Kampania marszowa. Mobilizacja wyborców przed II turą. Piwo z Mentzenem. Polityczne skutki spotkania w pubie. Biel i czerń. Niezwykły koncert piosenek legendy rocka. "19.30", 25 maja, tydzień przed wyborami prezydenckimi w Polsce. Zbigniew Łuczyński, zapraszam. Ta niedziela upływa dziś pod znakiem dwóch marszów, które przeszły przez stolicę. W każdym z nich główne role odgrywają kandydaci na prezydenta - Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki. To poparcie dla nich, zgromadziło na każdym z marszów dziesiątki tys. ich zwolenników. Wielki marsz Patriotów, to zgromadzenie na rzecz poparcia kandydata Koalicji Obywatelskiej. Na wezwanie premiera Donalda Tuska zareagowali politycy, ale i ludzie, którzy przyjechali z całej Polski, aby stanąć w kontrze wobec tego, który kilka ulic dalej zapewniał o swoich racjach. "Dziś, po władze chcą sięgnąć nie polityczni, ale zwykli gangsterzy" - ostrzegał podczas marszu premier. Od placu Bankowego po plac Konstytucji. Atmosfera jedności wśród tłumu. Cała Polska na Rafała! I wśród polityków. To jest marsz do zwycięstwa. Jesteśmy zdeterminowani, zjednoczeni. Chwilę później na scenie także gesty. Ten wywołał euforię. Joanna Senyszyn przekazała swoje słynne już korale Małgorzacie Trzaskowskiej. Mają zaczarowaną moc. Rafał Trzaskowski mógł dziś liczyć na niedawnych rywali. Rafał, wygraj te wybory! Wygraj te wybory! Ale wygraj je dla nas! Dla nas wszystkich! Nie tylko wygraj, ale zmień Polskę! To zagrożenie wojną, konfliktem, atakiem jest bardzo poważne. Dlatego potrzebujemy prezydenta, który połączy Polskę i Polaków w obronie ojczyzny. Nic się nie wydarzy, jeśli w pałacu prezydenckim po 1 czerwca zasiądzie człowiek, który będzie blokował wszystkie potrzebne zmiany. Na scenie gość specjalny. Nicusor Dan, który niedawno wygrał wybory prezydenckie w Rumunii, choć w pierwszej turze przegrał z populistycznym prorosyjskim George Simionem. Tydzień temu wygrała cała Rumunia, za tydzień wygra cała Polska! Cała Polska wygra tylko wtedy, kiedy będziemy zdolni do rozmowy. I to wam obiecuję, że będę prezydentem, który łączy, który jest gotów rozmawiać z każdym. Donald Tusk wsparł Rafała Trzaskowskiego pokazując stawkę tych wyborów. Nie chodzi o żadną partię polityczną, tu nie chodzi o Tuska, tu nie chodzi o parlament, tu chodzi naprawdę o Polskę. I ostrzegał. Ludzie usłyszcie, zobaczcie to, otwórzcie szeroko oczy. Dzisiaj, po władze chcą sięgnąć nie polityczni, ale zwykli gangsterzy. I nie ma w tym słowa przesady. Polsko, obudź się, tak nie może być. Z tego powodu przyszło na marsz tak wiele osób, według Donalda Tuska nawet pół miliona. Nie tylko transparenty wymierzone były w Karola Nawrockiego. Nie ma rzeczy, która by mi się w nim podobała. Przede wszystkim jest zwykłym kanciarzem, oszustem, ustawkowiczem, oszukał starego człowieka, zabrał mu mieszkanie. Przyjść na marsz to znacznie większy wysiłek niż pójść do lokalu wyborczego, który jest blisko domu. Do Warszawy zjechali ludzie z całej Polski. To wielka mobilizacja, by za tydzień pójść i oddać głos. Od Śląska po Gdańsk - spotykaliśmy ludzi z całego kraju. Kto wygrywa na Śląsku, wygrywa w Polsce, a Rafał wygrał na Śląsku. Żeby moje dziecko mogło żyć w normalnym kraju. Żeby się nie musiał bać wyjść na ulice. Żeby mógł być sobą, żebyśmy byli wszyscy wolni i w normalnej Europie tolerancyjnej. Karolina, która ma 17 lat chce swojej przyszłości w Europie, a starsi nie chcą już żyć przeszłością. Mam 82 lata. Już się nastałam w życiu tyle, nachodziłam w stanie wojennym, i już wolałabym, żeby to wszystko się ułożyło. To obiecują politycy koalicji słowami, które rzadko można usłyszeć z ust parlamentarzystów. Chcę wam powiedzieć, za to, czego żeśmy jeszcze nie dowieźli, jeszcze nie dowieźli - przepraszam. Na koniec obietnica Rafała Trzaskowskiego. Ta najważniejsza, że nie będzie dzielił. Polska silna to jego zdaniem Polska wspólna. 1 czerwca będziecie głosować. Czy będziemy silni, czy będziemy razem, czy wojna będzie się oddalać od nas, czy będzie się przybliżać. Reklamacji nie będzie, więc wybierzcie mądrze. Niech wygra cała Polska. Dla demokracji wygraną jest frekwencja. Głosowanie za tydzień. W tym samym czasie, gdy ulicami Warszawy szedł marsz Patriotów, równolegle, ale w przeciwną stronę, przeszli ci, którym bliskie są idee kandydata popieranego przez PiS - Karola Nawrockiego. Wielki "marsz za Polską" zmobilizował ogromną liczbę tych, którzy odpowiedzieli na apel kandydata prawej strony politycznej. "Polska bez jednowładztwa Donalda Tuska", to jeden z wielu argumentów Karola Nawrockiego. Miał zachęcić do udziału w marszu. Takich haseł dziś było więcej. Prezydent Polski po 1 czerwca będzie was słuchał, a nie na was krzyczał. To finał "marszu za Polskę" organizowanego przez sztab Karola Nawrockiego. My zwyciężymy, idzie wielka, dumna, silna Polska. Politycy PiS wraz ze swoimi wyborcami, od rana szykowali wyjazdy na marsz z różnych regionów Polski. Bardzo wiele osób jedzie także swoimi samochodami, pociągiem, w rożny inny sposób, dlatego liczmy, że będzie bardzo wielu polskich patriotów w Warszawie. Dojechali tutaj na rondo Charlesa de Gaullea, w centrum Warszawy. Marsz dla Polski organizowany przez Karola Nawrockiego wystartował po godzinie 12.00 z ronda Charlesa de Gaullea w Warszawie. Rozmawialiśmy z uczestnikami tego marszu, mówili że przyszli tutaj, żeby wesprzeć Karola Nawrockiego, bo to on jest według nich najlepszym kandydatem. I on jest dla nich patriotą, na którego zamierzają głosować. F***, f***! Trochę kultury, proszę pani. Dla was kultury? Takich sytuacji nie było wiele. Choć logo TVP, której dziennikarze są regularnie obrażani przez posłów PiS, budziło emocje. Zniszczyć TVP! Nie brakowało takich haseł. "Tylko pała dla Rafała". Wyborcy Nawrockiego przyjechali z wielu miejsc kraju, by wesprzeć swojego kandydata. Ja jestem za Karolem Nawrockim. Absolutnie nie za Trzaskowskim, bo Trzaskowski brednie opowiada. Żeby się nie poddawać Unii Europejskiej, bo nas zniszczą po prostu. Patriota bardzo szlachetny. Uważam, że nie będzie się płaszczył przed kanclerzem Niemiec. Jeszcze przed startem dały o sobie znać problemy organizacyjne. Czoło marszu nie mogło ruszyć przez zbyt duży ścisk. Organizatorzy napierali na tłum, który nie miał miejsca, by przejść dalej. Całość opóźniła się kilkanaście minut. W marszu wzięli udział najważniejsi politycy PiS, na czele z Jarosławem Kaczyńskim. Karol Nawrocki nie szedł na przedzie pochodu. Karol Nawrocki idzie po zwycięstwo. Zobaczymy to dzisiaj, zobaczymy to przez kilka ostatnich dni. Żadnej nienawiści do nikogo, piękni, uśmiechnięci ludzie, polscy patrioci. Pierwszy pod scenę na placu Zamkowym dotarł prezes PiS. Ale mimo zachęcania przez sztabowców Nawrockiego nie chciał wejść na scenę. Ja nie wchodzę. Tutaj zapraszamy, panie prezesie. - Gdzie? - Tutaj. Ja nie chcę tutaj. Ostatecznie na scenie prezesa PiS nie było. Przemawiał tylko Karol Nawrocki. Tak, w naszej przyszłości widzimy CPK, nasze wielkie marzenie. Nie damy sobie zabrać polskiego węgla aż nie będziemy mieć atomu. A atom jest nam potrzebny. Kilka razy kandydat PiS odnosił się do obecnie rządzących. Ci, którzy są wyznawcami mikromanii i zwijania Polski, nie domkną systemu politycznego i jedno środowisko polityczne nie będzie rządzić Polską. Politycy PiS oszacowali też liczebność marszu. Dzisiaj na tym wspaniałym, uśmiechniętym, radosnym, pozytywnym, patriotycznym marszu tutaj w Warszawie było nas ponad 150 tys. Jak podała Polska Agencja Prasowa, według nieoficjalnych, wstępnych szacunków służb miejskich w marszu zwolenników Karola Nawrockiego wzięło udział około 50 tys. osób. "Za Polskę, która łączy a nie dzieli" - to nie hasło wyborcze ani okrzyk na wiecu, ale toast, który przy kuflu wzniósł minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. A zrobił to w towarzystwie Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena. Ci dwaj politycy po rozmowie na kanale lidera Konfederacji kontynuowali rozmowę w barze. O sobotnim wieczorze, który łączył? Jeden wieczór i dwie rozmowy. Najpierw w studiu przed kamerami. Potem w pubie przy piwie. Ta druga była dla wielu zaskoczeniem. Część gości pubu Mentzen zareagowała bardzo negatywnie na polityków Platformy. Tam doszło do skandowania haseł przeciwko Trzaskowskiemu. Mowa o tych scenach zarejestrowanych w trakcie spotkania. Które zdaniem samego Sławomira Mentzena nie było niczym nadzwyczajnym. Z Nawrockim też bym poszedł na piwo, ale nie zaprosił. Politycy powinni umieć normalnie ze sobą rozmawiać. Może być symbolem tej kampanii i tego, że można się zbliżyć mimo różnic. A te różnice były widoczne w wywiadzie. Rafał Trzaskowski nie podpisał tak zwanej ósemki Mentzena. Kością niezgody między innymi ustawa o mowie nienawiści. Ja jestem za zaostrzeniem przepisów. Czy pan by ją podpisał? Jestem za zaostrzeniem przepisów. Czyli podpisałby pan tę ustawę? Tak. Dobra, to tu mamy protokół rozbieżności. Jasne. To też jest cenne. Ale o to chodzi. W czterech kwestiach politycy mieli zbliżone poglądy. Dwa dni wcześniej tę samą deklarację Mentzena podpisał Karol Nawrocki. Myślę, że wyborcy Konfederacji, ci którzy głosowali także na Sławomira Mentzena, mają bardzo jasny przegląd, kto po której stronie jest. Widać było po prostu taką gorącą chęć przypodobania się Sławomirowi Mentzenowi i elektoratowi Konfederacji. Rafał Trzaskowski był konsekwentny, twardo stał przy swoim - twierdzą rządzący. To jest ta różnica jakości. Między człowiekiem z ogromnym doświadczeniem i wiedzą, a człowiekiem, który w politykę wszedł z niejasnym życiorysem i teraz zrobi absolutnie wszystko, żeby osiągnąć swój cel. Nie jestem Karolem Nawrockim, żeby przyjść gdzieś tylko po to, żeby podpisać jakiś papier. Pytanie, czy brak podpisu to brak chęci przekonania do siebie wyborców Mentzena z pierwszej tury. To niemal 15% głosujących. Ewidentnie to nie było jego celem, chciał zmobilizować lewą stronę. Mówił tuż po rozmowie z Trzaskowskim lider Konfederacji. Wiadomo było, że Sławomir Mentzen nie udzieli mi poparcia. Chodziło po prostu o rozmowę. Przyznał dziś podczas marszu w Warszawie Rafał Trzaskowski. Zdaniem politologa, Szymona Ossowskiego - i wywiad i piwo z Mentzenem nie były złym posunięciem kandydata Koalicji Obywatelskiej. Trzaskowski nie przyciągał polityków Konfederacji, tylko poszedł po to, żeby przyciągnąć wyborców Konfederacji, a to w jakiejś mierze mogło mu się udać. Na przekonywanie wyborców zostało pięć dni. Głosowanie za tydzień. Już drugą noc z rzędu rosyjskie drony atakowały stolicę Ukrainy. Nie tylko Kijów jest celem, bo w całym kraju zginęło kilkanaście osób, wiele jest rannych. W tym czasie walczące strony wymieniły jeńców. W systemie tysiąc osób za tysiąc, wielu jeńców po obu stronach barykady powróciło do rodzin. Ta operacja wynegocjowana w Stambule nie przeszkodziło Rosjanom w zmasowanych atakach, także na cywili. Na ten moment Dmytro czekał 17 miesięcy. To był ciężki czas. Ale teraz wszystko jest w porządku. Do domu wrócił w ramach uzgodnionej w Stambule największej w tej wojnie wymianie jeńców. Obie strony wypuściły po tysiąc osób - żołnierzy i cywilów. Większość jest w fatalnym stanie fizycznym i psychicznym. Bo rosyjska niewola to - według danych ONZ - bicie, rażenie prądem, szczucie psami i permanentny głód. Uwolnionych jeńców czeka długa droga do normalnej codzienności. Spędzą miesiąc na rekonwalescencji, a następnie będą pracować w ramach indywidualnych programów. Wymiana trwała trzy dni - od piątku do niedzieli do domów wracało po trzysta parę osób dziennie. Jestem wdzięczny zespołowi, który pracował przez całą dobę, aby ta wymiana zakończyła się sukcesem. Z pewnością odzyskamy każdego z rosyjskiej niewoli! Bo w więzieniach w Rosji wciąż znajduje się co najmniej 10 tys. ukraińskich jeńców. Tyle potwierdza Moskwa. Kijów szacuje ich liczbę na 18 tys. Ich twarzy, podczas każdej wymiany, wypatrują najbliżsi. Wciąż mamy nadzieję na powrót mojego męża. Będę chodziła na każdą wymianę. Zawsze będę na niego czekać. Zakończona dziś wymiana jeńców to jak dotąd jedyny wymierny skutek spotkania w Stambule. Teraz - jak twierdzi Moskwa - czas na kolejną uzgodnioną wówczas kwestię, czyli przedstawienie przez obie strony propozycji porozumienia pokojowego. Szykując dokument pokojowy Rosja wysyła nad Ukrainę drony i pociski rakietowe. Rosja wypełnia każdy dzień żałobą i zabójstwami - po prostu przedłuża wojnę. W nocy Rosjanie atakowali Ukrainę niemal trzystoma dronami Shahed i ponad 60 rakietami różnego typu. Celowali w stolicę i większość ukraińskich obwodów. Mój brat zginął tutaj. Nadal leży w tym oknie. Jeszcze go stamtąd nie zabrali. W całym kraju zginęło kilkanaście osób, w tym dzieci. Oni zasługują na szczególny szacunek. Koniec maja to czas w którym weterani działań poza granicami państwa obchodzą swoje święto. Nowy projekt ustawy o weteranach, przyjęty właśnie przez rząd, przewiduje zupełnie nowe uprawnienia i rekompensaty dla tych, którzy ucierpieli podczas służby lub pracy. Rekompensata to 6 tys. zł za każdy 1% uszczerbku na zdrowiu. To była rana wylotowa. I dostałem jeszcze dwie. Arkadiusz Demiński Motyl został ranny podczas operacji antyterrorystycznej w Afganistanie 14 lat temu. Ból jest chwilowy, duma jest wieczna właśnie. To motto przyświecało mu podczas przygotowań do zawodów kickboxingu, a także w czasie żmudnej, trwającej do dziś rehabilitacji po postrzale z kałasznikowa. Lekarz, który mnie operował i od nowa układał mi nerwy w tej nodze uszkodzonej, on powiedział mi, żeby dla mnie nastąpił szybki powrót do zdrowia, to muszę wrócić do treningów. Czyli mówi, twoja rehabilitacja, to będą twoje treningi w kickboxingu. Ja się tak zawziąłem, że codziennie po 5 godzin dziennie trenowałem. Potrzebna jest nie tylko silna wola, ale i pieniądze - sama renta to zdecydowanie za mało. Moje środowisko samo wie, jak to wygląda. Ilość aukcji, zrzutek, oddawałem swoje książki, jeździłem na występy, żeby pomóc każdemu. Wielu o odszkodowanie czy zadośćuczynienie musiało walczyć w sądach. W tym tygodniu rząd przyjął projekt ustawy, który przewiduje dodatkową rekompensatę dla weteranów, którzy ucierpieli podczas służby poza granicami Polski. Projekt, dzięki któremu naprawiamy wieloletnią krzyczącą niesprawiedliwość. Nowe przepisy przewidują, że rekompensata dla weteranów poszkodowanych będzie wynosiła 6 tys. zł za każdy 1% uszczerbku na zdrowiu. Te pieniądze dostaje się jednorazowo, niezależnie od wcześniej wypłaconego ubezpieczenia i już zagospodarowanie należy do weterana. Projekt teraz trafi do Sejmu, ale tu nie należy się spodziewać awantury. Wszystkie propozycje wychodzące naprzeciw naszym weteranom, naszym żołnierzom, funkcjonariusza, zasługują na poparcie. Nowy przepis dotyczy zarówno urazów fizycznych żołnierzy i funkcjonariuszy, jak i chorób nabytych podczas misji zagranicznych. Kończy się gehenna sądowa dla wszystkich weteranów. Szacuje się ich liczbę na około 1000 osób, które będą mogły się ubiegać. Dołączyliśmy do tego poszkodowanych policjantów, na przykład tych, którzy służyli na misjach w Kosowie. Bez żadnych dodatkowych komisji lekarskich. Wystarczy złożenie wniosku. MON, MSWiA czy ABW będą miały 30 dni na odpowiedź. W tym przypadku prawo zadziała wstecz. Żołnierz, który w czasie misji np. stracił rękę, będzie mógł liczyć na ponad pół miliona złotych i nie będzie to efektem długotrwałych procedur, tylko praktycznie automatyczne postępowanie. Wszyscy weterani poszkodowani posiadający już ten status od wejścia w życie przepisów będą mieli 2 lata na złożenie wniosku. W czasach gdy każda kropla deszczu jest na wagę złota, a obok susz we znaki dają się katastrofalne powodzie, równowaga w przyrodzie jest szczególnie ważna. Gospodarka, która w dużej mierze wykorzystuje bogactwo lasów i siłę rzek, musi rozwijać się w zgodzie z naturą. Bo wszelkie inne próby kończą się tym, że klimat i środowisko upominają się o swoje. O tym, co jest ważne i jak wiele zależy od nas. Takie drogi leśnicy wykorzystują do transportu drewna. Tyle, że po ulewie woda płynie tędy jak rynną. Nie zatrzymuje jej podłoże. I może wywoływać powodzie. Rozbudowana sieć różnego rodzaju szlaków komunikacyjnych w lasach, w tym właśnie dróg, w tym szlaków zrywkowych, z pewnością nie jest czymś co pomaga w retencji wody. Takich dróg i szlaków jest w Polsce bardzo dużo. W 15 nadleśnictwach południowo-wschodniej Polski ta sieć dróg ma już ponad 36 tys. km2. To tyle co równik. Ten temat wywołuje spore emocje, widzimy problem. W lasach państwowych powołano zespół, który ma opracować nowe podejście do szlaków zrywkowych. Musimy po pierwsze pogodzić konieczność gospodarowania w lesie, czyli zrywki drewna jako surowca, niezbędnego nam w gospodarce, i pogodzić oczekiwania, jeśli chodzi o ekologiczne i społeczne części lasu. Lasy Państwowe zapewniają, że dbają o miejsca, gdzie gromadzi się woda, stawiają na małą retencję. Są jednak też takie miejsca jak to. Podkrakowski Zelków. Las wodochronny. Powinien chronić zasoby wód powierzchniowych i podziemnych. W zeszłym roku zaczęła się tu wycinka. Jeżeli mamy intensywne przebudowy struktury lasu - to prowadzi w zdecydowany sposób do obniżenia funkcji wodochronnych w kontekście ograniczania powodzi, suszy. Od około 10 lat zmagamy się ze skutkami suszy i to zjawisko będzie się pogłębiać, dlatego bardzo ważne jest, by jak najdłużej zatrzymać wodę w krajobrazie. Renaturyzacja rzek to przywracanie ich wyglądu i procesów do tych najbardziej zbliżonych do naturalnych. To rzeka Racławka, dopływ Rudawy w Małopolsce. Życie. Pokarm dla ryb. Są meandry, rosną drzewa. Przez to, że ma naturalnie spowolniony odpływ, to również reguluje ten obieg wody w przyrodzie, łagodzi skutki suszy i powodzi. Ponieważ ma tutaj miejsce, by się rozlać. Ale przez lata regulowaliśmy rzeki na potęgę. Przykładem - Rudawa w Krakowie. To jest rzeka typowo zniewolona, ona tutaj jest takim odprowadzalnikiem wody, a nie ekosystemem, który nam tę wodę reguluje, jej odpływ z krajobrazu. Nie jesteśmy bezradni. To rzeki, które mają zostać zrenaturyzowane. Czyli uzdrowione. Potrzebna jest do tego współpraca gmin, które docenią rolę przyrody w łagodzeniu kryzysów związanych z wodą. Wielkie święto kina przeszło do historii. Zakończył się 78. Festiwal Filmowy w Cannes. Podczas wczorajszego wieczoru jury pod przewodnictwem Juliette Binoche przyznało nagrody, w tym tę najważniejszą - Złota Palmę. Komu przypadła? Pustki na czerwonym dywanie pokazują, że 78. Festiwal Filmowy w Cannes przeszedł już do historii. Zapisze się w niej jako wielkie święto kina: odważnego i zaangażowanego politycznie. To właśnie odwagę doceniło jury w Cannes, przyznając Złotą Palmę prześladowanemu Irańczykowi, Jafarowi Panahiemu. Połączmy siły, aby nikt nie odważył się mówić nam, w co możemy się ubrać i co musimy robić, a czego nie. Reżyser jest ikoną walki z irańskim reżimem, jego thriller "Zwykły Wypadek" opowiada o winie i odpowiedzialności w gnębionym przez tyranów społeczeństwie. Kręcony był w ukryciu, bo Panahi za swoją sztukę nie raz trafiał do więzienia. Oglądając ten film, oczywistym było, że powstał z potrzeby oporu, z potrzeby przetrwania i że jest to dziś absolutnie konieczne. Na drugim miejscu podium, z nagrodą Grand Prix, film "Sentimental Value" Norwega, Joachima Triera, z muzyką Polki, Hani Rani. To bulwersująca historia sióstr, w których życiu po latach nieobecności niespodziewanie pojawia się ojciec. Chociaż w Cannes tradycyjnie nie zabrakło ociekających w luksusy gwiazd, to ich blask tym razem przyćmiony został nieco powagą i dojrzałością tegorocznego kina. Jury przyznało nie jak zwykle 7, ale aż 9 statuetek, co świadczy o niezwykle wysokim poziomie prezentowanych tu filmów. Byli objawieniem, towarzyszyli młodości wielu z nas, ale ich piosenki nie tracą aktualności i trafiają do kolejnych pokoleń. Grzegorz Ciechowski i jego biało-czarna formacja to legenda nie tylko muzyki rockowej. Raz na milion lat - piosenki zespołu Republika. Taki niezwykły koncert będzie można zobaczyć już za kilka minut w TVP2. Arcydzieło, które do dziś wywołuje ciarki. "Biała flaga" - to nie tylko polityczny komentarz, ale i jeden z największych hymnów polskiego rocka. Utwór, który zdefiniował muzycznie lata 80. To co zrobił Grzegorz, to co napisał Grzegorz, ma taką wartość, którą moim zdaniem powinniśmy się uczyć, pamiętać, powinniśmy się od tego odbijać, powinniśmy się inspirować. Tak jak Mery Spolsky, w której twórczości, a nawet stylizacjach pojawia się biel i czerń - sztandarowe kolory toruńskiej grupy. Jak sama podkreśla, Ciechowski i Republika to jej wielka muzyczna inspiracja. Ciechowski był dla mnie takim wyznacznikiem, że ten polski jest pięknym językiem. Dlatego to, że ja tu jestem to naprawdę ogromne wyróżnienie. W trakcie koncertu "Raz na milion lat - piosenki zespołu Republika" usłyszymy też między innymi Julię Pietruchę, która u boku Leszka Biolika występowała niejednokrotnie. Utwór "Odchodząc", który uważam jest kompozycją ponadczasową. Jest ona tak wrażliwie i tak pięknie opowiedziana w prostych słowach. Teksty pełne metafor, symboli i społecznych odniesień, co z resztą wyróżniało zespół na tle innych grup rockowych. Zespół "Republika" nie tyle zmienił moją przyszłość muzyczną - ja miałem 11 lat, kiedy usłyszałem ich po raz pierwszy - co ją w ogóle zaczął. Zanim poznałem muzykę jazzową to moje serce było właściwie sercem krwawiącym, gdyż połowa należała do "Republiki", a połowa do "Oddziału Zamkniętego", więc na wszystkich blokach wymazywałem albo jedno, albo drugie. Muzyka Republiki była też formą sprzeciwu. Na scenie zobaczymy muzyków w komplecie. Na pewno wielka satysfakcja z tego, że twórczość nasza, Grzegorza, Republiki przetrwała tyle lat przez kolejne już pokolenia. Teksty Republiki jak "Kombinat" czy "Biała Flaga" trafiły nawet do szkolnych podręczników jako przykłady poezji współczesnej. Muzycznie kończymy "19.30". Już za chwilę "Pytanie dnia", gościem Aleksandry Pawlickiej będzie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Do zobaczenia.