Minimalna r#¼nica. Najnowszy prezydencki sonda¼ przed II tur@. Jak d¼entelmeni? Co o kibolskich ustawkach s@dzi prezydent Duda? Manewrowanie. Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia dalej od polskiej granicy. "19.30". Marek Czyż. Dzień dobry. W drugiej turze będzie ciasno. Tak ciasno, że stan gry zatrzymuje się na krawędzi błędu statystycznego. I pokazują to wszystkie sondaże, także ten pracowni IPSOS dla "19.30". Na Rafała Trzaskowskiego chce głosować 49% badanych, na Karola Nawrockiego - o 1 punkt procentowy mniej, czyli 48%. Niewielka jest też grupa tych, którzy jeszcze nie wiedzą, na kogo zagłosują. To 3% badanych. W sztabach kandydatów też to widzą, więc ostatnie godziny kampanii nie pozwalają zwolnić. Pod biało-czerwoną jest miejsce dla każdego. To Zduńska Wola. Potem Buczek w Łódzkiem i rozmowa z rolnikami. Następnie Pabianice i Zgierz. Rafał Trzaskowski podczas odwiedzania mieszkańców mówi przede wszystkim o stawce wyborów. Decyzja, jaką podejmiecie w niedzielę, będzie jedną z najważniejszych w życiu. Czy będziemy najsilniejsi w Europie i wykorzystamy tę szansę. I zabierzemy ze sobą na pokład wszystkich, także tych, którym się nie powiodło. Czy niestety znowu będziemy mieli konflikt i awanturę. Wczoraj, kiedy Karol Nawrocki debatował z przedstawicielami 3 prawicowych telewizji, Rafał Trzaskowski był na rynku w Kaliszu. Rzeczywiście najważniejsza jest rozmowa. Inni się chełpią ustakami, a my nie będziemy robić ustawek. Na tym krześle mógł zasiąść każdy. Jestem mechanikiem samochodowym. Mam zespół weselny. Mam gospodarstwo rolne. I zadać pytanie kandydatowi na prezydenta. Nie pytam, czy pan podpisze ustawę gwarantującą kobietom ich prawa, ale moje pytanie brzmi: kiedy pan to zrobi? Jak najszybciej. Jeśli Sejm nie dojdzie do porozumienia w tej sprawie, Rafał Trzaskowski zapowiada własny projekt ustawy, a także darmowe żłobki, program zdrowotny dla kobiet, walkę z przemocą. Jaki pan ma pomysł na to, żeby znowu nas połączyć? Żebyśmy mogli po takim wiecu pójść na piwo? Mnie mi się ostatnio, jak państwo wiecie, udało pójść na piwo. Chodzi o to piwo ze Sławomirem Mentzenem. Najważniejsze jest to, żeby obniżyć ten poziom emocji. Trzaskowski chce jednoczyć polityków wokół tematu bezpieczeństwa i zapowiada, że co dwa miesiące będzie się spotykać z przedstawicielami wszystkich partii. Nazywam się Karol Nawrocki, ale proszę wszystkich, aby na moje nazwisko i imię nie głosowali. I mam do pana pytanie. Jakie pierwsze 3 decyzje podejmie pan, jeśli zostanie prezydentem? Odpowiedź to: podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, program budowy mieszkań komunalnych, także dla młodych, uporządkowanie sądownictwa. Nie głosowałem na pana, ale jestem na dobrej drodze. Do oddania głosu na Trzaskowskiego w całej Polsce namawia koalicja rządząca. To są wybory cywilizacyjne. Czy my chcemy ministra obrony narodowej Macierewicza? Nie. Czy my chcemy ministra sprawiedliwości Ziobry? Nie. Premier, nawiązując do tego nagrania szefa dyplomacji... To jest rok przełomu. Polska wróciła do wielkiej gry. ...napisał tak. Nie zmarnujmy tego. Różnica między mną a moim kontrkandydatem jest taka, że wy wszystko na mój temat wiecie. Jarosław Kaczyński dziś przekonywał, że jest inaczej. Wszystko, byle nie Trzaskowski. I przypisywał mu decyzje rządu Mateusza Morawieckiego, do których teraz PiS się nie przyznaje. Jesteśmy przeciwko wprowadzeniu Zielonego Ładu. To jest w gruncie rzeczy zapowiedź pana Trzaskowskiego. I przeciwko paktowi migracyjnemu, który rzekomo nie istnieje, a istnieje i będzie nas obowiązywał. To po kolei. Zielony Ład został przyjęty w 2019 roku, kiedy rządziło PiS. Unijny komisarz ds. rolnictwa z PiS zachwalał go tak: To wielka szansa dla rolnictwa w Polsce. I pisał, że tak naprawdę powstał w Warszawie jako program rolny PiS, o czym teraz PiS woli nie pamiętać. Gdzie powstał Zielony Ład? Na konferencji będą odpowiedzi na ten temat. Pakt migracyjny, którym teraz straszą politycy PiS, też był przez PiS negocjowany. Dopiero po zmianie władzy w obecności szefowej Komisji Europejskiej padła ta deklaracja. Polska nie będzie tego realizowała. Ale o tym też PiS nie pamięta. PiS próbuje wymyślać jakieś tzw. zarzuty, bo na Trzaskowskiego nic nie ma. Rafał Trzaskowski zapowiada walkę do ostatniej minuty. "Bądźcie grzeczni, bo wracam". Były prezes TVP objawia się w kampanii i zapowiada swój powrót na Woronicza. Jeśli był to żart, to w PiS-ie mają jednak inne poczucie humoru, bo jest mowa o niefortunnej wypowiedzi, błazenadzie, a pisowski kandydat na prezydenta mówi, że "po jego trupie". Media patrzą na polityków w kampanii i to normalne, ale okazuje się, że vice versa. Kto do przejęcia, a kto do likwidacji? To dziś jedyna aktywność kampanijna Karola Nawrockiego. Kandydat PiS-u walczył o głosy mieszkańców Katowic. Wczoraj wziął udział w wydarzeniu, które media związane z PiS-em nazwały "debatą". Gdy Nawrocki zszedł ze sceny, pochwalił się poparciem od Sławomira Mentzen. Bardzo dziękuję Sławomirowi Mentzenowi za to, że mnie poparł, choć powiedział, że nie popiera Rafała Trzaskowskiego, więc inaczej nie można na to patrzeć. Dla mnie forma poparcia jest, jak ktoś mówi: "Idź i głosuj na Karola Nawrockiego". A Sławomir Mentzen tego nie zrobił. Sławomir Mentzen mówił, że wyborcy to nie jest worek ziemniaków. I dlatego kandydat Konfederacji wybór zostawił swoim wyborcom. Zagłosujcie tak, jak mówi wam wasze sumienie. Sławomir Mentzen z Rafałem Trzaskowskim spotkał się na piwie w swoim pubie, a z Karolem Nawrockim, jak widać, w restauracji, mimo to nie zadeklarował poparcia dla żadnego z kandydatów. Choć Nawrocki podczas tej rozmowy bardzo o to zabiegał. Cieszę się, że pan doktor dostrzegł... Na 1,5 godziny wziął rozwód z PiS-em i przytakiwał Mentzenowi. Przez dwa lata TVP nie zapraszało żadnych przedstawicieli Konfederacji do swoich programów publicystycznych. Czy panu się to podoba? Nie podobało mi się to i nie rozumiałem tego. Nie podobało się Nawrockiemu, choć w tamtym czasie to on brylował w telewizji Kurskiego. Obserwowałem, jak mu Jacek Kurski pomagał. Ja bardzo uważnie oglądałem Wiadomości TVP, skala lansowania Nawrockiego wtedy w TVP była niewyobrażalna. On się tam pojawiał co 2-3 dni. Gdzie tylko gdzieś Nawrocki pojechał, otworzył usta, tam była kamera TVP i go pokazywała. I tak wyglądała ich relacja. Nawrocki brylował w telewizji Kurskiego, a Kurski odbierał z rąk Nawrockiego pamiątkowe odznaki na gali Muzeum II Wojny Światowej. Panowie kontaktu nie zerwali. Jacek Kurski jest blisko sztabu. Niecały miesiąc temu razem byli na delegacji w USA. Teraz Nawrocki pozoruje, że od Kurskiego się odcina. Po tej wypowiedzi nagranej przez ekipę programu "Bez trybu" Justyny Dobrosz-Oracz... Wrócę do was, kochani. Wrócę do was, kochani, w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie. "Po moim trupie" - piszę w Internecie Nawrocki. Nie wspominając nic o bliskiej relacji, która łączy go z Jackiem Kurskim. Jacek Kurski promował Karola Nawrockiego, zresztą wszyscy promujemy Karola Nawrockiego. Do słów Kurskiego odniósł się prezes PiS-u. To było kilka zdań wyrwanych z kontekstu, bardzo niefortunnych. To jeszcze raz wypowiedź Jacka Kurskiego, która - co zapewniamy - nie została wyrwana z kontekstu. Wrócę do was, kochani. Wrócę do was, kochani, w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie. Z TVP Kurskiego sączyła się nienawiść. Atakowane były całe grupy społeczne, ale też konkretne osoby. Pracownicy Kurskiego szczuli, hejtowali i nakręcali spiralę nienawiści. Która niejednokrotnie przyczyniła się do tragedii. To głos wdowy po Pawle Adamowiczu. Nie napiszę nic emocjonalnego, bo nie chcę zaprzepaścić terapii, Kampania miała być ostra i była, ale na 3 dni przed finałem znaczenie ma już tylko frekwencja. Po obu stronach widać, że jeśli zdecydują pojedyncze głosy, to trzeba je znaleźć. Za granicą wielka mobilizacja Polonii, profrekwencyjne nawoływania partyjnych liderów i celebrytów, instrukcje, gdzie i jak głosować. Kto się wybiera na święto demokracji? Gmina Suchy Las w Wielkopolsce - obywatelski wzór. 2 tygodnie temu zagłosowało tam ponad 81% mieszkańców. Teraz jest apetyt na więcej. Chęć posiadania tej mocy sprawczej w Suchym Lesie, w tym rejonie jest bardzo duża. Zachęcamy do głosowania, informujemy, ale mamy też świadomość, że wiedza i świadomość naszych mieszkańców jest wysoka. Dziś ważna data dla tych, którzy najbliższy weekend spędzą w rozjazdach. Bo do dziś można było pobierać zaświadczenie o prawie do głosowania. Mieszkańcy Poznania korzystali z tej możliwości do ostatniej chwili. Dowód osobisty, mały wniosek wypełnić, PESEL i załatwione. To jest odpowiedzialność za kraj, tak że jeżeli mamy już na coś narzekać, to lepiej najpierw zagłosować, a potem narzekać. Mobilizacja w kraju, mobilizacja też za granicą. To konsulat w Berlinie. Przybywa Polaków, którzy chcą głosować w II turze wyborów prezydenckich na obczyźnie. Tak w stolicy Niemiec było 2 tygodnie temu. Teraz może być podobnie. Miałabym duże wyrzuty sumienia, gdybym nie zagłosowała. Mój pierwszy głos oddałam, będąc w Kołobrzegu na urlopie, muszę się pochwalić. Oczywiście w niedzielę będę tutaj głosowała. Ponad 695 tys. polskich wyborców zarejestrowało się za granicą. Przed I turą było to nieco ponad 500 tysięcy. Mamy rekordową liczbę rejestracji za granicą. To zainteresowanie było ogromne. Także tam, gdzie o polityce raczej się zapomina. Na Majorce mamy zarejestrowanych w tej chwili 2317 wyborców. Hurghadzie będzie chciało zagłosować 1229 polskich obywateli. Historia pokazuje, że Polacy chętniej głosują w II turze wyborów prezydenckich. Tylko w 1990 roku było inaczej. 5 lat temu frekwencja w wyborczej dogrywce podskoczyła o niemal 4 punkty procentowe. 10 lat temu - o 6 punktów procentowych. Po pierwsze emocje są trochę większe, a po drugie druga tura jest czytelniejsza: jest dwóch kandydatów, którzy rywalizują ze sobą, tworząc taki pojedynek. Myślę, że to bardziej ciekawi ludzi. W najnowszym sondażu dla "19:30" i TVP Info na pytanie o zamiar głosowania w II turze wyborów "zdecydowanie tak" odpowiedziało 56% badanych, a "raczej tak" - 8%. 9% jeszcze nie wie, czy pójdzie na wybory. Frekwencja rzeczywiście jest ważna w wyborach prezydenckich, ponieważ ma bardzo duży wpływ na siłę mandatu kandydata, który w tych wyborach odniesie sukces. Wysoka frekwencja może oznaczać kolejkę do lokalu wyborczego. Tak było podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Członek komisji, stając na końcu tej kolejki, zaznacza tych wyborców, którzy do 21.00 do lokalu wyborczego przybyli. Czyli w teorii przybyli, ale się do budynku nie zmieścili. I tę praktykę potwierdził Sąd Najwyższy, odrzucając skargę PiS w tej sprawie. Każdy więc ma prawo głosować, nawet późno w nocy. Ale lepiej późno niż wcale. To jest "19.30". Co jeszcze przed nami? Dzień pamięci, uznania i wdzięczności. Nie każdy weteran ma takie szczęście jak ja tutaj stać przed państwem. Musimy o nich pamiętać. Są to nasi współcześni bohaterowie. Nowe serce i nowe życie. Mogę go w końcu wziąć na ręce i przytulić. Znaleźli się odważni rodzice, którzy zgodzili się podzielić częścią życia. "Nie popieram, ale też nie potępiam" - tak prezydent Andrzej Duda mówi o bandyckich bijatykach kiboli i dość oryginalne ma wyobrażenie głowa państwa o tych zdarzeniach. Mówi coś o młodych mężczyznach, którzy jak to tygryski i niedźwiadki lubią się czasem poszarpać, ale w ramach dżentelmeńskiej umowy. Policjanci z prewencji mają o tych dżentelmenach trochę inne zdanie, a i na cmentarzach można znaleźć ofiary tych umów. Skąd taka wizja pana prezydenta? Udział Karola Nawrockiego w kibolskich ustawkach wciąż jest elementem kampanii. Nawet prezydent Andrzej Duda wypowiedział się w tej sprawie. Nie pochwalam tego, ale z drugiej strony nie potępiam tego w sposób absolutny. Ustawek kibolskich pan nie potępia? Chwileczkę. Ustawek. Jak chcą się między sobą bić w lesie i idą tam specjalnie, zawierają między sobą "gentleman agreement", że będą to robili na określonych zasadach, bo - o ile wiem - tak się to odbywa i się biją. No, jak lubią? Ludzie grają w gry hazardowe, przegrywają fortuny. Tu nie chodzi o hazard, a o takie brutalne walki między piłkarskimi chuliganami. To bagatelizowanie przemocy - mówią byli policjanci. To jest po prostu bójka, taką, jaką spotykamy na co dzień na ulicach. I mówimy, że to jest albo bandytyzm, albo chuligaństwo. Tego typu słowa wypowiedziane przez osobę najważniejszą w państwie, osobę, która zna prawo i która powinna być przykładem tego, by to prawo było respektowane, są nie do zaakceptowania dla wszystkich, którzy wiedzą, czym jest kodeks karny. Ustawki mogą być traktowane jako przestępstwo udziału w pobiciu lub bójce. I można za to dostać do 3 lat więzienia. Jeśli ofiara dozna ciężkiego uszkodzenia ciała, napastnik może trafić za kratki nawet na 8 lat. Negatywny sygnał dla policjantów i prokuratorów, którzy zajmują się ściganiem tego typu przestępstw. Z drugiej strony pewnego rodzaju forma zachęcenia być może wielu młodych ludzi do tego typu aktywności. A to zagrożenie dla młodzieży - słyszymy od psychologa. Młodzi ludzie mają mnóstwo konfliktów. I wszyscy chcielibyśmy, żeby te konflikty rozwiązywali za pomocą uznanych w społeczeństwie metod, które nie zagrażają ich życiu. 2 dni wcześniej Andrzej Duda też był pytany o kibolskie bijatyki. Chłopcy, a zwłaszcza tacy chłopcy mocni, męscy, jak są młodzi, to lubią się poszarpać i zachowują się trochę jak takie małe niedźwiadki czy małe tygrysy. Te niedźwiadki to w przypadku ustawki, w której walczył Karol Nawrocki, wielu groźnych kryminalistów. Jak pisze Wirtualna Polska, jej uczestnicy mieli na koncie takie przestępstwa jak zabójstwo, handel narkotykami czy udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zawierają "gentleman agreement". Wypowiedzi prezydenta spotkały się z ostrą krytyką ze strony rządzących. Prezydent Duda przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla kibolskich ustawek, gdzie ludzie są okaleczani. Rządzący zarzucają prezydentowi, że mówi głosem Nowogrodzkiej w sprawie swojego kandydata. To prezes PiS, który też nie potępił ustawek, a przyznawał się do udziału w ulicznych bijatykach. Powielanie spinu sztabu PiS-u dramatycznego, Jak pisze WP, za udział w ustawce, w której bił się Karol Nawrocki, kilkunastu kiboli usłyszało wyroki. Będzie taniej, i to od 8 do 11%. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził właśnie nową taryfę gazu dla PGNiG. Taryfa ta wejdzie w życie w niedzielę i będzie obowiązywała przez najbliższy rok. Ten spadek wynika z sytuacji na rynku gazu w Europie, biorąc pod uwagę energetyczne wskaźniki, jak np. notowania gazu na giełdzie, biorąc pod uwagę pewne zmiany regulacyjne przyjęte w Europie, jak np. kwestie magazynowania surowca i generalny nastrój na rynku gazu na Starym Kontynencie. Spodziewaliśmy się obniżki i ona nadeszła. Do korzystania z ceny taryfowanej uprawnione są gospodarstwa domowe oraz m.in. szpitale, szkoły, żłobki, przedszkola, noclegownie. Obniżka cen gazu spowoduje, że inflacja szybciej, niż wcześniej oczekiwano, spadnie do celu NBP wynoszącego 2,5% - wyliczają ekonomiści. W Lusowie pod Poznaniem jest żołnierski grób. Pochowano tam porucznika Łukasza Kurowskiego. Był pierwszym polskim żołnierzem, który zginął podczas misji stabilizacyjnej w Afganistanie. W Lusowie właśnie odbędzie się koncert ze specjalną dedykacją i intencją. Dla chwały i pamięci o polskich weteranach działań poza granicami kraju. Gwiazdy w hołdzie dla wojska jutro w Jedynce. Dla wielu wojna to tylko telewizyjne obrazy. Dla niego to była trudna codzienność. Najtrudniej to były te pierwsze zmiany w Afganistanie. W Afganistanie zginęło 43 polskich żołnierzy. Podpułkownik Robert Kruz do służby wstąpił 31 lat temu. Brał udział w 6 misjach. Widział rzeczy, których nie da się zapomnieć. W 2009 roku mieliśmy taki przypadek - kpt. Mroziński nie wrócił. Najgorsze było to, jak przywieźli to ciało, to trzeba było rozpoznać. Weterani - ci, którzy służyli. Ci, którzy nieśli pokój. Dziś przypada dzień ich działań poza granicami kraju. W Gdyni odbyły się centralne obchody. Dziś padł też apel o jednogłośne przyjęcie ustawy w sprawie rekompensat dla poszkodowanych weteranów. Chodzi o odszkodowania za każdy procent uszczerbku weterana na zdrowiu. Wierzę, że pokażemy tę jedność. Jestem pewien, że w tej sprawie uda się nam, ludziom dialogu, zbudować takie porozumienie. W ciągu 70 lat w misjach zagranicznych wzięło udział 120 tys. polskich żołnierzy. 123 nie wróciło. Prezydent Andrzej Duda złożył im hołd. Pierwszą polską ofiarą misji w Afganistanie był porucznik Łukasz Kurowski. 18 lat temu zginął podczas zasadzki. Pochowano go w Lusowie pod Poznaniem. Jakie były ostatnie słowa pani męża? Dwa najważniejsze: kocham cię. Tu jutro odbędzie się koncert "Wznieś serce nad zło" dedykowany polskim żołnierzom i grupom ratowniczym wszystkich misji, którzy przeżyli piekło wojny, i rodzinom tych, którzy oddali swoje życie na służbie. Musimy o nich pamiętać. Są to nasi współcześni bohaterowie. To oni walczą, kiedy my spokojnie w domach możemy siedzieć. Na scenie m.in. Jacek Wójcicki, Piotr Cugowski czy Natalia Krakowiak. Transmisja na Jedynce. Start 20.30. Jako artyści cieszymy się, że możemy oddać hołd służbom. Które na co dzień walczą poza granicami kraju. Nie każdy weteran ma takie szczęście jak ja tutaj stać przed państwem i sobie swobodnie rozmawiać. Wielu naszych kolegów pozostało tam już na zawsze. Dlatego ten koncert to znak, że pamiętamy o ich poświęceniu. Już nazwa tych rosyjsko-białoruskich ćwiczeń nie brzmi dla nas najlepiej, bo "zapad" dość jasno opisuje kierunek potencjalnych działań. Białoruś właśnie ogłasza, że by obniżyć napięcie, odsuwa jesienne manewry od polskiej granic w głąb Białorusi. Jednocześnie Rosja zaciska pięść na Bałtyku i manewruje pod nosem NATO dziesiątkami okrętów i tysiącami żołnierzy. Jak się toczy licytacja na poligonach? Wielkie manewry pod polską granicą. Moskwa ściągnęła na Bałtyk tysiące żołnierzy, dziesiątki okrętów, samolotów i śmigłowców. Ćwiczy m.in. ostrzał artyleryjski oraz desant na wybrzeże. I nie ukrywa, że to sygnał dla NATO. Równocześnie niespodziewanie Mińsk mówi o odsunięciu od granicy z Polską rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad 2025, tłumacząc to chęcią złagodzenia napięć. Podjęliśmy decyzję o obniżeniu parametrów ćwiczeń wojskowych Zapad-2025 i przeniesieniu jego głównych manewrów w głąb terytorium Republiki Białorusi. Według Białorusinów liczba zaangażowanych w nie żołnierzy nie przekroczy 13 tys. Niezależne media i prezydent Ukrainy ostrzegały, że będzie ich nawet 10 razy więcej. 4 lata temu było to rekordowe 200 tys. Ówczesne ćwiczenia poprzedziły pełnoskalową agresję na Ukrainę. Okazuje się, że Rosja i Białoruś mają deficyty, jeżeli chodzi o armie, uzbrojenie, bo wszystko jest angażowane po to, by mordować Ukraińców, aby atakować infrastrukturę krytyczną. Nie mniej jednak doradca szefa białoruskiego MON już w mediach społecznościowych zapowiedział manewry na poligonie pod Grodnem, czyli przy granicy z Polską. Aby spełnić oczekiwania strony polskiej, na poligonie pod Grodnem zorganizowane zostaną ćwiczenia taktyczne. Putin robi dobrą minę do złej gry. Pręży muskuły i pokazuje: patrzcie, prowadzę wojnę z Ukrainą, a jednocześnie dziesiątki tysięcy moich żołnierzy mogą ćwiczyć. W odpowiedzi na rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, że Polska przeprowadzi własne ćwiczenia pod kryptonimem "Żelazny obrońca". Polska przeprowadzi największe od lat ćwiczenia dywizyjne. 18. Dywizja przygotowuje się do tego i będzie w pełni gotowa do pokazania naszych zdolności, umiejętności również z naszymi sojusznikami. To mają być największe manewry w tym roku w Polsce. Szwajcarzy muszą zmienić mapy, bo im z krajobrazu zniknęła wioska. I nie ma żartów, bo mogli zginąć ludzie. Geolodzy zdążyli wezwać do ewakuacji wszystkich 300 mieszkańców miejscowości Blatten, zanim runęło na nią 3,5 mln m3 lodu, skał i zmrożonego śniegu. Miejscowość zniknęła w 90%. Potęga natury i bezsilność człowieka. W dolinie Loetschental w południowej Szwajcarii oderwał się ogromny fragment lodowca. Usłyszałem głośny huk. Potem było dużo pyłu. Wstrząsy odczuła cała Szwajcaria. Katastrofa dotknęła jednak tylko jedno miejsce. Wydarzyło się coś niewyobrażalnego. Praktycznie straciliśmy całą wioskę. Ta wioska to Blatten. Z wysokości ponad 1000 metrów spadły na nią masy skał i lodu. Zasypały ponad 90% wsi. Ilość materiału, która spadła z góry, jest ogromna. Kilka milionów metrów sześciennych skał i gruzu. Blatten zmieniło się w równinę błota i ziemi. Straty materialne są ogromne. Udało się jednak uniknąć ofiar śmiertelnych. Zdołaliśmy ewakuować wszystkich z Blatten i zapewnić im bezpieczeństwo. Bo geolodzy już na początku maja dostrzegli pęknięcia na zboczu góry. Przewidzieli, że efektem będzie ogromne osuwisko, które zagrozi wiosce. Tydzień temu ewakuowano wszystkich 300 jej mieszkańców. Niecałą godzinę po pierwszym kontakcie z szefem służby ds. zagrożeń naturalnych i wstępnej ocenie sytuacji otrzymaliśmy rekomendację planu ewakuacji całej wioski Blatten. Szybka decyzja i równie szybka jej realizacja. Mieszkańcy mieli niespełna pół godziny na przygotowanie się do wyjazdu. A ratowano nie tylko ludzi. Na powrót do domu zarówno ludzie, jak i zwierzęta będą musieli poczekać. Lokalne władze obawiają się bowiem kolejnych osuwisk. Służby ratownicze odcięły drogę prowadzącą do wioski. Musimy oszacować, kiedy będzie można tam bezpiecznie wejść i przeprowadzić prace oczyszczające. To nie pierwszy taki przypadek w Szwajcarii. Dwa lata temu ewakuowano wieś Brienz na wschodzie kraju, również ze względu na zagrożenie osunięciem zbocza góry. Tak źle jak w Blatten jednak nie było. To, co się wydarzyło, jest bardzo rzadkie. Nie ma podobnego zdarzenia w historii Szwajcarii. Ale zdaniem naukowców będą w przyszłości. W miarę ocieplania się klimatu i topnienia lodowców. Skala Apgar mówiła o nim jak najlepiej. Mikołaj dostał 10 punktów i początek pięknego dzieciństwa. A potem przyszła diagnoza jak zawał serca. Arytmia zniszczyła serce Mikołaja tak, że ratunkiem był już tylko przeszczep, a to nie łatwe, bo małe ciało ogranicza liczbę dawców. Mikołaj dostał nowe serce i nowe życie, ale bitwy na takich frontach się toczą, bo na swoją jedyną szansę czekają inne dzieci. W końcu w domu. Przez 17 miesięcy marzyli o takich chwilach. Mikołaj miał 7 miesięcy, kiedy trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Okazało się, że cierpi na ciężką wadę serca - kardiomiopatię rozstrzeniową. Jedyną szansą był przeszczep. Lekarze powiedzieli, że jego serce praktycznie się nie kurczyło. I to były liczone dni, że po prostu Mikołaj by umarł. By zwiększyć jego szanse, lekarze wszczepili mu sztuczną komorę, ale to było rozwiązanie tymczasowe. Już traciłem nadzieję, że to się w końcu uda, bo to trwało bardzo długo. Po 519 dniach w szpitalu ich modlitwy się spełniły. Mikołaj dostał nowe serce i nową szansę. Serce od razu podjęło pracę. Zarówno Mikołaj, jak i jego serce bardzo chciało żyć. Mogę go w końcu wziąć na ręce i przytulić. Takie historie dodają nadziei innym pacjentom, takim jak Jakub. Waży bardzo mało, bo 24,5 kg, a ma 13 lat, jego waga to jest 7-latka. On też cierpi na wrodzoną wadę serca. Po infekcji jego stan pogorszył się na tyle, że konieczny jest przeszczep. Kiedy się dowiedzieliśmy - szok, niedowierzanie. Niestety jest trudno bardzo. Od 3 miesięcy szpitalna sala zastępuje im dom. Są wspaniali ludzie, opieka super. Mimo że bardzo tęskni za domem, nie narzeka, teraz ma tylko jedno marzenie. Serduszko. Podobne marzenie ma 4-letni Tymon, który cierpi na kardiomiopatię. Cały czas twierdzi, że lekarze mu robią serduszko. I on chce niebieskie. Chłopiec od 6 miesięcy czeka na przeszczep w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Mam nadzieję, że się trafi, że w końcu będziemy mogli stąd wyjść i Tymek będzie mógł się cieszyć zwykłym dzieciństwem, na jakie zasługuje. Na krajowej liście osób oczekujących na transplantację jest ponad setka dzieci. 24 dzieci czeka na nowe serce, ale znalezienie dawcy w przypadku pacjentów pediatrycznych jest szczególnie trudne. Niestety jest jeszcze takie przeświadczenie, że w ramach ogromnej tragedii, czyli śmierci dziecka, nie myślimy o tym, że te narządy mogą uratować parę innych dzieci. Przed Mikołajem jeszcze rehabilitacja, ale rodzice nie mają wątpliwości, że już niedługo dwulatek będzie mógł biegać ze swoimi rówieśnikami. Mikołaj jeszcze nie chodzi. Przez to, co się działo, ominął ten czas raczkowania, więc teraz będziemy się starać, żeby jak najszybciej stanął na nogi. Rodzice Kuby i Tymona wierzą, że ich historia będzie miała podobnie szczęśliwy finał. Prezydent ma wpływ na to w jakim kraju będziemy żyli. Mamy wpływ na to kto nim zostanie. Głosuj. Warto chodzić na wybory. To jest konieczność. Gdybyśmy nie poszli to kto by wybierał? Za chwilę orędzie prezydenta Andrzeja Dudy, a potem wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz u Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu dnia".