Monika Sawka, dobry wieczór ze studia w Warszawie. Za niespełna 4,5 godziny powitamy nowy, 2026 rok. A ten stary pożegnamy na domówkach, balach albo tu, w Katowicach. Zaczynamy jednak od pogodowego armagedonu. Na drogach w całej Polsce paraliż. Część kierowców na S7 spędziła całą noc. Ci, którzy utknęli z powodu ataku zimy w okolicach Ostródy, mogli liczyć na pomoc miasta. Burmistrz zaoferował nocleg, ciepłe napoje i jedzenie w urzędzie. Na lotniku w Modlinie - chaos. Około tysiąca pasażerów zostało uziemionych. Pierwsze samoloty wystartowały dopiero po południu. Tak dzisiaj w nocy wyglądała sytuacja na trasie S7 w okolicach Mławy i Ostródy. Ruch był sparaliżowany w obu kierunkach. Naprawdę pierwszy raz coś takiego przeżyłam, to była burza śnieżna, to, co przeżyliśmy na tej trasie, to było jak z filmu akcji. Kilkaset osób utknęło na wiele godzin z powodu śnieżycy. Wśród osób uwięzionych w samochodach byli między innymi pani Weronika i pan Damian. Domowe metody wypychania samochodów, wycieraczka pod koło, saperka, pchanie w kilku chłopa, wypychanie tego samochodu, nie było innego wyjścia. Część kierowców przez kilkanaście godzin była zdana wyłącznie na siebie. Moim zdaniem było za mało służb i zbyt wolna reakcja, jechałem z moją partnerką, która jest w ciąży, ważna jest taka głupia sprawa jak toaleta, nie było takiej możliwości. Więc była to bardzo stresująca sytuacja. Walka służb z żywiołem trwała całą noc. Te pługi i piaskarki nie mogły w te odpowiednie miejsca wjechać, ponieważ np. tiry zaczęły się wyprzedzać. Jeden tir stanął w miejscu, drugi próbował go objechać, stworzył się zator. Część kierowców jeszcze dzisiaj rano miała kłopoty z pokonaniem zwałów śniegu na trasie. Dalej nie pojadę, bo się boję, powiedzieli mi: nie przyjeżdżaj do nas, bo zasypane wszystko jest w Olsztynie. Podróż pociągiem też nie dawała gwarancji dojazdu na czas. Takie opóźnienia odnotowywały składy w centralnej i wschodniej Polsce. Jedziemy do Krakowa zza Lublina. Czekaliśmy 65 minut, bo pociąg się popsuł, a w tej chwili już 95 minut czekamy, jak dojechaliśmy do Warszawy. Zwały śniegu na pasach startowych wywołały także chaos na lotnisku w Modlinie. Ponad tysiąc pasażerów utknęło w oczekiwaniu na lot lub informacje. Londyn miał być 19.45, trzymali nas do 23.30, był opóźniony, aż był odwołany i dali nam vouchery po 17 złotych. Z godzinkę kwitniemy i nie wiemy, co dalej. Nie możemy oddać bagażu, po prostu czekamy. Dopiero dzisiaj koło godziny 15 lotnisko w Modlinie znów zaczęło funkcjonować, ale pasażerowie muszą uzbroić się w cierpliwość. To była także nieprzespana noc dla służb w okolicach Elbląga. Strażacy walczyli z cofką z Zalewu Wiślanego, która zagrażała Fromborkowi. Na szczęście miasto nie zostało zalane. Sytuacja na tę chwilę jest stabilna, mamy trend spadkowy, jeśli chodzi o poziom wód, zarówno jeżeli chodzi o Zalew Wiślany, jak i w ciekach wodnych na terenie Żuław. Na rzece Elbląg oraz w okolicach Zalewu Wiślanego nadal obowiązuje pogotowie przeciwpowodziowe, służby apelują o ostrożność i śledzenie oficjalnych komunikatów ze sprawdzonych źródeł. Warunki na drogach w wielu miejscach Polski wciąż są bardzo trudne. Na autostradzie A4 doszło do potężnego karambolu. Utworzył się gigantyczny korek. Sytuację pogodową obserwuje Miłosz Sieliwończyk. Czy wszystkie drogi są przejezdne? Gdzie mogą wystąpić największe utrudnienia? Tu należy właśnie wskazać autostradę A4. To efekt karambolu, do którego tam doszło. Tam się zdarzyło 6 pojazdów, ciężarówka. Poinformowano o tym, że droga od niedawna jest ponownie przejezdna. Jeśli chodzi o trasę ekspresową numer 7, która zeszłej nocy została sparaliżowana przez intensywne opady śniegu, tutaj sytuacja jest ponownie dobra. Zima zbiera śmiertelne żniwo. Nie żyją 7-letni chłopiec i jego matka, którzy wpadli do zamarzniętego stawu w Radzewie koło Poznania. Lód załamał się pod 49-letnią kobietą. Służby apelują, by nie wchodzić na zamarznięte akweny. A synoptycy ostrzegają przed mrozem i kolejnymi intensywnymi opadami śniegu. Alert III stopnia obowiązuje w Warmińsko-Mazurskiem. To będzie kolejna trudna i niebezpieczna noc. A dla podróżujących po kraju - ciężka przeprawa. Najcięższa sytuacja właśnie Warmia i mazury, tutaj województwo pomorskie, lokalnie jeszcze może spaść nawet do 30 centymetrów. Do tego mamy jeszcze ostrzeżenia na północnym wschodzie, tutaj na silny mróz z temperaturą do minus 17 stopni. Do tego porywisty wiatr, który obniży odczuwalną temperaturę nawet do minus 20 stopni. Śnieżyce, silny wiatr widać na mapie ostrzeżeń IMGW. Na zachodzie opady marznącego deszczu, na drogach ślisko. Służby w gotowości - premier na sztabie kryzysowym odebrał od ich szefów meldunki o sytuacji. Sytuacja jest w niektórych miejscach ciągle poważna. Nigdy dosyć tej pracy i mobilizacji, nikt nie może zostać sam. Służby będą pracować w trybie podwyższonej gotowości do odwołania. Ściągnięto dodatkowe siły - drogowców, strażaków i policjantów. Do działań zaplanowanych jest 7,5 tys. policjantów, w tym ruch drogowy: 2870 policjantów. Do pomocy tam, gdzie będą się tworzyły korki. A będą. Dlatego do podróży, która niespodziewanie może się wydłużyć, trzeba się przygotować. Pamiętać o ciepłej odzieży, naładowanym telefonie, latarce i o czymś do jedzenia i picia. Po kryzysowej sytuacji na S7, gdzie kierowcom trzeba było dostarczać ciepłe napoje, powerbanki, a nawet paliwo, szefowie resortów spraw wewnętrznych i infrastruktury zarządzili wzmożone kontrole ciężarówek. Policja, Inspekcja Transportu Drogowego będą działały w najbliższych godzinach bardzo intensywnie, aby jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości co do stanu pojazdów, aby te pojazdy odsyłać na parkingi. Tak, by ograniczyć ryzyko, że zablokują trasy. Podróż pociągiem też może się wydłużyć. Śnieg może łamać drzewa, co zagraża trakcji kolejowej. Ale nie tylko. Za chwilę zacznie przymarzać i stanie się jeszcze bardziej ciężki. To jest zagrożenie dla konstrukcji budowlanych, ale także może spadać na chodniki na przechodniów. W komunikacji lotniczej nie będzie lepiej. Mogą występować opóźnienia w ruchu lotniczym ze względu na potrzebę odladzania samolotów. Dlatego jeśli musimy się przemieszczać, trzeba sprawdzać aktualne prognozy i alerty, w tym komunikaty przekazywane przez Regionalny System Ostrzegania. Taką groźną zimową aurę synoptycy prognozują aż do połowy stycznia. A strażacy apelują, by pod żadnym pozorem nie wchodzić na zamarznięte akweny. 7-latek i jego 49-letnia mama wpadli do zamarzniętego stawu w podpoznańskim Radzewie. Oboje nie żyją. W pierwszej kolejności została z powierzchni lodu ewakuowana kobieta, która została przekazana zespołowi ratownictwa medycznego, w drugiej kolejności grupa ratownictwa wodno-nurkowego wprowadziła nurka, który wydobył na powierzchnię chłopca. Mam dziecko w podobnym wieku, więc to jest szok. Nie wiem, co skłoniło tych ludzi, żeby tam iść. A to już okolice Janowa Podlaskiego. 29-latek, który najpierw uciekał przed policją samochodem, wbiegł na zamarznięta taflę. Lód się pod nim załamał. Mężczyznę uratowali strażacy. 365 kartek z kalendarza. Za nami cała ta makulatura, ale każda zapisana wspomnieniami, więc oczywiście więcej warta niż na wagę. Do takich wspomnień przyda się dobre towarzystwo, więc Telewizja Polska, miasto Katowice. Włożyły taką wtyczkę w takie gniazdko i mamy oświetlone lądowisko dla gwiazd pod Spodkiem. Kosmiczna sceneria, bo spodek zobowiązuje i kilka wagonów absolutnie pierwszej klasy dowiezie dziś muzyczną elitę. Michał Niewodowski zna listę gości i zestaw muzycznych smakowitości na ten wieczór. Z kim powitamy nowy rok? Nowy rok powitamy oczywiście w doborowym towarzystwie. Na liście gości same największe polskie i zagraniczne gwiazdy: Maryla Rodowicz, Doda, Kayah, Ich troje, Margaret, Justyna Steczkowska, Michał Szpak, Kombi, Blanka i Malik Montana, a razem z nimi na największej sylwestrowej scenie pod katowickim spodkiem zagra on, legenda światowej muzyki, jedyny i niepowtarzalny Sting! Tak śpiewa sam o sobie i choć konsekwentnie podkreśla, że jest Anglikiem, to na tę sylwestrową noc bez wahania wybrał Katowice. Cześć wszystkim, z tej strony Sting, zapraszam was na największą imprezę sylwestrową w TVP2, bądźcie z nami. Bo będzie to noc pełna gwiazd. Artyści spod legendarnego katowickiego spodka zabiorą nas w prawdziwą muzyczną podróż. Będzie grubo bo i plejada wszystkich występujących jest zacna. To będzie bardzo roztańczona noc, ale też mamy nowe wersje naszych piosenek, zagramy "every night", "Bo z dziewczynami", ale z mocniejszym pazurem. A wszystko w mistrzowskiej choreografii. Poza oryginalnymi utworami także zaskakujące covery. Będę się starała rozgrać was przede wszystkim, rozgrzać hitami, które znacie, ale mam też dla was niespodziankę coverową, hit Lady Gagi. Goście Sylwestra z dwójką mogą liczyć również na ciekawe aranżacje przebojów, które znają i kochają, ale i muzyczne połączenia, jak Maryla Rodowicz i zespół Pieśni i tańca Śląsk. Liczę na to, że poderwę całe Katowice do śpiewania, zresztą ja to śpiewam zawsze, jak gram koncerty na Śląsku i zawsze wszyscy chętnie ze mną śpiewają. A jak śpiewać, to najlepiej razem, dlatego na scenie zobaczymy unikatowe gwiazdorskie duety. Bardzo się lubimy z Malikiem, więc mamy wspólny flow, mam nadzieję, że będzie to widać na scenie i wszystkim się spodoba. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Na scenie międzygatunkowa fuzja dźwięków. Pop, rock, a nawet rap, który wkracza na sylwestrową scenę. Będzie też rap na scenie dzisiaj? Zdecydowanie tak i wydaje mi się, że te szlaki przecieram jako jeden z pierwszych. Bo Sylwester z Dwójką to muzyczny most łączący pokolenia widzów i słuchaczy. Od muzycznych legend po najgorętsze hity. Zagramy nasze największe hity, nie będzie żadnych eksperymentów, bo wydaje nam się, że ten wieczór to powinna być niczym nieskrępowana zabawa i eksplozje radości. Których nie studzi nawet zimowa aura. Będzie gorąca, już ja się o to postaram. Mamy 3 wejścia, z czego właściwie dwa bardzo skomplikowane. Plan na ten wieczór jest bardzo prosty: dobrze się bawić. Najlepiej na największej sylwestrowej zabawie w Polsce, pod katowickim spodkiem i w telewizyjnej Dwójce. Kto chce dobrze zaplanować taki wieczór, musi zacząć rano, ale najlepiej całe miesiące wcześniej. W statystykach dobrze wypadają kilometry kabli, megawaty oświetlenia i tony nagłośnienia, ale na końcu wszystko ma grać lekko i z polotem, bo takie jest oczekiwanie z tej strony sceny. Szymon Szulczyński zaglądał za kulisy produkcji przez ogromne P, powiedz, jak się zamyka pod kloszem wszystko, co może pójść nie tak? Trzeba się po prostu na tym bardzo dobrze znać. To jest operacja na otwartym sercu. Im większa skala produkcji, tym nie jest miejsca na improwizację. Trzeba wszystko dokładnie rozpisać. Trzeba to zrobić setki razy. Siła przyciągania jest tak duża, że dziś wszystkie drogi prowadzą do Katowic. 47 tirów, półtora kilometra LEDów i 1600 świateł. Tak w skrócie wygląda największa impreza sylwestrowa w Polsce. I można by tak wymieniać bez końca, ale nie o to w tym chodzi, bo sercem imprezy jest ta kosmiczna scena, która musi udźwignąć ciężar całego wydarzenia. Stylizowana na symboliczny punkt w województwie śląskim. Spodek - miejsce tworzone przez historię i dla historii. Też mamy kilka niespodzianek w postaci zapadni, podwieszenia alpinistyczne, pełna automatyka sceniczna, sceny obrotowe, efekty pirotechniczne, efekty sceniczne. Scenę budowano przez blisko miesiąc. Setki godzin, kilkadziesiąt osób i jeden plan: stworzyć imprezę nie z tej planety. Dlatego każdy element konstrukcji sprawdzany jest kilkanaście razy. A wszystko dzieje się na raz i właśnie dlatego nie ma miejsca na przypadek ani błąd. I to zadanie dla osób w reżyserce, które nad wszystkim czuwają. Bo wszystko jest tu przemyślane, najmniejszy ruch jest wyliczony co do sekundy. Każdą kamerę widzimy osobno, każda ma za sobą operatora, która stoi, na moje hasło jakiś wcześniej umówiony ruch i trzeba tym wszystkim dowodzić, trochę jak dyrygent. Oczami realizatora są te kamery, rejestrują inny fragment muzycznego spektaklu, który późnej trafia na antenę. Na scenie kilkudziesięciu tancerzy. Układy tworzone od kilku miesięcy. Czasem jest sytuacja, że jest te kilka minut na przebiórkę, a czasem jest po prostu numer w numer. Każdy z artystów, przygotowałem dla nich coś specjalnego, chciałem pokazać coś, co moim zdaniem wielu by mogło myśleć, że jest niemożliwe. Stroje szyte na miarę specjalnie na ten jeden wieczór. I gdy cała kompozycja zagra wtedy widać, że Sylwester z Zwójką to nie tylko scena i muzyka. To precyzyjna produkcja, w której ważny jest każdy akord. W Katowicach ostatnie odliczanie, Sylwester z Dwójką powoli otwiera przepustnice. Zima wbiła widownię w szale, czapki, rękawice, ale też zaprowadziła prosto pod Spodek, najjaśniejszy punkt w mieście. Daniel Chaliński wie najlepiej, bo to widzi z bliska, że koncert przed nami, ale zabawa już trwa. Na co się w tłumie czeka? Tutaj naprawdę jest bardzo gorąca atmosfera. Te emocje są coraz gorętsze. Zostały nam minuty do rozpoczęcia. Mamy na razie taką rozgrzewkę. O 7:30 przy bramie pojawiły się pierwsze osoby, które chciały zająć to najlepsze miejsca przy scenie. My mieliśmy okazję z nimi porozmawiać. Jakie macie metody, żeby tutaj tyle stać? -- Po prostu chodzenie. -- Jesteśmy ciepło ubrane. -- Kogo chcielibyście zobaczyć? -- Oskara Cymsa. -- Modelki. -- Wszystkich. Fajnie zobaczyć tylu artystów w jednym miejscu. -- Faktycznie niektórym się udało. Są w pierwszym rzędzie. Będą mogli zobaczyć z bliska swoich idoli. Macie chyba najlepsze miejsce. -- Bardzo się cieszymy, że się udało. Stoimy tutaj od dziesiątej. Trochę zmarzliśmy. Warto było. Najbardziej czekam na Dawida Kwiatkowskiego. -- Co chwila słyszę coś o Stingu, Maryli, tancerze są już gotowi na scenie. Już za chwilę 19:50. Start największej imprezy sylwestrowej w całym kraju. I chyba teraz odliczanie się zaczęło. A teraz mijający rok w polityce. To miał być moment zwrotny i kluczowy egzamin. Wybory prezydenckie. Dla rządzących miały być pełnią władzy i zdjęciem blokady dla sztandarowych haseł z kampanii, bo wciąż wielu nie udało się zrealizować. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ponad 20 rządowych ustaw w niespełna pół roku. To była największa nadzieja rządzących na nowe otwarcie. Sondaże dawały Rafałowi Trzaskowskiemu zwycięstwo, które otworzyłoby drogę do realizacji wyborczych obietnic. Z całą pewnością było to poważne ostrzeżenie, co najmniej żółta kartka. Koalicja rządowa w tym momencie wiedziała, że druga połowa roku nie będzie łatwa. A 1 czerwca dziś wskazywany jest przez nią jako najbardziej bolesny dzień w trudnym mijającym roku. Nadal rządzimy w niesprzyjających warunkach, kiedy w Pałacu Prezydenckim mamy prezydenta, który blokuje zmiany i blokuje realizację obietnic, na które umawialiśmy się z Polkami i Polakami w 2023 roku. Porażka Rafała Trzaskowskiego zwiastowała sondażowe problemy Koalicji Obywatelskiej. Tak się jednak nie stało. Od lipca średnie poparcie dla największej partii rządzącej rośnie. I to mimo regularnej wymiany ciosów pomiędzy Pałacem Prezydenckim a kancelarią premiera. Efekt? 21 wet Karola Nawrockiego dla rządowych ustaw w niespełna pół roku. Prezydent zawetował m.in. ustawę wiatrakową, która mroziła ceny prądu, ustawę łańcuchową, podwyżkę akcyzy na alkohol czy ustawę regulującą rynek kryptowalut. 3 ostatnie tylko w tym miesiącu. To oznacza walkę pana prezydenta nie z problemami Polaków, ale z rządem. PiS o rządzących mówi tylko źle. Zero realizacji realnych oczekiwań Polaków. Realne problemy w gospodarce, w dziedzinie bezpieczeństwa. Rządzący odpowiadają: dużo udało się zrobić, zwłaszcza w obszarze bezpieczeństwa: budowa Tarczy Wschód, dozbrajanie polskiej armii i uzgodnienie dużych wydatków w przyszłorocznym budżecie. Rekordowy, historyczny budżet na obronność. 200 mld zł prawie z polskiego budżetu, drugie tyle z programu europejskiego SAFE. Z którego mamy otrzymać prawie 44 miliardy euro. W przyszłym roku na obronność wydamy 5% PKB, najwięcej w NATO. To był też rok dużych inwestycji, jak i sukcesu gospodarczego - słyszymy. To był rok, kiedy polska gospodarka rozwijała się najszybciej ze wszystkich dużych gospodarek europejskich. Z punktu widzenia Lewicy to był dobry rok. Mówi przewodniczący Lewicy, której udało się przegłosować kilka ważnych dla partii ustaw. To m.in. renta wdowia czy ustawa o osobie najbliższej. W tej drugiej rząd liczy na podpis prezydenta. Jeśli prezydent wesprze grupę społeczną, to zaskoczy. Nikt nie będzie zadowolony, ja sobie zdaję z tego sprawę, ale to jest to minimum cywilizacyjne, na które Polskę musi być stać. Jak przyznają rządzący, są rzeczy, których nie udało się w tym roku zrobić. Mnóstwo problemów, które narosły w wymiarze sprawiedliwości. Na przykład kwestia naprawy Trybunału Konstytucyjnego. TSUE niedawno orzekł, że polski trybunał nie jest niezależnym sądem. Czas na działania - mówią sędziowie. Czas wybrać tych sędziów do TK, czas przywracać normalność, bo tego czasu nie ma nigdy za wiele. Rządzący obiecują pierwszy krok. Jeden z ostatnich sondaży w tym roku daje zwycięstwo Koalicji obywatelskiej i wejście do sejmu Lewicy. Problemy z przekroczeniem progu miałyby PSL i Polska 2050. Prawo i Sprawiedliwość rok kończy wewnętrzną walką między frakcjami. Ciosy publicznie wymierzają sobie przeciwnicy byłego premiera Mateusza Morawieckiego i jego zwolennicy. Gra toczy się o umocnienie pozycji, co może przełożyć się na listy wyborcze. Ostatnie miesiące to też czas rozliczeń, które weszły w decydującą fazę. To wybór Karola Nawrockiego na lokatora tego budynku miał otworzyć drogę PiS-owi do powrotu do władzy. Miał, ale po drodze pojawiły się kłopoty. Euforia w PiS-ie po zwycięstwie kandydata wskazanego przez Jarosława Kaczyńskiego trwała kilka tygodni. Politycy PiS-u w triumfalnej narracji wysoko licytowali i stawiali odważne tezy. Takiej władzy w Polsce nikt nie potrzebuje. Tyle że później przyszło zderzenie z polityczną rzeczywistością. A to dowód: w najnowszym sondażu dla Onetu ponad 40% uważa, że w PiS-ie dojdzie do rozłamu. Nikt nas nie podzieli, my się nie podzielimy, a myślę, że powrócimy do władzy. Zaklina polityk PiS-u. A słupkom z wielką uwagą i jeszcze większym uśmiechem na twarzy przyglądają się politycy koalicji. Ale pan zadowolony. Nie sposób nie zgodzić się z większością Polaków. Jak patrzymy na walkę frakcji, maślarzy z margaryniarzami. Polacy to widzą i znajduje to odzwierciedlenie w sondażu. Bo trudno nie zauważyć publicznych awantur wewnątrz PiS-u. Oczywiste, że Jacek Kurski powinien wylecieć z PiS-u? Że powinien odejść. Morawiecki nigdy więcej na premiera. Tak czy nie? Na pewno nie w tej perspektywie, o której teraz rozmawiamy. Frakcyjne armie wyglądają dziś tak: po jednej stronie grupa ludzi Mateusza Morawieckiego. Po drugiej - zrzeszenie polityków, które wpływy byłego premiera w PiS-ie chce ograniczyć. A po środku Jarosław Kaczyński, któremu kontrola nad partią zaczyna wymykać się z rąk. Jarosław Kaczyński już nie jest liderem PiS-u. Jest nim formalnie jako prezes partii, ale nie jest już spoiwem dla wszystkich frakcji, koterii i grupek się zwalczających. I w końcu jest ten problem PiS-u. Wydłużająca się ta lista polityków. Zarzuty usłyszeli już m.in. Mateusz Morawiecki czy Zbigniew Ziobro. W mijającym roku rozliczenia weszły w decydującą fazę. Część polityków ma już akty oskarżenia. Dziś Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała, że skierowała do sądu kolejny przeciwko Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu. Prokuratura zarzuca byłemu ministrowi PiS przekroczenie uprawnień i doprowadzenie do niecelowych wydatków publicznych na kwotę 130 milionów złotych. Napisał w sieci rzecznik rządu i skwitował: rozliczenia trwają. Wszystkie te sprawy mają kontekst czysto polityczny. Jak mantrę powtarzają politycy PiS-u. Choć wyborcy nie do końca się na to nabierają. Ponad 70% chce, by do kraju wrócił Zbigniew Ziobro. I odpowiedział przed wymiarem sprawiedliwości. Mam nadzieję, że to ostatnia zabawa sylwestrowa dla wszystkich, którzy popełniali przestępstwa z PiS, że kolejnego sylwestra spędzą w więzieniu. Dla opozycji jaki to był rok? Ja to jestem umiarkowanym optymistą, więc powiedziałbym 5 na 10. Za co ta piątka? Że dotrwaliśmy. Z oddechem Grzegorza Brauna i Konfederacji na plecach i poparciem poniżej 30%. Przed PiS jeszcze co najmniej dwa lata w opozycji. Polska gospodarka łapie wiatr w żagle. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja jest nieco niższa niż w listopadzie. Według prognoz krajowa konsumpcja i inwestycje w przyszłym roku mają wzrosnąć. Ale w kasie państwa gorzki bilans, rośnie dług publiczny. Pytanie więc, jak to wszystko odbije się na naszych portfelach. Fajerwerki - ostatni duży wydatek w tym roku. Trzeba raz na jakiś czas trochę pieniędzy w powietrze przepuścić. Ceny bywają wysokie, choć porównywalne do tych z zeszłego roku. Tak jak ceny wielu innych towarów i usług. Inflacja w grudniu wyniosła 2,4% - to szybki szacunek Głównego Urzędu Statystycznego, co tak komentuje premier: Wzrost cen systematycznie wyhamowuje, co pokazuje ten wykres. 3 lata temu inflacja przekraczała 16%, 2 lata temu - 6%, a rok temu - 4%. Ceny rosną poniżej tak zwanego celu inflacyjnego NBP. Generalnie ekonomiści uważają, że gdzieś tak 2,5% znaczy, że praktycznie wzrostu cen nie ma. A to napędza konsumpcję, z czego cieszą się przedsiębiorcy. Nagle stanęliśmy przed tym dobrym momentem, że my nie musimy się każdego miesiąca martwić, o ile musimy podnosić ceny. Nastąpiła ta mała stabilizacja, że wręcz towary zaczęły tanieć. Drożały za to akcje spółek na warszawskiej giełdzie. Na wczorajszej ostatniej sesji w tym roku główny indeks pobił historyczny rekord. Przez rok poszedł w górę niemal o połowę. Rekordy biła też polska gospodarka, o czym we wrześniu mówił premier. Polska trafiła właśnie w tych dniach do tego bardzo ekskluzywnego klubu państw bilionerów. USA zaprosiły Polskę do gościnnego udziału w szczycie G20 pod koniec przyszłego roku. To grupa 20 największych gospodarek świata z PKB przekraczającym bilion dolarów. PKB Polski wskoczyło na ten poziom. Przez 3 kwartały tego roku urosło o 3,8%. Takie tempo rozwoju zauważano za granicą. To nagłówki europejskich gazet i portali. Pisano o polskim cudzie gospodarczym. Cały czas mamy konsumpcję stabilną, rozwój stabilny i przede wszystkim inwestycje, które wzrosły nawet do 10%. Wzrosło też bezrobocie. W maju wynosiło 5%, teraz to 5,6%. Proszę znaleźć ludzi do pracy. Zdaniem Witolda Orłowskiego to wciąż niewiele. Prawdziwe bezrobocie jest o połowę, tak jak mierzy Eurostat, jest o prawie połowę niższe niż to rejestrowane w Polsce. Na brak pracy w przyszłym roku nie powinien narzekać minister finansów. Przy ambitnym planie wydatków zaplanowano rekordowo duży deficyt w przyszłorocznym budżecie. Mamy rosnący dług publiczny, myślę, że już większość z nas pogodziła się z tym, że w perspektywie kilku lat on przekroczy realnie, jakbyśmy to porządnie policzyli, 70% PKB, czyli wartości gospodarki. Przyszły rok ma jednak przynieść ulgę dla zadłużonych Polaków. Raty kredytów powinny być niższe, bo przy niskiej inflacji spodziewane są kolejne obniżki stóp procentowych. To wszystko w "19.30". Wszystkiego dobrego w nowym roku! Bardzo państwu dziękujemy za uwagę. W telewizyjnej Dwójce trwa sylwestrowa zabawa. Do zobaczenia w Nowym Roku. Wszystkiego dobrego od całej redakcji!