Donald Trump powołał Radę Pokoju. Prezydent Nawrocki na uroczystości był, ale dokumentu nie podpisał. Przełom ws. Grenlandii? Amerykański prezydent mówi o porozumieniu i odwołuje cła. Mocne słowa prezydenta Ukrainy w Davos - wylicza grzechy Europy i NATO. Monika Sawka, dobry wieczór. To początek nowej ery - mówi amerykański prezydent. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos powołał do życia Radę Pokoju. Pierwotnie miała zająć się Strefą Gazy. Ale Donald Trump chce, by zażegnywała konflikty na całym świecie. Już wiadomo, że karty nie podpiszą Wielka Brytania i Francja. Prezydent Karol Nawrocki na inauguracji był, ale pod aktem założycielskim podpisu nie złożył. Tak wyglądał moment inauguracji Rady Pokoju Donalda Trumpa oraz prezentacja jej członków. To bardzo ważny format. Jest szansa, żeby miał większe znaczenie niż jakikolwiek inny format, który kiedykolwiek powstał. Ja mam być przewodniczącym. To jest znakomite grono. Pytanie, czy takiego grona spodziewał się Trump. To m.in. przywódcy: Węgier, Indonezji, Kazachstanu, Kosowa czy Paragwaju. Na tej scenie zabrakło zaproszonych przywódców Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec czy Polski. Jestem przekonany, że ta organizacja ma swój wielki walor i jest dla Polski, dla Polaków dostrzeżeniem naszej pozycji w regionie jako lidera Europy Centralnej. Mówił prezydent, który brał udział w inauguracji Rady Pokoju, ale nie złożył podpisu pod aktem powołania tego gremium. Z uszanowaniem dla porządku prawnego Rzeczpospolitej nie będę składał swojego podpisu. Bo podpisanie takiej umowy wymaga zgody Rady Ministrów w formie uchwały. Uchwały nie ma, a więc podpisu Karola Nawrockiego brak. W tej sprawie prezydent konsultował się z premierem. W Davos zgodnie z rządową rekomendacją. Bezpieczeństwo Polski wymaga współpracy między prezydentem i premierem, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami. Nasz stały, osobisty kontakt w ostatnich dniach przyniósł dobre efekty. Prezydent rozmawia z premierem w tej sprawie i to jest dobry sygnał. Dobry sygnał - mówi przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości. Tak. To rzadko spotykana sytuacja: politycy PiS-u zgadzają się z rządzącymi, że udział prezydenta Nawrockiego w inauguracji był dobrym rozwiązaniem, a jeszcze lepszym to, że prezydent niczego na razie nie podpisał. Takie rozwiązanie trochę kompromisowe. Żeby nie urazić Trumpa, rozumiem? Myślę, że nie chcemy mieć wrogów w NATO. Rada Pokoju była jednym z tematów spotkania prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem. I co ważne, Donald Trump, jak relacjonuje prezydent Nawrocki, przyjął stanowisko Polski ze zrozumieniem. Chciałbym podziękować prezydentowi Nawrockiemu. Świetny człowiek. Wygrał wybory. Rozmowa Trump-Nawrocki trwała 40 minut. Wśród tematów agresywna polityka Rosji, współpraca gospodarcza, bezpieczeństwo Polski i gwarancje bezpieczeństwa. Prezydent Trump potwierdził sojusznicze zobowiązania. Każda taka możliwość konsultacji nas cieszy. Mówią rządzący i dodają, że Stany Zjednoczone obok Europy są kluczowym partnerem Polski. I nawet tak kontrowersyjna Rada Pokoju z zaproszonymi do stołu Putinem i Łukaszenką nie może skłócić Polski z sojusznikami. W podobnym tonie PiS. To jest rzeczywiście kłopot dla nas, dla Polski, prezydenta Nawrockiego. I dla PiS-u - dopowiadają rządzący. Bo trudno dziś formacji Jarosława Kaczyńskiego wytłumaczyć to. Donald Trump! Donald Trump! Że tak popierany przez PiS Donald Trump do Rady Pokoju zaprasza człowieka, który z pokojem nie ma nic wspólnego. Politycy PiS-u, nawet jakby ktoś napluł im w twarz, to będę mówili, że pada deszcz. Oni nie przyznają się do błędu, a myślę, że polityka Trumpa zaczyna być problemem dla Europy, Polski i świata. Ale tego prezydent Nawrocki dziś nie powiedział. Na konferencji padło za to sporo gorzkich słów pod adresem UE. Część liderów także na oficjalnych spotkaniach, w których brałem udział, część przedstawicieli biznesu także w Davos nadal myśli, że największym problemem w Europie i na świecie są zmiany klimatyczne. Ja tak nie uważam. Jesteśmy w obliczu wielkich konfliktów na całym świecie. I od razu wyrażę swój smutek, panie redaktorze, bo pewnie i tak tego nie puścicie w Telewizji Polskiej. Mówił prezydent na konferencji prasowej, która w całości była transmitowana na żywo na antenie TVP Info. Donald Trump wycofuje się z ceł na wybrane kraje europejskie i nie zamierza wjeżdżać na Grenlandię czołgami, ale i tak Europę stawia pod ścianą. Amerykański prezydent przyznał, że opracowano ramy przyszłego porozumienia dotyczącego całego regionu arktycznego. Według nieoficjalnych ustaleń plan zakłada kompromis, w którym Dania przekazałaby USA suwerenność nad niewielkimi fragmentami terytorium oraz dodatkowe prace dotyczące surowców. Ludzie myśleli, że użyję siły w Grenlandii, ale nie muszę. Proszę o kawałek lodu, zimny i w kiepskiej lokalizacji, ale ważny dla światowego pokoju. Mała prośba. Gdy Trump w Davos czarował świat dobrymi intencjami, jego polityczne zaplecze w Waszyngtonie zajadało się takim tortem. We cut it. W Szwajcarii prezydent USA potrzebował zaledwie kilku godzin, by ogłosić sukces. Kluczowe okazało się to spotkanie z szefem NATO. Po nim pojawiła się informacja, że jest wstępna umowa. Będziemy mieli wszystko, czego chcemy. Dostaniemy wszystko, czego chcemy, za darmo. Według medialnych doniesień Rutte z Trumpem rozmawiali o aktualizacji umowy obronnej Danii i USA z 1951 roku. Pierwszą rzeczą, jaką zrobimy, będzie współpraca z 7 krajami graniczącymi z Grenlandią. Umowa miałyby zakładać, że amerykańskie bazy na Grenlandii staną się ich terytorium, USA zyskają nieograniczony dostęp wojskowy do wyspy, a potencjalne chińskie i rosyjskie inwestycje krytyczne w regionie będą zablokowane. Mowa jest też o pierwszeństwie Ameryki w wydobyciu rzadkich metali i stworzeniu tzw. złotej kopuły, czyli tarczy antyrakietowej. Taki model, gdzie będą mogli na zasadzie eksterytorialności operować w poszczególnych częściach Grenlandii, będą mogli tam instalować broń, też ofensywną, a nie tylko defensywną. Trump zapewnia, że umowa byłaby wieczna. Wycofał się też z gróźb wobec Europy. Zostanie to wyjaśnione. Zrezygnowałem z ceł, ponieważ wygląda na to, że mamy koncepcję umowy. Problem w tym, że Dania nie była uczestnikiem tych negocjacji. Sekretarz generalny NATO nie ma mandatu do negocjowania w imieniu Grenlandii i Danii. Zatem wszelkie kwestie dotyczące naszej suwerenności i przyszłości Grenlandii to dyskusja, którą podejmujemy gdzie indziej. Szef NATO uspokaja, że szczegóły umowy będą omawiane z Danią i Grenlandią. Istnieją pewne ramy i będziemy nad nimi pracować. Europy amerykańskie zamiary nie przekonują, dlatego w Brukseli zwołano nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej w sprawie Grenlandii. Dobrze, że prowadzimy dialog, ale musimy poczekać i nie powinniśmy się zbyt szybko cieszyć. Grenlandczycy na działania Trumpa patrzą z przerażeniem. Ludzie się martwią, kiedy Trump coś mówi, ale uwierzyć w to to zupełnie inna sprawa. Podobnie jak władze w Nuuk. Te wydały właśnie specjalny poradnik dla obywateli z zaleceniami na wypadek kryzysu. Współpracujemy z gminami i z organizacjami. Musimy mówić jako społeczeństwo o naszej gotowości w przypadku kryzysu. A że rekomendacje zakładają gromadzenie zapasów wody, żywności czy alternatywnych źródeł zasilania, mieszkańcy rzucili się do sklepów. Nie sądzę, żeby wyłączył zasilanie, ale na wszelki wypadek chcemy być przygotowani. O przyszłości Grenlandii rozmawiają teraz europejscy liderzy. Po raz pierwszy w historii swoich publicznych wystąpień prezydent Ukrainy tak ostro skrytykował sojuszników. "Putin zdołał powstrzymać Europę" - stwierdził Wołodymyr Zełenski podczas szczytu Światowego Forum Gospodarczego w Davos. Jego spotkanie z Donaldem Trumpem nie przyniosło przełomu. Wieczorem specjalny amerykański wysłannik ds. misji pokojowych ma spotkać się z przywódcą Rosji. Odbyło się za zamkniętymi drzwiami, bez kamer. Ale o przebiegu i atmosferze godzinnego spotkania równie dużo co komentarze obu przywódców mówią te zdjęcia wykonane tuż po jego zakończeniu. Spotkanie z prezydentem Zełenskim przebiegło pomyślnie. Zobaczymy co dalej. Jak skomentowałby pan spotkanie z prezydentem Trumpem? Szczerze? Jestem wdzięczny, że znalazł dla nas czas. Ja zawsze bronię interesów mojego kraju, dlatego te rozmowy nie są proste. Ale dzisiejsze były pozytywne. Miało do nich w ogóle nie dojść. Wołodymyr Zełenski zrezygnował z podróży do Davos, bo europejscy przywódcy zamiast walczyć o ukraińską przyszłość, zajęli się walką z planami zajęcia Grenlandii przez Trumpa. Niestety trzeba przyznać, że kwestia Grenlandii przyćmiła wiele innych spraw. I to Europie wytknął w przemówieniu ukraiński prezydent, który po raz pierwszy w historii swych publicznych wystąpień tak ostro krytykował sojuszników. Nikt nie chciałby tak żyć, powtarzać te same rzeczy cały czas. Przed rokiem zakończyłem swoje przemówienie tutaj, w Davos, mówiąc, że Europa musi wiedzieć, jak się bronić. Minął rok i nic się nie zmieniło. Zełenski zarzucił Europejczykom, że uwielbiają dyskutować o przyszłości, ale unikają podejmowania działań. Zwracają się przeciwko sobie nawzajem, zamiast się zjednoczyć. A w kwestii bezpieczeństwa są zbyt zależni od USA. Jeżeli Putin zaatakuje Litwę lub Polskę, kto zareaguje? Na razie wierzymy, że NATO w takiej sytuacji pomoże, zareaguje. Co jeśli tego nie zrobi? Wierzy też Trump, tyle że w wolę Putina do zakończenia wojny. Uważam, że Rosja chce zawrzeć porozumienie. Choć Kreml negocjuje je za pomocą rakiet i dronów wymierzonych w cywilów i obiekty energetyczne. Ukraińcy marzną w ciemnościach. Nawet w Kijowie. Teraz jest najtrudniej. Nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji, żeby jednocześnie nie było ogrzewania, prądu ani wody. Tego pozbawionych jest ponad milion mieszkańców stolicy. Ratunkiem są takie miejsca - punkty niezłomności. Do Kijowa płynie też ciepło z Polski. W społecznej zbiórce na zakup m.in. generatorów Polacy wpłacili już ponad 5 mln zł. Dzisiaj Polska ponownie stała się liderem pomocy, przykładem solidarności i skutecznej mobilizacji. Ale nie każdy wytrzymuje próby przetrwania we własnym mieszkaniu czy takim prowizorycznym w wagonie kolejowym, gdy temperatury spadają do -20 stopni Celsjusza. W ciągu ostatnich 2 tygodni z Kijowa wyjechało ponad 600 tys. osób. To realne zagrożenie dla Ukrainy. Ci ludzie nie zrobili nic, aby na to zasłużyć. Celowe atakowanie infrastruktury cywilnej jest zbrodnią wojenną. Władimir Putin nie jest człowiekiem pokoju. Słowom polskiego ministra przysłuchiwał się specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff, który chwilę później wraz z Jaredem Kushnerem wyleciał do Moskwy na rozmowy z Putinem. Wcześniej w Davos prowadził zakulisowe rozmowy z jego wysłannikiem. To właśnie kwestie terytorialne mają być ostatnią sporną kwestią. Oglądają państwo "19.30". Już za chwilę: Wielkie odliczanie. Do 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wiedziałam, że zbieram na bardzo ważną rzecz, mogę pomagać innym. To jest ta siła, która sprawia, że nie rdzewiejemy, nawet mając siwe włosy. Nie trzeba było nikogo namawiać. To wielka akcja, która łączy ludzi z całej Polski. Decyzja eurodeputowanych o skierowaniu umowy z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE podzieliła polskich polityków. W Sejmie doszło do awantury. PiS zapowiedziało złożenie wniosku o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa. Granice politycznej hipokryzji zostały przekroczone - mówi Stefan Krajewski. Chętnych z PiS-u do wzięcia udziału w zaproponowanej przez PSL debacie w sprawie Mercosur nie ma. Jak na targu. W taki sposób przewodniczący klubu PiS atakował rządzących. Nie mam innej możliwości. Nie ma pan odwagi. Nie mam innej możliwości. I tu się Mariusz Błaszczak myli. Bo jest wśród trzech polityków PiS, których ludowcy w sprawie Mercosuru wzywają do debaty. Nie chcą debatować, bo wiedzą, że nie mają argumentów i w tej debacie by przegrali na fakty. Za to w takim sposobie prowadzenia dyskusji... Panie pośle. ...Mariusz Błaszczak okazał się bezkonkurencyjny. To puste hasła. Jak myszy pod miotłę uciekliście. Nieprawda. Wczoraj cztery razy przerywał wystąpienia ludowców. Panie przewodniczący Błaszczak, zamiast histerii - argumenty. Ale padały głównie oskarżenia. Pan powinien się podać honorowo do dymisji. Proszę panów. Proszę panów. Emocje ostudziło dopiero ogłoszenie przerwy. Widać, że nerwy w PiS puszczają. Według rządzących to dowód na to, że narracja PiS w sprawie Mercosuru się sypie. To pod ich rządami odbyły się najważniejsze negocjacje, a dzisiaj próbują spychać odpowiedzialność na innych. Dziś politycy PiS stają na czele rolniczych protestów i przekonują, że wypracowywana od 25 lat umowa o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej to wina Donalda Tuska. Choć negocjacje zakończyły się w połowie 2019, czyli za rządów PiS. Ale teraz PiS widzi to tak. W 2019 roku my postawiliśmy jasny sprzeciw wobec tego i od tamtej pory temat nie był dyskutowany. To rok 2019 i wizyta szefa dyplomacji w rządzie PiS w Ameryce Południowej. Polska jest zwolennikiem zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a wspólnym rynkiem Południa, czyli Mercosur. Szukacie tam wypowiedzi trzeciorzędnych polityków. Ale to był minister spraw zagranicznych za waszych rządów. Tak, ale my jako PiS, my jako ministerstwo rolnictwa zawsze byliśmy przeciwko umowie Mercosur. W stawianiu takich tez politykom PiS nie przeszkadzają wypowiedzi ich partyjnego kolegi, który był unijnym komisarzem ds. rolnictwa. W 2023 roku w umowie z Mercosur nie widział zagrożeń. Nie trzeba wprowadzać żadnych barier, jeżeli komuś się będzie opłacało przywieźć wołowinę z Argentyny i ją tutaj próbować sprzedać, na tym rynku, który będzie wspierany działaniami na rzecz lokalnego rynku, to proszę bardzo. Ale teraz PiS o tym nie pamięta. Złożymy wniosek o pana odwołanie, niech pan będzie tego pewien. Takich fikołków już dawno w Sejmie... Ci wszyscy, którzy tak fikają, kręgosłupy sobie połamią na swojej obłudzie, hipokryzji i kłamstwie. Umowa z Mercosurem została podpisana tydzień temu. Przeciw była Polska, Francja, Irlandia, Austria, Węgry i początkowo Włochy, które na ostatniej prostej zmieniły zdanie. Interwencja prezydenta Nawrockiego okazała się nieskuteczna. Teraz pozostają dwie możliwości. To po pierwsze klauzule ochronne, czyli m.in. przywrócenie ceł, jeśli produktów z krajów Mercosur w Europie będzie zbyt dużo. Propozycja zabezpieczeń wyszła od polskich rolników. Te przeszły przez Parlament Europejski, mimo że posłowie PiS byli przeciw. Bo my jesteśmy przeciw umowie, żadne zabezpieczenia nie są skuteczne. Zrobiliśmy, co mogliśmy, żeby zabezpieczyć polskich rolników, zarówno klauzule, jak i wniosek do TSUE został złożony i przegłosowany. Pod tym wnioskiem nie ma podpisów europosłów z PiS, co nie przeszkadza im, by w mediach społecznościowych przedstawiać odesłanie umowy z Mercosur do TSUE jako swój sukces. Takich danych nie spodziewali się analitycy. Według Głównego Urzędu Statystycznego w grudniu produkcja przemysłowa wzrosła o 7,3% w porównaniu do ubiegłego roku. Na plusie znalazły się m.in. naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn i urządzeń, a także produkcja wyrobów z metali. Napisał premier w mediach społecznościowych. W niektórych miejscach oddychać najlepiej rano. Później z każdą godziną jest coraz trudniej. A najgorzej jest wieczorami, kiedy mieszkańcy wracają z pracy i rozpalają w piecach. Wtedy najlepiej nie wychodzić z domów. Smog wisi nad Polską i dusi. Jest nie tylko nieprzyjemny, ale co gorsza groźny i śmiertelny. To nie Arktyka, a malowniczy krajobraz nad Bałtykiem. Na plaży w Mikoszewie pojawiły się gigantyczne torosy, czyli lodowe góry. Cudownie to wygląda. Specjalnie z Moreny przyjechaliśmy, żeby to zobaczyć, z żoną i z dziećmi. Formacja, którą obserwujemy w Mikoszewie, to jest tzw. wał lodowy, który składa się z torosów, czyli połamanych niczym szkło kawałków lodu, które wcześniej dryfowały na powierzchni lodu. Zima zachwyca, ale ma też swoją ciemną stronę. Niskie temperatury sprzyjają pogorszeniu jakości powietrza. Alert RCB o wysokim stężeniu pyłów PM 10 trafił do mieszkańców aż 9 województw. Na liście m.in. Małopolska, z jasnym komunikatem: zostańcie w domach. Tym razem jednak nie dotyczy to Krakowa, choć miasto spowija gęsta mgła. Ciężko jest oddychać, ale najbardziej żal mi jest tych starszych osób, które nie powinny wychodzić. Odczuwalne jest to. Mam ponad 70 lat i czuję to, tak że tylko niezbędne zakupy. Jeżeli nie muszę, to w domu. Kraków nie jest już liderem rankingu najbardziej zanieczyszczonych miast. Miejsce w pierwszej dziesiątce wciąż jednak niepokoi. Tym bardziej, że stolica Małopolski od lat konsekwentnie walczy o czyste powietrze. Niemal całkowicie zlikwidowała kopciuchy, wykorzystywane do ogrzewania budynków. Usunięto ponad 45 tys. takich palenisk. Zostało dosłownie kilkanaście. Skąd więc smog? Wciąż mamy problem z napływem zanieczyszczeń z gmin ościennych. Jeżeli chodzi o obwarzanek krakowski, to tutaj dymi ponad 10 tys. takich kotłów. Słowem: Kraków cierpi przez sąsiadów i ich kopciuchy. W związku z jego położeniem, w niecce. Przy bezwietrznej pogodzie zanieczyszczenia wiszą nad stolicą Małopolski, która jest w czołówce miast walczących z fatalną jakością powietrza. Dzięki wprowadzeniu uchwały antysmogowej dla Krakowa w ciągu ostatnich 10 lat uratowaliśmy 2086 przedwczesnych zgonów. Zarówno przewlekła, obturacyjna choroba płuc, jak i astma, jak i zaostrzenia tych chorób, są związane ze smogiem. Nie ma właściwie w człowieku narządu, który by w jakiś sposób nie cierpiał, że jest złe stężenie pyłu zawieszonego. W Krakowie od początku roku obowiązuje też strefa czystego transportu, która obejmuje 60% obszaru miasta. Równowartość zysków miasto przekaże na działania związane z ochroną powietrza w sąsiednich gminach. Opłaty za wjazd do strefy mają trafić również do sąsiednich gmin. Będzie można je przeznaczyć zarówno na wymianę starych pieców, jak i kampanie informacyjne. To kolejny krok w drodze po lepszą jakość powietrza. A co za tym idzie, zdrowie i życie mieszkańców. Są w różnym wieku. Wszystkich łączy chęć niesienia pomocy i nierzadko podobna historia. Wielu z nich kiedyś uratował sprzęt z charakterystycznym serduszkiem. Dziś całym sercem wspierają Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Z puszkami na mrozie i z uśmiechem na twarzy. Będzie ich w sumie w tym roku 120 tys. O wolontariuszach, którzy grają razem z orkiestrą. Dla Jagienki to będzie 9. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zaczęło się od tego, że mama zapisała mnie na wolontariuszkę. Ja jeszcze nie za bardzo ogarniałam, o co w ogóle chodzi. Wiedziałam tylko tyle, że będę stać z puszką i pieniądze zbierać. Historia zaczęła się w szpitalu, w którym była leczona. Od dziecka choruje na wrodzoną łamliwość kości i niewydolność oddechową. W tym szpitalu widziałam bardzo dużo serduszek WOŚP i wtedy nie wiedziałam, co oznaczają, ale potem połączyły mi się fakty. Wiedziałam, że zbieram na bardzo ważną rzecz. To była też forma oderwania od trudnej rzeczywistości. Widziałam, ile radości jej to sprawiło, chociaż nie ukrywam, że była też potwornie zmęczona po tym dniu, ponieważ przerosło to nasze wszelkie oczekiwania, nie sądziliśmy, że przez cały dzień ludzie będą przychodzić. Jagienka zbiera nie tylko do puszki, na aukcję wystawiła także ceramikę, którą tworzy. A to baza nurkowa nad jeziorem Kłodno na Pojezierzu Kaszubskim. Zapraszamy do wyjątkowej skarbonki, 5 m pod wodą. Wrzuć swoją cegiełkę do najbardziej ekstremalnej puszki WOŚP - pod lodem. To prawdopodobnie jedyna taka skarbonka na świecie. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to siła ludzkich serc. Serc 120 tys. wolontariuszy. Najmniejszy sztab to PSP Brzeźno, dwóch wolontariuszy. Najstarsza wolontariuszka to pani Henryka z Krakowa, ma sto lat. Pani Władysława, mieszkanka Gdańska, grać z orkiestrą będzie 33. raz. Nie mam dużo pieniędzy, żeby zaoferować jakąś niebotyczną kwotę, natomiast mogę pracować cały dzień, pomóc w sztabie, mogę szukać darczyńców, mogę kogoś przekonać do tego. Przekonywać będzie też młodzież. Sztaby wolontariuszy w szkołach w różnych zakątkach kraju. To jest też moim zdaniem taka wspólnota, bo to jest taka wielka akcja, która łączy ludzi z całej Polski. Ale nie tylko z Polski, bo sztaby działają na całym świecie. Do akcji w tym roku dołączyły Indie. Kiedy gramy? 25 stycznia. Do zobaczenia, siema! Na Bali też dobrze znają serduszko Wielkiej Orkiestry. Gramy do końca świata i jeden dzień dłużej. Indonezja. Zebrane pieniądze, także te poza granicami Polski, zostaną przeznaczone na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych. Na jego wystąpienie w Davos czekali wszyscy. Donald Trump przemawiał 1 godzinę i 11 minut. Prezydent USA wygłosił kilka co najmniej kontrowersyjnych twierdzeń. Chodzi m.in. o udział USA w wydatkach NATO, finansowe wsparcie dla Ukrainy czy wiatraki w Chinach. Jak amerykańska głowa państwa mijała się z prawdą? Paweł Mateńczuk, pseudonim Naval, brał udział w wojnie w Afganistanie i w Iraku. Tam ginęli i byli ranni nasi żołnierze, stając ramię w ramię z innymi przedstawicielami państw NATO. Nie byliśmy tam gośćmi, którzy jadą na gapę, byliśmy tam ludźmi, którzy na własną pierś brali to wszystko, co brała Ameryka. Strzelano do nas i myśmy strzelali. W imię amerykańskiego pokoju. Bo to USA, po atakach na World Trade Center ćwierć wieku temu, jako jedyne w historii uruchomiły artykuł 5. NATO, zobowiązujący członków sojuszu do pomocy zaatakowanemu państwu. Ale prezydent Donald Trump zignorował ten fakt w swoim przemówieniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Nigdy nic nie otrzymaliśmy od NATO, nigdy o nic NATO nie prosiliśmy. Była to oczywista nieprawda. Nie rozumiem, czemu Trump tak powiedział. W Iraku i Afganistanie zginęło 66 polskich żołnierzy. To nie jedyny raz, kiedy podczas godzinnego przemówienia Donald Trump mijał się z prawdą. Dzięki mnie członkowie NATO wydają 5% swojego PKB na obronność. Ale nawet Polska, która jest liderem sojuszu, wydaje niecałe 4,5% produktu krajowego brutto na wojsko, nieco mniej kraje nadbałtyckie i skandynawskie. Stany Zjednoczone - niewiele ponad 3%. Trump chwalił się też słuchaczom w Davos, że zakończył 8 konfliktów zbrojnych na całym świecie. Amerykański prezydent przypisuje sobie pokój m.in. na Bałkanach, Bliskim Wschodzie, Kaukazie, w Afryce i Azji. Ale choć ma na tym tle sukcesy, to tylko część prawdy. Np. po tym, jak opadło napięcie pomiędzy Kambodżą a Tajlandią, i Trump odtrąbił sukces, działania zbrojne zostały wznowione. Na krótko, ale napięcie tam cały czas się utrzymuje. Dużą część wystąpienia Trump poświęcił zielonej energii, która jego zdaniem jest oszustwem. Chiny produkują turbiny wiatrowe i sprzedają je głupim, a sami ich nie używają. Nie udało mi się znaleźć w Chinach żadnych farm wiatrowych. Donald Trump przeoczył np. tę największą farmę wiatrową w prowincji Gansu w Chinach, która ma 7 tysięcy turbin. Chiny są największym inwestorem w biotechnologię i mają też najwięcej mocy w tych jednostkach. Trump mijał się z prawdą w sprawie rzekomej przynależności Grenlandii do USA, swoich sukcesów gospodarczych czy pomocy administracji Joe Bidena dla Ukrainy. Zależy mu na efekcie, na przyciągnięciu uwagi oraz na wywołaniu wrażenia, często po prostu samego zainteresowania. A to bezapelacyjnie wzbudza, choć niekoniecznie w pozytywnym sensie. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia. U Justyny Dobrosz-Oracz dziś Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej. Będzie m.in. o radzie pokoju. Spokojnego wieczoru i do zobaczenia jutro o 19.30