Atak: ameryka$skie bomby spad¾y na ira$skie instalacje atomowe. Odwet: ira$skie rakiety spad¾y na izraelskie miasta. Niepok#j: ¦wiat patrzy na eskalacj- bliskowschodniego konfliktu. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Fordo, Natanz i Isfahan. Amerykańskie bomby głębokiej penetracji spadły na irańskie instalacje nuklearne w tych 3 miejscach. Donald Trump nie kazał czekać na decyzję 2 tygodnie, a raptem 2 dni i Stany Zjednoczone weszły do gry. W orędziu prezydenta jest mowa o całkowitym zniszczeniu tej infrastruktury, Iran odpowiada: nic się nie stało, zdążyliśmy z ewakuacją. Wojna i pokój według Trumpa. To jak dotąd jedyne nagranie najprawdopodobniej pokazujące amerykańskie uderzenie na Iran. Zmasowany atak USA na 3 obiekty atomowe nastąpił o 2:10 lokalnego czasu. O jego przeprowadzeniu Donald Trump poinformował godzinę później we wpisie w mediach społecznościowych. Zakończyliśmy nasz bardzo udany atak na 3 obiekty nuklearne w Iranie, w tym Fordo, Natanz i Isfahan. Do operacji o kryptonimie "Północny Młot" amerykańskie wojsko wykorzystało 7 takich strategicznych bombowców B-2. To one jako jedyne przenoszą najpotężniejsze na świecie bomby penetrujące. Maszyny wystartowały z bazy Whiteman w stanie Missouri. I leciały przez 18 godzin non stop, kilkukrotnie tankując w powietrzu. Gdy znalazły się 12 kilometrów nad celem, zrzuciły 16 bomb na irańskie obiekty nuklearne w Fordo i Natanz. Ośrodek w Isfahan Amerykanie zaatakowali z kolei około 30 pociskami Tomahawk. Wystrzelił je amerykański okręt podwodny. Iran, tyran Bliskiego Wschodu, musi teraz zawrzeć pokój. Jeśli tego nie zrobi, przyszłe ataki będą o wiele większe i dużo łatwiejsze. Trump śledził atak na żywo z podziemnego centrum dowodzenia w Białym Domu. Te zdjęcia opublikowały jego służby prasowe. Na tym widać wiceprezydenta i sekretarza stanu USA. Przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów oraz dyrektora CIA. W situation room obecny był także sekretarz obrony. Ten plan wymagał miesięcy, tygodni, żeby ustawić się na pozycjach i przygotować. Tak, żebyśmy mogli być gotowi, kiedy dostaniemy telefon od Prezydenta. Wymagało to dużej precyzji, odwracania uwagi i zachowania najwyższego bezpieczeństwa operacyjnego. W całej operacji wzięło udział ponad 125 samolotów. Cześć miała za zadanie zmylić irańskie siły. Była to ściśle tajna misja, o której bardzo niewiele osób w Waszyngtonie wiedziało, kiedy i jaki jest charakter tego planu. Dokładna skala zniszczeń nie jest jeszcze znana. Na najnowszych zdjęciach satelitarnych z Fordo widać miejsce uderzeń bomb. Potrafiących wbić się głęboko w ziemię i z opóźnieniem zdetonować 2,5-tonową głowicę. W historii zapisze się to, że prezydent Trump podjął działania, aby nie pozwolić, by najgroźniejszy reżim na świecie wszedł w posiadanie najgroźniejszej broni. Jego przywództwo zmieniło historię. Zarówno Teheran, jak i Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że po atakach USA nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania w okolicy irańskich instalacji. Pentagon szykuje się na irański odwet i oczekuje go w ciągu 48 godzin. Nie wiadomo, czym może być, ale mogą to być działania mocno niesymetryczne. Na razie odwetowe ciosy spadają na Izrael, W odpowiedzi Iran wystrzelił 40 rakiet, które spadły m.in. na Hajfę, Be'er Jakow, Nes Syjon i Tel Awiw. Jak Izrael zareagował na amerykański atak? Z mieszanką ulgi i nadziei, ale też strachu. Izraelczycy bardzo chwalą ten ruch USA. Od początku wiedzieli, że sami z tak silnym wrogiem nie wygrają. Teraz Iran jest słabszy niż kiedykolwiek. Z drugiej strony - służby spodziewają się dużo bardziej agresywnych ataków rozwścieczonego Iranu. 1 z nich już dzisiaj przeszliśmy. Najważniejsze pytanie to oczywiście co dalej. Irańska telewizja państwowa mówi wyraźnie: każdy Amerykanin w rejonie jest dzisiaj celem. Jeśli Iran uderzył mauretańskie bazy konflikt może przerodzić się w konflikt globalny. Wszyscy na Bliskim Wschodzie dziś wieczorem wstrzymujemy oddech. Odwet był natychmiastowy. Zaledwie 4 godziny po amerykańskim ataku na Iran, Teheran odpowiedział z podwójną mocą, równając z ziemią budynki na północy, w centrum Izraela oraz w mieszkalnej dzielnicy Tel Awiwu. Tuż po 7 usłyszeliśmy syreny, gdy byliśmy w schronie, zatrząsł się cały dom. Usłyszeliśmy eksplozję i gdy ustały syreny, zobaczyliśmy, że z naszej dzielnicy nie zostało dosłownie nic. Iran wystrzelił 40 pocisków. To cud, że nikt nie zginął - mówią ratownicy. Mieszka tu 500 osób, a rannych zostało tylko 13. Gdyby ten pocisk upadł nie tuż obok, ale na ten blok, zginęłoby co najmniej 100 mieszkańców. Rakiety lub ich odłamki upadły w aż 10 miejscach w kraju. Rannych zostało blisko 100 osób. To znowu było uderzenie prosto w cywilów. Iran z premedytacją celuje w szpitale, centra handlowe i domy. Po tym ataku służby do maksymalnego zwiększyły poziom zagrożenia na terenie całego kraju. Izraelczycy na razie nie wrócą do szkoły i pracy. I wszyscy zastanawiają się, w którą stronę rozwinie się ten konflikt. To jest przerażające, nie wiemy, co stanie się w przyszłości, nie wiemy nawet, co stanie się tej nocy. Mam nadzieję, że Ameryka zakończy tę wojnę. Chcemy wrócić do normalności. Na razie końca wojny nie widać. Siły obronne Izraela już po amerykańskim ataku zaatakowały ponownie, niszcząc irańskie myśliwce i wyrzutnie rakiet. Nadal mamy plan i cele, i cały czas pracujemy nad ich osiągnięciem. Przygotowujemy się również do przedłużenia tej operacji. Ale losy tego konfliktu leżą w rękach Iranu. Teheran potępił już, jak mówi, skandaliczne i bezprawne amerykańskie ataki i rozważa możliwość odwetu. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i jej postanowieniami zezwalającymi na uzasadnioną odpowiedź w samoobronie, Iran zastrzega sobie wszelkie możliwości obrony swoich interesów bezpieczeństwa i obywateli. Decyzję, jak odpowiedzieć, podjąć ma po poniedziałkowych konsultacjach z Władimirem Putinem. Środki bezpieczeństwa podwyższają już Kuwejt, Bahrajn i Arabia Saudyjska, gdzie mieszczą się amerykańskie bazy wojskowe. Na Bliskim Wschodzie w 19 bazach stacjonuje prawie 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy. I atak na te bazy ma być jedną z rozważanych przez Teheran opcji odwetu. Inna możliwość: zamknięcie cieśniny Ormuz. Ten ruch wstrząsnąłby światowym rynkiem energii, bo to miejsce kluczowe dla transportu ropy naftowej. Parlament w Iranie zatwierdził już plan jej zamknięcia, ale ostateczną decyzję podejmie irańska Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Iran ma wielki dylemat. Chcą odwetu, ale wiedzą, że są dużo słabsi niż Stany Zjednoczone. Nie mają nieograniczonej liczby rakiet i wyrzutni. Więc tak naprawdę ich możliwości są bardzo ograniczone. Stany Zjednoczone zapowiedziały już, że szykują się na irański odwet w ciągu kolejnych 48 godzin. Prezydent Trump w kampanii wyborczej obiecywał narodowi, że zabierze amerykańskich chłopców z niepotrzebnych wojen, ale widać, że zmienił zdanie, albo zmieniły się okoliczności. Tak czy inaczej amerykańska polityka rezonuje republikańskim zachwytem i demokratycznym oburzeniem. Jak Biały Dom tłumaczy Amerykanom ten rajd na Iran? Biały Dom uważa, że nadal kontroluje sytuację. Tłumaczy, że dąży do pokoju przez demonstrację siły. Precyzyjne ataki na ośrodki jądrowe są podwyższeniem presji na reżim w Teheranie, by wrócił do negocjacji nad rozbrojeniem się z wojskowej części programu nuklearnego. Albo nastąpi pokój, albo dojdzie do tragedii dla Iranu o wiele większej niż ta, którą widzieliśmy w ciągu ostatnich 8 dni. Pamiętajcie: zostało jeszcze wiele celów, ten dzisiejszy był zdecydowanie najtrudniejszy i być może najbardziej zabójczy, ale jeśli pokój nie nadejdzie szybko, to będziemy uderzać w inne cele precyzyjnie, szybko i umiejętnie, większość z nich może zostać zlikwidowana w ciągu paru minut. Operacja zaplanowana przez prezydenta Trumpa była odważna i błyskotliwa, pokazała światu powrót do amerykańskiego odstraszania. Kiedy ten prezydent mówi, świat powinien słuchać. To ma być sygnał także dla Rosji i Chin, żeby nie budziły Trumpa za nos. Jeśli Amerykanie będą mieli możliwość, że patrzeć na Ukrainę i Tajwan, bo obawiał się o swoje bezpieczeństwo. Odmawiało się odwetu Iranu na swoje bazy na Bliskim Wschodzie, ale także ataków terrorystycznych w kraju. Dlatego wiceprezydent oświadczył w telewizji, że nie są na wojnie z Iranem. Opozycyjni demokraci zarzucają prezydentowi, że złamał konstytucję. Nie zapytał kongresu o zgodę na zbrojną interwencję. Trump będzie musiał w najbliższych dniach i tygodniach pokazał Amerykanom i światu, że faktycznie miał dowody na to, że Iran był o krok od budowy bomby atomowej. Nie wiadomo, czy świat ma słuchać, gdy amerykański prezydent mówi, ale z pewnością powinien się przypatrywać, gdy ten zrzuca bomby. Jak Iran odpowie i gdzie uderzy? Czy wzniesie się fala terrorystycznych zamachów, co stanie się z cenami ropy, gdyby Iran cieśninę Ormuz uczynił jeszcze bardziej ciasną? Pytań jest dużo więcej, bo Iran jest daleko, ale świat jest mały. W krytycznym momencie, w jakim znalazł się świat po tych amerykańskich atakach w europejskich stolicach zwołano sztaby kryzysowe. Ton reakcji na wydarzenia na Bliskim Wschodzie podobny - niepokój. Francja z zaniepokojeniem odnotowała ataki przeprowadzone wczoraj wieczorem przez USA na 3 irańskie obiekty programu nuklearnego. Nie uczestniczyła w tych atakach ani w ich planowaniu. Wzywa strony do zachowania powściągliwości. Prezydent Emmanuel Macron rozmawiał przez telefon z władzami Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu i Kataru. Szef polskiej dyplomacji bezpośrednio po atakach zadzwonił do Teheranu. Minister Radosław Sikorski usilnie namawia ministra spraw zagranicznych Iranu do powrotu do dyplomacji, do powrotu do stołu obrad, także tych obrad dotyczących rozbrojenia nuklearnego i ograniczenia wzbogacania uranu. Kryzysowe posiedzenie zwołał także kanclerz Niemiec. Kanclerz Friedrich Merz ponowił swój apel do Iranu o natychmiastowe rozpoczęcie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem oraz znalezienie dyplomatycznego rozwiązania konfliktu. O tym, że najwyższy czas wrócić do negocjacji, mówi praktycznie cały Zachód. W tym szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Teraz nadszedł moment, aby Iran zaangażował się w wiarygodne rozwiązanie dyplomatyczne. Stół negocjacyjny jest jedynym miejscem, w którym można zakończyć ten kryzys. Głos zabrał też premier Wielkiej Brytanii. Iran nie może mieć broni jądrowej. Stany Zjednoczone podjęły działania w celu złagodzenia tego zagrożenia. Ważne jest, abyśmy teraz złagodzili sytuację, ustabilizowali region. Apele o negocjacje Zachód kieruje przede wszystkim do Iranu. W grupie krajów, które wyraźnie potępiają drugą stronę, jest Rosja. Tamtejszy MSZ wydał oświadczenie kuriozalne z perspektywy działań Kremla wobec Ukrainy. Nieodpowiedzialna decyzja o poddaniu terytorium suwerennego państwa atakom rakietowym i bombowym, bez względu na użyte argumenty, rażąco narusza prawo międzynarodowe. Podobnie zareagował Pekin. Ten ruch USA poważnie narusza cele i zasady Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego oraz zaostrza napięcia na Bliskim Wschodzie. Chiny wzywają wszystkie strony konfliktu, zwłaszcza Izrael, do jak najszybszego zawieszenia broni. Przed skutkami eskalacji konfliktu ostrzegł papież Leon XIV. Żadne zbrojne zwycięstwo nie może wynagrodzić bólu matek, strachu dzieci, skradzionej przyszłości. Niech dyplomacja uciszy broń. Sekretarz generalny ONZ ostrzegł: nie dryfujemy już w kierunku kryzysu, tylko w jego stronę pędzimy. Jesteśmy na kursie ku potencjalnemu chaosowi. Rozszerzenie się tego konfliktu może rozpalić ogień, którego nikt nie będzie w stanie kontrolować. Na amerykański atak spadkami zareagowały kursy kryptowalut. Jak zareagują rynki, szczególnie ropy, przekonamy się po otwarciu światowych giełd. Będę głosem Polek i Polaków, prezydentem, który słucha i mówi konsekwentnie: "po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy" - tak mówi Karol Nawrocki, prezydent elekt, podczas powyborczego wiecu w Pułtusku. To obietnica dla Polaków, ale jest też rada dla rządzących: przywyknijcie do mnie, bo żadnym ponownym liczeniem głosów zwycięstwa odebrać sobie nie damy. Ale liczenie głosów się odbywa i widać ciekawe rzeczy. Piknik w Pułtusku PiS zorganizował w podziękowaniu za wygraną Karola Nawrockiego. To był nasz kandydat. To, że był obywatelski, to tego nic nie zmienia. To był kandydat PiS. Ja w istocie jestem obywatelskim, bezpartyjnym kandydatem i bezpartyjnym prezydentem. Mówił, że chce być prezydentem także tych, którzy na niego nie głosowali. Proszę was: bądźmy razem i radujmy się z zaprzysiężenia 6 sierpnia w Warszawie. Prezes PiS zapowiedział z kolei w najbliższych tygodniach "wielki marsz po Polsce". Trzeba ich wszystkich mobilizować, bo my nie pozwolimy na to oszustwo i nie pozwolimy, by ukradziono nam wybory. Jeżeli ktoś ma czyste sumienie, to nie boi się ponownego przeliczenia głosów. Mam wrażenie, że strach pojawił się w oczach Kaczyńskiego, stąd reaguje na to, co się dzieje z protestami wyborczymi poprzez konsolidowanie własnego środowiska. Do Sądu Najwyższego wpłynęło ponad 43 tysiące wyborczych protestów. Każdy, kto podniósł rękę na legalność wyborów przez fałszowanie, będzie ścigany przez polskie prawo i odpowie za to. Iskrzy na linii Donald Tusk - Andrzej Duda. Panowie Andrzej Duda, Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński, nie jesteście tak zwyczajnie po ludzku ciekawi, jakie są prawdziwe wyniki głosowania? Na pewno jesteście. A jak wiadomo, uczciwi nie mają się czego bać. Nie, Panie Premierze. Nie jestem ciekawy wyników wyborów prezydenckich, bo je znam. Ogłosiła je oficjalnie PKW. Trzymajcie się z daleka od kart do głosowania z wyborów prezydenckich! Donaldowi Tuskowi odpowiedział też Karol Nawrocki. A my, panie premierze, musimy się zacząć do siebie przyzwyczajać. Więc czas porzucić histerię i nie niszczyć polskiej demokracji i zacząć współpracować z przyszłym prezydentem na tyle, na ile to możliwe. W interesie wszystkich, całego społeczeństwa, przede wszystkim wybranego prezydenta jest to, żeby nie było kwestionowania mandatu. Z naszej strony nikt nie mówi, że te wybory są sfałszowane. My mówimy: coś jest nie tak. Trzeba się tym zająć. Szef Kancelarii Premiera przypomina słowa Andrzeja Dudy z 2014 roku, kiedy po wyborach samorządowych apelował o ponowne przeliczenie głosów. Wyobraźmy sobie, że to jest pana głos, panie pośle. Chciałby pan, żeby on powędrował do worka z napisem "Trzaskowski"? Przegrywaliśmy wiele razy wybory, przyjmowaliśmy to po męsku. Druga strona nie potrafi. Prokuratura Krajowa zapoznała się z protokołami powtórnie przeliczonych kart z 10 komisji w tych miastach. Kraków, Tarnów, Katowice, Strzelce Opolskie, Mińsk Mazowiecki, Olesno, Grudziądz, Kamienna Góra, Wieniec, Brześć Kujawski, Gdańsk. W 9 stwierdzono nieprawidłowości, w tym w 7 doszło do zamiany głosów. Te oddane na Rafała Trzaskowskiego pierwotnie błędnie przypisano Karolowi Nawrockiemu. Każdy protest musi być rozstrzygnięty, SN rozstrzygnie, ale nie można mówić, że jakieś systemowe łamanie zasad było. Najłatwiej byłoby, gdyby wszędzie te głosy przeliczyć jeszcze raz. To prawnie niemożliwe - odpowiada rzecznik Sądu Najwyższego. Protest wyborczy nie służy do tego, żeby zakwestionować wybory w całości. W piątek w Sądzie Najwyższym jawne posiedzenie w sprawie protestów wyborczych. Od udziału w nielegalnych zgromadzeniach, przez podżeganie do nienawiści, po szkalowanie prezydenta i zdradę stanu. Pod takimi zarzutami w więzieniach i koloniach karnych Białorusi siedzą ci, którzy weszli w szkodę Aleksandrowi Łukaszence. Wczoraj reżim wypuścił na wolność 14 z nich, między innymi Siarhija Cichanouskiego. Gest mięknącego reżimu, czy strategia twardej władzy? W końcu wolny. Siarhiej Cichanouski, białoruski opozycjonista, po 5 latach mógł w końcu przytulić żonę. Od ponad 2 lat bliscy nie mieli z nim kontaktu, nic dziwnego, że córka go nie poznała. Mój syn powiedział do mojej córki: 'to ojciec', a ona pobiegła do mnie. I byliśmy razem we łzach. Nie mogę mówić. Było morze łez i niedowierzanie. Dzieci pisały do niego i czekały przez 5 lat. A teraz uczą się tego uczucia, że ich ojciec jest z nimi. Cichanouski został zatrzymany tuż przed sfałszowanymi przez Łukaszenkę wyborami. Sąd w Mińsku skazał go na 20 lat kolonii karnej między innymi za podżeganie do wrogości społecznej. Chcę teraz zwrócić się do wszystkich Białorusinów i powiedzieć wam, że jeśli czekaliście na znak, oto on. Poza Cichanouskim uwolniono jeszcze 13 innych więźniów politycznych, wśród nich 3 Polaków. My liczymy, że jest to początek procesu, wspieramy dyplomację amerykańską w tej sprawie. To wynik negocjacji prowadzonych przez Stany Zjednoczone. W sobotę w Mińsku doszło do spotkania Alaksandra Łukaszenki ze specjalnym wysłannikiem Donalda Trumpa Keithem Kelloggiem. Pamiętam moment, kiedy furgonetka podjechała na boczną drogę, na której mieliśmy się z nimi spotkać. Otworzyłem drzwi, a oni wszyscy mieli spuszczone głowy i nie wiedzieli, co się dzieje. I powiedziałem: jesteście wolni. Eksperci przyznają, że to krok w dobrą stronę, ale za wcześnie, by mówić o przełomie. Łukaszenka dostał od Kellogga to, o co zabiegał od dawna, jakąś formę uznania, być może tego typu gesty będą mu potrzebne, żeby prowadzić bardziej suwerenną politykę wobec Rosji, bo na tej smyczy Putina jest bardzo mocno zaciśniętej. Bardzo czekamy na to, że być może będzie kolejna fala tych zwolnień, liczymy na to i zastanawiamy się, jaka jest cena wolności tych ludzi. W białoruskich więzieniach wciąż jest przetrzymywanych blisko 1200 więźniów politycznych, wśród nich m.in. dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut. Gorzej traktowani od morderców, od gwałcicieli, noszą taką żółtą naklejkę na plecach, która pokazuje, że to jest polityczny, że trzeba go jeszcze bardziej nękać. Polska od 4 lat żąda od Mińska uwolnienia Poczobuta. Bez efektów. Był na czele polskiej listy osób do uwolnienia. Andrzej Poczobut dla Łukaszenki jest bardzo ważną postacią, z przykrością muszę mówić, że Łukaszenka handluje życiem ludzi i handluje również Andrzejem Poczobutem. Dlatego białoruski dyktator łatwo nie pójdzie na ustępstwa. Policja jak w każdy długi weekend mnoży siły na drogach i apeluje: zróbmy tak, żeby weekend był długi, ale nie ostatni. Na krajowej 38 w miejscowości Krasowa na Opolszczyźnie zderzyły się dwa auta osobowe. 2 osoby zginęły na miejscu, 5 odniosło rany. Samochodami podróżowało 7 osób. Wspólnie z ratownikami medycznymi strażacy podjęli działania ratownicze. W wyniku tych działań lekarz stwierdził śmierć 2 osób. W tym wypadku 5 innych osób zostało rannych. Przyczyny wyjaśnia policja i prokuratura. Od środy na polskich drogach doszło w sumie do 278 wypadków, w których zginęło 17 osób. Do wieczora w całym kraju trwa policyjna akcja "Bezpieczny Weekend". Funkcjonariusze zatrzymali 1301 kierowców pod wpływem alkoholu. Baltic AI GigaFactory - nazwa już jest, ma powstać w Polsce, będzie fabryką sztucznej inteligencji, a pomagają nam Estonia, Łotwa, i Litwa. Do gry wchodzi konsorcjum prywatnych przedsiębiorców oraz instytutów badawczych. Unia Europejska zapowiedziała fundusz 20 miliardów euro na budowę 4 takich fabryk, nasza ma kosztować 3. Stosowny wniosek trafił już do Komisji Europejskiej. Służy przestępcom i oszustom do tworzenia takich deepfejków. To zła strona sztucznej inteligencji. Dobra to wsparcie w pracy, nauce i życiu codziennym. Jak potrzebujemy się dowiedzieć jakichś informacji, gdy zwiedzamy i potrzebujemy nowych miejscówek znaleźć. Do sprawdzania poprawności angielskiego, jeżeli nie chce mi się zastanawiać, czy coś dobrze napisałem. Polska chce być głównym graczem na europejskim rynku sztucznej inteligencji. Wraz z krajami bałtyckimi i firmami prywatnymi stworzyła konsorcjum. Do Komisji Europejskiej trafił właśnie wspólny wniosek o dofinansowanie budowy gigafabryki AI w naszym kraju. Wartość inwestycji to 3 miliardy euro. Trwa wyścig i Polska właśnie do niego dołącza. Wyścig o miano liderów innowacji. Bo fabryka AI to nie taśmociągi i maszyny produkcyjne. To będzie budynek naszpikowany najszybszymi superkomputerami, które pozwolą tworzyć nowoczesne modele sztucznej inteligencji. Żebyśmy mogli coraz więcej powtarzalnych zadań przekazywać właśnie do zautomatyzowania. I o tym jest ta historia. To też historia o napędzaniu polskiej gospodarki. Bo nie trzeba będzie kupować rozwiązań od Chińczyków lub Amerykanów, tylko mieć swoje i je sprzedawać. A popyt na sztuczną inteligencję w każdej branży będzie coraz większy. Jeśli Polska nie będzie inwestowała w rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją, to po prostu zostaniemy w tyle. Bo dzisiaj każdy, nie tylko w Europie, próbuje budować swoje kompetencje w tym obszarze. Bo to szansa na wielkie pieniądze, ale też wielki przełom, choćby w diagnozowaniu chorób czy tworzeniu nowych leków. To jest odkrywanie właściwie niemal wszystkiego, co jest możliwe, ponieważ my jako ludzie mamy w sobie dużo niedoskonałości i nie mamy takiej mocy obliczeniowej jak sztuczna inteligencja. Gigafabryka to krok naprzód, ale nie jedyny. To krakowska AGH - tu już powstaje pierwsza w Polsce fabryka sztucznej inteligencji. W poniedziałek ruszy budowa podobnej w Poznaniu, w tym Centrum Superkomputerowo-Sieciowym. Należy spodziewać się coraz więcej rozwoju i budowy różnego rodzaju fabryk, przedsięwzięć związanych ze sztuczną inteligencją. Natomiast jest to bardzo istotny krok i ma on wesprzeć nasz region. Decyzja Brukseli w sprawie bałtyckiej gigafabryki sztucznej inteligencji za kilka miesięcy. To wszystko w "19.30". Za chwilę Sędzia Igor Tuleya u Aleksandry Pawlickiej w Pytaniu Dnia. Dziękuję i do zobaczenia.