To już rok, rok bohaterskiej obrony Ukrainy. 24 lutego 2022 roku nad ranem rozpoczął się bestialski atak żołnierzy Putina. Sądzili, że wejdą do Kijowa w ciągu trzech dni, a najdalej w ciągu tygodnia zajmą całą Ukrainę. Nie wiedzieli, że na ich drodze staną ci, którzy tak ofiarnie będą bronić swojej ojczyzny. Nie wiedzieli, że Ukraina będzie otrzymywać wsparcie. A liderem tego wsparcia, liderem tej pomocy, co podkreślał dzisiaj tu w Kijowie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zeleński jest Polska. Michał Adamczyk, witam Państwa i zapraszam na specjalne wydanie wiadomości z Kijowa, na który równo rok temu były zwrócone oczy całego świata. I zwrócone są nadal, bo walka z rosyjskim najeźdźcą trwa. To jest walka o przyszłość Ukrainy, to jest walka o przyszłość naszego regionu Europy, to jest walka o bezpieczeństwo całej Europy. Już za chwilę połączymy się z naszymi reporterami, z Tomaszem Jędruchowem, z Piotrem Kućmą oraz z Marcinem Tulickim. Zacznijmy od podsumowań. Tomku, jak przebiegał ten dzień, dokładnie rok po rozpoczęciu wojny? Ponieważ jest to wyjątkowo trudny i smutny dzień, większość obchodów skupiała się na upamiętnianiu tych, którzy stracili życie broniąc swoje ojczyzny. Mówimy nie tylko o obchodach tutaj w stolicy Ukrainy, w Kijowie, ale też i o obchodach na terytorium całego kraju, gdzie minutą ciszy uczczono wszystkich tych, którzy zostali zamordowani bądź polegli w walce z Rosjanami. Jednocześnie ten dzień wykorzystano do tego, by uczcić i uhonorować tych wszystkich, którzy brali udział w obronie ojczyzny. Dlatego m.in. prezydent Włodymierz Zełenski w Towarzystwie Polskiego Premiera Mateusza Morawieckiego odznaczyli tych żołnierzy, którzy w tej chwili w szpitalu powracają do zdrowia, by móc znów pojawić się na froncie i walczyć o Ukrainę. Huk eksplozji, wycie syren i pierwsze przerażające obrazy z Ukrainy. Początek koszmaru. Chwilę później wystąpienie tego zbrodniarza i ogłoszenie brutalnej, nieusprawiedliwionej napaści na sąsiada, który rozpoczął nierówną walkę z potężnym wrogiem. Rozdajemy broni, będziemy ją rozdawać w obronie naszego kraju. Każdemu, kto chce i jest w stanie bronić naszej suwerenności. Przyszłość Ukrainy zależy od każdego obywatela. Pierwszy dzień to heroiczna walka z wojskami desantowymi. Pod Kijowem rosyjskie siły próbowały zająć lotnisko. Ukraińcom udaje się zlikwidować wroga. Prezydent Zełenski odmawia ewakuacji. Padają wtedy słowa, nie potrzebuje podwózki, potrzebuje amunicji. Prezydent jest tutaj, nasze siły są tutaj, obywatele są tutaj, wszyscy bronią niepodległości kraju. Świat zamiera. Z większości kierunków płyną słowa potępienia Moskwy i wsparcia wobec Kijowa, ale równocześnie mało kto wierzy, że Ukraina będzie w stanie się obronić. Równo rok później w Kijowie powiewają ukraińskie flagi. Prezydent Zełenski spotyka się z obrońcami. Kilka dni temu wizytę złożył tu prezydent Stanów Zjednoczonych, dzisiaj polski premier. Nie wyciągnęliśmy białej flagi, a zaczęliśmy bronić niebiesko-żółtej. Nie baliśmy się, nie poddaliśmy się, nie poddajemy się. Ukraińcy stawili opór na każdym skrawku swojej ziemi. Na maleńkiej wyspie Węży ukraińska obrona przekleła rosyjski krążownik Moskwa. Kilka miesięcy później trafiona ukraińskim pociskiem Moskwa idzie na dno. Pod Kijowem kolumny rosyjskiego sprzętu równają z ziemią bajraktary. W zakładach Azowstal powstaje twierdza, która nie poddaje się przez długie miesiące. Zadziwiali hartem ducha, wysokim morale i zaciekłością. Mimo mrocznego roku pełnego rozpaczy i zniszczenia, ich determinacja i odwaga bez wątpienia przetrwa. Po pół roku dramatycznej i nierównej walki Ukraińcy robią coś, co zaskakuje świat kolejny raz. Przechodzą do kontrofensywy. Odbijają obwód Charkowski, Hersoń, część Donbasu i Ługańska. Właśnie szykują się do kolejnej ofensywy. W rocznicę mówią ostrożnie, że to ostatnie miesiące walk i że wkrótce wygrają tę wojnę. Kamil Trzaska, Wiadomości. Linia frontu na Ukrainie liczy aż 3700 kilometrów. Skuteczna obrona nie pozwala najeźdźcom zdobywać kolejnych regionów kraju. Odwagi Ukraińcom nie brakuje. Martwią się jedynie tym, że może zabraknąć im broni i amunicji. I właśnie stąd apele o częstsze dostawy uzbrojenia. Z żołnierzami w Donbasie rozmawiał Piotr Kućma, który jest teraz w Krzywym Rogu, rodzinnym mieście prezydenta Ukrainy. Piotrze, rozmawiałeś z czołgistami i artylerzystami. Co na froncie mogą zmienić nowoczesne czołgi? Zachodnie czołgi sprawią, że ukraińscy żołnierze będą lepiej chronieni, a to oznacza mniej strat na froncie. Do tej pory poradzieckie maszyny wystarczały do obrony kraju, ale trzeba przejść do kontruderzenia. Ukraińscy żołnierze, z którymi rozmawiałem na froncie, powiedzieli mi, że bez nowoczesnych zachodnich czołgów nie byli w stanie przejść do działań ofensywnych. I to ma się teraz zmienić. To już koniec lutego, a wiosna ma być przełomowym momentem tej wojny. Tuż za linią frontu kilka ukrytych w lesie ukraińskich czołgów. Te 64 wywodzą się z lat 50. ubiegłego wieku. Nie da się nimi pokonać rosyjskiej armii. Ze sprzętem u nas nie jest za dobrze, jest bardzo przestarzały, ma tyle lat co ja, nawet więcej. Maszyny często się psują. Wychodzi na to, że więcej czasu spędzamy na naprawach niż na polu walki. Dlatego są wielkie nadzieje w związku z zapowiedziami przekazania Ukrainii amerykańskich Abramsów, brytyjskich Challengerów czy niemieckich Leopardów. Bo te maszyny są dobre jedynie w obronie, mówi Jehor, dowódca plutonu. I zapewnia, że w 2-3 tygodnie ukraińscy czołgiści nauczą się obsługi nowoczesnych maszyn. Do wyprowadzenia kontrofensywy potrzebny jest szybki i manewrowy sprzęt, który ma potężną moc ogniową. Dlatego potrzebujemy nowych czołgów. Dopóki walczymy na starym, sowieckim sprzęcie, nie możemy przejść do kontrofensywy. Atakujemy, ale płacimy za to ogromną cenę. Nowy sprzęt, lepszy pancerz, mniej usterek. Będziemy się czuli pewniej. Zmierzamy bliżej linii frontu. Ta droga wzdłuż okopów jest w zasięgu rosyjskich dronów, ale dziś nie ma ich na niebie, bo mocno wieje. Jeszcze więcej broni. Ukraina nieustannie prosi o dostawy nowoczesnego sprzętu. Wiele wskazuje na to, że dokładnie rok po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na ten kraj, te apele zostały wysłuchane. I wkrótce tutaj na linię frontu trafią nie tylko nowoczesne czołgi, ale co również bardzo ważne, amunicja. Bardzo dużo amunicji. Na pozycji ukraińscy artylerzyści. Ich poradziecka armata to haubica, akacja. Strzela amunicją o wadze ponad 40 kilogramów. Teraz trzeba się stąd wydostać. Nadchodzi ogień z drugiej strony. Jeszcze więcej broni i amunicji. To nieustający apel od ukraińskich żołnierzy, którzy codziennie próbują wyjść z tej drogi. Apel od ukraińskich żołnierzy, którzy codziennie ryzykują życie na liniach frontu. Chcielibyśmy mieć nowe systemy artyleryjskie. Akacja wciąż jest sprawna, ale to stary system. Jesteśmy ograniczeni małym zasięgiem. Więc czekają na wiosnę i obiecane dostawy. Dla Wiadomości Piotr Kućma, Donbass. Ta wojna to niewyobrażalny koszmar tysięcy rodzin. Dramaty zwykłych ludzi. To także bestialstwo Rosjan, o którym, miejmy nadzieję, świat nigdy nie zapomni. Przenieśmy się teraz do Irpienia pod Kijowem. Miasta, które jako jedno z wielu jest świadectwem okrucieństwa żołnierzy Putina. I gdzie jest Marcin Tulicki. Marcinie, od kilku dni rozmawiasz z tymi, którzy doświadczyli piekła wojny. Co mówią, jak reagują dziś, rok od początku inwazji? Ludzie, z którymi rozmawiałem, reagują różnie, ale zawsze widać, że jest to dla nich bardzo trudne wracać do tamtych chwil. Jedni reagują płaczem i to od razu. Inni chcą się po prostu wygadać, opowiedzieć o tym, co widzieli, o rosyjskich zbrodniach, o tym, jak rosyjscy bandyci mordowali, torturowali i gwałcili. W końcu ludzie, z którymi rozmawiałem, modlą się i mówią o tym, aby ten koszmar nie wrócił już nigdy. Trudno zatrzymać łzy, gdy wracają wspomnienia, a z nimi strach. Bardzo u nas strzelali. Mieszkamy tutaj, a oni z lotniska strzelali na Pokrowski. Przez całe dnie i noce. To straszne, bardzo straszne. Gdy rosyjscy bandyci okupowali Hostomel, Tamara z rodziną mieszkała w piwnicy, jakieś 3 kilometry od lotniska też okupowanego. Tyle z niego zostało. To wrak jedynego takiego największego na świecie samolotu transportowego, tuż obok stolicy Ukrainy. Chcieli zająć Kijów w 3-4-5 dni. Nie udało im się. Zostali tu i być może z tego powodu zaczęli dokonywać masowych okrucieństw. To już bucza. Na tej ulicy mordowali ludzi jak zwierzęta. Rosjanie mordowali cywilów, którzy nie mieli nic wspólnego z wojskiem. Ludzie szli po wodę czy chleb i już nie wracali. Te zdjęcia obiegły cały świat. Ulica Jabłońska. Rosyjscy mordercy zabijali kogo popadnie. To tył jednego z zakładów pracy, jakieś 200 metrów od ulicy Jabłońskiej. Film zrobiony dziś. I to samo miejsce z ubiegłego roku. Brak słów. To też bucza. Dziś miejsce pamięci. Po najeździe rosyjskich morderców była tu zbiorowa mogiła. Nie w całej buczy można było zbierać ciała, bo Rosjanie to uniemożliwili. Rosjanom dotarcie do Kijowa uniemożliwili Ukraińcy. Odzyskali Hostomel, Bucze i także Irpień. Tu na mapie widać jak blisko to stolicy. W Irpieniu trzeba było zniszczyć most, żeby bandyci Putina nie mogli się przedostać. Wszystko zaczęło się tutaj. To stąd ruszyły kolumny czołgów. Wszyscy strzelali, huczało. 10 dni z matką i mężem. Przesiedzieliśmy w piwnicy, bo baliśmy się wyjść. Leonid Czerkas kilka dni był przetrzymywany przez rosyjskie służby. Żyje. I to jest dziś najważniejsze. Widzieliśmy zdjęcia tych, którzy tak jak my byli aresztowani. Ze związanymi rękami i obwiązanymi twarzami. Wszyscy zostali później zamordowani. Ci, którzy żyją, a widzieli rosyjskie zbrodnie dają świadectwo. Zarówno Bucza, Irpień jak i Hostomel uhonorowano tytułami Miast Bohaterów. Miejsca symbole. Symbole napaści rosyjskich bandytów i bohaterskiej obrony Ukrainy. Tych obrazów nie wolno zapomnieć. Oby świat nie zapomniał ich nigdy. Spod Kijowa, stolicy Ukrainy, którą udało się obronić. Marcin Tulicki, Wiadomości. Irpień, Bucza, Izium, Mariupol. Takich punktów na ukraińskiej mapie, które stały się symbolami zbrodni popełnionych przez Rosję jest wiele. Ukraińskie władze zarejestrowały dotychczas ponad 71 tysięcy przypadków rosyjskich zbrodni wojennych. Olbrzymia skala niewyobrażalnego okrucieństwa i bestialstwa. Maria Stefan. Rok rosyjskiej wojny na pełną skalę na Ukrainie. Rok, w którym Rosjanie udowodnili, że nie są żadną drugą armią świata. Że jedyne co przynieśli na Ukrainę to śmierć, terror i ból. Oto i przyszedł ruski mir. Zniszczyć ile się da, zrównać z ziemią, tak jak Mariupol, zamordować jak najwięcej Ukraińców, tak jak w Buczy i Iziumie. Siać terror. Tak jak na dworcu w Kramatorsku, jak w Dnieprze. Krzemieńczuku. Ukraińska codzienność, śmierć wokół, utrata bliskich tygodniami życie w piwnicach i bunkrach. To inna, mówią, nowoczesna wojna, wojna dronów, wojna troli. Jeśli ktoś chce, może zobaczyć ją w telefonie, w komputerze, na ekranie wielkiego telewizora. I nie za rok, dwa, po wojnie, ale od razu. Piekło Azowstalu, niemal na żywo. Ale nie zmieniło się jedno, okrucieństwo. Okopy pod Bachmutem wyglądają tak samo jak okopy podczas pierwszej wojny światowej. Otrzymujemy rozkazy przez radio, a potem je wykonujemy. I wtedy zaczyna się błoto, mięso, wybuchy. Ta wojna boli, obezwładnia i kaleczy. Tak na kolanach witała mieszkanka Hersonia swego wnuka, który wyzwalał miasto. Ukraińcy walczyli i walczą jak lwy o każdy kawałek ukraińskiej ziemi. I giną, a do śmierci przyzwyczaić się nie da. Ten żołnierz o śmierci swoich przyjaciół dowiedział się nad miską zupy. Twarze tej wojny, twarze żołnierzy, dzieci, matek, ojców, twarze Ukrainy. Maria Stepan, Wiadomości. Dziś w TVP Info o 21.00 reportaż Marii Stepan, Ruski Mir. W ciągu tego roku Rosjanie udowodnili, że nie są żadną drugą armią świata, a jedynie armią bandytów, morderców, złodziei i gwałcicieli. Żywy, ruski oswobodnicy przyszli. Żywy? Nie. Oci, którzy tam leżą, 30 osób, przestrzelone głowy, niektórzy ze związanymi rękoma, zawiązanymi oczami, takich zabili. Zostrojony. Polska jako pierwsza ostrzegała Europę i świat przed rosyjskim imperializmem. Pierwsi ruszyliśmy z pomocą Ukrainy, zarówno militarną, jak i dyplomatyczną. Wysyłaliśmy i nadal wysyłamy broń, równocześnie mobilizując zachodnie rządy. O polskiej pomocy dla Ukrainy, Konrad Wąż. Leopard 2, cztery takie czołgi Polska przekazała właśnie Ukrainie. Zrobił to osobiście w Kijowie premier Mateusz Morawiecki. Przekażemy również wkrótce kolejne i nakłaniamy naszych partnerów z Unii Europejskiej, z NATO, żeby robili to samo. Na Ukrainę przekażemy też 60 zmodernizowanych czołgów PT-91 twardy. Broń wysyłamy naszym sąsiadom już od ponad roku. Polska jest jednym z naszych najważniejszych sojuszników, udzielających nam pomocy militarnej. Nie byłoby to możliwe bez przygotowanej jeszcze przed wojną ustawy o obronie ojczyzny. Sądzę, że nie trzeba tłumaczyć, dlaczego ta ustawa jest dzisiaj tak bardzo potrzebna. Polska musi dysponować siłami zbrojnymi adekwatnymi do tej sytuacji, która dzisiaj jest. Już kilka godzin przed atakiem Rosji prezydent Andrzej Duda spotkał się z prezydentem Ukrainy w Kijowie. Powiedział mi wówczas, możemy się już nigdy nie zobaczyć. Nikt tu się nie podda. Będziemy walczyć do samego końca. Powiedziałem, Wołodymyr, zobaczymy się jeszcze wiele razy. Na Polskę zawsze możecie liczyć. To nie były puste słowa. W marcu premier Mateusz Morawiecki i ówczesny wicepremier Jarosław Kaczyński pojechali do oblężonego Kijowa. W maju polski prezydent wygłosił orędzie w Kijowie. Politycy Prawa i Sprawiedliwości jako pierwsi ostrzegali też przed Rosją. Prezydent Lech Kaczyński w 2008 roku w Gruzji. My też świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polski. I rok później na Westerplatte. Imperializmowi nie wolno ustępować. Nie wolno ustępować imperializmowi ani nawet skłonnościom neoimperialnym. W 2010 roku w liście do europarlamentarzystów i ambasadorów Polska przed Rosją ostrzegał też prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Po prostu trzeba o tym mówić, trzeba o tym pisać, a nie udawać, że jest inaczej niż jest. Nie prowadzić politykę czystych pozorów. Świat przyznał Polsce rację dopiero po inwazji Rosji na Ukrainę. Ostrzegaliśmy przed Rosją, przed imperializmem, pokazywaliśmy na przykładach. Szkoda, że nam nie uwierzono, bo tej wojny po prostu nie było. Polska jest też pierwszym państwem, które wszczało śledztwo w sprawie zbrodni wojennych Rosji na Ukrainie. Konrad Wąż, Wiadomości. Bestialski atak Rosji na Ukrainę zmusił jej mieszkańców do ucieczki w pierwszych dniach wojny. Polacy od razu ruszyli na pomoc sąsiadom ze wschodu. Spontanicznie i bezinteresownie. To była niezwykła lekcja solidarności dla całego świata i nieocenione wsparcie dla Ukraińców. Piotr Pawelec. Bardzo proszę was serdecznie do nas. Ciepłe przyjęcie Polaków i ogromna ulga Ukraińców. Dzięki Bogu tu dojechali. Tak wyglądały wtedy dworce kolejowe i przejścia graniczne z Ukrainą. Pełne przerażonych ludzi uciekających przed piekłem wojny. Grody, rakiety. Strośno. Polacy masowo ruszyli na granicę, by pomóc z kocami, prowiantem i odzieżą. Przekraczając granicę dostaliśmy jedzenie i wodę. Potraktowaliście nas bardzo dobrze. Jesteście naszym bratnim narodem. Za to, że przyjęliście nas i nasze dzieci kłaniamy się nisko. Wsparcie płynęło z wielu stron. Między innymi Caritas Polska przez rok przekazał pomoc o wartości prawie 600 milionów złotych. Na granicy, w punktach recepcyjnych, w ośrodkach Caritas pracowało ponad 30 tysięcy wolontariuszy. Rząd bardzo szybko dał możliwość Ukraińcom ubiegania się o numer PESEL, by mogli pracować, uczyć się i leczyć. Do szkół trafili najmłodsi z Ukrainy. Od roku prawie 1,5 miliona Ukraińców uciekających przed wojną nazywa Polskę swoim drugim domem. To bardzo duża pomoc. To niemożliwe. Niesamowite. No nie wiem, jak jeszcze mówić po prostu, że jacy wy jesteście fajni, dobri, myli i serdeczni. Na Jasnej Górze modlono się w intencji pokoju na Ukrainie. W spotkaniu organizowanym przez Towarzystwo Patriotyczne Kresy dziękowano zaangażowanym w pomoc. Wywieźliśmy prawie 800 ton artykułów żywnościowych, chemii, no i tej pierwszej pomocy. W ciągu pierwszego tygodnia wysłaliśmy już 3 tiry. Od początku rosyjskiego ataku Polską granicę przekroczyło niemal 10 milionów Ukraińców. Cały świat z podziwem obserwował, że uchodźców przyjmujemy nie w obozach, a we własnych domach. Dziękuję Polsko. Dziękuję za wszystko, co robicie. Piotr Pawelec, Wiadomości. I jeszcze jedno zaproszenie dla Państwa. O 20.30 w Jedynce TVP Polonia i TVP Wilno. Wyjątkowe widowisko. Podaj rękę Ukrainie. Koncert w rocznicy agresji Rosji na Ukrainę. Okrutna wojna, która niszczy i dzieje. Muzyka, która łączy i daje nadzieję. Największe gwiazdy z Polski i Ukrainy. Piosenki, które poruszają serce. Wyjątkowy koncert w rocznicy rosyjskiej agresji na Ukrainę. Podaj rękę Ukrainie. Dziś o 20.30 w Jedynce. Do centrum Kijowa, tu przed monasterem św. Michała Archanioła, zwieziono kilka zniszczonych rosyjskich czołgów i wozów bojowych. Jak mówią Ukraińcy, nie spoczną dopóki cały rosyjski sprzęt wojskowy nie zostanie zniszczony. A na ukraińskiej ziemi nie będzie już ani jednego ruskiego żołnierza. Ukraina walczy i będzie walczyć dalej. I to tyle z Kijowa. Bardzo dziękuję. Do Kijowa jeszcze wrócimy. Już teraz zapraszam Państwa na wyjątkowy wywiad Tomasza Jędruchowa z pierwszą damą Ukrainy, Ołeną Załańską. A teraz kolejne informacje z Warszawy. Danuta Holecka, dobry wieczór. Po dyplomatycznej ofensywie w wizycie Joe Bidena w Polsce i szczycie bukarystańskiej dziewiątki prezydent Andrzej Duda zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Przedstawiciele wszystkich partii zapoznali się ze szczegółami rozmów na najwyższym szczeblu. Polska nie tylko wzmacnia sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, ale dzięki ustawie o obronie ojczyzny dokonuje historycznych zakupów uzbrojenia. Jan Korab. To był niezwykle intensywny tydzień dla prezydenta i rządu. O owocach spotkań z przywódcami państw naszego regionu i prezydentem Stanów Zjednoczonych podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozmawiali prezydent, marszałkowie, sejmu i senatu, szef BBN-u, ministrowie i przedstawiciele wszystkich partii. Myślę, że wszyscy uczestnicy są usatysfakcjonowani, zresztą można było to usłyszeć od uczestników, przede wszystkim tych, którzy reprezentowali opozycję, co ja osobiście przyjmuję z satysfakcją. Prezydent ujawnił, że rozmawiał z Joe Bidenem o rozpoczęciu wspólnej produkcji amunicji. Kongres USA dał już zielone światło na sprzedaż Polsce 500 zestawów wyrzutni HIMARS. W Polsce stacjonuje 11 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Wspólnie strzeżemy wschodniej flanki NATO. Artykuł 5 jest świętym zobowiązaniem, którego podjęły się Stany Zjednoczone. Będziemy bronić każdego cala terytorium NATO. Polska dywersyfikuje dostawy broni. Minister Obrony Narodowej poinformował o stworzeniu konsorcjum polsko-koreańskich firm. Wczoraj do Polski przyjechało 12 armato-haubic. Od Korei Południowej kupiliśmy też czołgi K2, samoloty szkolno-bojowe i wyrzutnie rakiet. Kolejny kontrakt dla Wojska Polskiego na karabinki Grot, produkowane w polskim łuczniku, opiewa na miliard złotych. Jest to oczywiście ważne dla zdolności obronnych Wojska Polskiego, ale jest to ważne też dla radomskich zakładów broni. Grot, jak i polski piorun, zakupiony także przez amerykańską armię, bardzo dobrze sprawdzają się w rękach Ukraińców. Zakupy i produkcję broni na historyczną skalę umożliwiła ustawa o broni ojczyzny. My musimy dzisiaj tą siłę militarną naprawdę poważną zbudować i po to jest ustawa o broni ojczyzny i po to jest to całe wielkie i niełatwe przedsięwzięcie, które dzisiaj musimy wziąć na swoje ramiona. Polska ma w tym roku wydać na obronę rekordowe 4% PKB. Jan Korab w wiadomości. Rok wojny na Ukrainie to też rok zawirowań na rynkach paliwowych. Agresor, który napadł na Ukrainę, Rosja, to przecież jeden z największych producentów ropy na świecie. W Polsce po roku wojny ceny paliw są jednak niższe niż w większości europejskich krajów. Dominik Cierpiał. Stacja paliw to miejsce, gdzie w pierwszej kolejności odczuwamy zawirowania z powodu tego, co dzieje się na świecie. Nie inaczej było z wojną na Ukrainie. Koronawirus, pandemia, wojna na Ukrainie. Wie panie, wojna niestety. Trzeba się z tym liczyć. Jesteśmy krajem frontowym. Generalnie w całej Europie są wysokie ceny. Ostatnio w Norwegii byłem, to tam dużo drożej jest jak u nas. Rosyjska agresja nie mogła nie odbić się na rynkach paliw, bo Rosja przed wojną była drugim po Stanach Zjednoczonych producentem ropy na świecie. W Polsce część kosztów wziął na siebie Orlen. Cena paliw benzyny, konkretnie w Polsce jest czwartą najtańszą w Unii Europejskiej. Taniej od nas jest w Słowenii, Rumunii i Bułgarii. We wszystkich pozostałych krajach za paliwo trzeba płacić więcej, a to Polska graniczy z krajem, w którym toczy się wojna. Na tle Europy w Polsce jest chyba nadal w miarę tanie paliwo. Myślę, że jest dobrze. Boję się, że jak przyjdzie władza następna Tuskowa, to będzie znowu kraj szedł do ruiny. Myśmy się starali stabilizować polski rynek, wyprzedzać pewne wydarzenia, dywersyfikować te dostawy. Praktycznie 90% zaopatrzenia w surowce nie pochodzi z kierunku wschodniego. Duży Orlen może zaproponować klientom niższą cenę paliw niż zagraniczne koncerny. To zdjęcia, które zrobiliśmy na jednej z warszawskich stacji w Piątkowe Południe. Orlen to siła Polski. Dominik Cierpioł, Wiadomości. Donald Tusk zapowiadał, że nie zawaha się go użyć. Teraz Sławomir Nitras po raz kolejny został wykorzystany przez Platformę Obywatelską do ataku. Tym razem na celowniku znalazły się osoby, które, zaznaczam, według posła, mają za dużo kilogramów. Adrian Borecki. Dodatkowe kilogramy nie zawsze są efektem przejadania się. Czynniki psychologiczne, takie jak stres, napięcie emocjonalne, także czynniki genetyczne, bądź jakieś takie uwarunkowania rodzinne, to także może wpływać na kumulowanie nadmiernych kilogramów, ale także przyczyny endokrynologiczne, także przyjmowanie niektórych leków. Na świecie coraz więcej akcji, które promują tolerancję wobec osób z dodatkowymi kilogramami, ale Sławomir Nitras postanowił sam wprowadzić swój idealny model sylwetki, sam ocenić, kto ma za dużo kilogramów, a potem zaatakować i wyśmiać tych, którzy się w jego modelu nie mieszczą. Przecież im się już paski nie domykają, oni się wszyscy tak rozpaśli. Niech pan zobaczy jak Brudziński wygląda. Im się jakieś geny pozmieniały w ciągu tych 8 lat rządzenia. To jest chamskie, prostackie zachowanie, świadczące o absolutnym braku kultury, o braku merytorycznej wiedzy. Polityk Platformy Obywatelskiej nawet po fali krytyki dalej jest dumny ze swojego żenującego ataku, który udostępnia w internecie. Ale wie pan, czasami nadwaga nie jest spowodowana przywilejami. Ale pan pamięta, że oni... No w tym wypadku jest, pan pamięta jak oni się głosiali. Jest pan pewien? W przypadku Brudzińskiego, w przypadku pani Kępy nie mam najmniejszej wątpliwości. Naprawdę? No zobaczcie jak się Czarnek zmienił, przecież on jest dwa razy większy niż był, dla tym w fotelu. To zachowanie niegodne, zwłaszcza posła, stąd wniosek do Komisji Etyki o ukaranie Sławomira Nitrasa, którego słowa mogły dotknąć wielu ludzi. Obrażać Polaków, każdego kto dzisiaj ma problem z nadwagą, rozumiem pan Sławomir Nitras określa, że jest jakimś tam rozpasły, czy używa wobec niego brutalnych słów. Po prostu na to nie ma zgody. Słowa posła PO są niebezpieczne, bo mogą prowadzić do wzmożenia szyderstw wobec osób otyłych, ostrzegają psychologowie. Osoby wysoko wrażliwe często odczuwają tą swoją otyłość jako coś co im bardzo przeszkadza, utrudnia życie i nie akceptują siebie. I wtedy już może dochodzić do różnych zaburzeń, choćby w przypadku młodych ludzi, na przykład do samokoleczeń. Warto o tym pamiętać zanim kogoś wyśmiejemy. Adryn Borecki, Wiadomości. Aż czterech na pięciu uchodźców z Ukrainy podjęło pracę w Polsce. Tak wynika z badania zaprezentowanego podczas 35. edycji konferencji Europa-Karpat. To rekord w historii migracji wojennych. Próba przed którą stanęły państwa tego makroregionu pokazała, że łączy je dużo więcej niż tylko łańcuch górski. Damian Dias. 35. konferencja Europa-Karpat odbywa się rok po tym jak jedno z państw tego makroregionu zostało zaatakowane przez Rosję, a inne przyszły mu z pomocą. Karpaty są mocne, karpaty są stabilne, karpaty pokazują i pomagają nam patrzeć z większej perspektywy. Współpraca państw, które łączy łańcuch górski przypomina, że Europa nie kończy się na granicach Unii. Jesteśmy na Ukrainie przekonani, że razem z Polską tworzymy nowy krajobraz polityczny Europy. Że my tutaj z tej Europy centralnej niesiemy swoje wartości do starej Europy. Dzisiaj widzimy jak Trójmorze jest ważne, jak ważna jest rola partnerstwa tych państw w przyszłości też na rzecz odbudowy Ukrainy. Konferencja Europa-Karpat odbywa się na zamku w Krasiczynie na ziemi przemyskiej. Jej mieszkańców rok temu poznał cały świat, bo tu znajdowało się Centrum Przyjmowania Uchodźców. W tym trudnym momencie, w tym chyba takim momencie próby pokazali tak naprawdę jacy są. Ukraińcy tę pomoc doceniają. 89% uchodźców uważa, że stosunki polsko-ukraińskie będą lepsze po zakończeniu wojny niż przed jej wybuchem. Z badania Studium Europy Wschodniej UW i Fundacji EWL wynika też, że aż 82% uchodźców podjęło zatrudnienie w Polsce. To absolutnie łamie tę mitologię, która pojawiała się chwilami o setkach milionach Ukraińców, którzy wjadą tu i będą jedynie brać polską pomoc. W Polsce padł rekord aktywizacji zawodowej uchodźców w historii migracji wojennych na świecie. Demian Dias, Wiadomości. Dobry wieczór Państwu. Dzisiaj moim i Państwa gościem jest ukraińska pierwsza doma pani Ołena Zawęska. Dobry wieczór. Dobry wieczór. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że przyjęła Pani nasze zaproszenie. Najpierw chciałbym porozmawiać o minionym roku, o tej wojnie, pełnoskalowej inwazji Rosyjskiej Federacji na Ukrainę. Jak Pani jako pierwsza dama ocenia ten czas? Na szczęście pierwsza dama to nie stanowisko, więc mogę mówić przede wszystkim jako człowiek, jako kobieta, jako żona, jako mama i skorzystam z tej możliwości. To był niezwykle trudny rok. Nawet trudno patrzeć w przeszłość, patrzeć na ten straszny dzień 24 lutego ubiegłego roku. Jednak naprawdę cieszę się i jestem dumna z tego, że okazaliśmy się tak bardzo odporni. Wystarczy popatrzeć na Kijów. Widać, że my nie tylko czynimy opór wrogowi, ale nadal pracujemy. Przetrwała nasza gospodarka, przetrwał w większości nasz biznes. Nasi ludzie nadal żyją, nasze dzieci nadal się uczą, mimo że warunki są niezwykle trudne. Jest to wytrwałość, która daje nam nadzieję na przyszłość. To był potworny rok i dobrze, że się skończył. Teraz mamy nadzieję, że może wreszcie po tym roku nastąpi jakiś przełomowy moment. Ale moje osobiste emocje? Był to najstraszniejszy i najtrudniejszy rok w moim życiu. Miniony rok zaczynała pani jako pierwsza dama, żona prezydenta. Po tym roku widzimy, że przez te 12 miesięcy bardzo aktywnie uczestniczy pani nie tylko w polityce wewnętrznej, ale również zewnętrznej. W tej chwili stara się pani na różne sposoby o zdobycie wsparcia dla Ukrainy. Jak to się stało? Dlaczego zdecydowała się pani na taki krok? To mój obowiązek i moja misja. Jeżeli mam możliwość mówienia przed dużym audytorium, tak by usłyszała mnie jak największa liczba ludzi, to powinnam to robić. To nie był mój wybór. To są po prostu możliwości, z których skorzystałam i będę korzystać w dalszym ciągu. Zaczynając ten rok jako pierwsza dama, miała pani zupełnie inną pozycję niż teraz. Teraz jest pani raczej dyplomatą. Temu nikt nie zaprzeczy. Jak pani się z tym czuje? Nie jestem dyplomatą, jednak niektóre misje dyplomatyczne pełnię. Tak zresztą jak każdy człowiek, który teraz reprezentuje Ukrainę na zewnątrz. Pierwsze damy mają możliwość wykorzystywania swojej tak zwanej miękkiej siły. Ten termin zresztą w stosunku do pierwszych dam jest używany przez polityków. Ale mamy tu dwa słowa – miękka i siła. I teraz powinniśmy skupić się na drugim słowie, dlatego że gdy cię mordują, gdy do twojego kraju wtargną najeźdźca, bycie miękką i delikatną to za mało. Trzeba umieć wykorzystać siłę swojego głosu, oczywiście z empatią. Moje możliwości polegają na tym, że nie muszę być do końca dyplomatą. Nie jestem przecież politykiem. Politycy i dyplomaci mówią językiem dokumentów, językiem oświadczeń, a ja mogę mówić ludzkim głosem, językiem historii naszych ludzi. I to jest moją siłą, bo wiem, że na tym ludzkim poziomie zostanę lepiej zrozumiana i mogę lepiej przekazać wszystkie te komunikaty, na których mi zależy. Więc korzystam z tych możliwości. Przekonuje nas pani, że nie jest dyplomatą, ale jednak pierwszą damą. Natomiast w odróżnieniu od innych pierwszych dam, panią widzimy zazwyczaj samą, bez męża. Czy myśli pani, że to w jakiś sposób daje tylko siłę mówić pani więcej niż dyplomatom? Czy to ma wpływ na to, jak odbierają panią liderzy innych krajów, ludzie, z którymi pani się spotyka? Zmusiła mnie do tego sytuacja. To oczywiste, że z powodu znanych wszystkim okoliczności prezydent nie może uczestniczyć w większości tych wszystkich wydarzeń, w których w innych warunkach wziąłby udział. Oczywiście dla mnie zawsze milej być obok niego i o wiele lżej. Ale jeżeli zmuszają okoliczności, działasz tak, jak na to pozwala sytuacja. Wydaje mi się, że większość swoich misji wykonuje bardzo dobrze. W każdym razie chcę w to wierzyć. Jak będzie dalej, zobaczymy. Przekonamy się, jakie będą wyniki. Ale zawsze, w każdej sytuacji, w każdym miejscu zależy mi na tym, by nie tylko mnie słuchali, ale by mnie usłyszeli. Więc to też praca, być może i praca dyplomatyczna. Na razie staram się tego nie analizować. Zajmiemy się tym później. Dobrze, ale pewnie może już pani nam powiedzieć, co było najtrudniejszym wyzwaniem, czego najtrudniej było dokonać w tym minionym roku, z czego pani jest dumna? Chyba najważniejszym wydarzeniem było wystąpienie w Kongresie Stanów Zjednoczonych. To był niezwykle trudny moment. Po pierwsze, to był mój pierwszy wyjazd poza granicę Ukrainy po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji. Było mi niezwykle trudno, z emocjonalnego punktu widzenia. Trudno było zostawić dzieci i wyjechać. Po drugie, był to precedens, bo byłam pierwszą żoną prezydenta, która występowała przed obiema izbami kongresu. To była ogromna odpowiedzialność, więc bardzo się denerwowałam. I po trzecie, miałam niezwykle trudne zadanie. Musiałam przekazać naszym amerykańskim partnerom, jak ważna dla nas w takim ludzkim wymiarze jest ta pomoc. Opowiadałam o tym z punktu widzenia matki i żony, ale też córki. Mam nadzieję, że do nich dotarłam. Zobaczyłam odzew, ale dla mnie był to emocjonalnie najtrudniejszy i najbardziej odpowiedzialny moment. Działa pani nie tylko poza granicami kraju, ale również na Ukrainie. Jakie formy pracy są dla pani najważniejsze? Są pani najbliższa? Jako pierwszej damie szczególnie bliskie są mi wszystkie problemy humanitarne. Część projektów, które teraz nazywamy projektami przedwojennymi, jest nadal kontynuowana i pogłębiana. Wcześniej zajmowałam się, byłam inicjatorem programów dotyczących przełamywania barier dla osób niepełnosprawnych na Ukrainie. Teraz ten temat jest jeszcze bardziej aktualny. Niestety, wojna zwiększa nam liczbę osób niepełnosprawnych. I powinniśmy zadbać o to, by ludzie wracali do społeczeństwa. By mieli możliwość swobodnego poruszania się, dostęp do nauki i zatrudnienia. Więc przed nami jeszcze więcej pracy, jeszcze więcej projektów, w tym projektów pilotażowych, które już są realizowane na Ukrainie. Również z mojej inicjatywy. Na początku wstrzymaliśmy, ale teraz na szczęście już kontynuujemy projekt reformy żywienia w szkole. W pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji zajmowanie się zdrowym i kalorycznym żywieniem dzieci, gdy trzeba było po prostu nakarmić ludzi, nie miało najmniejszego sensu. Jednak nie zatrzymujemy się. Już bardzo dużo zostało zrobione. Przeanalizowaliśmy, co dzieje się ze szkolnymi stołówkami w warunkach stanu wojennego i próbujemy iść do przodu. Nasze dzieci mimo wojny powinny dorastać w zdrowiu i powinny mieć dobre nawyki żywieniowe. Więc będziemy nad tym pracować. Są projekty, które pojawiły się z powodu wojny. Mogę tutaj wymienić moją odpowiedniczkę i moją przyjaciółkę, panią Agatę Dudę, ponieważ od pierwszych miesięcy wojny wspólnie realizowałyśmy ewakuację chorych onkologicznie dzieci. Polska, za co bardzo dziękujemy, stała się głównym hubem, dzięki czemu mogliśmy je przetransportować do bardziej bezpiecznych krajów. Teraz trwają prace nad ogólnoukraińskim programem zdrowia psychicznego. Podczas wojny ten projekt został poszerzony, ponieważ wojna ma wpływ nie tylko taki, który widzimy teraz. Niestety będziemy go doświadczać jeszcze przez lata, a może i dziesięciolecia. By przewidzieć skutki psychologiczne dla ludzi w przyszłości, musimy pomóc ograniczyć zaostrzone urazy teraz. Właśnie dlatego tworzymy ten program wsparcia zdrowia psychicznego oraz pomocy społecznej. Jest to różnorodny program, który powinien zapewnić dostęp do wygodnych rozwiązań dla całego naszego społeczeństwa, dla całej naszej ludności. Jest to teraz bardzo aktualny temat, który bardzo nas niepokoi. Jak pani teraz patrzy na to, jak funkcjonuje ukraińskie państwo, jak radzi sobie z integracją dzieci ewakuowanych z zagrożonych terytoriów, z pomocą dla ewakuowanych kobiet? Czy Ukraina sobie z tym radzi? Czy jest jeszcze coś, nad czym trzeba popracować? Przede wszystkim pragnę podziękować Polsce za przyjęcie takiej liczby ukraińskich uchodźców. Wie pan, podczas tych 12 miesięcy, w ciągu tego roku ilekroć żałowaliśmy, że mamy tak agresywnego sąsiada. Tyle samo razy cieszyliśmy się, że mamy takiego życzliwego, tak wiernego przyjaciela i sąsiada, czyli Polski. Jesteśmy szczęśliwi, że naszym zapleczem jest nie tylko Ukraina, lecz wszystkie kraje, które przygarnęły naszych ludzi. Oczywiście sytuacja jest bardzo trudna, szczególnie jeśli chodzi o ewakuację ludzi z miejsc, w których toczą się walki. Rzeczywiście, z punktu widzenia matki i żony trudno zrozumieć, dlaczego ludzie tam zostają, dlaczego stamtąd nie wyjeżdżają. Jednak z innej strony gwarantuje ta konstytucja, każdy człowiek ma prawo wyboru, gdzie chce mieszkać. Rozmawiałam i ciągle rozmawiamy z rzecznikiem Praw Dziecka i ze wszystkimi prawnikami o tym, jak zmusić ludzi do ewakuacji w bezpieczne miejsce. Ale odpowiedź brzmi, że nie możemy nikogo zmuszać, ponieważ byłoby to naruszeniem konstytucyjnych praw obywateli. Ale też z tego powodu, że wiele osób już ma dość poważną traumę psychologiczną. Dla wielu ludzi dom to jedyne, co posiadają. Wie pan, dom jest dla nich taką poręczą, której się trzymają. To jedyne, za co oni trzymają się. I wielu z nich mówi pracownikom MSW, ratownikom, którzy przekonują ich do ewakuacji, że wyjedziemy dopiero wtedy, gdy nasz dom zostanie zrujnowany. Potępiać ich za to nie można, bo to po prostu strach. Wielu ludzi tłumaczy, że boją się ewakuacji, ponieważ podróż jest niebezpieczna. Znamy przecież wiele wypadków ostrzałów cywilnych samochodów, gdy ludzie nie dojechali do miejsc ewakuacji. I ten strach ludzi zniewala, strach przed niepewnością. My jako państwo, jako społeczeństwo powinniśmy używać tylko miękkiej siły, czyli przekonywać, by ludzie sami podejmowali decyzję o wyjeździe. I na ile jest to możliwe, tak właśnie robimy. Ukraina nie będzie na siłę wywodzić ludzi tak, jak robi to Rosja. Wielokrotnie mówiła pani o tym, że dom jest niezwykle ważny i my też to widzimy w Polsce. Część osób, która wyjechała po rozpoczęciu wojny, już wróciła. Jednak bardzo dużo ukraińskich kobiet i dzieci pozostaje w Polsce. Jak pani myśli, czy Polska radzi sobie w pomocy Ukraińcom? Czy integruje ich wystarczająco? Czy być może możemy coś jeszcze poprawić? Jesteśmy ogromnie wdzięczni za tak szczere i ciepłe przyjęcie naszych ludzi. O ile wiem, możliwości w Polsce są bardzo duże. Polska jako państwo stworzyła dla dzieci możliwość kontynuowania kształcenia, a kobietom dała możliwość pójścia do pracy. Jeżeli nie wszyscy wracają, to znaczy, że warunki są dobre. I za to bardzo dziękujemy. Oczywiście zawsze można coś skrytykować, ale my nie będziemy tego robić, ponieważ skala tego, za co możemy dziękować, wielokrotnie przywyższa to, co moglibyśmy skrytykować. Dlatego ciągle dziękujemy. Proszę pozwolić, że zadam jeszcze jedno osobiste pytanie. Jest pani oczywiście pierwszą damą, ale przecież także żoną i matką. Czy w domu, po pracy rozmawia pani z mężem na tematy związane z Ukrainą? Czy w ogóle nie rozmawiacie na te tematy? A może znaleźliście jakiś balans? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie spędzamy wieczorów w domu. Ale gdy się spotykamy, omawiamy wszystko. Nie ma tematów, o których nie rozmawiamy. Oczywiście ani mąż nie sprawozdaje mi decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ani ja o to nie pytam. Ale rozmawiamy o wszystkim, co mnie interesuje. A on potrzebuje o tym mówić, bo nie da się ciągle trzymać wszystkiego w sobie. To ogromne napięcie. Ale mogę panu powiedzieć, że każdy Ukraińiec myśli o tym, co się z nami teraz dzieje. Kiedy to wszystko się skończy? Jakie mamy perspektywy? Jakie będą nasze kolejne kroki? I oczywiście o tym wszystkim rozmawiamy. Nie możemy unikać tego tematu. I oczywiście go nie unikamy. I ostatnie pytanie. Jak już pani wspomniała, w Polsce mieszka teraz bardzo dużo Ukraińców. Co chciałaby pani im przekazać w tym dniu? Niezwykle smutnym, ale bardzo ważnym dniu. Ja bym chciała powiedzieć, że drogi Ukraińcy, my przeżyliśmy dla nas dni nadważne. Drodzy Ukraińcy, przeżyliśmy niezwykle ważny i niezwykle trudny dla nas wszystkich rok. Jednak wierzymy, że wrócicie do nas. Wrócicie do pokojowej i niepodległej Ukrainy. Myślę, że musimy wszyscy uzbroić się w cierpliwość. I tego nam wszystkim życzę. Czekamy na wasz powrót. A wiadomo, dziękuję. Dziękuję.