Protesty zasadne, ale zdaniem sądu nie wpływa to na wynik wyborów prezydenckich. Osiem razy. Uporczywa nieobecność Zbigniewa Ziobry na komisji śledczej. Obława. Policja szuka domniemanego sprawy tragedii w Małopolsce. "19.30". Zbigniew Łuczyński. Dobry wieczór. W Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego posiedzenia jawne w sprawie protestów wyborczych, a przed budynkiem sądu demonstracje. Protestują ci, którzy mówią o wyborczych fałszerstwach, ale i ci, dla których zwycięstwo Karola Nawrockiego jest niepodważalne. Protesty rozpatrywane dzisiaj sąd uznał za zasadne, ale bez wpływu na wynik wyborów. Kiedy Sąd Najwyższy rozpatrywał protesty wyborcze, przed budynkiem były dwa protesty i obraz powyborczej Polski. To zwolennicy Karola Nawrockiego. Po drugiej stronie wyborcy Rafała Trzaskowskiego. Dzieli ich nie tylko policyjny kordon, lecz także opinia o tym, co powinien zrobić sąd. Powinny być wszystkie głosy przeliczone. - Żeby uspokoić nastroje? - Tak. Z drugiej strony słyszymy o zamachu na demokrację. W tych workach mogło się zdarzyć wszystko. Po to te głosy były liczone przez obwodowe komisje, żeby nie było żadnych przekrętów. Ale w tych 11 komisjach, co potwierdził dziś Sąd Najwyższy, głosy zostały policzone źle. W ośmiu - na niekorzyść Rafała Trzaskowskiego, w dwóch stracił Karol Nawrocki, w jednej głosy odjęto obu kandydatom. W sumie błędy dotyczyły ponad 2000 głosów. W końcowym wyniku, kiedy ta różnica głosów między kandydatami wynosiła blisko 370 tys. głosów, należy uznać, że nie miało to wpływu na ustalenie wyniku wyborów. Podobnego zdania był sąd. Stwierdzone naruszenie nie miało wpływu na wynik wyborów. Takie decyzje zapadły we wszystkich trzech rozpatrywanych dziś protestach. To jest ewidentny show. To nie ma nic wspólnego z rzetelnym analizowaniem protestów. Komentuje autor jednego z 56 tys. protestów złożonych w Sądzie Najwyższym. Tylko niespełna procent z nich został wysłany do zaopiniowania prokuratorowi generalnemu. Większość ze względu na identyczną treść była rozpatrywana łącznie. To tzw. giertychówki. Oceniła pierwsza prezes Sądu najwyższego. Nie rozumiem, dlaczego sędziowie mają decydować, którego obywatela protest należy rozpatrzyć, a którego nie. Uważam, że wszystkie protesty powinny być rozpatrzone. To nie jedyny postulat. Chciałbym złożyć wniosek o wyłączenie sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Tego samego wcześniej domagała się część sędziów Sądu Najwyższego, powołując się na orzeczenia unijnych trybunałów. Ten problem miała rozwiązać ustawa incydentalna. O ważności wyborów decydowałoby 15 najstarszych stażem sędziów, ale ustawę zawetował prezydent. Tego problemu dziś nie rozwiążemy. Ja jestem odpowiedzialny za ciągłość funkcjonowania państwa. Biorę na siebie tę odpowiedzialność, choć nie wszystkim się to będzie podobało. Nastroje wokół protestów wyborczych studzą też koalicjanci. Wszystkim politykom zalecałbym dystans i wylanie sobie na głowę kubła zimnej wody. Jednak tu... Co się panu nie podoba? Wszystko to, co Tusk robi i ta banda sku***. Emocje sięgały zenitu. Mobilizujmy naszych przyjaciół, bo może się zdarzyć coś strasznego. Oni dążą do wojny polsko-polskiej. Po drugiej stronie policyjnego kordonu - rozgoryczenie. Głosuję od czerwca '89 roku. Nie będę brała udziału w żadnych kolejnych wyborach, jeżeli to się nie wyjaśni. Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie ważności wyborów - we wtorek. Zatrzymanie, doprowadzenie przed komisję oraz uchylenie immunitetu poselskiego. To grozi byłemu ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu, który po raz ósmy nie przyszedł dziś na przesłuchanie komisji śledczej ds. Pegasusa. Zbigniew Ziobro w mediach społecznościowych pisze o pseudokomisji i odpowiedzialności karnej jej członków. Jak może wyglądać kolejna, dziewiąta próba przesłuchania polityka? Osiem razy nieobecny. Były minister sprawiedliwości pobił rekord w historii polskiego parlamentaryzmu. Nie byliśmy bardzo zaskoczeni. Komisja do sprawy Pegasusa do tego pustego krzesła zdążyła się przyzwyczaić. Kto jest za? Dlatego komisja przegłosowała 3 wnioski do Sejmu: o zatrzymanie, doprowadzenie i uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. Dodatkowo posłowie wystąpili do Sądu Okręgowego w Warszawie o nałożenie kary na posła PiS - 3000 zł. Myślę, że pan marszałek szybko skieruje te dokumenty do komisji regulaminowej. Liczę na to, że będziemy mieli w lipcu już decyzję odnośnie do ściągnięcia immunitetu. Były minister sprawiedliwości w sieci odpowiada i straszy. Zbigniew Ziobro, jak i cały PiS, uważają, że komisja ds. Pegasusa jest nielegalna. Powołują się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W składzie orzekającym był sędzia dubler i były polityk PiS. Wyrok nie jest opublikowany, a co za tym idzie - nie obowiązuje. Dostępność członków komisji do materiałów, do zeznań, które odebraliśmy od świadków, i konfrontacja z tymi zeznaniami Zbigniewa Ziobry jest dla niego niekorzystna. A lista pytań do byłego ministra długa. Jako były minister sprawiedliwości, były prokurator generalny był odpowiedzialny nie tylko w sposób pośredni albo bezpośredni, nie tylko za zakup systemu Pegasus, ale także użytkowanie go przez służby specjalne. Na pewno, jeżeli zostanie doprowadzony, zostanie przesłuchany. Deklaruje przewodnicząca komisji. To nawiązanie do tych wydarzeń z końca stycznia, kiedy Ziobro został zatrzymany i doprowadzony do Sejmu. Komisja zakończyła pracę, nie czekając na polityka. Powód? Członkowie komisji nie wiedzieli, że były minister został zatrzymany. Gdybym miał tę informację, sam wnioskowałbym o przerwę w obradach i poczekanie na Zbigniewa Ziobrę. Pytanie więc, jak będzie wyglądała kolejna, 9. próba przesłuchania polityka. Nawet jeśli stanie przed komisją, to powie dwa zdania: po pierwsze, komisja jest nielegalna, tak jak orzekł jego Trybunał Konstytucyjny, bo przecież też nielegalny, i po drugie - że przed tą komisją zeznawał nie będzie. Najbliższe przesłuchanie Zbigniewa Ziobry może odbyć się na początku września. To jest "19.30" w piątek, a dziś jeszcze... Ponad 20 mln zł za wodę z kranu. Usłyszeli zarzuty dotyczące oszustw, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, zbrodni fakturowej. Usuwanie tego zwykłą wodą nie ma sensu. Pociągiem do Chorwacji za 200 zł. Adriatic Express jest dowodem na to, że koleją można dojechać coraz dalej. Będzie czad. Trwa obława na domniemanego sprawcę masakry w Starej Wsi pod Limanową. To 57-letni Tadeusz Duda, który najpierw ranił swoją teściową, a następnie zastrzelił córkę i jej męża. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że napastnik nie miał pozwolenia na broń. 57-letni mężczyzna najpierw oddał strzał w kierunku swojej teściowej, a następnie udał się do miejsca zamieszkania swojej córki, oddalonego około 500 metrów. Tam oddał strzał najpierw w kierunku swojego zięcia, a następnie w kierunku swojej córki. W chwili zdarzenia w domu przebywała również roczna córeczka małżeństwa. Na szczęście dziecko nie odniosło żadnych obrażeń. Aktualnie nie są znane motywy działania sprawcy. Mamy do czynienia z człowiekiem zachowującym się irracjonalnie, człowiekiem, który jest uzbrojony, który może być w głębokim kryzysie emocjonalnym. Jego dalsze kroki nie są do przewidzenia, stąd nasza prośba: nie wychodzić z domu, czekać na komunikat policji. Szczyt UE kończy polską prezydencję. "Trudna ale zakończona sukcesem" - tak o polskiej prezydencji w Radzie UE mówi szefowa Komisji Europejskiej. Donald Tusk podkreśla solidarne akcje Europy i USA wobec Rosji czy wspierania Ukrainy. Teraz stery przejmie Dania, ale priorytet wyznaczony przez Polskę, czyli bezpieczeństwo, będzie z pewnością utrzymany. Kuluarowe rozmowy, poklepywanie, uściski. Tradycją spotkań unijnych przywódców w Brukseli stało się również łączenie wideo z prezydentem Zełenskim. Ukraina wypełnia wszystkie swoje zobowiązania związane z przystąpieniem do UE. Dlatego byłoby sprawiedliwe, gdybyśmy otrzymali w zamian jasne sygnały poparcia ze strony UE. Na otwarcie pierwszego rozdziału negocjacji akcesyjnych z Ukrainą na szczycie nie zgodziły się Węgry. Jeśli kraj członkowski Unii jest na wojnie, to cała Unia jest na wojnie. Unijnym władzom nie udało się też przekonać Słowacji do zatwierdzenia 18. pakietu sankcji wymierzonych w Rosję. Za to na koniec polska prezydencja przekonała pozostałych do przedłużenia o kolejne pół roku wszystkich do tej pory nałożonych na Rosję kar. Twoja prezydencja była trudna, ale dałeś radę. Przyjęliście aż 37 aktów prawnych. Sprawnych rządów w Unii, Polsce pogratulował również w rozmowie z TVP przewodniczący Rady Europejskiej. Jestem zaszczycony, że w czasie moich sześciu pierwszych miesięcy na tym stanowisku mogłem liczyć na wsparcie Donalda Tuska, ponieważ jest on jednym z najbardziej doświadczonych liderów europejskich. Za największe osiągnięcie polskich rządów uznano rozpoczęcie budowy unii obronnej, której podwaliny dał opiewający na 150 mld euro program pożyczkowy SAFE. Kraje członkowskie będą mogły z niego finansować zakupy sprzętu wojskowego i nowe zasady współpracy w sektorze zbrojeń. Skończyły się wakacje wojskowe dla Europy. Europa musi wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Po ociepleniu stosunków z Waszyngtonem na szczycie NATO w Hadze unijni przywódcy w Brukseli nie kryli też nadziei na szybkie zakończenie wojny handlowej z Trumpem, ale szefowa Komisji Europejskiej studziła oczekiwania. Jesteśmy gotowi na porozumienie, ale też przygotowani na wprowadzenie środków odwetowych, jeśli warunki umowy nie będą dla nas satysfakcjonujące. Na wypracowanie porozumienia z Waszyngtonem i uniknięcie 50% amerykańskich ceł UE ma czas do 9 lipca. Co oznacza, że poza Komisją Europejską będzie to już wyzwanie dla Duńczyków, którzy 1 lipca przejmują od nas prezydencję w Unii. Polska za sterami Europy ponownie stanie dopiero za co najmniej 13 lat. Teraz o sile wiatru, która może przełożyć się na konkretne pieniądze. Niemal 1500 turbin wiatrowych działa w Polsce. A wkrótce może ich być jeszcze więcej, bo korzystne zmiany związane z nowelizacją tzw. ustawy wiatrakowej wreszcie wejdą w życie. Energia z wiatru, która w ostatnich latach kojarzyła się z konfliktami, teraz może przynieść zyski nie tylko dla właścicieli wiatraków. Mam tu w zasięgu wzroku: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. I siódmy się łapie. - Słyszy pan coś? - No właśnie nie słychać. Wiatraki w polskim krajobrazie to widok coraz częstszy. Teraz ma być ich jeszcze więcej - za sprawą ustawy, która zmniejsza odległość turbin od zabudowań. Część polityków przekonuje o uciążliwości farm dla okolicznych mieszkańców. Przez lata straszono, że kury przestaną się nieść, krowy - dawać mleko. We wsi Juniewicze na Lubelszczyźnie jest 16 wiatraków. Trochę jest szum, jak jest wiatr, ale tak to okej, mnie nie przeszkadzają. Chyba najbliżej mieszkam od wiatraka w linii prostej, ale jest wszystko okej. Ustawa zakłada też pieniądze dla mieszkańców terenów najbliżej instalacji. Jeżeli będzie jakaś dotacja, to powinni być bardziej zadowoleni, tym bardziej że na tym korzystamy, to wszystko dla nas. Wiatraki i energia, tania energia, dlatego, jak przekonują eksperci, takich inwestycji powinno być więcej. Farmy wiatrowe lądowe dzisiaj to jest jakieś 15% mocy zainstalowanej. To jest niewiele w stosunku do tego, co powinno być i jaki mamy potencjał. Transformacja energetyczna i zwiększanie udziału odnawialnych źródeł energii to nie tylko wymóg unijnych przepisów. To inwestycja potrzebna, by w przyszłości Polacy mogli oddychać zdrowszym powietrzem i płacić mniej za prąd. W ubiegłym roku udział OZE w polskim rynku energetycznym wyniósł niemal 30%. Nasza gospodarka wciąż opiera się głównie na węglu. Ale bezpieczeństwo energetyczne kraju to dywersyfikacja źródeł. I stałość dostaw. Według URE nam może brakować elektrowni. Tzw. luka wytwórcza może sięgnąć nawet 5 GW w 2035 r., więc potrzebujemy energii na gwałt. Zwłaszcza że zasoby węgla w Polsce się kurczą - mówi prezes PGE, Dariusz Marzec. Węgiel w naszych złożach skończy się w drugiej połowie lat 30., a horyzont inwestycyjny w energetyce to około 10 lat. To my już dzisiaj musimy wiedzieć, co będziemy robić za 10 lat, z jakich źródeł podamy energię do gospodarki. Farmy wiatrowe na lądzie są zależne od pogody. Dlatego zieloną energię z wiatru PGE chce pobierać poza linią horyzontu. Baltica 2 będzie największą taką elektrownią na Bałtyku. Prąd z pierwszej sekcji, bo ta budowa już trwa, będzie podany w maju 2027 roku. W transformację energetyczną angażuje się też sektor prywatny. Spółka Polenergia rozpoczyna największą prywatną inwestycję na polskim rynku energetycznym: dwie farmy wiatrowe na Bałtyku. Zmieni Polskę w Polskę, która będzie zasilana czystą energią, a czysta energia to czyste intencje, to zdrowie, to wielki, nieograniczony potencjał. I szansa na tanią energię. To było lanie wody, ale nie tej, na którą przedsiębiorcy - tu cudzysłów - umówili się z kontrahentem, którym była Elektrownia Bełchatów. Innowacyjny opatentowany preparat do odsiarczania spalin okazał się zwykłą kranówką. Jak to możliwe, że ogromna firma dała się nabić w butelkę oszustom, płacąc za wodę z kranu 21 mln zł? Woda to życie. A życie warte jest więcej niż miliony. Ale sprzedaż kranówki w tej cenie i nazywanie jej "innowacyjnym i opatentowanym preparatem" to już przestępstwo. Przez kilka lat firma prowadzona przez małżeństwo z Zachodniopomorskiego oszukiwała w ten sposób giganta - Elektrownię Bełchatów. Łączyło się to także z fałszowaniem przez osoby zatrudnione w spółce kierowanej przez 45-latkę wyników badań skuteczności oferowanego do sprzedaży preparatu. Miał służyć do odsiarczania spalin. Tymczasem kranówka wzbogacona była jedynie o chlor i kwas fosforowy. Małżeństwo poszukiwane europejskim nakazem aresztowania ukrywało się w Hiszpanii. Teraz na 3 miesiące trafiło do aresztu. Nie działali sami. Śledztwo obejmuje już 8 osób, w tym pracownicę elektrowni, która za "pomoc" w procederze otrzymała 20 tys. zł oraz zagraniczny wyjazd. Śmiesznie, że ktoś się dał na to nabrać. Nie wiem, jak to można zrobić. Bardziej mrocznie niż śmiesznie. Jak to możliwe, że proceder trwał kilka lat? Czy zabezpieczenia elektrowni, która odpowiada za ponad 20% produkcji energii, były wystarczające? Pytań jest wiele. To wszystko musimy ułożyć w kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego, o którym mówi się tak wiele przede wszystkim od inwazji Rosji na Ukrainę. Bo jeśli można wnieść kranówkę, to można też coś innego. Co na to władze elektrowni? W komunikacie czytamy, że jej pełnomocnik kilka lat temu osobiście zawiadomił o wątpliwościach Prokuraturę Regionalną w Łodzi. Spółka nie komentuje prowadzonego obecnie przez prokuraturę postępowania. Straty Elektrowni Bełchatów oszacowano na 21 mln zł. Kolejne 8 mln stracił Skarb Państwa w wyniku uszczupleń podatkowych. To zresztą dodatkowy zarzut, jaki usłyszeli podejrzani. Grozi im nawet 25 lat pozbawienia wolności. Aby prowadzić taksówkę w Polsce, muszą mieć polskie prawo jazdy. A my możemy sprawdzić ich uprawnienia w Centralnej Ewidencji Kierowców, która dostępna jest od niedawna dzięki interfejsowi przygotowanemu przez Ministerstwo Cyfryzacji. To nie jedyne zmiany, które mają usprawnić funkcjonowanie kierowców z zagranicy oraz poprawić bezpieczeństwo i komfort pasażerów. Tutaj nikt nie może liczyć na taryfę ulgową. Każdy dokument jest dokładnie sprawdzany, tak jak na lotnisku lub przejściu granicznym. Weryfikację przechodzi też Rabi Askedi, która 7 lat temu przyjechała do Polski z Iranu. Przyszłam tu, bo chcę dorobić, pracując jako taksówkarz. Musiałam pokazać swój paszport, prawo jazdy i kartę pobytu. Weryfikację przeszłam pomyślnie. Kiedyś, żeby prowadzić takie auto, wystarczyło założyć aplikację i uruchomić w niej odpowiednią kategorię. Teraz nie jest to już takie proste. Weryfikujemy fizycznie i osobiście każdego kierowcę, który chce jeździć na platformie. Zweryfikowaliśmy kilkadziesiąt tysięcy praw jazdy, które potwierdzają, że kierowca może realizować przejazdy. Jednym z takich kierowców jest Bahodur Jumazoda z Tadżykistanu, od 4 lat pracujący w Polsce. Obecnie jazda po stolicy nie sprawia mu problemów, ale przyznaje, że początki były trudne. Duża jest różnica między jazdą autem po Warszawie a twoim rodzinnym miastem? Ogromna. Tutaj jest o wiele większy ruch i jest wiele znaków drogowych, których nie ma w Tadżykistanie. Zgodnie z przepisami, żeby prowadzić taksówkę, obcokrajowcy muszą posiadać polskie prawo jazdy. My jako sygnatariusze konwencji genewskiej i wiedeńskiej jesteśmy zobligowani wymienić dokument za dokument bez potwierdzenia umiejętności tych ludzi, czy znają przepisy. Bezpieczeństwo to także poczucie komfortu pasażerów i pasażerek. Stąd takie funkcje jak taksówki tylko dla kobiet i inne opcje dostępne w aplikacjach. Np. możliwość nagrywania dźwięku podczas przejazdu, nagrywania go W sposób bezpieczny jeśli chodzi o dane osobowe, nie można wykorzystać tego nagrania w żadnym innym celu, niż przekazać do naszego działu obsługi klienta. Postęp technologiczny i rozwój branży taksówkarskiej to też wyzwanie dla rządzących. Od niedawna dzięki interfejsowi udostępnionemu przez Ministerstwo Cyfryzacji możemy online sprawdzić każdego kierowcę w bazie Centralnej Ewidencji Kierowców i mamy pewność, że nikt nie zatrzymał jego uprawnień. Czekamy na dopracowanie kwestii wymiany informacji pomiędzy korporacjami taxi, platformami, a także organami takimi jak policja. Przedstawiciele platform przewozowych liczą na to, że dojdzie do tego jak najszybciej. Bo o ile taksówka może poczekać na pasażera, to kwestie bezpieczeństwa powinny mieć pierwszeństwo przejazdu. A teraz zabieramy Państwa w podróż pociągiem nie byle jakim, bo takiego połączenia jeszcze nie było. Adriatic Express ma zabierać pasażerów do Rijeki w Chorwacji. Jest to jedna z najdłuższych tras kolejowych w Europie, podróż zaplanowana jest na 19 godzin. A żelazna droga wiedzie przez Czechy, Austrię i Słowenię. Jedną z pierwszych pasażerek, nie na gapę, jest Maria Guzek. Jak duże jest zainteresowanie tym pociągiem do Rijeki, pokazuje to, że bilety rozeszły się właściwie jak ciepłe bułeczki. Sprzedało się 90% miejsc, a miejsca są i leżące kuszetki, i siedzące, jest też Wars, bo w 19 godzin podróży trzeba coś przekąsić. I mimo czasu, jaki trwa ta podróż, pasażerowie nie narzekają. Ja lubię pociąg, lubię takie "czu, czu, czu, czu". Wyśpię się, odpocznę, nagadam z synem, bo cały rok nie mam czasu, z mężem. Jesteśmy też z przyjacielem, tak że będzie czad. Mówimy tak naprawdę o renesansie nocnych pociągów przemierzających całą Europę, bo w ogóle mówimy o renesansie kolei. Adriatic Express jest dowodem na to, że koleją można dojechać coraz dalej i że pasażerowie coraz częściej jeżdżą koleją. Tak planowaliśmy od dłuższego czasu, ale jak dowiedzieliśmy się o tym pociągu, zaczęliśmy myśleć o tej podróży. To, jak duże jest zainteresowanie tym pociągiem, pokazuje też to, ile osób przyszło na Dworzec Centralny w Warszawie - i dziennikarzy, i miłośników kolei - by symbolicznie pożegnać ten pociąg wyjeżdzający do Rijeki. Rijeki, w której będzie jutro o 10:00 rano, pokona ponad 1200 km. Taka podróż będzie się odbywać 4 razy w tygodniu do końca wakacji. O politycznym sukcesie polskiej prezydencji już dzisiaj mówiliśmy, ale czymś, co niewątpliwie łączy nas wszystkich, jest kultura. Europejskie Święto Muzyki Finał Prezydencji to 5 koncertów w 5 miastach Polski i ponad 100 artystów. Koncert z Poznania będzie transmitowany już za kilka minut w TVP1 i na TVP VOD, pozostałe w TVP2 i w TVP Kultura. Europejskie Święto Muzyki to inicjatywa TVP, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowego Centrum Kultury. Wydarzenie ma na celu integrację lokalnych społeczności w ramach europejskiej Wspólnoty. Widowiska w Poznaniu, Bydgoszczy, Gdańsku, Krakowie i Rzeszowie to efekt współpracy instytucji kultury, influencerów i artystów. W Poznaniu wystąpią m.in. Krystyna Prońko, Justyna Steczkowska, Maria Peszek, Anna Maria Jopek, Natalia Kukulska czy Maciej Maleńczuk. Poznański koncert największych polskich gwiazd o 20:00 na antenie TVP1. A za chwilę także z Poznania podsekretarz stanu w kancelarii premiera Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która będzie gościem Doroty Wysockiej-Schnepf w "Pytaniu dnia". Do zobaczenia.