Zabójca w areszcie, a szef Służby Więziennej zdymisjonowany. 700 milionów - wsparcie rządu dla kilku firm. Okno startowe - 29 maja drugi Polak poleci w kosmos. "19:30", Joanna Dunikowska-Paź, zapraszam. Zarzuty zabójstwa lekarza, usiłowania uszkodzenia ciała pielęgniarki i trzymiesięczny areszt dla 35-latka, który wtargnął do gabinetu ortopedycznego krakowskiego szpitala i z nożem rzucił się na dyżurującego lekarza. Grozi mu dożywocie. Jarosław W. to funkcjonariusz Służby Więziennej, którego zachowanie budziło poważne zastrzeżenia, więc są konsekwencje. Wśród nich dymisja szefa służby Andrzeja Pecki. Co wiadomo na dobę po tragedii, która wstrząsnęła Polską? Hołd dla zmarłego kolegi. Środowisko medyczne pogrążone jest w żałobie po śmierci Tomasza Soleckiego, ortopedy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Do tragedii doszło wczoraj rano, gdy lekarz został zaatakowany nożem w swoim gabinecie. Czy dziś szpital ma się stać miejscem policyjnym z bramkami, kontrolą na każdym wejściu? Mimo udzielonej natychmiast pomocy lekarz zmarł. Sprawcę, 35-letniego Jarosława W. schwytano na miejscu zbrodni. Okazało się, że był pacjentem doktora Soleckiego i wielokrotnie miał nachodzić go w gabinecie. W styczniu była jedna sprawa, którą pan doktor potraktował jako informację dla organów ścigania, o tym że ten pacjent domaga się od niego pieniędzy w ramach rekompensaty za źle przeprowadzony zabieg. Sprawa była badana przez Naczelną Izbę Lekarską, która nie dopatrzyła się błędów lekarza. Napastnik, Jarosław W., był funkcjonariuszem Służby Więziennej w areszcie śledczym w Katowicach. Od początku jego zachowanie budziło zastrzeżenia. Było wiele sygnałów wysyłanych, które mogłyby może spowodować jakąś rozmowę, głębszą refleksję nad tym, czy taka osoba powinna dalej służyć. Dzisiaj premier odwołał ze stanowiska szefa Służby Więziennej pułkownika Andrzeja Peckę. Donald Tusk przypomniał też o nowelizacji Kodeksu karnego, według której za przemoc wobec osób ratujących życie może grozić nawet 5 lat więzienia. Ten projekt jest gotowy i przedyskutowany z zainteresowanymi środowiskami, ale i tak nic nie przywróci życia tak absurdalnie zakończonego przez tego szalonego zabójcę. Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza powołać specjalny zespół ekspertów do zbadania sytuacji w systemie więziennictwa. Cel jest jeden. Cały kompleksowy zabieg zmian dotyczących weryfikacji, testów psychologicznych, badania przydatności do służby w stosunku do funkcjonariuszy Służby Więziennej. Zmiany te mają wyeliminować z systemu więziennictwa osoby takie jak Jarosław W. Mężczyzna mimo sygnałów także od najbliższej rodziny nie chciał podjąć leczenia. W większości wypadków, jeśli mamy do czynienia z zachowaniami agresywnymi powodowanymi chorobowo, dana osoba jest nieświadoma i nie do końca jest w stanie przewidzieć konsekwencje swoich czynów. Jarosław W. usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania uszkodzenia ciała pielęgniarki. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Sąd podjął dziś decyzję o aresztowaniu go na 3 miesiące i zwrócił się o objęcie podejrzanego opieką psychiatryczną. Osoba, o której mówimy, pochodzi z okresu kryzysu kadrowego, kiedy kryteria przyjmowania do służby więziennej były zdecydowanie obniżone. Żeby uniknąć ponownie takich błędów, konieczne są zmiany systemowe, które nie mogą czekać. Ile mieszkań ma Karol Nawrocki? Po poniedziałkowej debacie to ważne pytanie, na które nie ma jasnej odpowiedzi. "Mówię w imieniu Polek i Polaków zwykłych, takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie" - odpowiadał na pytanie Magdaleny Biejat popierany przez PiS kandydat na prezydenta. Jednak według ustaleń dziennikarzy Onetu Karol Nawrocki jest właścicielem dwóch mieszkań w Gdańsku. O nieruchomościach kandydata Anna Łubian-Halicka. Po poniedziałkowej debacie przyszedł czas na weryfikację deklaracji. Ja tu mówię w imieniu Polek i Polaków, takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie. "Sprawdzam" powiedzieli dziennikarze Onetu. I ustalili, że Karol Nawrocki ma nie jedno, a dwa mieszkania w gdańskiej dzielnicy Siedlce. Jedno z nich ma 60 m i jest wzięte na kredyt, drugie to kawalerka, kupiona siedem lat temu od 70-letniego wówczas mężczyzny. Rzeczniczka Karola Nawrockiego nie zaprzecza. Mieszkanie jest w dyspozycji osoby, którą od wielu lat, jeszcze jako działacz społeczny, jako jedyny opiekował się Karol Nawrocki. Ale to też powód do stawiania kolejnych pytań. Być może kandydat na prezydenta opiekuje się kimś w zamian za przekazanie mu tego mieszkania, ponieważ, co warte podkreślenia, w księdze wieczystej tej nieruchomości nie ma wpisanej hipoteki, zatem albo Karol Nawrocki wraz z żoną nabyli to mieszkanie za gotówkę, albo zostało im ono przekazane przez właściciela za darmo. Na te pytania rzeczniczka Karola Nawrockiego nie odpowiedziała. W oświadczeniu na portalu X przekonuje za to, że w poniedziałek kandydat PiS nie skłamał, tylko został źle zrozumiany. To jeszcze raz Karol Nawrocki sprzed dwóch dni: Ja tu mówię w imieniu Polek i Polaków, takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie. Bo być może to drugie, ta kawalerka, jest na Tadeusza Batyra. I jedno ma Karol Nawrocki, drugie Tadeusz Batyr. Tadeusz Batyr, czyli Karol Nawrocki ze zmienionym głosem i zamazaną twarzą, który występując 7 lat temu jako autor książki o trójmiejskim gangsterze, wychwalał sam siebie. Doktor Karol Nawrocki jako pierwszy się tym zajął. Ale wróćmy do debaty. Podczas której Karol Nawrocki przedstawiał siebie jako zwykłego Polaka z jednym mieszkaniem, odpowiadając na pytanie o podatek katastralny. Miałyby go płacić osoby posiadające kilka mieszkań. W latarniku wyborczym, czyli portalu, który pomaga porównać poglądy wyborców i kandydatów, odpowiedział, że jest za. Podczas debaty miał już przeciwne zdanie. Jestem przeciwnikiem podatku katastralnego. Panie Nawrocki! Jaka jest prawda? Jakie są pana poglądy? I czy jest tak, że pan ma zdanie takie, jakie jest panu po prostu wygodne? W imieniu Karola Nawrockiego odpowiadają politycy PiS. Bardzo bym chciał, żeby wszyscy byli tak prawdomówni i konsekwentni w tym, co powiedzieli, jak Karol Nawrocki. To przykład tej konsekwencji i odpowiedzi Karola Nawrockiego na pytania o powód korzystania za darmo z tego apartamentu de lux. Przebywałem na kwarantannie. To pierwsza wersja. Kiedy okazało się, że chodzi o 200 dni, pojawiły się kolejne. Służyły po prostu do spotkań służbowych. Zdarzało się, że pracę kończyłem bardzo wcześnie albo bardzo późno, więc jeśli pokój był wolny, to po prostu w nim spałem. Te tłumaczenia dotyczą apartamentu w Gdańsku, mieście, w którym Karol Nawrocki, jak ustalił Onet, ma nie jedno, a dwa mieszkania. Wrocław to kolejne miasto, w którym uczniowie szkół średnich zagłosowali w prawyborach, i to nie tylko ważna lekcja edukacji obywatelskiej, ale i dobry powód, by zapytać jak głosują i co wpływa na ich polityczne wybory. Bo jak się okazuje, preferencje idą w poprzek sondażowych wskazań, a to, co zasługuje na docenienie, to frekwencja przekraczająca 75%. Prawybory w IV wrocławskim LO to już tradycja. Poprzedza je prezentacja kandydatów. Niedługo będziemy głosować, więc dobrze jest się przygotować. W tym liceum zwyciężył Adrian Zandberg, drugi Rafał Trzaskowski, trzeci Sławomir Mentzen. Mamy nadzieję, że te wyniki prawyborów przełożą się na ich obecność przy urnach. Lewicowi kandydaci zyskują internetowe zasięgi. O ile Sławomir Mentzen ma najwięcej obserwujących na Tik Toku, to niedawno Magdalena Biejat pochwaliła się, że pokonała kandydata Konfederacji liczbą wyświetleń. Młodzi wyborcy mają większą tendencję do głosowania na mniejsze ugrupowania. Mówi koordynator Latarnika Wyborczego, w którym każdy może sprawdzić, do czyich poglądów jest mu najbliżej. 5 lat temu mieliśmy takie zdjęcie. Super! Teraz mam prawa wyborcze już. Kandydaci wiedzą, że muszą być obecni w sieci. Bo to tam młodzi najczęściej szukają informacji. Najczęściej wybierają Tik Toka. Telewizja jest na drugim miejscu, dalej internetowe serwisy, Instagram i rodzina. Aż 2/3 młodych wyborców wie, na kogo odda głos. Najbardziej zdecydowani są popierający Lewicę. Najmniej - Trzeciej Drogi. Jestem bardzo dumna z wyborców Lewicy, z młodych ludzi, którzy tak interesują się polityką. Jest o co walczyć, to znaczy, że ludzie jeszcze się zastanawiają, że są te przepływy. Na wybory chce iść w sumie ponad 74% młodych wyborców. Stawka jest wysoka. To młodzi stojący w takich kolejkach jak na wrocławskim Jagodnie zdecydowali o wyniku ostatnich wyborów parlamentarnych. Najwięcej młodych zagłosowało na KO, Trzecią Drogę i Lewicę. Wręcz się mówi, że to właśnie młodzi decydują o tym, kto wygra wybory. Liczymy bardzo na to, że młodzi przyjdą do urn i znowu pokażą prawicy, gdzie jest ich miejsce. Na co innego liczy prawica. Karol Nawrocki przy okazji akcji sadzenia lasu mówił o sprzeciwie wobec ekoterroryzmu. To uznaję za ekoterroryzm: naruszanie zrównoważonego rozwoju polskiej gospodarki leśno-przyrodniczej. Szef jego sztabu, pytany o propozycje dla młodych, wyliczał: Kwestia otwarcia na rynek mieszkań w Polsce. Także propozycje niskich i prorodzinnych podatków. Podatkami kusi też Konfederacja. Zdrowo funkcjonująca gospodarka, bezpieczeństwo naszego kraju - to ważne dla młodych i starych, ale przed młodymi dłuższe życie. Rafał Trzaskowski dziś też pojawił się z flagą pozostawioną przez Karola Nawrockiego w Końskich. Biało-Czerwonej będę pilnował razem z moimi ludźmi przynajmniej do Dnia Flagi. Mówił o wsparciu młodych. Myślę o kryzysie zdrowia psychicznego - bardzo dużo nam się udało zrobić w Warszawie, ale musimy zrobić to w całej Polsce. Myślę o prawach kobiet. Młodzi wśród najważniejszych tematów wskazują na obniżkę cen leków i budowę tanich mieszkań. Ochronę przed drożyzną i prawo do aborcji. Młodzi nie tolerują ściemy. Chcą konkretów. Dostępne mieszkania. Żeby studia zawsze pozostały bezpłatne. Zadbanie o rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego. Większość kandydatów zaczęła podkreślać bezpłatne studia po tej wypowiedzi Sławomira Mentzena. W moim świecie idealnym studia powinny być płatne. Od tego momentu i słów o zakazie aborcji z gwałtu kandydat Konfederacji zanotował lekki spadek w sondażach. Pierwsza setka Trumpa. Dopiero się rozkręcamy. Świetnie mu idzie. Te sto dni to już zbyt długo. Feniks kończy pracę. Ponad 23 tys. żołnierzy było zaangażowanych. Gdyby nie oni, to Stronie zginęłoby całkowicie. Plan na zdrowie. Każda złotówka wydana na profilaktykę zwraca się co najmniej podwójnie. Badania są ważne, to część naszego życia. Kierunek - zbrojeniówka i 700 mln złotych na ratowanie Rafako i Rafametu. Plan na Hutę Częstochowa jest podobny. Pomóc mają zlecenia na militarne zakupy, których przybywa. Opozycja zarzuca rządzącym brak planu i rozbrajanie armii. Rafako - od kilku dekad jeden z największych producentów kotłów dla elektrowni. Od kilku miesięcy jest w upadłości. Rząd rzuca największemu pracodawcy w Raciborzu finansowe koło ratunkowe. Podjąłem decyzję, aby przekazać ponad 700 mln zł. Agencji Rozwoju Przemysłu, która te pieniądze wyda na postawienie na nogi Rafako i pobliskiego Rafametu. Będziemy definiować, co jest możliwe, natomiast środki, aby to stało się faktem, zapewnimy. Premier zapowiada, że celem jest przestawienie Rafako na produkcję zbrojeniową. To samo czeka Hutę Częstochowa, którą Donald Tusk dziś odwiedził. Zakład pod koniec zeszłego roku ogłosił upadłość. Produkcję wznowiono, hutę ma kupić Ministerstwo Obrony Narodowej. We wspólnym interesie jest znalezienie takiego rozwiązania, które Hutę Częstochowa nie tylko uratuje, ale wyprowadzi na prostą. Dla huty ratunek to dużo zleceń. A w przemyśle zbrojeniowym będzie ich przybywać. W obliczu zagrożenia ze strony Rosji armia musi mieć więcej pocisków, wyrzutni czy pojazdów opancerzonych. Potrzebne będą blachy, potrzebna będzie stal, stal wzmocniona wysokiej jakości na produkty typu czołgi, transportery opancerzone, bo takie produkujemy - jak rosomak, jak borsuk. W skuteczność rządowego planu wątpi opozycja. Trzeba się zbroić, zbroić i jeszcze raz zbroić. Rząd koalicji 13 grudnia procesy zatrzymał. To zdjęcia z dziś. Agencja Uzbrojenia podpisała wartą niemal ćwierć miliarda złotych umowę na produkcję amunicji z firmą Mesko Skarżysko. A to nie koniec zleceń. W niedługim czasie, bo to nie będą miesiące, tylko tygodnie, zwiększymy skokowo produkcję amunicji małokalibrowej o kilkaset procent. Zakłady w Polsce i Europie na razie nie są w stanie sprostać wszystkim potrzebom armii. Stąd zakup 400 najnowszych amerykańskich pocisków rakietowych, na który zgodę wyraził Departament Stanu. Ale liczy się też czas. Fabryka istniejąca, choć bez przeszłości w zbrojeniówce, ruszy z produkcją szybciej niż budowana od podstaw. Ten okres w tej chwili oceniamy na 5-6 lat, żeby od zera postawić fabrykę, która uzyska wszystkie dokumenty niezbędne, żeby produkować sprzęt zbrojeniowy. Pompowanie pieniędzy w upadłe fabryki to też ryzyko. Jest bardzo wiele przykładów firm, które wzięły te pieniądze, przejadły, padły jakiś czas potem, a pieniądze podatników zostały zmarnowane. Rafako będzie zakładem, który będzie produkował. I będzie produkował rzeczy opłacalne. Premier zaznacza, że szczegółowy plan produkcji uzbrojenia w Rafako nie jest jeszcze gotowy. Czy dojdzie do podpisania przełomowej umowy o zasobach naturalnych między Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi? Ukraińska minister gospodarki udała się do Waszyngtonu - jak donosi Bloomberg - po to, by złożyć podpis pod dokumentem w ciągu najbliższych godzin. A to w trakcie trwającego impasu w rozmowach pokojowych, gdy Rosjanie atakują m.in. w Chersoniu, a we własnych szkołach przygotowują dzieci na hipotetyczny atak wroga. Oleksandr, uciekamy stąd, zawracaj! Charków. Ogień i kłęby gęstego dymu. Rosjanie atakowali miasto przez całą noc, aż do rana. Cel - szpital i budynki mieszkalne. Po raz kolejny Władimir Putin nasila ostrzały. Sprawdzałam telefon i nagle słyszę wybuch. Odłamki szkła uderzyły mnie w plecy. W tym samym czasie w rosyjskich szkołach i przedszkolach prezydent Rosji przeprowadza ćwiczenia. Uzbrojeni w atrapy broni mężczyźni grożąc dzieciom lufami, przygotowują je na atak wroga. To wizja pokoju prezydenta Rosji. Z jednej strony mówi, że chce negocjacji i zawieszenia broni, z drugiej robi swoje i w kółko powtarza to samo. Proces pokojowy trwa. Głównym celem prezydenta Putina jest osiągnięcie celów, które zadeklarował, rozpoczynając specjalną operację wojskową. Moskwa już otwarcie gra Donaldowi Trumpowi na nosie, ale amerykańskiemu przywódcy ciężko to przechodzi przez gardło. Bardzo możliwe, że Putin mnie trochę podpuszcza. Powiedziałbym, że chciałby zatrzymać wojnę, ale myślę, że gdyby nie ja, chciałby przejąć cały kraj. Wierzę, że Putin chciał zdobyć całą Ukrainę. Rozmawiałem z nim. Ukraina była jego oczkiem w głowie. Impas w trwających rozmowach pokojowych próbuje za to złamać prezydent Ukrainy. Ameryce proponuje nowe sankcje na Rosję wymierzone w eksport, przemysł obronny i działalność "rosyjskiej sieci wpływów". Przygotowujemy się do rozmów z USA na temat nowych kroków w sprawie sankcji - wybieramy punkty nacisku, które najbardziej zmuszą Moskwę do zaangażowania się w dyplomację. Muszą podjąć jasne kroki w celu zakończenia wojny, zawieszenie broni musi być pierwszym krokiem. Kijów - jak twierdzi - jest też gotowy do podpisania umowy o zasobach naturalnych. Dokument ma dać USA pierwszeństwo w wydobyciu kopalin na Ukrainie. Umowa ma zostać podpisana w ciągu 24 godzin. Sto dni amerykańskiego prezydenta w ocenie samego Donalda Trumpa to najbardziej udana studniówka w historii prezydentury, według statystyk także pod wieloma względami jest rekordowa, choć to raczej niechlubny bilans. Rosną koszty życia Amerykanów, spada za to szacunek do USA, popularność prezydenta też słabnie. Please welcome Donald J. Trump. Nie w Waszyngtonie, a na scenie w Michigan wśród tłumu zwolenników Donald Trump podsumował sto dni swojej pracy. Mówią, że to najlepszy początek stu dni rządów jakiegokolwiek prezydenta w historii. I mówią to wszyscy. A dopiero się rozkręcamy, jeszcze niczego nie widzieliście. Przez następne niemal 1,5 godziny na przemian zachwalał swoje posunięcia i wyszydzał przeciwników - liberalne media, sędziów, imigrantów, ekonomistów, autorów sondaży i Demokratów, a przede wszystkim Joe Bidena, którego obwinił o sprzyjanie Chinom i wybuch wojny w Ukrainie. O tym, że sam obiecywał zakończyć ją w dobę, już nie wspomniał. Polityce zagranicznej poświęcił niewiele miejsca - głównie w kontekście nakładanych ceł. Przybywają z całego świata, aby zobaczyć waszego prezydenta. Przyjeżdżają z Chin. Chcą zawrzeć umowę. Ale Pekin zaprzecza. Najwięcej Trump mówił o deportacjach i zabezpieczeniu granic. Z dumą pokazał ten film obrazujący jego działania. To sto, ale naruszeń praw człowieka - pisze w swoim raporcie Amnesty International. Kolejne sukcesy, którymi Biały Dom chwali się też w tym nagraniu, w rzeczywistości nie znajdują potwierdzenia. Inflacja bowiem tylko nieznacznie spadła, a ceny benzyny wręcz wzrosły. Ceny jajek zaś - symbolu drożyzny w USA - spadły, ale po rekordowym wzroście w marcu. Trump obiecywał, że życie obywateli będzie tańsze. Ci, którzy tłumnie zgromadzili się przed halą w Michigan, mówią, że tak nie jest. Czujemy, że Donald Trump i ci wszyscy ludzie w Waszyngtonie odbierają nam kraj. Te sto dni to już zbyt długo. A potencjalnie czekają nas jeszcze cztery lata, będziemy się bronić każdego dnia. Wymownie zilustrował to tygodnik "The Economist". Tą okładką z amerykańskim orłem i równie wymownym podpisem. Do końca jeszcze 1361 dni. Według najnowszego sondażu politykę Trumpa popiera jedynie 39% Amerykanów. Od ponad 80 lat nie było prezydenta tak źle ocenianego po stu dniach rządzenia. Och, świetnie mu idzie. Co jeszcze lepszego mógłby zrobić?. Uwielbiam prezydenta Trumpa, ale jedną rzecz, którą chciałabym, aby bardziej zwrócił się do Boga i miał trochę więcej pokory. Tą dobrze oddaje odpowiedź na pytanie o jego faworyta na zbliżającym się konklawe. Ja chciałbym być papieżem. To byłby mój wybór numer jeden. Jego zwolennicy sugerują jednak inny plan. To co, Trump 2028? To aluzja do potencjalnej trzeciej kadencji. Wbrew amerykańskiej konstytucji. Zakończyła się operacja Feniks trwająca na popowodziowych terenach nieprzerwanie od września ubiegłego roku. Dziś był czas na podsumowanie ciężkiej pracy żołnierzy, ale wojsko z mieszkańcami zostaje. Mundurowi najpierw ratowali życie i dobytek mieszkańców, później było wielkie sprzątanie i przywracanie normalności. Kolejna inwestycja przywracająca normalność w Stroniu Śląskim trwa. Wrześniowa powódź zabrała stąd z nurtem rzeki prawie wszystko. Już jest chodnik, to już możemy normalnie wchodzić do bloku. Z chodnikiem wraca nadzieja na to, że wszystko wróci do poprzedniego stanu. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie praca żołnierzy. Na tych archiwalnych zdjęciach widać, że pomagali wszędzie, gdzie było to potrzebne. Dziś podsumowują i kończą operację Feniks. Ponad 23 tys. żołnierzy było zaangażowanych, 3000 rezerwowych w odwodzie, ponad 2000 jednostek sprzętu i to wszystko musiało wspólnie się zazębić. To jedno z trudniejszych zadań, z jakimi przyszło im się zmierzyć, bo pomocy na rozległym terenie potrzebowało jednocześnie wielu ludzi. Po ratowaniu życia zabrali się za odbudowę. 13 mostów w bardzo krótkim czasie zbudowaliśmy - to jest efekt tego wspólnego naszego działania. Pozostałe liczby także pokazują, jak dużym wyzwaniem była ta operacja. To odbudowa ponad 41 km dróg, rozbiórka 23 budynków, udrożnienie koryt rzek na odcinku 20 km i wywóz prawie 120 tys. ton odpadów popowodziowych. Mieszkańcy wiedzą, że nie były to prace trudne. To za słabe słowo. Najgorsze jak tutaj w tym bloku czyścili te piwnice i tak dalej, to wszystko w maskach, panie, kto by to robił? To było też wyzwanie logistyczne, bo w wielu miejscach powódź zniszczyła drogi dojazdowe. Wyrwy były tak duże, że do niektórych domów nie było dojazdu przez pierwszy miesiąc, pierwsze dwa miesiące, my to wszystko naprawiliśmy, widzieliśmy wdzięczność u ludzi przede wszystkim. To wróćmy raz jeszcze do tych ludzi i tego, jak oceniają pracę żołnierzy. Nie bali się, byli odważni, bardzo odważni. Gdyby nie oni, to Stronie zginęłoby całkowicie. Dziś za to, co spotykało ich tutaj przez ostatnie 7 miesięcy, dziękowali także żołnierze. Drobne gesty, jak przyniesienie ciepłej herbaty, ciepłego posiłku dla żołnierza, który był naprawdę zmarznięty i w ciężkich warunkach pracował, to było bardzo dużo dla nas. Operacja Feniks dobiegła końca, ale wojsko jeszcze tutaj zostaje w ramach mniej licznego zgrupowania zadaniowego wojsk inżynieryjnych. Jak mówią żołnierze - będą tutaj, dopóki będzie taka potrzeba. Więcej badań profilaktycznych dla większej grupy osób i z możliwością interpretacji wyników oraz skierowań na dalszą diagnostykę. Takie możliwości otwierają się już od maja dla Polaków ubezpieczonych na NFZ w ramach programu Moje Zdrowie. Będą mogły z niego skorzystać osoby już od 20. roku życia. Urszula Kuk, triathlonistka, z wieloma maratonami i ultramaratonami na koncie. Sport jest dla niej sposobem na dłuższe i lepsze życie. A prócz tego pilnuje badań profilaktycznych. Między innymi żeby móc uprawiać dalej sport, bo w moim wieku mogą się przydarzyć różne rzeczy. W programie Moje Zdrowie będzie można wykonać m.in. morfologię krwi, badania nerek, profil lipidowy czy hormony tarczycy. Bedzie także badanie na wirusowe zapalenie wątroby czy u mężczyzn ryzyko raka prostaty. Osoby od 20. roku życia będą mogły wykonać badania raz na 5 lat. Po pięćdziesiątce - częściej. Dopiero teraz będziemy mogli przedstawić pacjentowi plan opieki na 5 lat, dla seniorów na 3 lata, takich jak cytologia, mammografia, szczepienia. W badaniach chodzi o wczesne wykrycie chorób onkologicznych czy cukrzycy. To możliwość wczesnego rozpoczęcia leczenia, kiedy jest ono najskuteczniejsze. Ważne jest też zmniejszenie ryzyka udarów i zawałów serca. Istnieje szansa na to, że da się je odwlec w czasie lub przynajmniej je wykryć na początkowym etapie. Program ma oceniać także zdrowie psychiczne, uzależnienia i zaburzenia poznawcze. Takie zaburzenia jak depresja czy zaburzenia otępienne i inne zaburzenia organiczne można już wyłapywać na poziomie profilaktycznym i wtedy im zapobiegać. Wszystkie wyniki pacjent skonsultuje z lekarzem lub koordynatorem. Widzimy, jak istotna jest rola koordynatora, który pilnuje pacjenta, wyznacza terminy, dzwoni, żeby plan był zrealizowany. Na program Moje Zdrowie w tym roku Ministerstwo Zdrowia wyda ponad 330 mln, a w przyszłym roku - ponad 440 mln zł. Koszt badań i konsultacji, jaki NFZ przeznaczy dla jednego pacjenta, to około 330 zł. Mamy do czynienia z bardzo kompleksowym programem, a jak wiadomo, każda złotówka wydana na profilaktykę zwraca się trzykrotnie, bo wtedy mniej wydajemy na leczenie. Z programu skorzystają także dzieci Urszuli, już prawie 20-letnie. Żeby przyzwyczajać się do tego, że badania to część życia, dbania o siebie, że to jest norma. 29 maja to data, którą warto zapamiętać już teraz, bo przyszłe pokolenia będą o niej czytały w szkolnych podręcznikach. Tego dnia wystartuje misja kosmiczna ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim. Polski astronauta poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną, która na orbicie jest od 25 lat. Ziemię okrąża w zaledwie 1,5 godziny, co sprawia, że przebywający tam astronauci w dobę obserwują 16 wschodów i zachodów słońca. W jednym czasie na stacji może przebywać maksymalnie 7 osób, niebawem w elitarnym gronie będzie Polak. O historycznej misji i zadaniach, jakie będzie miał do wykonania Sławosz Uznański-Wiśniewski. Już można odliczać dni do startu. 29 maja o 19.03 rakieta Falcon 9 wystartuje z Centrum Kosmicznego na Florydzie. Na jej pokładzie dr Sławosz Uznański-Wiśniewski. To w zasadzie historyczne wydarzenie, bo pamiętajmy, że do tej pory Polak tylko raz był w kosmosie. 47 lat temu mogliśmy śledzić lot Hermaszewskiego. W kosmiczną misję razem z Polakiem wyruszą Węgier i Hindus, a dowódczynią załogi będzie Amerykanka. To wyjątkowe wyróżnienie - o udział w misji walczyło 22 tys. osób. Dr Uznański-Wiśniewski będzie drugim Polakiem w kosmosie, a pierwszym, który poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Uczestnicząc w tej misji, wykonujemy pierwszy krok, żeby Polska była częścią koalicji tych państw, które wracają na Księżyc. Bez żadnych kompleksów możemy mieć duży przyczynek do rozwoju astronautyki, w ogóle badań kosmosu na świecie. Wydaje mi się, że to będzie wielkie pchnięcie również dla polskiego przemysłu kosmicznego. Astronauci spędzą na orbicie okołoziemskiej 14 dni, a w tym czasie będą przeprowadzać różnego rodzaju badania. Eksperymentów mamy ze strony polskiej 13. Jednym z zadań będzie sterowanie komputerem wyłącznie myślami. Astronauta sprawdzi to przy użyciu takiego czepka z elektrodami. Nasz rodak będzie też testował wytrzymałość genetycznie zmodyfikowanych drożdży i polimerowych systemów przechowywania leków. To również badania mikroalg, które w przyszłości być może staną się głównym pożywieniem astronautów lecących na misję. Naukowcy będą też analizować, jak dwa tygodnie w kosmosie odbiją się na zdrowiu psychicznym i fizycznym astronauty. Odporność na zamknięcie w ciasnej przestrzeni, na rozłąkę z domem, są to rzeczy, które może na potrzeby dwutygodniowej misji nie grają takiej roli, ale na pewno musza być wzięte pod uwagę, jeśli myślimy o kolonizacji Księżyca. Kosmiczna misja naszego rodaka ma być też okazją do promocji Polski. Kieleckie pierogi, a dokładnie liofilizowane pierogi z kapustą, jako pierwsze na świecie też polecą w kosmos z Polakiem. Astronauta sprawdzi, jak smakują w stanie nieważkości. Zabierzemy dzieło Mikołaja Kopernika, sól z Wieliczki, bursztyn, tak że tej polskości będzie bardzo dużo. Doktor Sławosz Uznański-Wiśniewski przyznaje, że misja to spełnienie jego dziecięcych marzeń. Zaznacza też, że to tylko rozbudza jego apetyt na kolejne wyzwania. Mam nadzieję, że my jako Polska zagościmy w tym gronie krajów, które będą regularnie latać w kosmos. Pewne jest, że ta misja przejdzie do historii i otworzy nowy rozdział w polskiej nauce. To wszystko w "19.30". Za chwilę w TVP Info debata Magdaleny Biejat z Szymonem Hołownią.