego jest w jelitach, czyli stan jelit. Jeżeli zadbamy o te trzy rzeczy, z dużym prawdopodobieństwem będziemy żyć długo i zdrowo. Do tego niezbędny jest ruch. Stąd kampanie takie jak ta Ministerstwa Zdrowia. Według danych GUS przeciętna długość życia mężczyzn w Polsce wynosi 74,7 roku, a kobiet - 82 lata. Ja już dziękuję za uwagę. W "Pytaniu dnia" u Marka Czyża Andrzej Sobociński, rolnik z Żuław.