Gra o wie¦. Sprawy rolnik#w w centrum uwagi kandydat#w. Cie$ na wodzie. Hybrydowe akcje Rosji na Ba¾tyku. Spe¾nione nadzieje. Coraz wi-cej ci@¼ z programu in vitro. Joanna Dunikowska-Paź, zapraszam na "19.30". Rolnicy w grze o prezydenturę. Na 10 dni przed ostatecznym starciem to o ich głosy toczy się bój. Rafał Trzaskowski o postulatach wsi rozmawiał z jej przedstawicielami w Niecieczy w Małopolsce i z mocnym wsparciem prezesa ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza. Pomocny dla rolników ma być także powrót do przedwojennych zasad handlu z Ukrainą - kontyngenty, limity i cła mają obowiązywać od 6 czerwca. Rafał Trzaskowski o głosy wsi zabiegał dziś przy wsparciu prezesa PSL. Odwiedzili gospodarstwo rolne w Niecieczy w Małopolsce. W I turze zdecydowanie wygrał tu Karol Nawrocki, Rafał Trzaskowski był drugi. Rafał Trzaskowski będzie dobrym gospodarzem polskiej wsi i Polski. Politycy mówili o przywróceniu unijnych restrykcji na import ukraińskich produktów rolnych. Wprowadzony po wybuchu wojny bezcłowy import doprowadził do zalewu polskiego rynku ukraińskim zbożem i masowych protestów rolników za rządów PiS. Będzie wjeżdżała tylko ta żywność, która będzie spełniała nasze standardy. To bardzo ważne. Razem walczyliśmy i będziemy walczyć przeciwko tej umowie z Mercosurem. Ja rozmawiałem np. z prezydentem Macronem. Jak ktoś się pyta, po co są języki obce, to właśnie po to. PiS odpiera zarzuty. W 2023 roku 15 kwietnia zatrzymaliśmy całkowicie zboże wbrew Unii Europejskiej, mimo gróźb sankcji. Czyli prawie rok po wprowadzeniu bezcłowego importu z Ukrainy. Poprzedni rząd nie potrafił, nie miał tam zdolności. Od 6 czerwca wracamy do takich zasad, jak sprzed wybuchu wojny. Koniec z wolną amerykanką na europejskim rynku. Wyborcza walka o wieś będzie zacięta. W I turze ponad połowa rolników poparła Karola Nawrockiego. Drugi był Sławomir Mentzen, trzeci Rafał Trzaskowski. Ale widać, że kandydat Konfederacji nieco odebrał PiS-owi poparcie na wsi. 5 lat temu Andrzej Duda w I turze miał ponad 70% głosów. W II turze kandydat PiS miał ponad 63%. Rafał Trzaskowski prawie 37%. PiS nie jest partią polskiej wsi, dlatego że przez 8 lat rządów od 2015 roku nic nie zrobiono, żeby usystematyzować sprawę. Wręcz zapalono ogień, zapalono pożar, a potem gaszono go pieniędzmi. Andrzej Sobociński organizował rolnicze protesty. W lutym jego gospodarstwo w Solnicy na Żuławach odwiedził Rafał Trzaskowski z żoną. Dziś kandydat Koalicji razem z prezesem PSL i prawnukiem Wincentego Witosa byli na grobie przywódcy polskiego ruchu ludowego w Wierzchosławicach. Ale od kilku dni oblegany jest też pomnik Witosa w Warszawie. W poniedziałek Rafała Trzaskowskiego poparli tu ludowcy. We wtorek Karola Nawrockiego - rolnicza Solidarność. A dziś o niegłosowanie na kandydata PiS apelował Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa, wcześniej lider Agrounii organizujący za rządów PiS rolnicze blokady. Żeby znów nie mówili publicyści, dziennikarze, że rolnicy mają syndrom sztokholmski i wracają do swojego oprawcy. Oprawcą rolników jest Unia Europejska, polityka Unii Europejskiej, umowa Mercosur, Zielony Ład, umowa z Ukrainą. Rządzący w odpowiedzi przypominają PiS-owi te spoty z komisarzem Wojciechowskim. Puszczał w telewizji, jaki wspaniały Zielony Ład przygotował PiS, Kaczyński mówił, że Zielony Ład to jest program PiS-u, więc spuśćmy już... A nie, nie spuszczajmy zasłony milczenia, bo trzeba głośno. W kampanię na wsi włączyły się też żony. Małgorzata Trzaskowska i Paulina Kosiniak-Kamysz w Niepołomicach spotkały się z Kołem Gospodyń Wiejskich. Po południu Rafał Trzaskowski pojechał do Tarnowa. W I turze wygrał tu Karol Nawrocki, drugi był Rafał Trzaskowski. Na niedzielę tydzień przed wyborami Platforma zaprasza na marsz mobilizacyjny do Warszawy. Prezydentem polskiej wsi - jak sam podkreśla - chce być także Karol Nawrocki. Jemu poparcia udzielił były minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski, który wcześniej po zdecydowanej różnicy zdań rozstał się z PiS-em. Kandydat dziś w ogniu pytań lidera Konfederacji krytykował "Zielony Ład", podpisał się pod "ósemką" Mentzena i jak się okazuje, nie podpisuje się pod wieloma pomysłami PiS, co wyborców tej partii może zaskakiwać. Tak kandydat PiS-u walczy o głosy polskiej wsi. Karol Nawrocki w woj. kujawsko-pomorskim złożył taką deklarację. Będę dążył do odrzucenia Zielonego Ładu. W przypadku kandydata PiS-u to dość ryzykowna gra, bo Zielony Ład wychwalał Jarosław Kaczyński. Ten plan jest po prostu czymś, w czym warto uczestniczyć, nawet za pewną cenę. Ówczesny komisarz do spraw rolnictwa z PiS-u na poziomie unijnym go realizował. A główną rolę w tym wszystkim odegrał ówczesny premier z PiS-u. Jeżeli rozmawiał pan z Mateuszem Morawieckim, czy zadał mu pan pytanie, czemu zgodził się na Zielony Ład? Nie pytałem, nie rozmawiałem z panem Morawieckim w tych kwestiach. Nie nazywam się Morawiecki. Jestem Karol Nawrocki. Jestem obywatelskim kandydatem. Mówi Nawrocki, jakby zapominając, że miesiąc temu określił się jako "decyzja prezesa". Wśród tych decyzji jestem też ja. Konferencji Nawrockiego przysłuchiwała się była minister rolnictwa z PiS-u. Którą pytamy o tę archiwalną wypowiedź. Mateusz Morawiecki miał możliwość zawetowania Zielonego Ładu i tego nie zrobił. Sławomir Mentzen kłamie? Przez długi czas... Czy Sławomir Mentzen kłamie? Tak czy nie. Nie, panie redaktorze. Sytuacja jest bardziej skomplikowana. Sławomir Mentzen zdania nie zmienia. Zielony Ład to odpowiedzialność Morawieckiego. Dziś te słowa powtórzył podczas rozmowy z Karolem Nawrockim. Zaakceptował Zielony Ład. A kandydat PiS-u znów powtarzał swój postulat. Jest pan wielkim przeciwnikiem Zielonego Ładu. Ja też jestem przeciwnikiem. Tylko nie popiera mnie partia, której Zielony Ład jest programem rolnym. Mamy też "Solidarność", związek zawodowy, który zbiera podpisy na referendum w sprawie odrzucenia Zielonego Ładu. I tak się toczy kampania Karola Nawrockiego. W zależności od potrzeby: raz blisko PiS-u, raz jak najdalej. Karol Nawrocki podczas rozmowy zgodził się nawet z tezą, że błąd w kwestii Zielonego Ładu popełnił sam Jarosław Kaczyński. Czyli Kaczyński nie miał racji? W kwestii Zielonego Ładu nie. I po raz kolejny oskarżył Mateusza Morawieckiego. Wprowadzenie nowego ładu przez Mateusza Morawieckiego było błędem? Tak. Co ciekawe, popierany przez PiS kandydat... ...walcząc o głosy Konfederatów, wprost skrytykował PiS za politykę migracyjną. Dobrą decyzją rządu PiS było przyjęcie 366 tys. islamskich i afrykańskich migrantów w latach 2018-22? Przyjęcie islamskich imigrantów jest zawsze złe. I ostatecznie bez sprzeciwu Karol Nawrocki podpisał 8-punktową deklarację Sławomira Mentzena. Mimo że w punkcie dotyczącym podatków był za, a nawet przeciw, na co zwrócił uwagę polityk Konfederacji. Podpisałby pan ustawę wprowadzającą kataster od 10-12 mieszkania? Nie wiem tego. Jak pan nie wie, jak pan powiedział przed chwilą, że nie zgodzi się na żaden podatek? Nie, nie... Jestem przeciwko podatkowi katastralnemu. komentuje w internecie Adrian Zandberg i dodaje: W części rozrywkowej tej rozmowy pada pytanie o udział w ustawkach kibicowskich. Pan walczył w takiej 70 na 70 pamiętam, z tego, co mi ludzie mówili. Mamy trochę wspólnych znajomych. W różnych modułach, zawsze sportowych, szlachetnych walk występowałem. Tego dotyczyło pytanie. Na tych zdjęciach - takie sugestie już się pojawiły - I to Karol Nawrocki nazwał "szlachetną walką". Oglądają państwo "19.30" w czwartek. Za chwilę u nas: Każdy emeryt ma za mało. Będzie wyższy kapitał na emeryturę. W przypadku kobiety oznacza to podwyżkę jej przyszłej emerytury aż o 270 zł miesięcznie. Zmieniające się mierzacze bagaży to najczęściej dzieje się bez wiedzy konsumenta. Drogi bagaż w taniej linii. Kupując bilet, trzeba tak naprawdę za wszystko dopłacać. Szereg nieprawidłowości i zawiadomienie do prokuratury w sprawie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To efekt kontroli NIK, po której jest długa lista zastrzeżeń i wniosków dla śledczych. Najpoważniejsze dotyczą ponad 337 mln zł, które zamiast do publicznego radia i telewizji, trafiły do depozytu sądowego. Ale Izba pyta także o przeciągające się postępowania w sprawie koncesji, proces podejmowania decyzji czy rozpatrywanie skarg. Nieprawidłowości i działania bez podstawy prawnej. Tak w skrócie można ocenić wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli o działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Do prokuratury trafi sprawa niewypłacenia przez tego przewodniczącego KRRiT pieniędzy dla mediów publicznych. Skierował w pierwszym półroczu 2024 r. środki z wpływów abonamentowych do depozytu sądowego, zamiast bezpośrednio do 19 jednostek publicznej radiofonii i telewizji. Maciej Świrski zablokował pieniądze dla TVP i Polskiego Radia po zmianie rządu w 2023 roku. Jego zdaniem media publiczne zostały przejęte bezprawnie, mimo że likwidatorzy zostali wpisani do KRS. Zdaniem NIK także stan likwidacji nie dawał Świrskiemu podstaw do blokowania pieniędzy. Nie skutkowało to automatycznym zaprzestaniem realizacji przez nie misji publicznej. Przypomnijmy - chodzi o blisko 340 mln złotych. Ta kwestia abonamentowa jest chyba najbardziej dolegliwa, bo to jest jednak kilkaset milionów złotych, które mogły pracować dla polskiej kultury, no ale nie pracują. Zatrzymywał pieniądze, na tym traciło funkcjonowanie normalne. Nie sposób było planować działalności redakcyjnej, korporacyjnej. To wszystko było absolutnie bezprawne. Zawiadomienie do prokuratury dotyczy Macieja Świrskiego i tych trzech członkiń Krajowej Rady, które do KRRIT trafiły z rekomendacji albo PiS, albo prezydenta Andrzeja Dudy. Wszystkim zarzuca się przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków. Były też wyroki sądów, które nie przyznały racji Świrskiemu - dodaje członek KRRiT głosujący przeciw uchwale. Ta uchwała moim zdaniem nie miała podstaw, zwłaszcza w ustawie abonamentowej. No i ona wynikała moim zdaniem bardziej z politycznej oceny zmian, które dokonały się w mediach publicznych. Zarzuty NIK wobec Rady dotyczą też np. przewlekłych postępowań koncesyjnych. W przypadku stacji TVN24 było to ponad 19 miesięcy. Przewodniczący KRRIT niektóre decyzje wydawał na kilka dni przed wygaśnięciem koncesji. Świrski - bezprawnym przejęciem mediów publicznych. A to odpowiedź Macieja Świrskiego na raport NIK. Nosi znamiona wrzutki medialnej w ramach toczącej się kampanii wyborczej przed II turą wyborów na prezydenta. To głos podobny do tego słyszanego od polityków PiS. Mamy do czynienia z działaniem nielegalnym o charakterze systemowym, od początku, od grudnia 2023 roku. Zarzuty o brak apolityczności wobec Macieja Świrskiego padały wielokrotnie. Do rady został wybrany głosami PiS. Nawet nie próbuje udawać osoby bezstronnej, a szef krajowej rady powinien być ponadpartyjny. Mamy trzy wyroki sądowe, które mówią, że nie wolno wstrzymywać tych pieniędzy i przetrzymywać ich poprzez składanie do depozytu sądowego, a Maciej Świrski wie lepiej. No to wkrótce prokuratura oceni. Maciej Świrski może też stanąć przed Trybunałem Stanu. Wniosek w tej sprawie jest w komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Za zarzucane mu przez NIK przestępstwa grożą nawet trzy lata więzienia. "Oszczędziliśmy sobie poważnych kłopotów" - to premier o statku z rosyjskiej "floty cieni", który manewrował w pobliżu kabla energetycznego łączącego Polskę ze Szwecją. Donald Tusk dziękował służbom za skuteczne działania, ale jednocześnie alarmował - zagrożenia nie są abstrakcyjne. Do międzynarodowych regulacji wzywa z kolei szef polskiej dyplomacji, Bałtyk określając "najniebezpieczniejszym morzem na świecie". Bałtyk to... Obszar intensywnych działań Rosji. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak często obiekty infrastruktury krytycznej, te międzynarodowe, leżące na dnie Bałtyku, jak często są obiektem działań o charakterze dywersyjnym czy wręcz terrorystycznym. Premier zwołał w trybie pilnym odprawę z dowództwem Marynarki Wojennej w Gdyni po wtorkowym incydencie. Statek "floty cieni" podejrzanie manewrował poza naszymi wodami terytorialnymi, ale dokładnie nad ułożonym na dnie Bałtyku kablem energetycznym łączącym Polskę ze Szwecją. Zareagowała polska Marynarka Wojenna. Od razu dowódca operacyjny polecił wykonanie określonych procedur - lot patrolowy, odstraszenie. Statek odpłynął. Po interwencji wojska ten statek zmienił kurs z Tallina na Rosję. Kabel, należący do Polskich Sieci Elektroenergetycznych, nie został uszkodzony. Na miejsce popłynął jednak okręt hydrograficzny ORP "Heweliusz", który ma jeszcze badać dno. Cały czas badamy, czy nie doszło do podłożenia jakichś ładunków, wiadomo, że trzeba to sprawdzić bardzo dokładnie. Akcje sabotażowe na Bałtyku zdarzają się częściej, zwłaszcza od kiedy Szwecja i Finlandia wstąpiły do NATO. Nawet jeśli przyjmiemy, że incydenty przerwania kabli czy rurociągów są wypadkami, to i tak jest ich za dużo. Takie incydenty to element wojny hybrydowej. I test reakcji natowskich sił. Mogą pokazywać, jak reagują systemy europejskie i to dla Rosji jest ważne, dlatego że Rosja zbiera te dane. Jeżeli oni sobie obliczą, że ten czas, który jest na zrzucenie kotwicy, pociągnięcie jej po dnie i potem podniesienie jej, jest krótszy niż czas dolotu samolotu, to są bezkarni, mogą robić, co chcą. Kotwicą można zniszczyć przewód telekomunikacyjny, przesyłający energię czy gaz. I tak się dzieje. Nie tylko za sprawą Rosji. Chińskie kontenerowce rzeczywiście dokonały kilku szkód na Bałtyku, niszcząc infrastrukturę podwodną, choćby gazociąg Baltic Connector czy połączenia telekomunikacyjne pomiędzy państwami. Statków, nawet najbardziej podejrzanych, nie można zatrzymać na wodach międzynarodowych. Polska i inne państwa nadbałtyckie szukają rozwiązania tego problemu. Flota cieni, choć może stać za akcjami sabotażowymi, przede wszystkim pozwala Rosji obchodzić zachodnie sankcje w handlu ropą. To wysłużone tankowce pod różnymi banderami. By być jak najmniej widoczne, wyłączają transpondery i oświetlenie. Dodatkowo na morzu przekazują sobie ładunki - ropę i produkty ropopochodne - a to grozi katastrofą ekologiczną. Zamach w Waszyngtonie. 30-letni napastnik strzelający do pracowników izraelskiej ambasady przed Muzeum Żydowskim w samym centrum stolicy skandował hasło "wolna Palestyna". Zanim został zatrzymany przez ochronę, zabił dwie osoby. Ze świata płyną kondolencje i słowa potępienia, a ze Strefy Gazy kolejne dramatyczne doniesienia o zabitych i cywilach bez wody, leków i szans na przeżycie. Muzeum Żydowskie w Waszyngtonie i moment aresztowania sprawcy strzelaniny. Gdy ręce skuwano mu kajdankami, krzyczał: Wolna Palestyna! Kilkanaście minut wcześniej otworzył ogień do ludzi, którzy wychodzili z muzeum. Trwało w nim wydarzenie poświęcone dostarczaniu pomocy humanitarnej do regionów ogarniętych wojną takich jak Strefa Gazy. Podszedł do czterech osób, wyciągnął pistolet i zaczął strzelać. Zabił dwie osoby. Chwilę później napastnik wszedł do muzeum. Rozmawiał z ludźmi, wielu myślało, że jest świadkiem strzelaniny, a nie zabójcą. Nie wiedzieliśmy, że był to ktoś, kto z zimną krwią dokonywał egzekucji. Nagle sięgnął do torby, wyciągnął kefiję i powiedział: "Zrobiłem to. Zrobiłem to dla Gazy". To ofiary strzelaniny - pracownicy ambasady Izraela w Waszyngtonie. Byli parą. Planowali zaręczyny. Młody mężczyzna chciał oświadczyć się swojej dziewczynie w przyszłym tygodniu w Jerozolimie. A to człowiek, który ich zastrzelił. 30-letni Elias Rodriguez. Był zaangażowany w działania ruchu Black Lives Matter. Atak przed muzeum potępił prezydent USA. Premier Izraela mówi o straszliwej cenie antysemityzmu. Podobnie zareagowały także Włochy i Francja. M.in. te kraje nie kryły oburzenia również po tym incydencie. W obozie dla uchodźców w Dżeninie na Zachodnim Brzegu izraelscy żołnierze otworzyli ogień tuż obok dyplomatów z kilkudziesięciu krajów. Wzywamy Izrael do zbadania tego incydentu i pociągnięcia do odpowiedzialności tych, którzy do niego doprowadzili. Wojsko twierdzi, że oddano strzały ostrzegawcze, kiedy delegacja zboczyła z zatwierdzonej trasy. Zapowiedziano śledztwo i przeproszono za "niedogodności". Dżenin od kilku miesięcy zajmowany jest przez izraelską armię, która od stycznia prowadzi na tym obszarze największą wymierzoną w Hamas operację militarną od 20 lat. Plan po zakończeniu tej, która trwa w Strefie Gazy - już jest. Cała strefa Gazy znajdzie się pod kontrolą bezpieczeństwa Izraela. Netanjahu dodał, że konflikt zakończy się dopiero, gdy Hamas zostanie pokonany, a zakładnicy uwolnieni. W "19.30" teraz emerytury Polaków - tych, do których portfeli już trafiają, i tych, którzy przejdą na nie niebawem. Od przyszłego miesiąca ZUS podniesie wartość składek emerytalnych, a to oznacza że ci, którzy przejdą na emeryturę od lipca, będą mieli wyższą podstawę świadczenia. Oddzielną waloryzację ZUS przeprowadza dla osób, które już pobierają emeryturę. Jak zmienia się portfel seniora? Siedemdziesięcioczteroletnia Wanda Zawada mieszka na warszawskim Targówku. Ma trzy tysiące sto złotych emerytury. Emerytury w tym roku podniesiono o pięć i pół procent. W przypadku minimalnego świadczenia to wzrost o niespełna sto złotych. W przypadku pani Wandy - niespełna dwieście. Co, jak podkreśla, jest odczuwalne, ale w niewielkim stopniu. Ja nie mówię o frykasach, kawiorach, kochanie, czy łososiach, tylko mówię o podstawowych tam od czasu do czasu jakiegoś owocach, jakiegoś kiwi, banana czy coś w tym stylu. Na więcej mogą liczyć przyszli emeryci. ZUS w czerwcu zwiększy zgromadzoną przez nich pulę pieniędzy ze składek emerytalnych o 14,4%. Waloryzacja jest związana bezpośrednio z sytuacją gospodarczą kraju, a konkretnie ze wzrostem płac w ubiegłym roku. W ubiegłym roku płace - według GUS - wzrosły o 9,5 procent. Dla przykładu - jeśli ktoś przez kilkadziesiąt lat pracy uzbierał na ZUSowskim koncie 500 tys złotych, to teraz będzie mieć o 72 tys. więcej. W praktyce oznacza to, że przyszła emerytura sześćdziesięcioletniej kobiety od lipca urośnie o blisko 300 zł brutto. Żeby one były nieco wyższe i trochę bardziej przystawały do takiej rzeczywistości emeryta z jaką będzie się on mierzył w przyszłości. ZUS analizuje wzrost wynagrodzeń oraz cen i co roku dosypuje pieniędzy. Jednak do tej pory tak duża waloryzacja zdarzała się sporadycznie. Trudno znaleźć lokatę bankową czy na przykład obligacje Skarbu Państwa, które byłby oprocentowane na poziomie Natomiast ZUS takie oprocentowanie naszego kapitału emerytalnego oferuje. Według ekonomistów to zachęta, aby pracować dłużej i później przechodzić na emeryturę. Wartość nabywcza tych emerytur, czyli to co można za nie kupić - nie będzie malała, więc mówienie o tym, że emerytury będą głodowe - nie, nie będą głodowe. 1 czerwca minie rok od wprowadzenia refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro, a już teraz są efekty, o których warto powiedzieć. W 11 miesięcy do programu zakwalifikowały się 32 tys. par, a liczba ciąż sięga 13 tys. Ale większe wrażenie niż dane robią historie konkretnych rodzin, które teraz są większe i bogatsze o spełnione - często największe - marzenie. Takie mamy oczka ładne, tak? Dla wielu kobiet, jak Patrycja Tabisz, macierzyństwo to najpiękniejsza przygoda życia. Rodzice Wandzi starali się o nią 11 lat. Razem z dwiema kreskami na teście ciążowym pojawiły się łzy wzruszenia. To była nieopisana radość. Po tak długich staraniach, z jakimi my się zmagaliśmy, to jest moment, na który się czeka, i te emocje są nie do opisania. To jest najbardziej wzruszający moment w moim życiu. Zdrowa i piękna córeczka. Podobnie jak Pola, która również przyszła na świat dzięki metodzie in vitro. Była pierwszym bobasem, który urodził się w Katowicach dzięki rządowemu programowi. Zalała mnie fala radości, fala miłości. To jest niesamowite uczucie, jak widzi się dziecko pierwszy raz. Takich wzruszeń jest i będzie więcej. Do programu, który uruchomił rząd Donalda Tuska, zakwalifikowało się 32 tys. par. Z in vitro w zaledwie 11 miesięcy przybyło 13 tys. ciąż. Celem tego programu jest dawać ludziom szczęście, bo tak jak powiedziałam, długo oczekiwane dziecko to jest szczęście dla rodziny. Stoją w kolejce, która wije się po schodach i kończy przed kliniką. Problemy z płodnością ma coraz więcej par. Ale dzięki środkom od państwa szansa na cud in vitro jest większa. Nasze społeczeństwo niestety przez lata miało ograniczoną możliwość stosowania in vitro, co powodowało, że endometrioza, choroby autoagresji spowodowały, że zdrowie prokreacyjne dzisiejszych Polek i Polaków jest bardzo złe. Z endometriozą mierzy się 24-letnia Aleksandra Cichowska, która z partnerem marzy o czwórce dzieci. Niestety na ten moment to jest jedyne wyjście, z którego możemy skorzystać. Dobrze, że dowiedziałam się w tym wieku, w którym jestem teraz. A z dorobku nauki warto korzystać. W tej chwili mamy pełną refundację procesu leczenia niepłodności metodą in vitro. Para nie musi dopłacać za dodatkowe badania, które są wymagane ustawą. Ile dzieci urodziłoby się gdyby Szydło nie wygasiła programu w 2016 roku? Tam, gdzie zawodzi natura, pomaga nauka. Za każdą liczbą w statystyce in vitro stoi historia miłości, nadziei i nowego życia. Sezon wakacyjny za chwilę, a to oznacza, że tłumnie ruszymy także na lotniska, by skrócić dystans do wymarzonego odpoczynku. Tanie linie mają dla nas długą listę lotów, w teorii tanich, wyłącznie z bagażem podręcznym i często z dopłatą za niego, która koszt wycieczki potrafi wywindować. Do Komisji Europejskiej wpłynęła skarga na takie praktyki, a póki nie ma rozwiązań, to pasażerowie mają własne pomysły, jak z nadbagażem się jednak spakować. Czy bagaż podręczny jest podręczny czy też każą nam za nieniego dopłacić? Kupujac bilet za wszystko trzeba dopłacać. Po prostu jak jestem gamoń, to dopłaciłem. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgłaszają się pasażerowie, którzy czują, że linie lotnicze lecą... w złym kierunku z opłatami. Skargi na zmieniające się mierzacze bagaży to najczęściej dzieje się bez wiedzy konsumenta, konsument kupił dostosowany do starego mierzacza bagaż i ten bagaż się nie mieści, bo jest różnica jeden. Pasażerowie tanich linii są informowani o wymiarach i wadze dozwolonej bagażu, pojawiają się nadużycia, kiedy wymiary są przekroczone nieznacznie, kiedy jest nieforemny. Tak było z panią Izabelą, która wybrała się na wycieczkę z Poznania do Pragi. Podczas odprawy okazało się, że walizka, która trzy miesiące temu była ok, nie spełnia wymiarów gabarytowych przewoźnika. Pan powiedział tylko: walizka jest za szeroka, proszę uiścić opłatę 360 złotych. By uniknąć takich sytuacji pasażerowie potrafią wykazać się kreatywnością. Jest metoda "cebulkę". Metoda na poduszkę, którą jeszcze niedawno można było zabrać na pokład. Albo na "zakupowicza". Linie lotnicze dobrze znają takie numery, ale przekonują, że to właśnie ograniczenia są dla dobra klientów. Dzięki temu pasażerowie mają dostęp do tańszych biletów i większej możliwości elastycznego planowania swojej podróży. 40x2025 centymetrów tak jest w Ryanairze, 40x30x20 to rozmiary Wizzaira. Jednak według organizacji konsumenckich z całej Europy opłat za bogaż podręczny nie powinno być wogóle. Problem polega tylko na tym, że słowa "rozsądne wymiary" każdy rozumie inaczej. To jest kwestia właśnie niedointepretowana w przepisach unijnych, dlatego każda z tych stron może to interepretować, tak jak jej się wydaje. Nie wiadomo jeszcze kiedy skarga zostanie rozpoznana. Podobną sprawę rozstrzygnięto w zeszłym roku w Hiszpanii. Federacja Konsumentów wywalczyła odlotowe kary na prawie 200 mln euro. W "19.30" to już wszystko, bardzo Państwu dziękuję i zapraszam na "Pytanie dnia". Dziś u Justyny Dobrosz-Oracz Jolanta Kwaśniewska, była pierwsza dama, prezeska fundacji Porozumienie Bez Barier. Ciekawego wieczoru, do zobaczenia.