Sobota, 26 kwietnia. Dzień, który zapisze się w historii Kościoła Katolickiego. W Watykanie wierni z całego świata pożegnali papieża Franciszka, w Polsce to dzień żałoby narodowej. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Pasterz i uczeń Chrystusa, a nie możny z tego świata. To on w kwietniu ubiegłego roku zmienił przepisy i zgodnie z nimi został dziś pochowany. Uroczysta msza święta pogrzebowa rozpoczęła się tutaj po godzinie 10. Liturgii przewodniczył kardynał Giovanni Battista Re. Mszę koncelebrowali kardynałowie, uczestniczyli w niej przywódcy wielu krajów, ale i setki tysięcy wiernych, którzy zgromadzili się tu na placu, a potem na trasie do Santa Maria Maggiore. Jak Rzym i świat pożegnał Franciszka? To było emocjonalne pożegnanie. Wierni przybyli tutaj na plac św. Piotra i również przedstawiciele oficjalnych delegacji. Ponad 400 tysięcy osób, 400 tysięcy wiernych przybyło by pożegnać papieża Franciszka. Wszyscy z nich mieli za co mu dziękować. O 10 prosta drewniana trumna z ciałem papieża Franciszka opuściła mury Bazyliki Świętego Piotra. 250 tysięcy pielgrzymów z całego świata przyjechały, by na Placu Świętego Piotra pożegnać pierwszego papieża spoza Europy. Homilię wygłosił kardynał Giovanni Battista Re, podkreślił w niej, że decyzja o przyjęciu imienia Franciszek od razu okazała się wyborem programu i stylu, który chciał nadać swemu pontyfikatowi, czerpiąc inspirację z ducha świętego Franciszka z Asyżu. Nawiązywał bardzo bezpośredni kontakt z poszczególnymi osobami i społecznościami, pragnąc być blisko wszystkich. Szczególnie troszczył się o osoby w trudnej sytuacji. Poświęcał się bezgranicznie, zwłaszcza dla ostatnich tego świata, dla wykluczonych. Kardynał wspominał, że równie wymowna była jego pierwsza zagraniczna podróż. W czasie, gdy wielu polityków mówiło o inwazji uchodźców, on odwiedził Lampedusę. Wyspę będącą symbolem dramatu emigracji i tysięcy ludzi pochłoniętych przez morze. Wśród wiernych ci, którzy zostali tu jeszcze po Świętach Wielkanocnych, ci, którzy przyjechali na kanonizację bożego influencera Carla Acutisa, i ci, którzy na wieść o śmierci papieża podjęli decyzję o przylocie. Przyjechałem, ponieważ wierzę w to, co mówił papież, jak głosił miłość. Jestem katolikiem, więc wierzę w Boga i uważam, że to bardzo ważny moment. Ceniłem papieża. On również pochodzi z Ameryki Południowej, tak jak ja. To była bardzo wzruszająca ceremonia. Kardynał Re pięknie wspominał papieża Franciszka. Jestem szczęśliwa, że tu jestem. Jestem księdzem od ponad czterdziestu lat. Przeżyłem papieży Jana Pawła II, Benedykta i Franciszka. To była piękna, duchowa ceremonia, tak jak sobie tego życzył. To papież ubogich. To papież ludzi. Modlitwa wiernych po arabsku, francusku, chińsku, ale też po polsku. Módlmy się za zmarłych papieży i za tych wszystkich, którzy w Kościele głosili Ewangelię oraz pełnili posługę kapłańską, niech dostąpią udziału w liturgii niebieskiej. Każdy ze swoją intencją, każdy by podziękować za co innego. Dziękujemy Bogu za jego dary i talenty. Modlimy się, aby kolejny papież kontynuował posługę Kościoła i głosił dobrą nowinę Ewangelii. Franciszek, ogłaszając Rok Jubileuszowy Rokiem Nadziei, podkreślił, że jest ona konieczna w obliczu takich wyzwań, jak wojny, kryzysy migracyjne czy katastrofy naturalne. Trzeba mu za to dziękować, że Rok Jubileuszowy, który przeżywamy, przeżywamy pod hasłem nadziei, jesteśmy pielgrzymami nadziei, która ma zakorzenienie w Zmartwychwstałym Chrystusie. Dla wielu, którzy przyszli dziś pożegnać Franciszka, był jedynym papieżem, jakiego znali. Dla mnie jako młodego człowieka, papież Franciszek jest bez wątpienia wielkim wzorem i te słowa, które przemawiał, chociażby "wstańcie z kanapy", wciąż są w mojej głowie i podejrzewam, że pozostaną w niej do końca życia. Teraz, kochany papieżu Franciszku, prosimy ciebie, abyś modlił się za nas i prosimy cię, abyś z nieba błogosławił Kościół, błogosławił Rzym, błogosławił cały świat, tak jak w minioną niedzielę uczyniłeś z balkonu tej Bazyliki w ostatnim geście objęcia całego ludu Bożego, ale także całej ludzkości. Biała róża w rękach ubogich, więźniów i migrantów. To właśnie oni mieli ten przywilej pożegnania papieża w Bazylice Matki Bożej Większej, gdzie spoczął człowiek, który upominał się jak mógł o ich prawa. Skromny grób, na nim jedno tylko słowo i trumna złożona w ziemi. Rzym od ponad 120 lat nie wiedział konduktów ojca świętego pochówku poza Watykanem. Dziś wierni byli blisko Franciszka w jego ostatniej drodze. Będą mogli być blisko na co dzień, bo papież Franciszek na miejsce swojego pochówku wybrał widoczną za moim plecami bazylikę Santa Maria Maggiore. Znacznie łatwiej jest do niej wstąpić z ulicy. Będą mogli z nim rozmawiać. Będą mogli się pomodlić. Po ponad 120 latach Kościół katolicki pochował swojego zwierzchnika poza Watykanem. Papież Franciszek na miejsce swojego pochówku wybrał papieską Bazylikę Matki Bożej Większej. Jak zawsze obiecywałem Matce Bożej, miejsce jest gotowe, chcę być pochowany w Santa Maria Maggiore. To była ulubiona świątynia Franciszka. Każdą swoją podróż duszpasterską zagraniczną kończył i zaczynał w Santa Maria Maggiore, gdzie znajduje się ikona od wieków bardzo czczona przez Rzymian - ikona uratowanie, ocalenie ludu rzymskiego, Solus Populi Romani, i dlatego tam postanowił spocząć. Gdy w VI wieku w Wiecznym Mieście wybuchła zaraza - ikona maryjna przez trzy dni była noszona jego ulicami, a papież Grzegorz I codziennie modlił się o uzdrowienie ludzi, które przyszło niebawem. Papież często w tej Bazylice zjawiał się niespodziewanie - wspominają okoliczni mieszkańcy i właściciele sklepików. Kiedy został wybrany na papieża, to już następnego dnia o 7 rano był w tym kościele. Bardzo często potem przychodził tutaj niezapowiedzianie i nikt nie wiedział, że on tutaj przybędzie. Bardzo często tutaj przyjeżdżał i to była dla nas ogromna radość i wielkie święto. To dla nas także wielki honor, że będziemy mieli go tutaj blisko w Bazylice. Wierni w tym dniu chcieli być blisko niego. Już od rana zbierali się w pobliżu Bazyliki. Przechodzę tędy codziennie, to był naprawdę bardzo wielki papież, dlatego uważałam za swój obowiązek, żeby przyjść tutaj. Jest symbolem Kościoła otwartego na tych najsłabszych, dał wielu osobom możliwość, by powróciły do Kościoła. On nikogo nie pozostawiał na boku, począwszy od dzieci po osoby starsze. To jest papież, o którym nigdy nie zapomnimy, on był bardzo dobry. Przed złożeniem trumny papieżowi, zgodnie z jego prośbą, hołd oddali potrzebujący i wykluczani społecznie. To odzwierciedla jego pontyfikat. Troska o życie każdego człowieka, od poczęcia do naturalnej śmierci, troska o ubogich, więźniów, uchodźców i po trzecie - apel o pokój. To jest jego ostatnie przemówienie i to jest DNA papieża Franciszka. Złożenie trumny do grobu miało charakter prywatny. W tym czasie przed Bazyliką trwała modlitwa różańcowa, podobnie jak przez ostatnich kilka dni po śmierci papieża. To pierwszy pochówek Ojca Świętego w Bazylice Santa Maria Maggiore od 1903 roku. Franciszek jest ósmym papieżem, który tu spoczął. Kilkanaście godzin później wierni będą mogli pomodlić się przy jego grobie. Papieża Franciszka żegna świat, opłakuje jego ojczyzna. "Wracam za kilka tygodni" - to słowa kardynała Jorge Bergoglio opuszczającego Buenos Aires w 2013 roku. Franciszek nigdy potem nie odwiedził Argentyny, ale ci, którzy go znali, wiedzą, że miał ją w sercu. Dziś tutaj w Watykanie delegacja jego ojczyzny siedziała w pierwszym rzędzie. Dziś serce Buenos Aires biło w rytmie pożegnania. Żałoba po Franciszku jest dokładnie taka, jak i on sam by pragnął. Zarażał radością nawet w sytuacjach beznadziejnych. Tego tysiące mieszkańców Buenos Aires, którzy dziś zebrali się na placu majowym przyznawali, że, mimo że łzy cisnęły im się do oczu, musieli żywiołowo reagować na krzyki: niech żyje papież. Wiele osób dalej pozostało przed katedrą, żeby czuć ducha wspólnoty, którą Franciszek budował. Chociaż nie było go wśród nich fizycznie wszyscy czuli jego obecność. Dziś serce Buenos Aires biło w rytmie pożegnania. Na historycznym Placu de Mayo, który był świadkiem wielu wielkich wydarzeń, tysiące Argentyńczyków przyszły oddać hołd swojemu papieżowi, swojemu sąsiadowi, swojemu przyjacielowi Franciszkowi. On był jednym z nas. Nigdy nie zapomniał, skąd pochodził. Dziś przyszliśmy podziękować mu za jego życie. Msza pożegnalna, zorganizowana przez następcę Franciszka w Buenos Aires, Cały naród uśmiecha się dziś do Franciszka, bo on zawsze wszystkich traktował z radością. Nawet w najczarniejszych chwilach. Oczywiście jego śmierć wyciska łzy z oczu, ale uśmiech jest silniejszy. Dziś nikt nie wypominał Franciszkowi, że gdy został wybrany na biskupa Rzymu, nigdy nie przyjechał do Argentyny. Brakowało nam go tutaj. Ale papież był potrzebny w wielu miejscach na świecie. Był głową Kościoła światowego, a nie tylko argentyńskiego. Powinniśmy mu to wybaczyć. W mieście, które widziało jego wzrastanie i pierwsze kroki w wierze, dziś unosiła się mieszanka smutku i nadziei. Także tam, gdzie wciąż żyją ci, którzy pamiętają go jako małego Jorge. Gdy rozmawialiśmy o piłce nożnej, mocno między nami iskrzyło. On kochał sport. Jestem dumny, że był moim sąsiadem i przyjacielem z podwórka, za którym tęsknić będzie cała dzielnica Flores, cała Argentyna. Wielu powtarza: Franciszek nie chciałby łez, tylko gestów dobroci. Nie pragnął pomników, lecz szczerych uśmiechów. Będę go wspominać z wielką radością i szacunkiem. Postaram się robić to, co nam mówił: być silną i nie poddawać się. Takie zostawił nam dziedzictwo. Argentyna straciła kolejnego wielkiego rodaka. Maradona wygrywał dla nas światowe turnieje, a Franciszek zdobywał serca milionów ludzi. Obaj pochodzili z biedy, obaj nikogo nie wykluczali. Będą teraz dbać o Argentynę z góry. Z serca Buenos Aires ostatnie pożegnanie z papieżem Argentyńczykiem. Nie w smutku, lecz w wdzięczności. Nie w ciszy bólu, ale w pewności, że jego przykład nadal będzie rozświetlał ulice tego miasta i całego świata. Z jednej strony pogrzeb papieża Franciszka, z drugiej - istotne rozmowy polityczne. Tuż przed pogrzebem Donald Trump spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. Rozmawiali zaledwie 15 minut, ale obaj spotkanie oceniają jako symboliczne i przede wszystkim bardzo konstruktywne. Politycy rozmawiali w Bazylice Świętego Piotra w cztery oczy. I to dosłownie, jak pokazują te zdjęcia, bez udziału doradców i tłumaczy. Bardzo symboliczne spotkanie, które ma potencjał stać się historycznym, jeśli osiągniemy wspólne rezultaty - tak o tej rozmowie napisał prezydent Ukrainy. A dotyczyła ona kwestii zawieszenia broni Ukrainy i Rosji. Oprócz rozmowy sam na sam, spotkali się też z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem i brytyjskim premierem Keirem Starmerem. To było pierwsze spotkanie Trumpa i Zełenskiego od czasu ostrego starcia w Gabinecie Owalnym w Waszyngtonie w lutym. UROCZYSTA MELODIA Flagi przewiązane czarną wstęgą i opuszczone do połowy masztu, by oddać hołd zmarłemu papieżowi w dniu jego ostatniej drogi. Od północy w Polsce trwa żałoba narodowa ogłoszona przez prezydenta Andrzeja Dudę. Dotychczas wprowadzana zaledwie kilkanaście razy, m.in. po śmierci Jana Pawła II, a także po katastrofie smoleńskiej. Gdy w Watykanie rozpoczynały się uroczystości pogrzebowe, w polskich kościołach uderzono w dzwony. Flagi w całym kraju dziś opuszczone do połowy masztów. Żałobę narodową wprowadził prezydent, by oddać hołd zmarłemu papieżowi. Transmisję z uroczystości w Stolicy Apostolskiej oglądali dziś wierni w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Jest to dla mnie bardzo ważne, ze względu na serduszko, po naszym Janie Pawle II to jest drugi papież, którego uwielbiam. Tysiące Polaków uroczystości śledziły też w domach. Smutna ta chwila, no bo przyszedł ten czas pożegnania, a jako zwierzchnik Kościoła to był dobry człowiek. Dzień pożegnania Franciszka to też dzień wspomnień. Kilka lat temu Urszula i Karol Miłkowscy w strojach ślubnych spotkali się z Ojcem Świętym twarzą w twarz. Papież w Rzymie udzielił im błogosławieństwa. Papież z każdym z młodych małżonków spotykał się osobiście. Mieliśmy taką możliwość, żeby nawet dotknąć papieża. W szkole dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami w Poznaniu też wspominają Franciszka. Dziesięć lat temu do papieża dotarła informacja, że nie ma tam windy. Ojciec Święty wpłacił pieniądze na jej budowę. To wszystko do nas wraca, wspominamy. Pokonywanie schodów kilka razy dziennie to jest jednak dla nich ogromna przeprawa. Ta winda jest błogosławieństwem. Dziś nie było zakazu organizowania imprez kulturalnych i rozrywkowych. Wiele z nich poprzedziła jednak minuta ciszy. Żałoba narodowa skończy się o północy. "Powrót do pracy był częścią terapii, jakby zbliżając się do końca zdecydował się zrobić wszystko, co musiał" - wspomina osobisty chirurg papieża. Franciszek chciał, by Kościół był jak szpital polowy, a cierpiący i ci na marginesie społeczeństwa mieli w nim znaleźć szczególne miejsce. Gdy sam mierzył się z cierpieniem, nie ukrywał słabości, pokazując wiernym, jak walczy z chorobą. I ta otwartość na cierpienie wśród papieży liczy zaledwie trzy pontyfikaty. Miał świadomość, że to może być jego ostatnie spotkanie z wiernymi. Miał poczucie misji i chciał ją spełniać do końca. Franciszek już w przedświąteczną środę miał powiedzieć współpracownikom: "Módlcie się teraz szczególnie za mnie, zostało mi tylko kilka dni". Te słowa okazały się prorocze. W Wielki Poniedziałek o 5:30 papieski lekarz został pilnie wezwany do Watykanu. Kiedy przybyłem do Domu Świętej Marty, Ojciec Święty wciąż żył. Osłuchałem endoskopem oba pola płucne, ale to nie był problem z oddychaniem. W tamtym momencie wiedziałem, że nie da się już nic zrobić, był w śpiączce. Oficjalnie stwierdzono, że papież zmarł z powodu udaru oraz nieodwracalnej zapaści kardiologicznej. Jakie życie, taka śmierć. Papież otrzymał od Boga łaskę dobrej śmierci. Zmarł tak jak żył, otoczony ludźmi, do końca pracując. Franciszek od dwóch lat nie był w stanie samodzielnie się poruszać, miał problem z mówieniem, ale mimo pogarszającego się stanu zdrowia, podobnie jak Jan Paweł II, za wszelką cenę chciał być blisko wiernych. W połowie lutego ponownie trafił do kliniki Gemelli z powodu obustronnego zapalenia płuc. W szpitalu spędził ponad pięć tygodni. Po raz pierwszy papież chorując, i to bardzo poważnie, zażyczył sobie, i w stosunku do serwisu prasowego watykańskiego, i lekarzy, żeby oni mówili prawdę, żeby nic nie ukrywali. Przeżywał cierpienie i chorobę na oczach świata, bo on niczego nie chciał udawać. Mam wrażenie, że on chciał być zawsze blisko człowieka, w prawdzie o nim. Było to też symboliczne - pokazywał, że choroba i starość są integralną częścią życia. W przesłaniu na Środę Popielcową pisał o sile nadziei, "bez której człowiek jest skazany na bierne znoszenie kruchości ludzkiej kondycji w obliczu choroby i cierpienia". W testamencie, który w ostatnich dniach został upubliczniony, napisał, że on swoje cierpienie ofiaruje Panu Bogu za pokój na świecie i o braterstwo między narodami. To miała być jego ostatnia lekcja dla wiernych. Jest takie piękne powiedzenie: kto jest moim przyjacielem? Moim przyjacielem jest ten, dzięki któremu staję się lepszy. Dzisiaj tysiące ludzi, które uczestniczyło w pogrzebie, może powiedzieć: "żegnam swojego przyjaciela". Papież Franciszek, podobnie jak Jan Paweł II, zmarł w Tygodniu Miłosierdzia. Wybór nowego papieża podczas konklawe oficjalnie zakończy czas pustego tronu Piotrowego. Biały dym będzie dla świata sygnałem, że w Kaplicy Sykstyńskiej zakończyło się najbardziej tajemnicze głosowanie i Kościół Katolicki ma nowego najwyższego kapłana. O wyborze kolegium kardynalskiego z 750-letnią tradycją. To tu za zamkniętymi drzwiami w Kaplicy Sykstyńskiej, pod freskiem Michała Anioła, nastąpi jeden z najbardziej tajemniczych i zarazem symbolicznych momentów w Kościele Katolickim - konklawe. Zamknięte zgromadzenie kardynałów, których zadaniem jest wybór nowego papieża. Na tym konklawe zamkniętym tam naprawdę jest atmosfera wiary w Kościół i wiary w szukaniu wiary Bożej, która się objawia przy wsparciu Ducha Świętego sumieniem tych 135 kardynałów. Ale wcześniej czas sede vacante, czyli czas pustego tronu Piotrowego. Elementem tego czasu jest konklawe, które według Konstytucji Apostolskiej ogłoszonej przez Jana Pawła II może rozpocząć się najwcześniej 15 a najpóźniej 20 dnia od momentu ogłoszenia śmierci papieża. Konklawe to zgromadzenie kardynałów upoważnionych do tego, czyli do 80. roku życia w celu wyboru papieża. 135 kardynałów-elektorów, zamkniętych w Kaplicy Sykstyńskiej, będzie odciętych od świata. Zamieszkają tu - w Domu Świętej Marty, położonym na terenie Watykanu. Do momentu wyboru nowego papieża nie będą mogli korzystać z telefonu, internetu i kontaktować się z mediami. Były różnego rodzaju ingerencje wewnętrzne osób, przeważnie władców świeckich, którzy chcieli w różny sposób wpływać na to, kto zostanie papieżem. Wśród uprawnionych do wyboru nowego papieża będzie czterech Polaków. To kardynałowie Stanisław Ryłko - archiprezbiter rzymskiej Bazyliki Matki Bożej Większej, a my będziemy chcieli się mu poddać i za nim iść. A kto to będzie, to są rzeczy wtórne summa summarum. Każdy z kardynałów zapisze nazwisko wybranego kandydata na specjalnej karcie. Głosowanie jest tajne, by zostać papieżem, kandydat musi uzyskać 2/3 głosów. Nie liczy się kategoria lubię - nie lubię. Każdy we własnym sumieniu wobec Boga, Kościoła i historii ma zdecydować, kto ma być tym papieżem. Po głosowaniu karty są palone. Jeśli wybór nie został dokonany - z pieca unosi się czarny dym. Dym biały to moment przełomowy. Habemus papam. Co oznacza "mamy papieża". Mam nadzieje, że to będzie papież w duchu zmarłego Franciszka, z tą wizją Kościoła, którą on nam po sobie zostawił. W ostatnich stu latach żadna elekcja papieska nie trwała dłużej niż pięć dni. Konklawe, które wybrało Franciszka, trwało 25 godzin. W tym czasie kardynałowie głosowali pięć razy. Kto wchodzi na konklawe papieżem, wychodzi z niego kardynałem - to dobrze znana w Watykanie reguła. Pytanie, czy sprawdzi się i tym razem. 135 kardynałów może oddawać swoje głosy na biskupa Rzymu i choć prawo wcale nie nakazuje, by papieżem został jeden z nich, w praktyce właśnie tak będzie. Na liście papabili, czyli faworytów do tronu Piotrowego przybywa nazwisk, a kto ma największe szanse? Gdy ostatnie dźwięki dzwonów wypełniały Plac Świętego Piotra, w Bazylice wśród kardynałów był już ten, który niebawem obejmie Stolicę Apostolską. Papież naszej wspólnoty zmarł, więc teraz zadajemy sobie pytanie: kto będzie następcą? Każdy z nas ma własne przeczucia. Swoje przeczucia mają także media, wskazując tak zwanych "papabili", czyli "godnych pozycji papieża". Jeśli zostaniesz wybrany, jaki będzie twój pierwszy ruch? Nie da się tego przewidzieć. Niektórzy próbują. Wśród najczęściej wymienianych są trzej Włosi: 70-letni kardynał Pietro Parolin, obecny sekretarz stanu, kardynał Matteo Zuppi, metropolita Bolonii i wysłannik do spraw Ukrainy oraz 60-letni Pierbattista Pizzaballa, łaciński patriarcha Jerozolimy. Będziemy się modlić, aby Duch Święty otworzył serca i umysły kardynałów, aby mogli wybrać następnego papieża. Wśród reprezentantów konserwatywnego skrzydła Kolegium Kardynalskiego wskazywany jest prymas Węgier, Peter Erdo. Według bukmacherów wysokie szanse ma też pochodzący z Ghany Peter Turkson. Jako jednego z kontynuatorów Franciszka podaje się Luisa Tagle z Filipin. Kościół, który wychodzi, Kościół jako szpital polowy, jako dom z otwartymi drzwiami - to jest właściwy kierunek. Elektorat w tym konklawe będzie największy i najbardziej zróżnicowany w historii. Europejscy kardynałowie nie będą stanowić większości. Pierwszy raz będę na konklawe. To ważne, bo również po raz pierwszy Papua Nowa Gwinea będzie uczestniczyć w wyborze nowego papieża. Kardynałowie spotkali się już na Kongregacjach Generalnych. To czas na wzajemne poznanie się i rozmowy o aktualnych potrzebach Kościoła. Nie jesteśmy jeszcze na etapie decyzji, a na etapie dyskusji. Tych wyborów nie można porównać do polityki. Tu nie prowadzi się kampanii ani nie przedstawia programu wyborczego. Papież to osoba, która jest wierna Ewangelii, dlatego nie chodzi tu o profil po tej, czy po tamtej stronie, ale o profil ewangeliczny. O czynienie dobra. Na ogół papieżem zostaje kandydat, który wcześniej nie był papabile. Przewidywania dotyczące konklawe? Tak robią w gazetach, media obstawiają przyszłość, ale poczekajmy, aż nadejdzie na to czas. Ten wybór będzie zupełnie nowy, to będzie decyzja podjęta wewnątrz, a nie na podstawie tego, co świat sobie wyobraża. W 2005 roku wskazywano na jednego wyraźnego faworyta - kardynała Josepha Ratzingera, czyli Benedykta XVI, ale znane słowa pozostają aktualne: "Zwykle kto wchodzi na konklawe jako papież, wychodzi jako kardynał". Odpowiedź przyniesie biały dym. "Miserando atque eligendo" - mając miłosierdzie, wezwał go. Te słowa świętego Bedy z VIII wieku zapisane są na herbie papieża Franciszka. Teraz gdy świat go pożegnał, wielu z nas zadaje sobie pytanie, czy jego misja, z którą żył, i słowa, którymi się z nami dzielił, przetrwają i zmienią świat. A wojna i niesprawiedliwość zawstydzą i powstrzymają rządzących. Adwokat ludzkości, apostoł miłosierdzia. Przyjaciel człowieka - papież Franciszek był blisko niego niezależnie, czy był to rozwodnik, bezdomny, uchodźca - papieża interesowała indywidualna historia. Nie prawo kanoniczne, nie doktryna, ale spotkanie z człowiekiem i miłosierdzie. Od słów wolał czyny i gesty. "Chcę Kościoła ubogiego i dla ubogich". Odzierał papiestwo ze splendoru i blichtru. Uczynił najpierw siebie ubogim, wyprowadził się z papieskich apartamentów, przesiadł się do skromnego samochodu, a potem oddał miejsce bezdomnym. Na Placu Świętego Piotra. Niesienie Ewangelii do wszystkich. Ojciec Święty bardzo mocno podkreślał te słowa do wszystkich, do wszystkich, do wszystkich. Dbał o to, żeby docierać z pomocą dla tych właśnie osób, zapewnić lekarzy, fryzjera. Takie bardzo widoczne znaki. Dopiero te znaki pokazały nam, że osoba leżąca na ulicy to jest człowiek, nad którym się trzeba pochylić. Tym samym papież wystawiał negatywną ocenę kondycji współczesnego świata. Jesteśmy społeczeństwem, które zapomniało, jak płakać, jak doświadczać współczucia, cierpieć razem z innymi. Globalizacja obojętności odebrała nam umiejętność płaczu. To zrobiło na mnie największe wrażenie, że problemy moralne miały dla niego twarz człowieka. Miał taką perspektywę, że jak ktoś przychodzi, to to nie jest ideologia, to nie jest problem, to nie jest grzech, tylko to jest człowiek. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, szuka Boga i ma dobrą wolę - kimże jestem, by go osądzać? Osądzał i zwalczał przypadki pedofilii w Kościele i ich tuszowanie. Wprowadził nowe procedury zgłaszania i rozliczania biskupów. Stanowczo apeluję o kompleksową walkę przeciwko wykorzystywaniu małoletnich. Powtarzał, że Bóg przebacza wszystko i przebacza zawsze. Bóg zawsze przebacza, ludzie czasem, natura - nigdy. Był wrażliwy na sprawy klimatyczne, podobnie jak na społeczne, i mierzył się z ciągłą krytyką. Za liberalny dla konserwatystów, za konserwatywny dla liberałów. Pozwalając rozwodnikom żyjącym w ponownych związkach na przystępowanie do komunii świętej naraził się wielu w Kościele, Europie zabrakło też jednoznacznego potępienia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Do krytyki nie zawsze miał dystans, ale i tak miał go sporo. W moim wieku muszę się nieco oszczędzać, żeby móc służyć Kościołowi, albo przeciwnie, pomyśleć o usunięciu się na bok. Szczerze mówiąc, to nie jest katastrofa. Papieża można zmienić, to nie jest problem. W Polsce mówił do młodych, by nie siedzieli, by założyli buty - te wyczynowe, by zeszli z kanapy szczęścia po to, by zostawić ślad. Mówię dobranoc i dziękuję za ostatnie dni, które spędziliśmy tutaj dla państwa i razem z państwem. To był wielki zaszczyt. To wszystko w "19.30". Bardzo dziękujemy, że byli państwo z nami, do zobaczenia.