Bezpieczeństwo przez siłę - doktryna piastowska dla Polski. Tysiące wiernych oddało hołd papieżowi Franciszkowi. Sprzątanie po nawałnicach i na minusie w prognozach pogody. Oglądają państwo 19:30, Joanna Dunikowska-Paź, zapraszam. Historyczne wydarzenie miało miejsce w Gnieźnie tysiąc lat temu. Według niektórych historyków była wówczas Wielkanocy. Mija tysiąc lat od koronacji Bolesława Chrobrego, a w samo południe właśnie do Gniezna przyjechali prezydent, premier, a także posłowie i senatorowie na uroczyste zgromadzenie obu izb parlamentu. O historycznym awansie na mapie Europy, odniesieniach do współczesności i nowej doktrynie piastowskiej - Anna Łubian-Halicka. Tysiącletnia historia Korony Polskiej to powód do radości i dumy. Dziś w Gnieźnie w taki sposób wyraziły je najważniejsze osoby w państwie. Otwieram uroczyste zgromadzenie posłów i senatorów z okazji tysięcznej rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego, który po latach wojen i budowania międzynarodowych sojuszy został pierwszym koronowanym władcą Polski. Nasz kraj stał się państwem suwerennym, respektowanym przez ośrodki władzy cesarskiej i papieskiej oraz pozostałe dwory europejskie. Jesteśmy synami i córkami Polski wolnej, dumnej i mądrej. To 40 pokoleń za nami są naszą busolą. Politycy dziś przypominali, że tysiącletnia historia Korony Polskiej to zarówno odsiecz wiedeńska i obalenie komunizmu, jak też rozbiory i Targowica. Wyciągnijmy lekcje z tego, jaką cenę płacimy za wewnętrzne podziały, za populizm i uleganie demagogii. Siła państwa i dobrobyt nie są dane raz na zawsze. Tę siłę - co podkreślał premier - dają sojusze. Ten z Europą jako pierwszy zawarł Bolesław Chrobry. To była decyzja tysiąclecia, ta decyzja opłaciła się Polsce wtedy i tysiąc lat później, tak, dzisiaj też nam się opłaca. To samo akcentowali dziś marszałkowie. Czas na krytykę Unii znalazł Andrzej Duda. Wymuszona sztuczna jedność pod egidą, a właściwie hegemonią wiodących, a więc najpotężniejszych państw członkowskich Unii Europejskiej, to nic innego jak błąd. Jednym z najpotężniejszych państw w Unii jest właśnie Polska - mówił z kolei Donald Tusk. Niezależność i przynależność oparta na sile to jest nasza doktryna piastowska. Ta doktryna ma się opierać na trzech filarach. Pierwszym jest bezpieczeństwo. Będziemy mieli najsilniejszą armię w regionie. Kolejne to mocna pozycja Polski na arenie międzynarodowej i silna gospodarka. Bez kompleksów powiem wam, że naprawdę w ciągu kilku lat dogonimy największe gospodarki takie jak niemiecka, takie jak japońska, bo jesteśmy o krok od tego, tylko musimy mieć w sobie tyle wiary, ile miał Bolesław Chrobry. I dbać o to, by w historii powtarzały się tylko te dobre momenty. Sędzia Piotr Schab nie jest już rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych. Został odwołany decyzją ministra sprawiedliwości w związku z zarzutami dotyczącymi zarówno jego działalności jako prezesa sądów, jak i rzecznika. Jest też inny ważny komunikat Adama Bodnara - minister podjął decyzję w sprawie reformy polskich sądów. Co znajduje się w opublikowanym projekcie i na jaką metodę uregulowania statusu sędziów stawia minister, sprawdzała Anna Hałas. Na ten projekt środowisko sędziowskie czekało od dawna. Oceniam go dobrze. Ważne, żeby on wreszcie miał finalną wersję i żeby trafił pod obrady rządu, bo jeżeli zgodnie z zapowiedzią pana ministra ma być pierwszego dnia na biurku prezydenta, to zostało bardzo mało czasu. Krystian Markiewicz kierował komisją kodyfikacyjną, która przygotowała dwa projekty. Z nich finalnie powstał obecny. To jest projekt w 95% komisji kodyfikacyjnej. Liczy 54 strony. Zgodnie z nazwą ma przywrócić prawo do niezależnego i bezstronnego sądu. Żeby każdy obywatel miał pewność, że sprawa została rozstrzygnięta przez sędziego, który działa w granicach swoich kompetencji i że nikt nie będzie kwestionował legalności. A to ma miejsce dziś i wydłuża sprawy. Strona składa wniosek o wyłączenie 8-10 neosędziów. I to trwa 2 lata, kiedy już powinna mieć rozpoznaną sprawę kasacyjną. Projekt dotyczy 2500 sędziów powołanych przez upolitycznioną za czasów PiS KRS. Wyodrębnić te czarne owce, które robiły błyskawiczną karierę pod politycznym parasolem. I to jest zdecydowana mniejszość od tych, którzy na swojej zawodowej drodze byli skazani na taką KRS. Neosędziów podzielono na trzy grupy. Zielona to tysiąc początkujących - byli asesorzy, referendarze i asystenci. Nowa KRS wyda uchwały potwierdzające ich powołania, by nikt ich nie podważał. Grupa żółta to 1200 sędziów awansowanych przez neo-KRS. Wrócą na poprzednie stanowiska, ale z delegacją na dwa lata, by dokończyć sprawy. Mogą ponownie stanąć do konkursu. Grupa czerwona - to 400 sędziów, którzy przyszli z innych zawodów prawniczych, do których teraz wrócą, lub zostaną referendarzami. Też mogą stanąć do konkursów. Co ważne - wszystkie wydane orzeczenia pozostaną w mocy. Z jednym wyjątkiem. Strona od początku kwestionowała udział nieprawidłowo powołanego sędziego. W ciągu miesiąca będzie mogła złożyć wniosek o wznowienie postępowania. Zmiany też w Sądzie Najwyższym. Powołane przez PiS Izby Odpowiedzialności oraz Kontroli - do likwidacji. Sprawy dyscyplinarne sędziów przejmie Izba Karna. Ważność wyborów będzie rozstrzygać, jak dawniej, Izba Pracy. Małgorzata Manowska straci stanowisko pierwszej prezes. Nowych kandydatów wskaże przywrócony samorząd sędziowski. To jest kolejny akt bezprawia i zastraszania sędziów. To jest akt w ogóle nieznany żadnemu państwu cywilizowanemu. Za ten magiel w sądownictwie odpowiada PiS i prezydent Duda, który autoryzował te bezprawne działania. Polska musiała płacić gigantyczne kary. Status neo-KRS kwestionowały w orzeczeniach europejskie trybunały, Sąd Najwyższy i NSA. Teraz projekt oceni komisja wenecka. Ale warunkiem reformy jest zmiana tutaj. Andrzej Duda ustawy nie podpisze. Po zaprzysiężeniu nowego prezydenta będziemy mogli stworzyć takie przepisy, żeby ten bałagan i chaos raz na zawsze przeciąć. Minister sprawiedliwości odwołał dziś rzecznika sędziowskiej dyscypliny Piotra Schaba. To pokazuje, że ta władza idzie w zaparte. Piotr Schab - słynny egzekutor Zbigniewa Ziobry. Przeciwko niemu toczą się liczne postępowania. Blokował miedzy innymi powrót do pracy sędziego Tulei. Czekaliśmy na taka decyzję ministra Bodnara. Chyba rzeczywiście przyszło prawo i sprawiedliwość. Rząd szacuje, że na uporządkowanie statusu sędziów potrzeba około roku od przyjęcia ustawy. Teraz Piotrków Trybunalski i kolejna awantura o Centrum Integracji Cudzoziemców. Zamiast głosowania rady w sprawie sprzeciwu wobec utworzenia centrum była burzliwa dyskusja radnych, mieszkańców, a także posłów. A wszystko w trakcie trwającej w najlepsze kampanii prezydenckiej, w której temat migrantów jest instrumentalnie wykorzystywany. Arkadiusz Pogłud. Okrzyki i transparenty zdominowały posiedzenie Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego. To protest przeciwko utworzeniu Centrum Integracji Cudzoziemców. Mnóstwo osób się boi i mamy prawo, żeby się bać. Za działalność centrum ma odpowiadać organizacja księdza Arkadiusza Lechowskiego. Duchowny próbował uspokajać mieszkańców. Dla cudzoziemców, aby oni mogli się integrować ze społeczeństwem. Bez skutku. Ksiądz to w kościele niech się modli, a nie do polityki. Ale to politycy w sprawie migracji dolewają oliwy do ognia. Polska nie chce takich gości. Napływem migrantów straszyła posłanka PiS Anna Milczanowska. Uważa, że trzeba ich wspierać poza Polską. W miejscu pochodzenia tych ludzi. Ale trzy lata temu to właśnie rząd PiS otwierał takie centrum w Kaliszu. Ówczesna minister rodziny i polityki społecznej inicjatywę chwaliła. Teraz ją krytykuje. W Ostrowie Wielkopolskim ma powstać Centrum Integracji Cudzoziemców dla migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Centra Integracji Cudzoziemców to jest nic innego jak punkty informacyjno-doradcze dla legalnie, podkreślam - legalnie, przebywających na terenie Rzeczpospolitej cudzoziemców. W Polsce ma być 49 takich placówek. Cudzoziemcy już korzystają z centrum integracji w Poznaniu. Mam zajęcia w centrum cudzoziemców, trochę dla spotkania, trochę dla relaksu. Mimo takich głosów z projektu wycofuje się województwo małopolskie. Małopolska nie będzie brała udziału w naborze organizowanym przez MSWiA. Zapowiada związany z PiS marszałek Łukasz Smółka. Spektakl polityczny. Widzimy tylko podburzanie narracji. Choćby przez publikację takich filmików. Posłanka PiS napisała, że to zwożeni nocą nielegalni migranci. Okazało się jednak, że to jest wycieczka. Anna Krupka przekonuje, że osoba obsługująca jej konto popełniła błąd. Jak się zorientowałam, co ta pani wrzuciła, to po prostu nakazałam jej usunąć ten post. Wpisu sprzed kilku dni nie usunął inny poseł PiS, choć też napisał nieprawdę. To zdjęcia tego miejsca z wczoraj. Różnią się od tego, które opublikował Marcin Warchoł. Najprawdopodobniej jest to zdjęcie jeszcze z czasów, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość w Polsce. Lęk przed imigrantami zawsze był takim uniwersalnym mechanizmem wykorzystywanym przez Prawo i Sprawiedliwość w kampaniach wyborczych. A według Najwyższej Izby Kontroli to za rządów PiS przyznano ponad 366 tysięcy wiz obywatelom krajów muzułmańskich i afrykańskich. W związku z handlem wizami zarzuty usłyszało 11 osób. Piątek to ostatni dzień, w którym wierni mogli pożegnać papieża w Bazylice Świętego Piotra i ostatnie chwile przygotowań do pogrzebu Franciszka. Wierni przybywają do Rzymu z całego świata, miasto jest jak pilnie strzeżona twierdza, a według szacunków w jutrzejszych uroczystościach może wziąć udział ponad 200 tysięcy osób. Także my przenosimy się do Watykanu, gdzie jest Zbigniew Łuczyński, by z bliska przyjrzeć się przygotowaniom. Dobry wieczór, już tylko minuty pozostały do chwili, kiedy trumna z ciałem papieża Franciszka zostanie zamknięta. Zgodnie z wielowiekową tradycją wierni mogli osobiście oddać hołd zmarłemu papieżowi. Przez ostatnie dni na placu stała rzeka ludzi z całego świata chcących przez moment pochylić głowę przy trumnie. Jakie refleksje im towarzyszą? To pytanie do Witolda Tabaki. Smutek miesza się z radością. Zmarł papież. Głowa Kościoła katolickiego. Z ludzkiej perspektywy skończyło się czyjeś cierpienie. Do bazyliki przychodzą ludzie - przede wszystkim katolicy, ale też innych wyznań. Mówią, że papież był dla nich kimś wyjątkowym. Był człowiekiem dobrym i godnym szacunku. Dlatego przyszli oddać mu cześć. Ostatnie godziny by osobiście przy otwartej trumnie oddać hołd Franciszkowi. To bardzo emocjonujące, piękne uczucie, prawdopodobnie to dla wielu z nas pewnie jedyna taka okazja w życiu. To papież bliski ludziom, a zobaczyć go w takiej chwili poruszyło mnie do głębi. Od wczesnego ranka wokół Placu Świętego Piotra ustawiała się sługa kolejka. By wejść do bazyliki, trzeba było poczekać nawet 3 godziny. Czekaliśmy tylko godzinę, bo byliśmy z małym dzieckiem, więc pozwolono przejść nam poza kolejką. Wśród wiernych także sportowcy, w tym były bramkarz i kapitan reprezentacji Włoch Gianluigi Buffon. Na pożegnanie z papieżem każdy dostał dosłownie kilka sekund. Zasady złamała jedna z sióstr zakonnych, która przez kilka minut ze łzami w oczach modliła się przy trumnie Franciszka. Zmarły papież nazywał ją starszą siostrą, bo siostra Genevieve życie poświęciła biednym i wykluczonym. Wśród oddających hołd papieżowi nie brakowało ludzi młodych. Wielu przyjechało tu na kanonizację Karola Acutisa, zmarłego na białaczkę nastolatka, zwanego bożym influencerem. Uroczystość miała się odbyć właśnie w sobotę. Papież Franciszek wielokrotnie mówił do młodych: odwiedzajcie dziadków. I tak się też stało, że wielu młodych przyjechało do swojego ukochanego dziadka. I właśnie tam, w bazylice, teraz przed trumną jest bardzo wielu młodych ludzi, co jest nieplanowane, a może właśnie w Bożych planach przewidziane. Bo kościół Franciszka to kościół blisko ludzi, otwarty dla wszystkich. Pochodzimy z Indii, dokładnie z Pendżabu. Nasza społeczność we Włoszech jest bardzo liczna. Żyjemy tu razem w zgodzie. Powinniśmy szanować każdą religię. Papież Franciszek był osobą głęboko wierzącą, człowiekiem wartości. Dlatego w tym trudnym czasie po jego śmierci my również bardzo to przeżywamy. Być w Watykanie w tym czasie to dla wielu trudne przeżycie. Mimo że upału jeszcze nie ma, często reagować muszą służby medyczne. To czas na wspomnienia o Franciszku. Głosił dobro, chciał być dobrym dla innych, pokazać innym, że nawet ci, którzy nie są do końca dobrzy, mogą również uczestniczyć w wierze, również tak jak ci, którzy chodzą do kościoła i są pobożni. Ale też czas na refleksję i modlitwę o wybór nowego papieża. Mamy nadzieję na następnego Franciszka. Tak samo delikatnego, czułego wobec biednych. Takiego jak Wojtyła, który był papieżem mojego pokolenia. Mamy nadzieję na następnego polskiego papieża. A wszystko to relacjonują media z całego świata. Dotąd Stolica Apostolska wydała ponad 4 tysiące akredytacji na uroczystości pogrzebowe. Podczas gdy nieprzebrane tłumy przemierzają ulicę prowadzącą na plac Świętego Piotra w Watykanie i całym Rzymie trwają ostatnie przygotowania do jutrzejszej ceremonii pogrzebowej. Tysiące wiernych i niemal 200 delegacji rządowych z wielu państw, w tym prezydent Andrzej Duda, chce towarzyszyć papieżowi w ostatniej drodze. Bartosz Filipowicz jest z nami. Jak będzie wyglądać jutrzejsza ceremonia? Papież chciał, żeby jego pogrzeb był prosty i skromny, skupiony nie na nim, tylko na modlitwie do Boga. Zawczasu o to zadbał, zmieniając zasady pochówku papieży. Zmieniła się część obrzędów. Ten pogrzeb nie obciąży skarbca Kościoła czy Watykanu. Papież napisał w testamencie, że koszty pokryje anonimowy darczyńca. Duchowni mówili, że to będzie pogrzeb pełny czułości do wiernych. Zwłaszcza wykluczonych, którzy mają mieć szczególne znaczenie w ostatniej drodze papieża do miejsca jego pochówku. Ten pogrzeb ma być odzwierciedleniem pontyfikatu papieża Franciszka. W sobotnie przedpołudnie oczy milionów wiernych będą zwrócone na Watykan. O 10:00 w Bazylice Świętego Piotra rozpocznie się msza pogrzebowa papieża Franciszka. I będzie wyjątkowa z wielu względów. Kościół będzie się modlił za swojego pasterza i co ważne będzie się modlić obydwoma płucami, ponieważ bardzo wyraźnie zaznaczona zostanie obecność naszych braci z kościołów wschodnich, którzy będą mieli swój moment modlitwy. Tak więc cała wspólnota gromadzi się wokół swojego pasterza, by go odprowadzić do domu dobrego, miłosiernego ojca. Franciszek uprościł zasady pochówku papieży. Nie będzie tradycyjnych trzech trumien. A ciało głowy kościoła będzie właśnie w trumnie, a nie na katafalku. Co - jak słyszymy - ma odzwierciedlać ducha jego pontyfikatu. Służy jeszcze bardziej temu, żeby pogłębić naszą modlitwę, żeby te znaki były jeszcze dużo bardziej czytelne i skupiały się na samym Chrystusie, a nie na jego słudze, papieżu Franciszku. W trakcie liturgii nie zabraknie polskiego akcentu. Jedna z intencji zostanie wypowiedziana po polsku. Tak że to już możemy zdradzić. Po mszy z Bazyliki św. Piotra wyruszy kondukt pogrzebowy. To wydarzenie wyjątkowe dla kościoła i samego miasta - mówi ksiądz Paweł Rytel-Andrianik z Radia Watykańskiego. Od ponad stu lat papież nie został pochowany poza Bazyliką św. Piotra. Więc Rzym nie widział od wieku konduktu z ciałem papieża do innego miejsca. 6 km przez centrum Rzymu, czyli będzie to przejazd tak zwaną via Papale, drogą, którą przebywał papież po wyborze na Stolicę Piotrową. Papież zgodnie ze swoją wolą spocznie w bazylice Matki Bożej Większej. Tłumaczył swój wybór w jednym z wywiadów. Ma wielki związek, wielkie nabożeństwo, wielką cześć do Matki Bożej, do Matki Najświętszej. I mówił, że jeszcze jako biskup, kiedy był w Rzymie, to w niedziele przychodził do tej bazyliki, żeby modlić się przed tym obrazem. W pogrzebie ma wziąć udział ponad 150 delegacji, w tym głowy państw i przedstawiciele rządów, między innymi Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec czy Argentyny. W polskiej delegacji - między innymi prezydent z pierwszą damą, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz wicepremier. To także duże wyzwanie dla włoskich służb różnych formacji. Porządku będą pilnowały setki funkcjonariuszy. Istnieje system bezpieczeństwa, który obejmuje również szereg specjalnych środków takich jak psy do wykrywania bomb, oddziały helikopterów i cała rzesza wyspecjalizowanych karabinierów, którzy przyczynią się do zapewnienia bezpieczeństwa. Władze Rzymu szacują, że na ulicach Wiecznego Miasta papieża może żegnać ponad ćwierć miliona wiernych. W związku ze śmiercią papieża wiele krajów ogłosiło żałobę narodową. Najdłuższa, bo siedmiodniowa, obowiązuje w ojczyźnie Franciszka, Argentynie. Sobota, dzień pogrzebu, to też dzień żałoby narodowej w Polsce. Jak ten dzień będzie wyglądał w naszym kraju i co to oznacza dla każdego z nas? Maria Guzek. Flagi już opuszczone do połowy masztów. Od północy zacznie obowiązywać 24-godzinna żałoba narodowa. Czas modlitwy, takiego wyciszenia. Właśnie tak powinniśmy się zachować, żeby uczcić śmierć tak wielkiej postaci. Zasady wprowadzenia żałoby narodowej reguluje ustawa z 1980 roku o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Taka żałoba narodowa może być ustanowiona, oczywiście czyni to prezydent w drodze rozporządzenia. I on wtedy w tym rozporządzeniu musi określić, na jaki czas, z jakiego powodu. Żałoba narodowa nie oznacza zakazu organizowania imprez, nie grożą też kary za ich zorganizowanie. To organizatory poszczególnych eventów decydują, czy te eventy się odbędą czy nie. Co do miejskich wydarzeń, one idą zgodnie z planem, mamy w tym czasie m.in. koncerty festiwalu Jazz nad Odrą i one się odbędą. Wesela, urodziny, rodzinne spotkania mogą się odbywać. Otwarte będą sklepy. Większość restauracji będzie działać normalnie, chyba że ich właściciele zdecydują się na zamknięcie lokalu z własnej inicjatywy. W Teatrze Starym w Lublinie zaplanowano transmisję opery z Nowego Jorku. Wydarzenie się odbędzie, natomiast widzom, którzy chcieliby uszanować żałobę narodową, umożliwiliśmy taką opcję, że zwrócą bilety. Ekstraklasa zdecydowała, że nie będzie odwoływać sobotnich meczów. Zostaną poprzedzone minutą ciszy przed spotkaniami, a także w trakcie tych spotkań nie będzie żadnych imprez towarzyszących, nie będzie puszczana muzyka, aby ten dzień można było przeżyć godnie. Przeniesiony na niedzielę został warszawski piknik tysiąclecia oraz koncert Telewizji Polskiej "Tysiąclecie Korony Polskiej". Na scenie na błoniach Stadionu Narodowego między innymi Kayah, Organek i Stanisław Soyka. Mamy wspaniałych artystów właściwie ze wszystkich rodzajów muzyki i każdy, kto się pojawi na miejscu albo przed telewizorem, ma szanse posłuchania swojej muzyki. Wstęp jest bezpłatny. Transmisja od 20.00 w Jedynce i na TVP VOD. Pasażerowie, którzy na koncert przyjadą do Warszawy pociągami PKP Intercity, będą mogli wrócić do stacji początkowej za darmo. Jutro na antenie Telewizji Polskiej transmisja z uroczystości pogrzebowych. A my spotkamy się w specjalnym wydaniu 19.30. Krym zostanie przy Rosji - zdecydowanie deklaruje Donald Trump w wywiadzie dla magazynu "Time". I to deklaracja, która dla Ukrainy jest jak kolejny cios. Podobnie jak wypowiedź amerykańskiego prezydenta, w której mówi o dużych ustępstwach Rosji, bo ta rezygnuje z wzięcia całej Ukrainy. Podobno porozumienie pokojowe jest blisko, bo Donald Trump wywiera na Rosję presję. Pytanie, czy jest w stanie wpłynąć na reżim, by przestał zabijać niewinnych ludzi w zmasowanych atakach. Wojciech Tymiński. Komplementy w amerykańskiej telewizji. Prezydent Trump jest prawdopodobnie jedynym przywódcą na Ziemi, który dostrzegł potrzebę zajęcia się podstawowymi przyczynami tej sytuacji. I gospodarcza oferta w propagandowym show. Sądzę, że znajdziemy dobre miejsce w Moskwie na wieżę Trumpa, aby Trump uwiecznił siebie i poprawę naszych relacji za pomocą tego symbolu. To rosyjska strategia wobec Donalda Trumpa. Nieprzypadkowa. Bo tuż przed czwartym już spotkaniem jego specjalnego wysłannika z Władimirem Putinem nieprzypadkowi są też rozmówcy. To Kiriłł Dmitriew - odpowiedzialny za inwestycje i współpracę gospodarczą, którą Kreml kusi Amerykanów. Wymowne są też wspólne zdjęcia ze spaceru ze Steve'em Witkoffem po centrum Moskwy. Najbliższe dni będą bardzo ważne. Spotkania odbywają się już teraz. Myślę, że dojdziemy do porozumienia. Na sugestię reportera, że nie naciska na Putina tak jak na Zełenskiego, Trump zareagował ostro. Nie masz pojęcia, jaką presję wywieram na Rosję. Wywieramy dużą presję. Jakie ustępstwa zaoferowała do tej pory Rosja, aby dojść do punktu, w którym jesteście bliżej pokoju? Zatrzymanie wojny. Zaprzestanie zajmowania całego kraju, to całkiem duże ustępstwo. Agencja Reuters twierdzi, że poznała szczegóły proponowanego przez USA porozumienia pokojowego. Oprócz rezygnacji Ukrainy z członkostwa w NATO przewiduje uznanie przez nią aneksji Krymu i rosyjskiej kontroli nad okupowanymi terytoriami. W zamian Kijów ma odzyskać ziemie w obwodzie charkowskim i kontrolę nad elektrownią jądrową w Zaporożu przy wsparciu USA. Ukraina ma zostać w pełni odbudowana i otrzymać rekompensatę finansową, a także - jak to ujęto - solidne gwarancje bezpieczeństwa ze strony chętnych państw. Ale nie USA. Po pierwsze Ukraina nigdy nie uzna żadnej części swojego terytorium za rosyjską. Po drugie Ukraina nigdy nie zgodzi się na żadne ograniczenia dotyczące jej sił zbrojnych lub pomocy wojskowej ze strony partnerów. Po trzecie żaden kraj trzeci nie ma prawa wetować wyboru sojuszy i partnerstw Ukrainy. W swojej kontrpropozycji po rozmowach w Londynie Kijów mówi też o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA podobnych do artykułu piątego NATO. Aby taki krwawy atak jak ten wczorajszy na Kijów już nigdy się nie powtórzył. Zginęło 12 osób, niemal sto zostało rannych. W stolicy - dzień żałoby narodowej. Gwałtowne nawałnice, a z nimi ulewy i podtopienia. Burzowy front mocno dał się we znaki przede wszystkim mieszkańcom południa Polski, a dla strażaków oznaczał setki interwencji. Mocno zmienił się także rozkład na kolei, zmieniając trasy i znacząco wydłużając podróże. Jak pogodowa mapa wygląda dziś i gdzie wróci mróz? Sprawdzał Michał Niewodowski. Grad. Lokalne podtopienia. A nawet trąba powietrzna. Tak wyglądała ostatnia doba na południu polski. Strażacy interweniowali 217 razy, najwięcej na terenie województwa śląskiego - 105 interwencji. Po nawałnicach na Śląsku woda płynęła ulicami. To Pawłów. Dziś w mieście trwa sprzątanie. Woda zalewała piwnice nie pierwszy raz. Dwa lata temu tak samo nas zalało. No i faktycznie, rów zaczął przybierać, drogą zaczęło lecieć. Na posesje się wlewało przez płot od sąsiada, przez drogę. Wszystko zaczęło przybierać i nic nie mogliśmy zrobić. To już Bielsko-Biała i okolice. W sąsiednim Grodźcu woda z pól wlewała się do domu pani Haliny, niosąc ze sobą kilogramy błota. Ulewa trwała tylko kilka minut, ale wystarczyła, żeby błotna fala podtopiła dom. Ja tylko tam popatrzyłam przez okno, jak widziałam, że ta woda idzie. Mówię: chyba będzie cały rów zalany. Co to taki rów? W Małopolsce straż interweniowała 44 razy, najczęściej w powiecie oświęcimskim. W Chełmku woda wdarła się do ośrodka rehabilitacji. Ewakuowano pacjentki, które w tym czasie były na zajęciach. Woda sięgała ponad kostkę, na szczęście pracownikom udało się zabezpieczyć sprzęt. No to wlała się przez drzwi, przez studzienki, przez całą kanalizację. Woda wypływała z wielu rur. IMGW wydało alerty pierwszego stopnia ostrzegające przed burzami i gwałtownie wzbierającą wodą na południu Polski. Miejscami może spaść nawet 55 litrów wody na metr kwadratowy. Czyli więcej, niż pada w ciągu miesiąca. Dzisiaj w południowej części kraju jest nieco niebezpieczniej. Później przez weekend to nieco chłodniejsze powietrze będzie zmorą dla tych wszystkich, którzy uprawiają rolę. Bo nad Polskę dociera zimne powietrze, dlatego w weekend rolnicy w północnej i centralnej Polsce muszą spodziewać się przymrozków. Po ciepłych dniach taka zmiana pogody może zniszczyć całe uprawy. Pąki wychodzą. Są teraz delikatne i najmniejszy przymrozek po prostu skończy. Nie pozostaje nic innego jak czekać na poniedziałkową poprawę pogody. Już za chwilę gościem Doroty Wysockiej-Schnepf w "Pytaniu dnia" będzie senator Marek Borowski. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia.